Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Życie w cieniu autostrady

(7)
Od kiedy Warszawę z Berlinem połączyła autostrada, podróż między stolicami to czysta przyjemność. W cieniu autostrady toczy się jednak bój o przetrwanie. Walka jest trudna, lista ofiar długa i wciąż niezamknięta.
  • 2013-04-18 09:56 | zbigniew

    tak zle i tak niedobrze...

    poki jezdza samochody, jest niebezpiecznie, srodowisko zanieczyszczone, halas, korki, mieszkancy narzekaja na uciazliwosci ale uslugi kwitna.
    Nie ma ruchu, jest cicho, czysto, bezpiecznie, ale uslugi padaja, ludzie traca zrodlo dochodu.
    Pamietam podobne zjawisko w Niemczech, pacyfisci demonstrowali przeciwko obecnosci amerykanskich GI, transparenty "Amis go home" nalezaly do tych najlagodniejszych w tresci, jak czesc koszar amerykanskich zlikwidowano to z kolei byl straszny lament, bo ucierpiala prawie cala infrastruktura, restauracje, piekarze, rzeznicy i tez sporo miejsc pracy przepadlo.
    Wracajac do A2 i znikniecia tirowek z opisywanej okolicy zakoncze nieco optymistyczniejszym akcentem - cytytem czyli ..."badz zdrow"..., jak rzekla tirowka do odjezdzajacego klienta
  • 2013-04-18 20:46 | Co za niewdzięczność!

    Re:Życie w cieniu autostrady

    Ciemny lud prowincjonalny nie pojmuje, że to cena jaką płaci się za "postemp"
  • 2013-04-19 14:01 | camel

    Re:Życie w cieniu autostrady

    Ciemny lud prowincjonalny robi wszystko, aby uniknąć jakiegokolwiek postępu i odnosi sukcesy. Potem siada na przyzbie i zaczyna jęczeć, że mu źle i obwinia o wszystko ...postęp. Jak zawsze, tradycyjnie.

    Chyba, że "postempem" nazywasz naszą przypadłość, polegającą na tym, że pomalowanie budynków w gaciowe kolorki, opakowanie ich styropianem, obwieszenie reklamami uznaje się za ruch ku lepszej przyszłości, podczas gdy sama osnowa rzeczywistości pozostaje nadal tą samą, ciemną, zacofaną i dumną ze swego zacofania tępotą.
  • 2013-04-19 22:18 | @Camelu, zdefiniuj mi "osnowę"

    Re:Życie w cieniu autostrady

    gdyż chyba nie dorosłem do twojego toku myślenia
  • 2013-04-20 15:08 | camel

    Re:Życie w cieniu autostrady

    W drugim akapicie snuję przypuszczenie, że użyłeś terminu "postemp" w sensie ironicznym, jako to, co głupcy postępem nazywają, jakkolwiek nim nie jest. Cały ten sztafaż bez treści, te paciorki i perkalik, którymi opakowano nasz kraj i co się wskazuje jako dowody postępu. Teraz już dobrze?
  • 2013-04-21 03:16 | rtr

    Re:Życie w cieniu autostrady

    Cóż... zmiany mają swoich wygranych i przegranych. Przegrani to biznesy gastronomiczne, ich właściciele i pracownicy. Wygrani to kierowcy, dr Jan, firma Kapsch i niektóre miasteczka (jak Stryków), które zyskały na logistycznej atrakcyjności. Dwójka z czasów przedautostradowych była zatłoczoną, niebezpieczną drogą, wstydliwym pomnikiem naszego zacofania infrastrukturalnego.
  • 2013-04-21 21:52 | mbr

    Re:Życie w cieniu autostrady

    Rozumiem trochę te lamenty, ale nie przekonują mnie one. Dwójka była parszywą, śmiercionośną i najeżoną kontrolami drogą przez mękę, ludzie starali się ją omijać jak mogli (sam miałem opracowanych kilkanaście różnych "bypassów" po wioskach), ale niektórzy nie mogli i stali pod tymi j... światłami całe godziny. Kolejno od Warszawy: Ożarów, Błonie, Paprotnia, Sochaczew, Łowicz, Kutno, Krośniewice itd itd itd. W każdym z tych miejsc można było stracić pół godzinki albo i godzinkę jak dzień słaby. Kto pamięta ręka do góry. A te biznesiki kręciły się w dużej mierze właśnie dzięki temu, że kierowcy marnowali na tej drodze tak dużo czasu, że ich skręt na obiadek nie zbawił albo po prostu musieli pauzować. Nie żałuję starej dwójki. Ani trochę. Tych biznesów też.