Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Mało brakowało, a zniknąłby z rodzimej natury, ale go uratowano. Może nawet za bardzo.
  • 2013-04-21 10:11 | Morpheus_X

    wilki-leśni sprzymierzeńcy

    Na każdy problem związany z dzikimi zwierzętami w ekosystemach leśnych lobby leśniczo-myśliwskie odpowiada zawsze w ten sam sposób: "zwiększyć odstrzał (i najlepiej jeszcze nam za to zapłacić)". Bobry, łosie, jelenie, kruki, dziki, wilki, lisy, etc - na wszystkie problemy zawsze jedna, jedyna recepta: odstrzelić.
    Nie powinni się więc dziwić, że w końcu mieszczuchy przestali brać ich na poważnie - nawet jeśli w niektórych wypadkach myśliwi mają rację.

    Warto popatrzeć też na problem z innej strony:
    W Polsce żyje około 40 000 000 ludzi oraz produkuje się da nich wystarczającą ilość pożywienia - a nawet więcej, bo eksportujemy. Wilk nie zjada wcale aż tak dużo więcej niż dorosły człowiek (no powiedzmy trzech, bo je samo mięso). Dlaczego więc niecałe 1000 wilków urasta nagle do poważnego problemu gospodarczego?
    Od azjatów wymagamy aby chronili populację tygrysa, od afrykanów chcemy ochrony lwów, słoni, nosorożców itp. A my?
  • 2013-04-21 10:50 | xraidx

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Mam wrażenie, że populacja myśliwych przekroczyła pewien krytyczny poziom i konieczny byłby jakiś kontrolowany odstrzał, aby przywrócić równowagę naturze.
  • 2013-04-21 11:32 | "Echa Leśne" czyli biuletyn lasopaństwowo-myśliwski

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Ale poza tym, koncepcja słuszna, jak w filmach duetu Bareja-Tym.
  • 2013-04-21 11:37 | jrk1974

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    No to przeczytaj artykuł jeszcze raz i powiedz, gdzie jest napisane, że ktoś całkowicie chce zlikwidować ochronę wilka w Polsce (podobnie jak bobra czy łosia). Mówi się o kontroli populacji, która się rozrasta w przypadku każdego z wymienionych gatunków. Gdy ostatnio odwiedziłem okolice Kalisza i małą rzeczkę, którą ostatnio widziałem z 5-6 lat temu, okazało się, że bobry, których nigdy nikt tam wcześniej nie widział, wycięły 80% drzew rosnących tam od dziesięcioleci. We Wrocławiu, gdzie mieszkam, wylicza się, że w granicach administracyjnych miasta żyje co najmniej 400 dzików i jest to podobno liczba mocno zaniżona. Ostatnio odstrzelono - przy ogromnym larum ekologów - lochę, która regularnie podchodziła pod okolice szkoły. Kiedyś zszokowało mnie, gdy przeczytałem w poczekalni jakiegoś gabinetu w czasopiśmie myśliwskim, że myśliwi urządzają konkursy z nagrodami, który z nich zastrzeli więcej lisów w ciągu roku. A potem się dowiedziałem, że gdyby nie myśliwi, to lisy już dawno zjadłyby ostatniego zająca i bażanta w Polsce, bo nie mają naturalnych wrogów, a szczepienia przeciwko wściekliźnie spowodowały lawinowy wzrost ich populacji. Od kiedy futra z lisów straciły na atrakcyjności do polowania na lisy trzeba myśliwych zachęcać.
    Jest więc chyba trochę prawdy w zawartym w tym artykule sformułowaniu, że zazwyczaj gorącymi orędownikami całkowitej ochrony każdego zwierzęcia są mieszkańcy miast, którzy wiedzę o przyrodzie czerpią z czytanek w szkole, a potem jadą np. w góry i spotykają małego misia, którego najpierw karmią kanapkami, a potem zabijają kamieniami i topią w strumieniu, bo są zdziwieni, że ich zaatakował, zamiast pomachać łapka na pożegnanie i pójść w swoją stronę (historia sprzed kilku lat). Dlatego nie przekonują mnie Twoje proste wyliczenia. Jakoś wszyscy (łącznie z ekologami) chcą korzystać z dobrodziejstw cywilizacji (nie spotkałem ekologa mieszkającego w leśnej ziemiance i żywiącego się korzonkami), ale jednocześnie wielu oczekuje, że w świecie przyrody nic się z tego powodu nie zmieni i będzie tak, jak 2000 lat temu. Padnę przed Twoimi rachunkami na kolana, jeśli mi pokażesz, jak stworzyć np. 500-tysięczne miasto i zapewnić jego mieszkańcom wyżywienie, ogrzewanie, materiały budowlane, transport, odzież itd. nie wchodząc w konflikt z natura. Ochrona przyrody jakoś zawsze wydaje się prosta tym, którzy nie muszą ponosić jej kosztów. Co innego, gdy przechodzący przez drogę dzik lub łoś zniszczy nasz samochód - nie słyszałem, żeby wtedy ktoś zrezygnował z dochodzenia odszkodowania twierdząc, że to przecież nie wina tych zwierząt, że droga przebiega przez ich terenu. Rękę wtedy wyciąga się do państwa, które z jednej strony ma chronić te zwierzęta, a z drugiej ludzi przed nimi. Dlatego moim zdaniem ten artykuł jest o poszukiwaniu rozsądnego kompromisu i przeciwko popadaniu w skrajności (bezmyślny odstrzał z lat 50-tych versus dalsza bezwzględna ochrona).
  • 2013-04-21 11:50 | 203itl

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Kazda populacja zwierzat wymaga racjonalnego nia gospodarowania.Chowanie glowy w piasek i udawanie ze problemu z wilkiem, losiem, bobrem, wydra czy kormoranem nie ma, nie przyczyni sie do ochrony tych gatunkow. Spowoduje za to narastanie konfliktow i nielegalne ogranicznie populacji przez ludzi( hodowcow ryb, owiec, sadownikow...) ktorzy w tej chwili ponosza koszty "ochrony" tych gatunkow. Wyplaty odzkodowan nie pokrywaja bowiem poniesionych strat. Warto czasami wsluchac sie w argumenty ludzi, ktorzy koegzystuja na codzien z wilkiem, bobrem etc i porzucic dogmaty i medialne kampanie tak lubiane przez srodowisko zielonych.
    Pozdrawiam
  • 2013-04-21 15:28 | Znafca

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    To zabawne, ale jakoś przez kilka miliardów lat zwierzęta kontrolowały się "same". Potem najwyraźniej pojawiło się najgłupsze z nich, to znaczy my i nagle się okazało, że trzeba się pozostałymi gatunkami "zaopiekować", co jakiś czas je zabijając, żeby przypadkiem (tak jak my) nie było ich za dużo w stosunku do innych.
  • 2013-04-21 16:27 | z daleka

    mysliwi ante portas

    Ktos tu wspominal przy okazji, ze populacja np. dzikow sie rozrasta i zyja na obrzezach miast. Ale to nie dokladnie tak, to nie populacja dzikow sie rozrsta ale miasta sie powiekszaja a zwierzeta sa spychane na coraz to mniejsze tereny i naturalnie zaczynaja zyc na obrzezach miast. Co wiecej "przyjaciele i obroncy przyrody" mysliwi dokarmiaja zwierzyne co jest zupelnie niepotrzebne bo chca by osobnikow bylo wiecej tak by moc ubic ich jak najwieksza ilosc. Kruczynski, byly mysliwy, ktory odkryl karty tego ohydnego procederu napisal o tym bez ogrodek:

    "Myśliwi tłumaczą, że wolno im strzelać, bo dokarmiają zwierzęta zimą.

    Ależ to dokarmianie jest kompletnie niepotrzebne. Zaczęło się w XX w., gdy w Europie pojawiły się nadwyżki żywności. Myśliwi dorobili do tego ideologię, że pomagają zwierzętom przeżyć zimę. A przecież przyroda zawsze sobie z tym radziła. Przez miliony zim wykarmiła miliony zwierząt. Dokarmianie jest wręcz szkodliwe, bo stanowi głęboką ingerencję w procesy przyrodnicze i pojemność ekosystemu. Chodzi o utrzymywanie większych stanów zwierzyny, niż ekosystem byłby w stanie wyżywić w sposób naturalny, tylko po to, żeby było do czego strzelać. Im więcej można zabić, tym atrakcyjniejsze polowanie. To właściwie forma tuczu, na którą idą setki, tysiące ton paszy. I to wysokobiałkowej, co spowodowało na przykład u dzików zaburzenia płodności. Widziałem niedawno w gazecie myśliwskiej zdjęcie ze stycznia przedstawione jako ciekawostka. Naganiacz przytrzymywał w rękach warchlaczka. Skąd w styczniu młody miesięczny warchlaczek? Locha została zastrzelona zgodnie z prawem, bo okres polowań na lochy trwa od 1 września do końca stycznia. Wtedy cała damska przyroda jest w ciąży, ale jeszcze nie na tyle zaawansowanej, by wyrzucenie w krzaki pęcherza płodowego z małymi było dyskomfortem. Ale gdy jest dostępna tak ogromna ilość jedzenia, to u zwierząt włącza się mechanizm nienaturalnego wręcz rozmnażania. Dziś płodność dzików jest nieprzewidywalna, ale okresy ochronne się nie zmieniły. Zupełnie legalnie można zastrzelić samicę dzień przed rozwiązaniem.

    A teraz pomyslcie, dla prezesow,dyrektorow,lekarzy,prokuratorow, wojskowych wyzszego szczebla i calego tego odjechanego towarzystwa co zabijanie zwierzat uwaza za prawdziwa frajde jakimze skarbem bedzie mozliwosc wznowienie polowan na wilka! Wyobrazcie sobie jacy beda nabzdyczeni jak beda mogli uchlac sie lezac na skorze wilka albo miec go wypchanego w domu.

    Populacja Zwierzat nie stanowi problemu, populacja ludzi a szczegolnie mysliwych wciaz sie powieksza i to stanowi zagrozenie dla naszej planety.Wilki bowiem jak nie maja wystarczajacych mozliwosci zdobycia pozywienia potrafia sie powstrzymac z rozmnazaniem i nie powiekszaja swego stada.Czego nie mozna powiedziec o tych co mienia sie ludzmi. Niemal zawsze zabija tylko dla zdobycia pozywienia. Walke samcow konczy czesto gest poddania, kiedy pokonany samiec odslania swe gradlo i zwyciezca w przeciwienstwie do czlowieka nie zabija pokonanego rywala.
  • 2013-04-21 20:02 | Ale to nie wina wilków czy bobrów

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    tylko wysokości odszkodowań. Ale tu już musielibyśmy wkroczyć na grunt regulacji prawnych, w których obywatel jest nikim, a "państwo" czyli aparat administracyjny, wszystkim.
  • 2013-04-22 08:28 | Morpheus_X

    myśliwi ante portas

    zgoda, z jednym małym zastrzeżeniem - źródłem wysokobiałkowego pożywienia są przede wszystkim pola uprawne - rzepak, kukurydza itp. To wielkie półmiski z kalorycznym żarciem w dodatku zapewniające leśnym zwierzakom prawie całkowite bezpieczeństwo (to są wysokie rośliny więc nie widać żerującego całą noc stada dzików lub saren). Dokarmianie przez myśliwych jest za zmiany w biologii odpowiedzialne w dużo mniejszym stopniu.
  • 2013-04-22 08:38 | maua

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    No tak, typowy "mieszczuch", o którym mowa w artykule. "Zdziczałe wiejskie "burki" (...) biegające samopas wiejskie "mruczki""? Problem masowego pozbywania się zwierząt domowych, zwłaszcza w okresie urlopowym, to domena "mieszczuchów". Rolnik nie wyjeżdża na urlopy (stada krów czy świń nie zabierze ze sobą na wakacje- dlatego nie wyjeżdża), psa ma do pilnowania stada czy obejścia, a kota do łowienia myszy- nie musi się ich pozbywać. Mam pod opieką kota, którego jakiś "mieszczuch" wyrzucił z samochodu właśnie na wsi. Na własne oczy widziałam wychudzonego psiaka przywiązanego metalową linką (żeby przypadkiem nie mógł się zerwać) do drzewa w środku lasu- pies był podobny do yorka, więc zapewne "miastowy", bo jak już wspominałam rolnik ma psa do pomocy, a rzadziej do ozdoby. Przepraszam, że tak trochę nie na temat, ale denerwują mnie takie niesprawiedliwe osądy, a w tym konkretnym przypadku zwalanie winy na "wiejski" problem- bo nie jest on "wiejski", a raczej wręcz przeciwnie- "miejski"!
  • 2013-04-22 10:16 | drezdenski

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    W odniesieniu do wilka mozna czyba mowic o dwoch ekstremalnych stanowiskach -
    z jednej strony opinia o tym, ze ten drapieznik jest w otaczajacym nas krajobrazie "niepotrzebnym szkodnikiem", z drugiej strony traktowany jest jako Mesjasz i symbol samoregulujacej sie, dzikiej przyrody. Jako ze punkt widzenia zalezy od punktu widzenia nie bedzie raczej konsensu miedzy tymi stanowiskami.

    W zasadzie pierwsze stanowisko jest marginalnym - na dobra sprawe nie ma (juz) glosow optujacych za calkowitym wytepieniem wilka. Na tym biegunie
    chodzi raczej o to, ILE owego wilka ma byc, niz o to czy moze byc.
    Z drugiej strony dominuje naiwno - infantylny dogmat o "samoregulacji"
    populacji bez ingerencji czlowieka, oparty na teoriach sprzed kilkudziesieciu lat odnoszacych sie do innych warunkow i czasow, bez
    zadnego poczucia odpowiedzialnosci za skutki takiej "autoregulacji"

    W efekcie mamy typowo polska hipokryzje.
    I rzeczywistosc w ktorej wystapuja takie zjawiska:

    http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje/polska,28/zatruty-bielik-juz-trzeci-taki-na-podkarpaciu,72188,1,0.html

    Byc moze jesli komus nawiedzenie jeszcze nie przezarlo mozgownicy to potrafi
    sobie wyobrazic zwiazek tego newsa ze "samoregulacja" w naszych realiach. Bo
    ta tak w praktyce wyglada......





  • 2013-04-22 11:12 | drezdenski

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Z daleka napisal:

    "Populacja Zwierzat nie stanowi problemu, populacja ludzi a szczegolnie mysliwych wciaz sie powieksza i to stanowi zagrozenie dla naszej planety."

    Mozesz sam cos zrobic w celu zmniejszenia powiekszajacej sie populacji
    ludzi na tej planecie. Wez stryczek i do dziela !.
    Moze znajdziesz rowniez innych nasladowcow.....

    Wciaz to samo pustoslowie....i czcza gadka bez pokrycia.

    To wilkom nie pomoze.

  • 2013-04-22 15:12 | z daleka

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Stryczkow nie potrzeba, potrzeba edukacji i uswiadamiania, tej pierwszej w krajach gdzie glosi sie Ewangelia a ignoruje przeludnienie i edukacje seksualna a u nas gdzie nawet ksieza jako napisano "szukajac wytchnienia w swej duszpasterskiej pracy",pukaja ze swej super broni do saren, zajecy czy kto wie od teraz nawet wilkow, ze strzelanie do zwierzat nie licuje z Ewangelia, o Sw. Franciszku nie wspominjac ,a innym ze minienie sie mysliwym to nieporozumienie, bowiem prawdziwi mysliwi to ci co poluja w dzungli, by przezyc a nie zabijac dla przyjemnosci
  • 2013-04-22 18:32 | drezdenski

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    No to prosze sie edukowac. Jesli brak konsekwencji zeby w celu ratowania
    swiata przed przeludnieniem siegnac samemu po stryczek.
    Po pierwsze przyjac do wiadomosci ze akurat nie mamy nad Wisla problemu z przeludnieniem ale wrecz odwrotny, a po drugie w czasach kiedy pisano Ewangelie nie uzywano prochu i kul. Zakaz strzelania zawarty w tej lekturze odnosic sie moze do strzal i luku. Narzedzi, ktorych w mysl obowiazujacych w Rzeczpospolitej nr 3 1/2 przepisow, do zabijania wilkow stosowac nie wolno. O innych regulacjach dotyczacych usmiercania tych czy innych bydlat nie wspominajac. W sutannie czy bez.

    Wyidealizowany obrazek pierwotnego lowcy dla kogos, kto prawo lowieckie pojmuje jako licencje do zabijania, przeniesiony na grunt wspolczesny jest
    raczej przyczynkiem do dalszej edukacji. W stosunku do niezjadliwego raczej
    wilka jako objektu polowan ow pierwotny lowca nie mial i nie ma absolutnie
    zadnych skrupulow eliminujac tego drapieznika gdzie i jak mogl (moze).
  • 2013-04-23 00:42 | chrabia

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Co to jest 913 sztuk to jest nic. Ze niby groźny? że podleci i wyrwie rolnikowi siatkę z Biedronki? Wilk siedzi w lesie taka jego praca ja siedzę w mieście taka moja. Myśliwym polecam zająć się pistoletami na przyssawki. Naprawdę nie ma po co włóczyć się po lesie.
  • 2013-04-23 12:52 | pola obowiązkowe

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Kontrolowany to za mało. Niekontrolowany byłby OK. I jeszcze wypłata nagrody za dostarczoną parę uszu.
  • 2013-04-23 13:47 | z daleka

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    To ze nad Wisla nie grozi nam przeludnienie to zaden argument bo problem jest szerszy. A co do edukacji to "edukowaly" mnie polowania, ktore mialem okazje ogladac i w wiekszosci bylo tam tak jak opisuje to Kruczynski.Bylo to dokladnie jak posiadanie licenji do zabijania dla samego zabijania.Gratuluje interpretacji Ewangelii, szkoda tylko ze tym wspolczesnym mysliwym co tak "chronia przyrode" nie mozna odebrac ich sztucerow z lunetami i dac im w zamian strzal i lukow, pomoglo by to z pewnoscia wielu zwierzetom w tym rowniez wilkom.
  • 2013-04-24 02:27 | wari

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Zastanawiająca jest argumentacja jednego z leśników: wilka zabijają kłusownicy, wiec lepiej będzie jeśli zrobią to myśliwi i nawet na tym się zarobi. Nie ma więc postulatu, aby skutecznie karać kłusowników, ale aby to zalegalizować. Czyżby to oznaczało, że wtedy kłusownicy przestaną zabijać wilki?

    Niestety opinie leśników to w 90% opinie myśliwych, bo myśliwymi jest większość leśników. To sztuczny podział, mający mnożyć środowiska będące za strzelaniem do wilka. Wiarygodne dane mówią, że w Polsce zmieści się co najmniej 3 tysiące wilków. Raz myśliwi mówią o tym, że muszą polować, bo brak naturalnych drapieżników, a jak pojawia się drapieżnik, to chcą go zabić. Czy jest jakaś specjalna "myśliwska"logika?

    Autor wymienia wśród konfliktowych gatunków rysia. Jakież to szkody powoduje ta ledwie istniejąca populacja rysia?

    Artykuł jest klasycznym lobbingiem myśliwych na rzecz nowego obiektu do polowań. Już teraz strzelają do wilków myląc je (podobno) z jenotami, więc może w ogóle nie powinni miec broni ;). http://wyborcza.pl/1,75476,10937273,Wilki_same_sobie_winne_.html


  • 2013-05-17 12:32 | outkast

    Re:Wilki - leśni sprzymierzeńcy

    Zgadzam się z przeważającą częścią Pańskiego komentarza. Jednak nie każdy leśnik to myśliwy. Sam jestem tego dobrym przykładem, z wykształcenia leśnik i biolog (praca mgr o wilku i rysiu) aktualnie na stażu w Lasach Państwowych. To potocznie rozumiane, nierozerwalne połączenie (leśnik-myśliwy) dotyczy przede wszystkim starszego pokolenia. Natomiast wilk jest sprzymieżeńcem leśników, redukując populację ssaków roślinożernych (głownie jeleniowatych). Z badań organizacji (np.Stowarzyszenie dla Natury "Wilk") niezwiązanych z myślistwem wynika przede wszystkim, że liczebność wilka jest przeszacowana. Co jest tego powodem, można się tylko domyślać. Wiele rzekomych ataków na zwięrzeta gospodarskie jest sprokurowanych przez hodowców w celu uzyskania odszkodowań, a bardzo często nie stosują oni żadnych dostępnych zabezpieczeń. Co do spojrzenia na przyrodę i jej ochronę, to wydaję mi się że problem jest znacznie głębszy. Związany poniekąd z kulturą chrzescijańską, która sytuuję człowieka jako pana wyżej wymienionej. Stąd poniekąd wynika spojrzenie na ogólnie pojęta przyrodę jako twór, który należy ujarzmić i kontrolować. Jest to pogląd dla mnie obcy i nieuzasadniony. Kończąc ten nudnawy wpis proszę o nieuogólnianie, gdyż jest to zawsze krzywdzące. Wielu leśników młodego pokolenia to przyrodnicy z prawdziwego zdarzenia, specjaliści i niezawsze myśliwi.