Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dlaczego niektórzy rodzice potrafią skrzywdzić własne dziecko?

(6)
O tym, jak to się dzieje, że w porządnym domu maltretuje i zabija się dziecko - mówi Jolanta Zmarzlik, psycholog i biegły sądowy.
  • 2013-07-20 19:24 | Maciej Sawiński

    Błędna informacja w artykule pt. "Przemoc jak narkotyk"

    Rozmowa z panią Jolantą Zmarzlik jest kolejnym, cennym głosem nt. problemu przemocy wobec dzieci. Do artykułu wkradł się jednak błąd, na który, jako adwokat, chciałbym zwrócić uwagę czytelników. Chodzi o sugestię jakoby Kodeks karny różnicował karę za zabójstwo w zależności od osoby ofiary i przewidywał dużo łagodniejsze zagrożenie w przypadku pozbawienia życia własnego dziecka:
    Z takim twierdzeniem nie sposób się zgodzić. Artykuł 148 k.k., przewidujący odpowiedzialność za zabójstwo stanowi "Kto zabija człowieka (...)" i nie przewiduje żadnych wyłączeń z tej ogólnej kategorii. Co więcej, czyn ten można popełnić z zamiarem ewentualnym, tj. w sytuacji gdy sprawca np. bijąc ofiarę nie ma bezpośrednio na celu jej uśmiercenia, ale przewiduje możliwość nastąpienia takiego skutku i mimo to kontynuuje swoje działanie, godząc się na jego ewentualne konsekwencje. Oceny w przedmiocie istnienia zamiaru dokonuje się z punktu widzenia tzw. modelowego dobrego obywatela.
    W naszym systemie prawnym nie brak rozwiązań zasługujących na krytykę, jednak naprawdę nie jest tak źle, jak wynikałoby to z omawianego artykułu.
  • 2013-07-20 21:17 | Berkano

    Re: to tylko Sprawiedliwosc w teorii, drogi Panie.

    Odczucie spoleczne o niskich karach za bestialstwo wobec dzieci(i doroslych rowniez)wzielo sie z niskich wyrokow, jakie otrzymuja sprawcy. Jaka jest srednia, pewnie z -cale 3 lata-?. DO tego dochodzi wczesniejsze wypuszczanie ich na wolnosc -za dobre sprawowanie-.
    Bardzo dobrym przykladem jest tu sprawa slawnej juz Ewy T. I ojca malego Danielka. Nie powie pan chyba, ze oboje dostali sprawiedliwe i surowe wyroki? A obojetnosc przedstawicieli wymiaru sprawiedliwosci mimo, ze mieli dowody na znecanie sie nad dzieckiem o czym swiadczy? Czy w dzisiejszych czasach sprawcy sa surowo karani, no chyba nie za bardzo? Smiec, ktory ciagnal na lancuchu za samochodem syna swojej partnerki, dostal w zeszlym roku cale 3 lata!I nikt mi nie wmowi, ze bylo to pierwszy raz, ten facio sie po prostu tylko rozkrecil, bo widocznie zawsze byl bezkarny. Tatus Danielka, tez tlukl matke dziecka jak jeszcze byla jego zona, lal ja do utraty przytomnosci i to samo robil potem synkowi. Tu akurat mial pomocnice, ktorej sie bal bo miala zbyt dobrze ustosunkowana rodzine, wiec udawal "zdominowanego". Zony sie nie bal, za biedna byla.
    Nie trzeba dziecka od razu zabijac, wystarczy je tak dlugo maltretowac, az samo sobie umrze. Kto ma swiadomosc jak w praktyce dziala maszynka wymiaru sprawiedliwosci, to moze sobie zatluc kogo tylko zechce i moze powiedziec, ze nie mial zamiaru mordowac. Dobre i wygodne bardzo dla takich zwyrodnialcow jak w/w wspomniany tatus Danielka i jego cwana, wyksztalcona pomocnica.
  • 2013-07-20 21:45 | Alice_

    Re:Dlaczego niektórzy rodzice potrafią skrzywdzić własne dziecko?

    dlaczego w takim razie Ewa T. dostała tak niski wyrok? czy za zabójstwo dorosłego też odsiedziałaby tylko 10 lat?
  • 2013-07-20 22:04 | Ted

    Re:Dlaczego niektórzy rodzice potrafią skrzywdzić własne dziecko?

    motywacją rodzicielstwa ma być "chciejstwo",a nie "becikowe". rodzice? z przypadku nie mieszczą się w definicji "rodzice". "ciemnogród" -(beczka,bagno,lodówka) to efekt zamiany "higienistki" na katechetę w szkołach podstawowych. odpowiedź? etyka*religia* (*-skreśl XXI wiek)
  • 2013-07-21 12:18 | Maciej Sawiński

    Re:Dlaczego niektórzy rodzice potrafią skrzywdzić własne dziecko?

    W tekście jest mowa o tym, że Kodeks karny przewiduje łagodniejszą odpowiedzialność za zabójstwo własnego dziecka, co nie jest prawdą. Czym innym jest wyrok w konkretnej sprawie. Nawet jeżeli w powszechnym odbiorze wymierzona kara jest uważana za niesprawiedliwie łagodną, to nie świadczy to przecież o tym, że przepis kodeksu przewiduje mniejszą ochronę dla dzieci. Ważne jest oddzielenie treści prawa od ewentualnej krytyki jego stosowania. Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że, wbrew temu co mogłoby się wydawać z lektury tekstu, naprawdę nie mamy tak prymitywnego prawa.
    Zdecydowanie nie mogę się zgodzić z ostatnim akapitem Pana wypowiedzi, ale rozumiem, że na podstawie niektórych relacji medialnych w istocie można odnieść takie wrażenie.
  • 2013-07-21 12:26 | Maciej Sawiński

    Re:Dlaczego niektórzy rodzice potrafią skrzywdzić własne dziecko?

    Jest to jak najbardziej możliwe. Zagrożenia w Kodeksie karnym są zawsze określone "widełkowo", aby dało się dostosować karę do konkretnego przypadku. Inaczej przecież należy np. ocenić zabójstwo popełnione w związku z przekroczeniem granic obrony koniecznej, a inaczej zabójstwo na zlecenie. Absolutnie nie oznacza to, że opowiadam się, za prawidłowością wspominanych w powyższych komentarzach wyroków. Przestrzegam jednak nad uproszczonym ferowaniem ocen na podstawie wiadomości medialnych. Nie bez przyczyny akta sprawy liczą często dziesiątki, a nawet setki tomów, a w sprawach gdzie oskarżonemu grozi dożywocie orzeka pięcioosobowy skład sądu. Wydanie wyroku nie jest naprawdę tak prostą sprawą, jak mogłoby się wydawać.