Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

I po szkodzie głupi...

(1)
2013-08-21 01:17 | zak1953
Gospodarzu łaskawy! Panie Stanisławie! TYM razem to pan ostro się w Kasandrę bawisz. Zdrady partyjne, policja a’la mafia czy inne CIA, rozboje, bójki, kibole, Kaczyński i spółka w ataku. Wszędzie! Co to będzie?
A właśnie podano informację, że dymisji kreatywnego wicepremiera i ministra finansów Jacka Vincenta R. premier Tusk nie przyjął. I słusznie. W końcu, kto by mu pozostał na zapowiadaną warszawską wizytę związkowców? A zapowiada się jak tamta z końca 1981 roku. A może i poważniej. Tyle, że teraz Wielki Brat ze wschodu nie wejdzie. Bo wyszedł 20 lat temu. I nawet granice zostawił bez zmian. Tyle, że na obecnym wschodzie wielkiej przyjaźni prawie nie widać. Litwini parskają i się obrażają. Łukaszenka grozi, a Ukraińcy także z miłością do Polski i Polaków niewyrywni.
I trudno im się dziwić. Bo polscy panowie przypomnieli znów o sobie. Choć drugiego Żeligowskiego nie widać, to Wilno dmucha na zimne. A Ukraińcy nie chcą się kajać za UPA i Wołyń. Bo im Stalin już rachunki w przeszłości wystawił. Zresztą mają teraz swoje problemy z Putinem. Któż ich nie ma? Nawet nasi kierowcy TIR-ów narzekają, bo Rosjanie konwencję TIR podważają, co może klepnąć polskich transportowców dodatkowo po kieszeni. I wojna z Rosją gotowa. Tyle, że ekonomiczna na razie.
Ale ruskie tym razem też nie wejdą. I premier Tusk zostanie sam. Bez dylematu – wejdą nie wejdą. Za to z hordami związkowców buszujących po Warszawie. I z pytaniem – prać, czy nie prać związkową swołocz, hałasującą i palącą opony, a może i coś więcej?
Dla Tuska historia zatacza koło. Dzisiaj on jest tam, gdzie w 1981 roku był generał Jaruzelski. A związkowe masy znowu na ulicach stolicy i całego kraju. Z Dudą w nowowałęsowskiej roli. I prezesem Jarosławem szykującym swoje listy zdrajców. Na czasy, gdy znów weźmie władzę. I wprowadzi tym razem V Rzeczpospolitą. Piątą - dla odmiany od tej, którą kiedyś już poznaliśmy. Prezes też się rozwija.
Tylko my pozostaniemy w rozkroku między starym, a nowym starym.
I tylko starą przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi.