Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nowy rok szkolny i stare problemy

(10)
Na kilka tygodni przed początkiem roku szkolnego na ekranach telewizorów pojawiły się spoty, w których wyreżyserowani rodzice reklamują - niczym margarynę albo szampon na łupież -posłanie 6-latków do pierwszych klas. To z pozoru nowoczesne, marketingowe posunięcie dużo mówi o stanie polskiej oświaty. Na kilku poziomach.
  • 2013-09-02 10:55 | olaf35

    Rynkowa gra w klasy

    Nie jestem wyreżyserowanym rodzicem ani dziadkiem a mimo to publicznie chwaliłem pomysł posłania sześciolatków do szkoły po obserwacji wnuka, który był bardzo dumny, że już będzie uczniem a teraz po dwóch latach ta decyzja okazała się całkowicie słuszna. Pozdrawiam J.H
  • 2013-09-02 14:21 | wladimirz

    Zawsze pewien procent najlepiej rozwiniętych 6-latków trafiał(bo mógł!) do szkoły!Pytanie czy to może, i to pod przymusem(!) dotyczyć wszystkich!!!;-)

  • 2013-09-02 15:17 | camel

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Władimirze, opóźnianie rozpoczęcia edukacji nie jest niczym dobrym dla nikogo. Efekty są tylko i wyłącznie niekorzystne, ponieważ niski kapitał kulturowy większości naszego społeczeństwa czyni lata spędzone w domu, latami straconymi. Dzieci są hodowane a nie wychowywane. W pewnej mierze przeciwdziałają temu przedszkola, ale one są niedostępne w szczególności na wsiach. To widać w pierwszych klasach, kiedy sale zapełniają się …dzikimi zwierzątkami, niezsocjalizowanymi, bez dojrzałości szkolnej. Czasami ma się wrażenie, że moi rodacy hodują dzieci jak kurczaki - w kartonie pod żarówką.

    Wczesna edukacja decyduje o wszystkim! W mądrych państwach to nauczyciele najmłodszych są elitą zawodu, zarabiają najwięcej, bo wtedy decyduje się przyszłość dziecka. Nie masz pojęcia zapewne, jak głębokie mogą być straty, dziury w edukacji podstawowej. Widzę to pośród młodych ludzi rozpoczynających studia: są inteligentni, pracowici, chcą się uczyć, ale czarna otchłań zaniedbań z wczesnych etapów edukacji skazuje ich na bycie średniakami (co najwyżej).
  • 2013-09-02 18:46 | kaesjot

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Zgoda, lecz nie może to być tylko mechaniczne obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole. No przecież jest obowiązkowa "zerówka" dla 6-latków więc w czym problem ? Natomiast posadzenie 6-latków tam, gdzie dotychczas były 7-latki, z takim samym programem to nieporozumienie. Rozmawiałem ze znajomą matematyczką - w IV klasie SP miała czwórkę taki , co zaczęły naukę jako 6-latki. Przy obniżonych wymaganiach ledwo wyciągnęły na dst choć to zdolne i inteligentne dzieci. Wg jej ocenym gdyby zaczęły naukę rok później miałyby bdb. Pewnych treści wymagających abstrakcyjnego myślenia 9-latek jeszcze nie pojmuje, 10-latek już tak.
    Można edukacją objąć nawet i 2-latki jak to ma miejsce w Belgii - pozostaje tylko kwestia doboru własciwych treści, form i zapewnienia odpowiednich warunków, który MUSZĄ być dostosowane do możliwości przeciętnego dziecka w tym wieku.
    To że studenci wykazują spore luki w edukacji nie ma swego źródła li tylko w późniejszym rozpoczynaniu edukacji i w nauczaniu wczesnoszkolnym lecz także a może zwłaszcza na późniejszych etapach edukacji.
  • 2013-09-02 19:01 | kaesjot

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Poczekajmy jeszcze dwa lata, gdy w programie pojawią się treści , do których jeszcze nie dorósł. Gdyby były w kl.V prawdopodobnie nie miałby problemów ale są one w kl.IV i problemy mogą być, bo ma je wiekszość 9-latków. 10-latki już ich nie mają.
  • 2013-09-02 21:20 | kaesjot

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Nie w tym miejscu - to jest odpowiedź dla olaf35
  • 2013-09-02 21:48 | wladimirz

    Oczywiście przymus i uniformizacja uzdrowią każdą dziedzinę...;-) A statystyki (dobre!) jeszcze lepiej!!!

    1.To nie jest likwidacja analfabetyzmu - wyłącznie baaardzo dobra szkoła pracująca w dobrych warunkach, a nie statystyka scholaryzacji mogą zapewnić jakiś postęp, a na to się nie zanosi. Sama statystyka nic nie pomoże!!!
    A to jest walka o statystykę kosztem drastycznego pogarszania realnej(!)jakości edukacji szkolnej przedszkolnej.
    No i jeszcze te manipulacje medialno-'naukowo"-propagandowe, te naciski i kłamstwa, ta biurokratyczna nieudolność!!!
    2.Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane... ;-)
  • 2013-09-02 23:22 | marla singer

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Nie rozumiem w ogóle tego zamysłu, aby o tym czy dziecko powinno zacząć sformalizowaną edukację czy nie - ma decydować jego wiek. Dzieci najczęściej pochodzą z różnych środowisk, rozwijają pewne unikalne zdolności w swoim własnym tempie, każde dziecko jest inne, istnieje pewien wspólny rdzeń i pułap minimalnych osiągnięć dla danego wieku, ale to wszystko.

    W Wielkiej Brytanii już od przedszkola stosuje się tzw. "cele" - są to wytyczne co dziecko w danym wieku powinno umieć zrobić. Ocenia się tu jego zdolności manualne, abstrakcyjnego myślenia, pracy w grupie, zdolności integracji, komunikacji, zapamiętywania etc. I bardzo indywidualnie umieszcza się dziecko w tej a nie innej grupie.

    Są to najczęściej bardzo proste zadania do wykonania, dla dziecka mają formę zabawy - ale nauczycielom nauczania początkowego mówią bardzo wiele o dziecku.
    Dlatego też nie ma tu sztywnej cezury wiekowej - dzieci trafiają do grup, które są rozwojowo spójne. I tak bystry 3 latek w żłobku ląduje w grupie z 4-5 latkami.

    Ma to swój sens - bo jeśli 3 latek jest wystarczająco zdolny, żeby narysować kółko, obrysować równo i poprawnie jakiś kształt, ma bogaty zasób słownictwa - oznacza to, że poradzi sobie z pisaniem literek. 3-latek, który ledwie trzyma długopis w ręku - zdecydowanie będzie tylko sfrustrowany w starszej grupie. Co nie oznacza, że nie jest równie zdolny - po prostu są to zadania, które ma czas jeszcze opanować.

    Pamiętam siebie jako 6-latkę. Chodziłam do przedszkola - umiałam czytać, bo zawsze interesowały mnie literki. W wieku 7 lat przeczytałam samodzielnie i pokochałam Dzieci z Bullerbyn (lektura klasy III, dla 9-latków). Mając 8 lat nie mogłam zrozumieć, dlaczego większość dzieci nie czyta tak płynnie jak ja! Irytowało mnie, że zawsze pierwsza kończyłam czytać opowiadania, fragmenty z książek do historii, geografii etc.
    Uznali mnie za bardzo zdolne dziecko - okazało się jednak, że moja wcześnie nabyta umiejętność i chęć czytania zamaskowała braki w abstrakcyjnym myśleniu, które jest niezbędne do pojęcia matematyki! Nie rozwiała się też moja umiejętność logicznego myślenia! Szybkość czytania, rozumienie tekstu i zapamiętywanie wystarczało do opanowania materiału z historii, polskiego, geografii, języków obcych...okazało się, że to za mało dla bardziej zaawansowanej matematyki, fizyki, chemii czy biologii.

    Rodzice zorientowali się w tym w porę (7 klasa dawnej podstawówki), chociaż stopnie nadal miałam bardzo dobre. I tylko im zawdzięczam to, że nie jestem naukowym analfabetą (a wręcz zostałam biologiem).

    Gdyby obowiązywały cele - po pierwsze trafiłabym do grupy ze starszymi dziećmi, stymulacja sprawiłaby, że nie nudziłabym się na zajęciach z przedmiotów, które wymagają dobrej umiejętności czytania, więc rozwijałabym je w szybszym tempie. Inne braki - zostałyby też szybciej wychwycone - i albo okazałoby się, że jestem zdolna wystarczająco, żeby je nadrobić, albo w ogóle by ich nie było - z uwagi na inny podział czasowy (opanowując szybciej geografię, historię etc. miałabym więcej czasu na matematykę) lub gdybym okazała się prawdziwym głąbem - wróciłabym w stare szeregi ( w których i tak ukończyłam szkołę, nie wiedząc czy faktycznie jestem matematycznym głąbem czy system edukacji mnie skrzywdził).

    Odnośnie wieku szkolnego, w UK, zasada jest taka, że jeśli dziecko osiąga wiek szkolny w danym roku szkolnym, przed jego rozpoczęciem - to ma obowiązek iść do szkoły, jeśli nie - decydują rodzice, psychologowie etc. Czyli dziecko z danego rocznika, które urodziło się w grudniu - nie pójdzie do szkoły z dziećmi z tego samego roku urodzonymi w styczniu, a z rok młodszymi (rok szkolny też zaczyna się we wrześniu).

    I to już ma więcej sensu niż cała nasza paplanina odnośnie systemu edukacji. Bo te pół roku robi ogromną różnicę w wieku wczesnoszkolnym.

    A z drugiej strony jestem też w stanie zrozumieć oburzenie rodziców - bo nasz system edukacji począwszy od pierwszej klasy - jest tak skostniały i nieprzyjazny tak naprawdę dziecku, że posyłanie maluchów wcześniej do "takiej szkoły" to siak czy owak strata czasu :)
    Wystarczy tylko popatrzeć na statystyki - jaki % pierwszoklasistów danego rocznika kończy uniwersytety w Polsce, a ile w np. w UK i które miejsce te uniwerki zajmują w światowych rankingach :)





  • 2013-09-03 13:45 | kaesjot

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Jest to dobre i w tym kierunku nalezy iść - elestycznego postępowania zależnie od sytuacji i konkretnego przypadku. Nie stać nas zapewne na kompletną indywidualizację edukacji ale "urawniłowka " to nieporozumienie.
  • 2013-09-04 19:52 | Komentarz

    Re:Nowy rok szkolny i stare problemy

    Słuszna uwaga: w mądrych państwach.