Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Prawo jazdy bez kursów?

(33)
Jacek Balkan, znany dziennikarz motoryzacyjny Radia TOK FM, proponuje radykalną zmianę w kursach na prawo jazdy: nakładamy na prywatne samochody znak „L” i uczymy się nawzajem.
  • 2013-09-19 18:02 | lecher

    nauka jazdy

    Tak uczyłem praktycznej jazdy mojego syna, najpierw na pustym placu, potem na placu manewrowym do nauki jazdy, wieczorem na pustej drodze poza miastem. Jako jeden z nielicznych zdał egzamin teoretyczny i praktyczny za pierwszym podejściem.
  • 2013-09-20 00:40 | bolec

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    W wielu krajach zdaje się egzamin na prawo jazdy we własnym samochodzie po uprzednim zdaniu dość banalnego testu z przepisów drogowych. Tzw. "budowa" to wymysł chorych wolskich zakutych łbów!
  • 2013-09-20 17:53 | otu

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    jak mawial moj znajomy muzyk,
    ...nie kazdy moze grac na jakimkolwiek instrumencie, podobnie jak nie kazdy bedzie umial prowadzic pojazd...
    znam wiele osob, ktore posiadaja prawo jazdy, ale mimo wielu lat zbierania doswiadczenia za kierownica, nadal nie potrafia jezdzic. Niektorzy maja wypadki za soba, a niektorzy nie....niemniej wszyscy sa przekonani ze sa doskonalymi kierowcami...
  • 2013-09-21 09:32 | camel

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Hmmm, podejrzewam iż to mniemanie bierze się stąd, że w naszym, jakże słabo wyksztalconym społeczeństwie, posiadanie uprawnień do prowadzenia samochodu to często najwyższa albo wręcz jedyna kwalifikacja zdobyta w życiu. A tak naprawdę prowadzenie samochodu angażuje dziesięc procent mózgu przeciętnej osoby co znaczy, że jest dostępne nawet dla szympansa. Wypadki to są …wypadki (kiedy to słowo utraciło swoje znaczenie? Moim zdaniem wtedy, kiedy rządowa propaganda zajęła się zwalaniem winy za swoje zaniedbania w drogownictwie na korzystających z tych dróg.), zdarzenia nagłe, których nie można było przewidzieć, sploty okoliczności. Temu nie zapobiegną wyśrubowane i bezsensowne wymagania egzaminacyjne ani mądrości znajomych muzyków.

    Zmniejszyć ich liczbę może zaś odpowiednia organizacja ruchu drogowego, ale ona kosztuje i nie ma na nią środków, a nawet jeśli te środki podarują nam ludzie z zachodu (Unia) to nie mamy zdolności intelektualnych ani wiedzy, aby spożytkować je z sensem (vide bezsensownie "poprawione" wysepkami i tysiącami znaków drogi krajowe, na których zwiększyła się po "poprawie" wypadkowość i kolizyjność, choć zgodnie z założeniem spadła ich przepustowość i pogorszyły się czasy przejazdu).
  • 2013-09-24 16:22 | indywidualismus

    Czy wszyscy muszą mieć prawo jazdy?

    Najpierw cytat: "Jak wytłumaczyć fakt, że uprawnienia dostają osoby, które potrzebują dłuższej chwili na przypomnienie sobie, która ręka jest prawa, a która lewa?"
    I teza - naprawdę nie wszyscy są zdolni dobrze kierować samochodem! Są ludzie, których orientacja przestrzenna jest na tyle niska, że nigdy nie będą sprawnie się przemieszczać w dużym ruchu i nigdy nie opanują porządnie dużej maszyny, jaką w końcu jest samochód. Jeżeli Pani, mając do dyspozycji spore pomieszczenie, staje akurat w jego progu i nie reaguje na to, że ktoś próbuje przejść, to nie powinna kierować niczym innym niż własnymi nogami! Ostatnio coraz częściej mijam Panie jadące 10-15 cm od lewej ściany auta, ale niemal 2 metry(!!) od prawego krawężnika! Zwyczajnie nie ogarniają, gdzie kończy się ich niewielkie auto. Żeby nie było - są też faceci, którzy jak tylko wyjadą na drogę to robią kipisz.
    Zwyczajnie powinny być testy stwierdzające, czy ktoś jest zdolny pokierować samochodem, czy ma jakąkolwiek orientacje przestrzenną. Psychotesty mogłyby przy okazji wyeliminować nieodpowiedzialnych szaleńców. Ale to się w Polsce nie wydarzy - tu "prawko" - jest traktowane niemal jak bóstwo, przynależne każdemu, choć nie każdy powinien je mieć.
  • 2013-10-08 09:46 | mnbvcx

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    a moze wymusic na uczestnikach ruchu kierowanie pojazdami w taki sposob by nawet ci mniej wprawni dawali sobie rade? zakladanie, ze skoro mam super samochod i niezle umiejetosci, wiec ograniczenia wynikajace z kodeksu sa zbyt restrykcyjne, jest narzucaniem koniecznosci zwiekszenia ostroznosci innym kierowcom. niestety nawet orzecznictwo polskich sadow idzie w tym kierunku. np jesli wlaczam sie do ruchu, zmieniam pas, czy kierunek ruchu mam obowiazek uwzglednic mozliwosc, ze ktos bedzie sie poruszal z predkoscia 200km/h w terenie zabudowanym, wyprzedzal w miejscu niedozwolonym, nie stosowal sie do znakow, sygnalizowania manewru itp. absurd? nie dla polskich sadow. nawet najlepszy kierowca bedzie mial trudnosci z uwzglednieniem wszystkich dodatkowych czynnikow. nie da sie wyszkolic kierowcy, by dal sobie rade w kazdej nawet ekstremalnej sytuacji.
  • 2013-10-08 09:53 | flip

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Generalnie pomysl uczenia mlodych kandydatow na prawo jazdy we wlasnych samochodach jest dobry, ale to, co dziala w UK niekoniecznie -nomen omen- zda egzamin w Polsce.

    cyt.
    "a uwagę pozostałych kierowców zwracają obowiązkowe, czerwone tablice z literką L, zamontowane z przodu i tyłu prywatnego auta, służącego w tym momencie do nauki jazdy"

    No i takie literki beda wspaniala zacheta dla wszystkich cwaniaczkow, co to chca wymusic wypadek i naprawic sobie auto z cudzego ubezpieczenia. Nawiasem mowiac, to niedawno w UK zamkneli szajke Polakow, ktorzy zrobili taki numer i w wypadku zginela kobieta. W Polsce takie waly na ogol uchadza bezkarnie a okradani ubezpieczyciele odbijaja sobie podnoszac ceny polis dla tych uczciwych (czyli naiwnych).

    Jeszcze o ubezpieczeniach: jak dopisac mlodego kierowce do swojej polisy, to w UK przecietna cena polisy rosnie 2-3 razy, o czym pan Balkan nie wspomina. Jak zniosa to gospodarstwa domowe w Polsce, gdzie ludzie licza kazdy grosz?

    I moj subiektywny komentarz na temat testow:
    Teoretyczne testy na prawo jazdy w UK sa tak samo idiotyczne i nieprzystajace do rzeczywistosci jak w Polsce. Wiem cos o tym, bo prawko na samochod zrobilem w Polsce a prawo jazdy na motocykl robie w UK. Zrobilem okolo 300 tys km za kierownica w Polsce i jakies 80 tys mil w UK, wiec nie mam milionow wyjezdzonych jak pan Balkan, ale troche doswiadczenia mam. Wiem jedno: zeby zdac czesc teoretyczna w UK trzeba nauczyc sie zdawac testy i praktyczne umiejetnosci jazdy sie tu prawie nie przydaja. Brzmi znajomo?

  • 2013-10-08 11:33 | lp

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    "Po kilkunastu latach i dwóch milionach kilometrów przejechanych bez wypadku"
    Kiedy autor ma czas pisać?
    Wychodzi co najmniej 288 kilometrów dziennie (łącznie z niedzielami i świętami).
    Zawodowi kierowcy robią pewnie mniej kilometrów, bowiem obowiązuje ich limit godzin pracy.



  • 2013-10-08 11:43 | Jednym słowem: polnische bordello

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    i (prawie) wszyscy są zadowoleni.
    Tylko nie udawajmy Europejczyków.
  • 2013-10-08 11:46 | Bez wypadku -ale czy to znaczy też:

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    "bez kolizji"? No ale nie będę się czepiał.
    Nadzieja, że samochody w pełni zautomatyzowane (nie wiem jak to się nazywa w slangu) rozpowszechnią się szybciej i w ten sposób problem jeżeli nie zniknie, to zredukuje się na pewno.
  • 2013-10-08 12:55 | m4

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Na 173 tys. zatrzymanych kierowcow przez niemiecka policje, w 80 mil.kraju ,przypada 13 tys. zatrzymanych w Polsce, 40 mil.kraju. W Polsce ginie w miesiacu tyle ludzi w wypadkach drogowych ile w Holandii w rok , przy wielokrotnie intensywniejszym ruchu (najgesciej zaludniony kraj w Europie)Wniosek - bezkarnosc kierowcow przy lenistwie policji.
  • 2013-10-09 02:58 | camel

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Tylko ten wniosek. Skad u Polakow taka sredniowieczno-panszczyzniana mentalnosc, ze tylko bat rozumieja? i nie przeszkadza im fakt, ze wiele praw mamy najbardziej drastycznych w Europie a nadal nie dzialaja? Moze dajmy tylko jedna kare za wszystko: kulke w łeb na rowie i z dnia na dzien wszystkie przestepstwa znikna? To logiczny wniosek, jesli sie przyjmie, ze drakonskie kary sa tym, co dziala...
  • 2013-10-09 10:29 | ziołolipa

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Zgadzam się w całej rozciągłości z pomysłami przedstawionymi przez autora. Sam uczyłem syna na polnej drodze podstawowych technik, tj. ruszania, ruszania pod górę, zmiany biegów, słuchania silnika.
  • 2013-10-09 13:20 | maksymilian

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Prawo jazdy mam od lat 80-tych, egzamin był wówczas znacznie łatwiejszy. Mimo to jakoś udaje mi się jeździć od 30 lat bez najmniejszej kolizji - więc jednak można.
    Ostatnio zdawałem egzamin rozszerzający uprawnienia na tzw. B-96 czyli prowadzenie zestawu z przyczepą do 4250 kg.
    Takiego nagromadzenia absurdów i idiotyzmu jak w przypadku wymogów na tym egzaminie dawno nie spotkałem, co świadczy o bezmyślności autorów naszych kryteriów egzaminacyjnych.
    O mało nie oblałem, kiedy egzaminator w ramach tego rozszerzenia na cięższe przyczepy kazał mi sprawdzać poziom płynu w spryskiwaczu i oleju w silniku - a ja złośliwie zapytałem, czy w przyczepie? Kto takie idiotyzmy wymyśla?
    Dalej było sprawdzanie umiejętności jazdy do tyłu po łuku ok.100m - w realnych warunkach nigdy takich manewrów się nie wykonuje, więc po co?
    Szczególną uwagę poświęcono umiejętności sprzęgania przyczepy z pojazdem i sprawdzania świateł - chociaż jest to dokładnie to samo jak przy zestawie do 3500 kg - czyli ze zwykłą kat "B", więc po jaką cholerę?
    Jazda po mieście zaliczenie wg dokładnie takich samych kryteriów jak na samą kat "B", którą przecież posiadam: znajomość oznakowania i reguł poruszania się po ulicach. Więc skoro tę kategorię posiadam, to czemu każe mi się powtarzać wszystko to samo, tylko dlatego że jadę z przyczepą?
    Musiałem również wykazać się umiejętnością zajęcia prawidłowej pozycji za kierownicą, zapięcia pasów, ustawienia lusterek, zwolnienia hamulca itp. tak jakby do jazdy z przyczepą inaczej się zapinało pasy - czyste kretyństwo.
    Dodam jeszcze, że egzamin na kat B-96 jest identyczny jak na kat BE - tyle że aby zdawać na BE trzeba ukończyć kurs a na B-96 nie trzeba. Zaiste oryginalna logika. Skoro ten sam egzamin jedni zdają z kursem a inni bez - to nasuwa się pytanie, po jaką cholerę ten kurs na BE?
    Opisałem to szeroko dla udokumentowania, że kryteria egzaminacyjne tworzone są często metodą "z sufitu", bez żadnego związku z realiami.

  • 2013-10-09 15:56 | ADSWEEWRER

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    NIESTETY NIE MA SZANS NA ZMIANY A TO Z PROSTEJ PRZYCZYNY: URZĘDNICY OLEWAJĄ OBYWATELI A OBYWATELE URZĘDNIKÓW, U NAS JUŻ NA ETAPIE TWORZENIA PRAWA, CZĘSTO MIERNEGO JAKOŚCIOWO, JUŻ WPROWADZA SIĘ OGRANICZENIA I USTALA ZASADY KTO MA PŁACIĆ A KTO BRAĆ KASĘ!!PRZECIEŻ WORDY(dziwadło na skalę świata!!!),NIE SĄ PO TO BY SŁUŻYĆ DO DOBREGO PRZYGOTOWANIA KIEROWCÓW, ONE SŁUŻĄ DOBRYM ZAROBKOM ICH WŁAŚCICIELI, A IM WIĘCEJ OBLANYCH KANDYDATÓW TYM KASA WIĘKSZA!U NAS WSZYSTKO KRĘCI KOŁO TEMATU KASA!!NIE CHODZI BY BYŁO MĄDRZE I DOBRZE,CHODZI O TO BY BYŁA KASA!!PO DRUGIE POLAK TRAKTUJE POLAKA JAK FRAJERA, KOGOŚ KOGO NALEŻY KROIĆ Z KASY JAK TYLKO SIĘ DA I KIEDY SIĘ DA!!SMUTNA PRAWDA!!
  • 2013-10-09 16:25 | divak2

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Ech, nie chodzi o bat. Chodzi o to że różne niebezpieczne i niekorzystne zachowania na drodze pozostają bezkarne. Od kiedy jeżdżę (20 lat rowerem i 5 lat samochodem) byłem RAZ kontrolowany na drodze. Tak mógłbym jeździć bez prawa jazdy, bez ubezpieczenia i po pijaku. Ten jeden raz kiedy mnie kontrolowano, to jechałem na rowerze.
  • 2013-10-09 16:35 | Xnn

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Test z teorii w UK opiera sie ni mniej ni wiecej na tym co zapisane w Highway Code, ichnim kodeksie drogowym. Pytania wcale nie sa bzdurne i nie przystajace do rzeczywistosci, jesli juz klocilabym sie o sensownosc Hazard Perception (filmiku z wylapywaniem zagrozen na drodze). Zgadzam sie z tym ze cena dopisania do ubezpieczenia i samego ubezpieczenia dla niedoswiadczonego kierowcy jest niebotyczna i zazwyczaj przekracza wartosc samochodu do ktorego wsiada juz z prawem jazdy. Autor zapomina wspomniec ze wlasnym samochodem mozna nawet przyjechac na egzamin (choc egzaminatorzy raczej krzywo na to patrza, wola gdy uzywa sie auta szkoly dla kierowcow - i moze to byc KAZDE auto osobowe) wystarczy ze bedzie mial naklejone Lki. Ludzie jakos jezdzili i nie zabijali sie na drogach z teto powodu, dopoki nie zjawili sie przedsiebiorczy emigranci z Europy Wschodniej....""
  • 2013-10-09 16:48 | divak2

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Może nie wszyscy powinni mieć prawo jazy ale zdarza się że ci ci nie powinni to muszą się nim posługiwać. Po prostu podróżowanie przy pomocy transportu publicznego stało się nieprzewidywalne i przykre (nie mam na myśli przykrego zapachu współpasażerów, mam na myśli fakt, że będąc kobietą z małym dzieckiem można nie dostać się do przedziału dla kobiet z dzieckiem w pociągu, można w ogóle nie dostać się do pociągu, można być zmuszonym do podróżowania w towarzystwie pijanych wyrostków, można stanąć przed koniecznością przewiezienia wózka dziecięcego przy wewnątrz busa (Mercedes 208)obsługującego lokalne trasy, może też się okazać, że jedyny pociąg jakim można się dostać na delegację 270km pokonuje w 8 godzin i wstać na niego trzeba o 4 rano. Generalnie do własnych/służbowych samochodów wypycha ludzi nie tylko bylejakość i niechlujstwo komunikacji publicznej ale też chęć izolowania się od współplemieńców.
  • 2013-10-09 21:29 | bever

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    mialem prawo jazdy w pl i mam w usa. najpierw kupilem samochod, zajestrowany i ubezpieczony na pol roku, miedzynarodowym prawem jazdy z polski. potem dostalem od znajomego kopie pytan z odpowiedziami, bardzo latwe i zadnych spraw technicznych. pojechalem do urzedu zdac test i po chwili zdalemm z jazdy. moim samochodem bez zadnych oznaczen. przejechalem z urzednikiem moze ze 2 km. zdalem i po godzinie ze zrobieniem zdjecia. dostalem amerykanskie prawo jazdy. kosztowlao $10. bez kursow, sam uczylem syna i bede uczyc corke kiedy bedzie juz 16 lat miec. zestaw pytan jak sie pytalem urzednika od 20 lat jest ten sam.

    mysle ze w pl nie mieszkaja zadne matoly i cwaniaki. chodzi o prawo ktore jest zle, bo oparte na bolszewickiej niewierze w czlowieka jego dobra wole, samokontrole i odpowiedzialnosc. byc moze zmiana sposobu ksztalcenia od przedszkola zmienilaby to, kto wie? mysle ze nalezaloby uczyc pragmatyki dzialania i myslenia, praktycznosci i racjonalnosci, prakseologii co rozwijal kotarbinski. przykladow nonsensow naszych mamy duzo, dlaczego na takich lekcjach nie mozna by porownywac rozwiazan obcych ze swiata. nalezaloby zmienic troche kurs histori uczac 'co by bylo gdyby' i jak potoczylaby sie historia gdyby zygmunt august zdecydowal sie przyjac polska odmiane ewangelicyzmu jak proponowal jan laski, lub co by bylo gdyby beck przyjal propozycje hitlera lub gdyby w pl nie dominowal liberalizm ekonomiczny a panstwo pomagaloby rozwinac przemysl jak w korei pd. potrzebne sa lekcje religi w niskich klasach potem dowolnie, jednak w gimnazjum mozna by wprowadzic lekcje etyki, wyzej filozofi, wlasnie pragmatyki i moze nauki o religi obok inicjatyw gospodarczych, oszczedzania i pomnaznia pieniedzy itd itp
    moze z czasem stalibysmy sie bardziej racjonalni i dzialajacy z rozmyslem.
    panstwo jednak nie moze byc nieufne wobec obywatela, a my powinnismy miec zaufanie do urzednika i urzedow bez lapowek i wzajemnej podejrzliwosci. ale to nigdy nie nastapi wiec lepiej dla spokoju umyslu i serca emigrujcie.
  • 2013-10-10 09:10 | otu

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    2013-10-09 21:29 | bever
    ...chodzi o prawo ktore jest zle, bo oparte na bolszewickiej niewierze...

    czyzby w calej Europie dzialalo jedynie tego rodzaju "prawo"?
    podobnie jest w Austrii, czy w Niemczech...co do reszty to nie wiem...

    Prawko robilem w czasach "glebokiej" komuny bo w 1963 roku. Egzamin ustny przed komisja skladajaca sie z kilku panow w tym slynnego milicjanta sierzanta Kapusty. /niektorzy beda wiedziec gdzie to bylo/. Wylosowalem kartke z pytaniami, odpowiedz-bylo dobrze, pozniej wyjasnienie na tablicy kto ma pierwszenstwo, nastepnie jazda i po godzinie wiedzialem ze zdalem. Nie mialem jeszcze ukonczone 16 lat, wiec musialem czekac aby odebrac to prawo jazdy /w srodku byla wkladka z czterema kuponami, ktore mógl oderwac milicjant z drogowki w przypadku powaznego wykroczenia w ruchu drogowym, teraz to sie martwia o punkty/. Jezdzic do 18 lat moglem tylko w towarzystwie doroslej osoby z prawem jazdy. Tak to bylo w czasach tej wrednej komuny!

  • 2013-10-10 09:47 | PAK

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Ja akurat na 'prawą i lewą' rękę nie zwracałbym większej uwagi. To tzw. lateralizacja -- wiele osób ma z tym problemy. W gruncie rzeczy to umiejętność niepotrzebna, dopóki nie trzeba ćwiczyć musztry :) No dobrze, bywa, że mało ergonomiczne urządzenia zmuszają do pamiętania, co jest z prawej, a co z lewej. Sam ruch drogowy, poza skrzyżowaniami równorzędnymi, nie wymaga umiejętności nazywania stron. To znaczy, że można sobie świetnie dać radę bez tego.
  • 2013-10-10 09:54 | PAK

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    @Sprawność:
    Uważam, że zdecydowana większość da sobie radę. Pytanie: ile muszą ćwiczyć -- zresztą, częściowo tego dotyczy artykuł. Sztywna granica kilkudziesięciu godzin kursu nie bardzo ma sens.
    I pytanie: czy inni użytkownicy dróg im w tym pomogą.
    Mnie osobiście wkurza często wracający temat, gdy kierowcy się złoszczą, iż przez niedoświadczonego kierowcę musieli jechać przepisowo...

    @Orzecznictwo:
    Ostatnio dwa razy spotkałem się z pozytywnym przykładem, gdy sąd uwzględnił także winę drugiego kierowcy, który przekroczył dozwoloną prędkość.

    PS.
    Artykuł wskazuje na możliwość uczenia jazdy przez krewnych. A ja dodam, że nawet jeśli nie jazdy, to pewnej kultury jazdy rodzinne wypady uczą. I że mam nadzieję, że dorastające kolejne pokolenia w zmotoryzowanych rodzinach podniosą także poziom kultury na drodze.
  • 2013-10-10 09:56 | PAK

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Ja bym sprawdził choćby pouczenia. Nie kara, ale daje świadomość, że się jest kontrolowanym.
  • 2013-10-10 14:23 | divak2

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Przecież zamiast "nadjeżdżający z prawej" można powiedzieć "nadjeżdżający od strony pasażera/hamulca ręcznego/radia/instruktora/schowka", wyćwiczyć odpowiednie zachowanie i je stosować, kiedy potrzeba udzielić takiemu pojazdowi pierwszeństwa. Problem może się natomiast pojawić kiedy egzaminator powie (w ostatniej chwili) "na najbliższym skrzyżowaniu w lewo", a zdający straci czas na zastanawianie się w którą to stronę. Wymaga to pewnego minimalnego wysiłku, żeby przyporządkować sobie "lewa to ta po której siedzę, a prawa to ta druga" i błyskawicznie to stosować (wiem coś o tym). Pytanie, czy jeżeli komuś się nie chce tego zrobić, to będzie on sensownym kierowcą. Albo czy tego rodzaju tricków nie należy uczyć na kursie prawa jazdy.
  • 2013-10-10 18:24 | PIRAT DROGOWY

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Już 2 lata jeżdżę bez prawa jazdy - nie dla przyjemności - mam 40 km do pracy a bus raz przyjedzie, raz nie; dodatkowo taniej jest poruszać się starym gruchotem z zamontowaną instalacją LPG niż transportem publicznym.
    Do tej pory zdawałem już chyba z 7 razy i za każdym razem oblewałem.
    Naturalnie zawsze popełniłem błąd, ale zastanawiam się, czy w realu najeżdżając tylnym kołem na linię ciągłą (osty zakręt na skrzyżowaniu ), lub brak włączonego kierunku w momencie parkowania narażam kogoś na cokolwiek?
    Zrobiłem już ok.40 - 45 tys. kom bez żadnego zdarzenia na drodze, choć ilość idiotów przez których "o mały włos" jest na naszych drogach zaskakująco duża.
    Ta chora sytuacja ma swoje zalety - prawdopodobnie jestem jednym z nielicznych przestrzegających przepisów kierowców - szczególnie w odniesieniu do ograniczeń prędkości. Co prawda z tego właśnie powodu "stuknął" mnie już w tył auta TIR, ale co zrobić - na znaku "50" - jadę "50"
    Wydaje mi się tylko, że kosztuje mnie to zbyt wiele nerwów. Jeśli zdarzy się cokolwiek - mam przechlapane. Jeśli zatrzyma mnie rutynowa konrola - mam przechlapane. Posiwieć można...

    A'propos - jest taki dowcip:

    Jak rozpoznać pijanego na stołecznych ulicach?
    To jedyne auto jadące 50 km/h nie zmieniające co chwila pasa ruchu"

    To może być też ktoś taki jak ja:)
  • 2013-10-10 23:52 | Adam

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Proponuję także samodzielne kursy pilotażu i sterowania, dowodzenia nawodnymi statkami i łodziami. Jedyny warunek - samodzielne wykonanie litery "L".Polak potrafi. Jak się nie ma o czym pisać, to każdy temat jest dobry.
  • 2013-10-11 05:37 | wcar

    Prawo jazdy bez kursów?

    W uzupełnieniu tego co napisał „bever”.
    W USA na egzamin z jazdy trzeba przyjechac z osobą „trzecią” prywatnym samochodem. Nie ma czegoś takiego jak „L”-ki – po prostu nie istnieją. Nie ma również kursów nauki jazdy (z nielicznymi wyjatkami o których napisze później) jak również nie ma kursów z „teorii”. Jak to możliwe, ze przy takiej ilości samochodów i takim natężeniu ruchu (jak w wielkich aglomeracjach) jakoś sie jeszcze nie pozabijali? „Bever” odpowiedział Wam na to – trzeba zmienić filozofię.
    Przejdźmy teraz do szczegółów. Odnosnie „teorii i przepisów” – w USA wystarczy kilkakrotnie przeczytać „Driver’s Handbook” ( każdy stan ma swój własny, ale niewiele się różniący od innych). Jest to książeczka około 50 stron którą można sobie zamówic i przyslą ci pocztą do domu albo jeszcze lepiej i szybciej pobrać w formacie PDF z internetu ( przykład z mojego stanu: http://www.flhsmv.gov/handbooks/EnglishDriverHandbook.pdf). Jeżeli sie to naprawde kilkakrotnie ze zrozumieniem przeczyta to nie ma żadnego problemu aby zdać egzamin „teoretyczny’. Metoda nauczenia sie na pamięć odpowiedzi na wszystkie pytania (których jest kilkaset) być może zdaje egzamin dla kogos kto nie zna angielskiego ale dla mnie było znacznie łatwej poprostu nauczyć sie przepisów.
    Teraz odnosnie nauki jazdy – 99.9% osób uczących sie jeździc jest „szkolona” przez członków rodziny lub dobrych znajomych. Dobrze jest wyrobić sobie tzw Learner’s Driver License” (prawo jazdy dla uczącego się); co daje taki „plus” że zgodnie z tutejszymi przepisami ubezpieczeniowymi ubezpieczony jest pojazd (a nie kierowca) pod warunkiem że osoba kierująca dostała na to zgodę (ustna wystarczy!!!) od wlasciciela pojazdu i posiada uprawnienia do kierowania samochodem. Learner’s Driver’s License jest uważane za takie uprawnienie (oczywiście tylko wtedy gdy w samochodzie jest „nauczający”). Odpada więc problem - a co jeżeli przytrafi się jakiś wypadek?! Do wyrobienia w/w dokumentu wystarczy zdać opisany już egzamin teoretyczny. Chociaz wielu (szczególnie ....kto?... Polaków oczywiscie) tego nie robi i niepotrzebnie ryzykuje. A tak apropos – w Polsce rowniez, jak mi sie wydaje, OC obejmuje pojazd a nie kierowcę wiec może mozna by tu wiąć przykład z USA.
    Jezeli osoba starająca sie o prawo jazdy nie ma skończonych 21-lat to musi dodatkowo przejść kurs na temat szkodliwości jazdy pod wpływem środków odurzajacych ( alkohol, narkotyki itp) - ~4 godzinna sesja „live” na internecie zakończona testem.
    Teraz możemy juz zacząć uczyć sie jeżdzić. Na samochodzie nie jest wymagane żadne specjalne oznakowanie. Jedyne „L”-ki jakie widziałem przez 20 lat pobytu w USA były w pobliżu (jednej z zaledwie kilku na Płd. Florydzie) płatnej szkoły jazdy – korzystają z nich osoby które nie maja rodziny ani nikogo innego bliskiego kto mógłby im pomóc.
    Uczącemu się nie wolno jeżdzić po zmroku (w przeciwieństwie do nielegalnych „domowych” kursów jazdy w Polsce). I to wszystko.
    Gdy delikwent czuje sie na siłach jedzie na egzamin który zdaje w samochodzie DOBRZE MU ZNANYM. Wiem jakie to ma znaczenie z mojego 15-letniego doswiadczenia – za kazdym razem gdy wsiadałem za kierownicą „rental car” czułem sie nieswojo przez pierwsze kilka minut jazdy. A robiłem to około 100 razy na rok ( byłem inzynierem serwisowym) na całej półkuli zachodniej.
    Czego więc wymagać od zestresowanego polskiego delikwenta, posadzonego za kierownicą często nieznanego mu samochodu z ręczną skrzynią biegów i sprzęgłem które w kazdym samochodzie (nawet tej samej marki i modelu) „łapie” po swojemu. Oczywiście ze obleje, mimo że tak naprawde to byc może umie jeździć! Czas z tym skończyć. Szczerze radzę nalagać, nalegac i jeszcze raz nalegać na zmiaę obecnego stanu rzeczy.
  • 2013-10-11 14:12 | abc

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    autor ma rację. Ja też mojego małolata nauczyłem jeździć w swoim samochodzie. Też zaczynałem na dużych parkingach i polnych drogach. Teraz małolat "śmiga" po mieście (tylko ze mną), a na egzamin narazie nie wybiera się, poczekamy , aż zmienią kretyńskie egzaminy - a jak nie, to prawko z każdego kraju jest honorowane - witajcie Czechy, Ukraino.....
  • 2013-10-11 19:34 | Eau de Cologne

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Generalnie pomysl uczenia mlodych kandydatow na prawo jazdy we wlasnych samochodach jest dobry, ale to, co dziala w UK niekoniecznie -nomen omen- zda egzamin w Polsce.
    ---------------------------------------------------------------------

    To dziala z powodzeniem takze i w takich krajach jak USA i Kanada.
    I jakos nie dziala to jako "zacheta dla cwaniaczkow"...
    A moze Polska to wciaz kraj cwierc-dziki???
  • 2013-10-11 19:41 | jer-1

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    "mialem prawo jazdy w pl i mam w usa. najpierw kupilem samochod, zajestrowany i ubezpieczony na pol roku, miedzynarodowym prawem jazdy z polski. potem dostalem od znajomego kopie pytan z odpowiedziami, bardzo latwe i zadnych spraw technicznych. pojechalem do urzedu zdac test i po chwili zdalemm z jazdy. moim samochodem bez zadnych oznaczen. przejechalem z urzednikiem moze ze 2 km. zdalem i po godzinie ze zrobieniem zdjecia. dostalem amerykanskie prawo jazdy. kosztowlao $10. bez kursow"

    Dokladnie tak
    (ja takze posiadam prawo amerykanskie prawo jazdy)!

    P.S. Jedyna roznica, iz w stanie, w ktorym zdawalem
    kosztowalo to (az!) 20 dolarow USA.
  • 2013-12-04 08:47 | mann

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    W zadnym stanie USA nie ma prawnego zapisu jak ma wyglądac szkolenie. Dlatego każdy szkoli się jak chce, ewentualnie jak umie, lub jakie ma możliwości. Natomiast jest mnóstwo szkół, w których jak w Polsce odbywają się zajęcia i teoretyczne i praktyczne. Ale jest jedna bardzo fajna sprawa. Zanim kursant zacznie sam jeździć- przez 4-5 godzin jeździ z tyłu jako tzw obserwator z inna osobą kierującą.

    http://www.prodriveny.com/services.htm

    No i jeszcze jedna podstawowa sprawa- KULTURA JAZDY- tego u nas nie mają ani rodzice, ani dziadkowie, a tym bardziej młodzież dopiero wjeżdżająca na drogę- no bo od kogo mają brac przykład?
  • 2015-02-11 16:56 | Hanka

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Jest to dość ciekawe rozwiązanie. Ja na szczęście mam już ten stres za sobą, ale warto ćwiczyć dodatkowo - poza tym co uczą na kursach. Co prawda, teraz kurs teoretyczny jest już nieobowiązkowy, ale ja jeszcze musiałam uczęszczać na zajęcia. Szczerze mówiąc, za dużo mi to nie dało, bo i tak musiałam korzystać z dodatkowych materiałów w internecie m.in. z www.testynaprawojazdy.eu itp ale udało mi się zdać.
  • 2015-06-30 18:00 | Monika

    Re:Prawo jazdy bez kursów?

    Mieszkam w UK. Jezdze skuterem z Lką przypieta z przodu i z tylu. Nie mam pelnego prawa jazdy tylko tzw Provisional driving licence. Zaliczylam tylko kurs tzw CBT, ktory trzeba zaliczyc ale nie konczy sie egzaminem. Dostalam certyfikat o przejsciu tego szkolenia. Mam 2 lata na zdanie egzaminu na pelne prawo jazdy lub znow musze powtorzyc CBT.
    Przez ten czas ucze sie jezdzac po ulicach. Korzystam z drogi jak kazdy inny uzytkownik drogi.

    Koge rowniez jezdzic samochodem z przypieta Lką pod opieka osoby, ktora ma conajmniej 25lat i prawo jazdy od przynajmniej 5 lat. No i oplacone ubezpieczenie bo tu kazdy ma na siebie w danym samochodzie a nie na samochod.

    Da sie? Da!
    Na spokojnie, jezdze tyle godzin ile tylko potrzebuje, ucze sie zasad korzystajac z drogi. Oczywistym jest, ze przepisow ruchu drogowego musi kazdy nauczyc sie sam.

    Pojazdow z Lką jest bardzo duzo.
    Swiezy kierowcy nie wstydza sie oznaczac samochodu literka P naklejona na auto- odpowiednik polskiego zielonego listka, ktory w Pl jest wielka rzadkoscia...