Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co teraz stanie się motorem postępu?

(8)
Kryzys się kończy, problemy jednak zostają, a prawdziwe wyzwania dopiero przed nami. Nadszedł czas decydującej batalii o przyszłość – jej stawkę prezentują w swych najnowszych książkach dwaj ekonomiści: Polak Andrzej Lubowski i Amerykanin Edmund Phelps. Czy Zachód ma szansę ją wygrać?
  • 2013-09-27 23:11 | Set1

    Ale..

    Ale autorzy nie biora pod uwage, ze jak Chiny osiagna PKB na glowe, jak powiedzmy Czechy, to bede mialy niespotykana wage ekonomiczna, ktora zaburzy obecna rownowage.
  • 2013-09-28 05:05 | Ekonom

    Zachód nie ma szansy aby wygrać tę batalię!

    Przyczyna jest prosta - Zachód (czyli z grubsza Europa Zachodnia, USA, Australia, Kanada i Japonia) od co najmniej jakichś 30 lat znajduje się w długotrwałej recesji, gdyż przestał on być motorem światowego postępu. Motorem tego postępu jest dziś (i to już od wielu lat) Azja północno-Wschodnia (minus pogrążona w permanentnej niemalże recesji Japonia), a głównie Chiny. A jak to słusznie zauważył Set1, kiedy Chiny osiągną taki poziom PKB per capita, jak powiedzmy Czechy, to Chiny będą miały niespotykaną przewagę ekonomiczną, która zaburzy obecną, jakże chwiejną równowagę. A pamiętajmy, że nominalny PKB per capita Chin przekroczył już 1/3 PKB per capita Czech i ze PKB Chin rośnie znacznie szybciej niż na Zachodzie. Ponadto PKB per capita Hong Kongu jest już dziś dwa razy taki jak w Czechach i wyższy niż średnia unijna a Tajwan ma dziś też wyższy PKB per capita niż Czechy.
  • 2013-10-14 13:02 | M

    Ja chcę do Bendyka!

    Gdzie Pan żyje, Panie Redaktorze, jakież to szczęśliwe miejsce, gdzie "kryzys się kończy"? Chętnie tam dałączę i doczytam resztę Pana artykułu.
  • 2013-10-15 07:09 | Ekonom

    Re:Co teraz stanie się motorem postępu?

    @Pan Redaktor Edwin Bendyk,
    Oto mój komentarz do pańskiego artykułu w „Polityce” z dnia 24 września 2013 p.t. “Co teraz stanie się motorem postępu?” oraz do omówionych w nim twierdzeń Lubowskiego oraz Phelpsa:
    1. Pan Lubowski twierdzi, iż „Ameryce nie grozi bankructwo związane z zadłużeniem w Chinach, nie ma ono większego znaczenia i jest poważniejszym problemem dla Chin niż USA.” Ale odkąd to dług jest zawsze poważniejszym problemem dla wierzyciela niż dla dłużnika? Idąc za logiką Pana Lubowskiego, to zadłużenie Polski z czasów Gierka nie powinno być problemem dla Polski (dłużnika), a tylko dla Zachodu (wierzyciela). Niestety, ale naprawdę to było zupełnie inaczej.
    2. Pan Lubowski twierdzi też, że „pozycja dolara jako głównej waluty rezerwowej świata długo jeszcze nie będzie zagrożona – straszenie, że mógłby tę rolę przejąć yuan, bardziej dziś przeraża samych Chińczyków niż kogokolwiek innego.” Ale przecież dolar amerykański, od czasu, gdy prezydent Nixon „tymczasowo” zawiesił jego wymienialność na złoto, jest praktycznie bezwartościowy, dług USA jest już od dość dawna poza jakąkolwiek kontrolą, co doskonale ilustrują obecne (październik 2013 roku) problemy z podniesieniem limitu zadłużenia rządu USA. A poza tym, to jakie niby klęski spotkały by Chiny, gdyby juan stał się główną rezerwową waluta świata? Wiele państw marzy przecież o tym, aby ich waluta pełniła rolę owej rezerwowej waluty świata, gdyż kontrola nad ta walutą, oznacza również sporą kontrolę na handlem światowym oraz międzynarodowymi transferami pieniądza.
    3. Pan Lubowski twierdzi, że „potęga militarna (USA) długo jeszcze nie będzie zagrożona, że Amerykanie mogą sobie pozwolić na prowadzenie jednej, dwóch, trzech mniej lub bardziej sensownych wojen jednocześnie oraz iż te kilka procent PKB, jakie pochłania armia, nie jest wielkim problemem.” Ale tymczasem, to USA niedługo nie będzie stać na finansowanie swojej armii, a prowadzą one te wojny nie dla tego, że jest je na nie stać, ale w celu sztucznego nakręcenia koniunktury (tzw. militarny keynesizm), zaś wydatki na cele wojskowe wynoszą w USA oficjalnie co prawda ‘tylko’ około 5% PKB, ale wynoszą one już ponad ¼ wydatków budżetu! Ponadto, to prawdziwe wydatki militarne w USA są o wiele wyższe, gdyż nie wlicza się do nich np. sporych wydatków na badania, które mają głównie militarne zastosowania oraz pomocy państwa dla firm produkujących uzbrojenie, w tym np. dla firmy Boeing, która bez tej rządowej pomocy, dawno temu musiała by ulec likwidacji.
    4. Zgadzam się zaś z Panem Lubowskim, kiedy pisze on, iż „amerykańska służba zdrowia jak w soczewce koncentruje wszystkie patologie amerykańskiej demokracji: uzależnienie od lobbingu, rosnący wpływ pieniądza na decyzje polityczne, pogłębiające się nierówności.” Tu nie trzeba dziś już chyba żadnego dodatkowego komentarza, jako iż osiąga ona te same, jak nie gorsze efekty co w Europie a nawet i na sąsiedniej, biednej przecież Kubie, ale kosztem kilka razy większych wydatków per capita.
    5. Błędem Pana Lubowskiego było zaś to, że ruszył on w świat, aby pytać o możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń w przyszłości takie osoby jak np. Zbigniew Brzeziński, jako iż ludzie tacy jak Zbigniew Brzeziński, z jego antyrosyjskimi fobiami oraz brakiem znajomości praw rządzących gospodarką, są z definicji bardzo złymi doradcami. Przecież to nikt inny jak właśnie Zbigniew Brzeziński doradził prezydentowi Carterowi nieudany napad US Army na Iran!
    6. Z kolei w pełni zgadzam się z panem Lubowskim, kiedy pisze on, iż ekonomiści cierpieli zawsze na kompleks, że reprezentują oni naukę „miękką”, a więc z definicji mało ścisłą, naukę bardziej opartą bardziej na opisie, a nie na rachunku wynikającym z formuł wyrażających obiektywne prawa oraz że kompleks ten przekształcił się w projekt naukowy, którego efektem stała się postępująca wciąż matematyzacja teorii ekonomii. Ale tu problem jest taki, że ci „matematyczni” ekonomiści nie mieli (i dalej nie maja pojęcia), tak jak np. Robert Shiller (tegoroczny laureat nagrody im. Nobla z ekonomi) ani o ekonomii, ani też o matematyce. Ten trend do „matematyzacji” teorii ekonomii oczywisty był przecież już mniej więcej już pod koniec XIX wieku, kiedy to większość ortodoksyjnych (wtedy neoklasycznych) ekonomistów coraz aktywniej marzyła o tym, by ekonomia stała się nauką taką jak fizyka czy chemia (matematyka NIE jest nauką, a tylko jej ‘językiem’!), ale świadczyło to tylko o tym, że nie mieli ci „matematyczni” ekonomiści pojęcia, tak jak współczesny nam Robert Shiller, ani o ekonomii, ani też o matematyce czy tym bardziej o fizyce. :-(
    7. Ci „matematyzujący” ekonomiści przyjęli po prostu ten skrajnie uproszczony, newtonowski model wszechświata jako wzór dla ekonomi, gdy tymczasem już na początku XX wieku model ten legł przecież niejako w gruzach, na skutek fundamentalnych odkryć takich geniuszy jak Einstein i Bohr, a szczególnie Heisenberg, Schroedinger, Born, Dirac oraz Feynman. A w mechanice kwantowej, która zastąpiła klasyczną (newtonowską) w opisie budowy świata fizycznego to ów świat fizyczny jest przecież zupełnie inny niż ten opisany w XVII wieku przez Newtona, zaś matematyka użyta mechanice kwantowej jest o wiele bardziej złożona niż newtonowski rachunek ”fluksji” (czyli tzw. rachunek różniczkowy i całkowy), na którym zazwyczaj kończy się znajomość matematyki wyższej wśród ekonomistów. W wielkim skrócie: tak samo jak Bohr był pierwszym uczonym, który stwierdził, że nie jest możliwe stworzenie stabilnego modelu atomu w ramach fizyki klasycznej i zaproponował zestaw zasad heurystycznych, pozwalających wyjaśnić stabilność materii i stworzyć nowy dział fizyki, czyli fizykę kwantów, tak samo ekonomia czeka wciąż na swojego Einsteina czy też Bohra, który uaktualniłby na wiek XXI teorię Marxa, który dawno temu postulował przecież wrodzoną niejako niestabilność rynków, a więc też i kapitalizmu.
    8. Pan Lubowski słusznie więc dziwi się niewrażliwości ortodoksyjnych ekonomistów na szerszy kontekst, w jakim działa gospodarka oraz słusznie twierdzi, iż o losie społeczeństw decyduje wiele zupełnie niemierzalnych czynników takich jak np. kultura, jakość przywódców oraz wartości, których nie da się (przynajmniej obecnie) wyrazić matematycznie, ale bez nich nie sposób jednak badać, jaka będzie przyszłość. Niestety, ale Pan Lubowski albo nie słyszał o Marxie, albo też boi się o nim wspomnieć, aby nie zostać okrzyczany “komuchem”, pomimo iż w teorii Marxa tkwi przecież klucz do zrozumienia istoty kapitalizmu, nawet w jego obecnej postaci zglobalizowanego “turbokapitalizmu” monopolistycznego.
    9. Nie ma też nic dziwnego w tym, że nie ma wątpliwości, iż motor, który w XIX wieku popchnął społeczeństwa Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych i Niemiec w kierunku obecnego dobrobytu, dziś już nie działa. Po prostu te kraje wzbogaciły się na bezprzykładnym ograbieniu swoich kolonii (w przypadku USA, a częściowo nawet Niemiec, były to kolonie wewnętrzne, czyli tzw. Dziki Zachód, zrabowany Indianom oraz Meksykowi w przypadku USA, a Zabór Pruski w przypadku Niemiec), oraz na bezprzykładnym wyzysku pracowników najemnych. Ale dziś nie ma już przecież nowych kolonii do ograbienia w XIX-wiecznym stylu, a pracownicy najemni (poza tzw. Trzecim Światem) nie dają się też dziś tak wyzyskiwać, jak w XIX wieku.
    10. Zachód rozłożył zaś głownie nie spadek innowacyjności, a kryzys energetyczny, ten sam który doprowadził w Polsce do upadku rządy Gierka, ten sam, który spowodował na Zachodzie długotrwałą recesję, trwającą praktycznie do dnia dzisiejszego. Gdyby nie ten kryzys energetyczny, wywołany zresztą głównie poparciem USA dla Izraela, to Zachód popadłby w tą nieuniknioną, długotrwałą recesję nieco później, ale musiałby w nią wpaść, jako iż kapitalizm się zwyczajnie już dawno temu przeżył, tak samo jak feudalizm przeżył się już pod koniec XVIII wieku a niewolnictwo pod koniec starożytności (co przecież spowodowało upadek, opartego na niewolnictwie, Imperium Rzymskiego).
    11. Interwencjonizm państwowy, oparty obecnie głównie na teoriach Keynesa, może jedynie przedłużyć agonię kapitalizmu, ale nie jest on w stanie jej zapobiec. A przecież tak samo, jak upadek niewolnictwa oznaczał koniec Starożytnego Rzymu, tak samo upadek kapitalizmu oznaczać musi upadek USA. Takie, a nie inne, są bowiem prawa rządzące gospodarka i społeczeństwem. Walka z tymi prawami jest zaś tak samo skuteczna, jak walka z prawami fizyki. Keynes oczywiście miał rację, pisząc o nieracjonalności rynków, ale on się zwyczajnie łudził, że interwencja państwa może uratować kapitalizm. Wygląda więc na to, że rację miał jednak Marx, pisząc o nieuniknionym końcu kapitalizmu, tyle, że był on zbytnim optymistą oraz nie przewidział on pojawienia się Keynesa oraz interwencjonizmu państwowego na wielką skale, stąd też mylnie oczekiwał on światowej rewolucji antykapitalistycznej już nawet w XIX wieku. Ponadto, paradoksalnie, egzystencję kapitalizmu opóźniło powstanie ZSRR, tego „zdegenerowanego państwa robotników i chłopów”, jako iż powstanie ZSRR zmusiło kapitalizm do zmniejszenia wyzysku ludzi pracy, a więc spowodowało odsunięcie tej nieuniknionej przecież, globalnej antykapitalistycznej rewolucji w czasie. Ale przecież „co się odwlecze, to nie uciecze”.
    12. Tylko częściową prawdą jest zaś to, że o dynamizmie w gospodarce decyduje głównie zdolność do innowacji, która w mniejszym stopniu związana jest z poziomem nauki czy też z infrastrukturą technologiczną, a w o wiele większym stopniu zależy ona od obowiązującego w danym społeczeństwie systemu wartości. Zgoda, poziom nauki czy też z infrastruktury technologicznej zależy w dużym stopniu od obowiązującego w danym społeczeństwie systemu wartości, ale nie tylko od niego. Liczy się też tu położenie geograficzne, a więc także posiadane bogactwa naturalne a także podatność danego kraju na inwazje, co w dużym stopniu wyjaśnia sukcesy gospodarcze takich, relatywnie trudnych do podbicia przez potencjalnych agresorów, państw jak Zjednoczone Królestwo („Wielka Brytania”)czy też Stany Zjednoczone.
    13. Nie jest też prawdą, że o tym wysokim dynamizmie krajów Zachodu zadecydowały głównie tzw. wartości nowoczesne, czyli tzw. duch przedsiębiorczości i ryzyka, gotowość podejmowania wyzwań, chęć zmiany czy też pasja nowego, charakteryzująca nie tylko przedsiębiorców, lecz także i konsumentów. Te wartości są oczywiście bardzo ważne, ale o sukcesie krajów Zachodu zadecydowało głównie to, że ów „duch” przedsiębiorczości i ryzyka, gotowość podejmowania wyzwań, chęć zmiany oraz pasja nowego została skierowana w XIX i XX wieku na podbój kolonii, co spowodowało, że zachodni przedsiębiorcy mieli dostęp do tanich surowców, taniej siły roboczej oraz do nowych, a więc jeszcze nieprzesyconych towarami, rynków zbytu. Przecież bez swoich kolonii, to olbrzymia większość krajów Zachodu nigdy nie rozwinęła się w takim stopniu, jak to było możliwe w XIX i XX wieku. Z najbogatszych krajów Zachodu to właściwie tylko Szwajcaria nie miała kolonii, ale ona rozwinęła się przecież głównie jako bankier krajów posiadających kolonie. Z krajów Zachodu zawdzięczających swe bogactwo głównie rabunkowi kolonii należy wymienić przede wszystkim Zjednoczone Królestwo, Francję, Belgię i Holandię, a także, w nieco mniejszym stopniu Hiszpanię, Włochy, Portugalię oraz państwa Skandynawskie (szczególnie Danię i Szwecję), a także kraje posiadające kolonie „wewnętrzne” -najlepszym przykładem są tu Stany Zjednoczone, a także byłe brytyjskie dominia takie jak Australia, Kanada i RPA oraz Niemcy (Zabór Pruski plus kolonie zamorskie utracone dopiero w roku 1918).
    14. Zgoda, że nie ma prostej recepty na uratowanie kapitalizmu, albowiem nie ma w ogóle recepty na jego uratowanie. Po prostu, co już zresztą zaznaczyłem powyżej, kapitalizm się zwyczajnie już dawno temu przeżył, tak samo jak feudalizm przeżył się już pod koniec XVIII wieku a niewolnictwo pod koniec starożytności. Stąd też ani obniżanie podatków, ani też wzrost interwencji państwa nie wystarczą dziś, ażeby odbudować gospodarczy dynamizm, taki jaki pamiętamy z XIX i XX wieku, gdyż wymaga on powstania nowych rynków zbytu, a wraz z nimi powstania nowych, dobrych miejsc pracy, zapewniających dobrobyt ogółu. Ale to nie jest przecież dziś możliwe, gdyż poza Chinami, nie ma już nigdzie takich potencjalnych nowych rynków zbytu. Indie są ograniczone przez swą kastową mentalność, niepozwalająca na dobrobyt większości ludności tego subkontynentu, a pozostałe potencjalne rynki są zbyt małe (w tym nawet brazylijski), aby wpłynąć na ogólnoświatową koniunkturę.
    15. Zgoda też, iż kapitalizm „na kredyt”, jaki trwał przez ostatnie trzy dekady i skończył się katastrofą w roku 2008, nie miał nic wspólnego z dynamizmem ani tez z tzw. nowoczesnymi wartościami. Po prostu, co powtarzam raz jeszcze, kapitalizm „jako taki” się już przeżył, a więc wszelakie próby jego reanimacji muszą się skończyć fiaskiem, podobnie jak wszelakie próby reanimacji trupa, u którego ustały już wyższe czynności mózgu. Współczesna medycyna może takiego trupa dość długo sztucznie utrzymywać przy czymś będącym w rodzaju wegetacji, ale przywrócić go do pełnego życia nie jest w stanie, gdyż byłoby to sprzeczne z prawami rządzącymi naturą. Podobnie też sprzeczne z prawami rządzącymi gospodarką są próby reanimacji trupa, jakim jest dziś kapitalizm.
    16. Pan Bendyk pyta się, co z tymi młodymi tygrysami (Chiny, India, Brazylia i Nigeria) „czającymi” się, by przejąć światowe przywództwo? Zgadzam się tu z Lubowskim oraz Phelpsem tylko co do tego, że przyszłość świata nie należy na pewno do Indii, Brazylii czy Nigerii, gdyż te kraje nie miały ani historii bycia ośrodkami innowacji na skalę ponadregionalną, ani też nie pozwala na to mentalność narodów, je zamieszkujących. Ale co innego jest przecież z Chinami, które są obecnie jedyną cywilizacją, która zachowała ciągłość swego rozwoju od czasów starożytnych. Chiny były dawno temu jednym czołowych ośrodków wynalazczości (papier, pismo, proch, metalurgia, porcelana, cegła, jedwab, narzędzia rolnicze, maszyny proste, kompas etc. – p. np.:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Skarbnica_Wikipedii/Wynalazki_staro%C5%BCytno%C5%9Bci)17. Zgoda, obecny wzrost gospodarczy Chin nie miał wiele wspólnego z dynamizmem, jaki charakteryzował rozwój USA i Wielkiej Brytanii w XIX wieku, ale nie oznacza to, że Chiny nie tworzą nowego paradygmatu gospodarczego, a tylko sprawnie kopiują to, co już zostało wymyślone. Tu zresztą Pan Bendyk sam sobie przeczy, gdyż jeśli Chiny brały wzór z USA i Wielkiej Brytanii, to znaczy, że ich rozwój miał wiele wspólnego z rozwojem USA i Wielkiej Brytanii w XIX wieku, zaś owo spowolnienie rozwoju chińskiej gospodarki podczas ogólnoświatowego kryzysu początku XXI wieku jest przecież zrozumiałe, jako iż gospodarka Chin jest dziś bardzo mocno związana z resztą świata.
    18. Także analogia do wcześniejszego spowolnienia Japonii jest niewłaściwa, gdyż Japonia spowolniła swój rozwój gospodarczy głównie z powodu jej politycznej oraz militarnej zależności od USA, a więc kiedy w latach 1980tych amerykańscy producenci (głównie samochodów, stali oraz sprzętu elektronicznego) znaleźli się w kłopotach z powodu japońskiej konkurencji, to rząd USA wymusił na Japonii dobrowolne ograniczenie eksportu do Ameryki a także rewaluację jena, co uczyniło japońskie wyroby mniej konkurencyjne w USA (tzw. Plaza Accords z roku 1985). Japonia próbowała zaradzić negatywnym efektom tych umów przez przeniesienie sporej części produkcji do innych krajów, w tym głównie Chin, ale spowodowało (po raz pierwszy po II Wojnie Światowej) spadek zatrudnienia w samej Japonii, a więc też i długotrwałą recesje, trwająca tam praktycznie aż do dnia dzisiejszego.
    19. Amerykański ekonomista Robert Gordon ma zaś tylko częściowo rację twierdząc, że obecny okres rozwoju, zaczęty przez odkrycia naukowe XVI, XVII i XVIII wieku oraz rewolucję przemysłową, zaczętą pod koniec XVIII wieku, jest tylko epizodem w historii świata oraz że właśnie dobiega on końca. Po prostu dobiega dziś końca kapitalizm, który, niejako równocześnie był skutkiem oraz przyczyną owej rewolucji przemysłowej zaczętej pod koniec XVIII. Zgoda, że przyszłość to jest projekt otwarty, ale to nie znaczy, że nic nie jest w nim na zawsze zdeterminowane, jako iż rozwojem gospodarek oraz społeczeństw też rządzą pewne prawa, tyle, że mają one nieco inny (bardziej statystyczny) charakter niż prawa natury, a poza tym, to nasza znajomość praw rządzących rozwojem gospodarek oraz społeczeństw jest dziś wciąż znacznie mniejsza niż, znacznie jednak od nich prostszych, praw przyrody.
  • 2013-10-16 21:21 | stp

    Re:Co teraz stanie się motorem postępu?

    Dobre ujecie - bardziej kompleksowe niz w artykule.
    Dodal bym tylko dwa dlugofalowe podejscia: energia i biologia.
    Energia - drozsza i mniej dostepna,
    Bilogia - ewolucja w akcji.....potrzebna dluga dywagacja....
  • 2013-10-17 11:32 | Ekonom

    Re:Co teraz stanie się motorem postępu?

    @stp
    Zgoda, energia i biologia sa kluczami do przyszlosci. Tyle, ze nie zgodze sie, ze energia musi byc w przyszlosci drozsza i mniej dostepna, jako iz istnieja potencjalne zrodla energii, o ktorych dzis malo wiemy (antymateria, synteza jadrowa, tzw. proznia, big bang etc.), ale ktore moga sie stac dostepne w przyszlosci, podobnie jak w jakies 100 lat temu nikt powaznie nie myslal o praktycznym wykorzystaniu energii jadrowej.
    A co do biologii, to powolam sie tu na Lema, ale glownie tego z SUMMY TECHNOLOGIAE. W wielkim skrocie - chodzi tu o przebudowe, czyli inaczej udoskonalenie czlowieka, poprzez "poprawienie" ewolucji, jako iz ewolucja, bedca procesem stopniowych zmian nie jest w stanie wytworzyc pewnych rozwiazan, ktore moga udoskonalic czlowieka. Przykladem jest tu np. wynalazek kola, niemozliwy do wytworzenia w drodze ewolucji, gdyz kolo musi byc od razu kolem, a wiec krecic sie wokol osi, a tego ewolucyjnie wytworzyc sie po prostu nie da.
  • 2013-10-17 21:05 | OH2:e

    Re:Co teraz stanie się motorem postępu?

    Ruch "toczny" występuje jednak w naturze, na przykład, turlające się w dół kamienie w górach. Za to nie ma w naturze mieszaniny wody i elektronów, np., w ilości po dwa elektrony na jedną cząsteczkę wody, wprowadzone do pojemnika z idealnie czystą wodą z zewnątrz między cząsteczki wody, czy zatem są znane nauce jej walory energetyczne lub ich brak?

    Internet idea modelu urządzenia do wytwarzania mieszaniny hydroelektronowej OH2:e

    [* - - - - # %%%%]

    opis:
    [] - ogólnie, elementy, części urządzenia
    * - emiter strumienia elektronów "gazu" elektronowego
    - - - - ruch elektronów od emitera do pojemnika z idealnie czystą wodą
    # - specjalny korek, reemiter elektronów do pojemnika z idealnie czystą wodą
    % - mieszanina hydroelektronowa cząsteczek wody (o - kułeczka) i gazu elektronowego (/ - kreseczka)

    Test internet idei:
    1). urządzenie nie jest możliwe do zbudowania ponieważ przeczy prawom fizyki
    2). urządzenie jest możliwe do zbudowania ponieważ nie przeczy prawom fizyki
    3). urządzenie można zbudować z elementów dostępnych w sprzedaży w świecie
    4). urządzenia nie można zbudować z dostępnych elementów, potrzebne są patenty
  • 2013-10-20 17:35 | Henryk

    Re:Co teraz stanie się motorem postępu?

    Czytam artykuł jako dowód na "sypanie" się systemu finansowego świata.Bogactwo się kumuluje a rozrastająca się bieda wywołuje zjawisko braku popytu..W rezultacie ograniczona zostaje dominacja polityki nad gospodarką.Długi państwowe ograniczają inwestycje,zmniejsza się rynek pracy, powodując wzrost nastrojów nacjonalistycznych, religijno-nacjonalistycznych lub wręcz neofaszystowskich.Chiny co prawda zatrzymały spadek dynamiki wzrostu gospodarczego i tamtejszy komunizm nie musi jeszcze ogłaszać groźby zagrożenia światowym imperializmem.Ale przyszłość stanowi wielką niewiadomą.Zaczynam mieć wątpliwości, czy Unia Europejska znajdzie dość siły do przywrócenia niezbędnej dominacji politycznej nad rynkami finansowymi.