Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

(14)
Prawie 3 miliony dorosłych Polaków wciąż żyje wspólnie z rodzicami, nadal w roli dzieci. Czy to wyjątkowe wygodnictwo, rozsądna kalkulacja czy społeczny dramat?
  • 2013-10-25 13:00 | koniczyna

    dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje

    Co prawda nie mam dostępu do całości artykułu, ale ten początek już mnie zirytował. Sprecyzujmy: mowa tu o mężczyznach, a ci nawet po 50-tce czasami nie radzą sobie z życiem i mają „swój świat”. Niewiele ma to wspólnego z ludźmi, którzy jak najbardziej chcieliby iść na swoje, ale nie mają za co. Projektowana ustawa, według której Państwo dorzuca się do kosztów mieszkania w wysokości 10%, ale tylko na rynku pierwotnym (!) dla mnie na przykład nie jest żadną pomocą. Mieszkanie socjalne? Bardzo proszę, ale tylko jeśli ma się nikły metraż na jedną osobę w obecnym mieszkaniu. Więc powodzenia. No tendras casa en tu puta vida.
  • 2013-10-25 14:28 | termos

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    Dokładnie. Do tego dorzućmy ceny europejskie, pensje białoruskie, niepewność umów o pracę oraz fakt, że często samym Rodzicom trzeba pomóc a wspólna składka na wikt i opierunek ratuje sytuację wszystkich. Wiem, że istnieją "wieczne dzieci" które mogą sobie pozwolić na beztroskie żerowanie na wysokich pensjach rodzicieli, ale jaki stanowią oni tak naprawdę odsetek ludzi w okolicach 30 roku życia, którzy "nie idą na swoje"? Naprawdę tak trudno zrozumieć dlaczego "dorosłe dzieci NIE SĄ W STANIE iść na swoje"?
  • 2013-10-25 14:32 | grzegi25

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    To kolejny tego typu artykuł w "Polityce": gdzieś uwiera, ale łatwiej i wygodniej obwiniać niedopasowane ubrania (dorosłe dzieci mieszkające z rodzicami) niż własne koślawe nogi i garb na plecach (kondycję społeczeństwa).
  • 2013-10-25 18:20 | koko

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    Zachodni kapitalizm nie okazał się idealną formą wschodniego komunizmu.

    Nie można nauczyć innej osoby jak sobie radzić z danym problemem, skoro sami nie potrafimy sobie z tym problemem radzić. Współczesne pokolenia mają poważny problem, ponieważ żyją w kapitalizmie ale myślą komunistycznie. Tak wychowują również kolejne pokolenia - przygotowując do życia w jakimś wymiarze równoległym.
  • 2013-10-25 21:07 | zza kałuży

    Klasyczny artykuł z cyklu

    pokaż mi ile zarabiasz, gdzie i jak mieszkasz, opowiedz o tym, jak bezpiecznie się czujesz w swojej pracy A POWIEM CI DLACZEGO PISZESZ O TYM, O CZYM PISZESZ I DLACZEGO TWOJE POGLĄDY AŻ TAK OCZYWIŚCIE PRZEŚWIECAJĄ W DANYM ARTYKULE.
    Red. Passenty i im podobni protestują, jak ktoś tam wychodzi z projektem jawności zarobków. Pomysł madry czy głupi, realistyczny czy nie, ale jakże charakterystyczny jest fakt protestowania przez prominentnego członka tzw. klasy opiniotwórczej.
    Od razu byłoby łatwiej czytać takie artykuły gdyby było wiadomo ile pieniążków autor artykułu zarabia, gdzie i w jakich warunkach sam mieszka i jakie są jego/jej warunki materialne.
    No ale jak wtedy wciskać propagandę państwowotwórczą bez natychmiastowego ośmieszania się?
  • 2013-10-25 21:23 | le_mon

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    "Współczesne pokolenia mają poważny problem, ponieważ żyją w kapitalizmie ale myślą komunistycznie."
    I już wszystko wiadomo. Moje gratulacje. Wniosek godny komisji Maciarewicza :D
  • 2013-10-26 01:31 | Adam 2222

    Dodatkowo, POLITYKA i jej redaktorzy zawdzięczają swoje uprzywilejowane pozycje dzięki komunie, ale popierają Tuskowy styropian, który doprowadził do 35% bezrobocia wśród młodzieży. I teraz udają zdziwienie dlaczego młodzi trzymają się maminego cycka

  • 2013-10-26 01:38 | Adam 2222

    masz racje, dawno to postulowałem. Pracownicy korporacyjnych mediów są osobami publicznymi i jako takie powinny podawać do wiadomości swoje dochody w stopce redakcyjnej. Tak samo kto ma ich udziały. Np. Rzepy i GW akcje ~20% są w rekach OFE

  • 2013-10-26 06:55 | ja

    Inna postać problemu

    Pomijam kwestie oczywiste: dziecko zarabiające na rękę 1200, przy niepewnej umowie, przy prawdopodobnym bezrobociu- to nie dorosły, to człowiek, który za swoją pracę dostaje kieszonkowe, trudno ryzykować usamodzielnienie mając drobniaki w kieszeni zamiast wypłaty. I nie wiem, czy wypychałabym moje dziecko do świata przy takich groszach w garści.
    Obserwuję jednak coś innego, dotyczy to ludzi średnio i dobrze zarabiających. Dzieci na swoim, zarabiające dobrze (bo i takie osoby są). Mieszkanie nie na kredyt- mieszkanie kupili za oszczędności życia rodzice. Remont i meble- ponownie, sponsoring rodzicielski, remont siłami ojca (synek, wiadomo, musi pracować, urlop bierze się na wczasy, a nie żeby odcisków się na rączkach nabawił, tata nie musi odpoczywać). Zabawka w postaci dziecka od pierwszego dnia na butli, bo trzeba je codziennie podrzucać rodzicom, tu na noc, tu na weekend- przecież nie po to się zarabia, aby być z dzieckiem w domu czy na spacerze, trzeba się zabawić z kolegami. Ubezpieczenie, oszczędności? O to również dbają ojce, przecież nie po to się zarabia, aby nie wydawać... Ja na poważnie, rzadkie to przypadki, ale znam. Jakoby dorosłe dzieci, mające pieniędzy nawet więcej niż rodzice, a ci jak ostatnia służba ostatni grosz dadzą tym "dorosłym" o mentalności nastolatka, wyręczą w opiece nad dzieckiem, przecież młodość musi szaleć. W tych układach żal mi rodziców, którzy traktując dorosłych jak nastolatków, nigdy nie będą mogli na nich liczyć- im więcej się daje tej głupiej miłości, tym mniej się dostaje, bo dla tych dorosłych-gówniarzy oczywistym jest, że się dostaje, bo się jest, dawanie? Tego nigdy w umowie nie było. Żal też dzieci tej gówniarzerii. Wychowywane w praktyce przez dziadków, traktowane jak zabawka, dobre do zdjęcia, żeby na biurku w pracy postawić, wysłać na dodatkowe zajęcia, aby kumplom pochwalić się jak to dzieciak zap... za piłką, albo świetnie mówi "hello", a potem odstawiane do kąta, bo przecież rodzice muszą mieć czas na siebie i zabawę, na nic, na nikogo innego. Tak na marginesie.
  • 2013-10-26 11:59 | Tref

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    To kolejny tego typu komentarz w "Polityce": całości artykułu nie czytał, więc nie wie jakie są diagnozy i wnioski, ani kto jest czym obwiniany, ale ponarzekać trzeba.
  • 2013-10-26 13:14 | jot

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    Te zachowania są jak najbardziej racjonalne.

    Każda istota żywa ma dwa cele: (1) przetrwać, tj. utrzymać się przy życiu jak najdłużej i w możliwie najlepszej kondycji, (2) jeśli uda się osiągnąć cel (1) i zyskać "nadwyżki" poza samo przetrwanie, to przekazać swoje geny następnym pokoleniom, czyli w przypadku ludzi, założyć rodzinę.

    Większość młodych ludzi jest dziś w takiej sytuacji, że może osiągnąć tylko cel (1) i to pod warunkiem, że nie wyprowadzi się od rodziców. Rodzice mają najczęściej stałe dochody, np. w postaci emerytury, ponieważ zaczynali życie w "zbrodniczym" PRL, który taką emeryturę każdemu gwarantował, a to podstawa przetrwania. Młodzi mają dochody niepewne, niestałe i najczęściej niskie. Sami by po prostu nie przeżyli biologicznie.
  • 2013-10-26 17:29 | camel

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    No fakt, wszystko jest "propagandą państwowotwórczą" boć naturalnym środowiskiem Polaka jest jakiś zabór czy insza okupacja i ni ma co gadać o jakiś tam "panstwie polskim".

    Napisz mi koniecznie w jaki to pokrętny sposób wiedza o wysokości zarobków autora wpłynęłaby na ośmieszenie tez artykułu?

    Charakterystyczny jest fakt komentowania przez polonusów-uciekinierów, nie znających realiów, nie mających pojęcia o życiu bez food stamps :)
  • 2013-10-26 17:33 | camel

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    Mamina rentka, choć maleńka, to jednak lepsza niż straszny świat na zewnątrz, co? W tych słowach zawiera się kwintesencja polskiej statyczności: jak Aborygeni, przez tysiące lat w niezmiennej biedzie, boć ona swojska, znana, bezpieczna. Nie dla nas zdobycze cywlizacji, ryzyko, wyzwania. Rentka z KRUSu i codzienne piwko do przedwczesnej śmierci - oto złoty Graal szaraka-Polaka.
  • 2013-10-27 11:16 | koniczyna

    Re:Dlaczego dorosłe dzieci nie chcą iść na swoje? [Najnowsza POLITYKA]

    I taki masz obraz młodych ludzi? Może za dużo piwka?
    Ośmielę się zauważyć, że jak młody wyjeżdża za granicę, żeby pracować i wynajmować mieszkanie u zupełnie obcych ludzi i w obcym środowisku, to podejmuje ryzyko większe niż ci, którzy w kraju mają ciepłe posadki. Wracasz do kraju i może stać się na jakieś 20-30 metrów, ale problemy się piętrzą. Okazuje się wkrótce, że jak złapiesz prackę za 1600 brutto, to stać cię albo na mieszkanie, albo na remont, albo na czynsz :P bo wszystko na raz to już może być za dużo.
    Zwróć uwagę, że mamy teraz w kraju nowy sposób na utratę mieszkania (zamiast zyskania), który polega na tym, że powracają właściciele (lub raczej spadkobiercy) kamienic – okazuje się wtedy, że lokator, który mieszkał tam jakieś 15 lat ma teraz mało do powiedzenia. A jak ci się nie podoba czynsz trzy razy wyższy niż dotychczas, to spadówa :).
    Rozumiem, że polskie społeczeństwo nie dorasta do demokracji, ale nazywanie wszystkich ludzi bez mieszkań gniazdownikami, którzy nie potrafią podjąć ryzyka, chyba świadczy o braku rozeznania. No, ale co ja tam wiem – wszak nie stać mnie na dostęp do całości mądrego artykułu, bo oszczędzam.