Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak idzie w szkole sześciolatkom

(2)
Zbliża się głosowanie w Sejmie, które rozstrzygnie, czy odbędzie się edukacyjne referendum. Największe kontrowersje wzbudza obniżenie wieku szkolnego. Jak zatem dotychczas idzie 6-latkom w polskiej szkole? Czy naprawdę trzeba „ratować maluchy”?
  • 2013-11-06 15:13 | zboreslav

    Maluchy się ratują...

    "Na ostatniej prostej może więc warto się skupić na celu, nie zaczynać dyskusji od początku, przestać już wreszcie mówić o dywanach, meblach, placach zabaw, o tym, że akurat 6-latkom dzieje się straszliwa krzywda, a zamiast tego pomóc nauczycielom, zwłaszcza tym ze starszych klas podstawówki, przystosowywać się do potrzeb dzieci."

    no to skupmy się na celu i niech władza pokaże co potrafi, słuchamy i czekamy...
  • 2015-11-02 16:21 | b1234

    Re:Jak idzie w szkole sześciolatkom

    Problem jak zwykle jest w ludziach. Są nauczyciele, którzy poradzą sobie z sześciolatkami. Ale są też tacy, którzy nie nadają się do pracy nawet ze starszymi. I co? Nic, uczą. Dyrektor nie może lub nie chce ich zwolnić.
    Szkoły niewiele się zmieniły od czasów Bismarcka. Tyle że książki kolorowe. Dzieci dostają tyle zadań, że siedzą do 9 wieczorem. Z rodzicami, którzy nie zawsze nadają się do uczenia dzieci. Ciężkie plecaki ze stosami książek itd. To są tematy które ciągnią się od kilkudziesięciu lat. I co? Nic. Nie da się.