Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Smutny artykuł Pani Solskiej "Dlaczego tak mało zarabiamy?"

(2)
2013-11-28 01:20 | Jurek1954
Dobrze przedstawiony problem, ale rozwiązania brak. Moim zdaniem jedną z przyczyn tego stanu jest zła polityka rządu. Strach przed recesją i kryzysem spowodował za duże rozluźnienie kodeksu pracy. Walka o równowagę finansów to zamrożenie płac w budżetówce. Uważam, że wyższa inflacja jest mniej groźna społecznie niż obecny stan wzrastającego bezrobocia i marazmu płacowego. Zapatrzenie w rynki finansowe tzw. "balcerowiszczyzna" to sprzyjanie kapitałowi obcemu zamiast własnemu społeczeństwu (np. OFE). Wadliwa jest też polityka podatkowa. Skoro przedsiębiorcy nie inwestują, nie ma wzrostu zatrudnienia to po co likwidowano trzeci próg podatkowy, właśnie uzasadniano ten ruch troską o wzrost zatrudnienia i inwestycje. Role przedsiębiorcy winno przejąć państwo zwłaszcza w dziedzinie usług publicznych i inwestycji w infrastrukturę za pieniądze z 3 a nawet 4 progu podatkowego. Przedsiębiorca mógłby korzystać z ulg podatkowych, gdy wykaże wzrost zatrudnienia i wzrost funduszu płac (z wyłączeniem płac zarządu)i to w kraju a nie przez żonglowanie spółkami i tzw. "optymalizację podatkową" ucieczka przed CIT. Słusznie Pani zauważa na wzajemny związek konsumpcji i wzrostu gospodarczego. Likwidacja barier wzrostu to także dbałość o większy popyt wewnętrzny i to nie przez zabójcze kredyty bankowe (chwilówki) ale przez wzrost płac. Lepiej mieć kontrolowaną inflację niż niekontrolowany wybuch społeczny, a do takiego się niebezpiecznie zbliżamy. Frustracja i niezadowolenie sprzyja radykałom i eksternistom różnej maści i nie dziwią faszyzujący narodowcy czy obłąkańczy prawicowcy. Cóż prawdą jest "Byt kształtuje świadomość" jak mawiał klasyk.

serdecznie pozdrawiam
  • 2013-11-29 08:10 | Ekonom

    Re:Smutny artykuł Pani Solskiej

    1. Polacy zarabiają mniej niż np. Niemcy, gdyż ich wydajność pracy jest niższa niż w Niemczech. Ale mimo tego, że Polak ma już praktycznie polowe czyli 1/2 (dokładniej ok. 48%) wydajności pracy Niemca, to zarabia on zaledwie 1/3 (dokładniej ok. 30%) tego co Niemiec. Oznacza to, ze Polak jest wyzyskiwany w miejscu pracy o ok. 60% bardziej niz. Niemiec. I tu jest cala tajemnica tego, ze w Polsce place są tak niskie – patrz dane poniżej.
    2. Wedlug OECD (stats.oecd.org) i Wikipedii wydajność pracy (liczona w dolarach USA na godzinę pracy) w Europie (i okolicach) oraz średnia miesięczna płaca netto w tychże dolarach USA wynoszą obecnie:
    Norwegia 87 6249 (brutto)
    Luxemburg 80 4230
    Irlandia 71 2939
    Belgia 62 2496
    Holandia 60 2671
    Francja 60 2845
    Dania 60 4028
    NIEMCY 58 2865
    Szwajcaria 55 5600
    Szwecja 55 2726
    Austria 54 2484
    Hiszpania 50 2009
    Finlandia 49 2901
    W. Brytania 48 2303
    Włochy 47 2368
    Słowenia 37 1310
    Grecja 34 1250
    Portugalia 34 1164
    (Izrael 33 2266)
    Czechy 31 1794
    (Turcja 29 861)
    Węgry 28 1722
    POLSKA 28 866
    Estonia 27 926
    Rosja 24 841
    Pozostałe państwa europejskie (i okoliczne) maja tak niska wydajność pracy, ze nie są ujęte w tych statystykach.
    3. Nie jest też tak, jak to głoszą nam tzw. ekonomiści, że wyższe płace spowodują w Polsce tylko wzrost cen czyli inflację. Pisał na ten temat dawno już temu Marks, w odpowiedzi na podobne argumenty, nawet ze strony związków zawodowych (tu konkretnie brytyjskich), które już w XIX wieku głosiły ten błędny pogląd, że wyższe płace robocze przełożą się tylko na wyższe ceny. Nie uwzględniali oni po prostu tego, że wyższe ceny zachęcają do zwiększenia podaży (znany wszystkim studentom I roku ekonomii wykres pokazujący zależność podaży od ceny), a więc także do zwiększenia produkcji, szczególnie w sytuacji, w której, tak jak dziś, mamy ogromne niewykorzystane moce produkcyjne.
    4. Jeśli więc podniesiemy u nas płace robocze do poziomu, który odpowiada poziomowi naszej wydajności pracy (czyli do około połowy tych w Niemczech), to zwiększy się w Polsce realny popyt, a za nim też i produkcja, gdyż przedsiębiorcy nie tylko z Polski zaczną produkować więcej w Polsce i na polski rynek. Oczywiście, potrzebna jest nam także ochrona polskiego rynku przed tzw. dumpigiem, czyli zalewaniem go towarami po sztucznie zaniżonych cenach, w celu wyeliminowania z niego polskich producentów, ale to jest temat na odrębną dyskusje!
    5. Ponadto, to wydajność pracy w Polsce jak też więc i płace robocze, są zaniżane przez stosunkowo mniejszą wydajność pracy w rolnictwie, która wynika z kolei z mało intensywnej gospodarki rolnej w Polsce, a więc także i mniejszej wydajności na jednego zatrudnionego w tym sektorze w Polsce.
    A tu są dane dotyczące struktury zatrudnienia w Niemczech i Polsce ok. roku 2010 (w % w podziale na rolnictwo, przemysł oraz usługi):
    Niemcy 2 28 70
    Polska 13 30 57
    Wynika z tego, że w Polsce udział rolnictwa w zatrudnieniu jest ponad sześć razy większy niż w Niemczech, tak więc płace w sektorach pozarolniczych powinny być dziś w Polsce jeszcze bardziej zbliżone do tych w Niemczech. Przede wszystkim, to polscy robotnicy zatrudnieni w niemieckich firmach mających swe montownie w Polsce, np. w VW, powinni zarabiać tyle samo co robotnicy zatrudnieni przez VW w Niemczech, jako iż mają oni taką samą wydajność pracy. Natomiast w Polsce to płace w sektorach, gdzie wydajność, oraz, co jest może i ważniejsze, jakość pracy jest zdecydowanie niższa niż w Niemczech (np. w sektorze nauki i szkolnictwa wyższego) powinny być zdecydowanie niższe niż są one obecnie.