Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Mordercza droga do prestiżowego zawodu

(25)
Dziś przebijanie się do zawodów inteligenckich to wieloletnia walka o przeżycie, gra na granicy psychicznej i fizycznej wytrzymałości. Bez gwarancji, że zostanie się w końcu prawnikiem, architektem czy naukowcem. I że da się z tego utrzymać.
  • 2013-12-04 08:35 | aniga

    Literówka

    Oj, Polityko, losers. Looser to luźniejszy.
  • 2013-12-04 16:17 | Judyta.Aleksandra

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    "Być może Polska ze swym ledwie ćwierć wieku liczącym kapitalizmem musi odchorować wiek dziecięcy, czas opętańczej pogoni za zyskiem i eksploatacji najsłabszych."

    Chyba sobie żartujecie, Polska pod tym względem nijak nie różni się od tego, co się dzieje w krajach Europy Zachodniej. W UK ludzie pracują latami na darmowych stażach, albo zasuwając po 12h na dobę za pensję należną za pół etatu. Na ulicę strajkować nie pójdą, bo po pierwsze stracą dniówkę, a po drugie mogą stracić to jedno cenne zaczepienie, o które udało im się wystarać po dziesiątkach (jeśli nie setkach) odmów gdzie indziej. Jasne, nie każdy musi być naukowcem. Ale ci, którzy mają wystarczająco dużo determinacji, pasji i talentu, żeby nimi być, też potrzebują jeść i płacić czynsz - a pracodawców coraz mniej to obchodzi. I co to niby jest, jak nie eksploatacja i wyzysk? Co raczkuje, to nawrót do XIX-wiecznego kapitalizmu w Polsce. Gdzie indziej nawrót ten już obrasta w piórka.
  • 2013-12-05 22:29 | camel

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Judyto, piszesz chyba z polskiego obozu pracy gdzieś w Irlandii? Różnice są jak pomiędzy niebem a ziemią. Na niekorzyść tradycyjnego polskiego modelu wyzysku. Polska nie raczkuje, Polska ma czterystuletnie doświadczenie w gospodarce folwarcznej i właśnie z werwą do niej powraca. Zachód nadal płaci uczciwie, sporo i w terminie do tego oferując znakomite warunki. To jakieś marzenie. Ale i tam można znaleźć "zatrudnienie" w arabskiej budce z kebabem i zaznać wyzysku. Tylko, że nie jest to cecha "zachodu".
  • 2013-12-06 00:39 | Jer11

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    "Zachód nadal płaci uczciwie, sporo i w terminie do tego oferując znakomite warunki."

    Nie zawsze, nie zawsze! To mity, ktore wciaz funkcjonuja w czesci polskiego spoleczenstwa.

    P.S. Pisze to z perspektywy ponad 20 lat spedzonych w Ameryce Polnocnej...
  • 2013-12-06 00:41 | Jer11

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    "Ale i tam można znaleźć "zatrudnienie" w arabskiej budce z kebabem i zaznać wyzysku."

    Do swojego poprzedniego wpisu dodam, iz nie pracowalem nigdy w tzw. "hospitality industry"!
  • 2013-12-07 01:47 | Judyta.Aleksandra

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    "Judyto, piszesz chyba z polskiego obozu pracy gdzieś w Irlandii?"

    Nie. Z uniwersytetu.
  • 2013-12-07 02:16 | camel

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    > To mity, ktore wciaz funkcjonuja w czesci polskiego spoleczenstwa.

    Aż musiałem zajrzeć w historię konta i popatrzeć na kwoty i daty przelewów, bo tak przekonująco piszesz, że prawie uwierzyłem.

    > P.S. Pisze to z perspektywy ponad 20 lat spedzonych w Ameryce Polnocnej…

    Dodaj jeszcze jakiż to prestiżowy zawód tam wykonujesz?
  • 2013-12-07 02:17 | camel

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    > Do swojego poprzedniego wpisu dodam, iz nie pracowalem nigdy w tzw. "hospitality industry"!

    No ale nie bądź taki skromny! Więc jaki masz ten zawód, w którym "nie zawsze" i o którym "mity funkcjonują w części polskiego…"? Ciekawym wielce.
  • 2013-12-07 02:19 | camelot

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    > Nie. Z uniwersytetu.

    …i 12 h na dobę za pensję pół etatu? Nie daj się! Zwiewaj stamtąd! Z pewnością znajdziesz miejsce godne swoich kwalifikacji. Nie daj się polskiemu czrnowidztwu i tylko nie popełniaj błędu i nie wracaj do Polski. Tutaj wyzysk a la Jer11 jest codziennością i zasadą.
  • 2013-12-08 01:03 | Judyta.Aleksandra

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Ja jestem w tej szczęśliwej pozycji, że pracuję w administracji (archiwum), nie w badaniach, więc mam normowany czas pracy. To nie zmienia faktu, że czasem muszę brać pracę do domu, ale mam i tak zdecydowanie lepiej niż moi koledzy z nienormowanym czasem pracy - co jest normą na wszystkich szczeblach stanowisk naukowych - którzy pracują po 12 godzin dziennie za pół pensji. Nakłada się na nich tyle obowiązków, że inaczej nie daje rady. Jakby sobie wyszli strajkować, to pół biedy, że to ich uderzy po kieszeni, ale trudno byłoby im nadrobić zaległości.

    I nie bardzo wiem, gdzie niby ma być lepiej. W UK wygląda na to, że jest tak na wszystkich uczelniach.
  • 2013-12-08 01:07 | Judyta.Aleksandra

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Przepraszam, powinnam dodać, że w mojej dyscyplinie i pokrewnych, bo w medycynie, inżynierii czy biotechnologii ruch jest i warunki wciąż są dobre.
  • 2013-12-09 19:28 | Jer11

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Kiedys w Polsce mowiono, ze Polska to "panstwo policyjne albowiem policjant (milicjant) zarabia wiecej nizli nauczyciel"... Coz, w wielu stanach w USA jest podobnie!

    P.S. Zajmuje sie nauczaniem, dodam tez (specjalnie dla "camela"), ze zdecydowana
    wiekszosc moich uczniow to osoby o czarnym kolorze skory.
    A moze teraz "camel" raczy podac, czym sie zajmuje?
    (o historie konta bankowego nie prosze...)
  • 2013-12-09 19:33 | Eau de Cologne

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Tak, panie "camel" (czy tez "camelot"?) - wyzysk to wciaz podstawa kapitalizmu, a roznica tylko taka, ze w niektorych krajach placa lepiej, w niektorych zas gorzej.
  • 2015-05-17 21:44 | Copernicus

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Przecież czytając ogólnodostępną literaturę i myśląc chociaż trochę MOŻNA TO BYŁO PRZEWIDZIEĆ JUŻ 25 lat temu !!! Przecież właśnie o taki efekt chodziło. Polska Paradoksalna. Związek Zawodowy "Solidarność" którego czołowi aktywiści doszedłszy do władzy z dziwną ochotą doprowadzili niemal do samozaniku (poza spektakularnymi protestami) - nie ma zakładów pracy (poza "państwowymi, a tych na lekarstwo - tylko tam wychodzą strajki)) a przede wszystkim - tu krwawa ironia - SOLIDARNOŚCI LUDZKIEJ. Jak ja nie zagryzę - zagryzą mnie ! A tam, szkoda słów... Warto jeszcze raz przeczytać Marksa ( na świecie czytają) i Pikkety`ego ("Kapitał XXI wieku"). Ale komu by się chciało ?
  • 2015-05-19 20:57 | yzbyzb

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    "Mec. Dubois nie ma wątpliwości, że w wyniku walki o przetrwanie na rynku adwokackim będą narastać takie zjawiska, jak konsylieryzm (od włoskiego słowa consigliere – doradca mafii), omijanie zakazu reklamy"

    Mec. Dubois albo się kompletnie oderwał od rzeczywistości albo umyślnie czaruje Politykę.

    To właśnie adwokaci z pokolenia mecenasa wyczyniają największe numery. Pokolenie które w latach 90 tych dostało się na aplikację, bo było z właściwej rodziny (patrz: mecenas) twardo obsadziło wszystko, co się dało. Późniejsze pokolenia mogły się obejść smakiem czy to na obsługę dużych firm, czy też na doradzanie grupom przestępczym.

    Specjalistami w dziedzinie omijania zakazu reklamy są megakancelarie z Warszawy, które nawet się nie kryją już z tym co robią. Młodzi, o ktorych pan mecenas się tak martwi, na to się nie porwą, bo raz że nie mają pieniędzy (zus i czynsz za kancelarię same się nie zapłacą), dwa że rzecznik dyscyplinarny by ich pożarł. Średniaki też nie są gorsze. Weźmy na przykład taki artykuł:

    http://www.kancelarie.polskiprawnik.pl/adwokatka-z-kancelarii-pociej-dubois-kosinska-kozak-uzyskala-billboardowy-wyrok,573/

    "Adwokatka z kancelarii Pociej Dubois Kosińska-Kozak uzyskała billboardowy wyrok"

    Czy każdy adwokat w Polsce może liczyć na taką reklamę? :)

    I tak, adwokatura to obecnie rzeźnia bez praw do czegokolwiek - urlopu, chorobowego, zasiłku opiekuńczego na dziecko. Przyczyniają się do tego walnie sądy, bo niech tylko adwokat spróbuje złożyć zwolnienie. Rozprawy idą bez niego, opieprza się klientów, którzy potem mu robią piekło i od razu się młodzież oducza fanaberii typu "zostałem z chorym dzieckiem w domu".

    Lanie krokodylich łez przez mecenasa jes więc cokolwiek nie na miejscu, biorąc pod uwagę powyższe.
  • 2015-05-19 21:34 | Gość

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Praktyki dydaktyczne na studiach doktoranckich, to zwykle 60-90 h wykładowych, całkowicie bezpłatnych. Nie za 60% pensji asystenta, jak twierdzi autorka artykułu.
  • 2015-05-19 23:18 | kubamiszcz

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    zapomniales dodac ze na semestr czyli 15tyg, to az tak duzo? pozatym masz stypendium, jest ich duzo, pozatym po to twoj wybor czy chcesz tak zap..lac, dlaczego nie przylaczysz sie jka ludzie strajkuja protestuja? lepiej ogladac w tv az ktos za was (za nas) cos zrobi, i szydzic jak kogos spaluja, albo wysmieja w TV, nasz pokolenie i tak juz zreszta nic nie zmienic dalismy sie nabrac na iluzje zachodu:]

    cala nadzieja w 20-latkach albo gimbazie bo beda mieli tak przesrane ze zamiast dziamgac moze cos im sie uda:]

    ale najbardziej rozbawilo mnie: zdolnosci matematyczno techniczne -> architekt, ile na architekturze jest mechaniki, matematyki, wytrzymalosc materialow, projektowania konstrukcji stalowych, betonowych? widzial ktos kiedys zeby architek cokolwiek liczyl? podbija obliczenia inzyniera/konstruktora. po prostu plastyk na wieksza skale z elementami scislymi,
    dziwie ze maja inzyniera w tytule, powinno byc samo architekt, jak lekarz,

  • 2015-05-20 09:43 | kubamiszcz

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    60-90h zapomniales dodac ze na semestr czyli 4-6h w tygodniu to az tak duzo? z tego co wiem az tak duzo wymagaja wtedy gdy masz stypenidum (wiec to jakby odrabianie go) normalnie jest 15h na semestr

    a najzabawniejsze jest: zdolnosci matematyczno techniczne u architekta?? chyba 50 lat temu, ile oni maja matematyki, mechaniki, wytrzymalosc materialow, projektowania konstrukcji stalowych, betonowych? widzial ktos kiedys architekta zeby cos liczyl? wszytsko robi inzynier/konstruktor, architekt tylko podbija obliczenia ewentualnie ma uwagi;]

    w sumie nie wiem czemu jest inz arch, zamiast sam arch tak jka lekarz, aaa bo inzynier sie jakos dobrze kojarzy, juz sa inzynierowie sprzedazy nawet, zaraz beda reklamy a w koncu inzynier poeta konstruktor wierszy:PPP
  • 2015-05-21 23:11 | Emigrant

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    W Los Angeles płaca minimalna to 15$/h, a w Texasie w supermarkecie płacą 12$/h to prawnikom płacom 4? Pracują jak w obozie, ale na zachodzie nie płacą mało
  • 2015-06-03 11:12 | Podlasie2012

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Po 25 latach pseudotransformacji ustrojowej czyli PRL-u bis Polska bardziej przypomina Koreę Północną niż Południową.Ale to się wkrótce zmieni - po pażdziernikowych wyborach odeślemy okrągłostołowych zbrodniarzy do Wronek.
  • 2015-06-03 11:46 | 30-latek po studiach

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Jako 30-latek po przeciętnych dość studiach mieszkający w Polsce mam nieco mniej czarną perspektywę, niż autor artykułu. Owszem spora część znajomych "atakowała" medycynę, prawo, architekturę. Niektórym się udało odnieść sukces - części w kraju, niewielkiej części za granicą. Inni chwytali się różnych prac - jeden niedoszły lekarz handluje alufelgami, inny niedoszły inżynier prowadzi szkolenia biznesowe, inny niedoszły chemik założył studio nagrań... Może to nie są kariery, o których marzyli pisząc matury, ale też nikomu się krzywda nie dzieje. Zarabiają sensownie, zakładają rodziny, kupują mieszkania i samochody, jeżdżą na wakacje. Oczywiście jeden ma lepiej, a inny gorzej, ale nikt z mojej klasy z LO (frekwencja na 10-leciu matury była 100%) nie wylądował w budce z kebabem. Artykuł sugeruje, że większość absolwentów to biedni bezrobotni, którzy przegrali życie. Wg mnie taki scenariusz dotyka stosunkowo niewielkiej grupy ludzi. Zresztą w wielu przypadkach ten typ daje się łatwo poznać już na początku studiów (totalne lesserstwo) i szczerze mówiąc całe szczęście, że nie dane mu jest zostać lekarzem, prawnikiem czy architektem.
  • 2015-06-03 20:18 | antymat

    Korea południowa jako przykład sukcesu.

    @Podalsie2012 - byłeś Ty kiedy w Korei? Którejkolwiek? I jesteś pewien, że one się od siebie bardzo różnią? Bo ja byłem w południowej. I widziałem ludzi przychodzących i wychodzących z siedziby jednego z dużych producentów elektroniki o 3 w nocy. Regularnie conocnie. Kapitalistyczny obóz pracy. Ale ciągle obóz.
  • 2015-06-04 15:59 | erzete

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    @kubamiszcz

    "60-90h zapomniales dodac ze na semestr czyli 4-6h w tygodniu to az tak duzo? z tego co wiem az tak duzo wymagaja wtedy gdy masz stypenidum (wiec to jakby odrabianie go) normalnie jest 15h na semestr

    pozatym masz stypendium, jest ich duzo, pozatym po to twoj wybor czy chcesz tak zap..lac, dlaczego nie przylaczysz sie jka ludzie strajkuja protestuja"

    Sprostuję, chociaż licytowanie się tutaj nie ma sensu, zwłaszcza gdy ktoś nie zna realiów.

    Pierwsza sprawa, obowiązek dydaktyczny różnie wygląda w zależności od uczelni i jej regulaminów (w praktyce realizowany tym różniej).

    Druga sprawa, to ile pracy kosztuje przeprowadzenie 1 h dydaktycznej powinno się raczej obliczać przez mnożnik ~3 (co najmniej!), bowiem mniej więcej dwa razy tyle czasu zajmuje jeszcze wkład potrzebny w przygotowanie takich zajęć. Nie mówiąc już o tym, że doktoranci zwykle dostają odrzuty godzin, których nikt inny nie chciał, często nie ma gotowych sylabusów, sam kiedyś byłem doktorantem 1 roku kiedy musiałem przygotować, w zasadzie niemalże od zera, kurs dla studentów tzw. "piątego" roku mgr. Inna sprawa jeszcze, to mieć niewiele godzin, ale kilka różnych (niekiedy zupełnie różnych i zupełnie nie przystających do swoich obszarów badawczych) przedmiotów, a inna mieć 1 przedmiot, a dużo godzin. Oczywiście doktoranci dostają do prowadzenia najczęściej pojedyncze godziny. Ale to wszystko to jest najmniejszy problem.

    Trzecia sprawa - stypendia, granty. Owszem jest ich dużo. Abstrahując już nawet, o jakie czasem kwoty się ludzie biją (czasem 200-300 zł/mc), prekaryzacja i parametryzacja jaka dotyka tę "branżę" jest makabryczna, z braku lepszych pomysłów premiuje się ilość, a nie jakość (której nikt nie chce, lub nie potrafi zmierzyć). Wyścig szczurów do stypendium czy grantu ustawicznie trwa. A na koniec - dostajesz śmieciówę (albo i nie) od swojej alma mater, z której ciężko przeżyć.

    Dlatego ja podziękowałem. Jak się ktoś ogarnie (w rządzie, we władzach uczelnianych) i zmieni sposób finansowania takich instytucji, to może kiedyś wrócę na uni. Na razie jednak nie będę biernie podlegał wyzyskowi. Jak już mam przyjąć krwiożerczą logikę kapitalizmu, to wolę to ustkuteczniać w biznesie. Business is business, ale na uczelni, imho, winny obowiązywać inne standardy.
  • 2017-07-13 15:44 | werd

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Bardzo słabo napisany artykuł, wiele błędów jeśli chodzi zarówno o przebieg egzaminów zawodowych, uprawnienia przysługujące radcom a adwokatom, koszt aplikacji.

    WSTYD
  • 2017-07-14 17:49 | Beatryche

    Re:Mordercza droga do prestiżowego zawodu

    Otóż to właśnie: "na murarce lepiej by wyszli." Niedługo po transformacji ustrojowej w Polsce kilku "mądrych" uznało, że szkoły zawodowe, przygotowujące ludzi do takich zawodów, jak murarz, dekarz, ślusarz to przeżytek i należy je zlikwidować. Następnie uznano i to też wmówiono ludziom, że każdy, absolutnie każdy obywatel ma święte prawo uzyskać tytuł magistra i postanowiono to im ułatwić, likwidując egzaminy wstępne na studia. No i mamy to, co mamy: mnóstwo kiepskiej jakości prywatnych szkółek (nazywanie ich "uniwersytetami" jest skandalicznym nadużyciem). Mamy także coraz niższy poziom kształcenia na uczelniach, także tych prestiżowych, bo przecież trzeba jakoś dostosować się do poziomu kandydatów na magistrów. No i mamy tysiące magistrów, którzy do żadnej roboty się nie nadają bo zwyczajnie nic nie umieją. Naprawdę bardzo niewielki odsetek ludzkości nadaje się do takich zawodów, jak inżynier, lekarz, architekt. I nigdzie absolutnie nie jest powiedziane, że każdy, niezależnie od stopnia pracowitości i poziomu inteligencji, powinien mieć wykształcenie wyższe. Obwinianie tego "okropnego wolnego rynku" o trudną sytuację młodych na rynku pracy jest w tym kontekście po prostu głupie.