Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

"Dwie Anny" Haliny Kowalczuk

(3)
2013-12-20 20:14 | WBP
Erotyka w powieści od zawsze była czymś, co „dobrze się sprzedaje”. Ponieważ jednak sama w sobie szybko staje się dość monotonna, pisarze łączą ją zazwyczaj z innymi rodzajami literackimi. W ten sposób obok erotyków obyczajowych powstają takie książki jak erotyczne fantasy, erotyczny thriller czy wręcz erotyczny horror. W tym ostatnim bez wątpienia celuje Graham Masterton, którego książki czasem ocierają się wręcz o pornografię, nie przestając zresztą być majstersztykami literatury grozy. Stworzenie przesyconej erotyzmem powieści, która nie będzie jednocześnie sprośna ani wulgarna, jest to sztuka jeszcze większa – trzeba umieć być jednocześnie śmiałym i delikatnym w opisywaniu wiadomych spraw. Jak się wydaje, dobrze się z tego wywiązała Halina Kowalczuk, pisząc powieść „Dwie Anny”.



Anna Stanley ma problem, z którego trudno się jej komukolwiek zwierzyć. Od pewnego czasu trapią ją dziwaczne sny, układające się w logiczny ciąg jakby pociętej na fragmenty opowieści, które sprawiają że żyje jakby podwójnym życiem. W dzień jest współczesną kobietą, w nocy przeistacza się w pańszczyźnianą chłopkę z majątku w Sussex, uwikłaną w skomplikowaną relację z samolubnym i okrutnym dziedzicem włości, synem starego hrabiego. Anna nie rozumie, co się dzieje i wreszcie boi się usnąć, gdyż sny, które ją nawiedzają, stają się powoli coraz straszniejsze. Co gorsza to, co nawiedza ją w nocy, zaczyna żyć własnym życiem także w dzień. Zdumiona i coraz bardziej przerażona Anna postanawia w końcu rozwiązać zagadkę tego, co ją dręczy. Nie wie przy tym, dokąd to ją zaprowadzi, a nawet najśmielsze sny nie odkrywają przed nią złowrogiej prawdy…



„Dwie Anny” jest to druga książka Haliny Kowalczuk, którą zdarzyło mi się czytać. Tą pierwszą była „Chata pod jemiołą”, przesycona delikatną magią romantyczna opowieść, rozgrywająca się na tle polskich Tatr. „Dwie Anny” to powieść zupełnie inna, choć w niej również miłość stanowi najważniejszy wątek. Tym razem jest to miłość trudna, lecz tak silna, że przebija bramy czasu i trwa wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu. Mroczny thriller, rozświetlony przez niezaprzeczalny fakt, że mimo wszystko wpleciona w niego miłość jest prawdziwa i czysta. To może wydawać się niemożliwe, ale pod koniec książki człowiek naprawdę wierzy w jakąś pierwotną niewinność uczucia, łączącego głównych bohaterów. To niełatwa sztuka, tak oczarować czytelnika by uwierzył w coś, co wydaje się nieprawdopodobne. A jednak autorce się to udało. Ksiązka jest niezwykle ciekawa, trzymająca w napięciu tak bardzo, że trudno się od niej oderwać. Można ją bez namysłu polecić każdemu miłośnikowi horrorów, tak samo jak komuś, kto lubi po prostu niezwykłe historie miłosne. Warto też zauważyć, że została ona bardzo ładnie wydana, na dobrym jakościowo papierze i z piękną, kolorową, wabiącą oczy i rękę okładką. Co prawda w kazdej książce najważniejsza jest jej treść, ale i szata zewnętrzna ma swe znaczenie, trzeba więc pisząc o „Dwóch Annach” podkreślić, że postarano się by była to pozycja dobrze prezentująca się na półce każdego bibliofila.

L.D
  • 2014-03-10 21:01 | Jolanta

    Mnóstwo błędów!

    Zaczęłam czytać książkę wczoraj. Pomysł ciekawy, ale ... żenująco dużo błędów, szczególnie interpunkcyjnych, ale stylistycznych również, choć i pojedyncze ortograficzne również spotkałam!!! Znalazłam m.in. taki błąd: "Matka usiadła na podłodze przy piecu i TEMPO wpatrywała się w ogień..."(str.43)
    Mam ochotę doczytać powieść do końca, ale aż się boję, jakie jeszcze "perełki" ukrywają się w jej treści!
  • 2014-03-16 11:47 | Jolanta

    c.d.

    Oto kolejne przykłady "niedopracowania" tekstu książki przed jej wydaniem:
    - "Anna ... wygłodniałym WZORKIEM patrzyła na stół..."
    - "Cała AKACJA zaczęła się już wcześniej ..."
    - "H. łkała i ocierała gorące czoło Anny mokrą chustką, której oddech był krótki i chrapliwy."
    - "Należało to w dobrym tonie..."
    itd. Brrr...