Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

(7)
Serial z odliczaniem VAT przy zakupie nowych samochodów przez przedsiębiorców wzbogacił się o kolejny odcinek. Z pewnością nie ostatni.
  • 2014-02-07 18:06 | Kapral

    NIestabilność

    Szanowny Panie! Niestabilność prawa w Polsce to jeden z "flagowych" produktów ostatniego dwudziestopięciolecia. O ile w latach 1944 - 1989 działalność prawodawcza w skali roku nigdy nie przekroczyła 600 aktów prawnych rangi ustawy, czy rozporządzenia (wg numeracji pozycji w Dzienniku Ustaw), to od roku 1993 ani razu nie spadła poniżej tej wartości, od roku 1997 nie nigdy spadła poniżej 1000 (tysiąca), a okresowo w latach 2002 - 2005, rok do roku przekraczała 2000. I tak np. uchwalony w roku 1997 Kodeks karny był nowelizowany 64 (sześćdziesiąt cztery) razy, podczas gdy poprzedzający go Kodeks karny z 1969 r. zmieniany był przez cały okres obowiązywania (28 lat), 23 (dwadzieścia trzy) razy, przy czym w odniesieniu do kk z 1969 r., szczególne nasilenie nowelizacyjne nastąpiło po 1989 r. Większość wprowadzanych, zwłaszcza w drodze nowelizacji (czyli częściowych zmian fragmentów ustawy,)zmian jest zasadnie krytykowana przez ośrodki uniwersyteckie oraz praktyków, w tym także przez Sąd Najwyższy. Gorączka nowelizacyjna nie dotyczy rzecz jasna tylko prawa karnego, czy będącego przedmiotem szczególnie skandalicznej legislacji prawa podatkowego, ze sztandarowym bublem, jakim jest ustawa o VAT na czele, ale wszystkich właściwie dziedzin, czy gałęzi prawa. Ponadto, czego jaskrawym przykładem są ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych, czy ustawa o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (ostatni "popis" w tej materii to kwestia tzw. OFE), przepisy są zmieniane w sposób podważający wszelkie zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa, w sposób nie mający nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa, którym pragnie się mienić Trzecia Rzeczpospolita.
    Niestabilne prawo jest bardzo poważnym (nie wiem nawet, czy nie głównym) problemem Polski. Stawia ono bowiem uczestników obrotu, czyli po prostu wszystkich obywateli w sytuacji permanentnego braku pewności prawnej, a jednocześnie przyczynia się do dalszego osłabienia resztek zaufania do państwa. Dodatkowo zmieniane przepisy bardzo często pisane są przez kompletnych dyletantów (posłów na Sejm), względnie suflowane są ich formalnym autorom przez różnego rodzaje grupy (lobbystów) dla zabezpieczenia ich interesów kosztem ogółu, a także są nieprecyzyjne i niespójne. Przepisy te rodzą w praktyce dalsze problemy w ich stosowaniu narażając ich adresatów na wymierne straty finansowe, że o stratach społecznych nie wspomnę. Wystarczy wspomnieć o prawie budowlanym, ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, ustawach tzw. zdrowotnych, Kodeksie postępowania cywilnego (kwestia nakazów zapłaty w upominawczym postępowaniu elektronicznym), czy ostatnie znoszenie i przywracanie zniesionych sądów rejonowych.
    Niestety i wymaga do szczególnego podkreślenia obecny rząd (opozycja także) w najmniejszym stopniu nie dąży do zmiany tego stanu rzeczy, ale wręcz jest jednym z głównych inicjatorów dalszego psucia przepisów, z czym nawet specjalnie się nie kryje. I tu docieramy do sedna problemu, którym jest to, że III RP jest od swojego zarania państwem dyletantów, którego elity nie mają poczucia większej (bądź wręcz jakiejkolwiek) odpowiedzialności za kraj, kreują chaotyczne prawo mające stanowić narzędzie wyzysku i tzw. wygodnego źródła haków w stosunku do ogółu obywateli. Jedynym sposobem na zmianę tego stanu rzeczy wydaje się być całkowita wymiana polskiej klasy politycznej, albowiem obecna nie jest zdolna do żadnej zmiany i może już jedynie psuć.
  • 2014-02-08 01:23 | kaesjot

    Re:Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

    "III RP jest od swojego zarania państwem dyletantów, którego elity nie mają poczucia większej (bądź wręcz jakiejkolwiek) odpowiedzialności za kraj"
    Teraz do tego doszedłeś ?
    Ja już w 1980/81 byłem przekonany, że nie są to ludzie, którym można ufać.
    Zbyt wielu było pośród nich zwyczajnych leni, kombinatorów czy zwyczajnych miernot a tych, którzy reprezentowali umiar i rozsądek szybko zakrzyczano i wyeliminowano.
  • 2014-02-09 14:09 | Kapral

    Re:Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

    Nie, doszedłem do tego już dość dawno, właściwie ostatecznie w czasie pierwszej kadencji Sejmu (w latach 1991 - 1993), ale istotnie nie piszę i nie mówię już o tym za często. Nie ma to bowiem najmniejszego sensu. Polska jest bowiem niestety w ogólności krajem gdzie od stuleci (co najmniej od XVII w. i panowania Zygmunta III Wazy), promuje się dyletantyzm, debilizm i sobkostwo, a owocuje to konkretnym skutkiem: ogół obywateli ma gdzieś państwo i prawo. Co prawda w wymierny, wyżej wskazany sposób tracą oni na tym, że kolejne Rzeczypospolite są organizacjami państwowymi, w których rządzi chaos i przypadek (oraz silniejszy i bogatszy), tym niemniej wydają się nie kojarzyć faktów, wierząc np., że winę ponoszą wyłącznie jacyś "oni": Żydzi, Ruscy, Szkopy, banderowcy etc. Najważniejsze (dla uważających się za zainteresowanych sprawami publicznymi) są pomniki JP2, kanonizacja, no i dokopanie PO przez PiS i vice versa. Pozostała reszta nie myśli już zgoła nic.
  • 2014-02-09 15:17 | herbapol

    Re:Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

    Smutne co napisałeś,ale prawdziwe.
  • 2014-02-09 16:20 | kaesjot

    Re:Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

    Fakt - niewiele da się dodać !
    W swej historii mieliśmy jeden, jedyny epizod zakónczony sukcesem, nawet wbrew intencjom ówczesnych władz.
    Było to Powstanie Wielkopolskie - zrobione fachowo i przez fachowców.
    Oddziały powstańcze skladały się i były dowodzone przez weteranów I-szej wojny światowej, byłych żołnierzy armi cesarskiej.
    Pierwszym dowódcą powstania był oficer w stopniu kapitana ( później awansowany na majora ).
    Jak to się dzisiaj docenia, jakie wnioski z tego wyciąga ?
    Żadnych !!!
    Na obchody 95-tej rocznicy Pan Prezydent Hrabia Komorowski nawet nie pofatygował się do Poznania. Łaskawie nagrał wystapienie, które odtworzono z telebimu.
  • 2014-02-09 17:41 | Kapral

    Re:Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

    Wiesz, Kaesjot (pozwalam sobie na poufałość, ale to Ty zacząłeś "na Ty" ;), ale Powstanie Wielkopolskie robili Prusacy. Polskojęzyczni, prawda, ale Prusacy...
  • 2014-02-09 21:00 | zalamander

    Re:Kolejna odsłona walki z kratkami w autach

    Pięknie napisane, nic dodać nic ująć. Celny jest zwłaszcza ostatni akapit, pod którym się podpisuję!