Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dla tych co dopiero piszą lub już napisali...

(1)
2014-02-15 03:41 | Oskar2005
Na rynku polskim jest bardzo wiele wydawnictw literackich, od tych, które w całości finansują wydanie, do typowych shelf – wydawnictw. Oba te rodzaje mają swoje zalety i wady. Niedoświadczony autor musi bardzo uważać, zanim zdecyduje się powierzyć swoją pozycję jakiemuś wydawnictwu. Każdy, kto zdecyduje się na wydanie ze współ-finansowaniem, oczekuje w zamian realnych i rzetelnych obietnic a „nie gruszek na wierzbie”. Czy słusznie? Czy ma prawo domagać się tego, co zostało obiecane? Jak najbardziej tak! Wiążąca powinna być każda rozmowa telefoniczna czy e-mail, chociaż, samo polskie prawo tego nie uwzględnia w różnych przypadkach. Decydując się na wydanie w shelf-wydawnictwie, musimy też zwrócić uwagę na opinie o nim lub wprost zapytać kilku autorów, którzy w nim wydali swoje książki. Na co zwykle skarżą się autorzy wydający w shelf- wydawnictwach? Przede wszystkim na brak kontaktu, brak umownych rozliczeń, brak promocji i reklamy, brak dystrybucji. Ale STOP! Czy podpisując umowę autor zapytał szczegółowo, co i jak? Czy upewnił się, że wydawnictwo to, co proponuje zastosowało także wobec innego autora, który już u nich wydał? Nie? A, w takim razie, nie ma, co płakać nad rozlanym mlekiem.
We wrześniu 2013r, na rynku pojawiło się nowe wydawnictwo Białe Pióro, które jest pod opieką Fundacji Oscar (ta organizacja powstała w 2011 r). Czy czymś zaskoczyło? Można śmiało odpowiedzieć, że tak. Pierwsza książka, która została przez nich wydana „Dzieci planety Ziemia” Luizy Dobrzyńskiej została otoczona szczególną reklamą i promocją, rzadko zdarzającą się, gdzie indziej. Przede wszystkim reklama okładki została zamieszczona w czasopismach „Poradnik domowy”, „Przyjaciółka” czy „Warszawska Kulturalna”. Nie szczędzono na reklamie płatnej na stronach Internetu, które sam widziałem, wywiady, recenzje na blogach czy nawet gadżety, związane z wydaną pozycją. Nawiązałem kontakt z dwoma autorami, którzy podpisali z nimi umowę i o dziwo, żaden nie narzeka. Przede wszystkim chwalą kontakt z wydawnictwem, nie ma telefonu czy e-maila bez odpowiedzi. Jeżeli autor wpadnie na jakiś pomysł promocji, który wydawnictwo może zrealizować, to od razu ta forma jest przenoszona na innych pisarzy wydawnictwa. Trzeba zauważyć, że są to w zasadzie początki działalności wydawnictwa, ale za to bardzo obiecujące. Może, to właśnie oni przełamią złą opinię shelf – wydawnictw? Sami nie reklamują się zbytnio, gdzieś na stronach sieci można znaleźć jakiś baner czy wzmiankę o nich, ale jest tego niewiele, najprawdopodobniej hołdują zasadzie „Jeden zadowolony autor przyprowadzi dwóch innych”. Czy to się sprawdzi? Sama ich strona www.bialepioro.pl jest bardzo skromna, aż za bardzo jak na mój gust. Jednak dużo się na niej dzieje, w tygodniu jest przynajmniej od jednego do dwóch wpisów, więc strona żyje. Ja radziłby wydawnictwu, aby jednak bardziej wypozycjonowało się w sieci, to sprowadzi im na pewno wielu autorów, a jak będą dalej tak prowadzić swoją działalność, jak prowadzą, to będą to tylko sami - zadowoleni autorzy. Tego im życzę, a sam dalej będę podpatrywał ich działania. Zaś dla przeciwników takiego rodzaju wydawnictw, zawsze pozostają te „inne” i życzę wszystkim „połamania piór”.
Opublikowano za zgodą autora - Ryszarda Wojciechowskiego