Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jaki jest stan polskiego położnictwa?

(13)
Ministerstwo Zdrowia nie reagowało na sygnały, że w położnictwie źle się dzieje. Dopiero gdy doszło do tragedii, wokół porodówek zawrzało.
  • 2014-02-27 01:19 | antónio

    kilka uwag do dobrego tekstu

    ;;Od lat ordynator jest Bogiem – mówi dr X. – Jednoosobowo podejmuje decyzje terapeutyczne dotyczące wszystkich pacjentów na oddziale.;;

    Nie twierdzę ,że tak nie jest. Ale są też takie oddziały---doświadczyłem tego na wlasnej skórze--że ordynatorzy żyją tylko w błogim przekonaniu o swojej wszechwładzy.Lekarze maniplują przełozonymi podając im zafałszowaną wiedzę o chorych pacjentach ,a w skrajnych przypadkach ukrywają wyniki badań.Prawie zawsze takie gierki personalne -wynik nięcheci albo wręcz nienawiści do ordynatora kończy się tragicznie dla pacjenta.
    Najgorzej jest w przypadku wiekowych profesorów ,których młodzi lekarze traktują jak niedosłyszących ramoli ze słabą orientacją w przestrzeni (często słusznie) i podają im do wierzenia wiedzę taką jak im pasuje w przekonaniu,słusznym,że prawdy nikt nie bedzie dociekał.

    Nigdy też rodząca nie powinna powoływać się na opinię lekarza prowadzącego.Może okazać się ,że akurat jest to konkurencja na prywatnym rynku ordynatora i rodząca ma wtedy ,,przechlapane,,
  • 2014-03-01 09:53 | nieshka

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    Nie wiem skąd ten cennik "cesarki na życzenie". Większość znajomych po prostu korzystało z prywatnych wizyt u doktora, wizyta co miesiąc - trzy tygodnie, każda po 150-300 zł. I to wystarczy. To nie jest duży koszt w porównaniu z ryzykiem powikłań podczas źle przeprowadzonego porodu naturalnego.
    Powinno się przestać winić kobiety, oskarżać je o wygodnictwo, o przedkładanie własnej wygody nad interes dziecka. Większością kobiet kieruje strach o siebie i swoje dziecko. Ciężar winy za wzrost liczby cięć cesarkich nie spoczywa na kobietach ale na lekarzach.
  • 2014-03-02 07:44 | jpet

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    "Efekt jest taki, że w XXI w. w cywilizowanym europejskim kraju urodzenie dziecka niesie lęk i całkiem realne ryzyko utraty zdrowia i życia."
    Nie ma zgody na nazwanie "tego kraju" cywilizowanym. Nie tylko z uwagi na kuriozalne problemy poruszane w artykule.
  • 2014-03-03 03:34 | camel

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    Nie mogę spokojnie czytać takich rzeczy. Chce się zacząć strzelać! Po szybkości postępowania zapaści cywilizacyjnej widać, że PRL był sztucznym, narzuconym Polakom tworem. Naturalna dla nas epoka to średniowiecze i teraz pędem tam wracamy. Egzorcyści się mnożą, zaś wiara religijna lekarzy, nie pozwalająca im leczyć zgodnie z wiedzą naukową tylko nakazująca im leczyć zgodnie z "sumieniem katolickim" zapełnia cmentarze.

    Tak na marginesie, polscy lekarze reprezentują w dużej części wiedzę na poziomie zeszłowiecznych felczerów czy weterynarzy. Wie to każdy, kto borykał się z "nieuleczalną" chorobą przez długie lata, którą prawdziwy lekarz na zachodzie Europy wyleczył w dwie wizyty! Piszę "weterynarzy", bo podobnie jak weterynarz nie rozmawia z krową, tak samo lekarz w polskim ośrodku "zdrowia" nie gada z pacjentem. Pisze recepty, klepie w komputer, kasuje należną zapłatę i tylko leczenia w tym nie ma.
  • 2014-03-12 14:23 | Walec z Bobra

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    Dobrze prawi, polać mu.
  • 2014-03-12 16:40 | 0ijuhy

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    Nie miałabym nic przeciwko, gdyby lekarz był jak weterynarz. Gdyby weterynarz zmarnował cielaka, to gospodarz pogoniłby go widłami. Nie przeczę, że nie ma dobrych lekarzy, dobrych położnych. Ja trafiłamniestety źle. Na bydło. "Na szczęście" po kilku godzinach oksytocyny, bólach minutowych co minutę, braku rozwarcia, wodach, które odeszły 10 godzin wcześniej i raptem 2 godzinach snu w ciągu poprzedzających 30 godzin, a więc wycieńczenia, chamskich odzywkach położnej, którą widziałam raptem dwa razy, za każdym razem dowiadując się, że krzyczę za głośno (nie: że klnę, że krzyczę, że mam czelność wydawać z siebie dźwięki!), po masażach szyjki macicy jakby mnie kto żyletką ciął, żadnego kontaktu z lekarzami, którzy wymieniali się uwagami między sobą, nic do mnie, którym do głowy nie przyszło, aby pomóc rodzącej z kroplówką i pasem od ktg (bo położnej nie chciało się go zdejmować) w wejściu na łóżko do badań sięgającym powyżej pasa, straciłam przytomność i nie mogłam jej odzyskać- hura, hura, jest cesarka. Dziecko zdrowe, bez niedotlenienia. Tylko ja z obrzydzeniem wspominająca to co się działo. Nie, sama kondycja nie jest wystarczająca, ja byłam w dobrej formie. Czynności naszego organizmu regulowane są głównie przez odpowiednie hormony, wystarczy ich zaburzona praca, by przebijanie pęcherza, czy pompowanie w rodzącą cysterny oksytocyny nie dało żadnego innego efektu, niż ból porównywalny do powolnego cięcia nożem, nienaturalnej pracy macicy, nadwyrężenia jej szyjki, która nie chce się rozewrzeć (bierzemy balonik, dmuchamy, zawiązujemy, naciskamy na balonik, gdy nie ma ujścia powietrza, co się dzieje? Teraz wyobraźcie sobie, że to wasze wnętrze). Chwała utracie przytomności. Męczyłabym się wiele godzin, wraz ze mną dziecko, kto wie w jakim stanie wreszcie by się narodziło, może położna sadystka z przyjemnością poskakałaby mi po brzuchu, może by pękła czy macica czy szyjka. Zamiast się zająć dzieckiem po drugiej dobie od cc, kto wie ile trzeba by się było mną zajmować. Rodząca ma się najgorzej, gorzej chyba ma tylko pacjent sparaliżowany, bez rodziny. Rodząca się nie odwinie, rodząca nie ma siły, rodząca nie wyjdzie i nie zmieni szpitala, nie wezwie policji. Zwykłego pacjenta można wypisać, tutaj co można zrobić? Najłatwiej się wyżywać na najsłabszych, dlatego rodzące i ich dzieci zawsze będą na straconej pozycji, jeżeli nie trafią na elementarnie przyzwoity personel. W tym starciu nie mają szans. PS- ze wspomnień koleżanki wieloródki. Przy ostatnim porodzie podano jej oksytocynę, aby przyspieszyć poród. Ona sobie tego nie życzyła, tak nakazał lekarz. Fakt, było jakieś 2-3 godziny krócej niż za poprzednimi razami. Relacja: nigdy nie czułam tak rozdzierającego bólu, żaden poprzedni poród nie mógł się z tym równać. Miałam pogryzione ręce do krwi. Polski szpital XXI wieku.
  • 2014-03-12 20:18 | nadin83

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    stan jest tragiczny, prawda jest taka, że pieniądz niestety robi wiele również i w takiej sytuacji. Ja na NFZ niestety nie mogę nic dobrego powiedzieć, dla mnie ta instytucja to materiał za który powinni się solidnie wsiąść. Całe 9 miesięcy ciąży musiałam za wszystko płacić i stąd się pytam po co zabierają nam tak wielki pieniądze na opłatę ZUS?

    [url=http://dmkinvest.pl]Hurtownia budowlana Częstochowa[/url]
    [url=http://firmabudmix.pl]tynki maszynowe cena[/url]
  • 2014-03-14 19:56 | mama Helenki

    skąd tyle cesarek?

    po prostu kobiety rodzą coraz później, są coraz mnie sprawne fizycznie i stąd coraz więcej komplikacji przy porodach. ponadto nie bez znaczenia jest rosnąca psychoza medialna (patrz przypadki wymienione między innymi w tym artykule) w kwestii porodów co ma wpływ na psychikę ciężarnej, która niemal dzień w dzień trafia w telewizji na tego typu doniesienia i coraz bardziej się nakręca w swoim strachu. a jak wiadomo psychika przy porodzie ma duże znaczenie. pamiętajmy że naprawdę w wielu porodówkach poziom jest dużo wyższy niż w Danii, Szwecji czy Angli to samo jesłi chodzi o opiekę w trakcie ciąży. nie rozumiem więc przytaczania w tym artykule opinii, że odsetek cesarek w Polsce jest dużo wyzszy niż średnia europejska. i to ma znaczyć że u nas jest coś nie tak? bzdura, skad te kompleksy dziennikarskie?
  • 2014-03-14 22:23 | A wszystko to w kraju

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    gdzie "dobrem dziecka nienarodzonego" wycierają swoje ryje od 25 lat elyty, osobliwie katolsko-prawackie. Nic tylko się porzygać.
  • 2014-03-15 13:27 | ssm

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    W dodatku, kraju w którym politycy lamentują nad zapaścią demograficzną. Skoro tak "ponoć " na zależy na dzieciach to czemu nie jesteśmy w stanie matkom i dzieciom zapewnić właściwej opieki i komfortu. chyba lepiej zrobić więcej cesarskich cięć niż pozwolić umrzeć zdrowym dzieciom.? A potem się słyszy, że tu dziecko zmarło, tam cudem odratowano - gdzie indziej po chamsku potraktowano 40 letnią matkę , że za stara. Wszystko przy pełnym zadowoleniu decydentów z ministerstwa i NFZ
  • 2014-03-16 18:45 | Nemo

    W położnictwie...

    ... jak w całej medycynie - dzieci umierały, umierają i umierać będą. Okrutne, ale do głębi prawdziwe. Dopóki ludzie tego nie zrozumieją, będą pozwy składać (w dużym odsetku wydumane - lawina ruszyła po Włocławku), a prokuratorzy i sędziowie robić z siebie durniów...
  • 2014-03-17 05:11 | anty

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    W Szwecji robia cesarke tylko w bardzo trudnej sytuacji, gdy wszystko inne juz nie pomaga. Poród jest w pierwszej kolejnosci naturalny. Nie ma tez histerii w mediach jak w Polsce.
  • 2014-04-02 13:38 | Just me

    Re:Jaki jest stan polskiego położnictwa?

    Może i kobiety rodzą coraz później i są mniej sprawne fizycznie. Ale to tylko powód do tego, by w razie komplikacji czy dużego dziecka natychmiast podjąć decyzję o cesarce, a nie zmuszać do rodzenia naturalnie, za wszelka cenę.

    Znam przynajmniej 2 kobiety, które po porodzie w polskim szpitalu powiedziały "nigdy więcej" i decyzji się trzymają, mimo że planowały większą rodzinę, mają etat, mieszkanie, pieniądze i pomocnego męża.
    Znam też niestety taką, która ma dziecko częściowo sparaliżowane po ciężkim porodzie i ona również więcej dzieci mieć nie będzie, bo tego nie udźwignie.

    W mediach za to ciągle ktoś alarmuje, że rodzi się mało dzieci i jest to narodowy dramat.