Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polska pobrzękuje szabelką.

(3)
2014-03-02 14:09 | tolek1313
Można się przerazić patrząc na problem Rosji i Ukrainy. Przeraża jednak nie Rosja, a to co robią politycy i dziennikarze. Brak jest jakiejkolwiek pogłębionej analizy sytuacji, a dyskusja sprowadza się do próby znalezienia odpowiedzi na pytanie "wejdą czy nie wejdą". Jak wiadomo w szukaniu odpowiedzi na to pytanie jesteśmy wybitnymi specjalistami, a doświadczenie mamy już ponad 30 - letnie. Odpowiedzi na pytanie czy w 1981 r. weszliby czy nie nadal nie mamy, ale pracujemy nad tym, chociaż końca nie widać.
Nasza kochana władza, zgodnie z polską tradycją, zamiast szukać rozwiązań dyplomatycznych postanowiła pobrzękiwać szabelką. Jak zwykle nikt nie chce pamiętać, że więcej można osiągnąć dyplomacją niż groźbami i ewentualnymi akcjami zbrojnymi. Przede wszystkim NATO - niech nas wesprze i broni. Potem UE - zwołamy komisje i co się tylko da. Konsultacje ze wszystkim z kim się da, żeby nas wsparli i dali odpór. Nikt jakoś nie chce zauważyć, że taka postawa nie służy uspokojeniu sytuacji, a raczej ją zaognia.
Natomiast problem z Rosją należy rozstrzygnąć próbując zrozumieć sytuację w jakiej znalazły się strony konfliktu, ich motywy i uwarunkowania. Po tym co się stało na Ukrainie Putin znalazł się w trudnej sytuacji. Traci wpływy w sąsiednim kraju, mniejszość wzywa go aby pomógł, wewnątrz Rosji wszyscy czekają jak zareaguje, a na całym świecie temat też jest nośny. No to zareagował. Na razie jeszcze nic nieodwracalnego się nie stało. Jest szansa, być może ostatnia na znalezienie rozwiązania. Trzeba znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli Rosji wycofać się z twarzą, Ukrainie zapewni bezpieczeństwo, a nam święty spokój. W tym celu należy jednak podjąć kontakty dyplomatyczne, a nie rozmawiać za pośrednictwem mediów i to z pogróżkami. Czy ktoś pomyślał o tym aby społeczność międzynarodowa, ktoś z autorytetem (może UE) zaproponował rozwiązanie. Gdyby Ukraina potwierdziła autonomię Krymu i zobowiązała się zapewnić bezpieczeństwo mniejszości rosyjskiej, a UE to zagwarantowała - to może uspokoiłoby to sytuację. Putin mógłby wycofać się z twarzą. Jednak brak takich propozycji, a tylko stosowanie pogróżek na wycofanie się z twarzą nie pozwala, a wręcz zachęca do eskalacji konfliktu. Nie wiem czy to ktoś przeczyta i zechce wyciągnąć wnioski. Miejmy nadzieję, że tak.
  • 2014-03-02 18:54 | kaesjot

    Re:Polska pobrzękuje szabelką.

    Przeczytałem, wyciągnąłem wnioski lecz niestety - nie mam mocy decyzyjnej.
    Wątpię jednak, czy ci, którzy tę moc decyzyjną posiadają Twoję wypowiedź przeczytają a nawet jeśli to wniosków nie wyciągną z niej żadnych bo "sami wiedzą lepiej".
    Nie znaczy to jednak, że nie podzielam Twego zdania.
  • 2014-03-02 20:52 | liczar

    Re:Polska pobrzękuje szabelką.

    Problem z Rosją i Ukrainą polega na tym, że jak to swego czasu zadysponowała Ewa Milewicz z Gazety Wybiórczej, niektórym wolno mniej. Angole, galijskie koguciki przy udziale makaroniarzy, bombardowali Libię nie oglądając się na prawo międzynarodowe, zasady suwerenności itp. dyrdymały. Teraz zaś drą mordy, ze gdzieś na Krymie pojawili się Ruscy. US-mani i zachodniounijni obłudnicy Jugosławię rozpieprzyli w drobny mak, również zubożonym uranem, co już zakrawa na zwykłą zbrodnię. A znacie ten słynny dialog lotnika F-16 ze swoim dowództwem, gdy mówi, że nie może bombardować ,bo to jest orszak weselny. Odpowiedź; ch.j cię to obchodzi – zrzucaj bomby! Przy okazji z Serbii wykrojono bandyckie państewko Kosowo i bardzo dobrze, że unijna hołota musi je utrzymywać, bo przecież to to jest niezdolne do samodzielnego życia. A Syria – dostawy broni, szkolenie najemników w Jordani, nadzwyczajna aktywność agentów oraz instruktorów CIA i Mosadu, zaciąg bandziorów z całego świata i Kaukazu również - i 130 tys. trupów. Do annałów zachodniej cywilizacji przejdzie pretekst do najazdu US-manów na Irak. I teraz John Kerry śmie pouczać kogoś o międzynarodowym savoir vivre. Wyjątkowo ohydna postać i o mało co prezydent St. Zjedn., ale dostał za mało głosów; na Zachodzie USA dlatego, że był mało znany, a na Wschodzie dlatego, że był aż za dobrze znany. Wreszcie to hasło sformułowane w Tbilisi przez śp. Lecha Kaczyńskiego – teraz Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Pribałtyka, a na końcu Polska. Nie od rzeczy będzie zauważyć, ze Osetyjczycy i Abchazi, znając Gruzinów aż za dobrze, woleli gremialnie popaść w ruską niewolę. Wtedy Sakaszwili postanowił uderzyć ich pięścią w mordę, ale Ruscy nie pozwolili. I tak zasada samostanowienia narodów przegrała z zasadą integralności terytorialnej – przynajmniej w unijnej i polskiej prasie. Żeby Jarosław nie był taki dumny z roli swego brata w gruzińskim zamieszaniu, to można dodać, że stop dla rosyjskich czołgów przed Tbilisi wynegocjował z Putinem N. Sarkozy, a nie trzech pajaców z Polski, Litwy i Estoni, z którymi Putin nawet nie chciał rozmawiać. Także banderowcy z Kijowa, jeszcze władzy nie zdążyli objąć, a już zaczęli pokazywać, co będzie się działo dalej. Ze strony unijnych obłudników wszelkie zasady nieingerencji, neutralności, suwerenności itp. itd. poszły w kąt – zwycięstwo musi być po naszej stronie. Z niecierpliwością czekam na wyjaśnienie sprawy tego snajpera, który najpierw strzelał do ludzi na Majdanie, a później odwrócił się i ogień skierował na funkcjonariuszy Berkutu. Unijnym obłudnikom i banderowcom Putin sprawił zimny tusz, aż przyjemnie patrzeć na ten kociokwik po tryumfalnych pieniach Sikorskiego, Bildta i innych „tfórców” Partnerstwa Wschodniego, właśnie wyzionęło ducha na stepach Ukrainy. W Polsce zebrał się nawet, wyjątkowo zgodny tym razem, klub gawędziarzy w postaci Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Uch! Och! Ach! Unia bezsilna i wszyscy kątem oka patrzą na Obamę i Kerrego – może wysadzą desant pod Kijowem. Tylko, że to skończy się tak jak pod Arnhem – o jeden most za daleko. US-mani dzielnie walczą, ale tylko z pastuchami w Afganistanie oraz koczownikami w Pakistanie, Libii i Jemenie, lanie od Ruskich zaś pamiętają jeszcze z Korei i Wietnamu. Ich elitarni rangersi dostali wycisk nawet w Mogadiszu, gdzie Somalisi posługiwali się strzelbami skałkowymi. Tak to jest gdy Sakaszwili i banderowcy ciągną niedźwiedzia za ogon. Sakaszwilego już nie ma, a banderowcom grunt usuwa się spod nóg. Na Ukrainie znowu za bary wzięły się dwie zasady: nieingerencji , samostanowienia oraz integralności terytorialnej. Nasi wodzowie krzyczą -naruszanie zasady nieingerencji a także integralności terytorialnej Ukrainy jest putinowską zbrodnią, ale tylko na Ukrainie. W Czeczeni pierwszeństwo ma zasada samostanowienia, której naruszanie też jest putinowską zbrodnią. Nic więc dziwnego, że Putin ciepłym moczem olał zasady unijnych obłudników. Być może chodzi o to, żeby z prawa międzynarodowego zrobić coś takiego jak prawo boskie – nie bardzo wiadomo co to jest i jaka w nim obowiązuje hierarchia. Jestem również niezmiernie ciekaw, co będzie się działo, gdy „Die Welt” opublikuje sterowany przeciek, iż Putin szepnął w ucho Merkel, że gdyby chciała ona posiąść Breslau, Stettin albo Allenstein, to on nie będzie miał nic przeciwko temu. Być może Jarosław zastanawia się nad tym, bo Tuska i Komorowskiego o tak dalekosiężną myśl nie posądzam – to nie ta klasa polityków.