Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Historia ma więcej niż 100 lat

(1)
Jaka jest najkrótsza definicja dobrej książki historycznej? Może być nudna, opasła i nachalnie upolityczniona. Jest tylko jeden warunek konieczny. Musi być to książka o XX w. i o Polsce. Naszą opinię publiczną nęka dziwna przypadłość.
  • 2014-04-26 11:08 | mopus11

    Historia

    Zgoda Panie Profesorze. Nasza pamięć historyczna jest dobra ale krótka, że sparafrazuję tu medyczną diagnozę. Dobrym przykładem na poparcie Pana tez, jest wydana w 2011 r. książka francuskiego historyka Daniela Beauvois, pt. "Trójkąt Ukraiński" Szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie. 1793 - 1914. Autor prostuje w niej wiele błędów i mitów, powielanych kolejno przez naszych historyków. Moje zdziwienie wywołane zajęciem się przez francuskiego historyka tematem leżącym, jak mi się wydawało na antypodach zainteresowań historyków francuskich jest równe ciekawości pomijania przez polskich współczesnych historyków tych właśnie dziejów. A przez to dostępności ich na rynku. Być może są nasze rzetelne opracowania tych dziejów i jako takie siłą rzeczy burzą nieco dobre samopoczucie Polaków, ale funkcjonują on w wyłącznie w obiegu naukowym, zamkniętym, niedostępnym dla szerszego kręgu czytelników, pragnącego zapoznać się z szerszą i kontrowersyjną, czy niewygodną interpretacją faktów. Czy takie jest zapotrzebowanie narodu? Wydaje mi się , że nie. Przypomnę tu sukces czytelniczy Jasienicy, z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Mimo, że wiele jego tez jest dętych, naciąganych i napisanych na osiągnięcie określonego politycznego efektu. Świadczy to jednak o dużym zainteresowaniu czytelnika minionymi czasami. Niestety jak dawniej tak i teraz naszym nauczycielem historii jest wiecznie żywy Sienkiewicz.