Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Widmo krąży nad kapitalizmem

(10)
Kapitalizm kończy się, obwieścił Jeremy Rifkin, amerykański ekonomista i wizjoner. Nie jest pierwszym prorokiem śmierci systemu, który już o ponad sto lat przeżył swoich pierwszych grabarzy. Tym razem ma być inaczej.
  • 2014-05-14 06:31 | llukas

    "elephant in the room"

    Wobec tych sił dotychczasowy kapitalizm jest bezradny – gdy koszty wytwarzania maleją do zera, do zera maleją też zyski i kończy się możliwość akumulacji. Bez niej system musi umrzeć.

    Zastąpi go świat collaborative commons, czyli cyfrowy komunizm, w którym, korzystając ze wspólnej infrastruktury, dzielić się będziemy wiedzą i pracą, rozwiązując po drodze palące problemy świata (np. globalne ocieplenie), które grożą nie tylko śmiercią kapitalizmu, lecz i zagładą ludzkości.""

    A ta wspólna infrastruktura to skąd się weźmie? Google i Facebook nie mają problemu z zerowymi kosztami wytwarzania...
  • 2014-05-15 14:11 | Ekonom

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    @llukas
    1. Google, Facebok etc. nie maja zerowych kosztow wytwarzania, jako iz zatrudniaja one wciaz tysiace pracownikow.
    2. Infrastrukture wybuduja zas roboty, tyle ze dla siebie, a nie dla nas czyli dla ludzi.
    Szalom!
  • 2014-05-27 19:51 | abchaz

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Najlepiej tu zajrzec by wiedziec o co chodzi

    http://www.newscientist.com/article/dn25584-lowcost-production-will-mean-the-end-of-jobs.html#.U4TP-HKSxGU
  • 2014-05-27 21:05 | abchaz

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Powiadomienie o zbliżajacej sie Utopii.Kolejnej.Tym razem internetowej.Ci co zbudowali szczęście internetowe wyjechali.
    Pozostawiając i to szczęście prostaczkom bez skazy.Snowden jest całkowicie niepotrzebny.
  • 2014-05-28 23:32 | Tester

    Próba wyjaśnienia

    Piketty podbił Amerykę, ale na pewno jej nie odkrył. To, że nierówności w dochodach rosną, było wiadome od dawna. Wyjaśnienie tego faktu jest proste (dla mnie).
    Na początku trzeba sobie zadać proste pytanie: co zmieni się w poziomie życia faceta, jeśli pewnej pięknej nocy jego stan konta wzrośnie z głupich 100 milionów na 1 miliard dolarów? Wzrośnie dziesięć razy? Oczywiście, że nie, będzie mógł sobie pozwolić na tyle samo – przypominam, chodzi mi o poziom jego życia, czyli ogólnie jak spędza czas, gdzie i z kim, a także co posiada (i z czego rzeczywiście korzysta) w realnym świecie. W jednym i drugim przypadku będzie mógł pozwolić sobie na tyle samo (czyli na wszystko). Ludzie tego nie widzą, bo automatycznie ten dziesięciokrotny wzrost przykładają do swoich zarobków, a wtedy różnica jest wyraźna. Nasz facet prawdopodobnie ma już to, co chciał, więc co może sobie kupić? Kolejny jacht, kolejnego polityka?
    Odpowiedź jest oczywista: pozycja. Nie w społeczeństwie, bo to nie jest dla niego wartością, zresztą prawdopodobnie nie wie, że coś takiego jak społeczeństwo w ogóle istnieje. Przypomnijmy sobie, jak określa się ludzi robiących pieniądze z innych pieniędzy. Gracze giełdowi, prawda? Tu jest pies pogrzebany, nasz facet będzie miał wyższą pozycję wśród graczy. Dokładnie jak w grach komputerowych, gdzie w zależności od wyników można osiągnąć wyższą pozycję na liście najlepszych zawodników i gracze walczą o to zażarcie, chociaż nie wiążą się z tym żadne rzeczywiste zyski w świecie realnym. Gromada pryszczatych geeków siedzących przed komputerami wśród sterty opakowań od pizzy ma więcej wspólnego z szacownym gronem bywalców Wall Street niż można by przypuszczać na pierwszy rzut oka.
    Popatrzmy na rady nadzorcze wielkich firm, które istnieją głównie po to, żeby przyznawać sobie premie i nagrody. Jeśli taka rada doprowadzi firmę do bankructwa, to jej członkowie biorą dwa dni urlopu, po czym lądują na równie dobrze opłacanych stanowiskach w innych radach. Jest to dokładny odpowiednik sytuacji, w której gracz komputerowy dostaje w grze następne życie. Oczywiście, spada na liście najlepszych o parę pozycji, ale nikt mu nie zabroni piąć się do góry w następnej rozgrywce.
    Jednym słowem: trwa wielka gra komputerowa, której uczestnicy nie zwracają uwagi na coś takiego jak naród, społeczeństwo, a już na pewno nie na społeczną sprawiedliwość. Zaangażowanie graczy w grę przekracza często granice zdrowego rozsądku, podobno wielu miliarderów pracuje prawie całą dobę, czyli dokładnie tak, jak maniakalni gracze, których nic nie może oderwać od komputera.
    Jak można zmienić ten stan rzeczy? Otóż nie można. Chodzi o to, że pieniądze krążące wśród elity finansowej, chociaż są czysto wirtualne, uwzględniane są jednak w obliczeniach dochodu narodowego, a więc im sumy są potężniejsze, tym dochód większy. Dla polityków jest to wartość nadrzędna, bo żeby zostać wybranym na następną kadencję, to trzeba się czymś pochwalić. Zresztą politycy sami zabiegają o to, żeby po skończeniu kariery wskoczyć do gry i niekoniecznie zaczynać od początku. W tym momencie nie ma już o czym mówić. Politycy nie zmienią tu nic, a nikt inny nie ma możliwości. Chyba żeby... proletariusze wszystkich krajów.
  • 2014-05-30 13:52 | Andrzej

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Widmo nie widmo, a kapitalizm dobrze się miewa. Wszystkie dotychczasowe próby odwrócenia naturalnego porządku rzeczy (Rosja Sowiecka, Maoizm) skończyły się niepowodzeniem.
  • 2014-06-02 20:05 | Bartek

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Czyli trzeba im zabrac i rozdac. Wtedy jednak okaże się, że kasa szybko się skończy a ceny wzrosną i tyle z wyrównywania.
  • 2014-06-04 20:53 | Eau de Cologne

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Nasz facet prawdopodobnie ma już to, co chciał, więc co może sobie kupić? Kolejny jacht, kolejnego polityka?

    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Moze inwestowac w polityke (politykow), moze miec wieksze wplywy (wpywy na skale wieksza
    nizli jednego kraju)... przynajmniej tak to dziala w USA.
  • 2014-06-17 20:45 | frugopij

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Proszę wskazać te geny, w których rzekomo zapisana jest "naturalna" skłonność do dzielenia się i współpracy. Chyba że to znów pseudonaukowy bełkot życzeniowy...
  • 2014-06-20 20:38 | erbe

    Re:Widmo krąży nad kapitalizmem

    Panie Bendyk, taki stary chlop i takie glupstwa.

    Jaka 'zapisana w genach zdolnosc do wspolpracy i dzielenia'? Collaborative commons? Jestem lekarzem, i pan mysli ze bede zapierniczal dlatego zeby 'rozwiazywac palace problemy' za friko? Jak mam sie dzielic wiedza i umiejetnosciami, to trzeba mi za to odpowiednio zaplacic. I znakomita wiekszosc ludzi tak mysli. Na tym polega kapitalizm.

    Fantasmagorie Piketiego to ideologia. Facet powybieral dane ktore pasowaly do jego tezy, troche ich powymyslal i troche pozmienial, i wyciaga zbyt daleko idace wnioski.

    Kapitalizm rozumiany jako system oparty na wlasnosci prywatnej, wolnym rynku ksztaltowanym przez popyt i podaz, i panstwie prawa, przetrwa bo jest najsprawiedliwszym z systemow i zapewnia najwiekszy dobrobyt i najwyzszy standard zycia. A takie kundelki jak pikety i rifkin przejda na smietnik historii.