Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Depresja – choroba wstydliwa

(2)
Psychiatrzy nie ukrywają, że cieszą ich takie wyznania jak Justyny Kowalczyk. Pomagają odczarować depresję. Ale nadzieje lekarzy mogą być płonne. W komentarzach do wywiadu dominował podziw, że Justyna „miała odwagę przyznać się do takiej słabości”.
  • 2014-06-11 09:59 | Krzyżowiec Absurdu

    problem "o którym mało się mówi"

    O depresji aktora Krzysztofa Majchrzaka czytałem już jakieś kilkanaście lat temu. Że się mało o tym mówi i że nikt nie rozumie. Anja Ortodox obnosi się ze swoją depresją od kiedy pamiętam. Grabaż może się tak nie obnosi, ale też w jakimś wywiadzie sugerował, że go dopadła. Ale już Maria Peszek przy okazji premiery swojej ostatniej płyty „Jezus Maria Peszek” urządziła prawdziwy depresyjny show - wywiady o depresji (również w „Polityce”), piosenki o depresji, po prostu cała Polska żyła depresją Marii Peszek. Wybrała się na pół roku leczyć depresję do Bangkoku i leżała tam w hamaku przez kilka tygodni. Niejeden z nas, szaraczków, dla których dwa tygodnie urlopu na Mazurach są szczytem marzeń, pozazdrościł jej wówczas problemu „o którym tak mało się mówi”.
    To tylko kilka przykładów, z pamięci, bez poszukiwań i analiz. Co chwila kolejny celebryta obnosi się ze swoją depresją. W środowisku artystycznym temat się zużył, teraz przyszła kolej na sportowców. Nawet „Polityka” krzyczy do mnie tytułem „Depresja – choroba wstydliwa”.
    Tak samo wstydliwa, jak przemoc, narkomania czy alkoholizm. Od lat się o tych problemach do znudzenia mówi, pisze, śpiewa, kręci filmy i wciąż każda dyskusja na ten temat rozpoczyna się od słów „o tym wciąż się za mało mówi”.
  • 2014-06-14 10:36 | MatRisk

    Re:Depresja – choroba wstydliwa

    Wszystko się zgadza,. Niektórzy ludzie ,,obnoszą się z depresją'' . Może wtedy myślą, że ich cierpienie nabierze jakiegoś sensu. Co do artystów to nawet ich wrażliwość predysponuje do popadania w stany depresyjne lub subdepresyjne i wcale nie trzeba ich za to winić , ze staje się to częścią tzw. image. Nie dziwi mnie fakt, że w mediach pojawiają się historie ludzi znanych. Kto chce słuchać o problemach Kowalskiego, którysprzedaje marchewkę w osiedlowym warzywniaku? Jednak to jest właśnie największy problem. To depresja ,ktora zjada życia normalnych ludzi jest katastrofą dla nich samych ale też dla całego społeczeństwa, gdyż hamuje jego rozwój. Bo może gdyby ten Kowalski na nią nie chorował to udało by mu się skończyć studia i zamiast zwlekać się co rano z trudem do warzywniaka myśląc, o tym ile marchwi musiałby zjeść żeby udało mu się umrzeć, został by inżynierem, o czym zawsze marzył i wynalazł jakąś niesamowitą niesamowitość. Tysiące takich Kowalskich w Polsce a miliony na świecie wysysanych jest przez depresję kazdego dnia ze swojej energii i zamiast robić coś pożytecznego wkładają tyle siły co kardiochirurg w operację na otwartym sercu w czyszczenie kibla z wymiocin , do których doprowadził kolejny atak lęku. Straszne jest również to , że przez utrudnienia w diagnozie powstały całe rzesze symulantów przez, których naprawde chorzy boją się często przeprowadzić terapię w odpowiednich warunkach i np. oddać L4. W 90% albo będziesz uznany za wariata albo za nieroba. A to ,że się może i dużo o tym mówi to wcale nie znaczy, że mówi się właściwie. Bo to , że powiększająca się liczba chorych to problem całego społeczeństwa powinno dać ludziom zdrowym bądź tym jeszcze zdrowym do myślenia, jak nie zachorować i co zrobić zeby chorzy czuli się lepiej i mogli w pełni korzystać ze swojej wiedzy , zdolnosci i tworzyć szczęśliwe rodziny.
    PS
    Jeżeli chodzi o Panią Kowalczyk to jestem dla niej pełen podziwu i jak największego poszanowania za to że potrafiła osiągnąć tak wiele jednocześnie chorując.