Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

(34)
Tak bardzo staramy się być Europejczykami, tak zadzieramy nosa, sprawdzamy kształt bananów i pomidorów, chcemy mieć w Brukseli naszych polityków, aspirujemy do wysokich urzędów. A w sprawie ochrony zwierząt jesteśmy jak barbarzyńcy.
  • 2014-08-12 13:19 | kasiakaro

    iść pieszo

    Od bobasa w głębokim wózku trzeba ludziom powtarzać: Zwierzę nie jest rzeczą. A każdy przypadek złego traktowania zwierząt zgłaszać.
    Turyści z Zakopanego mogliby jeździć meleksami jeśli już muszą. Może to sprawa dla władz Parku?
  • 2014-08-12 13:59 | Anna Makowiecka

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    W języku polskim mowimy, że zwierzęta zdychają, a ludzie umierają. Brzmi naprawdę śmiesznie, kiedy powiemy, że koń umarł... I nie ma tu żadnej chęci uwłaczania komu- czy też czemukolwiek. Po prostu - taka jest właściwość języka.
  • 2014-08-12 15:02 | Wojciech Seńków

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Dobry, dosadny tekst ujmujący istotę sprawy bez niedomówień. Mam nadzieję jednak, że autorka pomyliła się w ocenie środowisk prozwierzęcych. Moze organizacje prozwierzęce tak, choć i te się jednoczą jak koalicja "Niech Żyją", która odegrała niebagatelną rolę w obronie łosia w czerwcu tego roku. Jednak w naszym kraju istnieje siła z którą politycy musza się liczyć i z pewnością będą to robić coraz częściej. To nigdzie nie zrzeszeni ludzie, internauci zjednoczeni jednym celem, walką z bezdusznoscią urzędników, usiłujących manipulować świadomością społeczną dla swoich partykularnych celów. Tak było z obroną łosia, kiedy to społeczny protest i potęzny nacisk skłonił ministra środowiska do zrewidowania swojego stanowiska.
    Teraz jest podobnie, ludzie zgromadzeni wokół facebook'owych stron, grup i wydarzeń zwierają szeregio w obronie koni spod Morskiegio Oka, w niecąły miesiąc zebrano 75000 podpisów pod petycja do dyrekcji TPN z zamiarem przekazania do wiadomoścu ministrowi Grabowskiemu, będzie manifestacja, będzie akcja ulotkowa, będzie blokada drogi do Morskiego Oka. Zobaczymy czy protest polskiego społeczeństwa zostanie przez polityków zauwazony.
  • 2014-08-12 15:46 | Macminik

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Byłem w sobotę w Morskim Oku i podobnie jak wiele uprzednich razy, nie skorzystałem z powozu. Po drodze jednak zauważyłem, jak ślepa jest pogoń za pieniędzmi. Rano, gdy ruch się zaczyna, powozy wiozą w górę około 12-15 osób, spokojnie i dostojnie. Poźniej ludzi przybywa, parkingi się zapełniają, chętnych jest coraz więcej. Po pewnym czasie na wozach już było po 16-20 osób. Co prawda konie krokiem marszowym wędrowały w górę, ale po chwili gnały już na dół po kolejną porcję leni. Nie sądzę by miały czas na odpoczynek. Po południu sytuacja się zmienia. Chętnych w dół jest więcej niż do góry. Wozy z dołu gnają kłusem, czasem na wozie 2 lub 4 osoby. Na grzbietach końskich nabrzmiałe żyły a z koni paruje. Gnają w górę, by jak najszybciej zwieźć wypchany wóz na dół. Bo w dół koń podobno nie ciągnie. Szkoda tylko, że musi hamować przepełniony wóz. I to wszystko znowu w kłusie, aby zdążyć jak najwięcej kursów zrobić. Pod górę wozy nawet się wyprzedzały. Pozdrawiam wozaka z wozu z napisem "Tatrawóz", zamień się baranie ze swoim koniem.

    Nic dziwnego, skoro od osoby w górę 50 zł a w dół 30. Czy wystawiają paragony ? Mają kasy fiskalne ? To się nie skończy, aż zostanie wydany prawny zakaz jazdy tymi kolaskami. A górale jak chcą zarabiac... polecam lektyki lub wózeczki dwukołowe, jak w Wietnamie. Sądzą po coniektórych 100 kg woźnicach, wyszłoby im na zdrowie...
  • 2014-08-12 16:18 | z daleka

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Po pierwsze jest tak dlatego, ze istnieje olbrzymie przyzwolenie w naszym spoleczenstwie na okrucienstwo wobec zwierzat. Druga punkt jest jeszcze prostszy gorale zyja ze zwierzat, oplaca im sie zajezdzic konia na smierc i kupic nowego. te ktore ewentualnie przezyja sezon za swa ciezka prace i tak dostana katolicki bilet do rzezni.Wsrod tych ludzi nie ma zrozumienia ze konie i inne zwierzeta to czujace istoty. relacja gorali w stosunku do zwierzat jest podobna do relacji jaka miala zaloga obozu koncentracyjnego wobec pod-ludzi, po wykorzystaniu wypuszczalo sie ich przez komin, i tak samo traktuje sie zwierzeta.Lokalne wladze wywodzace sie z tych srodowisk nie beda przeciez edukowac swych krajan bo mysla podobnie. Ewentualnie odolnych ruch, protestu moglby cos tu zdzialac ale generalnie nie miejmy zludzen to prymitywne spoleczenstwo, ktore na mece zwierzat kreci swoj szmal.
  • 2014-08-12 19:16 | Marcin

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Układ jest między TPN a góralami a pomiędzy jest jeszcze lek. wet. Marek Tischner, który zna obie strony. Lekarz wydaje pozwolenia na pracę koni góralom oraz jednocześnie nadzoruje je z ramienia TPN. Po zgonie w tamtym roku TPN zorganizował akcję wraz z lek. wet. Markiem Tischnerem, która miała na celu badania stanu zdrowia zwierząt - był to człowiek TPN-u i górali - doszło wtedy do manipulacji, bo miały być badane konie z grupy II, która wtedy miała ciągłość pracy a do badań przystępowały konie ze wszystkich grup. Część koni pod pretekstem tego, że odjechały nie miała żadnych wyników badań. Reasumując było to tylko zagranie pod publikę podobne do tego, które miało miejsce teraz tj. stwierdzenie, że pęknięcie aorty było wynikiem przejścia infekcji w dzieciństwie a nie nadmiernego wysiłku przez ciągnięcie kilkutonowego fasionga pod górę. Oficjalnie wiadomo, że TPN otrzymuje od górali około 78 000zł natomiast nie wiadomo ile dzielą między sobą nieoficjalnie pracownicy TPN, górale i lek. wet. Marek Tischner. W dodatku TPN oraz lek. wet. Marek Tischner doskonale zdają sobie sprawę z tego, że konie, które są już wyeksploatowane i nie dają sobie rady na trasie, trafiają do rzeźni, mimo wszystko biznes kręci się już wiele lat a stanowisko TPN-u w tej sprawie jest jednoznaczne co widać po informacjach serwowanych na profilu facebook. Sprawa generalnie nadaje się dla prokuratury, telewizji itp.
  • 2014-08-12 19:19 | Andrzej

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Winna jest chciwość górali, którzy dla zarobku są gotowi nawet zakatować na śmierć konia. Najwyższy czas przegonić górali z ich wozami z drogi do Morskiego Oka i wprowadzić pojazdy elektryczne w trosce o środowisko.
  • 2014-08-12 19:56 | ejże

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Ten artykuł, podobnie jak wiele innych, nic nie da. Przykro mi. Istnieje konieczność poruszenia nieba i ziemi w tym kraju, aby ktokolwiek wziął pod uwagę zdanie obywateli. Rzetelność środowiska dziennikarzy nie powinna kończyć się po tylu latach spostrzeżeń na kolejnych komentarzach, ale na aktywizacji widzów, czytelników i słuchaczy do podjęcia interwencji. Komentując uwagi internautów dotyczące leniwych turystów, stwierdzam, że niestety, nie czytają oni czasopism na poziomie, a co za tym idzie - takimi opiniami nie przejmują się wcale.
  • 2014-08-12 22:14 | wladimirz

    Skrajna hipokryzja - a kto z tych "przyjaciół" zwierząt wie jak wygląda traktowanie koni na zrywce drewna???

    Tylko tam nie ma turystów z komórkami ... ;-) Na tej trasie górale muszą się liczyć z turystami, kontrolami itd. W lesie są tylko inni górale! I konie ... ;-)
  • 2014-08-12 22:37 | Z

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    http://petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=9465&utm_source=getresponse&utm_medium=email&utm_campaign=media_viva&utm_content=Nowy+logotyp+TPN%60u+i+petycja+w+sprawie+likwidacji+transportu+konnego+na+trasie+do+Morskiego+Oka
  • 2014-08-12 23:26 | bartosz

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Pani Jagienko, jak już, to może: oddają ducha?
  • 2014-08-13 00:23 | bartosz

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Korekta: mialo byc wyzionoł ducha.


  • 2014-08-13 06:55 | joanna

    dlaczego? dla kasy

    Przecież nowego konia kupi się za tyle, ile ten zamęczony na śmierć zarobi przez dwa miesiące. I to nie najlepsze.
    Popełnia Pani błąd uważając, że dla fiakra koń jest czymś więcej niż np. samochód dla taksówkarza czy szlifierka dla stolarza. To jest TYLKO urządzenie do zarabiania pieniędzy.
    I nie tylko górale tak mają, nie tylko wieś, gdzie chorego psa się "usypia" łopatą, gdzie szczeniaki się topi czy zakopuje.
    Nie lepsze jest miasto, gdzie piesek dla wielu jest zabawką, którą jak "się zepsuje" czyli zachoruje, zestarzeje to "na leczenie nie stać" paniusi, która ma na nogach buty za pięćset złotych. Efekty "nie stać na psi hotel" czy zapłacenie osobie, która zajmie się psem kiedy "biedni państwo" w Hiszpanii na wakacjach widać w każdym schronisku o tej porze roku. Oczywiście piesek niezaczipowany bo to skutkuje podatkiem a na te 14 czy 20 zł rocznie to tych państwa przecież nie stać.
    Żeby stosunek do zwierząt się zmienił nie wystarczy edukacja i prawo. Ani jedno ani drugie nie trafia do ludzi o mentalności dorobkiewicza, widzącego wszystko przez pryzmat kasy i wygody.
    Czyli do większości Polaków, bo większość traci rozum i wszelkie hamulce kiedy chodzi o kasę i o popisanie się nią przed innymi.
  • 2014-08-13 09:18 | jsg

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Koń umarł to eufemizm. Ten koń został bestialsko zamordowany przez działających w zmowie sadystów wozaków i sadystów pseudoturystów. Tak jak katowane są pozostające jeszcze przypadkowo przy życiu pozostałe konie.
    Czy wreszcie ktoś połozy kres temu barbarzyństwu ?
  • 2014-08-13 09:36 | Kosma23

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Problem jest w słowie "zdychać". Kojarzy się ono ludziom źle nawet pejoratywnie. Również uważam, że tylko ludzie powinni umierać, lecz to słowo jest stosowane do różnych określeń np. umierająca przyroda, umierają miasta.
  • 2014-08-13 10:39 | Arek

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Na Boga !Czy zaprzęgi konne są ekologiczne? Transport konny jest argumentowany przez TPN i Starosty Tatrzańskiego jako ekologiczny! Czy rzeczywiście tak jest?. Poniżej przedstawiam dowód że Nowoczesne pojazdy hybrydowe typu Solaris są zdecydowanie bardziej ekologiczne niż transport konny do M.O.
    Popatrzcie tylko, w jednej dekadzie miesiąca jeździ 20 fiakrów którzy codziennie samochodami ciężarowymi dowożąc swoje konie na Palenicę białczańską przez teren Parku Tatrzańskiego jadąc ze swojej miejscowości czyli z Bukowiny lub z Białki na Palenicę białczańską pokonują trasę średnio -10km z Bukowiny natomiast z Białki średnio 17 km. Jest też kilku fiakrów z innych miejscowości niż Białki lub Bukowiny których w obliczeniach pomijam. Teraz uśrednijmy to, a mianowicie 20 samochodów fiakrów codziennie pokonuje trasę ze swoich miejscowości na Palenicę białczańską o średniej długość w jedną stronę 12,5km, w dwie strony(tam i z powrotem) to 25km co daje wynik dokładnie 20samoch.*25km=500km. Jednak te 500km to jest tylko przy jednym kursie na Palenicę i z powrotem a w rzeczywistości konie są dowożone na wymianę przez fiakrów w sezonie średnio 2 lub 3 razy dziennie (uśredniam do 2,5)co daje wynik 500km *2,5=1250km/dzień a więc każdego dnia w sezonie wszystkie 20 samochodów fiakrów pokonuje trasę 1250km łącznie tam i z powrotem.
    Teraz obliczmy ile litrów paliwa zostaje pozostawionych w ten sposób na terenie TPN. Załóżmy że 55%(do mniej więcej Głodówki) trasy samochody fiakrów pokonują przez teren TPN, to daje że te samochody wożące konie codziennie w sezonie pokonują przez teren parku 0,55*1250=680km. Jeśli założymy że samochody te palą średnio 15l/100 ( większości są to stare dostawczaki i ciężarówki jest też kilka osobówek z przyczepkami) a więc codziennie z tego tytułu na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zostaje wyprowadzony do atmosfery dwutlenek węgla, substancje ołowiu i inne związki z PONAD 100 LITRÓW PALIWA(6,8*15l=102l).
    Jeśliby założyć ze w sezonie dziennie pojedynczy fiakrzy wyjeżdżają w górę fasiągami po średnio 5 razy, jest 20 fasiągów mieszczących 12osób w górę i 14 w dół a więc średnio 13 osób plus dzieci to daje że codziennie w sezonie wozami zostaje wywiezionych około 13 osób*20 fasiągów*5 kursów=1300osób plus dzieci a więc przyjmijmy że codziennie w sezonie zostaje wywiezionych do góry średnio 1450osób łącznie z dziećmi. Teraz zamieńmy furmanki na autobus np. hybrydowy solaris Urbino który mieści 80 osób i spala średnio 35l/100km,trzeba przyjąć że jadać z góry z Włosienicy na Palenicę autobus praktycznie potrzebuje zaledwie 10% energii wykorzystywanej pod górę a więc taki autobus Solaris musiałby zrobić z 1450-ma osobami 18 kursów dziennie w jedną stronę pod górę czyli pokonałby 18 *9km=162km i spalił 35l*1,62=56,7l natomiast na dół spaliłby10%*(35l*1,6)=5,5l paliwa, łącznie w górę i w dół spaliłby 56,7l+5,5l=62,2l/dzień czyli prawie 2 RAZY MNIEJ niż pojazdy fiakrów które codziennie dowożą konie na wymianę rano, około południa i wieczorem i zużywają PONAD 100L PALIWA/DZIEŃ OPDCZAS GDY SOLARIS HYBRYDOWY ZUZYWAŁ TYLKO OKOŁO 62LITRY PALIWA/DZIEŃ !!!!!!!!! Z obliczeń wynika że aby obsłużyć całą 9km trasę w górę i w dół będą potrzebne 2 autobusy Solaris Urbino robiące po 9 kursów co godzinę lub co 50 minut każdy z nich ! jednak nie zmienia to faktu że ilość paliwa potrzebna do zasilenia tych 2 autobusów będzie ciągle na poziomie około 60 Litrów dziennie!
  • 2014-08-13 15:01 | natalia

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Nowy koń wierzchowy w tych okolicach to cena 3000-3500PLN. Za konia zimnokrwistego, który może by się nadawał bardziej do takiego kursu w górę i w dół raz dziennie, to już koszt 7000-12000PLN. Fiakrzy i tak konie do rzeźni potem oddają, po co mają się więc jeszcze męczyć przed śmiercią? Aha, żeby zarobić...
    Niestety nie na swoje utrzymanie, dobra paszę, wolne dni na trawie... Kiedyś ludzie szanowali swoje konie, umiejętnie dawali im pracę jak i odpoczynek, bo bez konia gospodarstwo by padło.
    Dziś za dużo ludzi ma dobrostan koni w dupie.
  • 2014-08-13 15:32 | Tes

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Ok, to zastąpmy "koń umarł" na "koń został zajeżdżony na śmierć". Czy też, bo przecież należało by się przyczepić, w końcu nikt na nim nie jeździł, jakież to niepoprawne - "zamęczony na śmierć".

    "Zamęczony na śmierć koń" już brzmi akceptowalnie? Nie brzmi "naprawdę śmiesznie" ani nie boli w uszka?

    Mnie w zasadzie boli, ale chyba inne rzeczy w tym artykule odbieramy jako przykre, czy też istotne.
  • 2014-08-13 15:51 | publicyst

    @ kasiakaro

    1. W tytule komentarza wyraziłeś w dwóch słowach rozwiązanie dylematu: pieszo, bo i zdrowo, i ekologicznie, i ekonomicznie!
    Do organizowania meleksów należałoby zatrudnić p.Karskiego/PiS, ekspert w tej materii.

    2. Gratuluję Pani Jagience Wilczak zmiany działu, bo w sprawach ukraińsko-rosyjskich nie wychodziło najlepiej, żeby nie powiedzieć źle.
  • 2014-08-13 18:10 | jacek

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    W jezyku polskim uzywa sie tez okreslenia : Kon PADŁ....
  • 2014-08-14 11:56 | ecres

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Konie na nizinach nie umierają .W górach tak ,bo tam są ludzie pracowici i bogobojni.A kuń duszy ni ma ,więc to jest dla nich to samo co bat.I jak wiadomo przed pójściem do raju najważniejsze śą dutki,o które najlepiej walczyć w Chicago a ci bardzie nieudaczni ,zdobywają je po końskich zwłokach
  • 2014-08-14 13:46 | stefan57

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Świetny tekst , wszyscy lubimy konie.
    Bardzo proszę z Ukrainą dać sobie spokój.
  • 2014-08-14 17:17 | Berkano

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Koń zmarł, klacz zmarła, sunia zmarła, pies zmarł itd., co niby w tym jest dziwnego?

    Jak dla mnie zdechnąć to może byle jaki ludzki ścier*wus, a już na pewno nie umrzeć. Żeby umrzeć trzeba być istotą madrą i współczującą.

    Trochę z innej beczki, co do właściwości języka polskiego, to czas skończyć z podporządkowaniem naszego języka rodzajowi męskiemu.
  • 2014-08-15 02:23 | Leslaw Dobrzanski

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Zgadzam sie w 100%, ale jeszcze dzisiaj, nie ma na swiecie zadnego cywilizowanego kraju. W USA zwierzeta sa potwornie traktowane, a kary za znecanie symboliczne.
  • 2014-08-15 02:26 | Leslaw Dobrzanski

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Jest pani glupiutka, tak mowia ludzie z kompleksem nadczlowieka, zwierzeta umieraja ale to rozumieja tylko inteligentni.
  • 2014-08-15 03:36 | rockafella

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    A skad biedny goral mial wiedziec, ze kon mu umrze po drodze? Przeciez temu skadinad tez biednemu koniowi to sie nigdy wczesniej nie zdarzylo. Praca dziennikarza jest wynajdowanie i opisywanie zdarzen (tzw. plotkarstwo) a praca konia jest ciagniecie zaprzegu. I dziennikarzom i koniom zdarzaja sie wypadki przy pracy. Przeciez i dziennikarka moze nagle pasc z wyczerpania lub na zawal serca przed komputerem po wielogodzinnej, nedznie oplacanej pracy. Albo moze postradac zmysly i wyladowac w najlepszym przypadku w szpitalu dla oblakanych. BHP/
  • 2014-08-15 18:17 | anna

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Etyka stoi ponad wlasciwosciami jezyka. Zwierzeta umieraja tak samo jak my. Zdychanie jest zakonczeniem nedznego zywota. Umieranie to koniec zycia... Prosze o troche szacunku dla zwierzat...""
  • 2014-08-15 20:14 | fume2

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Dziękuję za podany link. Podpisałam. :)
  • 2014-08-15 21:25 | q--ku

    "Bo prawdziwi turyści"

    Prawdziwi turyści nie jeżdżą do Zakopanego i nie łażą po Krupówkach
  • 2014-08-15 22:03 | q--ku

    słabo znasz ten język polski

    zwierzęta - tak jak ludzie - UMIERAJĄ - nawet bakterie. Przeczytasz o tym w każdym podręczniku biologii.

    Natomiast o człowieku mówimy, że zmarł - i to faktycznie jest różnica. Pies - umarł, człowiek - zmarł lub umarł - jak wolisz
  • 2014-08-15 22:05 | q--ku

    hm

    "Koń zmarł, klacz zmarła, sunia zmarła, pies zmarł itd., co niby w tym jest dziwnego?
    "
    TO jest dziwnego, że koń pies kot UMARŁ, a człowiek ZMARŁ :-)
  • 2014-08-17 10:51 | O, i to jest konkret

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    Są jeszcze myślący ludzie w kraju.
  • 2014-08-17 10:54 | Zabawne, że ta bogobojność spolszczonych wołoskich pasterzy

    Re:Dlaczego konie padają – a raczej umierają – w drodze do Morskiego Oka?

    to stosunkowo świeża sprawa, nieco ponad wiekowa. W "Księdze Tatr" wyraźnie napisano, że jeszcze w końcu XIX stulecia górale traktowali kościół z buta. Potem coś im się pomerdało i dzisiaj sadzą wielkich katoli.
  • 2014-09-01 09:23 | divak2

    Pełna zgoda, tylko

    nie wiadomo czy taki Solaris dałby radę podjechać po drodze do M.O. przy jej obecnym stanie. Po stronie kosztów zatem zarządca tej drogi musiałby wpisać jej remont, a lokalne władze zakup autobusów. Dalej, zabraniając pracy fiakrom, wysyłamy ich na zieloną trawkę. Co zostanie zapamiętane na okoliczność wyborów. Więc nie bardzo są chętni do tykana tego układu nawet patykiem.