Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy IPN przeprosi swoją kadrową?

(2)
Irena Gietka, kadrowa z IPN, już czwarty rok walczy o oczyszczenie z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Nie pomaga jej nawet to, że jednocześnie została uznana za ofiarę fałszerstw funkcjonariuszy SB.
  • 2014-08-20 13:32 | herr4

    Kto placi za procesy?

    Oczywiście podatnik płaci za procesy sadowe, które zapewne zakończą się uniewinnieniem pani Ireny (być możne tez przywróceniem Pani Ireny do pracy). Pan prokurator sie wykaze , ze cos robi, IPN na pewno nie przeprosi.
    Ci pracownicy muszą przecież pokazać ze coś robią. Czy to się za tak rożni od fałszowania raportów przez pracowników SB ? Intencje te same...
  • 2014-08-22 18:27 | Jurek1954

    Re:Czy IPN przeprosi swoją kadrową?

    Ostatnie pytanie red. Piotra Pytlakowskiego dość naiwne. Przyznając się do błędu IPN podważy w ogóle swój sens, bo na wiarygodności akt, notatek i różnych innych dokumentów sporządzanych przez SB funkcjonuje ten osobliwy Instytut. Podważanie tej fundamentalnej zasady to podstawa weryfikacji całego dorobku naukowego, publikacji, aktów oskarżenia sporządzanych przez pseudo prokuratorów, naukowców z bożej łaski, historyków tworzących, a nie badających historię Polski najnowszej.
    Przy okazji wychodzi do wyboru: cynizm prokuratura (ma świadomość tendencyjnego oskarżenia z błędami, ale dla "dobra" IPN - nie sprawy, idzie w zaparte) lub niski poziom intelektualny obrazujący jego kompetencje. Osobiście opowiadam się za wariantem pierwszym. Takie oskarżenia, apelacje to dla prokuratora niezła synekura za publiczne pieniądze. Lepiej czepiać się niewinnej osoby na lipnych papierach w ciepełku IPN, niż ścigać autentycznych przestępców (bandytów, pedofilów, oszustów itp.).
    Może takie sprawy ukażą bezsens IPN i przyczynią się do jego likwidacji, bo moim zdaniem ludzie tam pracujący za duże pieniądze szkodzą Polsce i Polakom. Środki te można sensowniej wykorzystać. Problem w tym, że politycy - liczący na haki na przeciwników lub konkurentów nie bardzo mają ochotę na likwidację zbędnego IPN. U nas rządzi się nie dobrymi pomysłami i ich realizacją, a niszczeniem przeciwnika. W niszczeniu ludzi IPN nie jest gorszy niż SB.