Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Klęska urodzaju owocowo-warzywnego

(4)
Mamy wyjątkowo urodzajny rok. Kiedyś byłby to powód do radości, a dziś spory problem.
  • 2014-08-30 22:52 | karminowe.usta

    Bezpośrednia sprzedaż

    Niszczenie owoców i warzyw jest niemoralne. Na rynku jakoś nie widać tych obniżek. Owoce, nie licząc jabłek, są stosunkowo drogie. Nie wspomnę o tym, że od dobrych kilku tygodni namierzenie borówek czy malin graniczy z cudem. Moim zdaniem problemem jest duża liczba pośredników. Pomysł dotyczący zrzeszania się i trafiania bezpośrednio do odbiorców przypadł mi do gustu. Gdyby rolnik sprzedawał płody na targu w dużym mieście, wyszedłby na swoje. Konsument z pewnością zapłaci więcej od przetwórni.
  • 2014-08-31 12:34 | kaesjot

    Re:Klęska urodzaju owocowo-warzywnego

    Już w Starym Testamencie jest przypowieść o 7-miu latach tłustych i 7-miu latach chudych a więc nie jest to coś, z czym się ludzkość nie spotkała. W cywilizowanym świecie sprawa żywności jest priorytetem rządowym a zakłady przetwórcze są własnością spółdzielczą lub zrzeszeń producentów czy hodowców.
    A u nas elity rządzące uważają, że to to "samo się zrobi" !
    Utkwił mi w pamięci występ w tv jakiegoś polityka - idioty, głoszącego, że trzeba rozwiązać wszystkie spółdzielnie, bo to " komuszy wynalazek".
    Dziwne, że nie forsują tego działacze PSL-u - partii najdłużej będącej przy władzy, mającej możliwość realizowanie długofalowych planów ale nie wystarczy chcieć - trzeba jeszcze potrafić.
    Jednak wygląda na to, że oni " nie chcą chcieć !!!"
    Zagraniczne koncerny, które przejęły większość naszych zakładów przetwórczych mają w dupie politykę żywnościową kraju , bo im chodzi tylko o zysk a przechowywanie nadwyżek to dodatkowy koszt. A jak nadejdzie nieurodzaj, to głodni z pocałowaniem ręki zapłacą więcej za produkt.
  • 2014-09-01 09:39 | zet

    Re:Klęska urodzaju owocowo-warzywnego

    "W cywilizowanym świecie sprawa żywności jest priorytetem rządowym a zakłady przetwórcze są własnością spółdzielczą lub zrzeszeń producentów czy hodowców. "

    Niekoniecznie tak jest. W cywilizowanym świecie,rządy pracują nad likwidacją głodu w państwie i to jest ich priorytetem. Natomiast producenci /i hodowcy/ zrzeszają się w związki by mieć wpływ na politykę rolną. Nowoczesne państwo nie zajmuje się przetwórstwem ani skupem. Spółdzielnie upadały nie z woli państwa lecz z woli swych członków. Silne /finansowo/ przetrwały. Do upadłych nie było komu dokładać.
    Ciągle nie możemy wyjść z komunistycznego nawyku,że państwo wszystkim zarządza.W rolnictwie widać to dość ostro. Dlatego co klęska /urodzaju ,suszy czy powodzi lub wichur/ producenci zamiast do swych związków lub ubezpieczycieli, biegną po wsparcie do państwa.
  • 2014-09-01 21:47 | kaesjot

    Re:Klęska urodzaju owocowo-warzywnego

    Rząd jest po to, na co sama nazwa wskazuje, aby rządził. Nie powinno się mieć co do tego obiekcji ale jak najbardziej można mieć zastrzeżenia co do STYLU zarządzania.
    A jest ich multum. Zależą one zarówno od wiedzy, umiejętności i cech osobowych zarządzającego a take wykonawców ( zarządzanych). W PRL-u taki był bo by musiał ale musisz przyzna, że w miarę upływu czasu ewoluował a to, co miało miejsce za Bieruta czy nawet Gomułki inaczej wyglądało już za Gierka czy Jaruzelskiego.
    W Wielkopolsce spółdzielnie, kółka rolnicze funkcjonowały już w XIX wieku, pod zaborem lecz dla tych z zaboru rosyjskiego czy austriackiego było to nieznane, gdyż dominowała tam biedota małorolna i parobki z pańskich majątków. Taki styl zarządzania był w dużej mierze uzasadniony. Opowiadanie, że " wszystko samo się zrobi" albo, że "najlepiej wyreguluje to niewidzialne ręka rynku " jest tylko dowodem niekompetencji tych, którzy tak twierdza.
    Czy uważałbyś za osobę godną zaufania wodza, który rzekłby do swoich wojów : "Idzcie, gdzie chcecie, walczcie z kim chcecie a co zdobędziecie to wasze "
    To, co "się samo zrobi" rzadko jest tym, czego oczekuje większość - najczęściej oni tracą a zyskują nieliczni.