Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polemika z tekstem Ziemowita Szczerka: „Ujście Odry: jedyna polska kolonia”

(1)
Tekst Ziemowita Szczerka „Ujście Odry: Jedyna polska kolonia” (POLITYKA 33) – będący jego autorską, miejscami ironiczną, a czasem gorzką obserwacją – poruszył i obruszył niektórych naszych czytelników. Oto ich głosy polemiczne.
  • 2014-09-17 14:16 | szurpikh

    porównanie; rok 1945 a 2013

    Dziękuję "Polityce" za opublikowanie cyklu reportaży Pana Z. Szczerka z pobytu na ziemiach przygranicznych tzw ziem odzyskanych. Zastanawiam się tylko, czy można uznać je za reportaże, czy może jednak felietony. A może jest to swoista mieszanka. Mam własne obserwacje z okresu kilku tygodni po przejściu frontu zimą 1945 r. Mieszkaliśmy około 10 km od granicy z Prusami (tak się wtedy mówiło). Niektórzy mieszkańcy mojej wsi postanowili objąć opuszczone gospodarstwa poniemieckie i prowadzić tam gospodarstwa rolne. Mój ojciec również upatrzył sobie jedno z gospodarstw kilka kilometrów od Wielbarka i postanowił je zająć, aby zostawić swoje gospodarstwo starszemu synowi. . Zasady były takie, że w oknie , najlepiej na strychu, wywieszało się biało czerwoną flagę. Znak, że dom i gospodarstwo są zajęte. Jako siedmioletni chłopak pojechałem z ojcem aby wywiesić na domu flagę, znak, że jest zajęty. To było już po przejściu fali tzw SZABRU. Wnętrze domu było pozbawione wszystkiego, co dało się wynieść, ale co ciekawe - brak jakichkolwiek znamion dewastacji. Dom, który upatrzył sobie ojciec był dość duży ale zadbany, w bardzo dobrym stanie. Byłem póżniej, przy innej okazji, z ojcem, w innych przygranicznych wsiach poniemieckich. Wszędzie domy w bardzo dobrym stanie, zadbane, w obejściu ład i porządek. W końcu ojciec po ostatecznej rozmowie z matką, biorąc pod uwagę, że są już po pięćdziesiątce, zrezygnował z przeprowadzki. Pojechałem jeszcze raz, tym razem zwinąć flagę. W ubiegłym roku,z okazji pobytu na Mazurach, odwiedziłem siostrę, która mieszka na terenie "starej Polski", niedaleko od dawnej granicy. Po długim wspominaniu czasów naszej młodości, zdecydowaliśmy odwiedzić miejscowość, gdzie o mały włos nie staliśmy się jej mieszkańcami i zobaczyć dom, który o mało nie stał się naszym domem. Dom owszem stał, ale w porównaniu z tym co zastaliśmy w 1945 r, był to obraz całkowicie inny jaki widziałem w 1945 r. Cała wieś była, mówiąc delikatnie bardzo niezadbana. Był nawet niedawno pobudowany duży dom, pozujący na rezydencję w stylu cygańskim. Szpecił całą okolicę. Nie wiem jak można było dopuścić wybudowanie takiego brzydactwa. Starałem się, możliwie obiektywnie, chociaż może zbyt delikatnie, opisać to co widziałem w 1945 i 2013 roku. W tekstach Pana Szczerka nie widzę żadnych treści, które zasługiwałyby na totalne oburzenie.