Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Lęk przed nowotworami zniechęca Polaków do badań

(5)
Zachorowalność na raka trochę rośnie. Ale lęk przed rakiem rośnie lawinowo. Dotyczy już tak wielu, że psychiatrzy uznali go za osobną jednostkę chorobową.
  • 2014-09-18 08:23 | mpn

    błędy

    1) No i jak zwykle pomylona śmiertelność i umieralność
    2) rtg płuca nie jest metodą przesiewową. Wykrywa głównie takie guzy płuca, które okazują się rakami nieoperacyjnymi, a więc nnie zwieksza przeżywalności
  • 2014-09-18 12:19 | aniga

    Re:Lęk przed nowotworami zniechęca Polaków do badań

    Jedna mała kwestia: ile osób nie bada się, bo nie widzi w tym sensu? Załóżmy, że podczas USG wyjdzie podejrzenie nowotworu. I co dalej? Będzie trzeba iść do polskiego szpitala, gdzie badanie zrobią jeszcze raz, dojdą do wniosku, że to jednak nie to/ źle postawią diagnozę /lekarz nie będzie miał czasu/ dojdą do tego, co to właściwie jest po pół roku, jak już będzie za późno. A w finalnej fazie nie będzie morfiny, bo NFZ. Jeśli wróci wiara w kompetencje służby zdrowia, a może więcej osób zacznie chodzić na badania.
  • 2014-10-06 09:41 | Aurine

    Re:Lęk przed nowotworami zniechęca Polaków do badań

    Może warto poruszyć temat, jak wyglądają badania profilaktyczne w praktyce. Głównie chodzi mi tu o raka szyjki macicy i cytologię. W mojej przychodni, w poprzedniej zresztą również, lekarz ginekolog nie zrobił mi cytologii, mimo, że pytałam i mówiłam że ostatnią robiłam z 5 lat temu a miałam w międzyczasie parę stanów zapalnych
    Niestety lekarze, również pierwszego kontaktu, kiedy przychodzi się do nich w ramach puli NFZ często zbywają pacjentów i ignorują niepokojące objawy. Zwłaszcza ludzi młodszych (mam 31 lat) Jedyne, co im się chce, to wypisać druk zwolnienia kiedy mam grypę.
  • 2014-10-09 20:34 | chora na nfz

    Re:Lęk przed nowotworami zniechęca Polaków do badań

    Od roku boli mnie kolano, skóra jest czerwona, ale nie opuchnieta, silne żylaki
    1. Ide do lekarz I kontaktu- ogląda, nic nie wie, wysyła do naczyniowca.
    2. Po jedynie 2 tygodniach czekania przyjmuje mnie naczyniowiec.
    3. Ogląda kolano, nic nie wie, wysyła na usg Doppler.
    4. Dzwonie do oddalonego o 90 km miasta, w którym robią badnie, żeby sie umówić.
    Nie moge, bo musze wcześniej PRZEFAXOWAC skierowanie - nie skanować, nie wysłać. (Mogli zażądać wysłania Telegramu)
    Nie wiem, gdzie to zrobic, bo w mojej wsi nikt faxu nie ma, a do najbliższego miasteczka mam 20 km I
    jeżdże tam najwyżej raz w tygodniu.
    5. Jade, po jakimś czasie znajduje fax, wysylam. Probuje sie dodzwonic, żeby umówić wizyte. Jest 5 po
    15.00, nikt nie odbiera.
    dalszego ciągu nie pisze, bo nie ma sensu, niech sobie każdy wyciągnie wnioski sam. Tytuł artykułu powinien być: " Lęk przed odyseją po placówkach medycznych zniecheca Polaków do badań."
  • 2018-02-09 11:35 | Wit79

    Polaków zabija system opieki onkologicznej

    Popieram pozostałe komentarze. Lęk jest przed koszmarem "leczenia" w naszym kraju. Pacjentka l. 38 początek lipca 2017 - diagnoza - rak płuc. W wyniku serii tragicznych w konsekwencjach splotów wydarzeń, niekompetencji, głupoty, znieczulicy, itd. - pierwsza dawka chemii po ok. 2 m - cach od momentu postawienia diagnozy! Oczywiście po tych 2 m - cach są już przerzuty w kościach. W szpitalu onkologicznym, 2 dni przed czwartą - ostatnią dawką chemii (połowa listopada) pacjentka łamie nogę z przerzutem. Przewożenie do innego szpitala,tam i z powrotem - tydzień czekania pacjentki onkologicznej na operację złamanej nogi!!! Tragiczna przerwa w leczeniu onkologicznym. zalecany powrót na oddział onko, gdy "pacjentka będzie na chodzie(!!!!!!!!)". Jeszcze w szpitalu operującym pojawiają się bóle w drugiej nodze. Nikt nie podejrzewa, że to kolejny przerzut. Dopiero kilka dni przed śmiercią w drodze diagnozowania "po znajomości, na własną rękę" tomografia pokazuje, że to nie stan zapalny po zastrzykach, ani nadwyrężenie. Ale cóż, akurat lekarze (też ludzie) i cały szpital mają święta. A lekarz z CO prze telefon życzy "wesołych świąt". Więc czekamy. Pierwszy dzień po świętach - czytamy "prywatną" diagnozę lekarzowi z CO prze telefon. Odpowiedź: "Leczenie paliatywne". 2 dni później pacjentka umiera... Jak dla mnie to jest zbrodnia w "białych rękawiczkach". Gdzie są odpowiedzialni??? Nie ma??????!!!!