Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

(13)
Nauka coraz bardziej przypomina przemysł, który głównie zajmuje się produkcją punktów, indeksów i rankingów napędzających kariery naukowców i instytucji badawczych. Przy cichej akceptacji środowiska.
  • 2014-09-29 14:20 | malgorzata.academicus

    Swietna diagnoza

    Moje gratulacje dla Leszka Pacholskiego!! Swietny opis zjawiska pompowania IF i nie tylko.
    Pokazuje to, ze gdyby nawet lista ministerialna czasopism byla logarytmiczna a nie liniowa, to przy opieraniu jej na mechanicznym procentowym algorytmie przekladanym na punkty dalej mialy by miejsce opisane patologie.

    Jest niestety jeszcze druga strona medalu - bardzo silnie dotyczaca uczelni technicznych i medycznych. Wszystkim akademikom z dostepem do wirtualnej bazy nauki polecam proste wyszukanie artykulow na serwerze Web of Science. Search za okres 2009-2012 (czasokres ostatniej oceny parametrycznej) i dodatkowy filtr address="Poland". Wyniki sa pouczajace i silnie stawiaja pod znakiem zapytania ostatnie kategorie "naukowe" polskich uczelni i osrodkow badawczych.

    Liste otwieraja (tytul, il. artykulow, procent wszystkich):
    PRZEGLAD ELEKTROTECHNICZNY 2980 2.790 %
    ACTA PHYSICA POLONICA A 1245 1.166 %
    PRZEMYSL CHEMICZNY 1155 1.081 %
    KARDIOLOGIA POLSKA 1048 0.981 %
    ....
    ARCHIVES OF METALLURGY AND 515 0.482 %
    MATERIALS
    POLISH JOURNAL OF ENVIRONMENTAL 510 0.478 %
    STUDIES
    BULLETIN OF THE VETERINARY INSTITUTE 468 0.438 %
    IN PULAWY
    GINEKOLOGIA POLSKA 461 0.432 %
    ZYWNOSC NAUKA TECHNOLOGIA JAKOSC 445 0.417 %

    Wszystkie conajmniej 15 punktow, niektore 20 pkt.
    System creates bahaviour!!!
    Po co publikowac w Nature/Science za 50 pktow skoro jest to mniej warte punktowo niz TRZY artykuly w kwartalniku PAN?

    Przeglad Elektrotechniczny wyrzucono z hukiem z listy JCR przy glosnym lamencie red. naczelnego ork temu w Polityce (o segregowaniu naukowcow). Czy cala rzesza punktologow z PE, ktora wypracowala swoim jednostkom kateg. A (za kilkadziesiat tysiecy punktow) ma teraz dostac wyzsze dotacje? Na dalsza produkcje makultaury i punktoze?

    A gdzie wytworzona WIEDZA? A przede wszystkim jaka jest jako WIEDZY przekazywanej polskim studentom i ocena sposobu jej przekazywania? Czyz odpowiedzia na te pytania nie sa lamenty pracodawcow?


  • 2014-10-01 19:13 | Jarek

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    Ha ha ha! Biedny Egipcjanin musiał się tak namęczyć ponieważ chciał załatwić wysoką pozycję swojego uniwersytetu w rankingach światowych. W Polsce jest lżej, bo nikt się nie martwi o pozycję uniwersytetu w rankingach światowych. Dlatego Polacy nie bawią się w jakieś pompowanie wartości Impact Factor czasopism w których publikują, bo i po co mieliby to robić. U nas wysiłek intelektualny nie jest skierowany na manipulowanie używanym w świecie systemem oceny dorobku naukowego tylko na stworzenie takich naszych polskich kryteriów rankingu, który zapewni naszemu uniwersytetowi odpowiednio wysokie miejsce. Po to, żeby można było to robić efektywnie powołano specjalną komisję, która ustala tzw "punkty ministerialne" dla czasopism. Punkty przyznawane są absolutnie uznaniowo. Nie ma więc powodu pompować Impact Factor dla jakiegoś czasopisma, bo członkowie komisji mogą sobie i tak przegłosować, że Przegląd Ufologiczny z Impact Factor 0,001 ma 40 punktów a Nature z Impact Factor 42,325 ma 50 takich punktów (żeby nie było, że oni twierdzą, że Przegląd jest od Nature lepszy). W ten sposób uczeni mogą zabezpieczyć interesy instytucji naukowych, które reprezentują o wiele lepiej niż ich egipski kolega. Jeśli dodać do tego, że kolejne równie szacowne grono tworząc kryteria tzw. oceny parametrycznej może uznać, że ocenie podlega na przykład 12 najlepszych publikacji każdego naukowca z danej jednostki opublikowanych w czasie ostatnich 4 lat to nawet jak się jakiś autor pracy w Nature na jakimś polskim uniwersytecie pomimo wszystko zalęgnie to jego 50 punktów za tę jedna publikację w Nature, na którą poświęcił trzy lata pracy będą się miały nijak do 12 x 40 = 480 punktów za 12 publikacji w Przeglądzie Ufologicznym jego kolegi, które to publikacje tegoż kolegę kosztowały 3 miesiące intensywnego wysiłku. Przewagą tego systemu oceny dorobku naukowego jest dodatkowo to, że szanowne komisje przystępujące do uzgadniania kryteriów polskich rankingów nie działają nigdy w ciemno albowiem kryteria te zostają ustalone dopiero wtedy, gdy wiadomo kto, gdzie i ile opublikował. Może myślisz drogi Czytelniku, że ja sobie żartuje? Niestety nie jest to żart, ale w miarę obiektywny opis funkcjonującego w Polsce systemu oceny dorobku naukowego naukowców i instytucji naukowych.
  • 2014-10-03 23:12 | andrzej

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    w większości całe rankingi są bardzo subiektywne gdyż w dużej mierze zależą od popularności publikacji i w związku z tym dostępem do niej ,gdyby Einstein ogłosił swoje e= m* c2 w periodyku z pipidówki do dzisiaj moglibyśmy o tym nie wiedzieć
  • 2014-10-04 11:48 | brd_brd

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    Bardzo dziękuję prof. Pacholskiemu za kolejną wypowiedź w tej bolesnej sprawie. Jakie to smutne, że środowisko akademickie, składające się przecież z inteligentnych osób (chyba?), dało się aż tak zmanipulować i po Gombrowiczowsku "upupić". Jawne czy ciche przyzwolenie na taki stan obnaża słabość środowiska (pojedyncze głosy protestu, takie jak autora artykułu, nie wpływają na ocenę ogólną). Czy to jest oportunizm? Czy brak własnego (naprawdę własnego, a nie zasugerowanego przez kolegów) zdania? Ślepota? Chciwość (będę protestował, nie dostanę dotacji/grantu/forsy)?
    No i najważniejsze: CO Z TYM ROBIĆ?!

    Protestujący przeciwko biurokratyzowaniu nauki łączcie się! :-)

    Pozdrawiam z PW
  • 2014-10-04 19:33 | dbi

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    Bardzo dobrą metodą wyłapania czasopism "popmujących" Impact Factor było do niedawna posortowanie w bazie Journal Citation Report czasopism z danej dziedziny według wskaźnika IF i przyjrzenie się wskaźnikom Article Influence (obliczanych na podstawie trudniejszego do zmanipulowania niż IF algorytmu Eigenfactor, który w dodatku, w przeciwieństwie do danych związanych z IF dostępny jest bezpłatnie pod adresem www.eigenfactor.org) - podejrzane czasopisma bardzo wyraźnie odstawały od swych sąsiadów w takim uszeregowaniu. Obecnie sytuacja mocno się skomplikowała, bowiem w Polsce i wielu innych krajach, w których zarządzający nauką dali się złapać na ślepą wiarę w IF, coraz więcej dobrych naukowców, widząc jak ich słabsi koledzy publikują masowo wysoko punktowane śmieci w czasopismach o podrasowanym IF i zgarniają płynące stąd korzyści, też zaczęło posyłać prace do tych czasopism. A ponieważ szanujący się naukowcy robili to z desperacji, z konieczności wymuszonej przez kretyńską krajową politykę naukową, to sami nie zniżali się do posyłania "knotów", tylko zamieszczali tam porządne prace. Te same, które dawniej posłaliby np. do dobrego czasopisma krajowego (a, wbrew temu, co się czasem słyszy, w niektórych dziedzinach nauki Polska takie czasopisma ma, np. każda szanująca się biblioteka matematyczna na świecie zapewnia dostęp do wydawanych u nas od wielu dziesięcioleci periodyków takich jak Studia Mathematica, Fundamenta Mathematica czy Acta Arithmetica). Skutek jest przerażający, choć w sumie dość łatwy do przewidzenia: otóż wskutek starań polskiego ministerstwa nauki ranga polskich czasopism naukowych zaczęła w ostatnich latach wyraźnie spadać, a ranga czasopism "jadących na gapę" - rosnąć. I to już nie tylko pod względem łatwego do zmanipulowania wskaźnika IF, ale również pod względem AI i rzeczywistej jakości zamieszczanych prac.
  • 2014-10-05 09:24 | Czytelnik

    Przekłamanie autora

    Kariery lewarowane- sprostowanie
    "Journal of Civil Engineering and Management" chociaż wcześniej miało 50 punktów MNISW od 2013 ma 40
    http://impactfactor.pl/czasopisma/12757
    Niby drobny szczegół ale znacznie podważa argumentację autora jak i jego wiarygodność.
    "Jeżeli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów"
    Z poważaniem
    Czytelnik
  • 2014-10-05 11:52 | malgorzata.academicus

    Czytelnik manipuluje? faktami

    "prawie" Czytelniku. Na moim dysku zapisana lista czasopism A z data 18.09.2012 wskazuje, ze wspomniany journal ma 50 punktow. O ile mnie pamiec nie myli to byla jakas korekta w grudniu(?), ale to wg tej listy byla zrobiona OSTATNIA ocena parametryczna.

    Natomiast mam zapisane tez jakies pliki z data 10.12 2013 r. (nowa lista po roku) w formacie *.cvs i tam faktycznie mamy 40 punktow, ale ta lista zostala ogloszona juz PO ocenie parametrycznej (IX 2013). To tak o Pana "prawie" faktach czy polprawdach.

    I najwazniejsze. Lista ogloszona jesienia 2012 byla podstawa ostatniej parametryzacji. Rowniez zapewne KEJN wzial pod uwage wszystkie 2980 x15 pkt w Przegladzie Elektrotechnicznym. Na liscie z 12. 2013 r. juz go nie ma
  • 2014-10-05 12:03 | malgorzata.academicus

    Sa "cwansi"

    Dlaczego ma tylko 40 punktow w 12 2013 r.?

    Odpowiedz jest prozaiczna - 50 punktow ma teraz z "managment" np "Academy of Management Journal"

    Journal, ktory wg wiki:
    "In 2012 the journal was listed as one of the top 10 offenders in a practice called "coercive citation", wherein publishers manipulate their impact factors to artificially boost their academic reputation"

    Moze warto by Autorzy listy ministerialnej przed jej zatweirdzeniem poczytali chociazby Science?
    Polecam:
    Wilhite, A. W.; Fong, E. A. (2012). "Coercive Citation in Academic Publishing". Science 335 (6068): 542–543.
    to w ramach propagowania Czytelnictwa zamiast czytania/produkowania makulatury.

  • 2014-10-05 13:05 | Czytelnik

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    Ujednolicony wykaz czasopism naukowych

    Komunikat Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie wykazu czasopism naukowych

    wtorek, 17 grudnia 2013
    http://www.nauka.gov.pl/komunikaty/komunikat-ministra-nauki-i-szkolnictwa-wyzszego-w-sprawie-wykazu-czasopism-naukowych.html

    Istotny jest obecny stan faktyczny a nie co Pani malgorzata.academicus ma zapisane na dysku.
    "Journal of Civil Engineering and Management" od 17 grudnia 2013, czyli 9 miesięcy, ma 40 MNISW, co jak widać łatwo sprawdzić....

    Z poważaniem
    Czytelnik

  • 2014-10-06 18:47 | Jarek

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    @malgorzata.academicus, A może warto rozpocząć dyskusję nad sensem istnienia punktów ministerialnych. Profesor Pacholski w czambuł potępia zarówno I.F. i indeks H jak też punkty ministerialne. Jednak o ile I.F jest wynikiem zastosowania prostego algorytmu w taki sam beznamiętny sposób do wszystkich czasopism, to punkty ministerialne są przyznawane zupełnie uznaniowo. Są na tej polskiej liście czasopisma naukowe, które oceniono na tę samą liczbe punktów, które różnią się od siebie tak jak Mercedes różni się od Trabanta (chociaż niewątpliwie jeden i drugi jest niemieckim samochodem). Dlatego wrzucanie do jednego kotła z jednej strony naszego polskiego wynalazku czyli punktów przyznawanych arbitralnie wedle uznania kilku profesorów, a z drugiej różnych stosowanych od lat wskaźników bibliometrycznych takich jak I.F. i indeks Hirscha jest dla mnie poważnym nieporozumieniem. Pojedyńczy oszuści pompujący I.F. mogą co najwyżej zaburzyć ranking czasopism naukowych ułożonych na podstawie tego wskaźnika. Natomiast polski model oceny jakości czasopism to ni mniej ni więcej lecz zinstytucjonalizowany system manipulowania oceną dorobku naukowego. Profesor X przyznaje 50 punktów czasopismu A, bo przyjęło do druku jego publikacje. Natomiast czasopismo B zostaje ukarane i dostaje punktów 35, bo odrzuciło artykuł profesora X. To ja już wolę ten straszny imperialistyczny i podatny na mnipulację Impact Factor.
  • 2014-10-06 23:02 | ne

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    @Jarek

    Wedle mojej wiedzy (z zakresu nauk ścisłych, być może u humanistów jest inaczej), obecne reguły tworzenia listy ministerialnej uniemożliwiają odwrócenie kolejności, tzn. sytuację, w której z dwóch czasopism posiadających IF wedle wykazu JCR (nieco nieformalnie zwanego listą filadelfiską) to, które ma wyższy IF, ma jednocześnie niższą punktację na ministerialnej liście A. Po prostu IF jest "tłumaczony" na punkty ministerialne według pewnego określonego i zachowującego porządek, choć niekoniecznie pod innymi względami sensownego, algorytmu. Uznaniowość dotyczy jedynie tzw. ministerialnej listy B (być może ostatnio coś się zmieniło, nie śledzę detali na bieżąco), na której znajdują się niektóre czasopisma spoza listy filadelfijskiej, a ich punktacja jest istotnie ustalana przez ekspertów powołanych przez MNiSW. Ale nie ma tam mowy o żadnych 50 ani nawet 40 punktach, górny pułap punktacji z listy B to bodajże 12 czy 16 punktów. Tak, istotnie z listą B dzieją się niekiedy dziwne rzeczy, ale są one niczym wobec wykrzywienia ministerialnej listy A spowodowanego przez oderwane od jakości naukowej impact factory. Zwłaszcza, że podczas oceny parametrycznej jednostek naukowych na co porządniejszych wydziałach punkty za publikacje z listy B w ogóle nie mają wpływu na wynik oceny (bo i tak do puli tzw. 3N najwyżej punktowanych prac wchodzą tylko te z 20+ czy 25+ punktami). Zabiegi o "podpompowanie" punktacji na liście B to raczej sprawka instytucji wydających różne polskie Memoirs of the University of Pcim, a ewentualne wypaczenia stąd wynikające dotyczą głównie polskiej trzeciej ligi naukowej. Tymczasem absurdy związane z impact factorami przekładają się na bezwartościowe journale z 40 czy 50 punktami na ministerialnej liście A - w bazach danych łatwo sprawdzić, że osoby z polską afiliacją coraz więcej publikują w takich właśnie trefnych czasopismach. Zaczęło się od cwaniaków ogrywających niedoskonałości systemu, ale skoro oni mogą robić to bezkarnie i czerpać z tego korzyści, to porządni naukowcy, żeby nie polec w darwinowskiej selekcji wprowadzonej przez ministerstwo, też zaczęli się do takich zagrań uciekać. Cóż, selekcja naturalna promuje najlepiej dostosowanych, a najlepiej dostosowani do systemu stworzonego przez ministerstwo są drobni cwaniacy, nie rzetelni naukowcy.
  • 2014-10-07 17:15 | dbi

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    @Jarek - sądząc z tego, co Pan pisze, ma Pan niewielki kontakt z polską rzeczywistością akademicką. To jest część polskiego problemu: "jak wiadomo" naukowcy są do niczego i nie można dawać wiary ich narzekaniom, gdy ustala się reguły ich rozliczania, natomiast "opinia publiczna" zna się świetnie na wszystkim. Skutek jest taki, że ministerstwo, w którym mało kto się w czymkolwiek orientuje, zamiast postępować sensownie (co jest trudne), szuka prostych algorytmów. To samo zresztą dzieje się i w wielu innych krajach, które poddane są podobnemu bezmyślnemu dyktatowi rankingów i faktorów. Zapewniam Pana natomiast, że pracownicy najlepszych uczelni zachodnich nie szukają żadnych tabelek z IF, gdy decydują, gdzie posłać swoje artykuły - oni świetnie szanujące się pisma znają, bo w każdym z nich czytali dziesiątki prac, więc świetnie się orientują w ich prestiżu i tematyce. Natomiast do szemranego periodyku z bardzo wysokim IF, w przeciwieństwie do swych znajdujących się pod ministerialnym przymusem kolegów z Polski, za nic pracy nie wyślą, bo wiedzą, że nikt rozsądny go tam nie przeczyta.

  • 2014-10-07 18:28 | Eau de Cologne

    Re:Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi

    Zaden "ranking" nic nie mowi o tym ile dana praca naukowa bedzie warta powiedzmy za lat piec, pietnascie, czy tez dwadziescia piec !