Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Teresa Piotrowska: od katechetki do ministra

(4)
To druga obok Grzegorza Schetyny najbardziej zaskakująca nominacja w gabinecie Ewy Kopacz. Schetyna dostał miejsce w rządzie ze względów partyjnych, Teresa Piotrowska z osobistych.
  • 2014-09-30 18:35 | wlodek352

    Teresa Piotrowska: Od katechetki do ministra

    Sposób tworzenia rządu na zasadzie: Ten musi bo może zagrozić, Ten musi bo kolega/żanka. Żyjemy w takim kraju, gdzie liczą się sitwy. Interes Ojczyzny ( a co to jest, mogą rzec sitwianie), jest na dalszym planie. Tak się towarzystwo zapętliło w kombinacjach, że nawet rozsądnie się usprawiedliwić nie potrafi. Gdzie my żyjemy! Tłumaczenie, że na Ukrainie jest gorzej niczego nie usprawiedliwia!!!
  • 2014-09-30 20:40 | jer-11

    Re:Teresa Piotrowska: od katechetki do ministra

    Jest jeszcze jedna "zaskakujaca" nominacja, tzn. "mierna, bierna ale wierna" specjalistka od rozwalania kolejowych spolek !
  • 2014-10-02 06:11 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Teresa Piotrowska: od katechetki do ministra

    Obrona wartości wynikających z CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ ma bezpośredni związek z JAKOŚCIĄ NAUCZANIA WIARY.
  • 2014-10-05 09:58 | Gawka

    Każdemu nie w smak a wybory nadchodzą

    Dziwne nominacje i wyciągnięcie z pieczary Grzegorza, to taktycznie uzasadnione decyzje. Dwóch schetynowców i dwóch spółdzielców w rządzie powinni się równoważyć we wzajemnej antyskłonności. MSZ jest bardzo absorbujący, więc Schetyna będzie nieco osłabiony. Pewnym ekwiwalentem może być alkoholowa skłonność drugiej strony. O katechetce w rządzie powiedziano już wszystko, taka to barwna postać. Jest niezbędnie potrzebna pani premier, by ta mogła do kogoś się przytulić, kiedy wszędzie wokół same jeże. Inna sprawa, że koszmarna afera z nieterminowym wydaniem ważnej dla budżetu ustawy, wygląda na intrygę specjalnie rzuconą pani premier pod nogi, by ze swoistym wdziękiem mogła się na niej wyłożyć. Zachowała wstrzemięźliwość, co jej się chwali. To niezła okazja, by włączyć służby państwowe do intensywnego śledztwa w tej sprawie i skompromitowania inicjatorów. Media też nie powinny sprawie pozwolić przyschnąć. Rządowe Centrum Legislacji od dłuższego czasu wydaje się schronieniem dla rozmaitych dziwnych postaci. Warto trochę pogrzebać w życiorysach i dokonaniach tych zuchów od pomyłek urzędniczych. Wczorajsza wypowiedź dla mediów szefa RCL kwalifikuje go do natychmiastowej dymisji. Śliczny prezent dla pokazania zdecydowania pani premier. Warto w lot łapać takie okazje, bo takich zdarzeń najlepszy spec od PR'u nie byłby w stanie skonstruować i przeprowadzić.
    Czy rządy pani premier mają być łabędzim śpiewem Platformy Obywatelskiej?
    Nie muszą, choć opozycja już szykowała nekrologi. Nieoczekiwanie dobre expose premier Kopacz, trochę zachwiało pewnością opozycji. Jeżeli nie popełni kardynalnych błędów i wykorzysta medialnie talenty członków PO, to może dotrwać do wyborów parlamentarnych. Czy to wystarczy? Obawiam się, że nie. Zawiedzie frekwencja wyborcza. Na odpytanych ponad pięćdziesięciu studentów, tylko dwie osoby oświadczyło, że weźmie udział w głosowaniu. Pozostali zwykle wzdrygali ramionami. Pytani o to, jaki cud musiałby się zdarzyć, by zdecydowali się wziąć udział w wyborach, ci którzy odpowiedzieli, zgodnie wskazali, że musieliby mieć możliwość głosowania przez internet!
    To ważny sygnał o preferencjach organizacyjnych młodego pokolenia. Czy wystarczy czasu na opracowanie i przetestowanie systemu? Informatycy zgodnie odpowiadają, że jest go aż za dużo, bo zadanie jest z cyklu prostego testu na pierwszych latach informatyki.
    Wypada zatem życzyć pani premier sukcesów, co niniejszym czynię.