Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zróbmy sobie polski

(3)
  • 2014-11-02 00:48 | victorast

    zróbmy sobie polski

    Szanowny Panie Hartman, tytuł Pańskiego felietonu był bardzo zachęcający. W miarę czytania odnosiłem stale wrażenie, że nie tego oczekiwałem. Mniej więcej w połowie miałem nawet ochotę dać sobie z tym spokój. Postanawiając jednak Pański felieton skomentować zmusiłem się aby przetrwać do końca. No i dobrze się stało. Ale po kolei. Na temat poruszonych przykładów dotyczących formy zwraczania się do pielegniarek, policjantów, doktorów, magistrów, czy też zastanawianie się, czy człowieka czyniącego zło należy nazwać łobuzem, draniem, czy chuliganem można by sobie porozmawiać przy kielichu ale problem straszliwej dzisiaj polszczyzny jest jednak dużo głębszy. I tego oczekiwałem widząc tytuł Pańskiego felietonu, którego ostatnia część bardzo krótko jakby zauważyła problem. Szkoda własnie, że krótko, bo to własnie jest jednym z wiekszych problemów upadku kultury naszego języka. Mieszkam od 36 lat w Niemczech nigdy nie słyszałem, żeby o gospodarce mówiono business a o przedsiębiorcy businessman a w Posce nawet w tak poważnym tygodniku, jakim jest "polityka" rozmowie pana Jacka Żakowskiego z byłym ministrem federalnym Toepferem tłumaczy się słowa tegoż, iż "rząd musi wspierać biznes". Jestem przekonany, że pan Toepfer mówił o gospodace (Wirtschaft). W Polsce i przedsiębiorca i inżynier pracujący we własnej pracowni i handlowiec i bankier i właściciel sklepu i własciciel zakładu fryzjerskiego i samodzielnie pracujący krawiec i spekulant giełdowy.... to biznesmeni. Dlaczego? Jakież to interesy prowadzi inżynier projektujacy mosty czy krawiec szyjący garnitury? W "polityce" pisze się "szwarzarbeit" choć można napisać praca na czarno. W "polityce" przeczytałem, jaka część biznesu Coca Coli przypada na USA. I jak należy to rozumieć: czy chodzi o produkcję czy o sprzedaż a może o ilość zatrudnionych? W "polityce" pisze się "nołnejm" chociaż można napisać, że produkt nie jest firmowy. W "polityce" czytam czasem "aj fon" albo, że tworzy się "lajf stajl". W "polityce" mogłem przczytać, że większa równość w dochodach jest dobra dla biznesu. A dlaczego nie dla gospodarki? A to wszystko można napisać przecież używając polskich słów. Polski jeszyk jest o wiele bogatszy od niemieckiego i angielskiego razem wziętych (znam oba biegle) A już zupełnie śmiesznym dla mnie było (tez w "polityce"), kiedy przeczytałem (chodziło o kierowanie czymś tam) użycie słowa "lejtować" zamiast przewodzić czy kierować. A rozśmieszyła mnie fonetyka. Autor znał widocznie słowo niemieckie "leiten" (kierować... przewodzić...) no i zrobił z tego "lejten". Nie wiedział widać, że po niemiecku brzmi to fonetycznie "lajten" a nie "lejten". przkładów jest tak dużo, że nie będę już Pana tym zanudzał. A i niekonsekwencja jest też zauważalna bo dla przykładu w "polityce" przeczytałem, że ktoś "tweetował". koskekwenniej byłoby "tłitował". Nie uczepiłem się "polityki" ale oprócz niej nie czytam innych polskich pism, w których jest pewnie już katastrofalnie. Na zakończenie pozwolę sobie na żart, którego nie chciałbym nigdy przeczytać naprawdę w żadnym polskim piśmie (a już z całą pewnością nie w "polityce"): ".... po oficjalnym spotkaniu lejterzy wszyskich najważniejszych biznesów naszego kantry rozpartywali meglichkajt powołania office do walki ze szwarcarbajt. w pewnym momencie zadzwonił ajfon od organizatora, który zaprosił ich na dalszy tajl mittingu i lancz...." . I to by byłao na tyle.
    Pozdrawiam Pana serdecznie Victor Ast.
  • 2014-11-02 00:52 | victorast

    Zróbmy sobie polski

    nie wiem dlavczeho nie pojawił sie mój komentarz
  • 2014-11-02 11:16 | badnick

    Re:Zróbmy sobie polski

    100% ZGODA, victorast!