Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

(12)
Po co się spierać, jeśli panowie profesorowie wielokrotnie podkreślają, że w zasadzie się ze mną zgadzają, uważają tylko, że mocno przesadzam i ulegam mitom.
  • 2014-11-04 18:12 | malgorzata.academicus

    „Nefarious Numbers”

    Juz dobrych 10 lat temu spieralam sie ze sp. Profesorem, ze wprowadzenie bibliometrycznej oceny polskich naukowcow i minimalnych wymagan nie jest zadnym panaceum na poziom polskiej profesury i nauki gdeyz w wielu dziedzinach niskocytowanych mozna latwo wypompowac indeksy do poziomu kilkunastu. Nie mam zadnej satysfakcji z faktu, ze to wykrakalam.

    Powtorze jeszcze raz swoja niezmienna od lat opinie. W przypadku indywidualnych naukowcow BRAK indeksow bibliograficznych o czyms swiadczy, natomiast ich posiadanie nie swiadczy jeszcze o niczym.

    Zacytuje tylko jedno zdanie z artykulu Nefarious Numbers:
    Goodhart’s law warns us that “when a measure becomes a target, it ceases to be a good measure.

    A u nas kroluje wysmiewany publicznie przez prof. Wróblewskiego SIF (sumaryczny IF).
    Przestaje to byc jednak smieszne gdy podobno wymaga sie podania SIFa od kadyndatow w podobno "prestizowych" konkursach, ktore maja "umiedzynarodowic polska nauke".

    Swiat sie smieje... Niestety
  • 2014-11-05 10:07 | Adam Pron

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    Szanowny Panie Profesorze,
    zwracam uwage na blad w Pana polemice. Nieprawdziwe jest zdanie: "a rekordów dotyczących „Angewandte Chemie” na tej liście 500 czasopism nie ma wcale." W latach 2009 -2012 opublikowano w Angewandte Chemie- International Edition" 40 artykulow z polska afiliacja. W statystyce dotyczacej "Angewnadte" Polska akurat wypada niezle, jest tuz za duzo wieksza Rosja (53 artykuly), ale przed krajami o podobnej wielkosci i zblizonym PKB.
    Pozdrowienia
    Adam Pron
  • 2014-11-05 14:22 | Zbigniew Mitura

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    Profesor Leszek Pacholski celnie sygnalizuje wazny problem, ktory dotyczy wspolczesnej nauki: licza sie przede wszystkim wspolczynniki. Niestety, nie wydaje mi, aby prezentacja bardzo slusznych pogladow Pana Profesora znaczaco odwrocila ten trend - zwolennikow oceny "parametrycznej" indywidualnego naukowca jest sporo, gdyz istotnie upraszcza to cala ocene. Przypomina to sytuacje w szkole, gdzie przeprowadzenie testu, z jedna prawidlowa odpowiedzia do wskazania, jest znacznie prostsze niz sprawdzenie wiadmosci w stylu "wyraz swoja opinie, co myslisz/wiesz na temat...". Ale , niestety taka uproszczona forma oceny moze wyrzadzic duzo szkody w takim panstwie, jakim jest Polska, gdzie obecnie nauka funkcjonuje obok gospodarki (uzywamy produktow/wzorcow glownie sprowadzanych z zagranicy). W krajach wysoko rozwinietych, takich jak USA, caly system nauki,moze byc oceniany takze pod katem jego wplywu na generowanie PKB i to stanowi twarda weryfikacje roznych mozliwych ocen punktowych. U nas tego elementu nie ma, gdyz rodzima nauka nie ma w zasadzie wplywu na gospodarke. Dlatego zachodzi spore niebezpiczenstwo, ze polska nauka wpadnie w pulapke generowania "punktow wylacznie dla punktow" .
  • 2014-11-05 18:01 | malgorzata.academicus

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    "Nieprawdziwe jest zdanie: "a rekordów dotyczących „Angewandte Chemie” na tej liście 500 czasopism nie ma wcale." "
    Znam te liste - krazy w internecie od ogloszenia wynikow ostatniej oceny parametrycznej - odciecie jest na 41 (jeden) na pozycji 499. Pozdrawiam.
  • 2014-11-07 11:01 | badnick

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    Kolejny kwiatek do "ogródla polskiej nauki":
    Otóż kilka lat temu, niejaki dr prof. AHE Makary K. Stasiak, założyciel łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej, ówczesny rektor a obecny jej prezydent, ex Przyjaciel Adama Michnika i wielu innych polskich notabli, który do dziś jest mi winien ponad 50 tys. zł z tytułu zapłaty za przeprowadzone przeze mnie zajęcia w w/w AHE, zaproponował mi minimalną ustawową pensję na etacie adiunkta (a wiec wymagającym doktoratu i dorobku naukowego) plus umowa śmieciowa, z której się on zresztą nie wywiązał, wiedząc, ze nie mam szansy w procesie cywilnym przeciwko jego AHE, dysponującej wieloma prawnikami oraz funduszami na procesowanie się. Niestety, ale obecna Polska jest z punktu widzenia pracownika krajem bezprawia, a pozwala na to obecne prawo, które toleruje umowy śmieciowe, pozbawiając tym samym pracowników praktycznie wszelakich praw. A dalsza redukcja praw pracowniczych jest przecież w programie zarówno Korwina-Mikkego, jak tez i PO oraz Ruchu Palikota, a zapewne także i PiS. :-(
  • 2014-11-07 11:03 | badnick

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    ]b]Znaczy się, że nie rozwój nauki jest najważniejszy dla Ministerstwa oraz innych Ważnych Czynników oceniających naukowca, a tylko owe magiczne punkty, które zdobywa się nie poprzez badania, a przez publikowanie w odpowiednich czasopismach. W tej sytuacji optymalną strategią dla każdego naukowca jest skoncentrowanie się na dotarciu do redaktorów najwyżej punktowanych czasopism naukowych w celu przekonania ich do opublikowania artykułu napisanego przez danego naukowca. W związku z tym należy w nauce pójść drogą sprawdzoną dawno temu przez biznes, czyli zatrudniać zawodowych lobbystów, których zadaniem będzie „przepchnięcie” danego artykułu do danego czasopisma, podobnie jak zadaniem lobbystów parlamentarnych jest „przepchnięcie” danej ustawy w danym parlamencie. A że to będzie wtedy już tylko parodia nauki? No cóż - who cares - przecież przez owych lobbystów politycznych to mamy dziś na tzw. Zachodzie („Wolnym Świecie”) już tylko parodię demokracji, a mimo to system polityczny wciąż się na owym Zachodzie jakoś trzyma!
  • 2014-11-10 11:33 | ewa leonarda

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    Absolutnie zgadzam sie z wypowiedziami zawartymi w artykule. Wrocilam po 20 latach do Polski i na kazdym kroku jestem zaskoczona. Polskie srodowisko naukowe jest pelne niepewnosci. Bardzo trudno jest sie zorientowac w systemie punktacji m.in.dlatego ze ciagle sie zmienia. Do niedawna za podrecznik akademicki mozna bylo otrzymac 20 punktow a obecnie 0 punktow. Nie jest to system stabililny. W centralnej komisji do spraw tytulow poinformowano mnie , ze punkty mam sobie policzyc na politechnice warszawskiej a jak tam zadzwonilam, to sie dowiedzialam, ze nikt nic nie wie i nikt zadnych punktow nie liczy. Z moich znajomych wszyscy wstrzymuja sie z habilitacja ze strachu przed niewiadomymi w tym postepowaniu. Polskie srodowisko naukowe liczy sobie krajowe punkty, a nie angazuje sie w nauke swiecie i czesto nie ma pojecia, o rozwoju nauki i szkolnictwa wyzszego gdzie indziej. Moim zdaniem nalezaloby zlikwidowac system punktacji i wprowadzic jasne czytelne zasady, typu do uzyskania tytulu dr hab koniecznych jest jedns monografia, 20 artykulow naujowych w tym 5 w czasopismach zagranicznych, udzial w 5 konferencjach w tym 2 zagranicznych itd.
    Inny problem polega na tym, ze w polskim systemie nalezy zaryzykowac - najpierw skladamy podania a potem czekamy z nieprwnoscia co z tego wyniknie. W calym systemie szkolnictwa wyzszego na zachodzie jest odwrotnie -najpierw jasne kryteria i ocena sytuacji czy postepowanie bedzie mialo szanse powodzenia i dopiero skladanie wnioskow o uzyskanie tytulow. Obywatel jusi miec pewnosc odnosnie swojej sytuacji prawnej, czego nie gwarantuja postepowania prowadzone i przewidziane przez polskie ustawodawstwomszkolnictwa wyzszego
  • 2014-11-10 21:10 | Eau de Cologne

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    "Moim zdaniem nalezaloby zlikwidowac system punktacji i wprowadzic jasne czytelne zasady, typu do uzyskania tytulu dr hab koniecznych jest jedns monografia, 20 artykulow naujowych w tym 5 w czasopismach zagranicznych, udzial w 5 konferencjach w tym 2 zagranicznych itd."

    Zbyt sztywne kryteria! I czy aby zostac Wielkim Re-habilitowanym potrzeba AZ dwadziescia artykulow naukowych? I do tego jeszcze "monografia"???
  • 2014-11-11 17:18 | Zdzislaw M. Szulc

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    W zupelnosci zgadzam sie z tezami i opinia zawarta w/w tekscie. "Punktoza" -przerost /nadmierne znaczenie ilosciowych wskaznikow nad jakoscia/merytoryczna ocena wynikow/osiagniec/publikacji/czasopism/ksiazek/patentow godzi w etos naukowca i szkoly wyzszej na blizsza i dalsza mete...Generuje to nie tylko przerozne konflikty interesow lecz przesuwa etyke pracy (integralnosc akademicka i naukowa) na boczny tor!?

    Ponizej podaje tabelke , ktora przenosi nas do innego "swiata". "Swiata nauki najbardzej cytowanych naukowcow w danej dyscyplinie wiedzy" , o ktorym sie w Polsce milczy,nigdy nie wspomina, poniewaz nie ma tam lokalnych utytulowanych slaw, ekspertow od wszystkiego, czyli osob znych spoleczenstwu tylko z mediow...lub piastowanego od lat urzedu/udzialu w komisjach/radach..!? Co wiecej, nie sa to osoby pracujace w ostanio ustanowionych...KNOWach..A oto ona:

    Highly Cited Researchers 2014

    Showing 1 to 4 of 4 (filtered from 3,216 total entries)
    First Name Last Name Category Primary Affiliation

    Andrzej Budaj Clinical Medicine Grochowski Hosp, Poland
    Michal Tendera Clinical Medicine Medical University of Silesia, Poland
    Jerzy Falandysz Environment/Ecology Gdansk University, Poland
    Jurek Krzesinski Space Science Akad Pedog Krakowie, Poland

    Nalezy zrobic wszystko, aby w/w list byla znacznie...dluzsza. Innym to sie udaje od lat...Tu nie chodzi o to, aby robic to, co sie oplaca i jest wygodne lub latwe do pokazania na papierze/w raporcie, lecz to, co zapewnia dobra jakosc ksztacenia, wysoki poziom badan i staly rozwoj nauki. Pokazac prosta relacje: czlowiek/grupa naukowo-badwcza i jego/jej uznane juz powszechnie...dzielo.Tego wciaz brakuje...?

  • 2014-11-25 21:55 | Jer-11

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    Minelo 25 lat i w obszarze szkolnictwa wyzszego i nauki w Polsce nie dokonano zadnych istotnych zmian, zadnych rzeczywistych reform.
    Uzyto tylko odrobiny pudru i szminki...
  • 2014-11-28 20:50 | badnick

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    ewa leonarda [
    Przede wszystkim[b w Polsce NIE uznaje się doktoratów uzyskanych na najlepszych uniwersytetach świata.
    Z Wikipedii:
    W skrócie: Podanie o nostryfikację mego australijskiego dyplomu doktorskiego wysłałem do prof. dr hab. Tadeusza Mołdawy, Dziekana Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 3, pokój nr 20, tel./fax (0-22) 55 20 218 tel./fax (0-22) 826 57 91 email: wdinp@uw.edu.pl dnia 22 sierpnia 2007, i do dziś nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Dziekan nie chce się ze mną spotkać, a jego sekretarka jest wobec mnie wręcz agresywna i insynuuje mi, że mój dyplom jest wręcz fałszywy albo otrzymany na podrzędnym uniwersytecie, a więc nie powinienem jej zawracać głowy oraz iż najprawdopodobniej nie mam nawet matury. Na dodatek na UW zaginęły dokumenty, które wysłałem tamże w listach poleconych. Dzisiaj, to jest w środę, 14 listopada 2007, udało mi się wreszcie spotkać z Dziekanem Mołdawą, ale dopiero po poinformowaniu jego sekretarki, że zgłosiłem mą sprawę do Pana Rzecznika Praw Obywatelskich. Dziekan był w stosunku do mnie wręcz agresywny, i powiedział mi, iż 1. Będzie stawiać na moje drodze wszystkie możliwe przeszkody prawne, to jest: - Powoła specjalną komisję zajmującą się weryfikacją mego doktoratu i uczelni, która go nadała (jej wyniki można sobie łatwo wyobrazić, mimo iż Monash University w Melbourne, Australia, gdzie uzyskałem mój dyplom, jest o wiele wyżej notowany niż Uniwersytet Warszawski), - Zażąda, abym przetłumaczył mą rozprawę na język polski (aby utrudnić mi maksymalnie życie i przedłużyć okres mego oczekiwania na nostryfikację) oraz - Będzie ode mnie wymagać maksymalnych opłat, jakie są dozwolone przez przepisy regulujące nostryfikację. 2. Jego zadaniem mój doktorat, choć wyraźnie jest z nauk politycznych, nie nadaje się do nostryfikacji na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, jako iż formalnie mam tytuł doktora filozofii. Zaznaczam tu, iż w krajach angielskojęzycznych stopień doktora filozofii (Philosophiae Doctor czyli PhD) jest najwyższym z możliwych stopniem naukowym, i upoważnia, jak polska habilitacja, do objęcia stanowiska pełnego profesora, a więc jest to stopień równorzędny z polską habilitacją. Tak też jest np. w Niemczech, gdzie na stanowisko profesora wymaga się „Habilitation oder PhD”. Przypominam też, iż w rankingu “The Times Educational Supplement”, Monash University zajmuje 33-43 miejsce, zaś Uniwersytet Warszawski nie wchodzi nawet do pierwszej setki – zajmował on w roku 2006 miejsce 326, a Monash wówczas miejsce 38.
    Link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja:Tadeusz_Mo%C5%82dawa
  • 2014-11-29 20:40 | badnick

    Re:Kontrpolemika w sprawie tekstu „Naukowcy coraz częściej zamiast wiedzy tworzą rankingi”

    Malowanie trupa.