Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Clive Owen – aktor, który nie lubi być gwiazdą

(4)
Clive Owen gra na przemian idealistów i zbirów. Kryminał „Więzy krwi”, który dołączamy do POLITYKI, to jeden z jego lepszych filmów.
  • 2014-11-11 23:16 | Elenoir

    Gosford Park

    Autor artykułu chyba jednak nie oglądał "Gosford Park" zbyt uważnie: postać grana w tym filmie przez Owena z pewnością nie romansuje ze swoją matką, która zresztą wcale nie jest w swoim synu zakochana, a i "zemsta" wywarta na ojcu była krwawa raczej tylko metaforycznie. Żenujące.
  • 2014-11-16 19:25 | Greg_Lukas

    Re:Clive Owen – aktor, który nie lubi być gwiazdą

    To nie jedyne błędy w tym artykule:
    - w teatralnej wersji "Bliżej" Clive Owen zagrał postać Dana, dokładnie odwrotnie niż w późniejszej ekranizacji, nie mógł jej więc "twórczo rozwinąć",
    - "Bliżej" Marbera w żadnym wypadku nie jest współczesną wersją "Niebezpiecznych związków",
    - w "Sin City" twarz głównego bohatera artykułu jest normalna, kanciasta twarz, którą pokrywały niezagojone rany, blizny i komputerowa charakteryzacja należy do Marva, którego zagrał Mickey Rourke.

    Dodatkowo Autor dość swobodnie żongluje chronologią kariery CO. Trudno mi się zgodzić, ze stwierdzeniem, żę Clive Owen zaprezentował się jako godny kandydat do objęcia roli Bonda w filmach takich jak "International" lub "Plan doskonały", skoro pojawiły się one już jakiś czas po tym jak angaż uzyskał Daniel Craig. Podobnie trudno uważać "Blizej" jako film, który pozwolił Owenowi wyrwać się z jakiejkolwiek szufladki, skoro zagrał w nim na początku swojej hollywoodzkiej kariery.

    Szkoda, że Autor nie wspomniał ani słowem o serii krótkometrażowych filmów z serii The Hire, zrealizowanych przez takich reżyserów jak John Frankenheimer, Ang Lee, Guy Ritchie, John Woo czyTony Scott.

    Nie spodziewałem się tak słabego artykułu w Polityce.
  • 2014-11-18 00:06 | Elenoir

    Re:Clive Owen – aktor, który nie lubi być gwiazdą

    No ładnie. Ciekawa jestem, czy pan Wróblewski jakoś się do tych uwag ustosunkuje.
  • 2014-11-20 13:29 | Anna Poll

    Ach, ten wąsik,

    Boże mój, stylowy wąsik! Redaktorze Wróblewski, czym się różni wąsik stylowy od wąsika niestylowego? Może chociaż na tym się Pan zna.