Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Książki (i) polityka

(3)
Jeśli polityk chce się wyborcy przypodobać, musi się do niego upodobnić. A skoro Polak nie czyta, to i polityka z czytania się nie rozlicza. Słusznie?
  • 2014-11-24 17:45 | stirling

    w czym książka przeszkadza politykowi

    Po pierwsze, do jakich "elit" należą politycy? Do elity urodzenia? NIe. Do elity finansowej? Nie. Do elity wykształcenia i ogłady? Wolne żarty. Odzwierciedlają natomiast swój elektorat i dlatego poziom czytelnictwa wygląda wśród nich tak, jak wygląda. Czy minister kultury Francji się skompromitowała? Oczywiście, że tak. Człowiek kulturalny ("kulturalny"?), który od dwóch lat nie przeczytał żadnej książki (we Francji?!), traci prawo posługiwania się tym mianem. Że nie czyta noblisty to akurat nie grzech, nie ma obowiązku, ale nie przeczytać we Francji żadnej książki, nawet autorstwa partyjnych kolegów, zahacza o niemożliwość. Od wielu lat pracuję (w Polsce i poza nią) po 10 - 12 godzin na dobę, będąc zmuszoną do czytania ton papierów nawet nie ocierających się o literaturę. Mimo to, w tym samym okresie, utrzymuję stałą średnią 50-60 książek rocznie (głównie non-fiction, biografie/wspomnienia i kryminały) i uważam, ze to za mało, bo czytam głównie rzeczy nowe, a brak mi czasu, aby, jak mawiała Mila Borejko, "wracać do starych przyjaciół". Nikt w związku z powyższym mi nie wciśnie kitu, że jego intensywne życie zawodowe nie pozwala mu czytać książek. Ja przekonałam się do kindle'a i ok. 1/3 tegorocznych lektur czytałam właśnie tak, w metrze, w samochodzie (nie będąc kierowcą), w samolocie.
    Nieczytający politycy budzą we mnie podobną odrazę, jak każdy inny nieczytający człowiek, to przejaw braku dbania o siebie, o swoją higienę intelektualną, to napędzanie tendencji, w efekcie której z coraz mniejszą liczbą ludzi można o czymś sensownie porozmawiać, i nie chodzi mi tu o znajomość literatury, ale o umiejętność posługiwania się językiem. Nie podoba mi się epatowanie wyczynami pikarskimi polityków (choć lepsze to niż palenie cygar), przy całkowitej ich nieobecności w kulturze - teatrach, koncertach, rozmowach o literaturze - skoro, jak Państwo twierdzą, mają oni moc wpływania na innych ludzi.
  • 2014-11-28 11:34 | takei-butei

    Re:Książki (i) polityka

    Znowu winien ten cholerny Polak. Nawet to, że premier Kopacz, że prezydent Komorowski nie czytają książek, to wina Polaków.
  • 2014-11-29 12:55 | uasic

    Anna Grodzka należy do Zielonych