Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rockefellerowie i "reszta".

(3)
2014-11-25 10:05 | renatta
Artykuł dotyczący amerykańskich krezusów w kryzysie, zawiera parę nieścisłości, o których warto wspomnieć. Pisząc o potentacie produkcji stali Andrew Carnegie'm, który zbił majątek na produkcji najlepszej bessemerowskiej stali na świcie, nie można pisać o Carnegiech, jak o Rockefellerach czy Morganach. z prostej przyczyny, Carnegie był jeden. W przeciwieństwie do Johna D. Rockefellera nie miał syna, któremu mógłby przekazać majątek i pałeczkę władzy w rosnącym imperium filantropijnym. John D. Rockefeller, Jr, miał 5 synów, ci kolejnych i tak powstała wielka dynastia. Nadal żyje najmłodszy z 5 wnuków magnata ropy naftowej (o czym w ostatnim wydaniu Polityki, jeszcze nie czytałam)- Dawid, który z parę miesięcy dożyje wyjątkowego wieku 100 lat. Osiągnięcie, które nie udało się dziadkowi. Zmarł w wieku 98 lat. Wracając do tematu, Andrew Carnegie miał córkę, która nie mogła zgodnie z panującymi wówczas normami odziedziczyć majątku. Ponadto, Carnegie w jednym ze swoich tekstów "Gospel of Wealth" pisał o wartości filantropii praktykowanej za życia i o tym jaką szkodą jest przekazywanie majątku dziedzicom, których można tym zepsuć. I tu przechodzimy do sedna. Twierdzenie, ze Carnegie i Rockefeller działali na polu filantropii dla uniknięcia podatku od spadku i lepszego PR, jest o tyle niesprawiedliwie co płytkie i pozbawione naukowej (archiwalnej) wiedzy. Normalnie zapachniało WIKIPEDIA. Każdy badacz tematu, w tym autor, powinien sięgnąć poza popularne teksty tejże i dowiedzieć się więcej na temat filantropii akurat tych dwóch panów. Swoją aktywność filantropijną zaczęli na długo zanim stali się milionerami, na długo przed emeryturą i na długo zanim widmo śmierci zajrzało im do oczu. Metodą na niezapłacenie podatku było przekazanie całego majątku na założone przez siebie fundacje (Carnegie), lub przekazanie dużej jego części w formie darowizny synowi i córkom oraz przekazanie na fundacje (za życia). Obaj byli prekursorami współczesnej filantropii, obaj zastosowali nowoczesne metody zarządzania fundacjami, na wzór najlepszej korporacji, obaj mieli głębokie poczucie obowiązku wobec społeczności, z której wyszli, obu zawdzięczamy niewyobrażalnie wiele. Fakt, że majątek zdobyli zgodnie z panującymi wówczas regułami leissez- faire, nie usprawiedliwia braku poszanowania dla klasy pracującej. Jednakże, pokażcie współczesnego milionera, który wiódłby skromne życie i przekazał praktycznie cały majątek dla, co tu dużo mówić, dobra ludzkości. Jedynie W. Buffet dorasta im do pięt, bo nie wyżej. Polecam autorowi bardziej rzetelne źródła, aby nie wyciągał pochopnych wniosków i nie zaśmiecał Polityki czytadełkami. Pozdrawiam
  • 2014-11-25 13:04 | badnick

    Re:Rockefellerowie i

    Rockefellerowie i reszta amerykańskich superbogaczy swoje majątki zawdzięcza:
    1. Holocaustowi amerykańskich Indian, przez co mieli oni dostęp do tanich surowców.
    2. Wyzyskowi imigrantów (także z Polski), przez co mieli oni dostęp do taniej siły roboczej.
    3. Prawu amerykańskiemu, które sankcjonuje w dalszym ciągu ludobójstwo Indian oraz wyzysk siły roboczej.
    Zaprawdę, nie ma się tu czym zachwycać oraz na kim wzorować!
  • 2014-12-16 20:51 | renatta

    Re:Rockefellerowie i

    Coż, należy tylko powiedzieć, że wychodzi słaba znajomość historii Stanów Zjednoczonych, z sporą domieszką demagogii. Nikt nie neguje faktu wyniszczenia rdzennych mieszkańców, ale od Indian do Rockefellerów to droga nie wiedzie. Wrzucanie do jednego wora ogólników zasłyszanych, podbarwionych krwawymi opowieściami. Ponadto, używanie holocaustu do American Indians czy "ludobójstwa" do współczesnej polityki państwa amerykańskiego całkowicie nie na miejscu.