Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dobre wieści z polskiej gospodarki

(24)
To był niezły rok dla naszej gospodarki. A biorąc pod uwagę wojnę na Wschodzie i niekończące się kłopoty na Zachodzie, nawet całkiem dobry.
  • 2015-01-27 21:43 | Andrzej

    Jest nieźle

    Jest nieźle i będzie jeszcze lepiej, tylko trzeba się wziąć za rozzuchwalonych związkowców. Chcą obalić rząd licząc, że Kaczyński, jeśli wygra, pozwoli im na wszystko.
  • 2015-01-27 22:56 | remm

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    PO najwyraźniej rozpoczyna kampanię wyborczą.

    Jeśli jest tak dobrze, to skąd te wszystkie rozróby? W dobrze prosperującej gospodarce rząd nie powinien mieć problemów z dopłatami do państwowych kopalń, które przechodzą przejściowe trudności z powodu spadku cen węgla, a górnicy nie powinni się przejmować utratą pracy, bo szybko mogliby znaleźć inną, równie dobrą.
  • 2015-01-27 23:33 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Niedawno temu staliśmy na krawędzi przepaści, ale ostatnio zrobiliśmy wielki krok naprzód!
  • 2015-01-27 23:37 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki?

    Oto liczby:
    Bilans rachunku bieżącego (current account balance): -$11.06 mld (2013), -$18.14 mld (2012)
    Export: $202.3 mld (2013), $191.0 mld (2012)
    Import: $207.4 mld (2013), $197.7 mld (2012)
    Dług zagraniczny (foreign debt): $365.2 mld (31/12/2013), $364.2 mld (31/2/2012)
    Wynika z tego, że współczesna Polska jest krajem znacznie bardziej zadłużonym niż PRL, krajem żyjącym od lat na kredyt, krajem z chronicznie negatywnym bilansem wymiany z zagranicą oraz rosnącym zadłużeniem zagranicznym, które jest dziś w Polsce co najmniej 10 razy większe niż za Gierka.
    Tania siła robocza, na której opieramy swą przyszłość, jest zaś naszym przekleństwem, jako że owa tania siła robocza jest zawsze wrogiem postępu, jako że nie zachęca ona do innowacyjności, a zachęca do marazmu intelektualnego i dalszego obniżania płac, a co za tym idzie także popytu, co pogrąża zawsze gospodarkę w recesji, obserwowanej w Polsce od lat, pomimo hurra-optymistycznych danych GUSu, które pokazują nam, że „krzywa (PKB) rośnie”, ale to jest przecież tylko iluzja, jako że jest to „papierowy” wzrost spowodowany głównie znacznym i systematycznym niedoszacowaniem stopy inflacji przez tenże GUS. Innymi słowy nasz wzrost PKB jest tylko nominalny, a nie realny, jako że PKB Polski jest dziś przecież realnie mniejszy niż za czasów PRLu, ponieważ że Polska utraciła po roku 1989 olbrzymią większość swojego przemysłu.
    Poza tym, to ten wzrost polskiego PKB w III/IV RP był mało imponujący - patrz dane poniżej (rok poprzedni =100).
    1990-1999
    88 93 96 102 105 107 106 107 105 104
    2000-2009
    104 101 101 104 105 103 105 106 105 102
    2010-2014
    104 101 102 101 103
    Dane MFW (IMF) i Banku Światowego
    Głównym naszym nieszczęściem jest zaś to, że nasz sektor B+R czyli R&D został zniszczony na początku lat 1990 wraz z polskim przemysłem, a więc wraz z polską myślą techniczną, polską nauką oraz polskim szkolnictwem wyższym</b>. :-(
  • 2015-01-28 08:04 | kaesjot

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Wynika z przytoczonych przez Ciebie wskaźników wyrostu PKB, ze w 2014 PKB stanowił 105,37 % PKB z 1989 roku. Imponujący zaiste rozwój w ciągu ostatnich 25 lat !!!

  • 2015-01-28 09:10 | Bożena

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    sądzę,że 2 mln Polaków przebywających na emigracji zaczęło znowu przesyłać środki do Polski czując niestabilność polityki wobec emigrantów i ich rodziny zwiększyły siłę nabywczą na rodzimym rynku a także wojny w tzw"ciepłych krajach" przyciągnęły
    do rodzimych miejsc turystów.
  • 2015-01-28 10:46 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    kaesjot
    Trochę chyba pomyliłeś się w tych obliczeniach, ale możliwe jest, że jest on realnie nawet dziś mniejszy, po praktycznej likwidacji polskiego przemysłu.
    Niemniej dane są takie: PKB Polski wynosił w roku 1989 ok. 174 mld USD a w roku 2013 ok. 525 mld USD, a więc „na papierze” zwiększył się on ok. 3 razy, przy czym oczywiście olbrzymia większość tego „wzrostu” to jest inflacja oraz dodanie do PKB tzw. czarnej i szarej sfery gospodarki a także „eksplozja” sektora usług – niestety, w olbrzymiej większości nieprzydatnych a nawet szkodliwych: głównie tzw. usług finansowych.
  • 2015-01-28 11:40 | zorro

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Kasejot
    Mi wyszlo 176.78% tak wiec jakos ci sie formula w excelu rozjechala. Nie przejmuj sie - sprobuj policzyc jeszcze raz.

    Jako ze jest to wzrost realny (po odliczeniu inflacji) to twierdzenie ze PKB realnie moze byc mniejszy niz w 89 jest rowniez bledne.
  • 2015-01-28 15:33 | andrzej52

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Te rozróby inspirowane przez PiS służą do wydojenia państwa w roku wyborczym
  • 2015-01-28 15:38 | andrzej52

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Mnie wyszly dokladnie takie same liczby wzrostu PKB jak Tobie , czyli 176,789%.
    Kaesjocie Szanowny coś z Twoją teoria o upadku polskiego przemysłu jest nie tak.
  • 2015-01-28 18:01 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    zorro
    To NIE jest wzrost realny, jako że:
    1. Inflacja jest mocno niedoszacowana przez GUS.
    2. Ten rzekomy wzrost napędzany jest głównie przeszacowaniem realnej wartości usług niematerialnych (głównie finansowych), stanowiących z roku na rok coraz większą część nominalnego PKB, ale będących w istocie rzeczy tylko fikcją statystyczną, ponieważ one nic realnego nie tworzą, a ich wytwarzanie konsumuje nasz ograniczone zasoby, a więc z godnie z teorią ekonomii (tzw. opportunity cost) to ich wartość powinna być odejmowana od PKB, szczególnie, że owe „usługi finansowe” wytworzyły ostatnio w Polsce n.p. problem z tzw. frankowiczami.
  • 2015-01-28 20:28 | kaesjot

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Wstyd mi - dałem d---y !!!!
    Mnożyłem szybko, na kalkulatorze i chyba zamiast jednego zera po przecinku dawałem dwa. W Excelu tego błędu bym nie zrobił,
    Ale to nie zmienia mojej oceny dokonań ostatniego ćwierćwiecza.
  • 2015-01-28 20:34 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Andrzej 52 etc.
    Przemysł Polski (dane GUSu i ONZ)
    Rok Udział% Zatrudnienie Wartość produkcji
    w PKB w mln w mld $
    1918 10 . .
    1930 13 . .
    1950 23 2.1 2
    1960 29 3.1 4
    1970 36 4.3 15
    1975 38 4.6 41
    1980 40 5.0 43
    1990 37 4.6 58
    2000 35 3.0 66
    2010 30 2.8 138
    2013 33 3.4 170
    2015 30 3.2 180 (szacunek)
    Jak widać, produkcja przemysłowa Polski wzrosła w latach 1950-1975 aż ponad 20 razy, a w latach 1990-2015 zaledwie około niż 3 razy.
  • 2015-01-28 20:35 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Aby na pewno dobre?
  • 2015-01-28 20:52 | andrzej52

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Tez mi porównanie.
    Porównywać poziom startu w roku pięćdziesiątym, kiedy wszystko było zniszczone i w roku dziewięćdziesiątym.
  • 2015-01-28 21:59 | kaesjot

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Andrzej52 - co tam wskaźniki - ja sam na własne oczy widziałem poznańskie zakłady przemysłowe 25 lat temu, ilu ludziom dawały pracę ii widzę , co z nich zostało dzisiaj. Wiem jakie nowe zakłady przemysłowe powstały, i ilu ludzi obecnie zatrudniają.
    To samo powiedzą Tobie starzy wrocławiacy, warszawiacy czy mieszkańcy większości miast i miasteczek.
    Czy montowane w Poznaniu Volkswageny to produkcja polska czy raczej niemiecka, tyle, że wykonywane w Polsce rękoma polskich pracowników. Należność za wykonane usługi dla VW przychodzi z Luxemburga. To co robi dla nich polska firma w ich ewidencji ma cenę 2-3 razy większą -?kto zgarnia tę różnicę.
    Za to galerii handlowych jest multum i buduje się kolejne. Pod pretekstem nowego dworca PKP wybudowaną kolejną choć stary dworzec dawniej obsługiwał kilkakrotnie większy ruch pasażerski i wystarczyło go zmodernizować.. Nowe biurowca a każdy z nich z wielkim napisem - "Wolne lokale do wynajęcia" . Co w nich takiego powstaje, czym możesz się pożywić albo przyodziać czy przed chłodem schronić ? Tylko kolejne ryje do koryta o oto, by było czym to koryto napełnić to nikt nie dba. Ktoś powie - można kupić lecz pytam - za co ? Pieniądze biorą się ze sprzedaży tego co wytwarzasz a jak nic nie wytwarzasz to oddajesz to, co dotychczas posiadłeś ale przecież te zasoby nie są nieskończone.. W końcu zostajesz gołodupcem.
    To tak jakby rolnik zbierał tylko plon a nowych zasiewów nie czynił. Zeżarł to co miał i dalej d__a.
    Tobie akurat dobrze - znalazłeś swoją niszę rynkową i nieźle się Tobie powodzi ale spójrz trochę szerzej wokół siebie.
  • 2015-01-29 07:13 | andrzej52

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Szanowny Kaesjocie.
    Wiem, że Ciebie nie przekonam, ale pełne zatrudnienie w PRL-u nie było wynikiem zapotrzebowania na pracę, a złą organizacją pracy i zacofaniem technologicznym.
    Poza tym to co te duże zaklady produkowały dla ludności, gdzie te samochody bez talonu, telewizory pralki, mieszkania, na które trzeba bylo czekać 20 lat, nawet mięsa i cukru nie było. Co z tego, że produkowaliśmy najprostrze statki, czy wydobywalismy węgiel w ilości 200 mln ton, jak nawet energii elektrycznej z tego węgla brakowalo. Pamiętasz zapewne dziesiąty stopień zasilania.
    Przemysł produkował na własne potrzeby.
    Z bezrobociem to w dużej merze bajki, kto , przynajmniej na Śląsku, czy Wielkopolsce , chce pracować, prace znajdzie.
    "Tobie akurat dobrze - znalazłeś swoją niszę rynkową i nieźle się Tobie powodzi"
    A czy ktoś mi cos dał ? Czy coś wystrajkowałem ? Każdy może iść moja drogą, potrzeba tylko chęci i troche umiejętnośći.
    Gdybym , tak jak górnictwo, cały dochód przejadał, a nie inwestował, byłbym w takim stanie jak kopalnie. Fabrycznie nowy samochód kupiłem dopiero w 2004 roku i jeżdże do dzisiaj i będę jeździł do końca moich dni, a nie zmieniał co chwilę jak robią inni, a potem płaczą , że interes nie idzie.
  • 2015-01-29 09:46 | joanna

    nie tylko "dobre" ale "bardzo dobre" w naszej sytuacji

    Przede wszystkim warto uświadomić sobie pięć rzeczy:
    1. PKB czyli wartość wytworzonych dóbr i usług to nie jest pojęcie przekładające się wprost na sytuację finansową czy ogólnie "życiową" pojedynczych ludzi czy grup. Bo "dobrem" może być autobus na eksport, którego nikt z nas na oczy nie zobaczy. To jest pojęcie dot. rozwoju ekonomicznego kraju.
    2. Porównywanie wzrostu PKB "za komuny" kiedy to jego podstawą były dobra niskiej jakości podlegające wymianie na dobra niskiej jakosci w ramach RWPG przy pomocy sztucznego rubla transferowego (był taki radziecki dowcip że to jak ptak, który przeżył tysiąc lat jedząc własne odchody) i ich praktyczna "niesprzedawalność" do krajów zachodnich oraz ogromne inwestycje przemysłowe w wytwarzanie takich dóbr jest pomyłką. To dokładnie tak jak porównywać "majątek" o olbrzymiej objętości zbieracza śmieci do majątku zwykłej rodziny.
    3. to nasze PKB jest wytwarzane przez kraj nie posiadający znaczących, drogich i poszukiwanych zasobów naturalnych. Bo węgiel przestał nim być, siarka podobnie, miedź traci na znaczeniu. Czyli nie mamy "skarbu w ziemi" na sprzedaż.
    4. mamy bardzo wysokie wydatki budżetowe na emerytury, ktorymi uprzywilejowano dawniej osoby zbyt młode na emeryturę. I ta syt. trwa od wielu lat i nieprędko się zmieni, bo przedwcześni emeryci nie wymrą. To nie tylko mundurowi. To również tłumy byłych nauczycieli, którzy przechodzili na emeryturę w wieku 55 lat (lub 50 nawet- przy odpowiednio długim stazu pracy) podobnie kolej i parę innych zawodów "pod specjalnym nadzorem". Mamy bardzo wiele grup zawodowych nadal uprzywilejowanych, w ktorych zatrudnienie jest zbyt wysokie i w praktyce gwarantowane dla już pracujących (urzędnicy, nauczyciele, górnicy) z dochodów państwa.
    5. Na koniec "mit wspaniałego polskiego przemysłu sprzed transformacji". Był równie "wspaniały" jak krowa o pięknych oczach chora na gruźlicę, której mleka sprzedać się nie da a na leczenie nie ma środków. Bo "potoczna" czy "ludowa" ocena wartości fabryki po wyglądzie i zatrudnieniu nie ma nic wspólnego z wartością prawdziwą czyli zdolnością do produkowania dóbr, które z zyskiem się sprzeda. Niestety, kiedy padł sztuczny rynek RWPG okazało się, że żaden demolud (w tym polski lud) nie chce ani Poloneza, ani telewizora Polkolor ani tkanin z Łodzi i butów Radoskóru i produktów setek polskich fabryk. To oczywiście osobista tragedia dla zatrudnionych w nich ludzi i mieszkańców miast, w ktorych fabryki padły ale co było alternatywą gdy nie nalazł sie nikt, kto chciałby je kupić i dostosować do wymogów klientów? Bo Polaków z takimi pieniędzmi by kupić, wyremontować zakłady, w które nie inwestowano od lat 60tych czy 70tych, wyposażyć w maszyny nowoczesne itd. po prostu nie było, a zagranica wolała Azję? Nie jest prawdą, że sprzedano za grosze wartościowe fabryki a raczej to, że chciano je sprzedać za cenę zbyt wysoką i poważni inwestorzy wycofywali się. Jest natomiast prawdą, o której niewielu pamięta lub nie wie, że fabryki za cene złomu i gruzu sprzedane (co odpowiadalo ich wartości) lub nawet taniej istnieją, daja pracę i produkty. Inną prawdą smutną jest również to, że wielu inwestorów poważnych napotkało taki opór samych zatrudnionych, związkowców przy współudziale różnych lokalnych politykierów, nawiedzonych dziennikarzy i innych "nawiedzonych", że wycofali się a inni nie przyszli. Strach ludzi przed zmianami i wiara, że uda się "po staremu" zniszczyła wiele zakładów, które były do uratowania. To nie jakaś "polska głupota", to działo się wszędzie w dawnym RWPG, a i historia industrializacji Zachodu zna ruch niszczenia maszyn ("machinebrakers" czyli luddyści- Anglia 1811) i inne desperackie akcje "zatrzymania zmian".
    Nie ma "obecnej ekonomii" bez przeszłości, która ma na nią wpływ. Nie ma kraju, który dorobił się w 25 lat- nawet azjatyckie tygrysy nie są "krajami bogatych społeczeństw", czego na ogół nie widzimy. Choć miały start lepszy bo bez zobowiązań z przeszłości. Zresztą w ogóle niewielka jest wiedza o tym w jakiej klicie mieszka całkiem zamożny Japończyk i na jak niewiele może pozwolić sobie Chińczyk. I dlaczego zarabiający najlepiej w Europie Norwegowie muszą żyć bardzo skromnie i pędzą bimber na potęgę.
    Jednocześnie, weszliśmy do świata zachodniego w momencie nie jego największego rozwoju a kolejnych kryzysów. I to, że jako jedyni w Europie ani jednego roku od czasu początku kryzysu/recesji nie byliśmy na minusie jest naprawdę "cudem nad Wisłą". To, że nie kazdy z nas to widzi wynika i z normalnej ludzkiej skłonności by świat i swój kraj oceniać z perspektywy losu swojego i otoczenia i z ciągle niższego poziomu życia, zamożności. Nie pamiętamy, że "bogaty Niemiec" to większość z tego bogactwa odziedziczył a nie sam sie dorobił, nie jedno pokolenie zbudowało potęgę gospodarczą Niemiec, a wojna zniszczyła jej mniej niż w Polsce w ogóle było wcześniej. Nie mówiąc o krajach, które strat miało mało.
  • 2015-01-29 18:48 | andrzej52

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Brawo, znakomity tekst.
    tylko czy co poniektórzy zechca zrozumieć ?
  • 2015-01-30 20:40 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Joanna - same banały i komunały podlane kłamstwami reżymowej propagandy. :-(
    1. PKB jest tylko miarą aktywności rynku i niczego więcej. W gospodarce rynkowej na ogół aktywność rynku rośnie wraz z rozwojem gospodarki, ale nie koniecznie: mamy tu tylko niezbyt mocną korelację, a nie zależność funkcyjną. Niestety, o tym dziś nie uczą nawet na studiach ekonomicznych.
    2. W PRLu wytwarzano głównie realne wartości, a w obecnej Polsce większość PKB to są tylko praktycznie bezwartościowe usługi niematerialne, głównie finansowe, a więc jest to w więkzości tylko wirtualny PKB, jako że te usługi niematerialne na ogół są nie tylko że bezwartościowe, to ich wytwarzanie pochłania deficytowe zasoby, n.p. energii, a więc powinny być one odejmowane od PKB. Poza tym to obecnie każda waluta jest sztuczna, oparta na woli emisyjnego banku (tzw. fiat money), zaś jakość większości wyrobów dziś wywarzanych w Polsce jest bardzo niska, jako że to są towary przeznaczone w zasadzie dla biedoty. Poza tym, to wszystko można sprzedać, tylko trzeba wiedzieć jak – najlepszy przykład to inwazja chińskiej tandety na Europe, Amerykę, Azję i nawet Australię, zaczęta właśnie w latach 1990tych.
    3. Bogactwa mineralne są dla państw nie będących mocarstwami nie tyle błogosławieństwem, co przekleństwem. Porównajmy n.p. poziom realnego rozwoju pozbawionej owych bogactw Szwajcarii czy Japonii do poziomu rozwoju bogatej w surowce Arabii Saudyjskiej czy nawet Australii, dziś będącej już de facto już kolonią Chin i pozbawionej własnego przemysłu oraz własnej myśli technicznej.
    4. Polska wydaje na emerytury bardzo mało, jako że polskie emerytury są wręcz śmiesznie niskie. Ja n.p. dostaję z zagranicy więcej dolarów niż otrzymuje złotówek nawet dobrze uposażony polski emeryt „mundurowy”, któremu ty tak zazdrościsz. Poza tym, to największy problem w Polsce jest dziś z bezrobociem, szczególnie wśród młodych, a więc należało by obniżyć wiek emerytalny do 50-55 lat, jako że inaczej to młodzi Polacy będą dalej uciekać z Polski, co tylko pogorszy sytuację tych, którzy Polsce zostaną.
    5. Piszesz bzdury o polskim przemyśle sprzed transformacji. Ja w nim pracowałem (kombinat POLAM, zjednoczenie UNITRA oraz FSO) a więc wiem, że był on konkurencyjny: może nie dla NRF, USA czy Japonii albo Francji, ale na 100% dla reszty świata. Nie jest więc prawdą, że nikt nie chciał wtedy ani Poloneza, ani telewizora Polkolor ani tkanin z Łodzi i butów Radoskóru i produktów setek innych polskich fabryk. Te produkty można było wtedy bez trudu sprzedać w biedniejszych krajach Europy (Grecja, Portugalia, południe Włoch etc.) oraz poza Europą: praktycznie w całej Ameryce Łacińskiej, Afryce (może tylko poza RPA) i w Azji (poza Japonią). Tyle, że nie pozwolono nam wtedy na taką ekspansję tego przemysłu, mimo że jego oferta była wówczas znacznie bardziej atrakcyjna niż oferta ówczesnego przemysłu chińskiego, który wtedy zaczął zalewać świat swoimi wyrobami o jakości i nowoczesności znacznie gorszej niż te wytwarzane wówczas w Polsce. Prawdą też jest, że sprzedano wówczas za grosze wartościowe fabryki, po czym nowi nabywcy je zlikwidowali, jak to było n.p. z FSO czy też Elwro. Zagraniczni kombinatorzy, współpracujący z ówczesnym rządami Mazowieckiego i Bieleckiego, kupili więc te fabryki za cenę złomu i gruzu po czym je zamknęli, aby nie były one konkurencją dla zachodniego przemysłu.
    A ów XIX-wieczny ruch niszczenia maszyn (luddyści angielscy) i inne desperackie dawne akcje „zatrzymania zmian” nie mają tu nic do rzeczy, jako że polscy robotnicy bronili wówczas produkcyjnych miejsc pracy. Rezultat jest taki, że tam, gdzie dawniej produkowano na eksport lampy elektronowe i świetlówki, czyli tam, gdzie dawniej stały w Warszawie ZWLE im. R. Luksemburg, stoi dziś biurowiec zużywający mnóstwo energii, a nic pożytecznego nie produkujący, a tam, gdzie produkowano dawniej w TEWIE układy scalone i mikroprocesory, stoi dziś centrum handlowe (Galeria Mokotów) gdzie Polacy kupują na kredyt elektronikę (w tym komputery) importowaną z Chin Ludowych, gdzie nie pozwolono na zniszczenie przemysłu, ale gdzie go zmodernizowano i rozwinięto... :-( A w Polsce się dziś dziwią „eksperci”, że nie ma w niej Doliny Krzemowej – przecież ona była, na warszawskim Dawnym Służewcu Przemysłowym, ale ją celowo zniszczono... :-(
    Nie jest też prawdą, że nie ma kraju, który dorobił się w 25 lat. Niemcy się tak dorobiły po wojnie i to w krótszym czasie, a podobnie jest też w Korei Południowej i w Chinach Ludowych (ChRL), gdzie już setki milionów osób żyją znacznie lepiej niż przeciętny Polak. Ale o tym się dziś w oficjalnych polskich mediach, takich jak „Polityka” nie pisze i nie mówi. I co z tego, że Japończyk mieszka w podobnej klitce jak Polak, skoro ten Japończyk ma oszczędności przekraczające wielokrotnie majątek przeciętnego, niezadłużonego (!) Polaka oraz stać jest go na zakup co kilka lat nowego japońskiego samochodu? A to, że Norwegowie są oszczędni jest zupełnie inną sprawą, a to, że pędzą oni bimber wynika tylko ze sztucznie zawyżonych tam cen alkoholu i trudności w jego nabyciu. W USA też przecież masowo pędzono bimber w latach prohibicji – bynajmniej nie z biedy!
    Zgoda, weszliśmy do świata zachodniego w momencie jego największego kryzysu, większego niż ten z lat 1930tych, a tylko mniej widocznego dzięki zasiłkom. Weszliśmy też do owego świata zachodniego jako jego (pół)kolonia w momencie gdy wszedł on w fazę swego ostatecznego rozkładu, zaś od roku 1989 jesteśmy „na minusie”, jako że żyjemy od tego roku na kredyt, a nasz dług zagraniczny wynosi już ponad 370 miliardów dolarów, a więc prawie 20 razy tyle co za Gierka, przy czym ludność Polski zmalała o co najmniej kilka milionów od tego czasu - na skutek masowej emigracji i zapaści demograficznej spowodowanej olbrzymim, chronicznym i strukturalnym bezrobociem oraz skandalicznie wręcz niskim płacami roboczymi oraz praktycznym brakiem zasiłków.
  • 2015-01-31 07:37 | joanna

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Szanowny @znafco
    Uwagi o propagandzie pominę, akurat nie media sa źródłem mojej wiedzy. Nie były nim zresztą i za komuny.
    ale ad rem:
    1.PKB jest środkiem niedoskonałym - zgoda. Dopiero analiza składników owego produktu pozwala na ocenę stanu ekonomii - stopnia industrializacji, rozwoju infrastruktury, poziomu życia, jakości produkcji, stopnia jej dostosowania do rynku itd. Jesli tego nie uczą obecnie na uczelniach ekonomicznych to bardzo źle. Choć trudno mi w to uwierzyć bo to podstawa jak nauka anatomii na medycynie.
    2. Myli sie Pan twierdząc, że polskie PKB wytwarzane jest głównie usługami finansowymi. Nie jesteśmy Szwajcarią ani Singapurem. Produkujemy bardzo realne wyroby- jesteśmy największym producentem AGD w Europie (16 mln sztuk rocznie dane za 2013, 27 fabryk), stolarki okiennej, mebli, przemysł motoryzacyjny w Polsce zatrudnia kilkaset tysięcy ludzi a wartość eksportu WYPRODUKOWANYCH W POLSCE produktów tego działu to 14 mld euro w 2013. Myli Pan "brak polskiej marki" z brakiem "polskiej produkcji". Świat się zmienił- marka dawno nie oznacza "narodowości produktu" (czy Opel produkowany w Tychach to jest niemiecki skoro należy do General Motors, który dawno jest korporacja międzynarodową a nie amerykańską?) W warunkach globalizacji liczy sie nie nazwa a to, gdzie realnie działa produkcja.
    3. bogactwa naturalne- nie chodzi o to czy są skarbem czy przekleństwem, chodzi o to, że ich sprzedaż podwyższa PKB automatycznie, tworząc fałszywy obraz rozwoju ekonomicznego kraju.
    4. Polska wydała na emerytury i renty w 2012 r. 191 MLD zł (w tym 55 mld z budżetu a nie składek). Niskiej emerytury Panu współczuję, a Pan niech współczuje mi, że moje składki na nią idą i za 20 lat będę w Pana syt. Po prostu system emerytalny mógł działać gdy długość pracy i długość życia na emeryturze pozostawały w proporcji procentowej odpowiadającej proporcji składek do świadczeń i pokrywały się z proporcjami płatników do świadczeniobiorców. Zachwianie tych proporcji + brak rezerwy z czasów korzystnych proporcji, którą wydano w latach 70. i 80. na "rozwój" zniszczyły system emerytalny. Obawiam się, że bezpowrotnie. Ale to temat-morze.
    5. W kwestii możliwości eksportowych polskich cudów techniki to Pan teoretyzuje. Podobne teorie to mi wpajano na wydz. Handlu Zagranicznego SGPiS- paru oderwanych od rzeczywistości byłych wykładowców nadaj przedstawia te mity, ktore wówczas tworzyła. Praktyka była inna- zysk z eksportu towarów sprzedawanych nie trafial do zakładów je produkujących a kasy państwowej i tak się rozpływał. W efekcie nawet "eksportowe fabryki" musiały żebrać o "wsad dewizowy", który zarobiły, a ich możliwości rozwoju zależały od woli rządzących i zdolności dyrektorów do dogadywania się z władzą, Ów "rozwój" nie oznaczał czesto, niestety, "unowocześniania" produkcji a rozbudowę zaplecza do produkcji, która sprzedawała się coraz gorzej bo stawała się przestarzała nawet dla krajów biedniejszych, które sie bogaciły. Traciliśmy rynki bezpowrotnie zostając z fabrykami generującymi ogromne koszty i zero zysków - jak FSO. Byc może nie wie Pan, że i GM i Volkswagen z nich zrezygnowały jako inwestycji całkowicie nieopłacalnej. A Daewoo Polska na tym interesie padło gdy reszta daewoo nie mogła dopłacać do nieopłacalnej produkcji.
    Niemcy Zachodnie 25 lat po wojnie czyli w roku 1970 przedstawiały inny niż obecny "poziom dorobienia"- niższy niż obecny poziom życia Polaków (chociażby w danych dot. posiadania samochodów i AGD). Podobnie inne kraje wysokiego wzrostu- porównywanie OBECNEJ syt. Polaków po 25 latach powinno odnosic sie do danych z tamtych krajów w latach 70 lub 80 by mówić o "postępie w określonym czasie". Porównywanie obecnej syt. polskiej z obecną syt. w krach najwyższego wzrostu jest jak porównywanie wzrostu drzewa młodego i dębu kilkusetletniego.
    Podobnie w kwestii zadłużenia i oszczędności ludności- ma Pan długi? Bo ja nie, mam spore oszczędności. Dlaczego? Bom mądra? Nie. Bo mam prawie 50 lat, dom, w którym mieszkam wybudowałam za pieniądze z saksów za komuny, mój syn mieszka w mieszkaniu, które mu kupiłam. Ogromny dług hipoteczny ma moja młoda kuzynka- bo głupia? Nie. Bo młoda, gdzieś mieszkać musi, a jej rodzice za tej komuny dorobili się klity w bloku w PRL-u. I tych zaczynających od zera dzieci biednych rodziców jest więcej niz tych, którzy dostali cos na start jak ich zachodni rówieśnicy.
  • 2015-01-31 12:25 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Joanna
    Znów, niestety, ale tylko te same kłamstwa reżymowej propagandy... :-(
    1. Jak to starałem ci się wyjaśnić, PKB w żadnym wypadku NIE jest miarą aktywności gospodarczej, a tylko miarą aktywności rynku. Stąd też analiza składników owego produktu pozwala jedynie na ocenę stanu rynku, a nie całej gospodarki. No cóż – widać u ciebie elementarne braki w znajomości teorii e k o n o m i i . Czyżbyś studiowała u „profesora” Balcerowicza? Mnie o PKB uczono zresztą już na SGPiS-ie (moje pierwsze studia ekonomiczne) i do dziś zapamiętałem, jak to nieodżałowanej pamięci profesor Janusz Górski opowiadał nam anegdotkę o tym, jak to profesor ekonomii zmniejszył PKB Zjednoczonego Królestwa poślubiając swą gosposię, przez co przestał jej płacić pensję i tym samym zmniejszył PKB UK o kilkaset funtów rocznie (to było dość dawno temu) mimo że jego żona, czyli dawna gosposia, wciąż zajmowała się domem profesora – dalej ten dom sprzątała, dalej mu gotowała i dalej mu świadczyła usługi seksualne, tyle, że już poza rynkiem...
    2. Większość PKB Polski to są dziś usługi (ok. 63% PKB w roku 2013), a że usługi finansowe są z reguły najdroższe, to można zaryzykować twierdzenie, że polskie PKB to są dziś już głównie te bezwartościowe a nawet wręcz szkodliwe usługi finansowe. Poza tym, to nie „my” produkujemy te bardzo realne wyroby, a tylko je składamy dla zagranicznego kapitału. I poza tym, to nie ma sensu podawanie ilości wyprodukowanego sprzętu AGD a tylko wartości tej produkcji, gdyż wiadomo, że tysiąc lodówek ma z reguły znacznie większą wartość niż tysiąc czajników (nawet tych elektrycznych). To jest podobny błąd popełniany przy ocenie przemysłu motoryzacyjnego: przecież jeden luksusowy pojazd taki jak n.p. Mercedes klasy S, Rolls-Royce czy też inny Bentley kosztuje tyle co kilka jak nie kilkanaście popularnych samochodów dla biedoty. NIE jest też prawdą, że w warunkach globalizacji liczy się nie lokalizacja firmy a to, gdzie realnie działa jej produkcja – dam tu przykład z przemysłu elektronicznego, tego zlikwidowane go w Polsce przez „styropian” po roku 1989. Otóż w produkcji mikroprocesorów (n.p. takich do tzw. pecetów) to liczy się narodowość firmy projektującej te mikroprocesory i opracowującej technologie ich produkcji, a nie miejsce, gdzie te mikroprocesory są aktualnie wytwarzane – proszę zerknąć na Wikipedię pod „Fabless manufacturing”, a może wtedy oczy ci się wreszcie otworzą! Cytuję na początek: “Fabless manufacturing is the design and sale of hardware devices and semiconductor chips while outsourcing the fabrication or 'fab' of the devices to a specialized manufacturer called a semiconductor foundry. Foundries are typically, but not exclusively, located in China and Taiwan because of the generally low cost of labor, so fabless companies can benefit from lower capital costs while concentrating their research and development resources on the end market.” Zaś Opel produkowany w Tychach powinien być zaliczany do PKB Niemiec i/lub USA, jako że Opel jest firmą niemiecką bedącą własnością amerykańskiego kapitału, a w warunkach globalizacji liczy się NIE to, gdzie realnie działa produkcja, a a tylko to, gdzie dany produkt jest zaprojektowany i do kogo idą zyski z jego wytwarzania. I znów widzę u ciebie kompletny brak znajomości podstaw teorii e k o n o m i i. :-(
    3. Co z tego, że sprzedaż bogactw mineralnych na eksport podwyższa PKB, skoro oznacza to zmniejszenie się majątku narodowego? Najlepiej widać to w Australii, gdzie pomimo, a właściwie „dzięki” eksportowi bogactw naturalnych maleje od lat zamożność tamtego społeczeństwa – w tym sensie, że bogaci się tam tylko garstka właścicieli kopalń i kadr nimi zarządzającymi, a biednieje reszta populacji tego państwa-kontynentu.
    4. Polska ma oficjalnie nieco ponad 38 mln ludności, a realnie wciąż około 36 mln, a więc wydatek 191 mld zł na emerytury i renty oznacza wydatek zaledwie nieco ponad 5 tys. zł rocznie per capita, w tym z budżetu zaledwie tylko nieco ponad 1500 tys. zł rocznie per capita. Ja mam zaś emeryturę z zagranicy, ponad 2 tysiące dolarów netto per capita (czyli na członka mej rodziny) na miesiąc, a więc proszę się o mnie nie martwić, szczególnie, że dostaję ją ze składek osób zarabiających znacznie lepiej niż Polacy! ;-) Problemem numer jeden polskiego systemu emerytalnego jest zaś bardzo wysokie, strukturalne i chroniczne bezrobocie (miliony nie płacące składek na ZUS) oraz niskie płace, a więc też i niskie składki na ów ZUS, oraz to, że wsi nie jest stać na płacenie składek na ZUS, stąd tez mamy ten KRUS do którego muszą dopłacać podatnicy. Ale gdybyśmy mieli zdrowe rolnictwo, z dużymi farmami, to wtedy nie byłby potrzebny KRUS! Niestety, ale reforma polskiego rolnictwa nie udała się ani przed wojną, ani też w PRLu, a po roku 1989 to już w ogóle się już o tej reformie nie mówi... :-(
    Poza tym, to system emerytalny musi się opierać na aktualnych dochodach, jako że co z tego, że państwo zgromadzi rezerwy pieniądza, skoro jeśli nie będzie dość dóbr na rynku, to ich ceny pójdą w górę i te nominalne emerytury finansowane z oszczędności (n.p. z OFE) nie wystarczą na przeżycie? I znów tu widzę u ciebie kompletny brak znajomości podstaw teorii e k o n o m i i. :-(
    5. Widzę też, że skończyłaś swe studia już w okresie upadku SGPiSu. Oczywiście, że w PRLu zysk z eksportu towarów sprzedawanych nie trafiał bezpośrednio do zakładów je produkujących. Tak samo jest zresztą i dziś: jeśli n.p. fabryka Opla w Polsce wypracuje zysk, to tylko mała jego część (jeśli w ogóle) trafia do Gliwic, a reszta jet zużywana n.p. na pomoc dla nierentownych zakładów GM n.p. w USA czy też gdzieś indziej na świecie albo też jest wydawana na budowę nowej fabryki bądź modernizację istniejącej n.p. w Chinach albo też „zainwestowana” na giełdzie! Po przeczytaniu tego co piszesz, to ja już mocno wątpię, czy ty masz nawet maturę, nie mówiąc już o studiach... :-(
    A co do Daewoo, to ta firma okazała się być „wydmuszką” (nawet w Korei Płd. zdarzają się przekręty), zaś GM nie był zainteresowany FSO w sytuacji, gdy miał on i tak olbrzymią nadwyżkę niewykorzystanych mocy produkcyjnych, a swoją drogą, to FSO przestało przynosić zyski z tego powodu, ze w latach 1980tych nic w tą fabrykę nie inwestowano, że nie zmieniono wtedy asortymentu produkcji, ale to jest osobna sprawa.
    Mnie zaś na studiach zarówno w Polsce (SGPiS - wydziały Ekonomiczno-Społeczny i Ekonomiki Produkcji) jak i w Australii (The University of Melbourne, Faculty of Business and Economics) uczyli, że normalnym stanem kapitalistycznej gospodarki rynkowej jest nadwyżka podaży nad popytem, czyli bezrobocie na rynku pracy oraz nadmiar towarów na rynku dóbr i usług – proszę się rozejrzeć dookoła, pojeździć trochę po świecie, aby się przekonać, ze tak jest w rzeczywistości.
    Poza tym, to Niemcy Zachodnie w roku 1970 czyli 25 lat po wojnie były o wiele bogatsze niż obecna Polska a nawet (per capita) niż obecne Niemcy. Co z tego, że miały one gorsze wskaźniki posiadania samochodów, skoro po pierwsze to samochody były wtedy o wiele droższe niż dziś (w porównaniu do dochodów), a poza tym, to Niemcy mieli wtedy głównie nowe niemieckie samochody, a my mamy dziś też niemieckie, tyle że z tamtejszego „szrotu”. :-( I znów wykazujesz elementarne braki w edukacji, nie potrafiąc nawet poprawnie interpretować statystyk.
    Poza tym, to w roku 1970 w Niemczech nie było praktycznie bezrobocia: na niecałe 78 mln mieszkańców mieli oni wtedy tylko 149 tysięcy bezrobotnych a stopę bezrobocia ok. 2% (głównie w NRF, jako że w NRD był wtedy spory deficyt siły roboczej) a dziś mają one niewiele więcej mieszkańców (ok. 82 mln), a aż prawie 3 miliony bezrobotnych, czyli 20 razy więcej (oficjalna stopa bezrobocia ok. 8%, ale jest ona mocno zaniżona, o czym poniżej), przy czym statystyki z roku 1970 były wiarygodne, w odróżnieniu od obecnych (szacuje się, że w Niemczech może być dziś nawet do 10 mln faktycznie bezrobotnych, tyle że „ukrytych” po różnych programach dostarczających bezrobotnym substytuty zatrudnienia n.p. w postaci szkoleń, nic zresztą tym bezrobotnym nie dających w warunkach ogromnego deficytu miejsc pracy). Tak więc Niemcom w roku 1970 powodziło się de facto nie tylko lepiej niż obecnie się powodzi Polakom, ale także lepiej niż się Niemcom dziś powodzi!
    Tak samo jest w w kwestii zadłużenia i oszczędności ludności - w roku 1970 Niemcy nie miały praktycznie długu zagranicznego, a w roku 1985 wciąż wynosił on tam tylko ok. 20 mld USD, a dziś to mają oni już ponad 5500 mld USD tego długu, czyli prawie 300 razy więcej.
    I co z tego, że tobie udało się wybudować dom w Polsce za pieniądze zarobione na zmianie pieluch starym, schorowanym SSmanom? Nie masz się czym chwalić. Ja też nie mam długów, poza paroma tysiącami dolarów tzw. revolving credit na karcie kredytowej (mały procent mych rocznych dochodów netto), ale to wynika z tego, że ja pracowałem nie w Polsce, a głownie na tzw. Zachodzie, tyle że jako analityk i naukowiec i że było mnie więc stać na szybką spłatę kredytu mieszkaniowego. A dlaczego twoja kuzynka musi się zadłużać na załup mieszkania? Dlatego, że państwo nie buduje dziś mieszkań na wynajem, aby napędzać klientów tzw. deweloperom oraz bankom. Ale to jest też osobna historia, pokazująca klasowy charakter obecnej Polski, która jest od roku 1989 rządzona w interesie garstki kapitalistów, głównie zresztą nie-polskich. :-( Pocieszę cię tylko tym, że dziś na tzw. Zachodzie jest niewiele lepiej pod tym względem niż w Polsce.
  • 2015-01-31 17:04 | znafcafszystkiego

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    I jeszcze:
    Już w tym roku Węgry mają szansę odebrać Polsce brązowe miejsce wśród największych producentów aut Europy Środkowej. U naszych sąsiadów produkcja aut rośnie, a w Polsce skurczyła się i pogrążyła w stagnacji.
    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17338410,Produkcja_samochodow_w_Polsce_pograza_sie_stagnacji.html#ixzz3QPpIJ2Ws
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17338410,Produkcja_samochodow_w_Polsce_pograza_sie_stagnacji.html
    Komentarze:
    dynia71 9 godzin temu
    Zielona wyspa.... Umów smieciowych
    wojt274 15 godzin temu
    Polska nie ma rynku sprzedaży nowych samochodów...
    Jaki rynek jest możliwy przy pensjach rzędu kiluset EUR?
    Tylko na starocie z Niemiec

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17338410,Produkcja_samochodow_w_Polsce_pograza_sie_stagnacji.html#ixzz3QPpSGJri
  • 2015-03-03 10:28 | gocki

    Re:Dobre wieści z polskiej gospodarki

    Dane nie kłamią. To nie przypadek, że pełno Polaków wyjeżdza do pracy za granicę, a jedne z najbardziej popularnych serwisów jak http://www.gowork.pl na pierwszym miejscu eskponują oferty pracy w Niemczech. Jeśli sytuacja się nie zmieni, to za jakiś czas skończą się pieniądze na emerytury i dopiero będzie hardkor.