Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Recenzja filmu: „Teoria wszystkiego”, reż. James Marsh

(3)
O takich filmach zwykło się mówić ckliwy, przesłodzony, konwencjonalny, wymuszający współczucie.
  • 2015-01-30 19:13 | WJU

    Komentarz do tytułu filmu Teoria Wszystkiego

    Wybieram się zobaczyć ten film. Niemniej jednak zbulwersował mnie już sam tytuł tego filmu, gdyż zakłada, że Wszystko ma dar istnienia, gdzieś tam niezależnie od nas. Aktualnie nie mamy już tej pewności i nasza naiwna wiara w rozdział pomiędzy obserwatorem i resztą obserwowalnego świata powoli lega w gruzach. Najnowsze doświadczenia fizyczne z cząstkami splątanymi prof. Zeilingera z Wiednia i innych fizyków kwantowych tego właśnie dowodzą.
    Czeka nas i to pewnie niebawem gwałtowne przewartościowanie naszej wiedzy o rzeczywistości i o nas samych.
    Na początek warto uświadomić sobie, że obserwowalna rzeczywistość tak naprawdę, to istnieje wyłącznie w naszych umysłach. To właśnie one, umysły, generują nam wszystko to co możemy zaobserwować i naukowo badać. Tak więc nasz świat, taki jakim go widzimy i którego opis zawierają nasze teoretyczne opracowania, jest z samego założenia skażony powierzchownością. Powierzchowność ta jest nabyta i jest ceną, jaką trzeba było zapłacić w trakcie ewolucji, za to by tanio, tj. minimalnym nakładem energii, oraz szybko i skutecznie przetwarzać ogromne ilości informacji o otoczeniu w celu zdobycia pożywienia i partnera seksualnego. Teraz już wiemy, że umysł musiał zbudować mocno uproszczone modele rzeczywistości, które my uznajemy za nasz klasyczny świat. Najlepsza nasza teoria, ogólna teoria względności Einsteina, w swych podstawowych założeniach (aksjomatach) przyjmuje jako pewnik istnienie czasoprzestrzeni jako czterowymiarowego kontinuum. Aktualnie już wiadomo, że nie ma najmniejszych szans na napisanie lepszej teorii, a z pewnością nie teorii wszystkiego, bez odrzucenia einsteinowskich aksjomatów. Pojęcie przestrzeni 3D i pojęcie czasu mamy ukształtowane ewolucyjnie, bo to się opłacało z punktu widzenia przetrwania nas jako gatunku. Są to pojęcia tak głęboko zakorzenione, że ich brak jest całkowicie dla nas niewyobrażalny. Zupełnie odwrotnie jest z bakterią, która z samej natury rozmnażania się przez podział i dążenia wyłącznie w jednym kierunku określonym przez największe stężenie pokarmu, nie odczuwa upływu czasu i wrażeń przestrzennych. To zastanawiające, że do jakże skutecznego przetrwania wystarcza jej jednowymiarowość i brak świadomości upływającego czasu. My mamy taką świadomość rozwiniętą, chyba przesadnie, i powiększoną jeszcze o dodatkowe wymiary. Te nasze umiejętności są źródłem naszej przewagi w środowisku, ale też nieodłącznym źródłem cierpienia. Osiągnięcie samoświadomości, przyrównywane czasami do biblijnego wypędzenia z raju, z całą pewnością nie podziałało korzystnie na nasze samopoczucie a nieuchronność śmierci wręcz perfekcyjnie dołuje. Czy musi tak być? Religie odpowiadają, że nie. A co na ten temat ma do powiedzenia topowa nauka, a w szczególności informatyka kwantowa i geometria nieprzemienna. Naprawdę zdobycie tej wiedzy to ogromna intelektualna i napawająca optymizmem przygoda, przeszedłem spory kawałek tej drogi i bardzo wszystkim polecam.
  • 2015-02-04 23:32 | znafcafszystkiego

    Re:Recenzja filmu: „Teoria wszystkiego”, reż. James Marsh

    WJU
    A co tu ma to, co tu napisałeś, do tego, doskonałego zresztą, filmu?
    Poza tym, to obserwowalna rzeczywistość istnieje realnie, poza nami, a nie wyłącznie w naszych umysłach. Udowodnić ci to metodą naukową, czyli eksperymentalną, n.p. waląc iluzją pałki w iluzję twej głowy? Wezwiesz wtedy na pomoc iluzję policji aby zaskarżyć iluzję mej skromnej osoby do iluzji sądu, czy też zrezygnujesz z tej gry w pozory, pozwalając iluzji mej osoby walić bezkarnie iluzją pałki w iluzję twej czaszki?
    I jak dobry jesteś z geometrii różniczkowej?
  • 2015-02-05 05:58 | WJU

    Re:Recenzja filmu: „Teoria wszystkiego”, reż. James Marsh

    Cały problem polega na tym, że nasz zwierzęcy umysł po prostu nas ordynarnie oszukuje. Na niektórych jego numerach już się poznaliśmy. Wiemy np., że ziemia nie jest płaska oraz to, że słońce nie biega dookoła ziemi, jak każdy człowiek widzi, tylko ziemia się obraca i dodatkowo obiega po elipsie słońce. Poznaliśmy się na generowanych przez umysł złudzeniach optycznych, ale największym numerem jaki nam wycina jest to, że odczuwamy przestrzeń 3D, czas i bezwładność masy interpretowaną jako materia???
    Dzieci zaczynają odczuwać upływ czasu dopiero w wieku około 3 lat, bo wcześniej umysł ich jest niedostatecznie rozwinięty, by ich w tym zakresie wystarczająco dobrze oszukiwać. Nagłe występowanie u ludzi , po niektórych urazach głowy, niesamowitych zdolności artystycznych, czy też matematycznych, też można wytłumaczyć upośledzeniem zdolności mózgu do blokowania dostępu do wyższych mocy obliczeniowych umysłu. Odwiedzanie zaświatów przez szamanów w tańcu rytualnym polega na wprowadzeniu się w trans, który blokuje zakorzeniony w nich ewolucyjnie racjonalizm. Bo bycie racjonalnym się zawsze opłacało i opłaca nadal, sam z tego żyję. Prawda o rzeczywistości nigdy w procesie ewolucji nie była opłacalna. Zawsze ostatecznie wygrywały rozwiązania proste i skuteczne, ale i totalnie odległe od prawdy.
    Najnowsze doświadczenia kwantowe dowodzą, że czas i przestrzeń nie istnieją, fizycy od cząstek twierdzą, ze masa też jest tylko pustym słowem, a za to próżnia, potocznie rozumiana jako nic, jest niezmiernie skomplikowana i zawiera nieskończoność różnorakich pól. Czym jest baza naszej obserwowalnej rzeczywistości nikt nie wie i przy naszych filogenetycznych ograniczeniach pewnie nigdy się nie dowie.
    Bazę tą można jednak opisać matematycznie, umożliwił to matematyk francuski Alan Connes, twórca geometrii nieprzemiennej. Wiadomo, że baza ta ma własność istnienia poza czasem i poza przestrzenią patrz prof. M. Heller. "Początek jest wszędzie", także prace prof. Dawida Deutschea, Franka Wilczka, czy też wspomnianego wcześniej prof. Zeilingera i jego kolegi z Gdańska prof. Marka Żukowskiego. Osobiście ambitnie uważam, że baza rzeczywistości jest złożoną strukturą, raczej o charakterze matematycznym, będącą praktycznie nieskończonym zbiorem absolutnie statycznych, a więc aczasowych stanów, która uzyskuje, w naszym mniemaniu, dynamikę tylko w wyniku procesu wyboru takiego a nie innego gotowego stanu przez umysł. My jesteśmy inteligentnym fragmentem tej bazy i to my kreujemy obserwowalną rzeczywistość w akcie świadomego wolnego wyboru. Tutaj nie mam pewności czy tylko my sami tu działamy, bo jak śpimy, to nie wybieramy, a możemy się przecież obudzić z przysłowiową ręką w nocniku. Chyba musi być jeszcze byt, co utrzymuje świat w istnieniu gdy śpimy. Nie dzieje się to jednak w potocznie rozumianym czasie. Absolutnie wszystkie możliwości naszego takiego a nie innego postępowania są od zawsze gotowe. Oczywiście nie ma większych problemów technicznych w zorganizowaniu takiego wirtualnego Świata przez duże Ś. Można do tego wykorzystać zjawisko splątania kwantowego, lub jego jakiś jeszcze nieodkryty bardziej zaawansowany ekwiwalent. Niedługo my sami będziemy twórcami praktycznie nieskończonych mocy obliczeniowych jednokierunkowych komputerów kwantowych wykorzystujących własności bazy do naszych celów. Wystarczy wziąć parę tysięcy, lub jeszcze więcej, kubitów, splątać je każdy z każdym i łatwo policzyć ile informacji możemy zapisać. Wcale nie wykluczone, a nawet jest pewne, że przy takiej ilości przypadkowych informacji ilość przejdzie w jakość i pojawi się inteligencja. Sami jesteśmy dowodem, że tak się stało. Jak się ma do dyspozycji nieskończoną pojemność informacyjną wszystko może się wydarzyć.