Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jacek Rostowski podsumowuje ostatnie 7 lat w polskiej gospodarce

(6)
W publicznych rozważaniach dominują dwie, skrajnie różniące się, oceny polityki gospodarczej ostatnich siedmiu lat. Obie fałszywe.
  • 2015-02-27 10:45 | Xerocopia

    Ulga

    Jako urodzony optymista z ulga i satysfakcja czytam takie teksty. Dorzuce tez kilka uwag pisanych z pozycji kogos, kto do Polski wpada na kilka dni raz na dwa miesiace. Potwierdzam, ze Polska w takim odbiorze przypomna przewrot kopernikanski na tle niedawnej rzeczywistosci. Czyste, schlunde lotniska (korzystam regularnie z 4); fantastyczne dworce kolejowe (np. katowicki); kraj wizualnie wydaje sie jednym z czystszch i bardziej zadbanych w UE. Urzedy, wbrew utyskiwaniom, coraz sprawniejsze (zalatwiam drobiazgi), ludzie na ulicach milsi i zyczliwsi itp.,itd. Niestety wszystkie te spostrzezenia biora w leb - po pierwsze - poniewz sa pomniejszane przez nas samych, a presja tego pomniejszania jest tak wielka, ze niesposob jej nie ulec; po wtore - raz wystarczy wpasc w polskie tarapaty (np. w sluszbie zdowia : - Ma pan 80 zlotych ? To prosze przyjsc z chora matka do nas jutro, a jak pan nie ma, to zapraszamy za 4 miesiace; albo uwaga "zyczliwego" policjanta : ma pan konflikt sasiedzki z komendantem policji i pan oczekuje profesjonalnego wsparcia prokuratury? To w Irlandii, nie u nas, itp). Wiec po czyms takim wspaniale dworce lotnicze staja sie nagle szare, zaniedbane i brudne. Mysle przeto, ze podstawowa batalia, ktora rozgrywa sie o wizerunek Polski w nas samych rozgrywa sie nie w realu i na jawie, lecz wylacznie w naszych obolalych glowach ... Natomiast skad bol przychodzi - to juz inna bajka, ktorej ja, jako wieczny turysta, pojac nie moge...
  • 2015-02-27 12:22 | Leonid

    Re:Jacek Rostowski podsumowuje ostatnie 7 lat w polskiej gospodarce

    Xerocopia - to samo masz w Maroku - kraju znacznie biedniejszym od Polski!
  • 2015-02-27 19:35 | Edward

    Re:Jacek Rostowski podsumowuje ostatnie 7 lat w polskiej gospodarce

    Xerocopia, przyłączam sie do tego co powiedziałeś. Wydaje się, że presja mająca na celu dewaluację rzeczywistości a nawet portretowanie na zasadzie przeciwieństw jest jakąs chorobą społeczną praliżującą zdolność rozwiązywania zadań, które przed nami stoją, paraliżującą pozytywny pęd do życia i czyni nas gorszymi, słabszymi i nieszczęśliwymi.
  • 2015-02-28 04:16 | camel

    Re:Jacek Rostowski podsumowuje ostatnie 7 lat w polskiej gospodarce

    Faktycznie to są niezaprzeczalne sukcesy wziąwszy pod uwagę, że malejąca garstka pracujących ma na swoich barkach rosnącą liczbę utrzymanków. To co? Podwyższamy podatki i budżet dworu prezydenckiego?
  • 2015-03-01 12:09 | Leonid

    Re:Jacek Rostowski podsumowuje ostatnie 7 lat w polskiej gospodarce

    Pełna prawda o rządach polskich ekonomistów „cudownie” nawróconych w okolicach roku 1989 na ortodoksyjną, akademicką (czyli inaczej „wulgarną”) teorię ekonomii, a więc z L. Balcerowiczem na czele, a więc o rzeczywistych skutkach polskiej transformacji systemowej z przełomu XX i XXI wieku, a właściwie przejścia z jednego modelu kapitalizmu (kapitalizmu państwowego) do innego modelu kapitalizmu (kapitalizmu rynkowego) jest mało budująca. Prawda jest bowiem taka, że owa transformacja spowodowała głównie wysokie bezrobocie poprzez likwidację co najmniej 5 milionów miejsc pracy. To niszczenie miejsc pracy przeprowadzono przecież celowo, w ramach tejże (neo)liberalnej transformacji, a więc zaczętej w roku 1989 a trwającej właściwie do dziś. Miała ona przecież na celu nic innego jak przede wszystkim ponowne wprowadzenie do Polski bezrobocia, a tym samym niskich zarobków, aby tym samym zmusić Polaków do pracy za grosze – zarówno w Polsce, w montowniach należących do zachodniego kapitału oraz tzw. call centres, jak też i za granicą, a to wszystko po to, aby zwiększyć zyski , zagranicznego kapitału, jako iż w krótkim okresie czasu, to niższe płace oznaczają wyższe zyski. W dłuższym okresie czasu to oczywiście traci na tych niskich płacach także i kapitał, jako że spada wtedy popyt, ale przecież kapitaliści nie myślą na ogół w aż tak długiej perspektywie, jako iż znają oni twierdzenie Keynesa, że w dłuższym czasie to i tak wszyscy będziemy martwi. Prawdą jest też to, że olbrzymia większość dużych firm została w Polsce po roku 1989 albo zamknięta, albo też przejęta przez zagraniczny kapitał z prozaicznej przyczyny – braku polskiego kapitału. Dodatkowo chodziło też w tej całej transformacji o zniszczenie polskiego przemysłu, aby nie był on konkurencją dla zachodniego, na kurczącym się, podczas globalnej recesji, rynku. Owa, tragicznie przecież nieudana transformacja, spowodowała więc:
    1. Upadek polskiego przemysłu. Prawda jest niestety taka, ze upadł on zaraz po roku 1990 i to bynajmniej nie dla tego, ze był on rzekomo niewydolny i mało konkurencyjny i że dotychczasowe rynki zbytu przestały potrzebować jego produktów, jak się to nam dziś wmawia w reżymowych mediach oraz n.p. w „The Economist”, ale dla tego, ze był on zbyt dużą konkurencja dla zachodniego (głównie niemieckiego) przemysłu i ze dawał on pracę milionom Polaków, którzy nie stanowili by dziś taniej siły roboczej na Zachodzie, gdyby przedtem nie zniszczono celowo polskiego przemysłu w ramach tzw. Planu Balcerowicza (zawodowego ekonomisty, absolwenta i wykładowcy SGPiS/SGH a także pracownika WSNS przy KC PZPR).
    2. Pojawienie się olbrzymiego, strukturalnego oraz chronicznego bezrobocia. Przecież te włóczące się dziś po Polsce (oraz także na emigracji) bez celu miliony niepotrzebnych nikomu Polek i Polaków to jest straszliwa wręcz tragedia współczesnej Polski (i nie tylko Polski). A przecież w PRLu bezrobocia nie było, a prawdziwe ukryte bezrobocie to mamy w Polsce właśnie dziś, głównie w administracji państwowej i samorządowej a także w sektorze finansowym, gdzie mnóstwo osób jest przecież formalnie zatrudnione, ale ich praca nie przynosi społeczeństwu żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie. Tak wiec efekty tej „pracy” olbrzymiej większości urzędników oraz finansistów należało by odejmować od PKB, jako iż ci urzędnicy i finansiści nic użytecznego nie produkują, a tylko konsumują a na dodatek przeszkadzają innym ludziom w ich produktywnej pracy. A tymczasem to realna stopa bezrobocia w Polsce wynosi od lat dobrze ponad 30%, jako iż do tych oficjalnych ok. 10% należy dodać co najmniej drugie tyle osób, które z powodu tragicznej wręcz sytuacji na polskim rynku pracy uciekły na wcześniejsze renty oraz emerytury oraz drugie tyle osób, które z powodu braku pracy w Polsce, zmuszone zostały zmuszone do emigracji albo w ogóle zrezygnowały z wejścia na rynek pracy po ukończeniu edukacji.
    3. Olbrzymie zadłużenie państwa, zarówno w kraju jak tez i zagranica. Dawno temu Karol Marks opisał dokładnie powody, dla których prawicowe oraz centrowe rządy (a wiec u nas PO i PiS) zadłużają się u prywatnych bankierów – w skrócie chodzi tu o transfer pieniędzy od podatników do kieszeni bankierów, którzy za ten transfer odwdzięczają się władzy. Oto dane (według CIA):
    Dług publiczny: 48.2% PKB (2013), 48.3% PKB (2012)
    Bilans rachunku bieżącego (current account balance): -$11.06 mld (2013), -$18.14 mld (2012)
    Export: $202.3 mld (2013), $191.0 mld (2012)
    Import: $207.4 mld (2013), $197.7 mld (2012)
    Dług zagraniczny (foreign debt): $365.2 mld (31/12/2013), $364.2 mld (31/12/2012)
    Wynika z tego, że współczesna Polska jest krajem znacznie bardziej zadłużonym niż PRL, krajem żyjącym od lat na kredyt, krajem z chronicznie negatywnym bilansem wymiany z zagranicą oraz rosnącym zadłużeniem zagranicznym, które jest dziś w Polsce co najmniej 10 razy większe niż za Gierka.
    4. Masowa emigracja Polaków z (podobno) wolnej Polski. To jest olbrzymie nieszczęście, jako iż miliony młodych (na ogol) ludzi z tej podobno wolnej Polski uciekają a w kraju nadal mamy miliony bezrobotnych, a świadczy to wyraźnie o upadku gospodarczym Rzeczypospolitej. I co Polsce po tym, że ci emigranci poznają zagranicą wiele nowych rozwiązań, skoro oni tu raczej nie wrócą tym bardziej im więcej tych rozwiązań oni poznają. Piszą o tym często, że wrócili, próbowali ale tu się nie da wytrzymać - zbyt wiele jest według nich w Polsce zwykłej głupoty, zawiści, mgły smoleńskiej i dusznej parafiańszczyzny. Poza tym w Polsce nie ceni się wiedzy uzyskanej przez Polaków na tzw. Zachodzie.
    PODSUMOWUJĄC:
    Współczesna Polska jest więc, na skutek owej, tragicznie wręcz nieudanej transformacji, niczym innym jak tylko pozbawionym niezależności na rzecz UE oraz NATO i Watykanu (Konkordat!) bankrutem, takim samym jakim była Rzeczpospolita Szlachecka (I RP), która, tak samo jak obecna III-IV RP też zrzekła się swej suwerenności przez co została ona fizycznie rozebrana przez jej sąsiadów. Faktem jest zaś że najlepszym okresem w całej ponad 1000-letniej historii Polski były czasy PRLu. Obecny koszmar (bezrobocie, bezdomność, zapaść demograficzna, masowa ucieczka Polaków z Polski, ogromy dług zagraniczny oraz wewnętrzny etc.) zaczął się zaś znów w Polsce w roku 1989, a małe firmy, na których oparta jest dziś polska gospodarka, są tak pozbawione kapitału oraz własnej technologii, że nie są one przecież w stanie wyciągnąć Polski z jej obecnego, beznadziejnego wręcz położenia.
    Jedyną droga uratowania Polski przed całkowitą katastrofą jest więc wycofanie się RP ze struktur UE i NATO, co umożliwiłoby odbudowę polskiego przemysłu, a szczególnie odbudowę polskiej myśli technicznej. Niemcom (a więc generalnie Unii) nie chodzi przecież o całkowite zniszczenie polskiej gospodarki, ale o uczynienie z Polski gospodarczej kolonii Niemiec. Brytyjczycy czy Francuzi także nie niszczyli przecież do końca gospodarek swych kolonii, a tylko „przestawiali’ je na tory, prowadzące do podporządkowania tych kolonii imperialnej centrali w Londynie czy też w Paryżu. Stąd też Polska ma mieć w ramach UE gospodarkę nawet całkiem sporą (jak na swój obszar oraz ludność), ale tylko taką, która będzie komplementarna w stosunku do niemieckiej, a nie konkurencyjna wobec niemieckiej gospodarki. Stad też brak w Polsce sektora wysokich technologii (high tech), a więc konkurowanie zagranicą tylko ceną (czyli poprzez niskie koszta pracy), zamiast konkurowania, jak to robią od lat n.p. Niemcy, innowacyjnością oraz jakością. Tyle tych naszych rzekomych sukcesów! :-(
  • 2015-03-03 21:04 | Leonid

    Re:Jacek Rostowski podsumowuje ostatnie 7 lat w polskiej gospodarce

    abchaz
    Nie moja, wina, że na tobie sprawdza się prawo Lema: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”. ;-)