Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ukraina i Rosja - cała prawda konfliktu?

(5)
2015-03-06 12:01 | szym626
Gdzie leży prawda?. Dlaczego media skalują prawdę swoją obłudą i w czyim interesie?. Te i inne tego typu pytania należałoby zadać polskim redaktorom, gdyż przekazywane przez nich informację odbiegają od przedstawienia sytuacji na Ukrainie widzianej z obu stron, zarówno Ukrainy, jak i Rosji. Obecnie odrzucają oni wszelkie argumenty strony Rosyjskiej jakiekolwiek by nie były. To samo dotyczy naszych polityków, którzy często zamiast kierować się rozumem, lub historią naszego kraju (będącą w pewnym stopniu odzwierciedleniem tychże krytycznych sytuacji) idą w stronę wzajemnej nienawiści i potępienia agresora. Prawdą jest, że prezydent Rosji wspiera prorosyjskich separatystów nie tylko środkami medycznymi i żywnościowymi, ale i dodatkowym uzbrojeniem, lecz trudno mu się nie dziwić, w sytuacji gdy jego rodacy, kiedyś odcięci od Rosji pragną na nowo powrócić do niej i uwolnić się spod kontroli Ukrainy. W wyborach, na przedstawicieli tamtejszego rządu nie mieli praktycznie żadnego prawa głosu, gdyż stanowią mniejszość narodową. Ich sytuacja przez wiele lat była tak beznadziejna, że musiała wkroczyć, poproszona o pomoc Rosja, po klęsce jednej z wielu manifestacji. Putin uczynił to, o co go poproszono, stanął po stronie rodaków za granicą, którzy chcą wcielenia ich terenów do Rosji. Dla przypomnienia – okupowane tereny zamieszkiwało przed wybuchem sprzeczki średnio ponad 80% Rosjan (teraz jest ich pewnie zdecydowanie więcej, z uwagi na to, że większość tamtejszych Ukraińców wyemigrowała na zachód). Tak więc niewinni obywatele ginący w starciach zbrojnych to ofiary jedynie armii Ukraińskiej, broniącej swojej „nienaruszalności granic”, a nie Rosyjskiej, jak to mówią w mediach, bo dlaczego mieliby zabijać tych, w których obronie stanęli?. Polacy mieli podobną sytuację na Litwie w 1920 roku, w której to generał Żeligowski wraz z polskimi żołnierzami zajęli Wilno. Całą tą sytuację rozwiązano na drodze pokojowej, bez zabawy w nienaruszalność granic, gdy dwa lata później Sejm wileński przegłosował przyłączenie miasta do Polski. Czy i w owej sytuacji na Ukrainie tak samo nie można postąpić?. Otóż nie, bowiem Ukraina, popierana przez państwa UE, w tym też Polskę nie chcę się zgodzić na takie sojusze, z uwagi na to, że utracą część swego terytorium. Święta jest dla krajów Unii zasada nienaruszalności granic, bowiem gdy jedna mniejszość narodowa się oddzieli od swojego kraju, pociągnie to za sobą inne odłamy na świecie, których kraje walczące o sprawę Ukrainy chcą za wszelką cenę uniknąć. Jaka jest tu rola Polski, skoro mamy jedynie Ślązaków i Kaszubów bez własnego skrawka ziemi?. O to trzeba zapytać naszych polityków, którzy jak mniemam chcą jedynie za wszelką cenę dopiec znienawidzonym przez nich Ruskom, nawet kosztem prawdy, czy pokoju na świecie, jak to bywa w ich środowisku. Polityka międzynarodowa to nie zabawa w ubliżanie sobie nawzajem, lecz działania mające na celu dochodzenie do wzajemnych kompromisów, dlatego po części dobrze, że w negocjacjach pokojowych nie uczestniczy Polska. Co do propozycji amerykanów i ich polskich lizusów. Trzy największe mocarstwa globalne, a więc USA, UE, oraz Rosja od wielu lat toczą „wojnę” gospodarczą. Każdy z nich chce być najlepszy w tej dziedzinie, między innymi by móc narzucać swoje decyzje pozostałym. Amerykanie obserwując sytuację na Ukrainie podcierają ręce, gdyż jest to okazja do wybicia się ponad poziom swoich rywali gospodarczych. Perfidnie ją wykorzystują, jedynie na własną korzyść, pod pretekstem chęci pomocy w walce z Rosją, która to nie ma w zamiarze swoim wypowiadania wojny. Sankcje i sprzeczki gospodarcze dotykają zarówno Rosjan jak i nas, ale nie USA. Amerykanie pod wcześniej wspomnianym, fałszywym sztandarem pomocy chcą wesprzeć Ukrainę oddając w jej ręce swój „wojenny złom”, a także sprzedając jej po zaniżonej cenie swoje uzbrojenie, będące wielkim dla nich zyskiem, oraz jednocześnie wielkim osłabieniem Rosjan, natomiast z bezwartościowej dla nich Unii Europejskiej chcą zrobić poligon, w celu przetestowania swoich żołnierzy i najnowszej generacji sprzętu wojskowego.
Będąc tak daleko od potencjalnego zagrożenia Rosji sami je stwarzają, by dopełniła się ich tak przewidziana wizja, a my im to tylko ułatwiamy. Armia rosyjska nie może stacjonować w Polsce, natomiast amerykańska już tak?. Bardzo łatwo jest zaprosić wojska obcego kraju, lecz bardzo trudno jest je wygonić. Do czego dochodzimy dając obcym wojskom deptać nasze ziemie? Przede wszystkim tracimy naszą suwerenność, oraz stwarzamy zagrożenie nie tylko od strony napastnika, ale i lokatora. Dodatkowo żołnierze Amerykańscy w Polsce nie mają obowiązku przestrzegania naszego prawa, więc można powiedzieć, że są poza prawem i mogą bezkarnie robić co im się podoba.
Wracając do sedna tematu, trzeba być obiektywnym w decyzjach obu stron i ostrożnym w obelgach skierowanych w jedną nich. Władymir Putin nie jest święty, bo wiele zła i błędów popełniał za swojej kadencji i nadal to czyni, lecz niewłaściwym jest porównywanie go do największych zbrodniarzy historii świata, takich jak Hitler czy Stalin, ponieważ nie morduje on niewinnych i nie zmusza do zła, a jedynie staje po stronie zapomnianych przez świat rodaków na Ukrainie, ciągle odczuwających grzechy poprzednich władców Rosji, którzy się ich wcześniej wyparli. Trudno też się dziwić, że jest on tak bardzo lubiany i popierany przez swoich obywateli. Pamiętajcie, że w mediach dowiecie się tego, co chcą byście się dowiedzieli. Nie dajcie się im tak manipulować i analizujcie dokładnie każdą informację, bo w przeciwnym razie kłamstwo zatriumfuje. Komentarze oznajmiające jak naprawdę jest, na różnych portalach i forach internetowych są kasowane, a ludzi piszących je określa się mianem „Rosyjskiego Trolla”. Jeśli więc pisząc prawdę, mam stać się takim rosyjskim trollem, to chcę nim być.
  • 2015-03-06 20:34 | jvelzkeyek

    Re:Ukraina i Rosja - cała prawda konfliktu?

    W zgodzie należy być z sąsiadami.
    Na sąsiadów się nie obrażamy.
    Na sąsiada zawsze możemy liczyć.
    Od sąsiada soli możemy pożyczyć.
    Kto sąsiada nie szanuje i obraża.
    Ten na brak szacunku i retorsje się naraża.
  • 2015-03-06 20:56 | aa aga

    Re:Ukraina i Rosja - cała prawda konfliktu?

    Polacy mieli podobną sytuację na Litwie w 1920 roku, w której to generał Żeligowski wraz z polskimi żołnierzami zajęli Wilno. Całą tą sytuację rozwiązano na drodze pokojowej, bez zabawy w nienaruszalność granic, gdy dwa lata później Sejm wileński przegłosował przyłączenie miasta do Polski.
    -------------------------
    przeglosowal majac w Wilnie juz Polska armie? pod bagnetami?

    --czy jestes chory? ""
  • 2015-03-09 12:35 | szym626

    Re:Ukraina i Rosja - cała prawda konfliktu?

    Czy na miejscu, o które toczy się spór nie ma już wojsk rosyjskich i umieszczonego bagnetu przy szyi Ukraińskiego Rządu?
    Jaki jest sens walki Ukrainy o tą ziemię, skoro od zawsze zamieszkiwali ją Rosjanie?. Skoro tamtejsi obywatele nie chcą należeć do Ukrainy to dlaczego się ich do tego zmusza?. Na tamtych ziemiach nie ma już prawie Ukraińców, to o co walczymy?.
    To nie Rosjanie stanowią mniejszość narodową, lecz Ukraińcy. Walczymy jedynie o utrzymanie zasady, która w takich przypadkach jak ta, nie powinna mieć prawa bytu.

    Skoro nie przez bagnety, to w jaki inny sposób Rosjanie na wschodzie Ukrainy mają się wyzwolić spod jej kontroli?. Nie róbmy z tego światowej wojny, lecz stawiajmy pierwsze kroki na drodze wzajemnego kompromisu. Ukraińcy niepotrzebnie walczą o stracone dla nich już ziemie, bowiem ich już tam nie ma.
  • 2015-03-09 12:38 | szym626

    Re:Ukraina i Rosja - cała prawda konfliktu?

    ... i praktycznie nigdy nie było.