Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

(35)
Polska płaci za wykształcenie i kwalifikacje pracowników, którzy wykorzystują te umiejętności głównie za granicą – podsumowuje brytyjska reporterka.
  • 2015-03-15 21:00 | xxx

    wiekszość emigrantów nie posiada wartościowego wykształcenia

    Nigdy nie spotkałem żadnego wysoko wykwalifikowanego pracownika, który wyemigrowałby za pracą z powodów zarobkowych. Najlepsi inżynierowie zostali i zawsze będą mieli pracę w Polsce (sami ją sobie zorganizują w razie problemów). Zarobki powyżej 10 tys złotych netto to standard w Warszawie dla takich osób. Nie wiem dlaczego przeciętnie wykształcone osoby, które z różnych powodów emigrują uważa się za najlepiej wykwalifikowanych. Dzięki tej emigracji pozbyliśmy się miliona słabo wykwalifikowanych osób (dotyczy to także znanych mi osób), które nawet za granicą (gdzie rynek jest większy) nie pracują w wyuczonych zawodach. Nie ma czego żałować, Ci ludzie nie stworzyliby w Polsce nowych miejsc pracy, do końca życia żyliby w szarej strefie. W Polsce zbyt wiele osób kończy wyższe uczelnie i nie posiada praktycznych umiejętności. Mamy tylko kilka wartościowych uczelni (resztę można zlikwidować, np. po co utrzymywać specjalizację typu mikroelektronika na uczelni która nie posiada żadnego laboratorium w tym cleanroom-u). Nam nie potrzeba ludzi z dyplomami uniwersyteckimi, tylko z dyplomami techników zawodowych, po których najlepsi zdobywaliby wiedzę naukową, jeżeli posiadają talent. Aby stać się specjalistą nie wystarczy zdobyć dyplom. Zanim się go otrzyma trzeba zdobyć wiedzę, a także wiedzieć co się chce w życiu robić, aby móc dalej się uczyć. Dyplom to tylko papier, który po paru latach nie liczy się przy szukaniu pracy.
  • 2015-03-15 23:09 | emi grantka

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z przedmówcą. Nie czuję się wybitnie wartościowo wykształcona, ale jednak mam zawód, który jest wysoce pożądany w krajach zachodnich, zaś kompletnie niewykorzystany w Polsce.
    Jestem biotechnologiem, po bardzo przeciętnej polskiej uczelni, jednak w miarę rozgarniętym, z ambicjami. Po studiach niemal od razu dostałam pracę - tylko co z tego.
    Praca w niedoposażonym labie, pośród osób z doktoratami, które dostały go chyba za jajka na rynku, tempo prowadzenia projektów - ślimacze, spowalniane przez procedury przetargowe, osobiste utarczki, polityczne przetasowania, koniec końców - zero perspektyw na awans i rozwój, a po paru latach - nie ma nawet nic nowego do wpisania w CV!
    I nie chodziło nawet o pieniądze - tylko o perspektywy. Dlatego też pracuję w UK, w zawodzie, mała firma, skromny zespół, ale z sukcesami na skalę światową w biotechu. Zupełnie inna kultura pracy, inne tempo. Wyższe wymagania i konkurencja, ale za to nabywa się doświadczenia, i to tego najbardziej cenionego - w praktyce, nie fikcyjnego na papierze.


  • 2015-03-15 23:09 | ina

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Nie zgadzam się z opiniami osób, które, może czasami z powodu własnych negatywnych doświadczeń, próbują swoje emocje uogólniać. Polacy byli zawsze skłaniani do radzenia sobie. Włącznie z Wałęsowską wędką zamiast ryby, nieskutecznie łagodzoną przez Jacka Kuronia. Niestety, Nasze Państwo, czyli My, nie dbamy o siebie wzajemnie, dlatego uciekamy do Radia Maryja, "ciepłej wody", UE, za granicę. Nie udało Nam się stworzyć, mam nadzieję, że tylko dotychczas, Wspólnoty, która jednocześnie docenia wysiłki późnej PRL byśmy byli światowi, późniejszych uciekinierów z przymusu, budowniczych IIIRP, dorobkiewiczów, słuchaczy Radia Maryja i tych, którzy chcą mieszkać w Polsce nie tylko z przyzwyczajenia, ale dlatego, że chcą być Tu i być dumnymi. Jak to zrobić?
  • 2015-03-15 23:51 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    xxx
    Po zrobieniu magisterium (MA) i doktoratu (PhD) na uczelniach ze światowej czołówki nie było dla mnie w Polsce innej pracy w moim wyuczonym zawodzie niż tylko na umowę śmieciową. Stąd też musiałem wyjechać na Zachód, gdzie oferowano mi etat wykładowcy, a później także profesora na wyższej uczelni. A ty pewnie uważasz, że ja jestem tym z miliona słabo wykwalifikowanych osób, które nawet za granicą (gdzie rynek jest większy) nie pracują w wyuczonych zawodach, że nie ma czego żałować, że ja musiałem z Polski wyemigrować, że ja nie stworzyłbym w Polsce nowych miejsc pracy i że do końca życia żyłbym w szarej strefie. :-(
  • 2015-03-16 00:55 | MartinBaruch

    Biały murzyn - niewolnik z polski jest ceniony w Europie

    Niewolnik z polski - biały murzyn Europy pracuje 2 razy ciężej za to za najniższą stawkę ! jest znacznie tańszy i wydajniejszy od murzyna czy innego kolorowego niewolnika z trzeciego świata .
  • 2015-03-16 03:10 | xxx

    życzę sukcesów

    Panie Jakowalski, opisał mi Pan ścieżkę zawodową jaka czekałaby na mnie, gdybym zdecydował się kontynuować karierę akademicką. Zdecydowałem się ją przerwać, po sprawdzeniu ile mogę się nauczyć pracując w przemyśle (większe możliwości pracy twórczej a nie odtwórczej). Wiedza akademicka jest mniej lub bardziej zapóźniona względem tego co stosuje się komercyjnie. Moja pierwsza praca po powrocie do Polski (w czasie studiów rozpocząłem pracę w pewnej firmie z Nevady) była za najniższą stawkę, później była praca na czarno. Tuż po zakończeniu edukacji akademickiej nikt nie zostaje od razu specjalistą (na pewno nie można się porównywać z ludźmi którzy przepracowali wiele lat w wybranym zawodzie). To dopiero początek. Ja miałem bardzo duże problemy po powrocie do Polski (zacząłem od bezrobocia), ze względu na umiejętności, na które nie ma w Polsce popytu. Zamiast wracać za granicę, pracowałem w różnych firmach, zdobywając wiedzę, by po paru latach dzięki rekomendacjom ludzi z którymi pracowałem, zdobyć pierwszą lepszą pracę. Później założyłem firmę. W Polsce bardzo trudno znaleźć specjalistów (w wielu dziedzinach technicznych). Duża część studentów nie ma pojęcia o pracy zawodowej, którą chcieliby wykonywać. Studenci powinni próbować pracować w wybranym zawodzie już w czasie studiów, choćby po to aby lepiej poznać swoje słabości i sprawdzić czy się do danej pracy nadają. Spotkałem wielu specjalistów, którzy ukończyli zupełnie egzotyczne kierunki studiów, ale dzięki samozaparciu i chęci do nauki, stali się moimi przełożonymi i nauczycielami w zawodzie, do którego byłem przynajmniej teoretycznie lepiej przygotowany. Dopiero praca weryfikuje wartość zdobytej wiedzy.
  • 2015-03-16 08:54 | Slawczan

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Bo tamta najniższa zapewnia godziwsze życie niż nasza polska przeciętna - 2000-2500zł. Praca odbywa się zwykle w przyjaźniejszej atmosferze a nie pod skrzywioną, niezależnie od jakości i efektów naszej pracy, mordą pana, dobrodzieja, pracodawcy.
  • 2015-03-16 09:01 | Slawczan

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Tezy artykułu i polskie komentarze do niego porażają swoją naiwnością. Udawaną zapewne - z mojego emigracyjnego (IRL) doświadczenia - stolarz/monter w mojej firmie zarabiał 800 eur/tyg. Cena paliwa w IRL wtedy ok1,4eur w Polsce 1,2eur. Wszystko jasne? Nie trzeba być geniuszem by tam mieć godziwe życie, nawet słabo wykwalifikowany pracownik może do czegoś dojść.
  • 2015-03-16 10:07 | zawiedziony

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Nawet za granicą to dostrzegają i martwią się o sytuację Polaków. Nie widzą tego tylko polscy politycy, krótkowzroczne bezmózgi, karierowicze, łapówkarze i złodzieje. Ostatnio mój bratanek 15 lat, pokazał mi prezentację jaką przygotował na lekcję do szkoły ( na WOS czy coś takiego), to jak widzą polską scenę polityczną młodzi Polacy jest przerażające!!! Nawet 13-15 latkowie o politykach nie mówią inaczej jak: złodzieje, oszuści, łapownicy, krętacza. Ten kraj to fikcja i jego koniec jest nieuchronny. Ja swoim synom ( 10 i 8 lat) też mówię o konieczności wyjazdu z tego syfiarskiego kraju, pilnuję nauki języków ( angielski i niemiecki) i nauki ścisłe ( są wyjątkowo uzdolnieni matematycznie). Nie chcę aby marnowali swoje życie dla takiego złodziejskiego państwa.
  • 2015-03-16 12:45 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    xxx
    Tyle, że ja moją „karierę” akademicką zrobiłem dość późno, zaraz po 50-ce, albowiem w PRLu z przyczyn politycznych nie pozwolono mi obronić doktoratu („niewłaściwe” wnioski, do których doszedłem w mych badaniach, zresztą z pozornie apolitycznej dziedziny, jaką jest informatyka stosowana), co mi zresztą na dobre wyszło, gdyż wyjechałem na Zachód i tam, korzystając z rządowych stypendiów (wygrywałem konkursy stypendialne, w których musiałem pokonać setki kandydatów, na ogół mających angielski za język ojczysty),mogłem ukończyłem studia na poziome MA i PhD (łącznie z obroną rozprawy doktorskiej) na dwóch czołowych uniwersytetach, znajdujących się w światowych rankingach setki miejsc przed najlepszymi polskimi.
    I nie pisz bzdur, że w Polsce bardzo trudno jest znaleźć specjalistów – oni przyjadą do Polski nawet z dalekiej z zagranicy, jeśli tylko da się im dobre warunki płacy i pracy. Prawda jest bowiem taka, ze ponieważ jestem już na emeryturze (na szczęście nie polskiej), to nie muszę specjalnie dużo zarabiać, a więc nie mam jakichś wygórowanych wymagań płacowych, a mimo to nie ma w całej Polsce pracy dla osoby takiej jak ja: informatyka z doktoratem oraz ponad 30-letnia praktyka w zawodzie, w tym około 20 lat jako Systems Analyst i Project Leader zatrudniony w wielkich globalnych korporacjach finansowych przy projektowaniu, oprogramowaniu i implementacji systemów informatycznych takich jak n.p. elektroniczny transfer funduszy, łącznie z bankowością internetową. Taka jest prawda, więc proszę tu nie wstawiać bajek o tym, ze w Polsce byczo jest. Wróciłem nad Wisłę tylko z przyczyn rodzinno-sentymentalnych, a nie dla tego, że tu się coś rozwija, gdyż prawda jest taka, ze gospodarka Polski od roku 1990 oparta jest na sektorach niskiej technologii (low tech), czyli na niskich płacach, a do tego potrzebne jest oczywiście wysokie bezrobocie, a ono z kolei powoduje zapaść demograficzną, powszechna biedę oraz masową ucieczkę młodych Polaków z Polski. :-(
  • 2015-03-16 12:55 | Andrzej

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Polacy wykazują się za granicą, a Anglicy biegają nago po Rynku Krakowskim. Widocznie u nas zdrowsze powietrze.
  • 2015-03-16 13:33 | Motyl1

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    xxx
    jakowalski na innym blogu napisał:
    "Witam! Jak wiecie, "popelnilem" bylem doktorat na temat Lema ( "Visions of the Future in the Writings of Stanislaw Lem" - PhD thesis, Monash University: Melbourne , 2002) i przy okazji skompilowalem (jak dotychczas najpelniejsza) bibliografie Lema. Chcialbym ja wydac, ale nie mam czasu na szukanie wydawcy (pracuje na prywatnej wyzszej uczelni za granica). Kto z forumowiczow mialby jakies sugestie na ten temat? Do jakich wydawcow powinienem napisac, aby nie tracic za wiele czasu?
    Z gory wyjasniam, ze nie mam kontaktu z polskimi lemologami, ktorzy (poza nielicznymi wyjatkami) potraktowali mnie "per noga", bowiem z wyksztalcenia jestem ekonomista i politologiem a nie filologiem, a "osmielilem" sie naukowo a krytycznie i nieortodoksyjnie zajac Lemem i jeszcze obronic doktorat (PhD) na temat Lema i to na zachodnim renomowanym uniwerytecie (dokladnie Monash University w Melbourne).
    Prosze o kontakt na" ....."pisze pod rożnymi nickami , w Polsce próbował na UW jako" Profesor" bez habilitacji ale go nie zatrudnili.
  • 2015-03-16 14:05 | Motyl1

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    xxx
    jakowalski napisał :
    "Stąd też musiałem wyjechać na Zachód, gdzie oferowano mi etat wykładowcy, a później także profesora na wyższej uczelni."......... w Grecji i Portugalii na prywatnych jakiś tam uczelniach trzeciej klasy :)
  • 2015-03-16 18:49 | Bzdury

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Ja wyjechalem BO CHCIALEM ZEBY MOJE DZIECI nie mialy nic wspolnego z polska. To byl powod. Moje doswiadczenia z PANIA UCZYCIELKA, PANEM PROFESOREM, PANEM URZEDNIKIEM i PANEM POLITYKIEM sa tylko opowiesciami , na ktore moje dzieci reaguja wielkimi oczami i niedowierzaniem. Moje drogie dziecko juz nawet nie ma polskiego paszportu :D
  • 2015-03-16 19:27 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Motyl1
    Uczelnie nie gorsze niż polskie, a płaciły mi 10 razy tyle co polskie. Zazdrościsz?
  • 2015-03-16 19:29 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Motyl1
    Napisz wreszcie coś o sobie! N.p. o swoim doktoracie!
  • 2015-03-16 21:59 | hohoberiberi

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Motyl1, xxx,

    Fajne teorie tu wstawiacie.

    Mam 27 lat. Po dwóch latach od dyplomu z wyróżnieniem przepracowanych w polskiej firmie "z zagranicznym kapitałem" wyjechałem na doktorat za granicę. Doktorat jest opłacany przez firmę, która chce sobie wychować pracowników i przy okazji rozwiązać jakiś problem, ale przecież praca akademicka jest dla frajerów, więc to pomijam.
    Ponadto znam ludzi z mojego pokolenia którzy:
    - wyjechali po obronie magisterki pakować mięso w Holandii
    - wyjechali zakładać firmy IT do Londynu
    - po dobrej nauce na studiach liczą w Warszawie turbiny silników odrzutowych za przyzwoity pieniądz
    - po marnej nauce zamawiają długopisy dla tych liczących turbiny i też żyją

    Ale przecież można uogólnić i powiedzieć, że wyjechali tylko ci niegramotni, a jednocześnie w Polsce jest super, zostali ci sprytni i oni sobie radzą, ale trzeba zacząć od robienia na czarno, za darmo i do portfolio.

    I to jest podstawowy błąd. Ludzie są różni, ale jeśli się nie załapią na przyzwoitą robotę blisko domu, to będą szukać przyzwoitej roboty trochę dalej. Doskonale rozumiem tych, którzy wyjechali pakować mięso zamiast z uśmiechem przyjmować pogardę i zarozumialstwo jakie xxx tutaj prezentuje.
  • 2015-03-16 22:04 | Bibilijny

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Jestem inżynierem po Politechnice Warszawskiej. Z góry akceptuje 1 post tj. xxx który pisze ,że 'większość emigrantów nie posiada wartościowego wykształcenia' . Ja chyba też takowego nie posiadałem bo straciłem pracę w Polsce w wieku 50 lat, szukałem kilka miesięcy i nie mogłem nic stosownego znaleźć , a że orłem zatem nie byłem (jak wyżej) zdecydowałem się na wyjazd z rodziną i 3 dzieci w wieku szkolnym na Wyspy. Było też trudno na początku ale znalazłem pracę po kilku tygodniach z wynagrodzeniem kilka razy tyle co miałem w Polsce a było to prawie 11 lat temu. Dzieci pokończyły szkoły średnie , studiują. Moja opinia jest taka , że przemysł w Polsce jako taki istnieje w postaci montowni , a na pewno Polska to nie jest producent części i komponentów stąd wyzwania są iluzoryczne , widać to polskich podręcznikach technicznych , wszystko zerżnięte z zachodnich.. Polacy sami sobie wystawiają opinie w kraju że są genialni, a ci co wyjechali to ułomni. Może i tak jest , ja decyzji o wyjeździe nie żałuję, żałuję jedynie tego ,że nie zdecydowałem się na wyjazd wcześniej , a miałem takie możliwości. Inna atmosfera pracy, zdrowe współzawodnictwo , fantastyczne wyzwania, dbanie o pracownika, permanentne dokształcanie zawodowe.
  • 2015-03-16 23:21 | sylwia

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Będzie tak do czasu az ludzie będą pracować i zarabiać .Teraz pracują i sa okradani przez Rzad i prywaciarzy co to zwa się dawcami pracy
  • 2015-03-16 23:30 | b1234

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    W tamtym tygodniu byłem w Żywcu w firmie produkującej elektronikę. Nowoczesna linia produkcjyna, nowoczesne zarządzanie. Sprzedają głównie do Niemiec. Ludzie też chyba nie narzekają, bo te same twarze widzę tam od lat. Więc chyba nie tak źle?

    Od pół roku szukam wdrożeniowca do pracy. Większość się wykłada na pytaniu: "Jaka jest podstawowa stawka VAT w Polsce?". Dramat jakiś.
  • 2015-03-17 09:24 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    b1234
    Byłeś w montowni i się nią zachwycasz. Tymczasem taką linię produkcyjną można dziś w dosłownie kilka dni przenieść z Żywca do dowolnego miejsca na świecie. Liczy się bowiem tylko to, czyja jest ta montowania i kto opracował jej technologię.
    I co rozumiesz pod pojęciem „wdrożeniowiec”? Co on(a) ma wdrażać? Co ma do jego/jej zarobków stawka VATu w Polsce?
  • 2015-03-17 09:33 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    |hohoberiberi
    Ja też doskonale rozumiem tych, którzy wyjechali z Polski pakować mięso w Holandii, zamiast z uśmiechem przyjmować w Polsce pogardę i zarozumialstwo jakie xxx tutaj prezentuje.
  • 2015-03-17 09:43 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Biblijny
    Racja, że przemysł w Polsce jako taki istnieje dziś już tylko w postaci montowni, a na pewno Polska to nie jest dziś producent zaawansowanych technologicznie części i komponentów, stąd też te wyzwania są u nas iluzoryczne, a widać to najlepiej po polskich podręcznikach technicznych - wszystko jest tam zerżnięte z zachodnich (podobnie jak w podręcznikach do ekonomii czy zarządzania). Polacy sami sobie więc wystawiają opinie w kraju że są oni genialni (xxx!), i że ci, co wyjechali, to są ułomni. Może i tak jest, ale ja też mojej decyzji o wyjeździe z Polski nie żałuję, żałuję jedynie tego, że nie zdecydowałem się na ten wyjazd znacznie wcześniej, a (w moim przypadku w roku 1971, czyli zaraz po ukończeniu studiów albo jeszcze lepiej tuż przed ich ukończeniem a nie dopiero w roku 1981), choć miałem wtedy takie możliwości (wycieczka na tzw. Zachód). Poza Polską jest, a raczej była, na ogół inna atmosfera pracy, zdrowsze współzawodnictwo, lepsze wyzwania, lepsze dbanie o pracownika, permanentne dokształcanie zawodowe etc. oraz przede wszystkim wyższe zarobki, choć oczywiście nie wszędzie. Niestety, ale ostatnia ogólnoświatowa recesja (mowa o tej, która zaczęła się około roku 1973 i trwa do dziś) doprowadziła do poważnego pogorszenia się warunków pracy i płacy na tzw. Zachodzie, przez co nieco zmniejszył się nasz dystans do owego Zachodu. Mnie to już na szczęście nie dotyczy, gdyż jestem już na emeryturze, ale młodzi Polacy będą mieli z roku na rok coraz gorzej, gdyż z powodu pogłębiającej się ogólnoświatowej recesji, będącej wynikiem wejścia kapitalizmu w jego ostatnią, schyłkową fazę, nie będzie wkrótce dla nich pracy nie tylko w Polsce, ale też i za granicą.
    Poza tym, to najważniejszym powodem tego, że dla Polaków nie ma przyszłości w Polsce jest to, że od roku 1989 mamy w Polsce typowy wręcz kapitalizm kompradorski, czyli rodzaj kapitalizmu typowy dla koloni, półkolonii oraz różnego rodzaju protektoratów, w którym lokalny kapitał jest bardzo słaby, a więc faktyczne rządy sprawuje w nich kapitał obcy, na ogół z tzw. metropolii, czyli z mocarstw kolonialnych, a w przypadku Polski jest to znów, jak przed wojną, czyli w II RP, głównie kapitał niemiecki i amerykański. Taki kapitał jest oczywiście zainteresowany w rozwoju swych kolonii, ale tylko w takim rozwoju, który nie zagraża monopolistycznej pozycji metropolii. Stąd też koloniach i półkoloniach zachodniego kapitału, takich jak dzisiejsza Polska rozwija się w zasadzie tylko rolnictwo i górnictwo (jeśli ono wydaje się być opłacalne) oraz infrastrukturę, n.p. transportową a także pewne ( na ogół „low tech”) gałęzie przemysłu przetwórczego, ale już biura konstrukcyjne lokuje się, z oczywistych powodów, w metropolii: przecież nikt będący zdrów na umyśle nie będzie inwestować w rozwój swojego konkurenta. I tu jest pies pogrzebany oraz źródło kłopotów zarówno polskich przedsiębiorców, jak też i polskich pracowników. Polska musi więc jak najszybciej odzyskać niepodległość, jeśli chcę się wyrwać z tego zaklętego kręgu wysokiego bezrobocia i niskich płac, czyli z kręgu ubóstwa i zacofania, a to przecież wymaga na samym początku wyjścia Polski zarówno z UE jak też i NATO oraz zerwania konkordatu.
  • 2015-03-17 13:12 | Motyl1

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    jakowalski napisał:
    "Poza Polską jest, a raczej była, na ogół inna atmosfera pracy, zdrowsze współzawodnictwo, lepsze wyzwania, lepsze dbanie o pracownika, permanentne dokształcanie zawodowe etc"

    .... to dlaczego w Australii podawałeś wszystkich twoich pracodawców do sądu ? W Polsce to tez robiłeś i robisz nadal.
  • 2015-03-17 15:27 | Ben

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    kagan is best.
  • 2015-03-17 15:28 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Motyl1
    Co widzisz złego w podawaniu do sądów szefów, którzy naruszali prawo? Ja po prostu nie godziłem się na bycie ofiarą mobbingu i dyskryminacji, a za odszkodowania kupiłem sobie dom w całkiem dobrej dzielnicy Melbourne.
  • 2015-03-17 17:14 | Motyl1

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    jakowalski
    jeden dom , a nie dwa?
  • 2015-03-17 18:38 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Motyl1
    Dla ciebie nawet i trzy!
  • 2015-03-17 20:23 | Magda

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Przez przypadek okazalo sie ze moj zawod (psycholog kliniczny) o wiele lepiej sprawdza sie za granica niz w Polsce - tak, zdobycie specjalizacji w tej dziedzinie wymaga tu sporych kwalifikacji I doswiadczenia. . Kiedy chcialam specjalizowac sie w Polsce nie bylo takiej mozliwosci. Wiec generalnie nie narzekam :D
  • 2015-03-18 10:15 | Xerocopia

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    No, no, zaczyna sie pisac jak jest, a nie, jak sie nam wydaje, ze jest, to znaczy jak byc powinno politycznie poprawnie. Szkoda tylko, ze na podstawie prasy angielskiej.
  • 2015-03-19 11:56 | rebel

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    "Jak 35-letnia Katarzyna, która w połowie marca udaje się do Włoch – w tamtejszej restauracji zarabia 1035 euro miesięcznie. To sześć razy więcej niż zdołałabym zarobić w Polsce"

    1035euro/6 = 172,5 euro * 4,1 PLN/Euro = 707,25 Pln

    Pomijając już takie rzeczy jak średnie wynagrodzenia, mediana wynagrodzeń, polskie prawo ... to zarobienie 700 złotych miesięcznie nie jest specjalnym problemem.


  • 2015-03-19 12:42 | Odp

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    @ Rebel

    Psssst. ;)

    1035 euro * 4,1 = 4243.5 zł miesięcznie

    Za pracę w restauracji, to godziwe wynagrodzenie.
  • 2015-03-19 18:41 | jakowalski

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    Rebel
    1035 euro * 4,1zł/euro = 4243.5 zł
    To na Zachodzie żadna rewelacja, ale więcej niż zarabia dziś większość Polaków w Polsce.
  • 2015-04-01 16:41 | rebel

    Re:„Guardian”: W Polsce coraz więcej eurosierot

    @Odp
    @jakowalski
    "(...) w tamtejszej restauracji zarabia 1035 euro miesięcznie. To sześć razy więcej niż zdołałabym zarobić w Polsce. Oczywiście pod warunkiem, że w ogóle znalazłabym pracę."
  • 2015-04-25 11:51 | Andrzej Falicz

    Przyklad idzie od gory

    Najwiekszym "polskim sukcesem" ostatnich lat okazuje sie przeciez emigracja premiera polskiego rzadu Donalda T. do Brukselii.
    Gdzie zamiast rzadzic 40-to milionowym krajem za 5-krotnie wyzsza kase bedzie ...organizowal spotkania.

    Czy komukolwiek o zdrowych zmysla przyszlo by do glowy zaproponowac to premierowi Wielkiej Brytanii czy Wloch.
    Czy rzucil by robote, odpowiedzialnosc i kraj by przy medialnych fanfarach narodowego ...tryumfu zawisnac jako zyrandol w Belgii?