Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Chcesz być autorem książki? Najpierw zapłać!

(7)
By poczuć się dziś pisarzem, wystarczy mieć gotówkę. W Polsce kwitną wydawnictwa oferujące publikację książki za pieniądze autora. Często obiecują sławę, ale nie są w stanie zapewnić czytelników.
  • 2015-03-27 12:57 | Walec z Bobra

    ten mechanizm od dawna jest stosowany przez wydawnictwa branżowe

    Ten mechanizm od dawna jest stosowany przez wydawnictwa branżowe. Na kierunkach ścisłych opłata jest standardem, w szczególności w czasopismach z listy filadelfijskiej. Kierunki humanistyczne rzadko posiadają własne wydawnictwa i nawet bardzo dobre prace naukowe nie mogą liczyć na publikację. Każdy kto chce może natomiast zapłacić wiodącym wydawnictwom i wydać każdy doktorat, a nawet pracę magisterską.
  • 2016-04-13 21:41 | naltar

    Re:Chcesz być autorem książki? Najpierw zapłać!

    W pewnym sensie cieszy mnie, ze Polska w koncu dobila do reszty swiata (vanity publishing znane jest... o rety, juz chyba dobrych kilkadziesiat lat. Ale samo w sobie to nic nowego, mechanizm dziala tak samo, jak w przy goraczce zlota w Kalifornii, gdy jedyny pewny interes na goraczce zlota robili sprzedawcy lopat i kilofow.
    Niestety, jak ze wszystkimi dobrodziejstwami przychodzacymi z Zachodu, trzeba zaplacic frycowe, zanim mlodzi, spragnieni slawy i zaslepieni grafomani z Polski nie zorientuja sie, ze sa - jak zwykle - robieni w bambuko. A wtedy pojawi sie kolejny sposob na to, zeby ulzyc ich portfelom, i tak w kolko...
  • 2016-04-14 05:07 | sławek.m

    Re:Chcesz być autorem książki? Najpierw zapłać!

    Po co szukać inspiracji w wieściach z Ameryki i to niedawnych. Nakład własny autora rewelacyjnie opisał Umberto Eco w Wahadle Foucaulta. Akcja dzieje się w latach 70-dziesiątych, więc mechanizm jest znacznie starszy niż Amazon. Z tym tylko że w przypadku e-booka nakład pracy "wydawnictwa" jest jeszcze niższy.
  • 2016-04-14 19:34 | Aspiryna

    Re:Chcesz być autorem książki? Najpierw zapłać!

    "Ten mechanizm od dawna jest stosowany przez wydawnictwa branżowe. Na kierunkach ścisłych opłata jest standardem, w szczególności w czasopismach z listy filadelfijskiej"

    Nie, to nie jest prawda, zdecydowana wiekszosc czasopism z listy filadelfijskiej NIE pobiera zadnych oplat. Oplaty pobierane sa natomiast przez tzw. "open access journals"...

    Wedlug 'Wikipedia':
    "Open access (OA) journals are scholarly journals that are available online to the reader "without financial, legal, or technical barriers other than those inseparable from gaining access to the internet itself." They remove price barriers (e.g. subscription, licensing fees, pay-per-view fees) and most permission barriers (e.g. copyright and licensing restrictions). While open access journals are freely available to the reader, there are still costs associated with the publication and production of such journals. Some are subsidized, and some require payment on behalf of the author."

  • 2016-04-15 08:48 | Kasiaesz

    Re:Chcesz być autorem książki? Najpierw zapłać!

    To jasne że self-publishing musi przynosić zyski firmom się nim zajmującym, każdy biznes na tym polega.
    Możliwość spełniania swoich marzeń chociażby za pośrednictwem Rozpisani.pl to fajna sprawa, nie potępiałabym "pisarzy" czy początkujących autorów za dążenie do celu za wszelką cenę, rynek i tak to zweryfikuje.
  • 2016-06-04 12:34 | wydawca.net

    Czyli o tym, jak media i dziennikarze kreują Czytelnicze gusta, opinie oraz literacką rzeczywistość

    Dwa artykuły. Pierwszy w Dużym Formacie GAZETY WYBORCZEJ(Urazińska -"Self-publishing. Cała Polska pisze książki") a ten POLITYCE . „Polityka” z końca marca, „Wyborcza” z początku czerwca. Dwóch autorów, dwie odmienne opinie. Cechy wspólne: w żadnym nie pisze się o self-publishingu, chociaż autor i autorka uparcie udowadniają , że tak i maja na to swoje „racje”. Aha! Żadna cześć Graya nie była wydana jako self-publishing!
  • 2017-05-10 21:49 | RafałHarer

    Re:Chcesz być autorem książki? Najpierw zapłać!

    Oczywiście, że wydawnictwa wykorzystują ego piszących. Ale to tylko jedna ze stron problemu. Rynek wydawniczy (na ile go znam)stał się rynkiem i rządzi się rynkowymi prawami. Debiutant jest ryzykowną inwestycją. Dobre rzeczy zdarzają się rzadko. Pada proces wydawniczy (liczba i jakość recenzji i korekty), mainstream: Skandynawia, kryminał, fantasy plus celebryckie przemyślenia o gotowaniu i życiu. Sfera blogowa także zdominowana przez mainstream. Liczba propozycji fizycznie przekracza możliwość oceny i wyłapania rokującego pisarza. Self-publishing wydaje się dobrym rozwiązaniem, ale trzeba czytać umowy i chociaż przez chwilę stąpać po twardszym gruncie i niestety zainwestować czas i/lub pieniądze, żeby książka w ogóle została dostrzeżona. Czasami też nie o to chodzi, żeby na książce zarobić. Może chodzić o sam fakt napisania, wydania i pokazania znajomym. Albo o, może odrobinę kosztowną, swobodę wydawniczą. A może o to, żeby przeczytać najpierw kilka tysięcy książek (tak jak z obrazami), żeby wiedzieć, że napisało się grafomańskie wypociny (co nie zmienia faktu, że grafomańskie wypociny dobrze wypromowane sprzedają się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy).