Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Życie bez ślubu: wolność czy problem?

(11)
Polskie prawo stawia pary przed alternatywą: święty węzeł małżeński albo nic. Dla wielu ludzi coraz częściej oznacza to życiowe komplikacje.
  • 2015-03-31 21:02 | incomplete_idi

    Życie bez ślubu: wolność czy problem? Grzech konkubinatu

    Jaki grzech? Ktoś jeszcze wierzy w takie banialuki?
  • 2015-04-01 06:31 | Miron62

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    Umowa partnerska jest formalizacją związku, podobnie jak ślub cywilny.
    Jak słusznie zauważyła autorka artykułu, nie chroni ona przed wzajemnym wykorzystywaniem i traumą rozstania. Jeśli zostanie dopuszczona okaże się, że wiele par w dalszym ciągu żyje bez żadnej umowy. Problemem jest bowiem niechęć ludzi do brania na siebie zobowiązań i odpowiedzialności za innych.
  • 2015-04-01 21:49 | camel

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    @Miron, może i dobrze dostrzegasz problem, ale czy nie jest ono zupełnie obok tematu? Bo wiesz, ślub kościelny niczego tutaj nie zmienia, co najwyżej na gorsze. Sama "formalizacja związku" jest głupim, totalitarnym przeżytkiem związanym z prymitywnymi systemami społecznymi i powoli powinna odchodzić do lamusa wraz z medycyną w rodzaju trzech zdrowasiek w piecu chlebowym.

    Niedojrzałe, nacechowane katolicką zaściankowością rozważania na temat związków, są specjalnością naszego kraju. Mądrzejsze społeczeństwa już dawno doszły do wniosku, że wolne związki są dojrzalsze od pokropionych przez szamana. Dwoje sprawnych umysłowo ludzi po prostu żyje ze sobą, nie oglądając się na dziwnych magików z pociesznych czapkach czy na przyzwolenie urzędnika. I to jest zdrowe a nie "małżeństwo" pojmowane średniowiecznie.
  • 2015-04-02 06:28 | Miron62

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    Nie miałem na myśli ślubu kościelnego (chociaż jestem praktykującym katolikiem ), ale niechęć ludzi do jakiejkolwiek formalizacji związków. Dla niewierzących są śluby cywilne, które są formą umowy partnerskiej dla par hetero.
    Jeżeli para nie chce się zarejestrować w żadnej formie, na na jakiej podstawie społeczeństwo ma jej pomagać. Chyba że wprowadzimy "śluby na czas określony" zawierane w urzędach skarbowych (wspólne rozliczanie podatków), w NFZ (informacje o stanie zdrowia), notariuszem ( zabezpieczenie wspólnie wypracowanych dóbr ).
  • 2015-04-02 06:31 | Miron62

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    @Camel
    Nie miałem na myśli ślubu kościelnego (chociaż jestem praktykującym katolikiem ), ale niechęć ludzi do jakiejkolwiek formalizacji związków. Dla niewierzących są śluby cywilne, które są formą umowy partnerskiej dla par hetero.
    Jeżeli para nie chce się zarejestrować w żadnej formie, na na jakiej podstawie społeczeństwo ma jej pomagać. Chyba że wprowadzimy "śluby na czas określony" zawierane w urzędach skarbowych (wspólne rozliczanie podatków), w NFZ (informacje o stanie zdrowia), notariuszem ( zabezpieczenie wspólnie wypracowanych dóbr ).
  • 2015-04-10 14:56 | ona

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    @Miron
    Ze ślubem cywilnym łącza się wszystkie kwestie opisane przy rozwodach... I to urzędnik decyduje czy ludzie mają żyć razem albo nie.. To wystarczająco odpychające. Podobnie jak nakazy - związane ze ślubem. Jakby ludzi sami nie mogli uzgodnić między sobą jak chcą żyć wspólnie...
    Ślub kościelny ma znaczenie tylko dla wierzących osób i raczej nie o niego dotyczy się główna dysputa.
    Piszesz o pomocy społeczeństwa dla pary - w jakiej formie? Podatki każdy płaci, Zusy itd tez nie zależnie od tego w jakim związku się znajduje.
    Gdyby wprowadzić związki partnerskie w takiej formie jak w innych krajach, więcej ludzi chciałoby formalizacji swoich związków.
    ... Najbardziej lubie jak ludzie, którzy nie są w związku partnerskim najwięcej wiedzą o tym, co kieruje ludźmi którzy je zawierają...
  • 2015-04-12 19:15 | gość

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    Ale w czym problem ? Albo ślub (cywilny) i małżeństwo=różne prawa i obowiązki.
    Albo brak ślubu, brak praw i obowiązków.
    Umowa partnerska, czyli prawa - ale, ale obowiązki - nie. Super pomysł - szczególnie, że na te prawa (np. renta dla wdowy/wdowca, zasiłki itp. mieliby się składać wszyscy podatnicy.

    Rozwód jest traumatyczny i długi - kiedy są małoletnie dzieci lub kiedy małżonkowie ( lub jeden z nich) się uprą.
    Rozstanie w związku bez ślubu może być tak samo traumatyczne i trudne (od strony prawnej) i trwać przed sądem całe lata (jeśli jest majątek czy dzieci).
  • 2015-04-13 10:05 | klu

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    Nic dodać, nic ująć. Odpowiedz jasna, prosta i przejrzysta.
  • 2015-05-02 07:01 | Ewa

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    Po prostu ręce opadają i krew się powoli goduje czytając niektóre "kwiatki" z artykułu.

    "Dorastali w pustych domach, wychowywani przez zabieganych, zapracowanych rodziców, którym wiecznie brakowało czasu. Nie dostali stabilnych wzorców, które mogliby powielać." - a kto powiedział, że w takiej rodzinie nie można mieć stabilnych wzorców? Co to ma współnego z tym, że rodzice dużo pracują? Jeżeli nie brakuje innych wartości i ten czas co jest spędza się aktywnie z rodziną, to jest to lepsze niż cały dzień w domu ale oglądając telewizję.

    "Inna rzecz, że czas płynie dziś szybciej, wymaga stałego bycia na bieżąco, dostosowywania się do zmian, ciągłego chwytania nowych rzeczy. Trudno zakładać, że przez całe życie będzie się miało jedną pracę, i coraz trudniej obiecywać drugiej osobie, że się jej nie opuści aż do śmierci." - No tak, bo skoro moje życie płynie szybko i sporo się w nim zmienia, to nie mogę komuś obiecać, że będę z nim aż do śmierci bo muszę się skupić na łapaniu nowych rzeczy. Autorka redukuję tutaj ludzi do maszynek kalkulujących wszystko na podstawie czy im się opłaca czy nie i na ile. Totalne spłaszczenie tak skomplikowanych pojęć jak miłośc, potrzeba realizacji, piorytety czy wartości. Bo przecież wszyscy młodzi to maszynki.

    "Tradycyjne małżeństwo [...]Zaczyna budzić lęk, jako ten rodzaj stabilizacji, który zamyka na inne drogi życiowe, odbiera wolność. Jest przez młodych postrzegane jako zatrzaskująca się pułapka." - kto normalny wchodzi w prawdziwy, szczery związek (jakikolwiek prawnie) z drugą osobą z myślą "oj, nie chcę z nim/nią ślubu bo mnie to ograniczy i będę w pułapce"???

    "Małżeństwo to instytucja, którą należy chronić, więc lepiej unikać dyskusji i zachować święty spokój. W wolnym związku ludzie widzą większą szansę na realizację swoich potrzeb, więc bardziej otwarcie o nich mówią." - No tak, w małżeństwie najważniejszy święty spokój, a w zwiazku partnerskim najważniejsza realizacja siebie. Co za durnota.

    "W konkubinatach kobiety bardziej aktywnie wchodzą w spory. Częściej podnoszą głos, krzyczą, bronią swoich racji. Wiedzą, czego chcą i starają się to uzyskać, więc domagają się rozwiązania konfliktu na swoich warunkach." - Ciekawe jak autorka zgromadziła takie ciekawe dane, że w związkach partnerskim kobiety częściej podnoszą głos??? Stała pod oknem czy pytała kobiety na ulicy "Jak często podnosi Pani głos podczas kłótni z partnerem?" No i przecież takie kobiety muszą postawić na swoim i bronić swoich racji, na swoich warunkach. Bo one takie indiwidualistki, które skupiają się na samo-realizacji i co one tam będą tolerować jakieś wybryki partnera. Jak się nie podoba to do widzenia, ja i tak kalkulowałam, że będziemy razme tylko parę lat.

    Wydzwięk takich wypowiedzi autorki jest po prostu przerażający. Sprowadza ludzi w związkach partnerskich do rozkapryszonych dzieci, które potrfią tylko brać, a uczucia mają tylko dla siebie, a reszta to czysta kalkulacja. Zero szacunku dla wyboru, który taki ludzie robią, zero zrozumienia, że dla niektórych (szczególnie niewierzących lub obojętnych na wiarę), emocjonalnie związek partnerski czy małżeństwo to to samo minus brak ślubu/wesela/paru podpisów. Branie ślubu z przekonania, że to da gwarancję na bycie z kimś po grób jest tak samo mylne i smutne jak przekonanie, że wchodzenie w związek partnerki zapewni mi łatwe zrywanie. Dwoje ludzi bierze ślub bo się kochają i chcą to w ten sposób wyrazić / dwoje ludzi wchodzi w związek partnerski bo się kochają i chcą to w taki sposób wyrazić. To, że autorka sprowadza kobiety w małżeństwie do cichych cierpiętnic, a w związkach do rozkrzyczanych materialistek udarza tylko w nią samą i jej brak umiejętności w napisanie dobrego, profesjonalnego artykułu.

  • 2015-05-07 11:42 | alicja3293

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem?

    Jestem studentką III roku pracy socjalnej na Uniwersytecie Gdańskim. Przygotowuję pracę licencjacką na temat związków kohabitacyjnych (nieformalnych). Zwracam się z uprzejmą prośbą o wzięcie udziału w badaniu. Uzyskane wyniki badań zostaną wykorzystane w zestawieniu zbiorczym jedynie w mojej pracy naukowej. Wywiad ta jest całkowicie anonimowy, dlatego proszę bardzo o szczerość udzielanych odpowiedzi, bo tylko dzięki temu możliwe będzie uzyskanie rzetelnych wyników. Badanie przeprowadzone będzie drogą elektroniczna dlatego proszę o wysłanie odpowiedzi na mój adres mailowy : alicja_rucinska@wp.pl
    Bardzo dziękuję za poświęcony czas

    1. Wiek, wykształcenie, wykonywany zawód
    2. Jaka jest długość trwania waszego związku?
    3. Jakiego jesteście wyznania?
    4. Jesteś religijny/a ?
    5. Jakie posiadasz przekonania/teorie/poglądy na temat związków nieformalnych?
    6. Jak wyglądają twoje/wasze relacje z najbliższa rodziną ?
    7. Jak społeczeństwo/kościół reaguje na zjawisko kohabitacji (życie bez ślubu, „na kocią łapę”)?
    8. Posiadacie dzieci ?/ Planujecie dzieci?
    9. Czy jest to świadomy wybór?
    10. Co miało wpływ na wybranie takiej formy związku?
    11. Czy takie życie posiada pozytywne aspekty? Jakie?
    12. Jakie macie plany na przyszłość względem związku?
    13. Jak nazwał/a byś swój związek?
    14. Czym jest według Ciebie małżeństwo?
    15. Czy warto w Polsce/ w obecnych czasach brać ślub ?
  • 2015-05-28 07:41 | antymat

    Re:Życie bez ślubu: wolność czy problem? Art. 111 ordynacji podatkowej.

    Autorze - autor się myli. Polskie prawo podatkowe wcale nie traktuje konkubentów jak dwie obce osoby. W każdym razie nie wtedy, kiedy jedna z nich coś jest państwu winna. Wtedy - jak najbardziej państwo jest skłonne uznać, że coś je jednak łączy: http://prawo.rp.pl/artykul/724422.html