Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Specjalne studia tylko dla zdolnych

(75)
Jak wyjść z beznadziejnej sytuacji, w jakiej znalazła się polska nauka?
  • 2015-05-06 10:31 | Swann

    dwie uwagi

    1) Polacy dobrze by zrobili, jeśli przestaliby chrzanić o wybitnych uczonych, najlepszych uczelniach (pełnych wybitnych uczonych) i genialnych studentach (uczonych przez wybitnych uczonych). Polskie najlepsze uczelnie - UW i UJ - są na poziomie trzeciorzędnych uczelni brytyjskich. Zamiast się martwić, jak zrobić w Polsce drugi Oxford, Polacy powinni się martwić, jak przerobić uczelnie trzeciorzędne na drugorzędne. Wydaje mi się, że ten problem nie istnieje w polskiej debacie o nauce, bo dominują w niej ludzie typu pan Król i pan Hartman, którym z jakiś niezrozumiałych dla mnie względów wydaje się, że osiągnęli już poziom wybitności i teraz tylko czas, aby reszta nauki ich dogoniła. Cóż, tak się pewno wydaje każdemu trzeciorzędnemu profesorowi z Polski.
    2) Postulatem, który wydaje się najbardziej cieszyć brać naukową w Polsce jest ograniczenie liczby studentów. Ciężko mi zrozumieć ten entuzjazm karpi za przyspieszeniem Bożego Narodzenia. Mniej studentów oznacza mniej pieniędzy, co pociąga za sobą mniej etatów, co z kolei zniechęca kolejne pokolenia potencjalnych naukowców do robienia (sensownych) doktoratów. Wizja, w której brak etatów nie jest problemem, bo na uczelniach po prostu zostają sami wybitni naukowcy jest rozczulająca i ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co pomysł, aby co roku kręcić tylko 3 filmy, ale tak, żeby wszystkie były wybitne.
  • 2015-05-06 10:56 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Przecież tylko zdolni powinni studiować!
    http://wojciech.pluskiewicz.pl/2011/09/diagnoza-stanu-nauki-polskiej.html
  • 2015-05-06 11:01 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    swann
    Sens ma kręcenie tylko kilku dobrych filmów rocznie ZA PAŃSTWOWE PIENIĄDZE. A za prywatne, to niech sobie kręcą tyle, ile chcą... Podobnie z uczelniami: sens ma kształcenie ZA PAŃSTWOWE PIENIĄDZE tylko kilkadziesiąt tysięcy studentów i zatrudnianie w tym celu, ZA PAŃSTWOWE PIENIĄDZE, tylko kilkanaście tysięcy najlepszych naukowców. Reszta niech się kształci, ale tylko na swój własny rachunek i tylko na swoje własne ryzyko w uczelniach prywatnych.
  • 2015-05-06 21:17 | Mixx

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reszta niech się kształci, ale tylko na swój własny rachunek i tylko na swoje własne ryzyko w uczelniach prywatnych.

    ````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````

    A moze czesc z tej "reszty" mozna ksztalcic na uczelniach panstwowych, tyle ze za jakas odplata?
    Czy studia na uczelniach panstwowych musza byc bezplatne dla KAZDEGO ?
  • 2015-05-07 09:33 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Mixx
    Dopuszczenie substandardowych, czyli po prostu marnych studentów na państwowe uczelnie oznacza obniżkę poziomu tych uczelni, jako że wykładowcy będą musieli wtedy „równać” do tych najgorszych studentów, którzy przecież nigdy nie powinni się znaleźć na wyższej uczelni. A poza tym, to będzie wtedy tak, że jedni studenci będą musieli na swój dyplom zapracować, podczas gdy inii będą mogli sobie takowy dyplom kupić, a to z kolei spowoduje nacisk na państwowe uczelnie, aby przyjmowały jak najwięcej studentów opłacających swe studia, aby tym samym podreperować budżet uczelniany, co znów prowadzić będzie do obniżki poziomu nauczania. Tak więc należy wyraźnie oddzielić prywatne pseudo-wyższe uczelnie komercyjne, nastawione z definicji na zysk, od prawdziwych, nie nastawionych na zysk wyższych uczelni państwowych, których powinno być mało i które powinny przyjmować tylko garstkę najlepszych kandydatów na studia. I jeszcze jedno: ponieważ niekoniecznie najlepszymi studentami są ci, którzy najlepiej zdali matury, to należy także oddzielić matury od selekcji kandydatów na studia wyższe poprzez ponowne wprowadzenie egzaminów na studia wyższe.
  • 2015-05-07 12:10 | kurunia

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Autor artykulu ma racje: “Nie da się zreformowac istniejacych uniwersytetow. Jak zawsze i wszedzie, lepiej robic nowe niz naprawiac stare.” Jego tekst zainspirowal mnie do refleksi jak taka renomowana uczelnia moglaby wyglacac. Oto kilka przemyslen w zasadzie rozszerzajacych propozycje autora.

    Piewsze pytanie: skad wziac pieniadze na taka uczelnie?

    Bezplatne studia dla kazdego to realna farsa. Czy Polakow stac na platne studia? Przypuszczam, ze wszyscy jednym glosem powiemy NIE! nie stac nas na platne studia. Chociaz w zasadzie…

    Oto dane z ministerswa edukacji dotyczace liczby studentow na panstwowych uczelniach w roku 2011/2012: (https://www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_07/0695136d37bd577c8ab03acc5c59a1f6.pdf)

    -w roku 2011/2012 na uczelniach publicznych studiowalo 1339 tysiace studentow

    -z tej liczby 374 tysiace studentow (21%) zdecyduwalo sie na platne studia w cenie srednio 5 tysiecy zl za rok (jak se pomnozymy te 5 tys. zl przez 5 lat studiow, wychodzi 25 tys. zl za cale studia!!!)

    Jak wiadomo, studia zaoczne, to czesto platna formalnosc i swietny sposob na dorabianie dla pracownikow panstwowych uczelni. Jednak jest to jakis potencjal finansowy. Jezeli 374 tysiace mlodych ludzi placi za studia zaoczne, byc moze znalazlo by sie kilka tysiecy osob chetnych do PLACENIA ZA ELITARNE, RZETELNE, TRUDNE STUDIA, na ktore najpierw trzeba sie dostac (przez wewnetrzny egzamin wstepny), ktore potem trzeba bedzie w pocie czola skonczyc, bo dyplomu od tak sie nie dostanie.
    Oczywicie pod warunkiem, ze to nie bedzie 5 tys. zl za rok, ale powiedzmy 2,5 tysiaca zl. Ta kwota, nie taka znowu wysoka, juz by stanowila naturalna selekcje. Przecietniak na to by nie poszedl, bo mialby studia panstwowe darmowe. A ten komu na tym zalezy znalazlby prace na pol etatu, aby te studia oplacic. Naturalnie system stypendiow panstwowych badz prywatnych bylby konieczny. Firmy zawsze szukaja sposobu na obnizenie podatkow, wspieranie finansowe renomowanej uczelni przyniosloby obustronny profit (prywatny sponsor placi mniejszy podatek a zykuje wykwalifikowana kadre na rynku pracy).Dla mnie to wykonalne!

    Kto by wykladal na takich uczelniach? Autor artykulu proponuje rekrutacje kadry takiej uczelni jako arbitralna decyzja “kilkuosobowego grona uczonych, którzy zbiorą kolegów najwyższej jakości.” Dodam jedynie, ze nadawanie stopni naukowych moze budzic pyche, rywalizacje o stolek, badz po prostu lenistwo wraz z nadaniem tytulu, ktory, jak pisal Jan Hartman, niewiele juz znaczy. Proponuje, aby taka uczelnia wyzbyla sie nadawania stopni naukowych. Chcemy budowac nowe, bardziej niz naprawiac stare? Pozbadzmy sie tytularnej hierarchii. Niech pracownicy takiej uczelni sobie beda po prostu panem J. Kowalskim (specjalista od ...), pania Z. Glowala (od …), itp. A jezeli komus zalezy na tytule, przeciez uniwersytety nadal je nadaja.

    Polemizujac z autorem artykulu, mam nieco inna wizje warunkow zatrudnienia kadry takiej uczelni. Zatrudniony wykladowca bylby na kontrakcie czasowym, odnawialnym regularnie, nie daj boze z gwarancja zatrudnienia na cale zycie. (zbytni komfort moze zdemoralizowac nawet najbardziej zapalonych…) Moglby on w kazdej chwili zostac zwolniony, jezeli poddano by w watpliwosc jakosc jego pracy naukowej. Oczywiscie nie sama renoma, ale i wklad pedagogiczny bylyby warunkiem dobrego spelnienia kontraktu. Co motywowaloby pracownikow naukowych do pracy na takiej uczelni? Zdecydowanie bardziej renoma instytucji niz finansowa korzysc: bo warto, bo ci, ktorzy tam pracuja, sa gwarancja jakosci. Rzecz jasna, zarobki takiej kadry powinny zaspokajac potrzeby materialne dobrze usytuowanej klasy sredniej, tak ,zeby pracownicy nie musieli dorabiac na prawo i lewo.

    Selekcja studentow od egzaminow wstepnych po ostatni rok studiow, konkurencyjnosc merytoryczna kadry takiej instytucj, przy srednim wkladzie finansowym studentow, panstwa I kapitalu prywatnego, mogloby zaowocowac utworzeniem uczelni ponad przecietnej, bez naruszania systemu panstwowej edukacji bezplatnej.
    Pozdrawiam!
  • 2015-05-07 20:04 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Kurunia
    1. Skąd wziąć pieniądze na taka uczelnie?
    Z likwidacji 90% obecnych państwowych wyższych uczelni, czyli tych, których poziom jest tak niski, że nie figurują one w żadnych międzynarodowych rankingach. Wcale nie trzeba by więc wprowadzać czesnego, które zawsze jest przecież formą zapłaty za dyplom, gdyż zgodnie z prawem nie można pobierać od kogoś pieniędzy za nic, czyli tu konkretnie nie można pobierać czesnego, jeśli nie gwarantuje się wydania dyplomu, choćby trójkowego, osobie płacącej to czesne. Z tym problem spotkałem się dość dawno temu pracując na całkiem dobrym australijskim uniwersytecie (pierwsza setka światowych rankingów). A argumenty za likwidacją tych substandardowych polskich pseudo-wyższych pseudo-uczelni są bardzo silne, jako że one po prostu marnują pieniądze podatników, nie prowadząc praktycznie żadnych liczących się badań naukowych, a jedynie „produkując” niedouczonych absolwentów, praktycznie niezatrudnialnych w swych wyuczonych na tych „studiach” zawodach.
    2. Kto by wykładał na takich uczelniach?
    Selekcja pracowników powinna opierać się tu na komisjach złożonych z osób zatrudnionych na najlepszych zagranicznych wyższych uczelniach, aby w ten sposób zagwarantować, że kryteria selekcji nie będą pisane, tak jak dziś (zresztą nie tylko w Polsce) pod konkretne osoby, aby konkursy wgrywali rzeczywiście najlepsi, a nie, jak dziś, „krewni i znajomi królika”. Niemniej uważam, że pewna forma pewności zatrudnienia jest tu jak najbardziej potrzebna, i że obowiązujący obecnie w Polsce kodeks pracy jest na tyle elastyczny, że nie byłoby problemu rozwiązania umowy o prace na czas nieokreślony z pracownikiem, który nie spełniał by wymogów tej uczelni.
    3. Oczywiście, jestem za trudnym egzaminem wstępnym i poważnymi egzaminami w takcie studiów, ale to jest chyba wręcz oczywiste!
  • 2015-05-08 10:09 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Kurunia c.d.
    Nie zgadzam się też z tym, że nowoczesne uczelnie nie powinny używać stopni i tytułów naukowych. Uważam, że stopień doktora (PhD) jest potrzebny, jako odpowiednik stopnia majstra w rzemiośle, czyli jako certyfikat posiadania kwalifikacji do samodzielnego prowadzenia badań naukowych oraz ze potrzebna jest na takiej uczelni pewna hierarchia typu asystent, adiunkt, docent i profesor, tak jak zresztą w każdej większej instytucji oraz oczywiście stanowiska takie jak szefa katedry/instytutu, dziekana i rektora. Natomiast zbędna jest habilitacja oraz wymogi nostryfikacji doktoratów uzyskanych na najlepszych wyższych uczelniach świata.
    Pozdrawiam
  • 2015-05-08 14:34 | kurunia

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Jakowalski

    1. W zupelnosci sie zgadzam z postulatem zlikwidowania 90% panstwowych pseudo-wyzszych pseudo-uczelni. Niestety oczywistym jest fakt , ze rzaden minister nigdy nie odwazy sie na taki krok. Dlatego utworzenie nowych jakosciowo lepszych instytucji naukowych jest, mysle, jedynym rozwiazaniem. Nowe zdemaskuje niewydolnosc starego I mozemy sie spodziewac, ze za jakies 20-30 lat liczba pseudo-wyzszych pseudo-uczelni zacznie sie kurczyc. Co do czesnych, to myslalam tu jedynie o dodatkowym czynniku selekcji, bo skoro takiej “krowy” jak szkolnictwo wyzsze I dostep kazdego do darmowej edukacji raczej sie nie ruszy , to trzeba szukac innych rozwiazan bokami.
    Na przyklad we Francji uniwersytety sa na zenujacym poziomie I dzialaja obok prywatnych-platnych, badz publicznych-darmowych wyzszych szkol (Grandes Ecoles). Dyplom uniwersytetu doslownie nic nie znaczy na rynku pracy (zmarnowalam 4 lata zycia na Sorbonie, to wiem o czym mowie), natomiast absolwenci Grandes Ecoles, publicznych czy tez prywatnych, nie narzekaja na brak zatrudnienia. Oczywiscie uniwersytetow nikt nie pozamyka, chciazby dlatego, ze jest to przechowywalnia bezrobotnych I kamuflaz w statystykach bezrobocia ministerswa pracy. Nie mam pomyslu jak pozbyc sie tego ohydnego pasozyta, jakim jest polskie szkolnictwo wyzsze. Mam cicha nadzieje, ze kryzys przyczyni sie do drastycznych ciec budzetowych, ktore doprowadza do zamkniecia chociazby kilku placowek…

    2. Swietny pomysl z komisja rekrutacyjna zlozona z uczonych z zagranicy.

    Co do stopni naukowych, ktore proponowalam usunac, chodzi mi o to, ze jak pisal J. Hartman w obecnych warunkach tytul czy stopien naukowy mozna uzyskac po opublikowaniu bylejakiej pracy naukowej, na byle prowincjonalnym uniwerku, bo liczy sie ilosc publikacji a nie jakosc badan. Skoro stopien czy tytul nie jest juz gwarancja jakosci, to nalezy sie pozbyc tego typu hierarchii. Ale to oczywiscie otwarty temat.
    Pytanie, jak sprawic, zeby doktorat czy inny stopien uzyskiwali autorzy naprawde interesujacych, innowacyjnych, inteligentrnych badan, a nie kazdy, “bo jak juz te piec lat w bolach rodzil, to oczywiste, ze obroni te prace doktorska”, albo: “prace napisal, publikacji wystarczajaca ilosc ma, wiec sie kwalifikuje”. Nie wazne, ze publikuje w pismie naukowym rodzimego uniwerku, na konferencje jezdzi do Koziej Wolki, a sam temat pracy doktorskiej to farsa .

    To chyba oczywiste, ze selekcje nalezy przeprowadzic rowniez wsrod kadry uniwersyteckiej I odrzucac 90% wnioskow o stypendium doktoranckie, jezeli pomysl badan wydaje sie sterylny. Co do nauk humanistycznych, badania w tej dziedzinie nalezy wspierac, ale obawiam sie, ze nalezaloby rowniez ograniczyc ich dofinansowanie. Nalezy zwiekszyc dofinansowanie innowacyjnych projektow, pewnie bardziej dofinansowac badania w naukach cislych.
    Niech juz te stopnie naukowe beda, tyle, ze poprzeczka ich nadawania powinna byc o wiele, wiele wyzsza.
    Niestety, ja w swiecie nauki sie nie obracam, wiec malo sie na tym znam, wypowiadam sie na tym forum jako podatnik, ktory zyczylby sobie, zeby jego pieniadze nie byly marnotrawione w przepasci nieefektywnego, drogiego szkolnictwa wyzszego.

    Pozdrawiam!!!

    P. S. Mama nadzieje, ze minister edukacji na to forum zaglada ;-)
  • 2015-05-08 18:29 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Kurunia
    1. Cieszę się, że zgadzasz się z moim postulatem zlikwidowania około 90% tych obecnych państwowych pseudo-wyższych pseudo-uczelni, które istnieją właściwie tylko dlatego, aby dawać pracę i przede wszystkim płacę zatrudnionym na nich „naukowcach”. Zgoda - żaden minister pochodzący z polskiej profesury nigdy nie odważny się na taki krok, ale przecież można mianować ministra z zewnątrz, analogicznie do tego, jak ministrem wojny (pardon, „Obrony Narodowej”) od lat jest w Polsce cywil. A z kolei nowe, jakościowo lepsze instytucje naukowe, nie mają szans powstania w obecnym systemie, a to z powodu braku środków, marnowanych na te istniejące pseudo-uczelnie oraz powodu, że takim uczelniom obecna polska profesura będzie przeszkadzać ze wszystkich swoich sil, słusznie obawiając się konkurencji z ich strony.
    2. Jestem przeciwny czesnemu, jako że uważam, że jeśli ktoś płaci czesne to ma pełne prawo domagać się za to dyplomu ukończenia studiów, a więc pobieranie czesnego jest sprzeczne z zasadą uczciwego oceniania studentów, co zresztą widać nawet na najlepszych uniwersytetach USA (przykład z G. Bushem jr., któremu G. Bush sr. kupił dyplom na jednym z najlepszych amerykańskich uniwersytetów).
    3. Podobnie jest dziś z poziomem wyższych uczelni w Australii, Portugalii i na Cyprze, czyli w krajach, w których pracowałem (poza oczywiście Polską) jako wykładowca (lecturer, assistant & associate professor) – ponieważ pobiera się tam czesne, to uczelnie wyższe zamieniły się w tych państwach, a o ile wiem także w UK, Francji czy Niemczech, w zwyczajne sklepy z dyplomami. Oczywiście, we Francji, UK czy USA pozostawiono kilka elitarnych, prawdziwie wyższych uczelni, ale dostęp do nich mają w praktyce tylko elity – mowa tu o Oxbridge (UK), Ivy League (USA) czy też Grandes Ecoles (Francja). I na tych prawdziwych uczeniach chciałbym oprzeć ten postulowany przez nas nowy polski model szkolnictwa wyższego, tyle, że ponieważ Polska jest od tych państw znacznie biedniejsza, to nie jest nas stać na utrzymywanie, obok tych prawdziwych, elitarnych, wyższych uczelni także owych, jakże dziś licznych pseudo-wyższych szkółek.
    4. Zamiast tych przechowalni i fabryk bezrobotnych, jakimi są dziś praktycznie wszystkie polskie wyższe uczelnie, proponuję zaś powołanie dobrych pomaturalnych zawodowych szkół półwyższych, dających większości absolwentów tytuły technika, a dla najlepszych, po dodatkowych 2 latach, tytuły inżyniera czy też licencjata. W ten sposób i wilk (wykładowca) będzie syty i owca (student) cała, jako że lepiej jest przecież być absolwentem dobrego technikum niż marnego uniwersytetu.
    5. Cieszę się, ze zgadzamy się co do tego, że komisja rekrutacyjna na tych nowych uczelniach złożona powinna być głównie z uczonych z zagranicy.
    6. Co do stopni naukowych, to jestem za ich weryfikacją, za tym, aby magister czy doktor znaczyli dziś znów to samo, co przed wojną, czy też choćby w latach 1945-1980.
    7. I oczywiście zgoda, że należy przeprowadzić radykalną selekcję również wśród kadry uniwersyteckiej oraz odrzucać 90% wniosków o stypendium doktoranckie. Ja na przykład, aby otrzymać w Australii państwowe stypendium doktoranckie (OK, to było znacznie ponad 10 lat temu), musiałem zmieścić się w pierwszej dziesiątce pośród ponad 200 dopuszczonych do tego konkursu kandydatów (dokładnie bylem 11, ale poinformowano mnie z góry, ze zawsze ktoś ze zwycięzców otrzyma jeszcze lepszą propozycję, a więc 11 praktycznie zawsze dostaje to stypendium – w moim przypadku to zwycięzca konkursu dostał stypendium z Oxfordu, a więc zwolnił dla mnie miejsce). Zgadzamy się więc, że poprzeczka nadawania stopni naukowych powinna być o wiele, wiele wyższa niż dziś, taka jak przed wojną czy też przynajmniej jak w latach 1945-1980.
    8. Ja także jestem podatnikiem, który życzyłby sobie, żeby jego pieniądze nie były marnotrawione w przepaści nieefektywnego, drogiego szkolnictwa wyższego, a na dodatek ekonomistą...
    Pozdrawiam!
    P.S. Obawiam się, że minister(ka) edukacji (dokł. Nauki i Szkolnictwa Wyższego) na to forum nie zagląda ;-) Prawda może być dla niego (a raczej chyba niej) zbyt szokująca! ;-)
    Pozdrawiam!
  • 2015-05-08 18:37 | jer-1

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    "Oczywiście, we Francji, UK czy USA pozostawiono kilka elitarnych, prawdziwie wyższych uczelni, ale dostęp do nich mają w praktyce tylko elity – mowa tu o Oxbridge (UK), Ivy League (USA) czy też Grandes Ecoles (Francja)."

    To nie jest prawda, ze w USA do najlepszych uczelni wyzszych tylko "elity" maja dostep !
  • 2015-05-09 09:47 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    jer-1
    W praktyce, to zarówno do Oxbridge, Ivy League czy też do Grandes Ecoles dostęp ma tylko potomstwo elit (klasy wyższej czyli tzw. upper class i tzw. wyższej klasy średniej – upper middle class). Oczywiście, od tej reguły są wyjątki, ale one ją tylko potwierdzają. Otóż aby elity się nie zdegenerowały na skutek tzw. chowu wsobnego, to potrzebują one tzw. świeżej krwi, a więc na te uczelnie przyjmuje się także, w drodze wyjątku, najbardziej zdolnych reprezentantów niższych klas, głównie klasy średniej (middle class) poprzez system konkursów wyłaniający stypendystów. Ale nie zmienia to faktu, że jakieś co najmniej 90% studentów Oxbridge, Ivy League i Grandes Ecoles to są osoby pochodzące z elit, z najwyższych klas (warstw) społecznych. Tak się złożyło, że pracowałem wiele lat jako naukowiec na tzw. Zachodzie, a więc obracałem się także w kręgach Oxbridge a nawet Grande Ecoles i Ivy League, a więc znam ten mechanizm niejako z pierwszej ręki i od środka.
  • 2015-05-09 21:10 | dr

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Temat powraca co jakis czas. Dla mnie wydaje sie nie nie do przejścia rekrutacja na takie studia w specjalnej uczelni. Idę o zakład, że dała by znać nasza polska interesowność i umiejetność załatwienia przez znajomego. Gdyby przyjąć ze byłyby to studia dla bogatych to tym bardziej pieniądze decydowałyby o miejscu a niestety intelekt. To nasza cecha narodowa i pewnie jeszcze dużo wody upłynie zanim coś zmienimy.
    Osobna sprawa to jakość wszelkiej maści pracownikow dydaktycznych na uczelniach. Tu jest dopiero mix. W Polsce na tytuł profesorski zasługuje maksymalnie kilkudziesięciu profesorów , reszta to najcześciej podstarzali, zapatrzeni w siebie nic nie znaczący naukowo ludzie. Z moich obserwacji wynika, że im większy ignorant i dyletant tym bardziej wydaje mu się, ze jest nad. Teoria ta sprawdza sie nie tylko w odniesieniu do nauczycieli akademickich, ale także na przykład do lekarzy. Trzeba wiec zmian.
  • 2015-05-11 11:48 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    dr
    A co za problem, aby ta rekrutacja odbywała się poza Polska, przeprowadzana przez zagranicznych, niezależnych ekspertów? Przecież dziś nie nadaje się na studia wyższe nikt, kto nie ma dobrze opanowanego jakiegoś ogólnoświatowego języka, czyli n.p. angielskiego, niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego czy też rosyjskiego!
    I 100% zgoda co do tego, że w Polsce na tytuł profesorski zasługuje maksymalnie kilkudziesięciu profesorów, a na stopień doktora chyba mniej niż tysiąc osób i są wśród nich głównie absolwenci dobrych zagranicznych uczelni oraz ci, którzy doktoraty uzyskali w Polsce, ale przed rokiem 1980.
  • 2015-05-12 00:01 | Mixx

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    "A co za problem, aby ta rekrutacja odbywała się poza Polska, przeprowadzana przez zagranicznych, niezależnych ekspertów?"

    Kolejne fantazje? Coz, fantazjowac kazdemu wolno.
  • 2015-05-12 19:15 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Poza Polską, toNIE znaczy, że egzaminy mają się poza Polską odbywać, jako że dziś mamy Internet a więc egzaminy pisemne a nawet i ustne (Skype, wideo-konferencje etc.) można przeprowadzać w Polsce, a oceniać je poza Polską.
  • 2015-05-17 15:09 | Niclaire

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Polskie uczelnie mają dwa poważne problemy stojące na drodze do ich reformy. Pierwszym jest traktowanie uniwersytetu jako zakładu pracy, którego celem jest jak największe zatrudnienie. Drugim - finansowanie uzależnione od liczby studentów. Problemy są zresztą ze sobą nierozłącznie powiązane, bo im więcej studentów, tym więcej potencjalnych miejsc pracy. I tu dochodzimy do kolejnego problemu - w tym kraju administracja jest podstawowym źródłem zatrudnienia, tak państwowa, jak i około państwowa. W Lublinie cztery państwowe uczelnie i KUL mający status uczelni publicznej stanowią razem największego pracodawcę. W tej sytuacji likwidacja tych uczelni doprowadziłaby do katastrofy na rynku zatrudnienia.

    Ponadto nie da się zlikwidować obecnego systemu bez mądrej reaktywacji nauczania zawodowego i technicznego na przyzwoitym poziomie, i moim zdaniem to jest dużo ważniejsze od prób uzdrawiania uniwersytetów od góry.
  • 2015-05-17 17:03 | Danielex

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    W latach 90 i częściowo na początku nowego wieku w propagandzie telewizyjnej, radiowej, ale też w szkołach królowało założenie, że państwa rozwinięte ekonomicznie bazują na sektorze usług. W związku z tym ten sektor, a nie przemysł powinien być rozwijany. Z tym propagandowym i kłamliwym założeniem idzie kolejne działanie, bo jak wiadomo po zmianach ustrojowych na rynku pracy pojawiać się zaczęły nadal roczniki z tzw. wyżu demograficznego i coś z tymi ludźmi należało zrobić. Wymyślono więc , że młodzież ta , pozbawiona pracy , bo w tym czasie dotychczasowe miejsca zatrudnienia likwidowano, będzie się uczyć. W ten sposób osiągnięto dwa cele- ogłupiono młodzież , skanalizowano potencjalne niezadowolenie społeczne, ale również poprzez rozwój prywatnych placówek edukacyjnych wyższego szczebla zwyczajnie zarobiono dobre pieniądze. Dziś mówi się młodym ludziom, że złe kierunki studiów wybrali, ale w istocie jest to jedynie zacieranie śladów po całej tej operacji likwidacji naszego potencjału przemysłowego. Zachód na tym manewrze też skorzystał, bo nie tylko ma tutaj rynek zbytu, ale i zdobył tanią siłę roboczą, która w przeciwieństwie do wyznawców islamu zasymiluje się z nowym otoczeniem. Dla elit III RP emigracja zaś jest wentylem bezpieczeństwa i gwarantem sprawowania władzy.
  • 2015-05-17 18:04 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Niclaire
    Zgoda, że polskie uczelnie mają dwa poważne problemy stojące na drodze do ich reformy: traktowanie uniwersytetu jako zakładu pracy, którego celem jest jak największe zatrudnienie oraz finansowanie uczelni uzależnione od liczby studentów. Ale co za problem zmienić system, przestać traktować uczelnie jako bankomaty dla zatrudnionych na nich pracowników oraz uzależnić ich finansowanie od wyników, a nie nakładów, czyli ilości pieniędzy przyznawanych dla nich z budżetu na podstawie ilości zarejestrowanych na nich studentów?
    Zgoda, że w takim Lublinie, to likwidacja albo prywatyzacja tamtejszych substandardowych uczelni pseudowyższych czyli KULu, UMCSu, AM, Politechniki i Akademii Rolniczej, pociągnęła by za sobą drastyczny wzrost bezrobocia, ale przecież obecnie to olbrzymia większość pracowników zatrudnionych na tych uczelniach tylko udaje że pracuje, jako że efekty ich pracy są na ogól albo żadne, a nawet i ujemne, n.p. wypuszczanie w świat niedouczonych absolwentów, co czyni tych absolwentów nieszczęśliwymi w momencie, w którym przekonują się oni, że ich dyplomy są nic nie warte i że z ich wiedzą nadają się jedynie na przysłowiowy zmywak w londyńskim pubie. Akurat wiem coś na ten temat, jako (na szczęście) były adiunkt UMCSu.
    Nie lepiej więc, aby zrobić tak, jak ja to już proponowałem na tym wątku, czyli wyraźnie oddzielić prywatne pseudo-wyższe uczelnie komercyjne, nastawione z definicji na zysk, od prawdziwych, nie nastawionych na zysk wyższych uczelni państwowych, których powinno być mało i które powinny przyjmować tylko garstkę najlepszych kandydatów na studia. I jeszcze jedno: ponieważ niekoniecznie najlepszymi studentami są ci, którzy najlepiej zdali matury, to należy także oddzielić matury od selekcji kandydatów na studia wyższe poprzez ponowne wprowadzenie egzaminów na studia wyższe, a zamiast tych przechowalni i fabryk bezrobotnych, jakimi są dziś praktycznie wszystkie polskie wyższe uczelnie, proponuję zaś powołanie dobrych pomaturalnych zawodowych szkół półwyższych, dających większości absolwentów tytuły technika, a dla najlepszych, po dodatkowych 2 latach, tytuły inżyniera czy też licencjata. W ten sposób i wilk (wykładowca) będzie syty i owca (student) cała, jako że lepiej jest przecież być absolwentem dobrego technikum niż marnego uniwersytetu.
  • 2015-05-17 18:09 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    P.S.
    Aby nie było wątpliwości: uczelnie wyższe powinno oceniać się na podstawie efektów ich działalności, czyli przykładowo na podstawie miejsc, jakie zajmują one w światowych rankingach oraz na podstawie takich danych, jak n.p. ilu ich absolwentów znajduje pracę w wyuczonym na studiach zawodzie bądź też zawodzie podobnej rangi oraz ile zarabiają absolwenci danej uczelni.
  • 2015-05-17 18:26 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Danielex
    Zgoda, że (neo)liberalna ideologia, głosząca prymat usług nad przemysłem, narobiła mnóstwo szkód, i to głównie w gospodarce, a także i w szkolnictwie, w tym także wyższym. Obecna, tragiczna wręcz sytuacja polskiego szkolnictwa wyższego to jest więc bezpośredni skutek tzw. planu Balcerowicza, który spowodował deindustrializację Polski, jako że w myśl lansowanych przez liberałów teorii, to mieliśmy w XXI wieku pracować głównie w marketingu, bankowości, ubezpieczeniach i administracji oraz projektować nową modę, a nie w fabrykach. Ale nad tym, skąd się bierze chleb, ciepła woda w kranie czy też prąd elektryczny w gniazdku, to taki wybitny umysł jak Balcerowicza się nigdy przecież nie zajmował! A teraz się okazuje, że bez własnego przemysłu, to Polska skazana jest na taki sam los, jaki niedawno temu spotkał Greków, która też uwierzyli w te bajki opowiadane przez liberałów z Brukseli. A tymczasem Balcerowicz mówi o powrocie do polityki... :-(
    Poza tym, to z powodu ogromnego, chronicznego i strukturalnego bezrobocia, szczególnie wśród młodych Polaków, które jest przecież konsekwencją owego planu Balcerowicza a więc deindustrializacji Polski, to władze RP postanowiły zamienić wyższe uczelnie w przechowalnie bezrobotnych, jak by im nie było dość tego, że polskie wyższe uczelnie stały się po roku 1989 głównie fabrykami przyszłych bezrobotnych. Tak więc dziś wmawia się młodym Polakom, że to oni są winni, jako że złe kierunki studiów wybrali, ale zgoda, że w istocie jest to jedynie zacieranie śladów po całej tej operacji likwidacji naszego potencjału przemysłowego. Zgoda też, że Zachód na tym manewrze też skorzystał, bo nie tylko że ma tutaj rynek zbytu, ale i zdobył tanią siłę roboczą, która w przeciwieństwie do wyznawców islamu zasymiluje się z nowym otoczeniem i że dla elit III RP emigracja zaś jest wentylem bezpieczeństwa i gwarantem sprawowania władzy. Ale ilu jeszcze imigrantów z Polski jest w stanie przyjąć Zachód, skoro przybywa tam obecnie i to szybko tańszych od Polaków imigrantów z III świata, a Polacy, nawet ci po studiach, mogą dziś na Zachodzie konkurować jedynie taniością swej siły roboczej, a nie jakością swego wykształcenia? To już nie te czasy, kiedy to polski inżynier był wręcz rozchwytywany przez zachodnie firmy, jako że na Zachodzie też jest dziś kryzys i absolwenci tamtejszych wyższych uczelni są coraz częściej bez pracy.
  • 2015-05-17 18:43 | Reni Skoczek

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Przerażeniem napawa mnie pomysł prof. Króla na "uzdrowienie" polskiej nauki. Grupa kolegów po fachu tworzy elitarna jednostkę badawczą, która o nic się nie martwi, tylko publikuje. Stąd moje pytania:
    1. Kto namaści tego pierwszego kolegę? Kto arbitralnie zadecyduje i na podstawie czego - kto ma tworzyć nową, lepszą jakość? Palec Boży?



    Jestem przeciwna tworzeniu strefy komfortu dla naukowców.
    Ludzi nauki po pierwsze należy nauczyć:
    1. Godności osobistej, by szli wyprostowani wśród tych, co na kolanach...
    2. Odwagi cywilnej, by nie musieli być obrzydliwie zamożni...
    3. Konsekwentnego działania - skoro cenią jakość to nie promują nieudolnych studentów tylko dlatego, że ci płacą.
    4. Pokory, by nie potrzebowali poklasku...

    Po naukowcu światowej sławy spodziewałam się bardziej twórczych wniosków. Nie jest przecież żadną tajemnicą istota niżu demograficznego. Wszyscy boja się likwidacji szkół i uczelni publicznych - to maturzyści wybierają uczelnie a nie uczelnie maturzystów. Nic dziwnego, że chcąc wspiąć się w uczelniach rankingach władze akademickie "produkują" doktorów i habilitacje. Wiele z nich walczy o przetrwanie.

    Tymczasem wzrost demograficzny przywróci dawny egalitaryzm w nauce. Bo zarówno szkoły ponadgimnazjalne jak i uczelnie wyższe będzie stać na utrzymywanie wysokich standardów.



  • 2015-05-18 00:19 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reni Skoczek
    1. Jaki wzrost demograficzny, skoro od lat mamy w Polsce demograficzny dołek, który się może tylko pogłębić!
    2. W nauce nie może być egalitaryzmu, jako że ludzie mają różne uzdolnienia i różny poziom inteligencji. Mówiąc krótko: nie każdy jest Einsteinem czy też innym Teslą. A wysoki standard uczelni wymaga:
    1. Odpowiedniego ich finansowania.
    2. Odpowiedniej selekcji studentów i pracowników.
    Niestety, w Polsce powyższego od dawna już nie ma, stąd tez jest jak jest, czyli jest bardzo źle, a bez radykalnej reformy może być tylko jeszcze gorzej.
  • 2015-05-18 00:23 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reni
    Pytasz się, kto namaści tego pierwszego kolegę? Kto arbitralnie zadecyduje i na podstawie czego - kto ma tworzyć nową, lepszą jakość?
    Myślę, że tu pomocni byli by zagraniczni eksperci, z najlepszych światowych uczelni wyższych.
    Generalnie: krytykujesz, często słusznie, ale gdzie jest twój pozytywny program naprawy polskiego szkolnictwa wyższego?
  • 2015-05-18 14:40 | Reni Skoczek

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Ależ podałam same rozwiązania:
    1. Wspieranie przez państwo wzrostu demograficznego.
    2. Nauczanie od szkoły podstawowej w duchu wartości tj. rodzina, ojcostwo, macierzyństwo.
    3. Likwidacja szkół o niskim poziomie nauczania i wysokich kosztach utrzymania.
    4. Likwidacja uczelni, które nie są w stanie przeprowadzić rekrutacji przy minimalnych wymaganiach (np. na polonistykę przyjmowani są maturzyści uzyskujący ok 50% i mniej w arkuszu na poziomie podstawowym)

    cdn :-)
  • 2015-05-18 19:57 | jer-1

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    "Tak się złożyło, że pracowałem wiele lat jako naukowiec na tzw. Zachodzie, a więc obracałem się także w kręgach Oxbridge a nawet Grande Ecoles i Ivy League, a więc znam ten mechanizm niejako z pierwszej ręki i od środka."

    Ja nie obracalem sie w tak "wysokich" kregach ale (a) od cwierc wieku mieszkam w USA (b) dosyc czesto mam do czynienia z absolwentami najlepszych amerykanskich uczelni.
  • 2015-05-18 20:16 | Mixx

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Zgoda, że w takim Lublinie, to likwidacja albo prywatyzacja tamtejszych substandardowych uczelni pseudowyższych czyli KULu, UMCSu, AM, Politechniki i Akademii Rolniczej, pociągnęła by za sobą drastyczny wzrost bezrobocia

    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    W USA i w Kanadzie funkcjonuje sporo uczelni wyzszych o poziomie duzo slabszym nizli te powyzej (zaliczone przez fachowca "kowalskiego" do kategorii 'pseudowyzszych')!
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  • 2015-05-18 20:20 | jer-1

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    2. Odwagi cywilnej, by nie musieli być obrzydliwie zamożni...

    ...tyle, ze w krajach, w ktorych nauka stoi na swiatowym poziomie,
    naukowcy (przynajmniej ci na wyzszych stanowiskach) zarabiaja
    bardzo dobrze. I nie musza wykazywac sie jakas "odwaga cywilna"!
  • 2015-05-18 21:11 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reni Skoczek
    Tyle że:
    1. Wspieranie przez państwo wzrostu demograficznego da tylko więcej studentów, ale nie poprawi przecież ich jakości.
    2. Nauczanie od szkoły podstawowej w duchu wartości tj. rodzina, ojcostwo, macierzyństwo to jest powrót do XIX wieku, a tymczasem stoją przed nami zdania z wieku XXI. Poza tym, to szkoła państwowa powinna być światopoglądowo neutralna. Jakie masz zresztą dowody, że wartości, które proponujesz są lepsze niż jakiekolwiek inne?
    3. Likwidacja szkół o niskim poziomie nauczania i wysokich kosztach utrzymania, ale przecież najwięcej kosztują szkoły o wysokim poziomie nauczania!
    4. Likwidacja uczelni, które nie są w stanie przeprowadzić rekrutacji przy minimalnych wymaganiach (np. na polonistykę przyjmowani są maturzyści uzyskujący ok 50% i mniej w arkuszu na poziomie podstawowym) – tu zgoda. Poza tym, to po co nam tylu polonistów z tytułem magistra? Nauczycieli języka polskiego dla szkło podstawowych powinny przecież kształcić Wyższe Szkoły Nauczycielskie i to najwyżej na poziomie licencjata. Nie stać jest nas na nadprodukcję magistrów filologii polskiej.
  • 2015-05-19 12:30 | renisko

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Wzrost demograficzny przywróci jakość, bo dla wszystkich (czyt: mniej zdolnych i ambitnych miejsc na studiach nie starczy) przywróci to właściwe kryteria oceniania i usunie z akademickiej codzienności zasadę "płaci to niech ma", albo bez takich studentów 30 profesorów trzeba będzie zwolnić, bo nie będzie dla nich etatów.

    Kiedy chodziłam do liceum w mojej klasie było 2-3 uczniów słabszych, którym było trudno dopiąć do standardów. Dziś w najlepszych liceach są odwrotne proporcje - 2-3 to uczniowie nie mający trudności.

    Nikt mi nie wmówi, że właściwa polityka prorodzinna zapewni jedynie przyrost tych mniej predysponowanych intelektualnie. Dziś najwięcej ludzi z 1 dzieckiem bądź bezdzietni to ludzie wykształceni, którzy rozumieją, że nie stać ich na utrzymanie, wychowanie i wykształcenie więcej niż 1 dziecka.

    "Jakie masz zresztą dowody, że wartości, które proponujesz są lepsze niż jakiekolwiek inne?" - Otóż wszelkie dowody widzę w rozwoju cywilizacji, w walkach o ideały. Po wojnie w lasach nie chowali się ludzie, którzy spekulowali z okupantem. Historia nie zna żadnego BOHATERA, WYNALAZCY, AUTORYTETU, któremu nie przyświecałyby idee, który nie byłby uczciwym człowiekiem. Chyba, ze znajdziesz dowody?

    Zgoda, skoro nie potrzeba nam aż tylu polonistów to dlaczego nie likwidować słabych uczelni? Nie zgodzę się natomiast, że polonistów mogą kształcić zlikwidowane lata temu WSNy. Bo dzisiejsze wymagania stawiane na rynku pracy wymagają przede wszystkim myślenia CELOWEGO i konstruktywnego. Dziś trzeba potrafić zabrać głos w każdej sprawie (społeczeństwo demokratyczne), czyli postawić TEZĘ... następnie rzeczowo ją uzasadnić oraz wyciągnąć wnioski, które poinformują o tym, gdzie jestem w rozwoju i co jeszcze muszę zrobić, by osiągnąć oczekiwaną jakość. Tego właśnie uczy się na języku polskim między innymi.

    "nadprodukcję magistrów filologii polskiej" - deprecjonowanie jakiegokolwiek środowiska nie przynosi rozwoju. Mówienie o kimkolwiek z pogardą jest nie dość, że niestosowne to obelżywe. Losy ludzkie są niezbadane. Np. znany kabareciarz jest magistrem filologii polskiej i jak mniemam "wyprodukowanie" go było celniejszą inwestycją niż wszystkich moich przedmówców, którzy nawet nie potrafią zabrać głosu pod własnym imieniem i nazwiskiem.







  • 2015-05-19 13:12 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    renisko
    1. Skąd ta u ciebie ta pewność, że większa ilość młodych Polaków automatycznie poprawi jakość ich populacji? Przecież raczej będzie odwrotnie, jako że zaczną się wtedy rozmnażać biedniejsi, a więc osobnicy z gorszymi genami i z mniejszymi środkami na edukację ich potomstwa. Poza tym, to mamy dziś generalnie nadmiar studentów i wykładowców, w tym też liczne takie „martwe dusze” jak n.p. doktor Andrzej Duda z UJ, dorabiający zresztą na czwartorzędnej prywatnej pseudo-wyższej uczelni w Poznaniu (Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji w Poznaniu - według rankingu "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej" z 2012 r. uczelnia była na ostatnim, 93. miejscu wśród uczelni niepublicznych,a potem nie była już notowana - http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17941325,Andrzej_Duda__blokuje_etat__na_UJ__Jednoczesnie_dorabia.html#ixzz3aa6xELmn)
    1a. . To, że dawniej był wyższy poziom w szkołach średnich wynika zaś głównie z tego, ze do liceum czy technikum trudno było się wtedy dostać, a więc trafiali tam tylko najlepsi, a nie jak dziś, praktycznie wszyscy absolwenci szkół niższego stopnia.
    1b. I co to za wykształceni, którzy nie mogą znaleźć dobrej pracy? Dlaczego oni wciąż siedzą w Polsce? Jak widać, oni maja tylko dyplomy, a nie wykształcenie, a więc nie potrafią logicznie rozumować i nie posiadają praktycznie żadnej wiedzy o otaczającym ich świecie poza tą bezwartościową, którą sączy w ich umysły reżymowa propaganda. :-(
    2. Skąd wiesz, że ci, którzy po wojnie przeszkadzali w odbudowie Polski mieli rację? Przecież było wręcz przeciwnie... Także dam ci przykład wybitnego uczonego, noblisty, który w życiu był nie tylko świnią (donosił n.p. na Einsteina), ale także wymyślił on, na zamówienie rządu Niemiec, gaz używany do zabijania Żydów w obozach zagłady. Poczytaj więc coś o F. Haberze. Podobnych przykładów jest wiele: T.A. Edison (oszukał Teslę), H.B. Davy (jego stosunek do Faradaya), M. Friedman (doradca Pinocheta) etc. Poza tym, to pytam się raz jeszcze; dlaczego uważasz, że promowane przez ciebie wartości takie jak rodzina, ojcostwo, macierzyństwo są lepsze niż inne, n.p. wolność seksualna, równość płci, świadome macierzyństwo etc.?
    3. Dlaczego uważasz, że dobra WSN ma być gorsza od złego uniwersytetu? I po co nauczycielowi w podstawówce magisterium? Licencjat tu przecież w 100% przecież wystarczy! Poza tym, to jeśli takich umiejętności, jak postawić tezę, a następnie rzeczowo ją uzasadnić oraz wyciągnąć wnioski, które poinformują o tym, gdzie jestem w rozwoju i co jeszcze muszę zrobić, by osiągnąć oczekiwaną jakość nie uczą dziś nawet na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW czy też na SGH, to czy aby na pewno uczą ich na polonistyce w prowincjonalnych uniwersytetach?
    4. Generalnie, to mamy dziś w Polsce nadprodukcję wszelakich magistrów, nawet mgr inż. I jakie jest twoje imię i nazwisko? Moje jest znane chyba każdemu, kto jest na tym forum dłużej niż miesiąc...
  • 2015-05-19 13:26 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Jer-1
    1. Naukowiec musi mieć odwagę cywilną, np. tak jak Einstein, który najpierw ostrzegał rząd USA przed konsekwencjami wyprodukowania przez III Rzeszę bomby atomowej, a później był znanym przeciwnikiem broni jądrowej. Poza tym, to naukowcy są dziś finansowani przez państwo i wielkie korporacje, a więc ciągle stoją oni przed trudnymi wyborami moralnymi. Czasami jedynym wyjściem jest rezygnacja z dobrej posady, a więc i dobrej płacy.
    2. A gdzie ja napisałem źle o najlepszych amerykańskich wyższych uczelniach? One są tak dobre, ponieważ przyjmują na studia generalnie tylko najbardziej uzdolnionych i najbardziej pracowitych absolwentów szkół średnich oraz przyciągają one najlepszych naukowców: nie tylko wysokimi płacami i funduszami na badania, ale także swoją unikalną twórczą atmosferą, nieobecną od lat nawet na najlepszych polskich wyższych uczelniach!
    Mix
    Tak, w USA jest masa pseudpowyższych uczelni prywatnych, ale państwo do nich nie dopłaca, a poza tym, to one często bankrutują: http://www.polityka.pl/forum/1228543,nnastawiona-na-zysk-siec-szkol-wyzszych-oglosila-bankructwo.thread
  • 2015-05-20 10:06 | renisko

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renata Skoczek (renisko)


    Moje dane personalne masz powyżej. Faktycznie post powyżej, gdy byłam już zalogowana - pokazał się jedynie pseudonim. Ale nie sądzę, by trudno było rozwiązać rebus Reni Skoczek - renisko.

    Nie będą mnożyć się tylko biedni przy odpowiedniej polityce państwa wspierającego dzietność. Wielu młodych ludzi wyjeżdża do Anglii, Holandii, by tam rodzić dzieci. Więc można.

    Nie twierdze, że linia podziału społecznego przebiega w duchu ideologii politycznych. Zarówno po prawej jak i lewej stronie są ludzie godni i szumowiny.

    Zaś na pewno SUWERENNOŚĆ państwa jest lepsza o jakiegokolwiek uzależnienia (sytuacja powojenna Polski).

    Jakość wykształcenia podniesie się wówczas, gdy uczelnie będą miały komfort przyjmowania jedynie tych ZDOLNYCH, którzy osiągają wyniki pozwalające stwierdzić przydatność kandydata.

    Dziś do liceów nawet tych renomowanych przyjmuje się młodzież, która 20 lat temu miałaby trudności z dostaniem się do zasadniczej szkoły zawodowej - trafiałaby do szkół uzawodowionych lub ohapów. Dzieje się tak, bo w przeciwnym razie połowę szkół ponadgimnazjalnych w kraju należałoby zamknąć. Wie Pan, że w Karcie |Nauczyciela (relikcie komunistycznym) jest jeszcze zapis, który nauczycielom pracującym w szkołach zlokalizowanych na terenach wiejskich przyznaje się 10% dodatku wiejskiego? I tak - szkoła usytuowana w granicach administracyjnych wsi, ale ok. 2 km od prowincjonalnego miasteczka jest o te 10% droższa w kosztach utrzymania od szkoły miejskiej?

    Pozwolę sobie zauważyć, że to właśnie środowisko oświatowe zgotowało taką sytuację, gdyż tak dzisiejsze elity rządzą (nie tylko polityczne ale i gospodarcze), jakie było ich chowanie :-)

    Obecnie samorządy dążą do tego, by jak największa liczba szkół (zwłaszcza technicznych) była prywatyzowana, działała przy cechach rzemiosł itp - zwłaszcza, że obecna perspektywa finansowania projektów z funduszy europejskich premiuje podmioty prywatne w zakresie szkolnictwa. ZA 10 lat państwowe szkoły i uczelnie będą jedynie egzystowały dla utrzymania pracowników naukowych nastawionych jedynie na przetrwanie a nie na rozwój.

    http://ciekawe.org/2015/01/24/dokad-zmierza-ludzkosc-eksperyment-calhouna/

    Jestem przeciwna tworzeniu akademii cieplarnianych, gdzie naukowcy o nic nie musza się martwić tylko tworzą. Mają się martwić o jakość twórczą swych projektów. Jeśli nic nowego do rozwoju nie wnoszą - zamykamy.

  • 2015-05-20 10:31 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renata Skoczek
    1. Twoje dane personalne nic mi nie mówią. Jakie masz wykształcenie, gdzie pracowałaś, jakie masz osiągnięcia naukowe? Na Publish or Perish jest tylko R. Skoczek-Kulpa, chyba historyk. To ty?
    2. Najmniej nam jest dziś potrzebny w Polsce przyrost naturalny, skoro nawet w sytuacji potężnej zapaści demograficznej i milionowej emigracji, kapitalistyczna gospodarka współczesnej Polski nie jest w stanie dać pracy milionom Polaków. Pomyślałaś kiedyś o tym?
    3. Przeciętnym Polakom najlepiej się zawsze żyło, przynajmniej od mniej więcej XVII wieku, pod obcymi rządami. Dziś Polacy masowo uciekają z Polski, nawet do Niemiec. Nic ci to nie mówi?
    4. Tak przecież pisałem: ograniczyć ilość uczelni i studentów, na studia przyjmować w drodze konkursowych egzaminów wstępnych tylko najlepszych, jak to było w PRLu aż do lat 1980tych. Podobnie z liceami i technikami! I nie jest tak, że połowę szkół ponadgimnazjalnych w kraju należałoby zamknąć, a tylko przekształcić je z powrotem w Zasadnicze Szkoły Zawodowe, jak to było w PRLu. I zgoda co do reliktów przeszłości w Karcie Nauczyciela.
    5. Nie postuluję tworzenia „akademii cieplarnianych”, a tylko elitarnych wyższych szkól, gdzie selekcja zarówno kadry jak i studentów będzie ostra. Poczytaj moje poprzednie wpisy!
  • 2015-05-20 11:37 | renisko

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Ręce opadają.
    Sam pisałeś, że po świecie chodzą tysiące ludzi z wykształceniem a bez pracy. A to znaczy, że przy większej populacji wcale by na studia nie trafili tylko od wczesnych etapów szkolnych byli zorientowani rzemieślniczo. Nawiązujesz do PRLowskich zasad przyjęć na studia. Nie trzeba zawracać kijem Wisły, by na studia dostali się jedynie Ci, którzy po ich ukończeniu znajdą pracę. Wystarczy podnieść wskaźnik zdawalności matury z 30% :-) na wyższy... Albo zacząć respektować WYMAGANIA - tak jak nadal to robią renomowane uczelnie w kraju, a pozostałe, które nie są w stanie zrobić naboru zlikwidować.

    Martw mnie, szanowny Przedmówco, Twój kłopot w wygooglowaniem mnie w sieci. Próbuj dalej. Dziś dostęp do informacji jest zaiste niezbędną umiejętnością na rynku pracy.

    "Nie postuluję tworzenia „akademii cieplarnianych”, a tylko elitarnych wyższych szkół, gdzie selekcja zarówno kadry jak i studentów będzie ostra. Poczytaj moje poprzednie wpisy!"

    czyli postulujemy to samo, ale te postulaty w systemie demokratycznym winno się kierować bezpośrednio do zainteresowanych. Natomiast, jeśli jakakolwiek publiczna instytucja potrzebuje odgórnego, państwowego nakazu, by przyjmować kandydatów osiągających minimum na maturze - to już mówimy o wstępie do systemu totalitarnego. Proszę zobaczyć progi przyjęć na Politechnice Wrocławskiej czy AGH. Naprawdę można, byle tylko koła wzajemnej akademickiej adoracji nie chciały nadal utrzymywać naukowej fikcji. Tak jak to robi np. lobby rolnicze odnośnie KRUSu.

    Renata Skoczek
  • 2015-05-20 14:56 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renisko
    I. Jeśli po świecie chodzą tysiące ludzi z wykształceniem a bez pracy, to znaczy że:
    1. Albo uczelnie wypuszczają źle wykształconych albo też niewłaściwych specjalistów albo też
    2. Rynek pracy nie jest w stanie „wchłonąć” tych absolwentów albo też
    3. Jedno i drugie.
    II. Prawda jest taka, że tylko 10%, góra 20% populacji nadaje się na studia wyższe. Reszta powinna być więc kształcona zawodowo na poziomie ZSZ, góra techników. Wysyłanie ich na studia wyższe krzywdzi ich, daje om bowiem tylko nic nie warty papierek, ale nie może im dać umiejętności wymaganych od absolwenta wyższej uczelni.
    III. Nie szukam ciebie „na oślep” przy pomocy Googla, a sprawdzam czy jesteś notowana jako naukowiec. Nie mam czasu na „guglowanie”, jako że większość tego, co „wyrzuca” Google i podobne do niego przeglądarki to jest zwyczajny śmieć, a ja nie mam ochoty odfiltrowywać wartościowych informacji od tego amerykańskiego „guglowego” śmiecia.
    IV. Na szczęście, jako emeryt, nie muszę się martwić stanem rynku pracy. ;-)
    V. O jakiej „demokracji” ty piszesz? Czy ty w ogóle rozumiesz, co to jest demokracja i czym się ona różni od dyktatury, także totalitarnej? I co do totalitaryzmu mają owe progi przyjęć na Politechnice Wrocławskiej czy AGH? Poza tym, to ja od dawna wnioskuję odłączenie matur od przyjęć na wyższe uczelnie. Matura to jest przecież tylko ,świadectwo ukończenia szkoły średniej, a nie certyfikat „nadawalności” na studia wyższe! Matura jest tylko oceną poziomu wiedzy danej osoby, a tymczasem aby ukończyć prawdziwe wyższe studia to nie wystarczy sama umiejętność przyswajania wiedzy czy też rozwiązywania sztucznych zadań, n.p. z matematyki, ale coś więcej: głównie odpowiedni poziom inteligencji, i to, a nie wiedza, powinno być testowane na egzaminie wstępnym na studia wyższe. Braki w wiedzy można bowiem szybko nadrobić, jeśli ma się odpowiedni poziom inteligencji, zaś poziomu inteligencji zwiększyć się nie da!
    VI. Jedyna rada na owe „koła wzajemnej akademickiej adoracji” to jest ich rozbicie, poprzez weryfikację dorobku naukowego polskiej profesury. Wiadomo przecież, że ponad 90% polskich belwederskich profesorów to są osoby nienadające się w ogóle do pracy naukowej. Wiem coś o tym, gdyż studiowałem także w Polsce (SGPiS) oraz pracowałem nie tylko za granicą, ale także na wielu polskich wyższych uczelniach, poczynając od mej Alma Mater a kończąc na uniwersytetach w Lublinie, Szczecinie, AE w Krakowie oraz AHE w Łodzi. Ale co ma do tego KRUS?
  • 2015-05-20 17:09 | Reni Skoczek

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Jeśli po świecie chodzą tysiące ludzi z wykształceniem a bez pracy, to znaczy że:

    Poszli na studia dla prestiżu rodziców, uczyli się na pamięć lub wcale, nie umieją robić nic z tego, co jest potrzebne na rynku pracy.

    Nie jest prawdą, że rynek pracy nie jest w stanie wchłonąć wszystkich absolwentów wyższych uczelni. Bo w serwisie pracuj.pl wciąż pojawiają się nowe ogłoszenia o pracy, które wymagają umiejętności, kompetencji, a nie jedynie dyplomów. Prawdą jest, że uczelnie uruchamiają kierunki w oparciu o kwalifikacje posiadanej kadry a nie w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku pracy.

    Nawet, jeśli kierunki są celowo zaprogramowane to bardzo często zdarza się, że przyjmowani na nie studenci nie są w stanie pragmatycznie ogarnąć materiału. Tzn - nie nauczysz szympansa rozumienia Herberta... tak jak nie nauczysz marketingu maturzysty, który na maturze z matematyki uzyskuje wymagane 30%.

    Odłączenie matur od przyjęć na studia nic nie da. Powieli koszty rekrutacji. Podatnik zapłaci za komisje maturalne, sprawdzanie matur i jeszcze za to samo na studiach? Po co? Skoro wystarczy stosować wymagania, które eliminują tych maturzystów, którzy zdali maturę na granicy progu zdawalności, czyli na ok. 30%. Robią tak renomowane uczelnie. Ich progi pozwalają na przyjmowanie studentów, którzy zdają egzaminy na 80 i więcej procent. Nie ma takiego przepisu, który nakazywałby przyjmowanie na studia tych, którzy zdają kiepsko. Nie trzeba nigdzie postulować. Wystarczy, by społeczeństwo rozumiało zasady demokracji.

    Matura nie jest świadectwem ukończenia szkoły. Świadectwo z ocenami wystawia szkoła. Maturę - Centralna Komisja Egzaminacyjna, ponieważ w społeczeństwie demokratycznym nie stosuje się UZNANIOWOŚCI (bo nauczyciel wystawił 5), a niezależne kryteria oceniania (bo wartość anonimowej pracy maturalnej weryfikuje niezależny egzaminator).

    Mówię o demokracji realizowanej przez ludzi światłych. Takich, którzy rozumieją, że w wolnym, suwerennym społeczeństwie nie ma żadnego bata nad głową, żadnych gremiów, które palcem pogrożą, gdy coś jest nie tak. Społeczeństwie ludzi, którzy rozumieją reguły gospodarki wolnorynkowej i wiedzą, że jakoś obroni się sama. Nie potrzebuje odsieczy krzyżowców, którzy gotowi są "rozbijać dorobki naukowe polskiej profesury". Takie ostentacje godzą w godność osobistą wielu zacnych profesorów, którzy nie tylko dorobkiem naukowym ale i godną postawą ogólnoludzką zasługują na najwyższy szacunek. Natomiast, jeśli Pan uważa, że którykolwiek z profesorów w nieuczciwy sposób nabył godności profesorskie - może Pan powiadomić organa ścigania, kolegia odwoławcze, media. To są instytucje predysponowane do tego, by eliminować ze społeczeństwa hochsztaplerów.

    Gwarantuję Panu jednak, że nawet jeśli taki "profesor" splamił się czymkolwiek w swym zawodowym dorobku - prędzej czy później uczelnie przestaną go zatrudniać, inni naukowcy przestaną go cytować a za jego trumną pójdzie niewielka garstka osób.

    Inteligencji nie nauczą żadne studia - to żmudny proces socjalizacji - rodzina, sąsiedzi, przedszkole, nauczyciele, książki, bajki, filmy, spektakle teatralne, wycieczki - wyrabiają w człowieku zdolności poznawcze, wrażliwość. Testowanie inteligencji nic nie daje, bo społeczeństwo potrzebuje zarówno tych mniej jak i bardziej inteligentnych, ale na pewno uczciwych.

    Jak to, co ma do tego KRUS? Takiej analogii użyłam. Wyższe uczelnie przyjmują na studia ludzi, którzy się na te studia nie nadają, byle kadra miała etaty. Rząd nie reformuje sektora ubezpieczeń społecznych (ZUS, KRUS), by mieć elektorat.

    Pan pozwoli, że na ostatnie pytanie nie odpowiem, bo nie godzi się damie przedstawiać pierwszej :-)
  • 2015-05-20 18:44 | Mixx

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    "Prawda jest taka, że tylko 10%, góra 20% populacji nadaje się na studia wyższe. Reszta powinna być więc kształcona zawodowo na poziomie ZSZ, góra techników."

    Wytlumacz wiec to Amerykanom (USA), Kanadyjczykom, czy tez Japonczykom... Mozesz tez zapytac ich dlaczego umozliwiaja studiowanie wiekszej ilosci mlodych (i nie tylko mlodych) ludzi.
  • 2015-05-20 18:45 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych


    Reni Skoczek
    1. Raz jeszcze: jeśli po świecie chodzą tysiące ludzi z wykształceniem a bez pracy, to znaczy najprawdopodobniej, że ich kwalifikacje nie są poszukiwane na rynku pracy albo że po prostu studia nie dały im żadnych kwalifikacji.
    2. Zrozum, że w kapitalizmie normalnym stanem rynku jest nadmiar podaży nad popytem, także na rynku pracy, czyli inaczej bezrobocie. To, że ukazują się wciąż, nawet podczas recesji, nowe ogłoszenia o pracy, nie oznacza zaś wcale, że firmy poszukują pracowników, a tylko że badają one rynek. Te ogłoszenia mają po prostu sprawdzić jacy kandydaci się zgłoszą na te oferty, jak dobrze będą oni wykwalifikowani i na jakie zarobki się oni zgodzą, a na podstawie analizy wyników tego procesu badania rynku pracy firma podejmuje później decyzję o podwyżkach, a dziś najczęściej o obniżkach płac. Po prostu mówi się pracownikom: sprawdziliśmy rynek pracy i na wasze miejsca mamy po kilku chętnych, lepiej od was wykwalifikowanych, którzy godzą się na zarobki znacznie niższe niż wasze. Oj, jak ty mało znasz życie, Reni... :-(
    3. Zgoda, że uczelnie uruchamiają kierunki w oparciu o kwalifikacje posiadanej kadry a nie w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku pracy. Ale z kolei uczelnie nie są w stanie przewidzieć, jakie kwalifikacje będą poszukiwane na rynku pracy za kilka lat, a przecież uruchomienie nowego kierunku studiów musi potrwać co najmniej rok (opracowanie programów nauczania, rekrutacja kadry, zorganizowanie laboratoriów, zakup odpowiednich książek do biblioteki etc.).
    4. Akurat w marketingu to bardziej potrzebna jest psychologia niż matematyka, a swoją drogą, to nie raz już przecież pisałem, ze dziś na studia przyjmuje się osoby zwyczajnie na nie się nie nadające, ale to jest przecież skutek polityki posyłania młodych ludzi na studia aby opóźnić ich wejście na rynek pracy, który w Polsce od roku 1990 charakteryzuje się przecież olbrzymią, wielomilionową nadwyżką podaży nad popytem.
    5. Raz jeszcze ci przetłumaczę, że egzamin maturalny ma inne cele niż egzamin na studia wyższe: ten pierwszy jest sprawdzianem posiadanej wiedzy, a drugi powinien być sprawdzianem inteligencji. Ten pierwszy powinien eliminować najgorsze 10-20%, a drugi wyselekcjonować najlepsze 10-20%. Prościej się tego chyba nie da już wyjaśnić...
    6. Daj sobie spokój z tą demokracją. Wciąż używasz tego wyrazu nie rozumiejąc co on znaczy. Mylisz też wyraźnie demokrację (rządy ludu) z merytokracją (rządy ekspertów). Poza tym, to w kapitalizmie każdy, kto nie ma kapitału, ma nad sobą bat ekonomiczny, zmuszający go/ją do pracy. Nie ma też czegoś takiego jak „czysta” gospodarka wolnorynkowa, a tylko różne formy gospodarki mieszanej: raz z przewagą kontroli państwa (n.p. PRL), a innym razem z przewagą rynku (współczesna Polska). Ale gospodarka rynkowa charakteryzuje się zawsze nierównowagą na rynku, szczególnie zaś na rynku pracy, stąd też nigdy nie „obroni się ona jakoś sama”, a potrzebuje praktycznie zawsze interwencji ze strony władz państwowych.
    7. Matura de facto jest świadectwem ukończenia szkoły średniej, a każdy egzamin oparty jest na zasadzie uznaniowości, tyle, ze zmieniają się kryteria tejże uznaniowości oraz osoby egzaminujące. Poza tym, to nie ma takiego zwierzęcia jak „ niezależny egzaminator”, jako ze każdy egzaminator ma zawsze nad sobą kogoś, chyba, że jest to tow. Stalin (nawet jego zresztą kontrolował Beria).
    8. Polska profesura nie ma w praktyce żadnego dorobku, a więc nie ma tu czego „rozbijać”.
    9. Proszę mnie nie rozbawiać: kto ma tu kontrolować ową profesurę? Rektor UJ, który toleruje to, że niejaki dr Duda blokuje mu etat, a jednocześnie przymyka oczy na to, że ten sam dr Duda dorabia bez stosownego pozwolenia na marnej prywatnej uczelni? Taka to jest „moralność” obecnej polskiej profesury, a więc ponieważ jest ona skorumpowana do szpiku kości, to jedyna radą jest tu radykalna wymiana kadr. Poza tym, to w Polsce organa ścigania czy też kolegia odwoławcze są albo skorumpowane albo też nieefektywne w działaniu. Mogę dać liczne przykłady, kiedy to zgłaszałem do ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego zauważone przeze mnie nieprawidłowości na uczelniach państwowych i prywatnych i że to nic nie dało, poza tym, ze parę razy z tego powodu straciłem pracę i musiałem znów emigrować.
    10. Polska profesura jest tak skorumpowana, że toleruje ona w swych szeregach mnóstwo hochsztaplerów i innych oszustów – to jest po prostu kółko wzajemnej adoracji, żeby nie powiedzieć mafia.
    11. Chyba wyraźnie napisałem, że inteligencji nie da się nauczyć? Poza tym, to mylisz wrażliwość(empatię) z inteligencją: są przecież liczne przykłady bardzo inteligentnych psychopatów z zerową empatią (wrażliwością).
    12. Niemniej testowanie inteligencji jest możliwe, a jest ono wręcz konieczne w przypadku rekrutacji na wyższe studia a nawet do szkół średnich!
    13. Przecież dawno temu napisałem, że wyższe uczelnie przyjmują na studia ludzi, którzy się na te studia nie nadają, byle kadra miała etaty i aby opóźnić wejście kolejnych roczników młodych Polaków na rynek pracy, na którym nie ma dla nich wystarczającej ilości ofert pracy od roku 1990 i nic nie zapowiada zmiany na lepsze. Ale co ma do tego to, że rząd nie reformuje sektora ubezpieczeń społecznych (ZUS, KRUS), by mieć elektorat? To jest przecież temat na inne forum!
    14. Damą, to była Mme Curie.
  • 2015-05-20 18:46 | Reni Skoczek

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Oburzałam się na arbitralną decyzję “kilkuosobowego grona uczonych”, która miałaby się zająć oddzielaniem ziarna od naukowych plew, ale dopiero teraz doczytałam o pomyśle, by selekcją na studia zajęły się gremia zagraniczne.

    Proponuję, aby Chiny wyznaczały nam normy odnośnie produkcji zabawek dla dzieci.
    Rosja - standardy wydobycia węgla.
    Ukraina certyfikowała dopuszczalne na polskim rynku leki.
    Niemcy recenzowały podręczniki historii.

    itd

    No, kabaret dosłownie.

    Nieśmiało wnoszę, że autor tych herezji nigdy nie ujawni swej tożsamości.

  • 2015-05-20 18:56 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Mixx
    Tak, prawda jest taka, że tylko 10%, góra 20% populacji nadaje się na studia wyższe i że reszta powinna być więc kształcona zawodowo na poziomie ZSZ, góra techników. A to, że w USA, Kanadzie, Australii czy Japonii przyjmuje się na studia masę osób, które się na te studia nie nadają, ma dokładnie te samy przyczyny co w Polsce: otóż wyższe uczelnie przyjmują tam na studia ludzi, którzy się na te studia nie nadają, byle kadra tych uczelni miała etaty i aby opóźnić wejście kolejnych roczników młodych Amerykanów, Kanadyjczyków, Australijczyków czy też Japończyków na rynek pracy, na którym nie ma dla nich od lat (dokładnie od końca lat 1970tych) wystarczającej ilości ofert pracy i nic nie zapowiada zmiany na lepsze.
    Poza tym, to w tych krajach też są marne prywatne i państwowe pseudo-wyższe uczelnie, te pierwsze nastawione na zysk, a jedne i drugie dające tylko dyplomy, zresztą bezwartościowe. Wiele z nich bankrutuje, o czym niedawno pisałem na tym forum:
    http://www.polityka.pl/forum/1228543,nnastawiona-na-zysk-siec-szkol-wyzszych-oglosila-bankructwo.thread
  • 2015-05-20 19:08 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reni Skoczek
    1. Co w tym złego, aby selekcją na studia wyższe na najlepszych polskich wyższych uczelniach zajęli się najlepsi zagraniczni fachowcy? Zapewniło by to przecież, że n.p. nie działały by naciski polskich notabli, aby przyjąć ich potomstwo na wybrany przez nich kierunek studiów. Co w tym widzisz złego?
    2. Postuluję zastosować najlepsze standardy światowe w tym procesie rekrutacji na wyższe studia, a ty robisz sobie niestosowne żarty, imputując mi, że chodzi mi o obniżkę kosztów rekrutacji a nie o poprawę jakości tego procesu!
    3. Jakie masz zastrzeżenia do niemieckiej historiografii, przecież jednej z najlepszych na świecie?
    4. Gdybyś była na tym forum dłużej niż kilka dni, to byś dobrze wiedziała, kim jestem. Na początek zajrzyj więc tu (używałem wtedy nicku „Leonid”):
    http://www.polityka.pl/forum/1222092,niepokoje-na-polskich-uczelniach.thread
    5. Jakie „herezje”? To jest obiektywna prawda.
    6. Napisz wreszcie coś o sobie.
  • 2015-05-20 19:11 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reni
    Także: 2015-03-30 07:56 | jakowalski
    Re:Niepokoje na polskich uczelniach
    Mixxer
    Problem w tym, że (już od dawna) polskie uczelnie tzw. wyższe mają poziom niższy niż PRL-owskie szkoły średnie.
    http://static.t-code.pl/Keller-Reforma03B.pdf
    http://www.polityka.pl/forum/1222092,niepokoje-na-polskich-uczelniach.thread
    Starczy?
  • 2015-05-20 20:37 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Przeczytałem wreszcie cały artykuł prof. Króla (przedtem był on niedostępny w całości), a więc mogę napisać, ze zgadzam się z większością jego tez.
  • 2015-05-20 20:43 | Reni Skoczek

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Proszę Pana,
    To w tym złego, że sytuacja, gdy zagraniczne gremia zaczną prowadzić selekcję wśród ludzi nauki jest jawnym przyznaniem się narody polskiego do tego, że

    1. Nie ma wśród narodu wystarczająco światłych jednostek, by taką selekcję prowadzić w duchu zgodnych i uznanych kryteriów.

    2. Rej z Nagłowic czułby się zbrukany (gdyby żył).

    3. Wszelkie walki narodowowyzwoleńcze, cała literatura romantyczna byłaby zdewaluowana, jej sens przekłamany.

    Daleko mi do narodowców, jestem za Unia Europejską, NATO i za wszelkim brataniem, ale ogromnie cenię sobie suwerenność, niezależność i drażni mnie nawet amerykański liryk w arkuszu maturalnym, a co dopiero hipoteza, że zagraniczni najlepsi fachowcy zadecydują kto tu u nas coś wart a kto nie.

    4. Po raz wtóry powtarzam - niski poziom naukowy uczelni bierze się z niżu demograficznego - zadziałanie na przyrost demograficzny nie od razu, ale z czasem przywróci nauce należny standard.

    5. Oczywiście, postulowane kryteria odcedzania pseudonaukowców w pracy pt.: "Propozycja reformy polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego" są jak najbardziej zasadne.

    Natomiast nie zgodzę się z istnieniem "prawdy obiektywnej". Obiektywne są jedynie fakty (mierzalne, sprawdzalne, weryfikowalne), a opinie zawsze są subiektywne :-)

    Co mam napisać o sobie?
    Kobieta, lat 40, miłośniczka kotów i poezji Haliny Poświatowskiej, autorka nienapisanej jeszcze książki, która odmieni oblicze świata.



  • 2015-05-21 10:46 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renni
    1. Raz jeszcze: obniżający się wciąż poziom wyższych uczelni to jest bezpośredni wręcz skutek obecnego ogólnoświatowego kryzysu kapitalizmu a nie niżu demograficznego! Przecież ten poziom obniża się obecnie na całym świecie, o czym przecież wyraźnie napisał prof. Król w swym artykule, który tu komentujemy. Ten poziom obniża się także w krajach z eksplozją demograficzną, czyli w tzw. III świecie.
    1a. Raz jeszcze więc ci tłumaczę, że to, że dziś nie tylko w Polsce, ale także w USA, Kanadzie, Australii, Japonii, Niemczech czy Francji (oraz w Portugalii, w której mieszkam i w której do niedawna pracowałem na uniwersytecie) przyjmuje się na studia masę osób, które się na te studia zwyczajnie nie nadają, ma dokładnie te samy przyczyny co w Polsce. Otóż wyższe uczelnie przyjmują tam na studia ludzi, którzy się na te studia nie nadają, byle kadra tych uczelni miała etaty i przede wszystkim aby opóźnić wejście kolejnych roczników młodych Amerykanów, Kanadyjczyków, Australijczyków, Japończyków, Niemców, Francuzów czy też Portugalczyków na rynek pracy, na którym nie ma dla nich od lat (dokładnie od końca lat 1970tych) wystarczającej ilości ofert pracy i nic nie zapowiada tam zmiany na lepsze, a wręcz przeciwnie. Taka Japonia pogrążona jest przecież w głębokiej recesji od lat 1980tych, w pozostałych wymienionych przez mnie państwach jest albo niewiele lepiej, albo nawet gorzej pod tym względem (n.p. w Portugalii).
    1b. Poza tym, to w tych krajach też są (i to liczne) marne prywatne i państwowe pseudo-wyższe uczelnie, często nawet gorsze niż ta z Poznania, na której dorabiał do niedawna dr Duda: te pierwsze nastawione są na zysk a nie na jakość dostarczanej przez nich wiedzy, a jedne i drugie dają tylko dyplomy, zresztą bezwartościowe, a nie umiejętności poszukiwane na rynku pracy. Wiele z nich zresztą bankrutuje, o czym niedawno pisałem na tym forum.
    2. Nie interesuje mnie twoje życie prywatne, a tylko zawodowe. Jakie masz wykształcenie, w jakim charakterze pracujesz, czy masz jakiś dorobek naukowy – oto są pytania!
    Pozdrawiam z zachodnich kresów Eurazji.
  • 2015-05-21 14:55 | renisko

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    jakowalski

    "Otóż wyższe uczelnie przyjmują tam na studia ludzi, którzy się na te studia nie nadają, byle kadra tych uczelni miała etaty"
    Dlaczego nie przyjmują takich, którzy się na te studia nadają? Bo ich nie ma. Bo populacja się zmniejsza i tym samym ubywa potencjalnych nadających się na studia. Dzieci coraz mniej, a od okresu transformacji ustrojowej namnożyło się uczelni wyższych w odpowiedzi na wyż demograficzny.

    argument 1a zaprzecza tezie. Kraje II świata nie mogą służyć za przykład, bo tam nie było nigdy wysokiego poziomu nauki.
    argument 1b potwierdza moje założenie - niż demograficzny sprawi, że ukształtuje się kilka naprawdę dobrych uczelni państwowych i kilka prywatnych - i one będą rywalizowały on studenta (klienta) - najgorsze odpadną. Z rynkowego punktu widzenia.




  • 2015-05-21 19:23 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renisko
    1. Zrozum, że niż demograficzny jest doskonałą okazją, aby poprawić jakość nauczania poprzez zmniejszenie ilości studentów przypadających na jednego pracownika naukowego. Kiedy studiowałem na SGPiS-ie w latach 1960 tych i 1970tych, to na ćwiczeniach i seminariach mieliśmy grupy maksimum 30-osobowe, ale kiedy studiowałem w Australii w latach 1990 na prestiżowym (najlepszym w regionie Oceanii czyli Australii, NZ i wysp Pacyfiku) The University of Melbourne, to z powodu cięć w budżecie, ćwiczenia były prowadzone w grupach niemalże 100 osobowych, co oczywiście robiło z nich parodię ćwiczeń (przypominam, że to były ćwiczenia z zaawansowanej makroekonomii, na których mieliśmy programować dość zaawansowane matematyczne modele gospodarki i testować ich działanie).
    2. Poza tym, to niż demograficzny nie oznacza braku dobrych kandydatów na studentów, a tylko ich mniejszą ilość. Jak to już ci wyjaśniałem, mniejsza ilość studentów pozwala na poprawę jakości dydaktyki, gdyż mamy wtedy mniejsze grupy studenckie i każdy pracownik naukowo-dydaktyczny prowadzi mniej zajęć, a więc może się do nich lepiej przygotować. Niestety, ale w pogoni za zyskami, to właściciele prywatnych polskich uczelni „wyższych” eksploatują pracowników swych „uczelni” do maksimum, co oczywiście pogarsza poziom nauczania. Pamiętam, jak będąc adiunktem na łódzkiej AHE miałem często jednego dnia po kolei do 8 godzin zajęć, a moi studenci tyle samo. Oczywiste chyba jest, że na ostatnich godzinach to przysypiali ze zmęczenia i wykładowcy i studenci.
    3. W krajach III świata było i jest sporo całkiem dobrych uczelni. Wystarczą tu chyba przykłady Chin, Indii czy szczególnie Kuby – na tej ostatniej jakość studiów medycznych jest bardzo wysoko oceniana na świecie a kubańscy lekarze są bardzo chętnie zatrudniani.
    4. Niestety, ale jeśli chodzi o rynek edukacji na poziomie akademickim, to działa tu prawo Kopernika-Greshama, czyli że gorsze (oferujące niską jakość nauczania) uczelnie wypierają z rynku lepsze uczelnie (oferujące lepszą jakość nauczania), jako że te ostatnie muszą pobierać wyższe czesne, aby otrzymać swój wysoki poziom, przez co są eliminowane z rynku. Tak więc niż demograficzny w warunkach komercjalizacji szkolnictwa wyższego prowadzi, tak samo jak wyż, do obniżki jakości edukacji. Takie,a nie inne, są bowiem obiektywne prawa rządzące rynkiem!
  • 2015-05-22 08:28 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renisko
    Zobacz, co się dzieje na tym forum...
  • 2015-05-24 23:32 | Reni Skoczek

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Nie wiem, co Pan Profesor zażywa, ale to jednak szkodliwe :-(

    Oglądanie polskiego szkolnictwa z obczyzny musi Panu zniekształcać jego obraz. Z jednej strony ceni Pan badania naukowe, a z drugiej ochoczo generalizuje poglądy w oparciu o własne uznanie.

    Niż demograficzny nie jest żadną OKAZJĄ, a KONIECZNOŚCIĄ wprowadzenia zmian - w przeciwnym razie za chwilę z podatków będziemy utrzymywać naukową fikcję. Bo już teraz na różnych kierunkach bywają grupy mniej niż 30 osobowe.

    Niż demograficzny to zmniejszanie się populacji, a w każdej populacji zawsze najmniej jest tych jednostek najwyżej predysponowanych intelektualnie, elit, które od siebie wymagają i uczą się, pracują, bo chcą, a nie dlatego, że szef patrzy.

    Nieprawdziwy jest wniosek na temat prywatnych uczelni. Wśród niepublicznych też są lepsze i gorsze. Choćby SWPS - na pewno nie wystarczy tylko zapłacić, by się tam dostać i na pewno trzeba się postarać, by ją ukończyć.

    Nie studiowałam na prestiżowych uczelniach. Ale nie trzeba mieć doktoratu, by zinterpretować kampanie reklamowe renomowanych uczelni publicznych. Dekadę temu, by wziąć udział w Drzwiach Otwartych SGH czy SGGW - trzeba było deklarować się wysokimi wynikami w nauce. Dziś w prowincjonalnych szkółkach kolportowane są ulotki tych uczelni.

    Nieprawda, że gorsze uczelnie wyprą lepsze. Reklama działa krótko, a szubrawy pijar zawsze będzie zdemaskowany. Licealiści szukają dziś konkretnych zawodowych umiejętności, nowoczesnego zaplecza dydaktycznego, zajęć praktycznych i dogodnej infrastruktury (biblioteki, sale sportowe, baseny). Nikt już nie chce pobierać zmurszałych nauk u wyalienowanego siwego profesora w binoklach stąpającego pól metra nad ziemią. Wygrają te uczelnie, które postawią na mentorów o wysokich umiejętnościach trenerskich w zawodzie.

    Centralnie, odgórnie nie da się przywrócić jakości w żadnej branży. W Polsce są już uczelnie (na pewno jedna w Lublinie), które przyjmują na studia warunkowo bez matury w charakterze wolnego słuchacza. Po zdanej maturze można od razu trafić na II rok studiów.

    Problem tkwi w polskiej mentalności. Transformacja ustrojowa dotarła tu do sfery konsumpcyjnej. Ludzie potrafią już stawiać bramy na pilota, ale nadal uważają, że chodnikiem za płotem i lampą za zakrętem powinni się zająć "oni" - władza. Brak tu poczucia obywatelskości. Tu nadal załatwia się pracę na zasadzie, że "przecież z twojego to nie idzie". Nie widać związku? Jeśli sfera publiczna funkcjonuje poza kontrolą społeczną - to nie realizuje misji i dochodzi do wypaczeń. Efektem tego są miliony samorządowych pieniędzy każdego roku wpompowywane w utrzymanie szkół, a nie w ich rozwój.

    Przemiany będą krwawe i według mnie - nie powinny objąć tych zacnych profesorów, którzy nie zhańbili się dziadowaniem na naukowych chałturach. Mój profesor mawiał, że tam, gdzie nie działa prawo - winien zadziałać dobry obyczaj. A ja jestem przekonana, że ten dobry obyczaj kiedyś jednak wróci.


  • 2015-05-25 12:40 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Reni
    1. Stosujesz nieuczciwe chwyty w dyskusji.
    2. W Polsce pracowałem (konkretnie jako pełnoetatowy adiunkt w łódzkiej AHE) aż do 30 września 2010 roku – ostatni rok równolegle z pracą na uniwersytecie portugalskim. Tak więc nie można mi zarzucić, że oglądam polskie szkolnictwo wyższe z obczyzny, a poza tym, to zbyt bliska perspektywa zniekształca często obraz, eksponując mało istotne szczegóły ze szkodą dla obrazu całości, najlepiej przecież widzianego z daleka. Ponadto znajomość warunków poza Polską poszerza horyzonty, czego Tobie, Reni, jak widać, bardzo brakuje...
    3. Bardzo dobrze, że na niektórych kierunkach bywają grupy mniej niż 30 osobowe. Idealna grupa to jest bowiem mniej niż 20 studentów prowadzona przez osobę z doktoratem (może być to, jak to się zresztą coraz częściej dzieje, asystent z doktoratem). Generalnie uważam, że nauczać na wyższych uczelniach powinny tylko osoby z doktoratem - asystenci bez doktoratu i doktoranci mogą co najwyżej asystować przy prowadzeniu zajęć ze studentami, ale nigdy nie mogą ich prowadzić samodzielnie, nawet ćwiczeń.
    4. Niż demograficzny jest w warunkach chronicznie wysokiego bezrobocia strukturalnego wręcz błogosławieństwem, szczególnie, że z powodu postępu technicznego, który jest przecież ze swej natury pracooszczędny, z roku na rok mamy sytuację, że coraz mniejsza ilość pracowników jest w stanie wytwarzać coraz więcej, a więc potrzebujemy z roku na rok coraz mniej, a nie coraz więcej ludzi.
    5. Prywatne uczelnie istnieją w Polsce tylko po to, a by przynosić zysk swym właścicielom. Pokaż mi zresztą jakąś polską prywatną wyższą uczelnie licząca się w świecie, np. w rankingu THES (http://pl.wikipedia.org/wiki/QS_World_University_Rankings)?
    6. Tzw. drzwi otwarte to jest zwyczajny marketing. Wiem, bo organizowałem takie wydarzenia, na wielu uczelniach z Monash University w Melbourne włącznie.
    7. W warunkach dyktatu rynku gorsze wypiera zawsze lepsze. Widać, ze nie rozumiesz jak działają mechanizmy rynkowe. Popatrz n.p. na Coca Colę! To jest w zasadzie woda z cukrem i niewielkim dodatkiem aromatyczno-smakowym plus olbrzymia dawka reklamy. I to się sprzedaje od wielu, wielu lat praktycznie na całym świecie, mimo że jest to wręcz szkodliwe dla zdrowia pijących to świństwo. Podobnie jest z „restauracjami” Mc Donald's, które wyparły znacznie od nich zdrowsze bary mleczne, alkoholem, papierosami etc.
    8. Po co uniwersytetom hale sportowe czy baseny, chyba ze to są AWF? Jaka jest według ciebie funkcja uniwersytetu: naukowo-dydaktyczna czy też towarzysko-rekreacyjna?
    9. Jakość da się wymusić poprzez odgórne regulacje. Dobry przykład to obowiązujące w Niemczech przepisy w dziedzinie warzenia piwa.
    10. Jeśli płacę podatki, to mam prawo wymagać od władz (centralnych czy też lokalnych) aby zadbały one o przestrzeń publiczną. Poza tym, to w cywilizowanych krajach, właściciel posesji odpowiada za chodnik i trawnik przed nią, a często i za połowę ulicy, jeśli jest to boczna uliczka. Znów: standardy, tu czystości, egzekwuje się w I świecie przy pomocy przepisów. Ja n.p. mieszkam w śródmieściu miasteczka pod Lizboną, a więc wiem, że nad samym rankiem przechodzi codziennie pod moim oknem tzw. cieć magistracki (cytując Wiecha), który sprząta ulice, a opłacany jest on przez magistrat via podatki od nieruchomości. Tak to się robi w cywilizowanych krajach, a nie narzeka, jak ty, na tzw. mentalność ludzką.
    11. Na całym świecie jest dziś kryzys szkolnictwa. Nikt nie wie bowiem, jak je zorganizować, ile pieniędzy na nie trzeba przeznaczyć etc., jako że stary model szkoły się przeżył, w związku z postępem technicznym, a nowego nikt jeszcze nie opracował. W skrócie to wiemy, że szkoła powinna uczyć samodzielnego zdobywania wiedzy, ale nikt nie wie jak to zrobić w praktyce, szczególnie, że zmiana modelu szkoły wymaga najpierw reedukacji praktycznie całej kadry nauczycielskiej, nauczonej jak przekazywać wiedzę, a nie jak uczyć samodzielnego jej zdobywania. A przecież w obecnej sytuacji szybkiego postępu, to wiadomości wyniesione ze szkoły dezaktualizują się bardzo szybko!
    12. Rozbawiłaś mnie tym, że tzw. odnowa moralna może cokolwiek dokonać. To jest przecież typowe myślenie życzeniowe (wishful thinking). I pokaż mi jakiegoś prawdziwego polskiego współczesnego uczonego (nie „pracownika naukowego”) działającego dziś w Polsce Tak więc twa obrona polskiej profesury oparta jest tylko na sentymentach, a nie na faktach. :-(
    Pozdrawiam!
  • 2015-05-25 19:57 | Mixx

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    "Po co uniwersytetom hale sportowe czy baseny, chyba ze to są AWF"

    Prawie wszystkie uczelnie wyzsze w USA posiadaja wlasne baseny,
    hale sportowe, stadiony i silownie... i jakos nikomu to nie przeszkadza.
    Czyzby Mr. "Kowalski" az tak mocno zgorzknial???
  • 2015-05-26 09:11 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Mixx
    I co z tego, że mają? Czy to znaczy, że mieć powinny? Przecież studenci mogą, jak inni młodzi (i nie tylko młodzi) ludzie, korzystać z ogólnodostępnych basenów, hal sportowych, stadionów i siłowni albo też z w/w „facilities” należących do akademickich klubów sportowych (n.p. w Polsce do AZS). Ale nie widzę sensu, aby z budżetu przeznaczonego na naukę utrzymywać sport - pieniądze na sport akademicki, poza tym uprawianym na Akademiach Wychowania Fizycznego, powinny bowiem iść z budżetu resortu sportu, a nie szkolnictwa wyższego.
    I na koniec: na studiach z przyjemnością uprawiałem sport, a więc nie ma nic przeciwko uprawianiu sportu przez studentów, chodzi mi tylko o to, że sport akademicki nie powinien być (poza AWF-ami) finansowany z budżetu nauki i że większość polskich wyższych uczelni jest zwyczajnie za mała i za biedna, aby utrzymywać swoje własne baseny, hale sportowe, stadiony czy nawet siłownie.
  • 2015-05-26 11:15 | renisko

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Tak, powinny mieć baseny, nawet własne sale kinowe i teatralne na kierunkach humanistycznych. To jest domena wszechstronnego, równomiernego rozwoju. Ale nie muszą (a na wet nie powinny) to być obiekty finansowane z budżetów naukowych.

    Setnie się ubawiłam zarzutem, że jakobym ja narzekała.
    Bo szanowny Panie narzekanie wygląda tak:

    Irytuje mnie, gdy zgorzkniały pseudonaukowiec buduje teorie na temat stanu polskiej nauki w oparciu o to, co widział do 2010 roku na własnym polu widzenia. Anonimowo zarzuca profesorom korupcję, nie składa doniesień o popełnianiu przestępstwa,

    Być może tak kiepska sytuacja polskiej nauki wynika z faktu, że adiunkci akademicy równolegle pracowali na 2 etatach - w Polsce i za granicą.

    Drażni mnie również to, gdy starsi ludzie życzą sobie, by ktoś, coś odgórnie zreformował, certyfikował, namaścił jako dobre i wartościowe, a ludziom, którzy codziennie na tę jakość pracują zarzucają "myślenie życzeniowe".

    Jakie Pan, Profesorze, płaci podatki w Polsce?

  • 2015-05-26 13:10 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renisko
    1. Co innego baseny, a co innego sale kinowe i teatralne na kierunkach humanistycznych. Poza tym, to obecnie mamy większych miastach multikina z wieloma salami, a więc tańszy jest ich wynajem niż posiadanie własnych przez uczelnie. To samo dotyczy też sal teatralnych.
    2. Znów mnie obrażasz, wyzywając od „pseudonaukowców”. Poza tym, to rok 2010 to bardzo niedawna przeszłość, a ja wciąż mam kontakt z polską tzw. nauką. Poza tym, to dobrze wiesz, ze polska prokuratura, policja i sądownictwo są bardzo skorumpowane, a więc składanie takich doniesień szkodzi tylko tzw. sygnalizatorowi (whistleblowerowi). Poza ty, to pisałem przecież, ze protestowałem do ministerstwa przeciwko takim praktykom jak n.p. handel dyplomami, ale za to tylko straciłem prace na kilku prywatnych uczelniach, a za krytykę niskiego poziomu kadry, to straciłem posadę na pewnym państwowym polskim uniwersytecie, jednym z większych.
    3. Co w tym złego, ze pracowałem równolegle w Polsce i zagranicą? Na tzw. Zachodzie to jest wręcz mile widziane, jako że w ten sposób to zyskują obie uczelnie i oba kraje, jako że taka sytuacja ułatwia wymianę wiedzy i doświadczeń. Ale ty tego nie zrozumiesz, jako że nie masz doktoratu, a więc kwalifikacji do zajmowania się nauką.
    4. Obawiam się, ze ty tylko psujesz jakość, sadząc po skandalicznym wręcz braku wiedzy i inteligencji, który aż przebija z twych wpisów.
    5. Jeśli od lat nie pracuję i nie mieszkam w Polsce, to z jakiej racji miałbym tam płacić podatki? Ale kiedy w Polsce pracowałem, to płaciłem fiskusowi rocznie dobre kilkadziesiąt tysięcy złotych samego podatku od wynagrodzeń (PIT), czyli więcej niż twoje roczne wynagrodzenie brutto. Plus podatki miejskie (n.p. od nieruchomości) i VAT. A ty ile płacisz rocznie podatku?
  • 2015-05-26 14:46 | Motyl1

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    od kiedy to jakowalski jest profesorem i gdzie ? :))))
  • 2015-05-26 18:22 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    N.p. w Portugalii oraz w Polsce (uczelnianym).
  • 2015-05-27 16:37 | renisko

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Napisał Pan, że płaci podatki, więc wymaga wysokiej jakości w polskiej nauce. Stąd moje pytanie.
    Nie rozumiem, dlaczego anonimowy rozmówca zwraca się do mnie per ty. To obraźliwe. Zakłada, że mało zarabiam :-) To już budzi moje współczucie. Otóż, proszę Pana - mam dość pieniędzy i kwalifikacji, by zawsze wypowiadać się imiennie, pod własnym imieniem i nazwiskiem. Pan za to, z tytułami, zagranicznym doświadczeniem, wieloletnim dorobkiem naukowym - nie ma odwagi bądź komfortu wypowiadania się we własnym imieniu.

    Jeśli Pańska krytyka spotkała się z jakimkolwiek atakiem tzn, że była źle zredagowana, mało konstruktywnie, obraźliwie, bądź nietrafnie uargumentowana. W Polsce, w ramach obowiązującego prawa - nikogo nie można ukarać za głoszenie swoich poglądów. Z pewnością jednak jestem zbyt mało inteligentna i zbyt mało wiem, by ujął mnie Pański los jako pokrzywdzonego przez jeden z większych uniwersytetów w Polsce.


  • 2015-05-27 17:20 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Renisko
    1. Kiedy pracowałem w Polsce, to w Polsce płaciłem podatki i to wysokie. Wystarczy tu chyba informacja, że po kilku miesiącach ZUS przestawał mi potrącać składki emerytalne, jako że w te kilka miesięcy zapłaciłem ZUS-owi maksymalnie dozwoloną składkę. A więc jako osoba dotująca, i to solidnie, budżet państwa, mam chyba prawo domagać się, aby te moje pieniądze zabrane mi przez fiskusa, nie były marnowane na podrzędne pseudo-uniwersytety.
    2. W sieci wszyscy się „tykamy”. Podobnie jak na tzw. Zachodzie w pracy. Tylko w jednym banku powiedziano mi kiedyś, przyjmując mnie do pracy,m aby się do prezesa zwracał per „sir + imię”, jako że był to osobnik ”starej daty” na dodatek z tytułem szlacheckim nadanym mu przez królową Elżbietę II (zapewne za to, że był on prezesem wielkiego banku w pewnej byłej kolonii brytyjskiej).
    3. Chyba podałem ci już moje imię i nazwisko O co ci więc chodzi? O samą pyskówkę dla pyskówki?
    4. Nie oczekuje od ciebie współczucia, a tylko zrozumienia, że na polskich wyższych uczelniach rządzi od lat mafia profesorska, i że bez jej usunięcia nie jest możliwa naprawa polskiej nauki oraz polskiego szkolnictwa wyższego. Ale jest nadzieja: policja szwajcarska weszła właśnie do zarządu FIFA, to może policja polska wejdzie kiedyś do MNiSW oraz rektoratów polskich wyższych uczelni aby wreszcie zrobić tam porządek. Można chyba sobie trochę pomarzyć, nieprawdaż?
    5. I czekam na konkretne zarzuty, czyli konkretnie - dlaczego uważasz, ze moja krytyka była „źle zredagowana, mało konstruktywnie, obraźliwie, bądź nietrafnie uargumentowana”?
  • 2015-05-28 16:41 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Koniec dyskusji?
  • 2015-05-30 11:52 | tuba

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Podejmę wątek poboczny w artykule Marcina Króla - studia dla niezdolnych. W którymś z krajów europejskich (nie pamiętam, którym) można zrobić licencjat z fryzjerstwa czy masażu. W moim pojęciu - znakomicie:
    a) w demokracji genialny profesor i nieuczony pucybut mają ten sam, jeden głos. Dłuższe kształcenie daje prawdopodobieństwo, że elektorat Tymińskiego będzie mniejszy
    b) zaspokaja to potrzebę prestiżu - niesłychanie rozbudzoną. Trudno będzie zagonić społeczeństwo do zawodówek.
    c) prof. Vetulani dodaje jeszcze, że rozwijanie mózgów nawet w okropnych uczelniach ma tę zaletę, że zwiększa liczbę neuronów, przez co demencje i tym podobne choroby rozwijają się później = mniejsze są koszty opieki
    Trzeba rozróżnić szkoły wyższe dla elit i dla pucybutów, ale jestem za kształcenie wyższym zawodowym dla tych drugich.
  • 2015-05-30 12:19 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Tuba
    Z fryzjerstwa to górną granicą kwalifikacji formalnych jest dobre technikum, podobnie z gotowaniem (na gazie i nie tylko). Odróżnijmy wreszcie rzemiosło, nawet to artystyczne, od nauki!
    Pobieranie „nauk” w marnej szkółce tylko otępia a nie rozwija!
    Kształcenie sensu stricte zawodowe, poza dość nielicznymi zawodami typu lekarzy, inżynierów czy też ekonomistów, wystarcza najzupełniej na poziomie technikum, w tym pomaturalnego. Ja skończyłem (także) technikum elektryczne i wcale mi to nie zaszkodziło, a wręcz przeciwnie, w studiach wyższych. Ale to było dobre, warszawskie, jeszcze PRL-owskie technikum!
  • 2015-06-01 09:12 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Temat zamknięty? Aż do następnych wyborów?
  • 2015-06-04 08:03 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Także: http://www.polityka.pl/forum/1231889,naukowcy-ktorzy-oszukiwali-na-grantach.thread
  • 2015-06-06 12:55 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Zamykamy tę dyskusję? Aż do początku następnego roku akademickiego?
  • 2015-06-07 18:24 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Oto jacy są dziś polscy naukowcy - to jest o prof. Vetulanim z Krakowa, szukającym ucieczki od otaczającej go ponurej rzeczywistości w narkotykach:
    "Poznajcie naukowca , ktory nie brzydzi się narkotyków
    Jeden z najbardziej intrygujących polskich psychofarmakologów i neurobiologów nigdy nie ukrywał, że przez połowę życia palił jak smok, nie stronił od marihuany ani amfy, a zdarzyło mu się nawet w krakowskim Instytucie Farmakologii przyjmować stymulanty skutecznie dopingujące go do pracy."
  • 2015-06-10 15:27 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Ciekawa dyskusja tu:
    http://www.polityka.pl/forum/1232435,naukowcy-wyszli-na-ulice-w-czarnej-procesji-ten-wybuch-wisial-w-powietrzu.thread
  • 2015-06-17 17:53 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Także: http://antymatrix.blog.polityka.pl/2015/06/17/pakt-dla-nauki-czy-dla-naukowcow/
  • 2015-06-18 12:17 | jakowalski

    "Pakt dla nauki"

    Autorzy "Paktu", dyskutowanego na blogu red. Bendyka, są wyraźnie przedstawicielami naukowego establishmentu, jako że są oni za utrzymaniem takich, iście stalinowskich wręcz instytucji, jak habilitacja czy też Polska Akademia Nauk oraz Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów. Nie muszę tu chyba tłumaczyć, ze najlepsze uczelnie na świecie są dziś w krajach nie znających habilitacji (USA i UK) i że PAN jest przeżytkiem z czasów prezydentury Bolesława Bieruta. Rozśmieszyło mnie też do, że do habilitacji ma się zaliczać dorobek dydaktyczny i popularyzatorski. Pozytywne jest zaś zniesienie profesury tytularnej, tzw. belwederskiej. Natomiast nie widzę w tym „pakcie” żadnych propozycji, które by pomogły wyeliminować tzw. ustanawiane konkursy na stanowiska naukowe i dydaktyczne na wyższych uczelniach.
    Zaś rozdział o współpracy nauki z biznesem świadczy tylko o tym, że autorzy owego „paktu” nie mają o biznesie nawet najmniejszego pojęcia. :-( Tam są przecież tylko same slogany i ogólniki a zero konkretów!
    Przecież ocenianie naukowców na podstawie liczby kontraktów z przemysłem (bez uwzględnienia ich jakości), liczby udzielonych licencji (też bez uwzględnienia ich jakości), liczby wdrożeń (też bez uwzględnienia ich jakości), liczby wspólnych projektów (też bez uwzględnienia ich jakości) czy też na podstawie przychodu rocznego ze współpracy z biznesem, bynajmniej nie będzie zachęcać do prowadzenia badań wysokiej jakości, a ocena na podstawie przychodu rocznego ze współpracy z biznesem, zachęcać będzie do podejmowania możliwie jak najprostszych projektów, obarczonych minimalnym ryzykiem, a więc z definicji niewiele albo też nic nie wnoszących do postępu w dziedzinie nauki czy też w dziedzinie technologii. Od razu widać u autorów tego „paktu” nie tylko brak elementarnej wiedzy o biznesie i przemyśle, ale także brak elementarnej wiedzy z zakresu ekonomii i zarządzania! :-(
  • 2015-06-22 05:04 | mo-ma

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Oto jacy są dziś polscy naukowcy - to jest o prof. Vetulanim z Krakowa, szukającym ucieczki od otaczającej go ponurej rzeczywistości w narkotykach:
    "Poznajcie naukowca , ktory nie brzydzi się narkotyków
    Jeden z najbardziej intrygujących polskich psychofarmakologów i neurobiologów nigdy nie ukrywał, że przez połowę życia palił jak smok, nie stronił od marihuany ani amfy, a zdarzyło mu się nawet w krakowskim Instytucie Farmakologii przyjmować stymulanty skutecznie dopingujące go do pracy."

    ````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````
    Akurat profesor Vetulani to bardzo dobry wykladowca.

    P.S. Niektore wpisy "Kowalskiego" budza u mnie spory niesmak. To tak "na marginesie"...
  • 2015-06-22 11:40 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    mo-ma
    I co z tego, że dobry wykładowca? A co do reszty to „prawda w oczy kole”. Niesmak budzi u mnie zaś korupcja i nepotyzm, jakże dziś wszechwładne w polskiej nauce i na polskich wyższych uczelniach. :-(
  • 2015-07-06 13:14 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Ciekawa dyskusja tu:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,18304751,Uczelnie_beda_mogly_wynajmowac_swoje_budynki__Lek.html?lokale=warszawa#BoxNewsImg
  • 2015-10-23 16:27 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Proszę usnąć z tego wątku komercyjną reklamę tzw. studiów MBA.
  • 2015-10-23 16:49 | jakowalski

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Studia MBA mają sens tylko na najlepszych uczelniach, ale tam to kosztują one nawet i £57,500 (UK) albo $60,000 (USA). Przypominam - to są tylko same opłaty za studia. Wszystko co jest tańsze nic nie gwarantuje, poza samym dyplomem.
    Niestety, ale ponieważ prestiż studiów MBA został dawno temu zepsuty przez różne podrzędne uczenie, oferujące owe MBA, to tylko MBA z naprawdę dobrej uczelni (a to w praktyce oznacza albo uczelnię amerykańską albo brytyjską) daje szanse awansu czy też znalezienia dobrej pracy. Pozostałe dyplomy MBA nie są zaś po prostu warte papieru, na którym je wydrukowano.
    Poza tym, to od dawna można kupić w Internecie stosunkowo tani dyplom MBA, a więc to nie dyplom MBA się dziś liczy, a to, która uczelnia go wydała.
    Generalnie, to nic, co kosztuje mniej niż jakieś 20 tysięcy dolarów nie jest warte zachodu. Wiem, gdyż byłem wykładowcą na takowych studiach – niestety, ale w raczej nie najlepszych uczelniach. Poziom studentów był tam tak po prostu niski, że nic oni z tych studiów nie wynieśli, jako że po prostu nie byli oni do nich przygotowani. Idealny kandydat na takie studia musi mieć bowiem ukończoną dobrą wyższą uczelnię, najlepiej kierunek techniczny bądź ekonomiczny i co najmniej 5 lat stażu pracy na kierowniczym bądź samodzielnym stanowisku oraz prawdziwe zainteresowanie w podniesieniu swoich kwalifikacji.
    Tymczasem na studia MBA (a ostatnio nawet i DBA) przyjmuje się coraz częściej kandydatów zaraz po ukończeniu studiów I stopnia, i to na marnych uczelniach, i takie to, podrzędne na ogół, studia MBA są obecnie nachalnie reklamowane także i na tym forum. :-(
  • 2016-05-21 12:38 | Agie

    Re:Specjalne studia tylko dla zdolnych

    Prosta prawda i za razem rozwiązanie - mniej teorii, więcej praktyki. U nas się wałkuje i wtłacza studentom ogrom teorii, z czego 95% nie zapamiętają. Jakby uczyli się mniej, ale praktycznie to efekty raczej byłyby nieporównywalnie lepsze. No, ale komu by się chciało, to się trzeba przecież zaangażować w pracę ze studentami.


    ______________
    Mój blog: Najlepsze lokaty bez konta na dry procent
    Dobre lokaty internetowe bez zakładania konta.