Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wątpliwe uroki polskiej szyldozy

(3)
Odgórne uregulowania muszą spotykać się z oddolnym instynktem, gustem, potrzebą urządzania przestrzeni w harmonijny, przyjemny sposób. Inaczej ustawa krajobrazowa niewiele pomoże.
  • 2015-05-27 01:51 | Niclaire

    Odnośnie niezauważania...

    Cieszę się, że są w tym kraju ludzie, którzy mają chęć i samozaparcie, żeby próbować rozwinąć dyskusję o urbanistyce i zagospodarowaniu przestrzeni. Moim zdaniem, jako człowieka z pokolenia 25+, czyli ludzi zaczynających się (w ramach skromnych możliwości naszych realiów socjo-ekonomicznych) dorabiać, problem polega na tym, że to jest błędne koło. Człowiek nie zwraca uwagi na ten ohydny wysyp "gargameli", jak to ujął autor, bo gdyby zwracał, to by prawdopodobnie uciekł co najmniej do Austrii. A ponieważ nie zwraca, to też i się nie zastanawia nad tym, czy jego ewentualny wkład będzie do tego wszystkiego pasował (co jest i tak prawie niewykonalne), i koło się zamyka. Dlatego uważam, że rozwiązania na poziomie ustawowym są niestety konieczne. Najlepiej to widać na Mazurach, gdzie różnicę między starą pruską zabudową a tym, co budowano potem, widać jak na dłoni. Myślę, że odpowiednio umotywowane, dałoby się to sprzedać społeczeństwu, tylko nie wiem, czy my w ogóle jesteśmy zdolni do jakiejś takiej pogłębionej, wspólnej debaty na tematy społecznie ważne?
  • 2015-05-29 09:20 | Krzyżowiec Absurdu

    Re:Wątpliwe uroki polskiej szyldozy

    Wszystko to prawda. Ale z co tego? Mieszkam w małym miasteczku na ziemiach poniemieckich zasiedlonym po wojnie zabużanami. I faktycznie – do niczego go nie potrzebuję. Praca, sklep, dom – dokładnie. Centrum w istocie jest miejscem zbiórek panów z czerwonymi nosami, którzy czasem rzucają się na weselników z pobliskiego kościoła z „życzeniami”, aby wydębić flaszkę. Lepiej to miejsce omijać z dala. Komu cała ta brzydota ma przeszkadzać? Emeryci siedzą przed telewizorami, a klasa średnia jedzie co niedziela trasą upstrzoną banerami o nowych promocjach na zakupy do galerii handlowej do miasta oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów. Większość z nich nie była w centrum tego miasta od kiedy otworzono tę galerię. Bo i po co?
  • 2015-08-16 19:26 | jakowalski

    Re:Wątpliwe uroki polskiej szyldozy

    To są przecież wyniki chaosu, jako zapanował w Polsce po roku 1989, czyli jako rezultat tzw. transformacji, a raczej restauracji kapitalizmu. A że kapitalizm oznaczał zawsze w Polsce bezrobocie, bezdomność, biedę, brud, bezmyślność, bałagan i brzydotę, to mamy dziś to co mamy. Sami tego chcieliśmy, sami to sobie wystrajkowaliśmy, a więc tylko do siebie miejmy pretensję za naszą polską zbiorową głupotę. :-(