Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dni Matki Joanna Gierak-Onoszko - kilka uwag

(2)
2015-05-31 14:27 | geothing
Chociaż tematyka etyczna potrzebuje głosu, który byłby alternatywą dla monopolu Kościoła katolickiego w naszym kraju, to autorka artykułu pt. „Dni matki” mogła pokusić się o głębszą analizę problemu matek, które nagle dowiadują się, że cierpią na śmiertelną chorobę, a którym państwo polskie nie tylko nie jest w stanie udzielić pomocy na porównywalnym poziomie, jak, wg. autorki, ma to miejsce w krajach „bardziej cywilizowanych”, ale przede wszystkim ma tak niestosownie skonstruowaną konstytucję, że matki nie są „bardziej równe” niż inni członkowie społeczeństwa - także bezdzietne kobiety.

Dlaczego osoby, które decydują się na potomstwo, mają korzystać z usług medycznych na innych zasadach niż pozostali obywatele? Dlaczego ja, bezdzietny mężczyzna, mam mieć bardziej ograniczony dostęp do pomocy medycznej niż kobieta posiadająca potomstwo? Czy ojcom w podobnej sytuacji nie należy się lepsza opieka medyczna niż innym członkom społeczeństwa? Kim jest „matka”? Czy umierającemu ojcu też należałaby się lepsza pomoc niż innym członkom społeczeństwa?

Symbol matki jest nośnikiem bardzo intymnych, podstawowych głębokich emocji - przeciwstawienie się „świętości” matki jest zadaniem o wiele trudniejszym niż opowiedzenie się po jej stronie - nawet takie opowiedzenie się, które podważa podstawową zasadę demokracji - równości wszystkich obywateli. Ta druga zasada jest chłodna, pochodzi od rozumu, wywodzi się z surowej zasady sprawiedliwości, dlatego nie można darzyć jej takimi emocjami, jakimi obdarowuje się symbol matki. Zasada równości, sprawiedliwości jest oziębła vs życiodajna, ciepła, kochana mama - ta pierwsza jest z góry skazana na porażkę w myśleniu odwołującym się do retoryki emocji, mitu. Zasada równości dała kobietom prawa wyborcze, różnym mniejszościom pozwoliła zaistnieć w przestrzeni publiczno-prawnej - przyniosła wiele „dobrego”.

Kim jest matka? Czy bycie matką może uprawniać matki do specjalnych przywilejów w podziale dóbr społecznych? Dlaczego miało by tak być? Czy w istocie pojęcia matki jest coś, co uprawniałoby ją do specjalnej pozycji w społeczeństwie? Matka wyjęta z kontekstu - bez nasienia męskiego żadna matka nie jest w stanie stać się matką - jest konstruktem sztucznym i nie wystarcza do tego, aby poddać rzetelnej analizie stan rzeczy, w którym umierające matki nie mają lepszej opieki niż inni umierający ludzie.

Powoływanie się na statystyki bogatych krajów bez jednoczesnego odniesienia się do ich systemu służby zdrowia jak również do ich poziomu „idei” nosi znamiona manipulacji. Wydaje mi się, że autorka błędnie stawia diagnozę jakoby źródło problemu tkwiło w „przykrótkiej kołderce” budżetu czy w źle przez nią pojętej zasadzie równości. Lecz by poprawić tę diagnozę należało by dokonać głębszej analizy problemu:

Czy „idee” krążące po zachodzie są tymi samymi „ideami”, które krążą w krajach biedniejszych? -> Czym różnią się demokracje młode od demokracji starych?
Czy „matka” może być równa pojęciu „osoby”? Czy „matka” jest tożsama z pojęciem „człowieka”?
Czy matka to funkcja społeczna?Jeżeli tak, to czy ludzie, którzy nie mogą być matkami, lub nie chcą nimi zostać, powinni być gorzej traktowani w podziale dóbr społecznych? Jeśli tak, to dlaczego? Czy bycie matką to zasługa czy potrzeba?
Czy matka może istnieć bez mężczyzny? Wydaje się, że świat autorki pozbawiony jest mężczyzn jako kategorii, której przysługuje podmiotowość. Innymi słowy - gdzie są faceci w tym wszystkim? Czy faceci wymyślają tylko głupie przepisy prawne?
Jaka powinna być sytuacja ojca? Jaka sytuacja mężczyzny? Jako bezdzietny mężczyzna nie chciałbym żyć w kraju, który mnie dyskryminuje tylko dlatego, że nie mogę zostać matką.

Lęku przed śmiercią nie da się pokonać polepszając świadczenia medyczne wykonywane dla umierających matek kosztem innych członków społeczeństwa. Można natomiast polepszyć funkcjonowanie domów dziecka, rodzin zastępczych. Czy nie można promować relacji międzyludzkich, ufności, troski o innych, współpracy, zespołowości tak, aby po śmierci matki inni członkowie społeczeństwa wzięli na siebie odpowiedzialność za osierocone dzieci?

Michał Z.
  • 2015-06-03 16:09 | Bufo1

    Re:Dni Matki Joanna Gierak-Onoszko - kilka uwag

    Pytanie do autorki artykułu - co z jedynymi opiekunami osób dorosłych (czy innymi ludźmi w rozmaitych skrajnie trudnych sytuacjach) - czy jako pacjenci mają być gorzej traktowani od matek (z których nota bene dla wielu dziecko to dopust boży) ???. Rozumiem, że wg autorki należałoby pogrupować ludzi z rakiem, sm czy innymi chorobami na matki i niematki (rodziców - nierodziców) i niematkom dziękujemy. W takim razie przy okazji postuluję obniżenie wysokości składek zdrowotnych dla niematek. Może stwórzmy też odrębne przepisy w rozmaitych dziedzinach dla matek - bo jak, matka np. za przestępstwo ma być skazana tak jak bezdzietna??? Przecież ONA MA DZIECI !!!