Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polskie piekło podatkowe

(200)
W czasie kampanii prezydenckiej wrócił niespodziewanie temat podatkowy. I po raz kolejny potwierdziło się, że obecna klasa polityczna potrafi spierać się tylko o to, czy podatki powinny być niskie, czy może jeszcze niższe.
  • 2015-06-01 01:25 | alfredkolko

    Brawo!

    Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości. Bezwzględny drenaż podatkowy najuboższych to kolejny jaskrawy symptom neoliberalnej doktryny serwowanej nam jako droga do raju...kilku procent najbogatszych ludzi. Przeraża mnie i napawa smutkiem, że nie widać na horyzoncie żadnej siły, która by chciała to zmienić.
  • 2015-06-01 09:10 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Podatki powinny przede wszystkim dostosowane do możliwości ich płacenia przez podatnika, czyli że powinny być one wysoce progresywne: wysokie dla najbogatszych a ujemne dla najuboższych. Ale w Polsce od roku 1989 jest, niestety, ale odwrotnie. :-(
  • 2015-06-01 11:04 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    A jak było przed 1989 r?
  • 2015-06-01 14:27 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    W czasach PRLu nie placilem podatku do momentu jak nie przekroczylem o ile dobrze pamietam rocznego limitu 144000 zl.
  • 2015-06-01 17:27 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ty znowu pod innym nickiem? :)
    W PRL-u obowiązywały specyficzne zasady. W sektorze państwowym, to państwo decydowało ile zapłacić za pracę, resztę zabierając. W efekcie Polacy zarabiali 20 USD. Tzw. prywaciarze czy rolnicy płacili... i to nie mało. Był podatek od wynagrodzeń do 20% oraz podatek wyrównawczy do 50%. Dla rolników był podatek gruntowy do 50% dochodu. Oczywiście były ulgi, zwolnienia, kwoty wolne. O ujemnych podatkach nie słyszałem. :)
  • 2015-06-01 17:48 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    W PRLu jeżeli żyłeś ze swojej własnej pracy, to w praktyce nie płaciłeś podatku. Ale PRL nie była przecież, w odróżnieniu od obecnej RP, państwem pasożytniczym, żyjącym z podatków wymuszanych od swych własnych obywateli, ale miała ona inne źródła dochodów niż podatki, takie jak n.p. zyski ze znacjonalizowanego przemysłu i górnictwa.
  • 2015-06-01 19:55 | kaesjot

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Cztyacz - 144 000 zł miało w PRL-u różną wagę .zależnie od okresu.. W 1978 roku to były 62 miesięczne pensje inżyniera - stażysty a 10 lat później odpowiadała półrocznemu zarobkowi maszynistki ( młodym dla wyjaśnienia - maszynistka to taka pani, co pisała pisma na maszynie do pisania. zanim upowszechniły się komputery. )
    Pracownika najemnego żadne podatki nie interesowały - był to problem pracodawcy. W zakładach uspołecznionych tym zajmował się określony pracownik służb księgowo - finansowych. 'Prywaciarze" musieli rozliczać się sami, stąd ich twierdzenie, że tylko oni w PRL-u zapłacili podatki.
    Taki system nie potrzebował rozbudowanych urzędów skarbowych.
  • 2015-06-01 20:08 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Kaesjot – racja!
    Obecny system podatkowy zjada swój własny ogon, jako że utrzymanie urzędów skarbowych oraz ich „czapki” w postaci coraz to większego Ministerstwa Finansów oraz związanych z pobieraniem podatków instytucji takich jak policja skarbowa, prokuratura, sądy etc. pochłania więcej pieniędzy niż wpływy z podatków, przez co budżet RP jest na minusie.
    Prywaciarze mieli w pewnym stopniu rację, jako że w PRLu państwo utrzymywało się głównie nie z podatków, a z zysków płynących do skarbu państwa z firm do tego państwa należących, a więc w praktyce, to tylko prywaciarze płacili wtedy podatki. Ale przecież dla prywaciarzy to PRL był drugim złotym okresem (pierwszym była niemiecka okupacja), jako że nie mieli oni wtedy, tak jak dziś, problemu numer 1, czyli problemu ze zbytem!
  • 2015-06-01 20:13 | kaesjot

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragles - pokaż mi kraj w Europie, w którym za , jak sam piszesz, 20 USD można było utrzymać rodzinę ( żonę i dwójkę dzieci ) przez cały miesiąc opłacić mieszkanie, prąd, gaz, co i cwu.
    Dzisiaj ta kwota starczyłaby mi tylko na opłatę za prąd zużyty w ciągu jednego tygodnia.
  • 2015-06-01 20:24 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Nie można przeliczać dolarów na złotówki po sztucznie zawyżonym (około 100 razy) kursie z czasów PRLu, nie uwzględniając tego, że ceny w Polsce były wtedy 100 razy niższe niż w USA. Wiadomo, że za to 20 ówczesnych dolarów USA dało się wtedy Polsce nie najgorzej przeżyć, a więc nie uprawiaj taniej demagogii!
    2. Podatki od wynagrodzeń dla pracowników firm państwowych zlikwidowano słusznie za Gierka, jako że podatek płacony przez urzędnika czy też pracownika państwowej fabryki jest tylko przekładaniem pieniędzy z jednej przegródki do drugiej, ale w tym samym portfelu, mającym tego samego właściciela. Dziś więc pracownicy sektora państwowego też de facto nie płacą podatku, jako że ich wynagrodzenie pochodzi przecież z dochodów skarbu państwa, a więc z realnych podatków płaconych przez sektor prywatny.
    3. Podatek ujemny otrzymują dziś na Zachodzie n.p. bezrobotni w postaci zasiłku dla bezrobotnych. Nazwa nie ma tu większego znaczenia – ważne jest tylko to, w którą stronę płyną pieniądze!
    4. Podatek wyrównawczy (tzw. domiar) istnieje i dziś, tyle że ma on obecnie inną nazwę (chyba kara za zatajenie dochodów czy też niewłaściwe prowadzenie ksiąg i sprawozdawczości finansowej). Dziś też państwo niszczy tymi de facto „domiarami” firmy prywatne, że wspomnę tu tylko Optimusa Romana Kluski.
  • 2015-06-01 20:34 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    kaesjot, PRL kontrolował wszystko, ustalał więc ceny i płace. Zostało to tak skalkulowane, żeby obywatel nie zdechł z głodu, a państwo miało swój haracz. Stąd dało się wyżyć za 20-30 USD. Zresztą powiedzmy sobie szczerze generalnie płace w PRL byly raczej mizerne (nie licząc pewnych grup społecznych).
  • 2015-06-01 20:46 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    1. Można i nawet trzeba. Ceny były sztucznie zaniżane, płace też. W efekcie PRL sprzedając towar 100 razy drożej na Zachodzie, miało 100 razy mniejsze koszty pracy. Reszta lądowała w kieszenie bonzów lub w budżecie. Przeżyć za owe 20 USD dało się i owszem, ale było to życie smętne. Dla przykładu, średnie zarobki w 1973 wynosiły 2800 zł. A ceny? Cukier 10,5 zł; schab (o ile był dostępny) 56 zł. Wódka 65 zł (sic!). O 90 zł za szynkę czy ponad 6000 zł za lodówkę nawet nie wspomnę. Nie mówiąc już o ponad10 000 zł za pralkę automatyczną. No ale za to fryzjer i gaz były tańsze. :)
    2. Dzisiaj system podatkowy wygląda tak, że są różne odliczenia i zwolnienia oraz kwoty wolne, dlatego każdy płaci podatki.
    3. Czy w czasach PRL-u coś takiego było?
    4. Domiar to całkiem co innego, niż przestępstwo skarbowe polegające na uchylaniu się od płacenia podatków.
  • 2015-06-02 07:53 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @Fragless

    cos mi sie widzi ze masz mgliste pojecie na temat PRLu.
  • 2015-06-02 11:15 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. A dziś to kapitalista kalkuluje (znów!) minimalną płacę, taką, aby pracownik przeżył za nią od wypłaty do wypłaty.
    2. Rozumiem, że uważasz, iż dziś w Polsce płace są wysokie. To dlaczego tylu Polaków pracuje dziś poza Polską?
    3. Zyski w PRLu inwestowano w rozwój kraju, dzięki czemu w PRLu większość ludności otrzymała, po raz pierwszy w całej naszej historii, mieszkania z bieżąca ciepłą woda i łazienkami.
    4. Za Gierka Polacy poprawili, i to znacznie, swoją stopę życiową. Poza tym, to podaj koszt całego ówczesnego koszyka zakupów i porównaj go z medianą ówczesnych wynagrodzeń, a nie tylko selektywnie wybrane ceny najdroższych towarów. To co tu piszesz, to jest bowiem zwyczajnie nieuczciwa manipulacja danymi.
    5. Dziś w Polsce nie każdy płaci podatki, n.p. nie płacą ich najbogatsi, używający tzw. rajów podatkowych oraz wielkie firmy zagraniczne.
    6. W PRLu nie było bezrobocia. Bezrobotny dostawał więc nie zasiłek, a skierowanie do pracy!
    7. To wychodzi na to samo: nieważne czy uchylasz się od płacenia podatku w 100%, czy też „tylko” w 10% - w obu przypadkach to jest przestępstwo skarbowe, tyle że na inną skalę.
    Czytacz
    Racja!
  • 2015-06-02 12:49 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytacz coś mi się zdaje, że nie masz argumentów. Jak można napisać coś takiego? "W czasach PRLu nie placilem podatku do momentu jak nie przekroczylem o ile dobrze pamietam rocznego limitu 144000 zl." bez podania w roku, w którym to miało miejsce. Nie zdajesz sobie sprawy, jaka inflacja była w czasach PRL-u? Poza tym nawet nie piszesz o jaki podatek chodziło. Gdzieś dzwonią...
  • 2015-06-02 13:01 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    1. To rząd ustala płacę minimalną. Ale masz rację głos pracodawców jest bardziej w PL słyszalny niż głos pracowników. W efekcie pomimo dość wysokiej średniej płacy, mediana już nie rzuca na kolana. Jest to w tej chwili największy problem w Polsce. Tym bardziej, że wydajnością pracy nie odstajemy już od Zachodu. Tu mamy pole do popisu dla rządzących.
    2. Nigdy nie wkładaj mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem (patrz punkt 1). :)
    3. Zyski głównie marnowano na nietrafione inwestycje. Chcesz o tym pogadać, czy jednak wolisz nie? ;) Ale masz rację wtedy wielu ludzi miało po raz pierwszy styczność z mieszkaniami w bloku. Tak jak po 1989 r. wielu ludzi miało po raz pierwszy styczność z komputerem osobistym. To się nazywa postęp. Pytanie brzmi jak szybko ten postęp... postępował w Polsce, a jak szybko w Niemczech. Zresztą wystarczy porównać RFN i NRD z 1990 r. Do dzisiaj jeszcze nie wyrównano poziomów.
    4. Koszyk znajdziesz w necie. Poprawa poziomu życia była na kredyt. W większości przejedzony lub źle zainwestowany. Krach zaczął już następować 1976, a w 1978 rządzący doskonale wiedzieli, że PRL zaraz rozbije się o rafy... Tak to jest jak się domorośli ekonomiści biorą za reformowanie kraju.
    5. Problem najbogatszych, to kolejne pole do popisu dla rządu. Wielkie firmy zagraniczne płacą, ale... mogły by więcej, znów piłeczką pod bramką rządzących.
    6. Był przymus pracy, za mierne wynagrodzenie zresztą. Natomiast było ukryte bezrobocie, które pięknie objawiło się po 1989.
  • 2015-06-02 15:45 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    widze ze jednak masz blade pojecie na temat PRLu. PRL to nie tylko czas Solidarnosci, mnie juz wtedy w Polsce nie bylo. Zarabialem tak w latach 70, biuro konstrukcyjne, ale nie za kazdym rokiem, Wtedy nie placilo sie podatku /gdyz calosc byla to jedna wielka budzetowka/, oczywiscie oprocz prywatnych, czy rzemieslnikow, ci byli scigani bez litosci. Dostawalo sie grupe zaszeregowania /zalezna od wyksztalcenia i lat pracy/, premie wyplacana roznie, miesiecznie lub kwartalnie. Raz w roku dostawalo sie ekstra premie przynaleznna z tzw karty /np, w dniu gornika czy energetyka/. Istniala w firmie kasa zapomogowo-pozyczkowa, tak ze pracownik nie byl zalezny od roznych zdziercow tak jak jest to obecnie. Firma miala kilka osrodkow wczasowych w roznych czesciach Polski, gdzie tanio mozna bylo spedzic urlop. Nie bylo kokosow, ale nie bylo tak zle jak to sie obecnie opisuje. Taraz zyje sobie spokojnie na tzw "zachodzie" emeryture dostaje 14 razy w roku. Nalezy sie przeciez urlop w lecie i w zimie.
  • 2015-06-02 16:01 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Pamiętam dobrze, że za Gierka przestałem płacić podatek od wynagrodzeń. I słusznie, gdyż podatek płacony przez urzędnika czy też pracownika państwowej fabryki jest absurdem: tylko on zbędnym a kosztownym przekładaniem pieniędzy z jednej przegródki do drugiej, ale w tym samym portfelu, mającym tego samego właściciela. Dziś więc pracownicy sektora państwowego też de facto nie płacą podatku, jako że ich wynagrodzenie pochodzi przecież z dochodów skarbu państwa, a więc z realnych podatków płaconych przez sektor prywatny.
  • 2015-06-02 16:23 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless – c.d.
    1. Tak, formalnie to rząd ustala płacę minimalną, ale pod dyktatem kapitału, jako że współczesna Polska nie jest przecież wcale demokracją, a tylko plutokracją, czyli (nie)rządami kapitału. Niestety, ale w warunkach owej dyktatury kapitału, nie jest możliwy wzrost płac, nawet w sytuacji, gdy wydajność pracy w Polsce zbliżona jest do tej na Zachodzie. Rządzący Polską kapitaliści nie zgodzą się przecież na wyższe płace, gdyż, zresztą błędnie, uważają oni, że wyższe płace oznaczać będą dla nich mniejsze zyski.
    2. Wyraźnie dawałeś do zrozumienia, że w Polsce jest dziś raj, że Polacy zarabiają lepiej niż kiedykolwiek i że tylko nieudacznicy dziś w Polsce narzekają. :-(
    3. W PRLu było bardzo mało nietrafionych inwestycji – tyle co wszędzie, jako że każda inwestycja niesie za sobą ryzyko bycia nietrafioną. Poza tym, to kanalizacja czy wodociągi są wynalazkami z czasów Starożytnego Rzymu, a więc z tymi komputerami to trafiłeś kulą w płot! Jeszcze poza tym, to w NRD żyło się ludziom pracy nie gorzej niż w RFN. Gdyby nie NRD, to w RFN bezrobocie było także w latach 1960tych i 1970tych. Zaś to, że dziś b. NRD odstaje od reszty Niemiec to jest zaś głównie skutek zniszczenia NRD-owskiego przemysłu po wchłonięciu NRD przez RFN.
    4. Ten koszyk jest mało reprezentatywny, zbyt arbitralnie ustalony. Poza tym, to na kredyt żyjemy dziś, a nie za Gierka. Pamiętaj, że obecna Polska zadłuża się co roku o mniej więcej tyle, ile wynosił cały dług Gierka! A w roku 1976 to zaczął się ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, który trwa przecież do dziś. Nie tylko Polska stała się jego ofiarą! Mniej więcej od tego roku przestała się przecież rozwijać Japonia, a USA i Europa Zachodnia zaczęły biednieć.
    5. Problem najbogatszych jest nie do rozwiązania w warunkach plutokracji – patrz punkt 1.
    6. W PRLu nie było przymusu pracy, a tylko zakaz pasożytowania na pracy innych. Mylisz dwa zupełnie różne terminy! Prawdziwe ukryte bezrobocie to mamy zaś dopiero dziś: miliony zbędnych ludzi na wsi, miliony zbędnych urzędników na szczeblu centralnym, wojewódzkim, powiatowym i gminnym oraz miliony Polaków za granicą, którzy inaczej musieli by być wliczeni w Polsce ds statystyk bezrobocia. W PRLu było zaś wręcz odwrotnie: popyt na pracę ludzką przewyższał jej podaż!
  • 2015-06-02 16:30 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytacz (2015-06-02 15:45)
    Coś takiego chciałem właśnie napisać, ale mnie w tym ubiegłeś. Ja też pracowałem w PRLu w sektorze nauki (SGPiS czyli obecne SGH, Przemysłowy Instytut Elektroniki oraz Instytut Organizacji Zarządzania i Doskonalenia Kadr), a więc wiem, że nie było wtedy w Polsce kokosów, ale też że nie było wtedy tak źle jak to się obecnie opisuje. Teraz też żyję sobie spokojnie na tzw. „Zachodzie” z zachodniej emerytury, którą sobie wypracowałem. Ale boleję nad upadkiem Polski pod (nie)rządami solidaruchów.
    Pozdrawiam
  • 2015-06-02 21:02 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytacz, średnie zarobki w PRL wahały się od
    2235 zł w 1970 do
    5327 zł w 1979.
    Ze swoimi 12 000 byłeś... w elitarnym klubie. Co zresztą daje do myślenia. ;)
  • 2015-06-02 21:21 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    jakowalski,
    1. Nie chodzi o płacę minimalną, ale przeciętne zarobki, a te są w PL zdecydowanie za niskie w stosunku do wydajności pracowników. Jest margines, z którego pracodawcy mogą się wycofać na rzecz pracowników. Aczkolwiek ważne jest, żeby nie pójść drogą Grecji.
    2. Oczywiście, że zarabiają lepiej niż kiedykolwiek, ale i tak za mało. Powinni więcej.
    3. Ależ o czym Ty mówisz. Te inwestycje były tak wspaniałe, że jedynie eksport węgla był głównym źródłem dewiz. Z tym, ze już w 1974 zabrakło tychże dewiz na spłatę kredytów.
    4. Nie ważna jest wielkość zadłużenia, a zdolność do jego spłaty. Dzisiaj nie mamy z tym problemu. Gierek już po 5 latach zaciągał pożyczki w ZSRR na spłatę kredytów.
    5. Może trzeba znacjonalizować ich majątki? ;)
    6. Był nakaz pracy. Ustawa z 7 marca 1950 roku "o zapobieżeniu płynności kadr pracowników w zawodach lub specjalnościach szczególnie ważnych dla gospodarki uspołecznionej". Zapoznaj się. Nakaz, oprócz służby zdrowia zniesiono po kilkunastu latach. Ale był!

    Celowo pominąłem abstrakcyjne tezy, które postawiłeś, a które nie nadają się do dyskusji.
  • 2015-06-02 23:24 | tombeg

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Witam,

    Kilka nieścisłości do treści artykułu się Autorowi wkradło:
    - działalność wykonywana osobiście (w szczególności kontrakty managerskie) jest opodatkowana wg skali: czyli stawkami 18% i 32%. Czyli nie ma możliwości by "manager" płacił podatek liniowy 19%, chyba, że zacznie "wymyślać" tytuły świadczonych usług (np. doradcze), z dala stojące od kierowania/zarządzania jakimkolwiek podmiotem. Ale to już uchylanie się od prawa.
    - przy tzw. prywatnym wynajmie dużej ilości mieszkań, istnieje spore niebezpieczeństwo przekwalifikowania przez fiskusa dochodów podatnika (także wstecznie za poprzednie 6 lat) do działalności gospodarczej. A wówczas żegnaj 8,5% i witaj skalo podatkowa (znowu 18% i 32%) .
    - podatek od obrotu (zwłaszcza wymierzony wąsko w zagraniczne korporacje "niewykazujące" w Polsce dochodów), to podatkowa herezja. Od kontroli rynkowości transakcji (w szczególności tych dokonywanych z zagraniczną spółką matką), są przepisy o cenach transferowych - co prawda do tej pory niezbyt często wykorzystywane (brak wiedzy i narzędzi po stronie MF), ale od 1.1.2016 w tym miejscu "przykręcona" zostanie śruba (gonimy bardzo mocno wytyczne OECD i tzw. BEPS).

    I na koniec z praktyki doradczej w zakresie podatków: czego chcieliby przedsiębiorcy? Okazuje się, że niekoniecznie niższych stawek podatkowych. Bardziej zależy im na prostszym systemie (jako całości) i braku niejednoznacznej oraz zmiennej wykładni przepisów (a tu niestety zarówno MF jak sądy administracyjne mocno kopią wszystkich po kostkach). Czyli przedsiębiorcy pragną nade wszystko "świętego spokoju", żeby mogli zarabiać pieniądze i skupić się na biznesie. I myślę, że nawet jeśli ceną za to miało by być zwiększenie o kilka punktów procentowych stawki PIT (zwłaszcza z działalności gospodarczej) to i tak byłaby ona do przełknięcia.
    A ta legendarna "optymalizacja podatkowa"? To margines pracy doradcy podatkowego. 99% podatników/firm (także z kapitałem zagranicznym) przychodzi z pytaniami w stylu: jak to zrobić, żeby było przy danej transakcji bezpiecznie i fiskus za 3 czy 5 lat się nie przyczepił.
  • 2015-06-04 16:51 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    0. W PRLu płace były słabo zróżnicowane, a więc sens miała wtedy ich średnia, nie tak, jak dziś. A moja ostatnia PRL-owska wypłata w roku 1981 to było chyba jakieś 6 tys. ówczesnych zł na rękę.
    1. Zgoda, że płace są dziś w Polsce zdecydowanie za niskie w stosunku do wydajności pracowników. Niestety, ale drogą Grecji poszliśmy już w roku 1989 likwidując nasz przemysł, a dobiliśmy naszą gospodarkę na wzór Grecji wstępując do Unii w roku 2004.
    2. Nie jest prawdą, że Polacy zarabiają dziś lepiej niż kiedykolwiek. Zgoda, że powinni oni zarabiać więcej, ale pamiętaj, że Polska jest dziś mniej więcej w tym samym miejscu relatywnie do USA co za późnego Gierka: w roku 1980 nasz PKB (Produkt Krajowy Brutto) per capita wyrównany do poziomu cen (czyli PPP - Purchasing Power Parity ) wynosił około 35% PKB USA, a poziom ten osiągnęliśmy znów dopiero w roku mniej więcej 2008 i że obecnie jest on wciąż poniżej 50% poziomu USA (a przecież USA się de facto cofa w swym rozwoju od roku mniej więcej 1976) – dane głównie z Maddison, „The World Economy: Historical Statistics” oraz Mitchell „International Historical Statistics”.
    3. Nie jest też prawdą, że jedynie eksport węgla był głównym źródłem dewiz w PRLu. Tak się składa że pracowałem w PRLu także i w handlu zagranicznym, a więc wiem, że zarabialiśmy sporo także na sprzedaży rafinowanej miedzi, łożysk kulkowych a nawet maszyn czy całych fabryk. Zgoda: w roku 1974 zabrakło Polsce dewiz na spłatę kredytów, ale to jest nic dziwnego w kraju szybko się rozwijającym (podobne problemy miały często n.p. Brazylia czy Korea Południowa), a poza tym, to chyba wiesz coś o kryzysie energetycznym, który zaczął się właśnie w tym 1974 roku, a który uderzył najbardziej w Polskę z przyczyn w 100% politycznych.
    4. Porównajmy więc obecne zadłużenie Polski z całym długiem Gierka. Otóż dług PRLu w roku 1980 to było zaledwie 21,900 mln USD a obecnie jest to co najmniej $365,000 mln USD (per capita odpowiednio 613 USD i ponad 7 tysięcy USD). Jako % eksportu to było ok. 100% w roku 1980, a w roku 2010 to było znacznie więcej: aż 138.6%. A dziś też zaciągamy w Banku Światowym i MFW (IMF) pożyczki na spłatę odsetek od uprzednio zaciągniętych pożyczek i jeszcze się tym chwalimy! :-(
    5. A czemu nie? Te majątki nie powstały przecież z ich uczciwej pracy!
    6. Nakaz pracy był w Polsce tylko w okresie stalinizmu i dotyczył on tylko bardzo nielicznych osób. Pamiętaj: była wtedy zimna wojna! A dla służby zdrowia przydał by się on dziś! A w innych zawodach, to pracownicy z ulgą by przyjęli jego ponowne wprowadzenie! Poza tym, to nie był to przecież absolutny nakaz pracy, a tylko utrudnienia w zmianie miejsca pracy czy też wykonywanego zawodu, a więc znów kula w płot! ;-)
  • 2015-06-04 16:55 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe?

    Tombeg
    W czym jest więc ten problem? Wystarczy przecież zatrudnić dobrego księgowego i dobrego prawnika, aby nie mieć kłopotów z administracją podatkową. Narzekają więc tylko ci, którzy w swej chciwości oszczędzali na księgowych i prawnikach.
  • 2015-06-05 10:33 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    0. Płace w PRL były bardzo zróżnicowane. Dla przykładu górnik zarabiał 3x średnią. Podawałem przykłady z 1973. Średnia płaca wynosiła około 2800. Szynka kosztowała 90 zł/kg (o ile była dostępna), kostka masła 16 zł, wódka 65 zł, jajko 3 zł., mąka 6,7 zł/kg, kurczak 54 zł/kg, schab 56 zł/kg. Wyobrażasz sobie takie ceny dzisiaj?
    1. W 1989 praktycznie nie mieliśmy nowoczesnego przemysłu. Gierek miał pomysł na rozwój - inwestujemy masowo w przemysł i kupujemy licencje. Do 1976, kiedy pojawiły się oznaki kryzysu, zainwestowano miliardy USD, pochodzące także z zagranicznych pożyczek. Produkcja z nowo powstałych fabryk (montowni) miała być głównie przeznaczona na eksport. W efekcie miało nastąpić samospłacenie się inwestycji. Kluczowym elementem w tej układance była tania siła robocza - 20-30 USD/miesiąc (sic!) - tak PRL żerował na swoich obywatelach. Pierwsze zyski, jak obliczono, przedsiębiorstwa miały przynieść w latach 80-tych. Ale nigdy nie przyniosły. Układanka się rozsypała, PRL popadł w permanentny kryzys, a my zostaliśmy z sypiącym się przemysłem, który nie był w stanie konkurować z Zachodem czy Dalekim Wschodem.
    2. Wszyscy doskonale wiemy, że władze PRL oszukiwały na wskaźnikach. Wszyscy też doskonale pamiętamy jak wyglądała sytuacja pod koniec lat 70-tych. Drożyna, braki w zaopatrzeniu, kolejki, niezadowolenie społeczeństwa. 50 USD przysłane z Stanów było fortuną, dzisiaj pewnie nie chciałoby się po nie stać w kolejce na poczcie. ;) Pamiętasz dowcip z tamtych czasów? Wypowiedzmy wojnę USA i od razu się poddajmy. To świetnie pokazywało pozycję PRL vs USA.
    3. No tak, byłbym zapomniał. PRL kupił jeszcze licencję Fiata, dla zdobycia dewiz. Byliśmy klasyczną montownią. Liczba licencji, które kupowaliśmy wtedy rzucała na kolana. Nawet ówczesna prasa o tym pisała: "Licencje są uważane za jeden z korzystnych sposobów realizowania tych zadań gospodarczych i technicznych, których krajowe zaplecze naukowo-badawcze nie jest w stanie rozwiązać własnymi siłami w określonych terminach na wymaganym poziomie technicznym i w sposób ekonomicznie najkorzystniejszy. Kupując cudzą myśl techniczną i wdrażając ją w drodze licencji (...) eliminujemy przejściowe kosztowne etapy w konstrukcji i procesach technologicznych oraz w zasadniczy sposób podnosimy kwalifikacje własnych kadr specjalistów.” Pamiętasz sprawę ciągników Ferguson? A autobusów Berliet? W efekcie masowego zakupu licencji, wyzbyliśmy się twardej waluty i zahamowaliśmy rozwój własnej technologii. Pamiętasz sprawę Jacka Karpińskiego i innych inżynierów-wynalazców zmuszonych przez reżim lub sytuację do emigracji? Pamiętasz o problemach z dostępnością papieru? Zakład Papierniczy "Skolwin" używał do produkcji pond trzydziestoletnich maszyn, które się sypały. Mieliśmy więc do czynienia nie tylko z nietrafionymi inwestycjami, ale też z fatalnymi licencjami. To dlatego w 1989 Polska była ruiną.
    4. Dzisiaj kredyty spłacamy na bieżące i wykorzystujemy je jako dźwignię kredytową. Jest to zjawisko pozytywne, o ile się nad tym panuje. Gierek nad swoimi długami nie panował. Za to właśnie jego koledzy z KC ścięli mu głowę. Powiedzmy jednak sobie szczerze, jego plan raczej nie miał szans na sukces. Być może Gierek był takim Wallenrodem Zachodu? Zresztą tam przez jakiś czas przebywał... ;)
    5. Znacjonalizujmy na początek Twój majątek. :))) Chętnie zobaczę Twoją minę.
  • 2015-06-05 12:12 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    Jak widze, jednak nie bylo Ci dane zyc w czasach PRLu. Informacje czerpiesz z wspolczesnej zaklamanej propagandy.
    I staraj sie pisac nie MY, tylko w liczbie pojedynczej JA.
  • 2015-06-05 16:40 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ceny i zarobki pamiętam, ale że pamięć zawodna jest więc sprawdziłem też źródła.
    Nie mogę też pisać w pierwszej osobie - ja, kiedy piszę o Polsce: "byliśmy klasyczną montownią". Jakby to brzmiało, gdybym napisał, że "ja byłem klasyczną montownią"? :)))
    Masz jakieś argumenty?
  • 2015-06-05 19:09 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    po prostu napisz ...JA mniemam ze bylismy klasyczna montownia...
    ja z kolei uwazam, ze montownia Polska stala sie dopiero po roku 1990. kiedy zostal praktycznie zlikwidowany rodzimy przemysl.

    a argumenty masz klasyczne, bez kompletnego rozeznania tamtych czasow. Nie uwazam, ze bylo wtedy wspaniale, ale nie bylo tak zle jak obecnie przekaziory /znajdujace sie w wiekszosci w obcych rekach/ usiluja wmowic nieswiadomym obywatelom. A jaka jest ich swiadomosc widac na co poniektorych wpisach na roznych blogach czy forach.

  • 2015-06-06 21:01 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    0. Płace w PRL były bardzo słabo zróżnicowane: góra 1:10, a dziś to robotnik zarabia tysiąc,a prezes milion, czyli tysiąc razy tyle. I co daje to przytoczenie przez ciebie celowo wybranych najwyższych cen? Napisz lepiej, ile kosztował wtedy litr oleju napędowego, bilet tramwajowy czy też kWh energii elektrycznej oraz ile otrzymywał wtedy przeciętny Polak od państwa w postaci takich bezpłatnych lub nisko płatnych usług jak n.p. opieka zdrowotna (razem z dentystą), wczasy, dojazdy do pracy etc.!
    1. A czy dziś mamy nowoczesny przemysł? A wtedy mieliśmy własny przemysł komputerowy, elektroniczny (w tym wytwarzający mikroprocesory), elektromaszynowy, stoczniowy, lotniczy, chemiczny itd. Nie powtarzaj też tych bredni, że Polacy zarabiali wtedy po 20-30 dolarów na miesiąc! Przeliczaj złotówki na dolary po realnym kursie, a nie sztucznie ustalonym kursie czarnorynkowym, który pomija to, że za te 20-30 dolarów to w Polsce można było wtedy żyć lepiej niż za 2-3 tysiące dolarów w USA! I czy od roku 1989 nie mamy w Polsce przypadkiem permanentnego kryzysu, z takimi objawami jak masowe, chroniczne i strukturalne bezrobocie, masowa emigracja, zapaść demograficzna, niskie płace etc.?
    2. Wierzysz dzisiejszym doniesieniom GUSu? Ja nie, bowiem gdyby były one prawdziwe, to z Polski by się nie emigrowało: to do Polski masowo emigrowali by Niemcy, Francuzi czy też Anglicy. Czy dziś nie ma przypadkiem w Polsce drożyzny? Ile lat musi dziś Polak pracować, aby kupić sobie mieszkanie czy też nowy samochód? Czy społeczeństwo, poza garstką beneficjentów „transformacji” jest dziś w Polsce zadowolone? A powtarzanie głupich dowcipów niezbyt dobrze o tobie świadczy! :-(
    3. Co w tym złego, że unowocześnialiśmy swój przemysł, kupując licencje? I zauważ, ze FSO to NIE była montownia, to była fabryka a właściwie niemalże samowystarczalny kombinat, fabryka zbudowana na wzór zakładów Forda w Detroit, do której z jednej strony wjeżdżały surowce (stal, miedź, aluminium, plastik, szkło etc.) a z drugiej wyjeżdżały gotowe samochody, fabryka z własnym biurem konstrukcyjnym i prototypownią oraz z własnym torem do jazd doświadczalnych. To wiem zaś dobrze, jako że praktyki zawodowe w technikum i na studiach miałem w FSO i na temat FSO napisałem oraz obroniłem moją pracę magisterską. Poza tym, to zakupy licencji na traktory od Massey-Fergusona i na autobusy od Berlieta były dobrymi decyzjami! Massey-Ferguson miał bowiem serwis na całym świecie, a więc ta licencja otworzyła przed Polską cały rynek światowy na traktory, a autobusy miejskie, zaprojektowane wspólnie przez konstruktorów z Jelcza i Berlieta jeździły z powodzeniem na całym świecie, w tym także (pod markami Renault i Mack) w stolicy Australii (Kanberze). O Karpińskim już pisałem: nie sztuką jest zaprojektować komputer, sztuką jest wyprodukowywać dla niego procesor i oprogramowanie. Komputerek Karpińskiego nie miał zaś oprogramowania, w odróżnieniu od ODRY, dla której zakupiono bardzo jak na tamte czasy dobre oprogramowanie w firmie ICL oraz wymagał on do produkcji importu z Zachodu podstawowych podzespołów, a więc jego produkcja w Polsce nie miała wtedy żadnego sensu. I co z tego, ze w papierniach używano wtedy starych maszyn? Dobre obrabiarki, młoty parowe czy nawet lokomotywy wytrzymują jeszcze dłużej niż 30 lar. W Anglii jako pociągi Intercity, i to z szybkością ponad 200 km/h, jeżdżą do dziś składy wyprodukowane w latach 1970tych! Ja widać, o technologii nie masz pojęcia! A Polska jest dziś ruiną, z której Polacy uciekają, i to milionami! :-(
    4. Nie sztuką jest spłacać kredyty tak jak to robi dziś Polska, czyli zaciągając nowe kredyty na spłatę starych! Przecież na tym, na coraz to większym zadłużaniu się, bazuje owa wspomniana przez ciebie „dźwignia kredytowa”. Tak samo spłacała swe długi z zaciągania nowych długów Grecja, ale widzimy, do czego ta „inżynieria finansowa” prowadzi...
    5. Nie mam majątku w znaczeniu „nie mam kapitału”. Mam tylko własność osobistą, a ta nacjonalizacji z definicji nie podlega!
  • 2015-06-06 21:29 | Zofia

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Przede wszystkim nie powinni podwyzszac VAT, ktory jest najbardziej niesprawiedliwym podatkim bijacym w najbiedniejszych. Podatki powinien placic kosciol, ksieza powinni odprowadzac VAT, akcjonariusze, zadnych ulg podatkowych dla cwaniakow.
  • 2015-06-07 12:32 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Zofia
    VAT uderza także w przedsiębiorców, zwiększając ceny a więc zmniejszając popyt a więc także ograniczając sprzedaż, a co za tym idzie redukując zyski. VAT należy więc znieść całkowicie i zastąpić go podatkami od luksusu i od zysków ze spekulacji oraz likwidacją wszelkich ulg podatkowych oraz zwiększeniem progresji podatkowej, co umożliwi także zniesienie podatków od dochodów niższych niż średnie, a więc z powodzeniem zastąpi obecne ulgi podatkowe dla biedniejszych.
  • 2015-06-07 16:08 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytacz, czekam na pierwszy merytoryczny argument z Twojej strony. Doczekam się? ;)
  • 2015-06-07 18:43 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    na to co szanowny pan wypisuje brak jest jakichkolwiek argumentow.
    Nadal twierdze ze szanowny pan tamte czasy zna jedynie z wspolczesnej propagandy, wiec trudno w takim wypadku wymieniac jakies poglady...
  • 2015-06-08 13:09 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytacz, w takim razie do widzenia. :)
  • 2015-06-08 13:45 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    jakowalski,
    0. To nie są celowo wybrane najwyższe ceny. Ceny były regulowane i jak w jednym sklepie pralka kosztowała 10 500 zł, to w każdym innym tyle samo. Benzyna w 1970 była po 6,5 zł. Opieka zdrowotna była na koszmarnie niskim poziomie, stąd wysoka umieralność noworodków i niska długość życia. To drugie było władzy bardzo na rękę. Wczasy z zakładu pracy były zawsze w tym samym miejscu, z tymi samymi ludźmi, mało atrakcyjne i trudno dostępne. Dzisiaj wiele firm funduje swoim pracownikom wczasy lub dopłaty do nich(nie tylko z funduszu socjalnego). Tak samo jest z dojazdami do pracy. To właśnie dlatego, czyli z powodu niskiego poziomu życia co jakiś czas dochodziło do niepokojów w PRL-u. Po prostu był to system mniej wydajny i nasz dystans do Zachodu cały czas się powiększał.
    1. Nie rozumiem co to znaczy: "dziś mamy nowoczesny przemysł?" Dzisiaj generalnie firmy są prywatne, mają swojego właściciela, ciężko o nich mówić, że je mamy. W Polsce funkcjonuje nowoczesny przemysł. Fabryka Fiata czy VW jest tak samo nowoczesna, jak ta we Włoszech czy Niemczech, a przy tym bardziej wydajna. Polski przemysł za czasów PRL-u był zapóźniony o kilkadziesiąt lat. Próbował to nadrobić Gierek, jak się skończyło wszyscy wiemy. A miało być tak pięknie, mieliśmy zostać wielką montownią Zachodu. Zarabialiśmy 20-30 USD po kursie realnym, a nie sztucznym zaproponowanym przez PRL. Zresztą nawet po cenie państwowej zarabialiśmy max 100 USD, co również było kpiną i wyzyskiem pracownika.
    2. Powtarzam: nie wierzę propagandzie sukcesu PRL-u. Jedną z największych bzdur, jakie świat widział było twierdzenie, że PRL jest 10 potęgą gospodarczą na świecie (sic!). Nawet w podręcznikach szkolnych o tym pisano. :)))) Żeby w 1974 kupić najtańszy samochód na rynku czyli Fiata 126 trzeba było pracować 2 lata. A biorąc pod uwagę, że najpierw się wpłacało pieniądze, a potem dostawało samochód wychodziło dużo dłużej. Dostawało się samochód, śmieszny, wyjątkowo przestarzały, nawet jak na komunistyczne standardy. Dzisiaj na nowego Fiata Pandę pracuje się rok. Dowcipy świetnie odzwierciedlały sytuację w kraju. Tak myślało społeczeństwo. Do tego było to społeczeństwo pełne kompleksów.
    3. Byliśmy montownią. Mieliśmy być jeszcze większa montownią. Po przekroczeniu masy krytycznej najprawdopodobniej gdzieś tak na początku lat 80-tych (Gdyby plan Gierka wypalił), zrezygnowalibyśmy z jakichkolwiek praca naukowo badawczych na rzecz zachodnich licencji, bo tak było by taniej i szybciej. Oczywiście plan nie miał szans na realizację, bo państwo było niewydolne i źle zarządzane. Przykładem właśnie jest licencja na Fergusona kupiona za ciężkie pieniądze. Tymczasem produkcję zaczęto dopiero po 10 latach!!! Co do Berlieta, pewnie cieszyłeś się, że sztandarowy Jelcz PR110, to polska produkcja...? A wiesz, że żeby zmniejszyć koszty produkcji tego Jelcza / Barlieta zastosowano w nim silnik polskiej produkcji... na licencji British Leyland. Oto przykład PRL-wskiej montowni. Wyjazdy są normalną sprawą. W czasach PRL-u mieliśmy do czynienia z wielką migracją ze wsi do miast. Bo granice były szczelnie zamknięte. Dzisiaj nie ma granic więc można wyjechać bez problemu do pracy do Niemiec czy Włoch.
    4. Grecja przypomina PRL z 1980. Nie spłaca swoich długów bo nie ma z czego. Polska jest krajem średnio zadłużonym, nie mającym problemów finansowych.
    5. A gdyś miał firmy, chciałbyś, żeby została znacjonalizowana.

    Tak mi się wydaje, że Ty to wszystko wiesz, tylko lubisz sobie ponarzekać. Mam rację? ;)
  • 2015-06-08 19:39 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    0. Uczono mnie na studiach w Polsce i Australii, że sens ma tylko porównywanie całego koszyka dóbr a nie pojedynczych jego elementów, które są po prostu niereprezentatywne. I nie prawda, że ceny na wszystko były w PRLu regulowane i jednolite. Bardzo dużo towarów i usług sprzedawano bowiem w PRLu na wolnym rynku (bazary, sklepy i warsztaty prywatne, giełdy samochodowe, rynek nieruchomości, Pewexy, Baltona etc.). Opieka zdrowotna była w PRLu o wiele lepsza niż dziś, a ludność Polski wtedy rosła, a nie kurczyła się, jak dziś. Wczasy były organizowane przez FWP, a więc pamiętam, że co roku jeździliśmy do innej miejscowości, do innego pensjonatu. A jakie wczasy ma dziś olbrzymia większość pracowników, n.p. Biedronki, Lidla czy też Tesco? Dojazdy do pracy to firmy fundują dziś tylko albo dyrekcji, albo też w przypadku, gdy montownia bądź magazyn położone są na odludziu i nie ma do nich dojazdu transportem publicznym. Do niepokojów W PRLu dochodziło zaś z tych samych powodów, dla których dziś tak dużo jest strajków w Niemczech – po prostu pracownicy chcieli jeszcze więcej. Dystans do Zachodu wtedy w Polsce kurczył się, a dziś się z roku na rok się on powiększa, szczególnie jeśli chodzi o technologiczne i naukowe zacofanie Polski względem n.p. Niemiec.
    1. Dziś w Polsce nie ma już polskiego przemysłu – są tylko montownie będące własnością zagranicznego kapitału, używające importowanej technologii oraz importowanych kluczowych podzespół jako dodatek do taniej pracy polskiego pracownika. Niemcy zaś mają do dziś u siebie niemieckie firmy, będące 100% własnością niemieckiego kapitału oraz stosujące niemiecką technologię. Widzisz różnice? I raz jeszcze: nie możesz przeliczać tylko zarobków na dolary po kursie czarnorynkowym – musisz przeliczać po tym samym kursie także i ceny, a wtedy okaże się, że poziom życia w PRLu był wyższy niż dziś.
    2. Nie wierzę propagandzie sukcesu współczesnej Polski. Natomiast PRL był w czołówce światowej – może nie dziesiątą gospodarką świata, ale w ścisłej światowej czołówce, w pierwszej dwudziestce i to blisko pierwszej dziesiątki. I co z tego, że samochody były wtedy drogie? Już ci tłumaczyłem, że sens ma tylko porównywanie całego koszyka dóbr a nie pojedynczych jego elementów, które są po prostu niereprezentatywne!
    3. Montownią jesteśmy dziś – w PRLu mieliśmy zaś naszą własną myśl techniczną, która rozmyślnie zniszczono po roku 1989. Tłumaczyłem ci już, że licencja na traktory Massey-Ferguson otworzyła przed |Ursusem cały rynek światowy, a więc była ona jak najbardziej trafna. A ty wciąż powtarzasz stare i dawno temu ośmieszone kłamstwa IPNu. I co w tym złego, że w Jelczu opracowano razem z Francuzami nowy model autobusu, który z powodzeniem sprzedawał się na całym świecie, nawet na antypodach? I co w tym złego, ze montowano w nim także silnik produkowany na licencji Leylanda? W Australii te autobusy jeździły n.p. z silnikiem amerykańskim (Mack). To jest normalne, że do tego samego pojazdu montuje się rożne silniki, w zależności od rynku zbytu i jego wymagań. Migracja z miast do wsi jest zaś zjawiskiem tak starym, jak rewolucja technologiczna.
    4. Polska w roku 1980 miała swój własny przemysł, zaś |Grecja w roku 2015 go nie ma. Dzisiejsza Polska jest de facto bankrutem, bez szansy spłaty swoich długów.
    5. Dlaczego nie, szczególnie za rozsądnym odszkodowaniem? Ja patrzę nieco dalej niż koniec mojego nosa. I ja nie narzekam - ja tylko opisuję to, co jest. A że jest źle, to już nie jest moja wina!
  • 2015-06-09 11:07 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    0. Ceny w PRL-u były regulowane. W latach 1973 dotyczyło to wszystkich towarów, które podałem. Nie uciekniesz przed PRL-owska drożyzną. Pralka, lodówka, chleb, mleko, szynka, benzyna. Te ceny pamiętam osobiście, ale żeby być w 100% pewnym potwierdziłem w kilku źródłach. Nie rób więc uników. Jeszcze w latach 80-tych co piąte dziecko umierało przez ukończeniem 5 roku życia. Dzisiaj jest to niecałe 5%. Długość życia wynosiła wtedy 66 lat dla mężczyzn i 72 dla kobiet. Dzisiaj jest to analogicznie 73 i 81. Nie ma więc o czym mówić. Dystans do Zachodów powiększał się w PRL-u. Jeszcze parę lat po wojnie, byliśmy przykładem, jak może kraj odbudowywać, jak szybko znieść reglamentację itd. Ale już w latach 60-tych okazało się, że jesteśmy lata świetlne za resztą Europy. Stąd karkołomny pomysł Gierka, na nadrobienie dystansu.

    1. Montownie były w czasach PRL. Kupowano licencję, organizowano tzw. wsad dewizowy na części i montowano samochody, które próbowano sprzedać zagranicą. Większość przemysłu tak funkcjonowała. Wszystko opierało się na dumpingu pracowniczym: 20-30 USD vs 2000-3000 USD na Zachodzie oraz ograniczaniu innych kosztów, jak np. ochrona środowiska. Osobiście pracuję w polskiej dużej firmie o zasięgu globalnym więc coś ściemniasz.

    2. W nic nie musisz wierzyć. Wystarczy się rozglądnąć. Polska dzisiaj niewiele różni się od Niemiec. W latach 70-tych była to przepaść. Pamiętam jak w tamtych czasach przyjechał znajomy z Niemiec. Rano poszedł do samochodu i zobaczył na karoserii warstwę różnych pyłów. Powiedziałem mu, że po prostu na noc elektrownia wyłącza elektrofiltry. W głowie się mu to nie mieściło. A to wszystko przekładało się m.in. na długość życia.
    Weź w końcu porówna za mnie cały koszyk. Widzę, że Cię to wstrząsnęło. No niestety, było wtedy koszmarnie drogo. Przeciętny kowalski miał wielki problem związać koniec z końcem. Stąd w przypadku próby podniesienia cen, od razu wybuchały strajki.
    Ty mi powiedz, dlaczego wtedy jajka kosztywały ponad 3 zł? 10x drożej niż dzisiaj. Ze złota były? A jeszcze pamiętam, że jak się kupowało 10, to była duża szansa na co najmniej jednego zbuka. :)

    3. Gdybyśmy mieli wtedy myśl techniczna, to nie kupowalibyśmy masowo licencji, co stało się gwoździem do trumny PRL. Zaklinasz w klasyczny sposób rzeczywistość. :) Co z tego, że kupiliśmy dobrą licencję na traktory, skoro produkcja nie wystartowała przez 10 lat. Rozumiesz, to czy dalej będziesz bełkotał o trafności jej zakupu? Generalnie ludzie ni byli głupi, tylko zakompleksieni, ale pewnie nawet bardziej sprytni od mieszkańców Zachodu. Problemem była władza i niewydolny system. Dlatego nikomu nie chciało się dobrze pracować.

    4. Gdyby PRL w 1980 miał swój działający przemysł, to nie miałby problemów ze spłatą długów. Tymczasem w 1980 PRL był bankrutem ogarniętym falą strajków i w przededniu kolejnego zamachu stanu. Poprzedni zmiótł Gierka.
  • 2015-06-09 11:18 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Przy okazji własnych zachwytów nad PRL-owską komputeryzacja przeczytaj sobie historię Karpińskiego.
    Doczytaj także, że "polskie" Odry to były licencyjne klony brytyjskich komputerów ICL dzisiaj Fujitsu.
  • 2015-06-09 12:37 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Karpińskim już pisałem: nie sztuką jest przecież zaprojektować komputer, sztuką jest wyprodukowywać dla niego procesor i oprogramowanie. Komputerek K202 Karpińskiego nie miał zaś oprogramowania, w odróżnieniu od ODRY, dla której zakupiono bardzo jak na tamte czasy dobre oprogramowanie w firmie ICL oraz wymagał on (K202) do swej produkcji importu z Zachodu podstawowych podzespołów, a więc jego produkcja w Polsce nie miała wtedy żadnego sensu. Po prostu Karpiński zaprojektował komputer składający się z gotowych podzespołów, produkowanych wówczas na Zachodzie, a więc powinien on próbować sprzedawać ten komputer na Zachodzie, a nie w Polsce. Przecież Karpiński nie wiedział, jak wyprodukować „mózg” tego komputera, czyli jego (mikro)procesor, a więc nie był on żadnym geniuszem, ale tylko jednym z wielu średnio-dobrych projektantów komputerów, jakże licznych wówczas i dziś na świecie. Gdyby Karpiński był geniuszem, to by go przecież zwerbowali albo na Zachodzie albo też w ZSRR!. A gdyby ten jego K202 był on naprawdę dobry, to któryś z ówczesnych producentów minikomputerów (n.p. DEC, Data General czy też HP albo IBM) kupił od niego licencje. Zresztą z K202 było sporo kłopotów - po prostu nie był on dopracowany do końca. Więcej tu: http://en.wikipedia.org/wiki/K-202.
    Odra 1304/1305 była zaś komputerem czysto polskiej konstrukcji - tylko oprogramowanie zakupiono dla niej w firmie ICL. Odra 1304 oparta była na tych samych układach elektronicznych (tranzystorach etc.) co ODRA 1204, a więc było to praktycznie to samo na poziomie „digital logic level”, czyli „logiki cyfrowej”, jeśli ci coś te terminy mówią. Odra 1304, oparta na ICL serii 1900, miała sprawdzone kompilatory assemblera (PLANu), Algolu, Fortranu oraz, last but not least, bardzo dobry kompilator COBOLu. Oprogramowanie Odry 1304 (a co za tym idzie także ODRY 1305) było bardzo bogate, szczególnie jak na tamte czasy oraz praktycznie niezawodne, a jedyną jego wadą było to, że nie było one kompatybilne na poziomie języka i architektury maszyny z oprogramowaniem i architekturą komputerów IBM serii 360 (na którym oparte były także komputery tzw. jednolitego systemu -JS czyli RIAD), a które stało się praktycznie na całym świecie de facto standardem, jeśli chodzi o duże komputery (mainframes). Ale to była przecież także wada (ale jak to się okazało dopiero znacznie później , długo po zakupie przez Polskę licencji od ICL) komputerów także takich firm jak n.p. Burroughs, NCR, Univac czy CDC, a więc trudno jest tu mieć jakikolwiek pretensje do kogokolwiek.
  • 2015-06-09 13:17 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ jakowalski

    mowiac po krakowsku daj "se" spokój, on i tak tego nie zrozumie.
    Nawet nie wie, ze w tamtych czasach istnialy rozne kursy wymienne dolara. Od ok 4zl do 120zl za jednego $.
    Dlatego mozna tymi danymi roznie manipulowac. Np ... Podawałem przykłady z 1973. Średnia płaca wynosiła około 2800...
    Biorac kurs oficjalny dawlo to 700$, czyli calkiem niezle. Np bilet tramwajowy kosztowal 1 zl, czyli przeliczajac tutaj wersja czarnogieldowa 1;100 wynosilo to 1 centa, itd itp.
  • 2015-06-09 13:20 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    0. Już ci tłumaczyłem, ze gospodarka PRLu była gospodarką mieszaną, że bardzo dużo cen było w niej regulowanych przez rynek. To, co dla ciebie wydawało się wtedy drożyzną, nie było zaś drożyzną dla wszystkich, jako że, w odróżnieniu od dnia dzisiejszego, ceny podstawowych dóbr były wtedy niskie, szczególnie zaś niskie były wtedy ceny żywności, energii i transportu publicznego a przede wszystkim czynsze, które wtedy były wręcz symboliczne. Skąd też bierzesz te przerażające wręcz statystyki śmiertelności? Z IPNu? A przecież to dziś Polska się wyludnia, a nie za lat PRLu! Długość życia wydłużyła się zaś wszędzie, a na takiej Kubie jest ona nawet wyższa niż w USA! Dystans do Zachodu w czasach PRLu się zmniejszał, poza latami 1980tymi, jako że wtedy Polska była objęta embargiem przez Zachód. I bez przesady: w latach 1960tych wyprzedzały nas tylko najbogatsze kraje Europy, ale już południe Włoch, większość Hiszpanii, praktycznie cała Portugalia i Grecja czy też Irlandia, to były wtedy daleko za nami.
    1. W latach PRLu mieliśmy naszą własną myśl techniczną, a zakup licencji służył głównie temu, aby przyspieszyć jej rozwój. Nie jesteś chyba zwolennikiem autarkii? A taki wniosek można by wyciągnąć z twej krytyki kontaktów PRLu ze światem! I jeszcze raz powtarzam, że NIE można przeliczać po kursie czarnorynkowym tylko zarobków, że jeśli przeliczamy po danym kursie zarobki, to po takim samym kursie musimy przeliczać także ceny, a więc te 20-30 dolarów Polsce miało wtedy taką siłę nabywczą jak 2000-3000 dolarów na Zachodzie. Poza tym, to nie ma dziś polskich firm o zasięgu globalnym, są tylko zagraniczne firmy o zasięgu globalnym działające w Polsce, które jednak nie zatrudniają na odpowiedzialnych stanowiskach takich ekonomicznych analfabetów jak ty!
    2. Pozory często mylą. Co z tego, że mamy dziś w Polsce te same sklepy co Niemcy, skoro nie mamy tych samych firm co Niemcy, w tym sensie, że w Polsce są dziś montownie niemieckich firm, ale nie ma dziś w Polsce ani central wielkich międzynarodowych koncernów takich jak n.p. VW czy Man albo Deutsche Bank, ani też biur projektowych Opla czy też Volkswagena. Poza tym, to anegdotki z twego życia nie są żadnym argumentem w dyskusji. Równie dobrze mogę ci napisać, ze spotkałem w latach 1970tych w Polsce mnóstwo Amerykanów, którzy byli zachwyceni tym, że w polskich miastach nie ma slumsów ani Aforopolaków! A to, idąc za twą logiką, mógłby być przecież dowód na to, że jakość życia w PRLu była wyższa niż w USA! Poza tym, to przeciętny Kowalski ma dziś wielki problem związać koniec z końcem w Polsce, stąd też ta masowa emigracja i zapaść demograficzna. I raz jeszcze: porównujemy CAŁY koszyk dóbr, a nie tylko wyrwane z niego pojedyncze ceny. Strajki wybuchały zaś w PRLu, jako że ludzie pracy nie bali się wtedy strajkować, a dziś one nie wybuchają, jako że w warunkach ogromnego bezrobocia nie mają one nawet najmniejszych szans powodzenia. Jak sobie wyobrażasz strajk kasjerek w Lidlu? Przecież one by były w kilka godzin zastąpione innymi, na dodatek opłacanymi jeszcze niżej! A w PRLu, gdzie nie było bezrobocia, nie było skąd wziąć łamistrajków...
    3. Raz jeszcze: to, że Niemcy mają swą myśl techniczną nie oznacza, że nie kupują oni licencji z zagranicy. Przypominam ci, że istnieje coś takiego jak wymiana międzynarodowa, także w dziedzinie technologii, i n.p. Niemcy specjalizują się w samochodach, ale technologię przeróbki ropy naftowej kupują oni n.p. w USA. Co do Ursusa – tę licencję zakupiliśmy za późno, tuż przed ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym, stąd też te opóźnienia w jej wdrożeniu. Zaś nieudolna władza i niewydolny system, to są problemy dnia dzisiejszego.
    4. Problem ze spłatą długów nie wynikał z tego, że polskie fabryki źle pracowały, ale z tego, ze Zachód ograniczył zakupy w Polsce a jednocześnie domagał się spłaty kredytów na tymże Zachodzie zaciągniętych i to lichwiarskich, a więc nieuczciwych warunkach. Bankrutem jest zaś obecna Rzeczpospolita, a to, że nie ma w niej dziś strajków wynika tylko z tego, ze panuje w niej olbrzymie bezrobocie, a więc na miejsce każdego strajkującego pracownika jest co najmniej kilku chętnych, i to zgadzających się na podjęcie pracy na jeszcze gorszych warunkach.
  • 2015-06-09 13:32 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Powtarza się Fragless a nie ja!
  • 2015-06-09 14:45 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Zgadzam się. Zaczynasz być nudny. Wiedz, że stosowanie metody zdartej płyty jest nudne.

    0. Podaj więc swoje ceny z 1973 na masło, chleb, mleko, benzynę, schab, szynkę, pralkę itd. Zrobisz swój własny koszyk. Ceny podstawowych produktów były wtedy wysokie, tych mniej podstawowych, jak czekolada, kawa, jajka, sprzęt RTV-AGD itd, niewiarygodnie wysokie. Wyobrażasz sobie dzisiaj litr wódki za 65 zł?! Innej ceny wódki nie było. Dlatego ludzie pędzili. A władza to ścigała. Ceny żywności były bardzo wysokie. Kostka masła 16 zł! Dlatego tak wiele osób jadało chleb z margaryną. Szereg dowcipów o tym krążyło. 100 g najpodlejszej kawy kosztowało 27 zł. Dlatego przez cały dzień pijało się dolewki. Jak sądzisz dlaczego co krok były warsztaty repasacji rajstop? Bo kosztowały 85 zł (sic!). Co do umieralności noworodków (to nie jest to samo co podałem wyżej), dane GUS-wskie mówią: w 1974 było to około 30/1000. Dzisiaj około 3/1000.
    1. Zakup licencji, jak pisała PRL-owska gazeta, odbywał się z powodu problemów z myślą techniczną w Polsce. O ile mieliśmy zdolnych konstruktorów jak Karpiński, to już całe ośrodki badawcze działały, jak wszystko w komunie, fatalnie. Nie interesuje mnie siła nabywcza owych 20-30 USD, a sprytny pomysł na dumping kosztowy zastosowany przez władze PRL. To był przejaw skrajnego wykorzystywania pracowników. Dlatego też co chwilę wybuchały strajki o zasięgu ogólnokrajowym.
    2. Dzisiaj przy otwartych granicach, tylko niewielki odsetek ludzi decyduje się wyjechać zagranicę, z czego większość wraca. Gdyby PRL otworzyło granice, to jak mawiał dowcip, ostatni zgasiłby światło. Jak sądzisz dlaczego PRL przetrzymywał paszporty swoich obywateli w urzędy, a nie były one ogólnodostępne? Chyba nie w trosce o dokument. :)))
    3. Dzisiaj mamy do czynienia z globalizacją. Na traktory licencję zakupiliśmy w 1974, produkcja zaczęła się w lipcu 1984!!! Gierek zakładał produkcje 75 tys szt ciągników rocznie, a nie wyprodukował żadnego.
    4. No popatrz. Wredny Zachód wpędzi biedny PRL w kryzys. :)))

    Jesteś zabawny, to fakt, ale zaczynasz nudzić. Jeżeli dalej będziesz stosował metodę zdartej płyty, będziesz musiał poszukać sobie kogoś innego.
  • 2015-06-09 15:02 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytacz, przyjąłeś kurs USD: 4 zł. :))) To był tzw. kurs podstawowy, tylko papierowy, używany przez planistów do kalkulowania cen towarów kupowanych i sprzedawanych za granicę.
    Kurs specjalny wynosił 24 zł i służył do rozliczania placówek dyplomatycznych w Polsce (sprytne).
    Ale już 28,99 zł ZUS przyjmował przy przeliczaniu zagranicznych rent. Np. Gierek za pracę w Francji dostawał rentę po takim kursie.
    Zagraniczny turysta miał kurs 33,20 zł.
    Natomiast (uwaga!), Polak jadący za granicę miał kurs 49,80. :)))
    Za 60 zł PKO skupowało dolary od osób uprawnionych do zakupu w Pewexie.
    Natomiast przeciętny kowalski mógł kupić/sprzedać (o ile nie bał się sankcji) dolary tylko po kursie wolnorynkowym od 80 do 120 zł.

    I wszystko jasne. :)))
  • 2015-06-09 16:51 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    sprytnie,...
  • 2015-06-09 20:57 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    0. Tłumaczyłem ci już, że analizowanie poszczególnych cen nie ma sensu, że porównywać można tylko cały koszyk dóbr, a ty wciąż swoje. Poza tym, to co w tym złego, że wódka była wtedy w Polsce droga? Zgoda, sprzęt RTV czy też AGD był wówczas droższy niż dziś, ale tak samo było wtedy przecież na całym świecie, a poza tym, to był on znacznie trwalszy niż ten obecnie produkowany. Zgoda, dziś kupisz pralkę automatyczną za kilkaset złotych, ale dobra pralka kosztuje wciąż około 10 tys. zł (n.p. pralka Miele model WMW 960 WPS). Podobnie było z rajstopami, które wtedy też były drogie na zachodzie Europy. Jeśli chodzi o umieralność noworodków, to w roku 1980 wynosiła ona w Polsce około 21 na tysiąc, nieco mniej niż w Portugalii i znacznie mniej niż wśród australijskich Aborygenów, a obecnie jest to około 5, co jest wciąż prawie dwa razy tyle co w Szwecji czy Japonii.
    1. To, co kiedyś pisała jakaś tam PRL-owska gazeta nie ma znaczenia – liczą się tu tylko opinie ekspertów, a ci wyraźnie podkreślają pozytywny wpływ tych licencji na rozwój polskiego przemysłu. Raz jeszcze powtarzam, że Karpiński był bardzo przeciętnym inżynierem, a tylko dobrym specem od tzw. PR, a więc potrafił on zrobić dookoła siebie dużo, zresztą szkodliwego dla polskiej informatyki, hałasu. Siła nabywcza ówczesnych 20-30 USD interesowała zaś wówczas wszystkich Polaków, którzy mieli dostęp do owych USD, w tym także przez tzw. bony towarowe banku PEKO, którymi można było legalnie handlować na wolnym rynku! I jeżeli za zarobki, które w przeliczeniu na USD po czarnorynkowym kursie, polski pracownik żył na podobnej stopie jak jego odpowiednik na Zachodzie, to nie było tu żadnego wykorzystywania polskich pracowników. Pracowników wykorzystuje się w Polsce dopiero dziś, płacąc im tyle, co w Bangladeszu, a wymagając, aby kupowali oni w sklepach po cenach takich jak w Belgii. A strajki w PRLu wybuchały, jak ci to już tłumaczyłem, głównie dlatego, ze pracownicy nie bali się wtedy strajkować.
    2. Dziś z Polski wyjechały już miliony Polaków w wieku produkcyjnym. Te prawie trzy miliony Polaków, które z Polski ostatnio wyjechały, to jest ponad 10% ludności Polski w wieku produkcyjnym, a pamiętajmy, ze wyjechali głównie młodzi, zdrowi i energiczni, czyli tacy, których nam dziś najbardziej w Polsce potrzeba! Poza tym, to w PRLu był brak rąk do pracy, ale za Gierka nie było już przecież trudności w otrzymaniu paszportu!
    3. Co ma globalizacja do traktorów z Ursusa? Poza tym, to Ursus wyprodukował setki tysięcy traktorów na licencji firmy Massey-Ferguson. Jak podaje witryna http://ursus.com.pl/Historia, w roku 1983 firma URSUS osiągnęła zdolności produkcyjne na poziomie 50 tys. ciągników rocznie, a w roku 2006 taśmę produkcyjną opuścił półtoramilionowy milionowy ciągnik. Ponieważ w roku 1973 wyprodukowano w Ursusie 400 tysięczny ciągnik, to oznacza, że w latach 1973-2006 wyprodukowano tamże ponad milion traktorów! Jak widzisz, twoje kłamstwa mają krótkie nogi... :-(
    4. Przecież to, co się w Polsce wydarzyło w latach 1980tych to był skutek polityki Zachodu, podobnie jak to, co się obecnie dzieje na Ukrainie. Ale to jest temat na osobną dyskusję!
    GENERAKNIE: To ty jesteś nudny, nie rozumiejąc tego, czym jest koszyk dóbr oraz powtarzając wciąż te same kłamstwa o rzekomo niskich zarobkach w PRLu czy też o tym, że w Ursusie nic nie produkowano po roku 1980tym...
    Czytacz
    Kiedyś się interesowałem tymi rożnymi kursami dolara w Polsce i przygotowałem taką oto tabelkę:
    Kursy USD w Polsce 1970-1994
    Rok Kurs „oficjalny” USD w zł Kurs „turystyczny”(*) USD w zł Kurs „czarnorynkowy” USD w zł
    1970 4.00 24.00 180.00
    1975 3.32 19.90 129.00
    1980 45.10 31.80 137.00
    1981 55.80 68.00 488.00
    1982 86.50 68.00 430.00
    1983 98.40 68.00 699.00
    1984 125.70 71.34 656.00
    1985 147.90 83.45 664.00
    1986 199.70 . 862.00
    1989 1,000.00 . 7,100.00
    1990 9,500.00 . 9,500.00
    1991 9,500.00 . 9,500.00
    1992 13,364.50 . 13,364.50
    1993 18,145.47 . 18,145.47
    1994 22,726.95 . 22,726.95
    (*) kurs „złotego dewizowego”
    Tabela kończy się w roku 1994, jako że w roku 1995 dokonano tzw. denominacji złotego „o cztery zera”,to jest w stosunku 10 000 PLZ = 1 PLN (PLZ=’stary’ złoty, PLN=’nowy’ zloty).
    Dane o tych kursach zaczerpnąłem ze swoich notatek robionych „na bieżąco” w tych czasach oraz z takich publikacji jak:
    - G. Kołodko „Inflacja, reforma, stabilizacja” Warszawa: Studencka Oficyna Wydawnicza ZSP, 1990
    - G. Kołodko “Polska w świecie inflacji” Warszawa: Książka i Wiedza, 1987
    Pozdrawiam!
  • 2015-06-10 10:06 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    0. Chłopie, żywność była droga, łapiesz? Pralka, jedyny automat dostępny na rynku, była niewiarygodnie droga. Do tego niesamowicie awaryjna. Na gwarancji miałem wymieniany 2x programator. Po 10 latach w pralce oryginalna została tylko karoseria. Dzisiaj mam pralkę 10 lat i nie była ani razu naprawiana. Jest to pralka produkowana w PL.
    1. W PRL wszystko co pisano w gazetach musiało przejść przez sito cenzora. Skoro ten zgodził się na taki tekst, oznacza to, że nawet w strukturach państwa zaczęto dostrzegać katastrofę związaną z licencjami.
    Ty dalej nie rozumiesz o co mi chodzi z tymi 20-30 USD. Nie ważne, że siła nabywcza wypłaty w PRL była teoretycznie dość duża - czyli pozwalała nie umrzeć z głodu, a górnikom nawet w miarę dobrze żyć. Chodzi o to, że państwo zastosowało trick: stosujemy dumping płacowy i zarabiamy na tym krocie, sprzedając towary zagranicą. Po pierwsze było to nieuczciwe, a po drugie sprowadzało PRL i cały socjalistyczny świat do roli montowni, poddostawców Zachodu.
    Strajki wybuchały, bo pracownikom żyło się po prostu źle. Wybuchały rzadko, bo pracownicy bali się strajkować. Strajki tłumione były siłą. Dla przykładu strajk - Poznań 1956 - 57 zabitych, w tym 13-letni chłopiec.
    2. Dlaczego PRL zamkną granice? Chodziło o utajnienie, zlikwidowanie bazy do porównania. Przeciętny Kowalski (nie mówię o Tobie, który uciekłeś z podwiniętym ogonem z PRL-u na zachód), nie mógł jako turysta wyjechać do Włoch czy Niemiec. Raz, że nie było go stać (20-30 USD), dwa - totalitarna władza bała się, że ów Kowalski napatrzy się na życie na Zachodzie i jeszcze spodoba mu się tam bardziej.
    3. W 1972 konstruktorzy Ursusa zaprojektowali nowy dobry ciągnik. Władza zdecydowała się wstrzymać dalsze prace, a konstruktorzy Bajdecki i Szczygieł wylecieli z roboty! :) Powodem był zakup licencji Massey Ferguson. Wszystko to obyło się na polecenie Ministra Przemysłu Wrzaszczyka. Jest to idealny przykład wpływu zakupu licencji na własną myśl techniczną. Owa licencja dotyczyła bardzo innowacyjnego ciągnika... ale silnik był wrażliwy na złej jakości paliwo, a tylko takie było w PRL-u. A sama licencja była w systemie calowym, a nie metrycznym. Nikt tego nie sprawdził!!! :))) Potrzeba było przerobić dokumentację. za chwilę okazało się, że trzeba było kupić kolejną licencję na produkcję alternatorów i kolejne... rozruszniki, regulatory napięcia, itd. Miała powstać odlewnia w Lublinie na potrzeby produkcji ciągnika (kredyty, licencje), ale nie została sfinalizowana. Pierwszy ciągnik zszedł z linii po 10 latach od zakupu licencji!!! Tymczasem w efekcie Ursus wpadł w koszmarne kłopoty finansowe, z których już się nigdy nie wydźwignął. Oto jak komunistyczna władza doprowadziła do upadku dobrej firmy.

    Nie nudź, nie dyskutuj z faktami, bo przestanę z Tobą dyskutować. ;)
  • 2015-06-10 14:28 | Motyl1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Przecie "jakowalski" 'nadaje' z Portugalii......... a do Polski wciąż ma jakieś żale, dziwne?
  • 2015-06-10 15:30 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Z psychologicznego punktu to całkiem normalne. Nie jednego takiego jakowalskiego z żalami do Polski w życiu spotkałem. :)
  • 2015-06-10 17:40 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe


    Fragless
    Nudny jesteś, powtarzając wciąż te same „argumenty” Made by IPN.
    0. Co to znaczy, że „ żywność była droga”? Jak zdefiniujesz „drogość”? Poza tym, to żywność była wtedy dotowana przez państwo, a więc była ona o wiele tańsza niż dziś, szczególnie, że nie była ona obłożona podatkami typu VAT. Poza tym, to na rynku w PRLu było wiele modeli pralek automatycznych, ale to nie jest akurat najważniejsze. I żaden to argument, że kiedyś miałeś złą pralkę,a dziś masz dobrą! Na przykład kiedyś miałem Syrenkę, i ani razu nie zepsuła mi się ona na gwarancji, a z kolei w RPA kupiłem kiedyś nowiutki samochód marki Mitsubishi Tredia, i już po tygodniu musiano mi wymienić sprzęgło. Czy to jest dowód na to, że FSO produkowało lepsze samochody niż Mitsubishi?
    1. Gdyby było tak, że w PRLu wszystko co pisano w gazetach musiało przejść przez sito cenzora, to gazety ukazywały by się wielodniowym opóźnieniem. Prawda była taka, że stosowano, jak dziś, samocenzurę. Poza tym, PZPR nigdy nie był monolitem i zawsze toczyła się w ramach tej partii ostra walka frakcyjna. Stąd też poro było, nawet w Trybunie Ludu, artykułów krytykujących polską rzeczywistość.
    Poza tym, to jeśli za te 20-30 USD, czyli za ówczesną przeciętną polską pensje przeliczoną na ma dolary USA po sztucznie zawyżonym kursie czarnorynkowym, można było w Polsce nieźle żyć, to o co ci chodzi? Przecież ceny były wtedy w Polsce śmiesznie niskie w przeliczeniu na dolary USA, n.p. litr wódki poniżej 30 centów, kostka masła 8 centów, 100 g kawy 12 centów a rajstopy 40 centów. Tylko żyć i nie umierać i uważać, aby się zbytnio nie rozpić tą śmiesznie tanią wódką!
    Co do strajków, to jak pisałem, Polacy nie bali się wtedy strajkować, jako że wolnych stanowisk pracy było wtedy do wyboru do koloru. Dziś strajków nie ma zaś głównie z powodu bardzo wysokiego bezrobocia. Dziś policja nie musi też, jak przed wojną, siłą pacyfikować strajków, jako że polscy robotnicy sami się rozbroili, pozwalając na likwidację swych własnych miejsc pracy i na zniszczenie swoich własnych związków zawodowych oraz partii lewicowych, czyli broniących ich praw. Ale to jest temat na osobną dyskusję. Poza tym, to ilu robotników zginęło w PRLu z rąk władzy, a ilu bezrobotnych popełniło samobójstwa po roku 1990?
    2. W latach 1960tych były wciąż jeszcze kontrole na granicach w Europie Zachodniej, w USA nobliści też nie dostawali z przyczyn politycznych paszportu (n.p. Pauling), a za Gierka praktycznie każdy otrzymywał paszport. I daruj sobie ten chamski atak ad personam – moja decyzja o emigracji była spowodowana tym, że Zachód celowo zaczął niszczyć Polskę i nie tobie jest ją oceniać!
    3. Raz jeszcze: zbudować prototyp traktora czy samochodu to jedno, a zacząć produkcję masową tegoż, to jest zupełnie co innego. Ja też potrafię zaprojektować samochód czy też ciągnik rolniczy, i to taki, który będzie bardzo niezawodny, łatwy w obsłudze etc., ale nie jestem w stanie zaprojektować całej linii technologicznej do jego produkcji. Obawiam się, że ten ciągnik Bajdeckiego i Szczygła nie nadawał się do masowej produkcji, podobnie jak komputer Karpińskiego. Zrozum, że ty nie masz, w odróżnieniu ode mnie, pojęcia o technologii i organizacji produkcji przemysłowej, a więc zwyczajnie kompromitujesz się zabierając głos na temat, o którym nie masz nawet najmniejszego pojęcia! I nie jest prawdą, że traktory licencyjne były w systemie calowym, a poza tym, to samoloty Boeinga, eksploatowane także przez PLL LOT są zbudowane w systemie calowym i jakoś nie ma problemu z ich obsługą w Polsce czy też generalnie poza USA! Nie jest też prawdą, ze trzeba było kupić kolejne licencję na produkcję alternatorów, rozruszników, regulatorów napięcia, itd., jako że technologię produkcji tego nowoczesnego osprzętu elektrycznego Polska opanowała już w latach 1960tych wraz z zakupem licencji na samochody osobowe marki FIAT. A kłopoty URSUSa w latach 1980 były pochodną embarga, jakie Zachód nałożył wtedy na Polskę, a więc to Zachód był odpowiedzialny za upadek URSUSa, a nie ówczesne polskie władze!
  • 2015-06-10 17:42 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Raz jeszcze: jeśli za te 20-30 USD, czyli za ówczesną przeciętną polską pensje przeliczoną na ma dolary USA po sztucznie zawyżonym kursie czarnorynkowym, można było w Polsce nieźle żyć, to o co ci chodzi? Przecież ceny były wtedy w Polsce śmiesznie niskie w przeliczeniu na dolary USA, n.p. litr wódki poniżej 30 centów, kostka masła 8 centów, 100 g kawy 12 centów a rajstopy 40 centów. Tylko żyć i nie umierać i uważać, aby się zbytnio nie rozpić tą śmiesznie tanią wódką!
  • 2015-06-10 17:44 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Zrozum wreszcie, że ja NIE mam żalu do Polski, a tylko do jej obecnych władz!
  • 2015-06-10 18:50 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ jakowalski

    widzisz, on dalej nie rozumie w czym rzecz.
  • 2015-06-11 11:39 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    czytacz
    On raczej nie chce zrozumieć.
  • 2015-06-12 10:48 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    No to jeszcze raz. :)
    Mamy 1973, jeszcze nie widać zapowiedzi kryzysu, który w pełni wybuchł w 1976.
    Prawdopodobnie jest to najlepszy rok w PRL.
    Wszystkie dane pochodzą z GUS (nie IPN). :)))
    Średnie wynagrodzenie 2800 zł.
    Ceny:
    szynka kg 90 zł
    0,5 wódki 65 zł
    schab kg 56 zł
    kurczak kg 64 zł
    herbata 100 g 20 zł
    kostka masła 16 zł
    cukier kg 10,50 zł
    mąka kg 6,70 zł
    chleb 4-5 zł
    jajko 3,10 zł
    mleko 2,70-4,40 zł
    śmietana 7,50 zł
    jabłka kg 11 zł
    cebula kg 7 zł
    kawa 100 g 27 - 40 zł
    wino 21-66 zł
    piwo 3,60 zł
    kiełbasa zwyczajna 44 zł
    czekolada tabliczka 25 zł
    cytryny kg 30 zł
    banany kg 45 zł

    Oczekuję teraz, że zamiast codziennej porcji bełkotu, zaprezentujesz swoje dane (z podaniem źródła) czyli w efekcie zakwestionujesz moje. Jeżeli tego nie zrobisz przyjmuję, że zgadzasz się z przytoczonymi przeze mnie informacjami. :)))

    Z Tobą trzeba metodą małych kroczków, prawda? ;)
  • 2015-06-12 15:01 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    nadal nie rozumie i jak widac nie zrozumie. przedstawia jakis maly fragment z zycia PRLu i wydaje mu sie ze ma racje.
  • 2015-06-12 21:31 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Powtarzam po raz kolejny, że analizowanie poszczególnych cen nie ma sensu oraz że porównywać można tylko cały koszyk dóbr, a ty wciąż swoje, z tymi selektywnie wybranymi cenami, które z definicji nie są przecież reprezentatywne. Przecież ty podajesz tylko ceny żywności, a nie podajesz cen energii, wówczas bardzo niskich, nie podajesz bardzo wówczas niskich czynszów, nie uwzględniasz także bezpłatnej opieki lekarskiej, bezpłatnej edukacji czy też bardzo wówczas tanich wczasów pracowniczych.
    2. Uwzględnij też, ze w PRLu w rodzinie pracowały przeciętnie co najmniej dwie osoby, a więc średnie wynagrodzenie na rodzinę, to było co najmniej 5600 zł, a nie 2800 zł, jak ty błędnie podajesz! A dziś jak pracuje w rodzinie jedna osoba, to jest bardzo dobrze, a więc średnia dochodu była wówczas zaniżona, a dziś jest zawyżona!
    3. Podaję ceny z tamtych lat, przeliczone na dolary USA po kursie podanym przez ciebie: litr wódki poniżej 30 centów, kostka masła 8 centów, 100 g kawy 12 centów a rajstopy 40 centów.
    Czytacz
    Masz rację, ale Fragless jest przecież odporny na racjonalne argumenty!
  • 2015-06-13 14:22 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ok, nie masz kontrargumentów... rozumiem. No bo co miałbyś napisać? Z faktami się nie da dyskutować.
    Czyli jeden temat mamy z głowy. :))
    Milcząco przyznałeś, że w PRL-u była niesamowita drożyzna w temacie żywności. Praktycznie pełny koszyk masz powyżej.
    Teraz możemy porozmawiać o cenach dóbr trwałych: samochody, RTV/AGD, ubrania itd.
    Jesteś gotowy na kolejną porcję szoku? ;)


    Przy okazji pytanie, dlaczego uciekłeś z PRL-u... bo nie pamiętam. :)
  • 2015-06-13 21:00 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Podałem, ci konkretne dane. Chcesz więcej? To zapłać. Ale podaję ci poniżej „na zachętę” ceny żywności z roku 1973 w przeliczeniu na dolary USA, abyś poznał lepiej tą ówczesną „drożyznę”.
    A z Polski nie uciekłem, a tylko wyemigrowałem legalnie, z paszportem i wizami, tam, gdzie wyemigrowały wcześniej z Polski moje pieniądze, a więc na tzw. Zachód.
    Oto ceny z roku 1973:
    Szynka 1 kg: 90 centów
    0,5 l wódki: 65 centów
    schab 1 kg 56 centów
    kurczak 1 kg: 64 centów
    herbata 100 g 20 centów
    kostka masła: 16 centów
    cukier 1 kg: 10 centów
    mąka 1 kg 6 centów
    chleb: 4-5 centów
    jajko” 3 centy
    mleko 1 l: 3 do 4 centów
    śmietana: 7 centów
    jabłka 1 kg: 11 centów
    cebula 1 kg” 7 centów
    kawa 100 g: 27 - 40 centów
    wino: 21-66 centów
    piwo (butelka): 4 centy
    kiełbasa zwyczajna 1 kg: 44 centy
    czekolada (tabliczka): 25 centów
    cytryny 1 kg: 30 centów
    banany 1 k:g 45 centów.
    Przyjąłem, dla uproszczenia, ówczesny średni kurs „czarnorynkowy”, czyli 1USD=100zł.
    Porównaj sobie teraz te ceny z dzisiejszymi, po kursie z dnia 13 cerwca 2915 roku, czyli 1USD=3 złote i 71 groszy.
  • 2015-06-15 15:13 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Jakowalski,
    liczy się siła nabywcza. Czyli ile danego towaru można było kupić za wypłatę w 1973 i w 2013. Nie wesoło to wygląda dla Ciebie. :)

    1973, wypłata 2800 zł
    towar ilość
    szynka kg 31
    0,5 wódki 43
    schab kg 50
    kurczak kg 44
    herbata 100 g 140
    kostka masła 175
    cukier kg 267
    mąka kg 418
    chleb 622
    jajko 903
    mleko 848
    śmietana 373
    jabłka kg 255
    cebula kg 400
    kawa 100 g 85
    wino 56
    piwo 778
    kiełbasa zwyczajna 64
    czekolada tabliczka 112
    cytryny kg 93
    banany kg 62


    2013, wypłata 280 pln
    towar ilość
    szynka kg 117
    0,5 wódki 140
    schab kg 175
    kurczak kg 400
    herbata 100 g 778
    kostka masła 651
    cukier kg 737
    mąka kg 1217
    chleb 824
    jajko 5600
    mleko 1273
    śmietana 1400
    jabłka kg 1120
    cebula kg 1867
    kawa 100 g 560
    wino 140
    piwo 1120
    kiełbasa zwyczajna 187
    czekolada tabliczka 933
    cytryny kg 560
    banany kg 700


    2013, wypłata 2000
    szynka kg 83
    0,5 wódki 100
    schab kg 125
    kurczak kg 286
    herbata 100 g 556
    kostka masła 465
    cukier kg 526
    mąka kg 870
    chleb 588
    jajko 4000
    mleko 909
    śmietana 1000
    jabłka kg 800
    cebula kg 1333
    kawa 100 g 400
    wino 100
    piwo 800
    kiełbasa zwyczajna 133
    czekolada tabliczka 667
    cytryny kg 400
    banany kg 500


    Reasumując, nawet osobie zarabiającej mało (2000 pln) w 2013 żyje się zdecydowanie lepiej niż przeciętnemu Kowalskiemu w 1973 - najlepszym roku PRL!
    Powodzenia w wymyślaniu kolejnych erystycznych sztuczek. Fajnie się to czyta. :)
  • 2015-06-15 20:10 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Porównujesz pomarańcze do jabłek. ;-) Dzisiejsza kiełbasa tylko z nazwy przypomina tą z roku 1973, a podobnie jest z większością innych towarów, które wymieniłeś!
    2. Nie ma sensu porównywanie przeciętnej wypłaty z roku 1973 i z roku obecnego, jako że:
    - wówczas, czyli w roku 1973 ta średnia miała sens, a dziś ona nie mas sensu, jako że wtedy było bardzo małe zróżnicowanie dochodów: jak 1 do 10, a dziś jest ono ponad 1 do 1000;
    - wówczas nie było bezrobocia, a w rodzinie pracowały na ogół co najmniej 2 osoby, a więc, jak to już pisałem, należy obecne dochody podzielić przez dwa, albo też pomnożyć te dawne dochody przez 2;
    - wówczas takie dobra, jak czynsze, energia, dojazdy do pracy, opieka zdrowotna (w tym sanatoria), edukacja, wczasy etc. były albo za darmo albo po bardzo niskiej cenie, a więc należy dodatkowo obecne dochody podzielić przez półtora, albo też pomnożyć te dawne dochody przez półtora.
    A więc otrzymujemy: 1973: wypłata 8400 (średnia 2800 pomnożona przez dwa i półtora), rok 2014 wypłata 1038 zł (mediana 3115 dzielona przez dwa i półtora). Przelicz sobie teraz to na te towary, których listę sam podałeś!
    Towar Ilość w roku 1973 Ilość w roku 2014
    szynka kg 31 41
    0,5 wódki 43 50
    schab kg 50 62
    kurczak kg 44 143
    herbata 100 g 140 278
    kostka masła 175 232
    cukier kg 267 263
    mąka kg 418 435
    chleb 622 294
    jajko 903 2000
    mleko 848 454
    śmietana 373 500
    jabłka kg 255 400
    cebula kg 400 665
    kawa 100 g 85 200
    wino 56 50
    piwo 778 400
    kiełbasa zwyczajna 64 63
    czekolada tabliczka 112 333
    cytryny kg 93 200
    banany kg 62 250
    Jak widać, postęp jest głównie w cytrynach, bananach oraz kawie i czekoladzie, które wówczas rzeczywiście były w Polsce drogie oraz w kurczakach i jajkach (ale ze stratą w ich jakości) a regres w cukrze, chlebie, mleku, winie, piwie a nawet kiełbasie.
  • 2015-06-16 09:21 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ok, uciekłeś już w opary absurdu. Tym ciekawiej się z Tobą rozmawia. Co jeszcze wymyślisz? Będziesz dzielił dzisiejszą wypłatę przez wskaźnik, mnożył ówczesną, żeby tylko dowieść swoją tezę? :)))
    Lećmy dalej. W 1970 przeciętny Kowalski wydawał 70% dochodów na żywność. Dzisiaj 27%.
    Przejdźmy do dóbr trwałych - układ analogiczny:

    1973, 2800 zł
    pralka 0,3
    lodówka 0,5
    odkurzacz 3,1
    żelazko 15,1
    rajstopy 32,9
    koszulka gimnastyczna 116,7
    rower 2,3
    piłka nożna 8,9
    zegarek na rękę 4,0
    magnetofon stereo / wieża 0,8
    gramofon / mp3 2,8
    taśma magnet. / CD 18,7
    długopis Zenith 40,0
    tv czarno-biały 0,4
    tv color 0,1
    samochód średni (125) 0,02
    samochód mały (126) 0,04

    2013, 2800 pln
    pralka 2,8
    lodówka 2,5
    odkurzacz 8,2
    żelazko 18,7
    rajstopy 466,7
    koszulka gimnastyczna 186,7
    rower 3,5
    piłka nożna 80,0
    zegarek na rękę 14,0
    wieża 5,6
    mp3 18,7
    płyta CD 1866,7
    długopis Zenith 400,0
    tv czarno-biały 56,0
    tv color 1,4
    samochód średni ( Punto) 0,1
    samochód mały (Spark) 0,1

    2013, 2000 pln
    pralka 2,0
    lodówka 1,8
    odkurzacz 5,9
    żelazko 13,3
    rajstopy 333,3
    koszulka gimnastyczna 133,3
    rower 2,5
    piłka nożna 57,1
    zegarek na rękę 10,0
    magnetofon stereo / wieża 4,0
    mp3 13,3
    płyta CD 1333,3
    długopis Zenith 285,7
    tv czarno-biały 40,0
    tv color 1,0
    samochód średni (Punto) 0,1
    samochód mały (Spark) 0,1

    Jak widać przepaść. :))
    Miedzy innymi dlatego pralkę naprawiało się dziesiątki razy i musiała służyć przez długie lata. Natomiast z samochodami była inna sprawa. Przejeżdżały 60 000 km i silnik nadawał się do remontu. Zresztą benzyna była wtedy znacznie droższa i mniej dostępna niż dzisiaj.
  • 2015-06-16 11:47 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Poza tym:
    1. Jak to już pisałem, analizowanie poszczególnych cen nie ma sensu oraz że porównywać można tylko cały koszyk dóbr, a ty wciąż to swoje, z tymi selektywnie wybranymi cenami, które z definicji nie są przecież reprezentatywne. Przecież ty podajesz tylko ceny żywności czy też tzw. dóbr trwałych, a nie podajesz cen energii, wówczas bardzo niskich, nie podajesz bardzo wówczas niskich czynszów, nie uwzględniasz także bezpłatnej opieki lekarskiej, bezpłatnej edukacji czy też bardzo wówczas tanich wczasów pracowniczych itp. itd.
    2. Uwzględnij też, ze w PRLu w rodzinie pracowały przeciętnie co najmniej dwie osoby, a więc średnie wynagrodzenie na rodzinę, to było wówczas co najmniej 5600 zł, a nie 2800 zł, jak ty błędnie podajesz! A dziś jak pracuje w rodzinie jedna osoba, to jest bardzo dobrze, a więc średnia dochodu była wówczas zaniżona, a dziś jest zawyżona, także z powodu znacznie obecnie wyższej (ponad 100 razy) rozpiętości dochodów.
    3. A teraz najważniejsze. Manipulujesz danymi, porównując zupełnie inne dobra, mające tylko podobne nazwy. Przecież w roku 1973 a zwyczajnych sklepach spożywczych sprzedawano jedzenie, które dziś nazywa się „ekologiczne” a więc odpowiednio więcej kosztuje – odnosi się to przykładowo do masła (ile jest dziś „masła w maśle”, a ile było go w roku 1973?), jajek, mleka, śmietany czy jabłek. Co do szynki to z ówczesną „Gierkowską” porównywać można dziś tylko najlepsze,a więc też i najdroższe szynki z drogich delikatesów typu „Krakowski Kredens”, a więc nie, jak to podajesz, około 10 zł za kilogram „szynki” z „Biedronki”, a co najmniej 50 zł za kilogram za prawdziwą szynkę z „Krakowskiego Kredensu”. Podobnie z jajkami, które wtedy w państwowych sklepach (rok 1973) były z naturalnej hodowli a dziś w „Biedronce” kupisz, owszem, tanie jajka, ale z hodowli „klatkowej”. Itp. Itd.
    4. Co do dóbr przemysłowych, to znów manipulujesz. Wtedy sprzedawano w zwyczajnych sklepach dobra wysokiej jakości, które służyły dobrze ponad 20 lat, a dziś to i owszem – kupisz tanio pralkę, lodówkę, odkurzacz etc., ale będą ci służyć góra kilka lat: ta tania pralka będzie ci marnie prać i marnie odwirowywać, tania lodówka marnie chłodzić a zużywać mnóstwo prądu zaś tanie żelazko marnie prasować. Jak ci to już napisałem, dziś można kupić pralkę automatyczną za tysiąc złotych i za dziesięć tysięcy złotych, przy czym tylko ta ostania jest porównywalna do tych, które sprzedawano w roku 1973. Kiedy wynajmowałem mieszkanie w Nikozji w latach 2005-2006, to miałem w nim oryginalną włoską pralkę marki Zanussi z lat 1970tych i ona wciąż bez najmniejszego problemu działała, a pamiętam, że w Australii w ciągu 30 lat pobytu musieliśmy wymienić co najmniej 3 pralki, jako że nie było nas wtedy stać na najlepsze tam wówczas pralki marki Miele. Z retrospekcji stwierdzam, że trzeba było poprać trochę w ręku i kupić od razy dobrą pralkę marki Miele, ale, jak to mówią, mądry Polak po szkodzie...
    5. Poza tym, to ceny tzw. elektroniki (radia, telewizory etc.) spadły na całym świecie od roku 1973, ze względu na olbrzymi postęp techniczny (dokł. technologiczny) w tej dziedzinie, a więc nie ma sensu porównywać cen na telewizor lampowy (technologia „próżniowa”, a więc z definicji pracochłonna i tym samym droga) z roku 1973 z ceną na współczesny telewizor z płaskim ekranem (technologia „ciała stałego”, a więc mało pracochłonna, a więc tania). Jak widzisz, twoja propaganda oparta jest na zwyczajnych kłamstwach a w najlepszym wypadku na przemilczeniach i niedopowiedzeniach. A FE! :-(
    6. Co do samochodów, to znów wszystko zawdzięczamy postępowi technicznemu (właściwie technologicznemu). Dziś stosuje się bowiem do produkcji silników o wiele lepsze stopy niż w latach 1970tych, stąd też silniki są dziś bardziej trwałe, ale przecież Mercedes z lat 1970tych (a nawet Warszawa) potrafił już przejechać bez remontu silnika setki tysięcy kilometrów, stad też tak popularne już wtedy były we wszystkich biedniejszych państwach świata, od Polski po Liban czy Maroko, używane Mercedesy ze silnikiem wysokoprężnym. A swoją drogą, to Warszawy z silnikiem wysokoprężnym, produkowanym na angielskiej licencji w Polsce, sprzedawały się nieźle w Ameryce Łacińskiej. Także: traktory marki URSUS z lat 1970tych wciąż jeszcze można spotkać w eksploatacji, co świadczy o tym, że poziom polskiego przemysłu był wówczas lepszy niż dziś. Podobnie zresztą jest n.p. z lokomotywami i pociągani elektrycznymi z Pafawagu, lokomotywami spalinowymi z Fabloku, turbinami parowymi z Zamechu czy też prądnicami (generatorami) z Dolmelu – one wciąż funkcjonują w licznych elektrowniach, nie tylko w Polsce! Samoloty odrzutowe Iskra z Mielca także do dziś latają w Polsce, a w Indiach latały w latach 1975-2004. A dziś to polski przemysł lotniczy leży w gruzach, ale to też jest temat na osobną dyskusję!
    A tak nawiasem, to w latach 1979tych mogłem mieć za darmo olej napędowy od znajomego maszynisty, który z chęcią by mi oddał za darmo nadwyżkę tego oleju, jako że kiedy miał on do obsługi lżejsze składy, to zużywał on mniej owego oleju niż kiedy miał on do obsługi cięższe składy, a z kolei nie chciał się on chwalić na kolei tym mniejszym zużyciem oleju, aby mu nie obniżyli normy jego zużycia na godzinę pracy. Poza tym jeszcze, to wówczas (lata 1970te) istniał tzw. czarny rynek na paliwa takie jak etylina („benzyna”) czy też olej napędowy („ropa”), a ceny na nim były niższe niż na stacjach benzynowych, ale to jest też temat na osobną dyskusję.
    6a. Co do cen samochodów, to zauważ, że wówczas (rok 1973) dominował w Polsce rynek nowych samochodów, a dziś (rok 2015) dominuje w Polsce rynek używanych samochodów, a to głównie z powodu ogromnego zubożenia ludności, zubożenia, które trudno jest ująć ilościowo, z powodów, które już ci nie raz i nie dwa wyłożyłem, takich jak n.p. brak bezrobocia w roku 1973 i de facto ponad 20% bezrobocie dziś, a więc i niższe obecnie realne dochody rodzin, zmiana jakości sprzedawanych dóbr (na ogół na niekorzyść konsumenta) oraz zmiana struktury i składu koszyka dóbr. Ale aby to zrozumieć, to trzeba dość długo postudiować ekonomię, i to na dobrej uczeni, a o taką jest dziś coraz trudniej, nie tylko zresztą w Polsce.
    7. I jeszcze jedno, jak to już pisałem, analizowanie poszczególnych cen nie ma sensu oraz że porównywać można tylko cały koszyk dóbr, ale on się przecież zmienia. Jaka jest n.p. dziś cena na lampowy telewizor czarno-biały? Czy wiesz jak drogi jest dziś gramofon, taki „z igłą” albo wzmacniacz na lampach próżniowych? Zegarki mechaniczne też są dziś z reguły też bardzo drogie, a z kolei w roku 1973 nie były dostępne na rynku ani laptopy, ani płyty CD, ani też telefony komórkowe, a więc wszelakie porównania cen z roku 1973 i 2015 obarczone są z góry bardzo poważnym błędem metodologicznym, a więc wielu ekonomistów, w tym też i ja, podchodzi do owych porównań z olbrzymią rezerwą. Tylko laikom, takim jak ty, wszystko wydaje się proste...
    JAK WIDZISZ, PRZEGRAŁEŚ NA WSZYSTKICG FRONTACH. Ale też zacząłeś przecież biedaku ze znacznie od ciebie silniejszym adwersarzem! ;-)
  • 2015-06-16 15:07 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    W czasie PRL-u powszechne były hasła:
    "Produkty zastępcze są zdrowe"
    "Margaryna – tłuszcz jadalny jest w użyciu idealny".
    Jedzenie w barze bigosu czy fasolki groziło zatruciem.
    Wyroby czekoladopodobne stały się w pewnym momencie normą.
    Poniedziałek był dniem bezmięsnym. :) Masowo powstawały bary mleczy, żeby unikać mięsa w menu. Zawsze była tam długa kolejka, piętrzące się stosy niedomytych naczyń, podawano nieświeże, przygotowane naprędce posiłki w brudnych naczyniach. Smak mleka był okropny.
    Kefir, mleko, serki pakowane były przy pomocy zachodnich urządzeń kupionych za kredyty. Te, z braku części psuły się, naprawiano je własnym sumptem, ale w efekcie opakowania były nieszczelne, żywność się psuła.
    Nie wolno było pić nieprzegotowanego mleka, bo groziło to ciężkim zatruciem. Oddziały zakaźnie, szczególnie w lecie pełne były pacjentów.
    Brakowało sprawnych chłodziarek, towar psuł się na potęgę. Dzieci na koloniach czy wczasowicze truli się salmonellą - codzienne komunikaty w radiu w czasie wakacji o ilości zatruć były normą PRL-u lat 70-tych.
    Nielegalnie handlowano mięsem, bo oficjalnie po '76 było trudno dostępne. Mięso takie nie było badane (wieprzek zdrowy czy chory?) i prawie zawsze źle przechowywane.
    Jajka były dostępne tylko chłodnicze, nieświeże - na 10 kupionych jajek 2 to były zbuki.
    W 1976 pojawiły się kolejki, żywność zaczęła znikać z półek sklepowych. Ludzie kupowali na zapas.

    A Ty to nazywasz jedzeniem ekologicznym. Współczuję. :))))))


    Mam polską pralkę już 10 lat. 0 napraw. Cena średnia. Pierze cały czas na tym samym poziomie, jakość zadowalająca.
    W latach 70-tych do domu zakupiono pralkę automatyczną Polar PS 663. Oczywiście była to pralka na licencji Gorenje. Odkąd (1976) zaczęto stosować polskie części pralki tego typu był bardzo awaryjnie. U mnie w domu 2 x zepsuł się programator jeszcze na gwarancji. Część trudno dostępna, trzeba było czekać kilka tygodni na wymianę. A jak mówił mechanik te części padają masowo więc kolejka jest długa. Potem kilka razy pralka zalała łazienkę i sąsiadów. Następnie padła pompa, łożyska w bębnie i sam bęben. Norma w tamtych czasach. Po 10 latach w zasadzie stara została tylko karoseria, wszystkie części nawet po kilka razy były wymieniane.
    Pralka zużywała niewiarygodne ilości wody. Prądu również, dlatego praktycznie nigdy nie używało się programu 90 stopni. Do tego pralka przy tej temperaturze niszczyła ubrania. Generalnie jakość prania mierna, często trzeba było zapuszczać po 2-3 razy lub dopierać ręcznie.

    Widać, że uciekłeś z kraju bo nie znasz tamtych realiów. ;)
  • 2015-06-16 20:40 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Co tu ma do rzeczy propaganda? Dziś też reklamuje się, i to bardziej niż w PRLu, niezdrowe produkty, n.p. alkohol, Coca-Colę, hamburgery z Mc Donald'sa etc.
    2. Jedzenie w barach mleczny było smaczne, zdrowe i tanie. Dziś tych barów bardzo brakuje.
    3. Podaj mi te statystyki, z których by wynikały by te powszechne zatrucia etc. Jakoś w PRLu ludności przybywało, a dziś, w „wolnej” Polsce jej ubywa... Ja n.p. ani razu nie zatrułem się w restauracji czy barze w czasach PRLu, a w obecnej Polsce, n.p. w McDonald'sie, to nie raz.
    4. Potępiasz wolny rynek na mięso? Możesz mi wyjaśnić dlaczego?
    5. Jedzenie tzw. ekologiczne, a więc bez konserwantów, psuje się z definicji szybciej ni z to genetycznie modyfikowane i konserwowane chemikaliami. Ale aby to zrozumieć, trzeba było skończyć dobrą, PRL-owską szkołę!
    6. Gorenje to jest niska półka. A w latach 1970tych można było w Polsce kupić oryginalną pralkę marki Zanussi, które wtedy były praktycznie niezniszczalne, miały czytelny niezawodny programator i nie miały tych idiotycznych blokad nieuniemożliwiających wyjecie prania zaraz po jego odwirowaniu.
    7. Z Polski nie uciekłem, a tylko z niej wyemigrowałem. Ty też to mogłeś zrobić, ale nie miałeś odwagi, nie miałeś kwalifikacji poszukiwanych na świecie i nie znałeś języków obcych, a teraz robisz na siłę cnotę ze swych niedociągnięć... :-(
  • 2015-06-17 08:52 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Normą były takie teksty w gazetach, Dziennik Bałtycki, 15 września 1971: ""W ubiegłym tygodniu kilka razy w gdańskich "Delikatesach" i sklepach MHM sprzedawano parówki. Wyglądały nieapetycznie (czarne w miejscach zawieszania)".

    Jakość chleba pozostawała wiele do życzenia, często był spalony, z zakalcem, miał dziwny smak, lub, co zabawne, znajdowano w nim różne przedmioty. W telewizji często pokazywano „eksponaty” odnajdowane podczas krojenia, nadsyłane przez obywateli. Mógł to być niedopałek papierosa, gwóźdź, kawałek sznurka lub papieru, a nawet szklanki.

    Mleko dostarczane było do sklepów w 50 litrowych bańkach. W lecie mleko z dna bańki często nawet po przegotowaniu nie nadawało się do spożycia. W zimie, mleko docierało zmrożone. Podobnie było ze śmietana sprzedawaną z baniek. Część z dołu stanowiła dziwny, kwaśny białawy płyn, nie nadający się do spożycia.

    Ale co Ty o tym możesz wiedzieć, skoro mieszkałeś na Zachodzie? :))))

    Kolejny mit. Bezrobocie. W latach 70-tych aktywność zawodowa kobiet była najwyższa i wynosiła 67%. Czyli 33% kobiet nie pracowało! Zajmowały się domem, wychowywały dzieci. Ten model szczególnie popularny był na Śląsku i na wsi. Wtedy nie płacono jeszcze kobietom za pozostawanie na urlopie wychowawczym (dodatki wprowadzono dopiero w latach 80-tych i aktywność zawodowa kobiet drastycznie spadła - słynne puste okienka na poczcie czy w urzędach). Przyjmując, że liczba kobiet była równa liczbie mężczyzn, możemy założyć, że ponad 16% społeczeństwa PRL-u w latach 70-tych nie pracowała i nie dostawała wynagrodzenia (w rzeczywistości było to trochę więcej). Czyli mieliśmy wtedy ponad 16% ukryte bezrobocie, dzisiaj wynosi ono 10% z tendencją spadkową. Czyli 16% rodzin utrzymywało się wtedy z jednego źródła. Średnia zarobków 2800, katastrofalnie wysokie ceny żywności (co wykazałem), dramatycznie wysokie ceny produktów trwałych (wykazałem) - to dlatego mówimy dzisiaj, że społeczeństwo PRL-u było biedne, z małymi wyjątkami.

    Ślicznie zakłamujesz rzeczywistość, dostarczając mi wiele radości. Dzięki. :)))
  • 2015-06-17 13:22 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Znów: jeden, selektywnie wybrany cytat nie jest żadnym dowodem, a dziś też zdarzają się przecież n.p. kawałki gryzoni albo owadów w chlebie czy tez w innych artykułach spożywczych, zaś mleko dostarczane było w Polsce z mleczarni w butelkach już w latach 1960tych. A swoją droga, to do roku 1981 mieszkałem w Polsce!
    2. I co z tego, że 33% kobiet wówczas nie pracowało, skoro pracowała ich większość, a poza tym, to te 33% „niepracujących” kobiet też pracowało, tyle że w domu. Czyżbyś nie uznawał tego, że praca kobiety w gospodarstwie domowym jest pracą? I co widzisz zw tym złego, że kobiety w PRLu zajmowały się domem i wychowywały dzieci? A te puste okienka na poczcie czy w urzędach to był przecież wyraźnie wynik deficytu siły roboczej w PRLU, czyli przeciwieństwa obecnego, prawie 30% bezrobocia! Zauważ też, że w PRLu zaczęto likwidować konduktorów w tramwajach, autobusach czy trolejbusach nie dla tego, aby, jak dziś, zaoszczędzić na ich płacach, ale dla tego, ze wówczas brakowało pracowników w fabrykach, a więc przesuwano wówczas pracowników ze stanowisk konduktorskich do produkcji!
    Nie myl więc deficytu siły roboczej oraz osób dobrowolnie zatrudnionych w gospodarstwach domowych z obecnym, przymusowym bezrobociem. To rzekome bezrobocie z lat PRLu było bowiem dobrowolne (kobiety świadomie wybierające opiekę nad dziećmi ponad pracę w charakterze pracownika najemnego) z obecnym ukrytym bezrobociem, które wynosi dobrze ponad 10% i rośnie, choćby na skutek, pracooszczędnego przecież, postępu technologicznego. Policzmy to ukryte bezrobocie w Polsce:
    - co najmniej 3 miliony osób, które wyjechały z Polski w poszukiwaniu pracy tylko po roku 2004.
    (wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zapowiada-sie-emigracyjny-rekord,wid,17486998,wiadomosc.html?ticaid=1150fc)
    - co najmniej 1 milion 900 tys. zbędnych osób na wsi, bez których produkcja rolna by nie spadła.
    (gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/418299,duze-bezrobocie-ukryte-w-rolnictwie-na-wsi.html)
    - co najmniej 100 tysięcy osób formalnie zatrudnionych w administracji państwowej na szczeblu centralnym,wojewódzkim i gminnym (oraz miejskim, w tym też dzielnicowym) oraz w tych różnych, a całkowicie zbędnych sejmikach plus spora nadwyżka urzędników policji i wojsku etc.
    (http://naszeblogi.pl/41331-800-tys-zbednych-urzednikow)
    Tak więc jeśli według GUSu, w III kwartale 2014 roku liczba pracujących w polskiej gospodarce wynosiła 16063000, a liczba oficjalnych bezrobotnych czyli liczba zarejestrowanych bezrobotnych w końcu grudnia 2014 roku wynosiła 1826000, to mamy około 17889000 Polaków aktywnych zawodowo, z czego aż około 5000000 de facto bezrobotnych, a więc realną stopę bezrobocia w wysokości aż 27,95%!
    3. Oczywiście, że Polacy byli wtedy (lata PRLu) biedni, szczególnie w porównaniu do stanu zamożności naszych ówczesnych sąsiadów z zachodu (Niemcy, nawet ci z NRD), południa (Czesi), a szczególnie Północy (Duńczycy i Szwedzi), ale tak samo jest i dziś, jak nie gorzej, jako że dystans dzielący nas do tych państw wzrósł, może tylko zmalał w stosunku do byłego NRD, gdzie tzw. transformacja przyniosła jeszcze większe straty i szkody niż w Polsce.
    4. A co do cen, to ci już wykazałem, że ich porównywanie do tych z lat PRLu nie ma sensu, podobnież jak nie ma sensu porównywanie ówczesnego średniego dochodu z obecnym.
  • 2015-06-18 10:28 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Mamy więc drożynę PRL-owską. Złą jakość żywności. Do tego dochodziła cenzura, totalitaryzm, brak możliwości podróżowania po świecie, ukryte bezrobocie, bieda i zacofanie.

    Pytanie brzmi dlaczego?
    Jedną z przyczyn było zacofanie przedwojenne i zniszczenia wojenne. Drugą - beznadziejne zarządzanie przez PRL-owskich bonzów.
    Lata 60-te wiadomo, brak poprawy sytuacji materialnej, niedobory rynkowe drożyzna, presja inflacyjna i kolejne głupie pomysły: zamrażanie ogromnych sum we wkładach mieszkaniowych w PKO, przy jednoczesnym niedoborze mieszkań. Rezultatem tych napięć było ponowne zwolnienie przez kierownictwo partyjne tempa inwestycji w 1963 r. W celu likwidacji narosłych trudności dokonano korekty w planie pięcioletnim. Gomułka znów przyznał, że zaniedbano rolnictwo i produkcję rynkową. Skreślono poważne sumy na inwestycje, część środków przesunięto do produkcji żywności, podnosząc jednocześnie jej ceny. Cykl gospodarczy został zamknięty.
    Lata 70-te to nowa polityka ekonomiczna Gierka - gwóźdź do trumny PRL-u. "Przygotowany za Gomułki plan 5-letni na lata 1971-1975 został odrzucony przez VIII Plenum KC w lutym 1971 r., a w referacie Gierka pojawiła się optymistyczna wizja ponownego przyspieszania industrializacji przy jednoczesnej rozbudowie infrastruktury i szybkim wzroście stopy życiowej. Wśród przyczyn nowej strategii najważniejszy był wpływ partyjnego lobby przemysłu ciężkiego, na którym oparł się Gierek, a także naciski Moskwy, która wymuszała na satelitach wzmożony wysiłek inwestycyjny na rzecz rozbudowy zbrojeń. Połączenie ekspansji inwestycyjnej z konsumpcyjną byłoby niemożliwe dzięki zasobom krajowym. Zachętą do tej ekspansji stała się łatwość zaciągania kredytów na Zachodzie. Początkowo w latach 1971-73 zachowano równowagę rynkową (płace koszty). Po 1973 zaczęły pojawiać się napięcia w gospodarce i pierwsze oznaki kryzysu. Oczywiście wszystko budowano na kredyt, na zachodnich licencjach, przy pomocy zachodnich podzespołów. W rolnictwie władze zastosowały początkowo kilka posunięć, które wyzwoliły istniejące rezerwy. Podniesiono ceny skupu żywca i mleka. Ponieważ nie zainteresowano się cenami skupu zbóż i podniesieniem ich zbiorów, produkcja roślinna pozostała w tyle za hodowlą. Szybko rosnące pogłowie zwierząt wymagało zwiększenia importu pasz, co stanowiło zalążek katastrofy – rozwój hodowli odbywał się na kredyt. Władze zlekceważyły ostrzeżenia, a nawet uznały dotychczasowe sukcesy za zachętę do powrotu do idei kolektywizacji. Wzrost płac, związany ze skokiem inwestycyjnym, zwiększył popyt na mięso, którego koszty produkcji rosły ze względu na drożenie importowanych pasz. Ze względów politycznych władze wspierały hodowlę, a bojąc się reakcji robotników, nie podwyższały cen mięsa. Partyjny program działania na rzecz poprawy sytuacji wsi rozpłynął się w propagandowych sloganach. W 1974 r. Polska stała się po raz pierwszy w historii importerem żywności.
    Dysharmonijny rozwój poszczególnych gałęzi, zaniedbania w energetyce, transporcie i zła polityka rolna, nieracjonalny dobór skali produkcji, marnotrawstwo wynikające z barier doktrynalnych, opóźnienia w realizacji nadmiernie rozdętych inwestycji, wiążące się z niszczeniem czekających na zamontowanie urządzeń, korupcja i brak odpowiedzialności administracji i dyrekcji przedsiębiorstw, wszystko to pogarszało efekty ekonomiczne podjętego wysiłku inwestycyjnego.
    Narastanie kryzysu rynkowego i wynikająca stąd konieczność podwyżki cen artykułów pierwszej potrzeby z całą wyrazistością ujawniły rozdźwięk miedzy rzeczywistością propagandową a realną. Wraz z rosnącym napięciem rynkowym objawiał się kryzys społeczny. Korupcja, złodziejstwo mienia publicznego, którego przykład szedł z najwyższych pięter władzy, lekceważenie obowiązków zawodowych, marnotrawstwo czasu na załatwianie najprostszych spraw życiowych, rosnące zniechęcenie i pijaństwo, wszystko to stwarzało atmosferę kraju powoli grzęznącego w kryzysie. Choć większość społeczeństwa tkwiła w letargu, w niektórych kręgach intelektualistów, studentów i bardziej świadomych robotników nasila się ruch protestu. Trudności gospodarcze, wynikające z polityki władz, wyrażały się rosnącym napięciem rynkowym. Nie mogąc zwiększyć podaży, władze spróbowały przywrócić równowagę przez podwyżkę cen, zapowiedziana 24 VI 1976 r. w przemówieniu sejmowym, premiera Jaroszewicza. Planowane dodatki do płac nie rekompensowały przewidywanego spadku stopy życiowej. Sejm podjął uchwałę akceptującą projekt rządowy i zalecił poddanie go „konsultacjom” z załogami zakładów pracy. Nazajutrz w wielu miastach wybuchły strajki i rozpoczął się kryzys 1976 r. znany jako „wydarzenia czerwcowe”.
    Konsekwentnie nieodpowiedzialna polityka gospodarcza władz doprowadziła gospodarkę do stanu katastrofalnego. W 1979 r. po raz pierwszy podano oficjalnie, że dochód narodowy spadł o 2%. W 1980 r. spadek ten wyniósł 6%. Władze tłumaczyły, że przyczyny trudności tkwią w światowej recesji, co nie było prawdą. Zaciągały nowe kredyty, powiększając zadłużenie. Podjęty na plenum KC w grudniu 1976 r. manewr gospodarczy polegał na zmniejszeniu obciążenia gospodarki inwestycjami, ale było to możliwe przez cięcia w nakładach na obiekty już zaawansowane, co zwiększyło straty w zamrożonych środkach. Wraz z obniżką nakładów przesuwano je na korzyść inwestycji konsumpcyjnych lub proeksportowych, toteż manewr odbił się szczególnie negatywnie na energetyce i transporcie. Plagą stawały się wyłączenia prądu powodujące ogromne straty. W związku z malejącą rytmicznością dostaw z importu narastały trudności surowcowe. Więzi kooperacyjne między zakładami pracy, z których każdy miał inne kłopoty, stale się pogarszały.
    Dysproporcje w gospodarce pogłębiały się nieustannie, a sytuacja była właściwie bez wyjścia. Stale rosła luka inflacyjna i trudności rynkowe. System centralnego planowania w zasadzie już nie funkcjonował. Globalny dług PRL wzrósł z 12 mld dolarów w grudniu 1976 r. do 22 mld dolarów pod koniec 1979 r., ale dane te utrzymywano w tajemnicy. Obsługa zadłużenia pochłaniała coraz większą część eksportu. Gospodarka polska zbliżała się do bankructwa.
    Kryzys wyzwolił wiele negatywnych zjawisk społecznych. Propaganda konsumpcji spowodowała masowy wzrost aspiracji w tej dziedzinie, załamanie tych nadziei zaś rodziło frustracje. Chaos w zaopatrzeniu, bezsens decyzji gospodarczych, arogancja władz i rozpanoszenie się oficjalnego kłamstwa szły w parze z lekceważeniem obowiązków, korupcją oraz utratą reszty wiary w sensowność i spójność systemu. Rosła absencja w pracy związana z koniecznością spędzania wielu godzin w kolejkach, które rodziły agresję w stosunkach międzyludzkich. Drastycznym przejawem kryzysu społecznego okazała się postawa służb komunalnych podczas ostrego ataku zimy na przełomie 1978/1979 r. Na skutek dezorganizacji stanął wówczas prawie cały przemysł Polski, a życie codzienne zostało sparaliżowane na wiele dni."
    Wtedy wyjechałeś z kraju.

    Tak to jest jak do rządzenia dopuszcza się ignorantów.
  • 2015-06-19 09:35 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Twoja decyzja życiowa wpisuje się w beznadzieję czasów PRL-u. Kto mógł, to wyjeżdżał. A że nie wielu mogło...
    Nie ważna jest wielkość zadłużenia, a możliwość jego spłaty. PRL nie miał takiej możliwości, bo podjęto złe decyzje. I tak:
    w 1976 roku zadłużenie przekroczyło poziom dwuletnich wpływów z eksportu towarów,
    w 1977 roku obsługa zadłużenia (odsetki i spłaty kredytów) pochłonęła ponad połowę wpływów z eksportu,
    w 1978 roku zadłużenie było już większe niż trzyletnie wpływy z eksportu,
    w 1979 roku same odsetki od kredytów przekroczyły 25% wpływów z eksportu.
    w 1980 roku PRL był bankrutem.
    PRL nie był w stanie tego spłacić. Dzisiaj Polska nie ma najmniejszych problemów ze spłatą. Na tle UE jesteśmy krajem nisko zadłużonym. Mało tego, ostatnio KE ściągnęła z nas procedurę nadmiernego deficytu.
  • 2015-06-19 12:08 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Raz jeszcze, bo to zniknęło z tego forum:
    1. Dziś mamy jeszcze większą drożyznę niż za lat PRLu a na dodatek olbrzymie bezrobocie, rosnącą bezdomność, ogromne zadłużenie państwa (setki razy większe niż za Gierka) oraz masową ucieczkę Polaków z Polski, A ty wciąż, jak ta propaganda z czasów PRLu, wmawiasz mi, że nie jest źle, bowiem przed wojną/przed rokiem 1990 było jeszcze gorzej. :-(
    2. Poza tym, to dopiero dziś mamy w Polsce prawdziwą dyktaturę ciemniaków: panią premier całującą rękę papieża, prezydentów i ministrów wyznających ten, jakże nam Europejczykom obc,. kult rodem z Bliskiego Wschodu etc.
    3. Co tu ma do rzeczy wyliczanie błędów popełnionych w czasach PRLu? Co to ma do tego, że w ciągu ostatnich 25 lat Polska pozbyła się swojego przemysłu, a więc także i swojej myśli technicznej oraz nauki, stając się tym samym typową gospodarką III świata? Za tego, tak przez ciebie nielubianego Gomułki, to nie było zaś bezrobocia i bezdomności, a miliony Polaków zostało wtedy wyciągnięcie ze skrajnej biedy i po raz pierwszy miało szansę zamieszkać w budynku z bieżąca ciepła wodą i łazienką! Dlaczego o tym nawet nie wspomnisz?
    4. Gdyby nie ten ogólnoświatowy kryzys energetyczny z lat 1970tych, który rozłożył przecież nie tylko gospodarkę Polski ale także i gospodarkę Niemiec Zachodnich (a wiem coś na ten temat, jako że na początku lat 1980tych mieszkałem w Kolonii), to Polska dogoniła by zachód Europy już pod koniec lat 1980tych. To, że było inaczej, to był głównie wynik owego ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, zaczętego w roku 1973 (i trwającego w zasadzie do dziś) oraz embarga nałożonego przez Zachód na Polskę w latach 1980tych.
    5. To przecież dziś rozwój Polski odbywa się w 100% na kredyt – popatrz na statystyki naszego długu wewnętrznego (publicznego) i zagranicznego, który dziś jest już przecież nie do spłacenia! Przecież już dawno temu Karol Marks opisał dokładnie powody, dla których prawicowe oraz centrowe rządy (a wiec u nas PO i PiS) zadłużają się u prywatnych bankierów – w skrócie chodzi tu o transfer pieniędzy od podatników do kieszeni bankierów, którzy za ten transfer odwdzięczają się władzy. Oto dane dla Polski (według CIA):
    Dług publiczny: 48.2% PKB (2013), 48.3% PKB (2012)
    Bilans rachunku bieżącego (obrotów z zagranicą): -USD11.06 mld (2013), -USD18.14 mld (2012)
    Export: USD202.3 mld (2013), USD191.0 mld (2012)
    Import: USD207.4 mld (2013), USD197.7 mld (2012)
    Dług zagraniczny: USD365.2 mld (31/12/2013), USD364.2 mld (31/12/2012)
    Wynika z tego, że współczesna Polska jest krajem znacznie bardziej zadłużonym niż PRL, krajem żyjącym od lat na kredyt, krajem z chronicznie negatywnym bilansem wymiany z zagranicą oraz rosnącym zadłużeniem zagranicznym, które jest dziś w Polsce co najmniej 10 razy większe niż za Gierka.
    6. To przecież w latach 1990ytch nic praktycznie nie inwestowaliśmy w infrastrukturę, która zaczęła się wtedy wręcz sypać, szczególnie zaś drogowa i kolejowa oraz wodna. O energetyce też lepiej nie wspominaj, gdyż ostatnie poważne inwestycje w tym sektorze poczyniono za Gierka i Jaruzelskiego. Niestety, ale temu ostatniemu nie pozwolono dokończyć budowy elektrowni jądrowej, za co już dziś drogo płacimy, a jeszcze więcej zapłacimy w przyszłości za to niedoinwestowanie w tym, jakże ważnym, dziale gospodarki! Czekają więc Polaków wkrótce wyłączenia prądu i to na skalę znacznie większa niż w PRLu!
    7. Przypominam, też ci, że w latach 1990tych zanotowaliśmy poważne spadki PKB: rok 1989 spadek o 1%, rok 1990 spadek o 12%, rok 1991 spadek o 7% i rok 1992 spadek o 4%.
    8. Moje życie prywatne nie powinno ciebie nic a nic obchodzić!
  • 2015-06-19 12:09 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Obecne zadłużenie Polski jest NIE do spłacenia. Podobnie jak długi USA, UK czy też nawet RFN.
  • 2015-06-19 12:10 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Bez punktu nr 2:
    Fragless
    1. Dziś mamy jeszcze większą drożyznę niż za lat PRLu a na dodatek olbrzymie bezrobocie, rosnącą bezdomność, ogromne zadłużenie państwa (setki razy większe niż za Gierka) oraz masową ucieczkę Polaków z Polski, A ty wciąż, jak ta propaganda z czasów PRLu, wmawiasz mi, że nie jest źle, bowiem przed wojną/przed rokiem 1990 było jeszcze gorzej. :-(
    2. (...)
    3. Co tu ma do rzeczy wyliczanie błędów popełnionych w czasach PRLu? Co to ma do tego, że w ciągu ostatnich 25 lat Polska pozbyła się swojego przemysłu, a więc także i swojej myśli technicznej oraz nauki, stając się tym samym typową gospodarką III świata? Za tego, tak przez ciebie nielubianego Gomułki, to nie było zaś bezrobocia i bezdomności, a miliony Polaków zostało wtedy wyciągnięcie ze skrajnej biedy i po raz pierwszy miało szansę zamieszkać w budynku z bieżąca ciepła wodą i łazienką! Dlaczego o tym nawet nie wspomnisz?
    4. Gdyby nie ten ogólnoświatowy kryzys energetyczny z lat 1970tych, który rozłożył przecież nie tylko gospodarkę Polski ale także i gospodarkę Niemiec Zachodnich (a wiem coś na ten temat, jako że na początku lat 1980tych mieszkałem w Kolonii), to Polska dogoniła by zachód Europy już pod koniec lat 1980tych. To, że było inaczej, to był głównie wynik owego ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, zaczętego w roku 1973 (i trwającego w zasadzie do dziś) oraz embarga nałożonego przez Zachód na Polskę w latach 1980tych.
    5. To przecież dziś rozwój Polski odbywa się w 100% na kredyt – popatrz na statystyki naszego długu wewnętrznego (publicznego) i zagranicznego, który dziś jest już przecież nie do spłacenia! Przecież już dawno temu Karol Marks opisał dokładnie powody, dla których prawicowe oraz centrowe rządy (a wiec u nas PO i PiS) zadłużają się u prywatnych bankierów – w skrócie chodzi tu o transfer pieniędzy od podatników do kieszeni bankierów, którzy za ten transfer odwdzięczają się władzy. Oto dane dla Polski (według CIA):
    Dług publiczny: 48.2% PKB (2013), 48.3% PKB (2012)
    Bilans rachunku bieżącego (obrotów z zagranicą): -USD11.06 mld (2013), -USD18.14 mld (2012)
    Export: USD202.3 mld (2013), USD191.0 mld (2012)
    Import: USD207.4 mld (2013), USD197.7 mld (2012)
    Dług zagraniczny: USD365.2 mld (31/12/2013), USD364.2 mld (31/12/2012)
    Wynika z tego, że współczesna Polska jest krajem znacznie bardziej zadłużonym niż PRL, krajem żyjącym od lat na kredyt, krajem z chronicznie negatywnym bilansem wymiany z zagranicą oraz rosnącym zadłużeniem zagranicznym, które jest dziś w Polsce co najmniej 10 razy większe niż za Gierka.
    6. To przecież w latach 1990ytch nic praktycznie nie inwestowaliśmy w infrastrukturę, która zaczęła się wtedy wręcz sypać, szczególnie zaś drogowa i kolejowa oraz wodna. O energetyce też lepiej nie wspominaj, gdyż ostatnie poważne inwestycje w tym sektorze poczyniono za Gierka i Jaruzelskiego. Niestety, ale temu ostatniemu nie pozwolono dokończyć budowy elektrowni jądrowej, za co już dziś drogo płacimy, a jeszcze więcej zapłacimy w przyszłości za to niedoinwestowanie w tym, jakże ważnym, dziale gospodarki! Czekają więc Polaków wkrótce wyłączenia prądu i to na skalę znacznie większa niż w PRLu!
    7. Przypominam, też ci, że w latach 1990tych zanotowaliśmy poważne spadki PKB: rok 1989 spadek o 1%, rok 1990 spadek o 12%, rok 1991 spadek o 7% i rok 1992 spadek o 4%.
    8. Moje życie prywatne nie powinno ciebie nic a nic obchodzić!
  • 2015-06-22 08:57 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Wszystko fajnie, tylko to właśnie PRL zbankrutował w 1980. Potem junta wojskowa próbowała coś ratować, w efekcie musiała oddać władzę, ponieważ pod koniec lat 80-tych nastąpił kompletny upadek państwa. Lata 90-te to pokłosie tamtego okresu. Do tego uzależnienie gospodarcze od Rosji.
    Dzisiaj PL obsługuje swoje długi bez problemu. Bezrobocie wynosi 10%. Największym problemem są zbyt niskie płace, ale i tak osoba zarabiająca niewiele, bo 2000 pln, ma o wiele lepszy status materialny niż w szczytowym okresie PRL-u.
    Rozumiem, że przedstawianie Polski jako "czarnej dziury" bez perspektyw, jest dla Ciebie wygodnym sposobem myślenia. Pozwala Ci jakoś usprawiedliwić emigrację. Ale rzeczywistości nie zakłamiesz.
  • 2015-06-22 11:32 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Państwo nie może zbankrutować. Ale najbliżej bankructwa jest współczesna Polska, z której uciekają co roku olbrzymie pieniądze. Dość dobrym miernikiem jest tu tzw. current account balance, czyli „saldo rachunku bieżącego” (obrotów z zagranicą), a on w Polsce jest od lat ujemny. Oto dane:
    Lata oraz saldo obrotów bieżących Polski w mln USD (ceny bieżące) i jako % PKB
    1995 2000 2001 2002 2003 2004 2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012
    -2,299 -9,981 -7,166 -6,700 -4,018 -7,650 -10,600 -4,550 -6,300 -29,510 -9,598 -21,873 -20,000 -22,600
    1990 1995 1998 2000 2001 2002 2003 2004 2005 2001-5 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012
    +2.0 -2.0 -4.5 -6.2 -3.9 -3.6 -2.1 -3.4 -3.6 -2.7 -2.5 -4.3 -5.2 -2.2 -3.1 -4.0 -4.1
    Bezrobocie w Polsce to jest zaś realnie prawie 30% siły roboczej. Policzmy to ukryte bezrobocie w Polsce:
    - co najmniej 3 miliony osób, które wyjechały z Polski w poszukiwaniu pracy tylko po roku 2004.
    (wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zapowiada-sie-emigracyjny-rekord,wid,17486998,wiadomosc.html?ticaid=1150fc)
    - co najmniej 1 milion 900 tys. zbędnych osób na wsi, bez których produkcja rolna by nie spadła.
    (gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/418299,duze-bezrobocie-ukryte-w-rolnictwie-na-wsi.html)
    - co najmniej 100 tysięcy osób formalnie zatrudnionych w administracji państwowej na szczeblu centralnym,wojewódzkim i gminnym (oraz miejskim, w tym też dzielnicowym) oraz w tych różnych, a całkowicie zbędnych sejmikach plus spora nadwyżka urzędników policji i wojsku etc.
    (http://naszeblogi.pl/41331-800-tys-zbednych-urzednikow)
    Tak więc jeśli według GUSu, w III kwartale 2014 roku liczba pracujących w polskiej gospodarce wynosiła 16063000, a liczba oficjalnych bezrobotnych czyli liczba zarejestrowanych bezrobotnych w końcu grudnia 2014 roku wynosiła 1826000, to mamy około 17889000 Polaków aktywnych zawodowo, z czego aż około 5000000 de facto bezrobotnych, a więc realną stopę bezrobocia w wysokości aż 27,95%.
    Tak więc Polakom zostaje dziś już tylko emigracja... :-(
  • 2015-06-22 15:35 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Nie znasz Konstytucji?
    Artykuł 216 Konstytucji stanowi „Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 rocznego produktu krajowego brutto.”

    Do tego Ustawa o Finansach Publicznych, która jest swoistym szkieletem naszego systemu finansowego stanowi w artykule 69 „Minister Finansów sprawuje kontrolę nad sektorem finansów publicznych w zakresie przestrzegania zasady stanowiącej, iż państwowy dług publiczny nie może przekroczyć 60 % wartości rocznego produktu krajowego brutto.”

    Dzisiejszej Polsce ciężko było by zbankrutować. PRL-owi udało się 2 razy.

    W przeciwieństwie do przedsiębiorstwa zbankrutowane państwo nie znika. Po prostu nie jest w stanie spłacić swojego zadłużenia. Tak było z PRL-em w 1980. Kolejny raz PRL zbankrutował w 1988. Wtedy doszła koszmarna inflacja, a brak równowagi podaży nad popytem pogłębiał się stale od 1972. W lipcu 1988 Gorbaczow dał zgodę na transformacje polityczną i gospodarczą PRL (Decyzja zapadła w Moskwie). Powodem tolerancyjnej postawy była fatalna sytuacja gospodarcza ZSRR.

    O zacofaniu PRL (1988) niech świadczy ilość telefonów na 100 mieszkańców 12 vs 40 w Europie Zachodniej. 8 000 miejscowości nie maiło w ogóle kontaktu ze światem - brak linii telefonicznej!!

    Bezrobocie w Polsce wynosi 10% - metodologia jest jedna. Wiem, że Cię to boli, kiedy porówna się to do 67% aktywności zawodowej kobiet. Dlatego przyjąłeś metodologię z kosmosu, żeby pokazać, że teraz jest 30% bezrobocie. Śmieszne. :))

    Psychologia zna takie przypadki. Usprawiedliwianie swojej emigracji wyimaginowaną zapaścią w kraju rodzinnym. Znam wielu Polaków mieszkających w USA, którzy dokładnie tak myślą. Ba, nawet paczki za 19,90 USD dalej przysyłają do Polski, podobnie jak to robili w latach 80-tych. Po prostu negują fakt, że Polska się zmieniła, a paczki nie są już takim świętem jak w 1975 czy 1985. ;)
  • 2015-06-23 01:52 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Przypominam ci raz jeszcze, że Polska od niemalże początku lat 1990tych żyje na kredyt, coraz bardziej, z roku na rok, zadłużając się za granicą oraz że takie życie na kredyt musi się kiedyś skończyć, co dziś widać jest choćby na przykładzie Grecji.
    2. Konstytucyjne ograniczenie zadłużenia państwa można łatwo ominąć, choćby manipulując definicją długu publicznego, tak samo jak manipuluje się definicją bezrobocia. Tak samo więc, jak z realnej stopy bezrobocia w wysokości prawie 30% można, drogą sztuczek statystycznych, zrobić stopę bezrobocia niższą niż 10%, tak samo z długu publicznego przekraczającego realnie PKB, można zrobić, poprzez sztuczki księgowe, dług mieszczący się w granicach narzuconych Konstytucją. Wystarczy, na przykład, sztucznie wydzielić z długu publicznego n.p. zadłużenie systemu emerytalnego, aby ten dług radykalnie zmniejszyć, mimo ze realnie to on jest coraz większy.
    3. Tak samo jak zbankrutowane przedsiębiorstwo funkcjonuje dalej, tyle że pod nieco zmienioną nazwą (n.p. Nowa Stocznia Szczecińska w miejsce Stoczni Szczecińskiej), tak samo państwo może funkcjonować nie będąc w stanie spłacać swego długu, przy czym nie musi ono wcale zmieniać nazwy, co miało wielokrotnie miejsce n.p. w przypadku Argentyny czy Izraela a jeszcze wcześniej Carskiej Rosji, która zmieniła swą nazwę na ZSRR znacznie później niż przestała spłacać długi odziedziczone po caracie.
    4. Akurat to „zacofanie” PRLu w tradycyjnej analogowej telefonii przewodowej wyszło Polsce na dobre, jako że nie zmarnowaliśmy, tak jak większość państw zachodnich, olbrzymich pieniędzy na przestarzałą dziś sieć analogowej telefonii przewodowej oraz na przestarzałe dziś automatyczne analogowe centrale telefoniczne.
    5. Czy znasz definicję bezrobotnego? Czy wiesz, że wystarczy przepracować zaledwie jedną (dosłownie jedną) godzinę w tygodniu, aby nie być zaliczanym do bezrobotnych? Po prostu według Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP angielski skrót ILO – International Labour Organization), której definicję bezrobocia honorują badania statystyczne prowadzone przez GUS i Eurostat, osoba bezrobotna to jest ta, która w tygodniu, w którym przeprowadzono badanie, nie wykonywała pracy zarobkowej dłużej niż przez godzinę. Tak więc wystarczy przepracować tylko jedną godzinę w tygodniu (n.p. roznosząc za nędzne grosze ulotki) aby wypaść ze statystyk bezrobocia.
    Przypominam ci więc, że bezrobotny według MOP a więc także według GUSu (tzw. badanie BAEL) oraz według Eurostatu to osoba w wieku od 15 do 74 lat, która w okresie badanego tygodnia nie była osobą pracującą (czyli że nie wykonywała ona pracy zarobkowej dłużej niż przez godzinę), aktywnie poszukiwała pracy i była gotowa podjąć jakąkolwiek pracę za minimalne obowiązujące wynagrodzenie w tygodniu badania i następnym. Do bezrobotnych nie zalicza się według tej definicji także osób kształcących się w systemie szkolnictwa w trybie dziennym, nawet jeśli aktywnie poszukują one pracy, nie mogąc utrzymać się z ich obecnych dochodów, n.p. ze stypendium. Do bezrobotnych nie zalicza się także właścicieli gospodarstw rolnych oraz ich rodzin, nawet jeśli aktywnie poszukują oni pracy nie mogąc utrzymać się z dochodów z ich gospodarstwa a także właścicieli nawet najmniejszych mikro-firm i ich rodzin, nawet jeśli aktywnie poszukują oni pracy, nie mogąc utrzymać się z dochodów ich firmy. Do bezrobotnych nie zalicza się też osób, które po bezskutecznym poszukiwaniu pracy w swoim regionie stwierdziły, że daremnym byłoby ponowne poszukiwanie pracy w tych samych miejscach co poprzednio. Także osoba, która w tygodniu, w którym przeprowadzane są badania bezrobocia w ramach BAEL, nie jest gotowa do podjęcia pracy, ale przewiduje taką gotowość w następnym tygodniu, nie jest zaliczana do bezrobotnych. Jak widzisz, w przypadku Polski (i nie tylko zresztą Polski), to większość osób będąca faktycznie bez pracy nie jest zaliczana do statystyk bezrobocia, z powodu przyjęcia tej, sztucznie restryktywnej, ale jakże wygodnej dla władz, definicji osoby bezrobotnej.
    Tak więc nawet Wikipedia podaje, że rzeczywista stopa bezrobocia jest zawsze wyższa, od oficjalnej, czyli podawanej przez GUS czy też Eurostat. N.p. w roku 2012 rzeczywista stopa bezrobocia pod koniec lipca w Polsce wynosiła według Wikipedii 15,3%., czyli znacznie więcej niż stopa bezrobocia według statystyk Ministerstwa Pracy, która w tym okresie wynosiła 12,3% (przypominam, że statystyki Ministerstwa Pracy różnią się nieco od statystyk GUSu, ale też oparte są na bardzo zawężonej definicji osoby bezrobotnej).
    6. Nie wysyłam paczek do Polski, a tylko pieniądze, dokładnie tak samo jak emigranci z innych krajów III świata, n.p. z Bangladeszu czy też innej Etiopii. Biedne państwo to nie jest bowiem państwo ze złym zaopatrzeniem w sklepach, jak to było w PRLu w latach 1980tych, ale z niskimi płacami oraz z wysokim bezrobociem, czyli z sytuacją ekonomiczna dokładnie taką, jak we współczesnej Polsce. Tak więc zapaść gospodarcza Polski jest faktem, ale ty wolisz ignorować fakty, jeśli nie potwierdzają one twoich hipotez. :-(
  • 2015-06-23 09:44 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Nie jest prawdą, że Polska od 1990 żyje na kredyt. Polska żyje na kredyt od 1971. W 1980 okazało się, że jest bankrutem. Trzeba być wyjątkowym ignorantem ekonomicznym, żeby w 9 lat doprowadzić kraj do zapaści. Chyba, że to był przejaw złej woli rządzących? Nie wykluczam, że Gierek był na usługach zachodnich służb i celowo doprowadził do katastrofy - to był początek upadku całego bloku wschodniego z ZSRR na czele. W efekcie do drożyzny dołączyły kolejki oraz kartki,w szczytowym okresie praktycznie na wszystko. Szczytem była kartka na kartki. :) Tak wygląda bankructwo, upadek państwa.

    Osobiście to Ci współczuję. Musisz naprawdę źle się z tym czuć, że wyjechałeś. Stąd to ustawiczne szukanie usprawiedliwienia.
    Parę lat temu leżałem w szpitalu w jednej sali z facetem, który pierwszy raz od wyjazdu z Polski do USA w stanie wojennym, przyjechał w odwiedziny do rodziny. Był to przykład człowieka, który bez przerwy wysyłał paczkę do brata na święta, żyjąc w przekonaniu, że tu jest bieda jak w latach 80-tych. Osobiście opowiadał mi jak się zdziwił, że Polska to normalny kraj, gdzie ludziom żyje się całkiem dobrze. Trochę ze wstydem przyznał, że teraz się nie dziwi dlaczego czasami dostawał zwrotkę, że jego paczka nie została odebrana...
  • 2015-06-23 15:29 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Polska od roku 1990 żyje na kredyt. To, co było przedtem, za Gierka czy Jaruzelskiego, to był żaden dług, to były wręcz śmieszne pieniądze w porównaniu do obecnego zadłużenia.
    Dług zagraniczny w mln USD
    1970 1980 1985 1990 1995 2000 2005 2010 2012 2014
    1,200 21,900 34,700 49,069 44,263 63,561 108,172 296,000 296,100 352,024
    Poza tym, to gdyby dziś pojawiły się w Polsce sklepy z tanią, dotowana przez państwo żywnością, tanimi, dotowanymi przez państwo artykułami gospodarstwa domowego czy też tanimi samochodami, sprzedawanymi po cenie niższej niż koszt ich produkcji (jak to było w samochodami FIAT126P za Gierka), to przed nimi też stały by długie kolejki.
    Gierek był zaś naiwny, zachwycony Zachodem, ale nieznający historii ani Belgii ani też Francji, a więc nie wiedział on, że dobrobyt tych państw zbudowano na niewolniczej pracy murzynów. Dał się on więc łatwo wykorzystać agentom CIA, którzy namówili go (via episkopat) do zaciągnięcia pożyczek w zachodnich bankach. Ale to jest team na osobną dyskusję!
    I oczywiście, ze wolałbym, aby w Polsce było dobrze. Może bym wtedy do niej wrócił, a wyjeżdżał z niej tylko na zimę. I jak to ci już pisałem, nikt z emigrantów z III świata nie wysyła do domu paczek, a tylko pieniądze. Przed wojną Polska była znacznie biedniejsza niż za czasów PRLu, a nikt do niej z Ameryki nie wysyłał paczek, a tylko dolary, podobnie jak ja wysyłam dziś do Polski nie paczki, a euro, a dawniej dolary australijskie czy też marki zachodnioniemieckie. Polska jest dziś tak samo „normalnym” krajem jak n.p. Bangladesz czy Etiopia albo Maroko: tam też sklepy są pełne towarów, a burżuazji żyje się w nich całkiem dobrze. Niemniej przeciętny Bengalczyk, Etiopczyk czy Marokanin marzy o tym, aby wyemigrować ze swojej ojczyzny!
  • 2015-06-23 15:37 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Skąd u ciebie to przekonanie, że ja potrzebuję jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla mojej decyzji o emigracji, podobnie jak nie potrzebuje żadnego usprawiedliwienia czy też wytłumaczenia te ponad trzy miliony Polaków, którzy opuścili Polskę po roku 1989. Oni nikomu się nie muszą, tak jak ja, tłumaczyć ze swojej, zresztą na 100% słusznej, decyzji. Ty zaś wyraźnie masz poważne kompleksy na tle pozostania w Polsce, ale to jest przecież twój problem a nie mój!
  • 2015-06-24 10:16 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ciekawa teza. Śmieszny kredyt Gierkowski, zabił takie potężne państwo jakim był PRL, a potężny dzisiejszy kredyt nie chce nawet naruszyć III RP. :)))
    W 1980 cena Poloneza była porównywalna z Daihatsu Charade. Wyjątkowe złodziejstwo, biorąc pod uwagę koszt pracy w PRL 20-30 USD.
    Prymitywny Fiat 126 kosztował w latach 70-tych 67000 zł, przy zarobku 2800 zł. Brawo. Rzeczywiście tani samochód. O ile to można nazwać samochodem.
    Gierek wg Ciebie był pożytecznym idiotą? Tacy ludzie rządzili PRL-em... Dlatego ten system upadł.
    Tłumaczysz się cały czas na forum. A ja te tłumaczenia z zainteresowaniem obserwuję, podpuszczając Cię na potęgę. Nie zauważyłeś? ;)
  • 2015-06-24 20:22 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. To nie dług zagraniczny rozłożył PRL, a solidarnościowy festiwal strajków, trwający od roku 1980 (z krotką przerwą na stan wojenny) aż do roku 1989. Strajki w takiej ilości i natężeniu rozłożyły by przecież każda gospodarkę, z niemiecką, szwajcarską i japońską włącznie!
    2. Obecny dług nie jest tak dobrze widoczny dla laików jak ten Gierkowski, jako że o nim się nie mówi, gdyż dziś Polacy nie mają, w odróżnieniu od czasów PRLu, dostępu do alternatywnych źródeł informacji, jakimi były wówczas Radio Wolna Europa, BBC czy też Głos Ameryki, jako że dziś praktycznie wszystkie polskojęzyczne gazety oraz polskojęzyczne stacje radiowe i telewizyjne mówią dokładnie to samo co BBC, CNN czy też Deutsche Welle, a więc Polacy nie mają dziś alternatywnych źródeł informacji, w odróżnieniu od sytuacji z czasów PRLu, kiedy to praktycznie każdy Polak miał do wyboru albo propagandę reżymu warszawskiego (prasa reżymowa, TVP etc.), albo też propagandę reżymu waszyngtońskiego (Radio Wolna Europa i Głos Ameryki), albo też londyńskiego (BBC) czy też bońskiego (Deutsche Welle).
    3. Polonez był samochodem wyższej klasy niż Daihatsu Charade. Pomijam tu kwestię jakości wykonania.
    4. Realny zarobek wtedy (lata PRLu) był ponad 2800 zł, jako że wiele dóbr, za które dziś trzeba płacić, były wtedy dostępne nieodpłatnie albo za symboliczną wręcz opłatą (opieka medyczna, lekarstwa, edukacja, czynsze, energia, wczasy etc.) oraz nie było wówczas bezrobocia, a więc szacuję ówczesny średni miesięczny zarobek na około 6000 tys. zł, co daje cenę „malucha” w wysokości około 10 średnich miesięcznych pensji. Dziś najtańszy nowy samochód kosztuje w Polsce około 40 tys. zł (samochody takie jak Fiat Panda, Opel Corsa, Nissan Micra, Renault Twingo, Skoda Citigo czy też Toyota Yaris). Nieco tańsze są tylko najtańsze Dacie, o ile można je nazwać samochodami. Tak więc dziś najtańszy nowy samochód to jest nieco ponad 10 przeciętnych pensji, a ponad 13 razy tyle, co obecna mediana (około 3 tys. złotych na miesiąc). Jak widać, mamy dziś ten sam „dobrobyt” co w latach 1970tych, jeśli szacujemy go na podstawie dostępności nowych samochodów.
    5. Gierek nie był idiotą, on był uczciwym i nieco naiwnym człowiekiem, którego uczciwość i naiwność wykorzystali nieuczciwi zachodni politycy. Gomułka był bardziej odporny na wpływy zachodnie, jako że, w odróżnieniu od Gierka, znał on doskonale realia kapitalizmu w biednym kraju, tu w przedwojennej Polsce, i to wcale nie na jej biednych kresach wschodnich, a na najbogatszych wówczas kresach zachodnich (Zagłębie Dąbrowskie – obok Górnego Śląska, najlepiej wówczas rozwinięty region Rzeczypospolitej).
    6. Ja się nie tłumaczę, ja tylko obalam twe kłamstwa na temat PRLu. Zauważyłeś to?
  • 2015-06-26 10:02 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Chcesz powiedzieć, że tak potężne, świetnie zarządzane i doskonale się rozwijające państwo, jakim był PRL zniszczyły strajki w kilku zakładach przemysłowych? Ty tak na poważnie? :)))
  • 2015-06-26 13:26 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Polskę Ludową zniszczył głównie długotrwały, trwający ponad rok (od mniej więcej lipca 1980 roku do niemalże końca 1981 roku) STRAJK GENERALNY. Jak to już pisałem, to nie tyle dług zagraniczny rozłożył PRL, a przede wszystkim ten solidarnościowy „festiwal” strajków, trwający od mniej więcej połowy roku 1980 (z krotką przerwą na stan wojenny) aż do niemalże końca roku 1989. Strajki w takiej ilości i w takim natężeniu rozłożyły by przecież każda gospodarkę, z niemiecką, szwajcarską i japońską włącznie! Ty chyba wtedy (głównie lata 1980-1981, a także całe lata 1980te) nie mieszkałeś w Polsce, a więc nie masz pojęcia, co się wtedy działo: niemalże wszyscy strajkowali, praktycznie nikt nie pracował, a wszyscy domagali się podwyżek płac, obniżek cen, poprawy zaopatrzenia i skrócenia czasu pracy. Nic więc dziwnego, że taka gospodarka upadła. Winię tu głównie ówczesne władze za to, że wprowadziły one stan wyjątkowy („wojenny”) dopiero po ponad roku trwania w Polsce tego de facto strajku generalnego i że tak szybko go odwołały. Przecież gdyby dziś we Polsce taki strajk generalny wybuchł, to stan wyjątkowy ogłoszono by, przy pełnym poparciu Zachodu (czyli UE, USA i Watykanu), już po kilku godzinach jego trwania!
  • 2015-06-26 13:26 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Przy okazji, kolejna Twoja niekonsekwencja. Strajki, jak piszesz, zaczęły się w 1980. Tymczasem kryzys gospodarczy trwał w najlepsze już w 1976 (już w grudniu 1975 na zjeździe PZPR mówił o tym Gierek). W sklepach zaczęło brakować produktów. Budżet przestał się bilansować, stąd pomysł na podwyżki cen mięsa, masła, cukru i innych produktów (pamiętasz jak drogo było w 1973?). Podwyżka była ogromna, wahała się między 30% (drób) a 100% (cukier). Masakra.
    Znajdź jakieś inne wytłumaczenie. :)
  • 2015-06-26 23:59 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Frag less
    Strajki zaczęły się wcześniej, właśnie w roku 1976, zaraz po podwyżce cen żywności wywołanej ogólnoświatową recesją, a więc koniecznością zrównoważenia budżetu w obliczu malejących wpływów z eksportu, ale dopiero w roku 1980 zaczął się ten de facto STRAJK GENERALNY, który rozłożył polską gospodarkę! Ciekawe, że nie słyszałeś o strajkach w Ursusie czy też Radomiu w tymże roku. Patrz więc n.p. pl.wikipedia.org/wiki/Czerwiec_1976
    Poza tym, to wówczas było taniej niż dziś, ale Polacy byli wtedy ogłupieni propagandą zachodnią, sączoną z kościelnych ambon, paryskiej „Kultury” oraz, last but not least, z Radia Wolna Europa. :-(
  • 2015-06-27 09:03 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Powtarzasz słowo w słowo PRL-owską propagandę. :)) Aż tak Cię zindoktrynowano czy sam w tym uczestniczyłeś?
    Strajki trwały krótko i miały bardzo ograniczony zasięg. Nie mogły wpłynąć na stan tak potężnej gospodarki. 10 gospodarki świata. :))) Strajk 1976 były porównywalne do 1970/71, ale jakoś wtedy nie wpłynęły one na stan gospodarki. Dziwne.
    Gdyby było tak cudownie, to nikt by nie strajkował, wszyscy byliby zadowoleni i szczęśliwi.
  • 2015-06-27 11:34 | czytacz

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @ Fragless

    widac ze "wiedze" czerpiesz ze wspolczesnych zrodel propagandowych. I na dodatek bardzo wybiorczo tak, aby potwierdzaly Twoje "tezy".
  • 2015-06-27 12:53 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Odpowiedział Ci już „czytacz”, ale powtarzam, że swa wiedzę o PRLu czerpię, nie jak Ty, z IPNu, a z poważnych opracowań, gównie zachodnich. I jak możesz pisać, że: „strajki (w latach 1980-81) trwały krótko i miały bardzo ograniczony zasięg”? Przecież wtedy praktycznie każdy w Polsce strajkował! Poza tym, to strajki w latach 1970-71 i w roku 1976 były ograniczone do kilku miast (w pierwszym przypadku Trójmiasto i Szczecin, a w drugim Radom i Ursus), natomiast w latach 1980-81 mieliśmy w Polsce do czynienia ze strajkiem generalnym.
    Nie jest też prawda, ze strajki pojawiają się tylko tam, gdzie jest bardzo źle, jako że strajki są dziś powszechne na zachodzie Europy (w moim regionie był niedawno strajk kolejarzy i pilotów a przedtem strajk pracowników metra), a jeszcze więcej strajków jest dziś n.p. w Niemczech. Po prostu w PRLu pracownicy nie bali się strajkować, jako że wiedzieli, że nie stracą oni przez strajk pracy, a nawet i zarobków, jako że wtedy nie było w Polsce bezrobocia, a dziś, przy realnej stopie bezrobocia przekraczającej 25% i kilkudziesięciu bezrobotnych kandydatów na każde wolne miejsce pracy, pracownicy zwyczajnie boją się w Polsce strajkować, jako że terroryzowani są oni, i to skutecznie, przez kierownictwo firmy groźbą wyrzucenia z pracy. :-(
  • 2015-06-29 10:16 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Pisałem o strajkach z 1976. To one miały ograniczony zasięg i nie mogły zniszczyć gospodarki PRL. A tymczasem już w 1975 Gierek oficjalnie przyznał, że z gospodarką jest bardzo źle. 1976 był rokiem przełomowym, do ludzi dotarło, że może być tylko gorzej, że czekają nas podwyżki, braki w zaopatrzeniu. Stąd strajki, protesty, które nasiliły się w 1980, kiedy cała gospodarka leżała już na łopatkach. To był efekt kilku lat rządów populistów i ignorantów ekonomicznych.

    Podaj swoje źródło, konkretnie.
  • 2015-06-29 11:21 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Nie kręć! Wyraźnie napisałem, że gospodarkę PRLu zniszczył dopiero festiwal strajków (de facto strajk generalny) z lat 1980tych, a nie poprzednie strajki z lat 1970tych! W roku 1975 było zaś źle z gospodarką całej Europy (generalnie całego Zachodu, może tylko poza Japonią), z to z powodu kryzysu energetycznego, który odbił się wtedy bardzo silnie na Polsce, jako że Polska powiązała się wtedy (za Gierka) dość mocno z gospodarką światową i to w najgorszym możliwie momencie, ale nie z winy ówczesnych władz Polski!
    Gierek nie był populistą, a ignorantami ekonomicznymi można by wtedy nazwać wszystkich przywódców Zachodu, którzy poparli Izrael w jego permanentnej agresji na kraje arabskie, co w roku 1973 wywołało kolejną wojnę Izraela z jego sąsiadami, a co z kolei spowodowało nałożenie przez OPEC embarga na dostawy ropy dla Zachodu i tym samym podniosło drastycznie ceny energii i tym samym rozpętało ogólnoświatowy kryzys gospodarczy. Tak więc nie można mieć do Gierka pretensji, że nie przewidział on tego ogólnoświatowego kryzysu, jako że nikt go wtedy nie przewidział, ponieważ nikt tego kryzysu przewidzieć nie był wtedy w stanie.
    Strajki z lat 1980tych były zaś konsekwencją tego ogólnoświatowego kryzysu, który, podobnie jak kryzys z lat 1930tych, najmocniej uderzył w Polskę, ale to jest przecież temat na osobną dyskusję. Poza tym, to strajki z lat 1980tych zostały wywołane przez Zachód, podobnie jak ostatnio tzw. pomarańczowa rewolucja oraz tzw. majdan na Ukrainie, czy też tzw. arabska wiosna na Bliskim Wschodzie. Tak samo jak Ukraina czy Tunezja są dziś ofiarami polityki Zachodu (głównie USA), tak samo Polska była ofiarą polityki Zachodu w latach 1980tych. Znów - to jest temat na osobną dyskusję.
    Pozdrawiam!
  • 2015-06-29 13:10 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    PRL miał ropę i gaz z ZSRR. Tam jako takiego kryzysu naftowego nie było. Każda gospodarka centralnie sterowana jest mniej wydajna niż gospodarka, gdzie rządzą zasady rynkowe. Dlatego w 1970 wybuchły kolejne strajki w PRL. Dlatego Gierek musiał modernizować państwo zaciągając pożyczki. PRL i cały blok wschodni z ZSRR na czele coraz bardziej odstawał od Zachodu.

    Natomiast kryzys naftowy wywołany przez państwa OPEC wspierane przez ZSRR (atak Syrii i Egiptu na Izrael) uderzył we wszystkie państwa Zachodu. Te jednak zareagowały pozytywnie. Nastąpiły zmiany w przemyśle i strukturze zużycia energii (zwiększenie wydobycia węgla, intensyfikacja prac na energią atomową, wiatrową, wodną, wdrożenie technologii energooszczędnych), zaczęto budować własne zapasy oraz poszukiwać nowych źródeł (Morze Północne, Zatoka Meksykańska, potem łupki). W efekcie, po okresie spowolnienia wzrostu gospodarczego, kryzys wzmocnił państwa zachodnie. Kolejne kryzys naftowe z 1979 i 2001 Zachód przechodził już łagodnie.
    Tymczasem kryzys przyczynił się do upadku komunizmu. Państwa arabskie nie posiadały niemal wcale sektora bankowego, w związku z czym lokowały petrodolary w bankach zachodnich. Te z kolei mogły dzięki zastrzykowi gotówki finansować przebudowę gospodarek zachodnich w kierunku mniejszej energochłonności, sponsorować badania nad nowoczesnymi i energooszczędnymi technologiami, a także udzielać pożyczek państwom komunistycznym, z PRL na czele - tak powstał dług gierkowski. Kiedy na Zachodzie zwiększano inwestycje w wysokie technologie, komputery, internet, komórki, PRL staczał coraz bardziej na dno przepaści, coraz mocniej odstawał od krajów rozwiniętych. Natomiast ZSRR nie był zmuszony modernizować swojej gospodarki z powodu własnych zasobów ropy naftowej. Tani kredyt dla Wschodu i brak modernizacji doprowadziły do przewlekłej recesji, w efekcie której ZSRR musiał spłacać swoje zadłużenie wobec Zachodu ustępstwami politycznymi (KBWE). Plan Gierka nie miał prawa się udać. Pytanie, czy był on tylko naiwniakiem, trybikiem w maszynie, czy współdziałał przy zniszczeniu gospodarki PRL i zrobieniu wyłomu w bloku wschodnim?
    Reasumując, to ZSRR wywołał zadymę na Bliskim Wschodzie, która miała uderzyć w Zachód, a oberwał cały blok wschodni, co doprowadziło do jego ostatecznego upadku w 1989. Teraz Putin próbuje odbudować imperium, stosuje szantaż militarny i naftowo-gazowy. Dlatego największym dla niego prezentem było by zawieszenie Polskie w próżni pomiędzy wschodem, a zachodem (poza NATO i UE).
    Załapałeś coś? ;)
  • 2015-06-29 21:27 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    A ty znów to samo w kółko Macieju...
    1. Twierdzenie, że „każda gospodarka centralnie sterowana jest mniej wydajna niż gospodarka, gdzie rządzą zasady rynkowe” nie jest twierdzeniem naukowym, a tylko propagandowym hasłem, nie mającym żadnego poparcia w faktach. Masa kapitalistycznych państw, a dokładniej ich ogromna większość, ma bowiem bardzo mało wydajne gospodarki.
    2. Strajki w roku 1970 wywołane były wieloma przyczynami, także walką o władzę na szczytach PZPR, a która kierowana była z zewnątrz: i z Moskwy i z Waszyngtonu.
    3. Gierek nie musiał zaciągać pożyczek na Zachodzie – jemu te pożyczki wciśnięto, jako że jedyne źródło zysków banków pochodzi przecież z odsetek od udzielonych przez ten bank pożyczek, a że Polska nie miała wówczas praktycznie żadnego długu, to zachodnie banki spoglądały na nią jako na 'terra nullus', obcującą spore zyski z jej „zagospodarowania”.
    4. Zachód w latach 1970tych wpadł w długotrwałą recesje, z której do dziś nie wyszedł.
    5. Nie było w roku 1973 ataku Syrii i Egiptu na Izrael, a tylko próba tych pastw odzyskania terenów, które Izrael odebrał im siłą w latach 1948-1968.
    6. Kryzys energetyczny lat 1970tych pogrążył gospodarkę Zachodu w recesji, z której nie może ona wyjść do dnia dzisiejszego, pomimo, nieudanych zresztą, prób zmian w przemyśle i strukturze zużycia energii. Kryzys ten osłabił tak mocno Zachód, że od tego czasu zaczęła w nim spadać stopa życiowa ludzi pracy. Takie są fakty.
    7. Komunizm, i to tylko wojenny, był bardzo krótko ustrojem gospodarczym Rosji Radzieckiej, ale po nim nastąpił zaraz NEP, czyli powrót do kapitalizmu: początkowo rynkowego, a za Stalina państwowego. Upadł więc tylko kapitalizm państwowy, a raczej został on zastąpiony rynkowym – przecież w PRLu istniały, poza giełdą, wszystkie inne instytucje kapitalistyczne, takie jak pieniądz, procent, banki, weksle (oraz czeki, będące rodzajem weksli), firmy ubezpieczeniowe, spedycyjne (n.p. C. Hartwig), maklerskie (w żegludze morskiej), spółki akcyjne (n.p. Polimex-Cekop S,A,) etc. etc.
    8. Państwa arabskie miały od dawna sektor bankowy, a szczególnie takie jak n.p. Liban (dawna Fenicja!) czy Egipt.
    9. PRL miał swój własny przemysł komputerowy, elektroniczny czy też lotniczy a nawet poważny ośrodek badań na fizyką jadra atomowego (IBJ, dziś będący już tylko historią).
    10. ZSRR też popełnił poważny błąd, zadłużając się w zachodnich bankach, ale tam też był przecież kapitalizm, tyle że państwowy, a nie rynkowy.
    11. Plan Gierka udał by się, gdyby nie globalna recesja z lat 1970tych. Moim zdaniem Gierek był tylko dość naiwnym trybikiem w maszynie sterownej z Wall Street i londyńskiego City.
    12. Tak, to ZSRR wywołał zadymę na Bliskim Wschodzie, popierając w roku 1948 utworzenie tamże państwa Izrael. Ale to jest temat na osobną dyskusje!
    13. Tak, Putin próbuje teraz odbudować imperium rosyjskie tymi samymi metodami, jakimi carat je kiedyś zbudował, czyli uniezależniając się od tego, jakże zawsze dla Rosji zgubnego, ślepego naśladownictwa Zachodu.
    14. Tylko Polska nie skonfliktowana z Rosją ma szanse przetrwania, szczególnie że UE rozpada się właśnie na naszych oczach, a NATO jest dziś już tylko parawanem, za którym nie ma już właściwie nic oprócz armii, piechoty morskiej, floty i lotnictwa USA i finansującym je systemem tzw. Rezerwy Federalnej, czyli związkiem prywatnych amerykańskich banków – prawdziwym rządem Stanów Zjednoczonych.
  • 2015-06-30 09:16 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Każda gospodarka centralnie sterowana jest mniej wydajna. Dlatego między innymi Chiny odeszły od tego modelu i w efekcie w ostatnich 20 latach stały się azjatyckim tygrysem. W latach 90-tych przeprowadzono tam prywatyzację firm państwowych oraz stworzono wspólny rynek otwarty dla wszelkiej konkurencyjności.
    Problem kredytów Gierka, związany jest z modelem państwa zwanego PRL. Centralne sterowania, mono-władza partii, skupienie decyzyjności w jednych rękach, niedemokratyczny system wyłaniania władzy, powodował braki krytycznego spojrzenia na problem. Jeżeli dodamy do tego ignorancję ekonomiczna mamy mieszankę wybuchową. Oczywistością jest, że kredyty Gierkowi wciśnięto. Jak pisałem Zachód miał nadmiar gotówki i musiał gdzieś ją ulokować. Dzisiaj podobnie działają przedstawiciele różnych banków. Wciskają ludziom niepotrzebne pożyczko. Tylko idiota je zaciąga. Model centralnie sterowanego państwa nie sprawdził się. Państwa zachodnie w wyniku kryzysu paliwowego przestawiły się na nowe technologie, PRL pozostał daleko w tyle.
    Uważam, że osoba, która od 30 lat nie mieszka w Polsce, nie ma prawa wypowiadać się na jej temat.
  • 2015-07-01 16:12 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Jakie masz konkretne dowody (nie jakieś pojedyncze przypadki) na to, że „każda gospodarka centralnie sterowana jest mniej wydajna”? Poza tym, to w Chinach o wszystkim co istotne wciąż decyduje władza centralna. Chiny, w odróżnieniu od Polski, planują swój rozwój, i to nie jak PRL na 5 lat, a na co najmniej 20 lat na przód.
    2. Wspólny rynek to utworzono chyba w Europie, ale może się mylę?
    3. Problem kredytów Gierka jest niczym w porównaniu z problemem obecnego zadłużenia Polski. Poza tym, to dziś mamy też de facto władzę monopartii o nazwie POPiS, brak krytycznego spojrzenia na problemy polskiej gospodarki, niedemokratyczny system wyłaniania władzy oraz ignorancję ekonomiczną wśród elit władzy etc.
    4. Zgadasz się więc, że te kredyty wciśnięto Gierkowi. Ale zauważ, że ponieważ banki żyją z udzielania kredytów, to mają one najlepszych na świecie speców od marketingu, a więc od reklamy, psychologii klientów (w tym także rządów państw). Poza tym to system tak działa, że bez kredytu nie jest dziś możliwe, dla ponad 90% ludności, kupno n.p. mieszkania.
    5. Państwa zachodnie są wciąż uzależnione od węglowodorów.
    6. Zbytnia decentralizacja jest tak samo szkodliwa dla Gospodarki jak zbytnia centralizacja. Ale to jest temat na osobną dyskusję.
    5. Jako obywatel RP mam pełne prawo wypowiadać się na jej temat.
  • 2015-07-02 11:44 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Dowodów mam sporo: w 1989 przekonaliśmy się gdzie gospodarczo są: Korea Pn, ZSRR, CSRS, PRL, Kuba, Rumunia, Bułgaria, a szczególnie NRD vs RFN, W. Brytania, Francja, USA. Sam dobrze o tym wiesz bo uciekłeś z PRL...
    Co do Chin, byłem, widziałem, podstawą jest własność prywatna, kapitalizm i to w tej trochę brutalniejszej odmianie. Jedyną pozostałością po komunizmie jest partia rządząca, ale już samo przekazywanie władzy w partii odbywa się spokojnie, bez udziału siły. Chiny wzbogaciły się kiedy odeszły od komunizmu. Dzisiaj partia zadeklarowała, iż to przedsiębiorcy prywatni odgrywają kluczową rolę w rozwoju gospodarczym Chin i rozpowszechniła apele, by kapitaliści wstępowali do partii, stając się jej prominentnymi członkami. A jeszcze 30 lat temu, w czasach rewolucji kulturalnej każdy posiadający jakąkolwiek własność był automatycznie wrogiem ludu.
    Mylisz się co do wspólnego rynku. Utworzono go nie tylko w Europie, ale także w USA i Chinach. Na czym to polega, to już musisz sobie doczytać.

    Nie mieszkasz w Polsce więc nie masz zielonego pojęcia, co się tu dzieje. Zadłużenie jest spłacane bez problemów, kraj się rozwija, pojawiają się nowe inwestycje, oczywiście jest też masa problemów, w tym głównie pozostałości po PRL. A partie rządzą różne. Od 1989 były to: UW, SLDx2, AWS, PSL, PiSx0,5, POx2. Była też Samoobrona, LPR, a teraz być może Kukiz. Sporo. Kiedyś była tylko PZPR.

    Banki mają speców od marketingu, ale mi kredytu jakoś nie wcisnęli. Rządzącym państwem też absolutnie nie powinni. Bo jakim państwem była by Polska, gdyby się dała manipulować kilku specom od marketingu? Piękną laurkę Gierkowi i PRL-owi wystawiłeś. Gratuluję. Nie zdawałem sobie sprawy, że było aż tak źle. Przyczyny leżą w konstrukcji państwa: cała władza w jednych rękach, brak tzw. adwokatów diabła, niezależnych ekspertów patrzących krytycznie na poczynania rządzących, brak specjalistów w rządzie - obowiązująca zasada: mierny ale wierny. Kto miał Gierkowi powiedzieć: uważaj, to się nie może udać, wyliczyłem to, tu masz różne scenariusze.

    Niemcy - udział OZE w bilansie energetycznym ponad 27%. W 2050 ma to być 80%. Jak widać nie są już tak bardzo uzależnione od węglowodorów, a i planują jak Chiny, na dziesięciolecia do przodu.

    Możesz się wypowiadać na forum. Ale powinieneś mieć jakieś hamulce moralne. Zwiałem, to siedzę cicho.
    Osobiście jestem zdania, że ktoś mieszkający powyżej 5 lat poza granicami powinien tracić prawa wyborcze w PL.
  • 2015-07-02 22:43 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. W. Brytania, Francja i USA były zawsze bogatsze niż Rosja (czy też ZSRR), Polska, Kuba, Rumunia czy Bułgaria, a zachodnie Niemcy były zawsze bogatsze niż wschodnie. Korea jest tu wyjątkiem potwierdzającym regułę, jako że na południu mamy od lat de facto kapitalizm państwowy (zwany dawniej w PRLu „socjalizmem”) a na północy (neo)feudalizm - z definicji mniej wydajny niż każda forma kapitalizmu.
    2. Używasz iście komunistycznej frazeologii pisząc, że „uciekłem z Polski”. Wstyd!
    3. Kiedy w Chinach był komunizm? Coś ci się pomylić musiało, jako że w Chinach nigdy nie było nawet socjalizmu, a tylko próby jego zbudowania na feudalnej bazie, które, z definicji nie miały szansy powodzenia, stad też sam Mao podjął w końcu decyzję o zbudowaniu najpierw w Chinach kapitalizmu, aby dopiero później na jego bazie zacząć w przyszłości budować socjalizm, a dopiero jeszcze później, w dalekiej, nie możliwej do przewidzenia przyszłości, zbudować komunizm na bazie socjalizmu.
    4. Wspólny rynek to była tzw. Europejska Wspólnota Gospodarcza („Common Market”). Północnoamerykańska NAFTA nie jest zaś wspólnym rynkiem a tylko obszarem wolnego handlu, jako że nie w niej swobody przepływu osób.
    5. Dług Polski wciąż rośnie, tyle, że o tym się nie mówi. Od lat 1980tych w Polsce nie powstała żadna nowa polska fabryka, nie ma już polskiej myśli technicznej ani polskiej nauki, a buduje się w Polsce tylko drogi, aby ułatwić zagranicznym właścicielom dojazd do ich montowni i magazynów zlokalizowanych w Polsce oraz te, jakże zbędne w biednym kraju takim jak Polska, akwaparki, stadiony czy też hale sportowe.
    6. W ramach PZPR działały różne frakcje, poza tym były także takie de facto partie polityczne jak SD i ZSL, organizacje młodzieżowe pełniące rolę partii politycznych (ZMP, ZMS i ZMW) oraz tzw. katolickie kluby poselskie, z PAXem na czele, które de facto były przecież partiami politycznymi i to z własnymi posłami!
    7. Nie każdy ma zdolność kredytową, a więc nie każdemu banki „wciskają” kredyty. Natomiast jeśli bank czuje, że kogoś stać jest na spłatę odsetek, to łatwo mu nie popuści. Pamiętaj, że dla największych banków pracują najlepsi eksperci w tym profesorowie Oxbridge, Harvardu czy też MIT!
    8. A gdzie masz dziś w Polsce tych niezależnych ekspertów patrzących krytycznie na poczynania rządzących? Gdzie masz tych specjalistów w rządzie? W Polsce dalej obowiązuje zasada: mierny ale wierny – popatrz tylko na dobór ministrów przez obecną panią premier. Kto dziś powie Kopacz: uważaj, to się nie może udać, wyliczyłem to, tu masz różne scenariusze? Dobrze wiesz, ze nikt. Ja miałem jeszcze za Tuska dostęp do niektórych ministrów (n.p. pracy), ale dziś nie mam już nawet tego. Nikt w rządzie nie chce dziś bowiem słuchać niezależnych ekspertów, a jak wygra PiS czy Kukiz, to może być tylko jeszcze gorzej.
    9. Tyle, że te „odnawiane” źródła energii zaśmiecają krajobraz i zabijają ptaki (wiatraki), ich złomowanie zatruwa wodę i ziemie (panele słoneczne) a anergia z ich „uzyskiwana” jest znacznie droższa niż z węgla czy ropy, a więc zwyczajnie nie mają one sensu ekonomicznego. Te niemieckie plany, w odróżnieniu od chińskich, są tylko „pobożnymi” życzeniami, jako że rząd RFN nie ma żadnych narzędzi, aby wymusić ich realizację na sektorze prywatnym. Poza tym, to standard życia w Niemczech pogarsza się wyraźnie co roku, od końca lat 1970tych. Niemcy nie są więc dziś przykładem dla nikogo.
    10. W PRLu to prawa wyborcze a generalnie obywatelskie odbierano tym wszystkim, którym pozwalano w latach 1960tych i 1970tych na emigrację. Widzę, że marzysz o powrocie PRLu! :-(
  • 2015-07-03 12:12 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    W 1966 komunizm w China rozkwitł w pełni - rewolucja kulturalna. Władza centralna, brak lub zwalczanie własności prywatnej. Totalitaryzm. Reformy pro-kapitalistyczne zaczęły się w latach 80-tych po śmierci Mao.
    Chodzi mi o wspólny rynek w Chinach, doczytaj. Mnie szkoda czasu na tłumaczenie jak dziecku.

    Polska myśl techniczna została zabita przez komunizmów. Już Gierek mówił, że lepiej kupować licencje niż próbować bazować na polskiej myśli technicznej, której nie ma. Dlatego w PRL-u wszystkie bardziej skomplikowane urządzenia były albo sprowadzane, albo na licencji. I nie pytaj jakie polskie firmy powstały ostatnio, tylko sobie doczytaj. Przypominam, że sam boisz się wrócić.

    Jak widać banki pomyliły się w ocenie zdolności kredytowej PRL. Już po 6 latach od zaciągnięcia pożyczek, był on w kryzysie, a po 10 zbankrutował. :)
    Dzisiaj każde poczynanie rządu jest oceniane przez dziesiątki ekspertów, ekonomistów oraz przez społeczeństwo w wyborach. Dlatego też Polska nie ma problemów ekonomicznych czy finansowych. PRL był impregnowany na wiedzę i fakty (tak jak Ty). Nie dopuszczano głosu sprzeciwu. Efektem była katastrofa w latach 1976-80.

    Ty jesteś jakimś ekspertem, że możesz oceniać chińskie plany vs niemieckie? :)))

    Prawa wyborcze dla osoby, która trwale zerwała kontakt z krajem? A niby dlaczego?
  • 2015-07-03 14:22 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Nie myl rewolucji kulturalnej, czyli walki o władzę w ChRL pomiędzy wojskiem a różnymi frakcjami KPCh, z komunizmem. Mało wiesz o tym, że wtedy w Chinach Ludowych (n.p. w Szanghaju) działały jak najbardziej kapitalistyczne spółki. I jaki to może wspólny rynek w ramach tego samego państwa? To jest przecież „masło maślane”.
    2. Polska myśl techniczna rozkwitła dopiero w Polsce Ludowej. Przed wojną jej właściwie nie było, jako że wtedy przemysł był, jak dziś, w rękach zachodniego kapitału. Gomułka i Gierek kupowali licencje, aby doścignąć Zachód. Poza tym, to Austria kupiła od Włoch licencje na Fiata 500, na którym, sprzedawanym jako Steyr-Puch, Sobiesław Zasada zaczął swą karierę sportową. Idąc za twą pokrętna logiką, należałoby uznać, ze Austria jest zacofana w stosunku do Włoch. I co powiesz na to, że USA kupiły w Rosji licencję na produkcję silników rakietowych?
    3. Poza tym, bądź uczciwy – mnie chodzi tu o NOWE fabryki, a nie montownie takie jak n.p. PESA - powstała na bazie pruskich warsztatów kolejowych (w PRLu były to ZNTK Bydgoszcz) czy tez Solaris, czyli de facto montownia Neoplanu.
    4. Skąd ten pomysł, ze ja boję się wrócić do Polski? Jeżdżę tam co roku!
    5. W przypadku Polski, tu chodziło o coś więcej niż tylko o zarobek dla banków z tytułu odsetek – tu chodziło o zniszczenie PRLu, uważanego wówczas, zresztą słusznie, za najsłabsze ogniwo Bloku Radzieckiego (niedokończona kolektywizacja rolnictwa, tolerowanie przez partię komunistyczną silnych wpływów kościoła oraz tzw. dysydentów wśród tzw. intelektualistów etc.).
    6. Bzdura, że każde poczynanie rządu jest dziś z Polsce oceniane przez dziesiątki ekspertów, ekonomistów oraz przez społeczeństwo w wyborach, stąd też Polska ma dziś mnóstwo bardzo poważnych problemów ekonomicznych i finansowych, takich jak na przykład olbrzymie (głównie strukturalne) bezrobocie, szczególnie zaś wśród młodzieży, olbrzymi deficyt mieszkań przy wciąż przybywających pustostanach, gigantyczny dług zagraniczny oraz publiczny, permanentny deficyt w obrotach z zagranicą, brak sektora wysokich technologii (high tech), a więc konkurowanie taniością siły roboczej, co wymusza także wysokie bezrobocie, a więc tym samym ogranicza popyt wewnętrzny, czyli jest recesjogenne. Itp. Itd.
    7. Nie znam na tyle prawdziwych planów chińskich czy niemieckich, ale obawiam się że Niemcy ich zwyczajnie nie mają. Oni mają niemalże co rok wybory, jak nie federalne to krajowe, a więc plany mają góra na rok, zaś Chiny planują na dekady. Poza tym mam kwalifikacje na eksperta: ponad 30 lat pracy na eksperckich, naukowych i kierowniczych stanowiskach w administracji centralnej, wielkim biznesie i na wyższych uczelniach w Polsce, Europie Zachodniej oraz w Australii, NZ, RPA i USA a także doktorat (PhD) z Monash University i MA z The University of Melbourne etc.
    8. Na jej podstawie insynuujesz mi, że trwale zerwałem kontakt z krajem? Każdy obywatel RP ma zresztą te same prawa, nie ważne gdzie mieszka.
  • 2015-07-03 14:24 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    ERRATA
    I jaki to może być wspólny rynek w ramach tego samego państwa? To jest przecież „masło maślane”.
  • 2015-07-06 10:15 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Chłopie, o czym Ty piszesz? Pod koniec lat 70-tych w Chinach nie było ani jednego prywatnego samochodu. W czasach szalejącego komunizmu, Chiny były przeraźliwie biedne, a średnie spożycie kalorii ledwo wystarczało na przeżycie. Obecnie sektor prywatny w Chinach tworzy blisko 70 %. PKB kraju, przynosząc budżetowi 2/3 wpływów podatkowych. Daj więc konkretny przykład tych prywatnych firm.

    Daj przykład PRL-owskiej myśli technicznej.

    W PRL-u, co Ci już udowodniłem na oficjalnych danych, było olbrzymie tzw. ukryte bezrobocie, szczególnie wśród kobiet. Na to nakładał się koszmarny deficyt mieszkań. Na mieszkanie czekało się latami. Co prawda za Gierka budowano dużo mieszkań, ale mieliśmy gigantyczny przyrost naturalny. Więc deficyt się pogłębiał. Mieszkania miały niski standard. Nigdy w czasach PRL-u nie były remontowane. Osiedla stały niewykończone latami, brak dróg, szkół, sklepów i całej infrastruktury. Znaczna część z tych mieszkań było mieszkaniami spóldzielczymi lokatorskimi lub komunalnymi, a więc z prawnego punktu widzenia, były to mieszkania o sytuacji prawnej zbliżonej do najmu - tylko nie było uwolnionych cen najmu. Nie były to mieszkania własnościowe. I do tego państwo dyskryminowało budownictwo indywidualne.
    I żeby było śmieszniej, nawet linie do budowy mieszkań z wielkiej płyty zakupiono w RFN (Wk-70).

    Jestem zameldowany w Polsce? Mieszkasz tutaj? A może pracujesz lub pracowałeś? Płacisz tutaj podatki? Więc trwale zerwałeś kontakt.
  • 2015-07-06 11:43 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Tak, pod koniec lat 1970tych samochody były w Chinach przypisane do instytucji, w tym także do prywatnych firm, tam wówczas działających. Raz jeszcze przypominam, że w Chinach nie było nigdy komunizmu, a tylko próby bezpośredniego przejścia z feudalizmu do socjalizmu, pomimo że poza Szanghajem i Hong-Kongiem wszędzie tam panował praktycznie feudalizm. Poza tym, to tzw. sektor prywatny w Chinach jest dziś tak samo kontrolowany przez państwo jak n.p. w USA. Chyba nie wierzysz, ze taki Boeing jest naprawdę firmą prywatną?
    2. PRLowska myśl techniczna to choćby komputery ZAM a później ODRA (tylko część oprogramowania ODRY serii 1300 była z importu), odrzutowce Iskra, lokomotywy ET22 eksportowane do państw kapitalistycznych czy wreszcie polskie statki handlowe projektowane oraz produkowane w polskich stoczniach. Także osiągnięcia polskiej architektury oraz urbanistyki etc.
    3. Ukryte bezrobocie jest zaś realnym problemem dopiero dziś. Porównaj realny poziom partycypacji kobiet na rynku pracy w PRLu a dziś, a może zrozumiesz, o czym tu piszę.
    4. Dziś z mieszkaniami jest w Polsce jeszcze gorzej niż w PRLu, gdyż wtedy czekało się na nie góra 10 lat, a dziś spłaca się je lichwiarzom przez co najmniej 30 lat. Standard mieszkań jest dziś też w Polsce marny, poza luksusowymi a więc bardzo drogimi apartamentami budowanymi dla elit. Osiedla budowane przez tzw. deweloperów są zbyt zagęszczone, nie mają zieleni, a wszędzie parkują w nich samochody, jako że mają one z mało garaży, a nawet jeśli one są, to mieszkańców nie jest stać na ich zakup czy też wynajem. I co złego widzisz w wynajmie mieszkań? Przecież on poprawia mobilność siły roboczej oraz zwalnia ludzi od płacenia lichwiarskich odsetek, jeśli te mieszkania są wynajmowane przez państwo, jak to było w PRLu. I co w tym złego, że kupiono wtedy licencję na wielką płytę z RFN? Tam też zwyczajni ludzie mieszkają (szczególnie w dużych miastach)na ogół w domach wybudowanych w technologii wielkiej płyty!
    5. Co tu na do rzeczy meldunek, po którym nie ma dziś już śladu w nowych dowodach osobistych? Jak ci już tłumaczyłem, w Polsce przepracowałem co najmniej jakieś 15 lat (był kilkuletni okres, kiedy pracowałem zarówno w Polsce jak i za granicą, a więc nie wiem jak to dokładnie wyliczyć). Podatki płacę w Polsce zawsze wtedy, kiedy ją odwiedzam (n.p. VAT) a także inne podatki związane z tym, że mam całkiem sporą cześć mojego majątku w Polsce.
  • 2015-07-06 18:12 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Podaj przykład prywatnej firmy w Chinach w latach 70-tych. Hong-Kongu nie liczymy, był brytyjski. Z nazwy poproszę.
    Odra to doskonały przykład jak PRL zabija myśl techniczną. Pierwsze odry były stworzone w Polsce. Kolejne 2 i 3 generacji już na licencji ICL.
    Na mieszkanie w PRL-u czekałem ponad 20 lat i nigdy go nie dostałem pomimo pełnego wkładu na książeczce mieszkaniowej. Dopiero III RP w latach 90-tych wypłaciła mi rekompensatę, za którą kupiłem mieszkanie na wolnym rynku. Stałem się jego właścicielem, a nie najemcą jak w PRL-u.
    Dzisiaj możesz mieszkanie wynająć, kupić, dostać od pracodawcy, liczyć na pomoc gminy, skorzystać z TBS-u. Cały wachlarz możliwości. W PRL-u można było tylko czekać... lub być aparatczykiem i dostać po znajomości.
  • 2015-07-06 21:44 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Niestety, ale z wiadomych powodów nie mam możliwości dyskutowania z tobą - patrz 2015-07-06 12:03..
  • 2015-07-06 22:39 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Sam widzisz...
  • 2015-07-08 00:54 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Koniec dyskusji.
  • 2015-07-08 09:17 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Widzę, że nawet Tobie brakło argumentów. :)
  • 2015-07-09 09:33 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Niech więc to będzie dla Ciebie nauczka. Może w przyszłości będziesz w mniejszym stopniu używał półprawd i posługiwał się manipulacjami w celu wykreowania się na forumowego guru. Nie każdy musi znać się na wszystkim. :)
  • 2015-07-09 13:01 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Argumentów mi nie zabrakło, ale nie wolno jest mi tu ich przedstawić!
  • 2015-07-09 14:31 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Jedyna nauczka to jest tu taka, że nie da się dyskutować w warunkach, gdy jednemu z dyskutantów zamyka się przemocą usta. :-(.
  • 2015-07-09 14:42 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Jeśli chcesz dalej ze mną dyskutować, to przenieśmy się na inne forum. Czekam na propozycje!
    lech.keller(at)gmail.com
  • 2015-07-09 19:27 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    I o czym mielibyśmy dyskutować? O nocnych samolotach myśliwskich? O jednostronnym serbskim stanowisku w sprawie wojny w byłej Jugosławii? Czy może o komunistycznej PZPR-owskiej propagandzie odnośnie PRL-u? Dziękuję. Ja już swój cel osiągnąłem.
  • 2015-07-09 21:50 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Znaczy się, że skończyły ci się argumenty. OK. Nikt cię przecież do dyskusji dyskusji ze mną nie zmusza! A poza tym, to jedyny cel, jaki osiągnąłeś to jest to, że wykazałeś swą ogromną ignorancję na dyskutowane tematy. Na przykład:
    1. Dziś też są w wielu państwach świata samoloty myśliwskie niezdolne do wykonywania zadań bojowych w nocy czy też w trudnych warunkach atmosferycznych. I długo one będą, jako że owe nowoczesne „all weather, day and night” myśliwce są coraz droższe i z tego prozaicznego powodu praktycznie poza zasięgiem większości państw świata.
    2. A co powiesz o jednostronnym NATO-wskim (wł. amerykańskim) stanowisku w sprawie wojny w byłej Jugosławii?
    3. Co powiesz o IPN-owskiej propagandzie odnośnie PRL-u?
    Itp. Itd.
  • 2015-07-09 22:02 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Zachód zaczyna narrację od wejścia oddziałów serbskich do Srebrenicy. Tymczasem Srebrenica była siedzibą muzułmańskiego korpusu gen. Oricia. Oddziały tego korpusu wymordowały wcześniej bestialsko serbską ludność otaczających Srebrenicę wsi, tak że nawet świadkowie tych zbrodni praktycznie nie ocaleli. Te zbrodnie muzułmanów dopiero skłoniły armię bośniackich Serbów do ofensywy, otoczenia i zdobycia Srebrenicy, a więc ci „biedni” muzułmanie ze Srebrenicy to byli głównie żołnierze-mordercy z korpusu Oricia. OK, wtedy to był może margines, ale historia lubi paradoksy. Przecież to właśnie wtedy, walcząc po stronie muzułmańskiej w Bośni, zdobywała praktykę mordercza „elita” terrorystów Al-Kaidy Bin Ladena. Ci mordercy już wtedy fotografowali się trzymając za włosy ucięte brodate serbskie głowy. Potem wykorzystali i wykorzystują swoje doświadczenia na szerszą skalę. :-(
  • 2015-07-12 09:04 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Mogę powiedzieć, że zaspokoiłem swoją ciekawość odnośnie Twojej osoby. Dalsza dyskusja nie ma sensu.
    Został jedynie aspekt rozrywkowy...

    Ma wiec konkretne pytania:
    Wymień 5 prywatnych firm funkcjonujących w Chinach w latach 70-tych.
    Podaj 3 konkretne przykłady państw, gdzie użytkowane są myśliwce nocne i jakie to są samoloty oraz ile ich jest.
  • 2015-07-12 11:16 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Zabrakło ci argumentów?
  • 2015-07-12 23:28 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. O prywatnych firmach funkcjonujących w Chinach Ludowych w latach 1949-1980 napisałem, ale te moje wpisy na ten temat jakby znikły. Ale poszukaj pod gasłem „getihu”, i czegoś o tzw. strategii „czerwonego kapelusza” („red hat strategy”) a może zrozumiesz o czym ja tu piszę. Poza tym, to w roku 1952 aż 17% zakładów przemysłowych w ChRL było wciąż prywatnych, czyli niewiele mniej niż w latach 1927-1949, czyli za rządów Kuomintangu, kiedy to aż 1/3 przedsiębiorstw w Chinach była własnością państwową. Jak podaje Alexander Eckstein w „China's Economic Revolution” (Cambridge University Press, 1977), firmy będące mieszaną własnością prywato-państwową funkcjonowały w ChRL, a szczególnie zaś w Szanghaju, w latach 1950. i 1960. co najmniej do wybuchu tzw. Rewolucji Kulturalnej, kiedy to niemalże cała gospodarka Chin Ludowych została sparaliżowana na przeciąg co najmniej kilku lat (co najmniej 1966-1969). Poczytaj też coś o działalności Chińsko-Polskiego Towarzystwa Maklerów Okrętowych „Chipolbrok” etc.
    2. A myśliwce, nie nadające się do wykonywania działań bojowych w nocy, są wciąż użytkowane n.p. w Korei Północnej, Indiach czy też w Syrii (n.p. starsze modle samolotów Mig-21 – ich pierwsza wersja produkcyjna oparta o prototyp Je-6, czyli bez radaru).
  • 2015-07-12 23:29 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    No i co?
  • 2015-07-12 23:38 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    A teraz ja ci zadam pytania:
    1. Jaki procent całej produkcji przemysłowej USA ('maufacturing output' – nie mylić z 'industrial output') pochodzi obecnie z firm będących de facto własnością państwa? Możesz pomylić się o aż 5 punktów procentowych.
    2. Wylicz państwa świata produkujące dziś samoloty myśliwskie oparte o własną myśl techniczną. Wystarczy, ze wyliczysz jakieś 50% ich całkowitej ilości.
    CZEKAM!
  • 2015-07-13 09:31 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Zapomniałeś, ze zasady są inne. To Ty jesteś dostarczycielem darmowej rozrywki.

    Nie odpowiedziałeś na żadne pytanie.
    W jakim państwie latają myśliwce nocne (nie dzienne), jakie są to samoloty i ile ich jest? Podaj źródło, że wciąż wyróżniana jest klasa myśliwców nocnych.
    Podaj konkretne przykłady firm prywatnych w Chinach w czasach Rewolucji Kulturalnej.

    Albo po prostu przeproś za pomyłkę i się wycofaj.
  • 2015-07-13 11:34 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Wciąż czekam, Mr. Fragless! ;-)
  • 2015-07-13 12:33 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Najpierw odpowiedz na zadane powyżej pytania.
    Firmy prywatne w Chinach w czasie Rewolucji Kulturalnej?
    Myśliwce nocne?
  • 2015-07-13 12:47 | Motyl1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    @Fragless,
    szkoda czasu , sam widzisz z kim masz do czynienia.. "człowieka" który "wszystko wie i wszędzie był" :)))
  • 2015-07-13 13:48 | Fragless

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Wiem z kim mam do czynienia. Dlatego ta dyskusja jest tak zabawna. :)
  • 2015-07-13 15:32 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Motyl, to tylko rozrywka. :)
  • 2015-07-13 15:36 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Kowalski, nie odpowiedziałeś na pytania:
    Gdzie, ile i jakie nocne myśliwce są w użytkowaniu?
    Jakie prywatne firmy działały w Chinach (excl. Hong-Kong) w czasie Rewolucji Kulturalnej)?

    Pytanie pomocnicze: podaj wiarygodne źródło, które klasyfikuje współczesne myśliwce i zawiera podział na myśliwce nocne i dzienne.
    Pisz krótko i na temat.
  • 2015-07-13 20:21 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. A więc nie jesteś w stanie odpowiedzieć na żadne z moich pytań. No cóż, nie znajdziesz odpowiedzi na nie w materiałach dostarczanych ci przez IPN! ;-) Motyl1 też ci nie jest w stanie pomóc! ;-)
    2. Ja odpowiedziałem ci na twoje pytania, n.p. 12 lipca b.r.. Nie udawaj, że było inaczej!
    3. Nie widzisz, ze robisz z siebie głupka na tym forum, powtarzając, bez zrozumienia zresztą, propagandę IPNowską?
    4. Czekam więc na odpowiedź na moje pytania.
    5. Pisz krótko i na temat.
  • 2015-07-13 20:53 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Miałem się nie powtarzać, ale „for the record”:
    1. Praktycznie wszystkie obecnie produkowane samoloty myśliwskie są myśliwcami nocnymi (całodobowymi, zdolnymi do operowania w praktycznie każdych warunkach atmosferycznych), tak samo jak praktycznie wszystkie produkowane dziś kolejowe wagony pasażerskie są wagonami o konstrukcji metalowej. Nie ma więc obecnie sensu pytanie o wagony pasażerskie o konstrukcji metalowej, jako że nie ma dziś w produkcji innych, jako że wszystkie są o konstrukcji metalowej. To samo odnosi się dziś do nocnych samolotów myśliwskich.
    2. Wyjaśniłem ci już, że w latach 1950., 1960. i 1970. działały w Chinach, (najwięcej z nich w Szanghaju), liczne firmy prywatne, głównie w usługach, ale nie tylko. Przykładowo, to po rewolucji 1949 roku Komunistyczna Partia Chin chciała pomieścić wszystkie ówczesne klasy społeczne, w tym więc też i kapitalistów czyli burżuazję, pod politycznym parasolem „Nowej Demokracji”. Burżuazja, a przynajmniej jej część zweryfikowana przez partię komunistyczną jako „burżuazja narodowa” (w przeciwieństwie do burżuazji biurokratycznej, związanej z poprzednim reżymem oraz tzw. burżuazji kompradorskiej, a więc będącej agenturą Zachodu) miała więc do odegrania ważną rolę w rewolucji demokratycznej Chin. Bardziej pragmatycznie, to partia komunistyczna chciała wówczas zmobilizować i wykorzystać zasoby i umiejętności owej chińskiej „burżuazji narodowej”, aby odbudować kraj ze zniszczeń spowodowanych wojną i rewolucją. Chińscy komuniści zrobili więc wszystko, aby przekonać chińskich przedsiębiorców, którzy znaleźli się po wojnie i rewolucji poza granicami kraju lub też szukali schronienia w Hong Kongu, aby wróci oni do Chin (ChRL). Więcej n.p. w Benjamin Snyder, ‘Number of millionaires is growing’, w „Fortune” z dnia 9 czerwca 2014 oraz w takich opracowaniach jak n.p. Christian Henriot, Université de Lyon (Lyon 2), Institut d'Asie orientale, “The Great Spoliation. The Socialist Transformation of Industry in 1950s China” w „European Journal of East Asian Studies” oraz Antonia Finnane „Tailors in 1950s Beijing: Private enterprise, career trajectories, and historical turning points in the early PRC” w „Frontiers of History in China”. Niestety, ale po angielsku...
    3. Czekam teraz na twoje odpowiedzi!
  • 2015-07-14 09:11 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czekaj sobie, czekaj... :)

    Tradycyjnie nie odpowiedziałeś na moje pytania.
    Skoro wszystkie współczesne myśliwce są jednocześnie nocnymi i dziennymi, dlaczego podałeś podział samolotów myśliwskich na: nocne i dzienne? O samochodach też piszesz, że są nocne i dzienne? :)))
    Nie podałeś żadnej nazwy prywatnej firmy działającej w Chinach w czasie Rewolucji Kulturalnej. Dlaczego? Przecież to jest proste, bierzesz kopiujesz, wklejasz... a może to jednak nie jest takie proste? ;)

    Nie prościej przyznać się do pomyłki? Umiesz w ogóle przyznawać się do błędu?
  • 2015-07-14 10:08 | znafca tematu

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless1

    jak już nic nie masz do powiedzenia to czepiasz się szczegółów.
  • 2015-07-14 17:55 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Wytłumaczyłem ci już, ze dziś produkuje się zasadzie tylko myśliwce nocne.
    2. Podałem ci źródła, w których znajdziesz więcej. Zrozum, że ja nie jestem dla ciebie darmowym źródłem wiedzy!
    3. „znafca tematu” wyjaśnił już ci, że jak już nic nie masz do powiedzenia to czepiasz się do nieistotnych dupereli.
  • 2015-07-14 19:28 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Jesteś darmowym źródłem rozrywki, nie wiedzy. Chyba, że masz na myśli wiedzę alternatywną. ;)

    Przypominam napisałeś, że dzisiejsze myśliwce dzielą się na... dzienne i nocne. Podaj więc źródło tej klasyfikacji.
    Podaj także przykład chociaż jednej prywatnej firmy działającej w Chinach w czasach Rewolucji Kulturalnej.
    Czyżby przerosło? :)))

    Jak nauczysz się przyznawać do błędu, będziemy mogli dyskutować o sprawach istotnych, jak na przykład o budownictwie w czasach PRL. Wiesz już jaką wyznaję zasadę?
  • 2015-07-14 19:59 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Zacytowałem ogólną klasyfikacje samolotów myśliwskich. Dziś też znajdziesz w encyklopediach informację o tym, że nadwozia samochodów mogą być wykonane metalu, tworzy sztucznych oraz z drewna mimo iż drewnianych nadwozi praktycznie się dziś już nie produkuje.
    2. Nie mam czasu na przeszukiwanie rejestrów chińskich firm z lat 1970tych. Ale mogę dać ci informacje, gdzie takowe rejestry można przejrzeć. Niestety, obecnie tylko w Chinach i po chińsku (mandaryńsku), a więc jeśli chceez te informacje, tu musisz mi zapłacić albo za podróż do Chin, albo też za wynajęcie Chińczyka, który za mnie przejrzy te rejestry.
    3. Gdyby nie domy zbudowane w PRLu (od Bieruta po Jaruzelskiego), to większość Polaków nie miała by wciąż mieszkań z łazienkami.
    4. Wyznajesz zasadę nieprzyznawania się do popełnionych błędów i czepiania się do nieistotnych dupereli. :-(
  • 2015-07-14 20:18 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    P.S.
    1. Nazwy tych firm znajdziesz Fraglesie n.p. w: Lowell Dittmer „Liu Shao-Chi (sic) and the Chinese Cultural Revolution: The Politics of Mass Criticism”, University of California Press, 1974. Niestety, ale autor ma w niej problemy z transkrypcją chińskich nazw i nazwisk na alfabet łaciński, a więc nie będę ich tu kopiować „dosłownie”.
    2. Czekam więc na opowiedzi na moje pytania!
  • 2015-07-15 08:46 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Widzę, że zaczynasz odpuszczać...
    Otóż zacytowałeś klasyfikację, ale bezrefleksyjnie. Jako laik nie mogłeś wiedzieć, że dzisiaj nie funkcjonuje już podział na myśliwce dzienne i nocne. Tak samo jak nie funkcjonuje już podział na samoloty myśliwskie odrzutowe i śmigłowe (II wojna, Korea).
    Nie kolego. Masz strasznie dużo czasu, co widać po aktywności na tym forum. Po prostu po przeszukaniu kilkuset stron doszedłeś do wniosku, że znalezienie prywatnych firm w Chinach czasów Rewolucji Kulturalnej jest niemożliwe. Poczytaj na czym ona polegała i jakie były jej skutki. Ilu ludzi w tym czasie zamordowano. Jak niszczono zabytki. O ile spadła produkcja przemysłowa. Sprawdź co to był Wielki Skok. I czym się skończył.
    I nie przejmuj się tak. O ile w temacie lotnictwa jestem... oblatany. :) Po prostu od lat się tym interesuję, to sprawę Chin znam bardziej pobieżnie. Owszem mam tam rodzinę i miałem okazję ich odwiedzić, ale i tak musiałem się w temacie dokształcić. Nie każdy jest omnibusem. Nie musisz się na takiego kreować. :)
    I nie chodzi o czepianie się dupereli, ale o pewne zasady, stosowane w czasie dyskusji. Nie kłamiemy, nie manipulujemy danymi, nie kwestionujemy sprawdzonych źródeł, nie idziemy w zaparte.

    Co do PRL-owskiego budownictwa. W czasach Gomułki budowano stosunkowo mało mieszkań (1,7 mln) i miały one wyjątkowo niski standard. Za czasów Gierka zbudowano rekordowe 2,6 mln mieszkań. Królowała typizacja, unifikacja, wielka płyta. Dramatyczna była jakość wykończenia. Nikt nie dbał o infrastrukturę (ulice, place zabaw, przedszkola, szkoły, sklepy, komunikacja, czy nawet oświetlenie, czasami przez lata plac budowy wokół bloków był nieuprzątnięty!). Lekceważono wszelkie normy dotyczące termoizolacji (zaczęto to zmieniać w latach 90-tych). Niestety przez dekadę nie udało się zaspokoić potrzeb mieszkaniowych. Było to jedną z przyczyn strajków w 1980 - kłopoty mieszkaniowe ludzi młodych. Nie mieli oni szans na mieszkanie z zakładu pracy, bo te dostawili ludzie z większym stażem, nie było ich stać na zakup na wolnym rynku, nie istniało już budownictwo kwaterunkowe zlikwidowane w 1976. Dlatego czas oczekiwania wynosił kilkanaście lub więcej lat. Przykładem jestem ja osobiście, który pomimo pełnego wkładu, nigdy nie doczekał się na mieszkanie. Dopiero w latach 90-tych III RP zwróciłam mi zrewaloryzowany wkład i mogłem kupić mieszkanie na wolnym rynku.
  • 2015-07-15 11:04 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Znów: czepiasz się nieistotnych szczegółów. Po prostu każda klasyfikacja z czasem staje się przestarzała. Przecież dziś najważniejszy podział samolotów myśliwskich jest na te, które są wyprodukowane w technologii „stealth”, czyli są słabo 'widoczne' dla radarów i pozostałe. A o tym jakoś nawet nie wspomniałeś, chociaż kreujesz się, na postawie literatury, na eksperta z zakresu lotnictwa.
    2. Na temat Rewolucji Kulturalnej w Chinach wiem sporo, jako że odbywała się ona w czasach, kiedy studiowałem, a wtedy chodziłem do chińskiej ambasady i otrzymywałem tam informacje na jej temat (w językach rosyjskim i angielskim) oraz słuchałem także BBC czy RWE. Wbrew temu co piszesz, wiele firm prywatnych funkcjonowało w Chinach podczas tejże rewolucji. Nie wiesz zapewne, ze miała ona miejsce głównie w Pekinie, a w wielu prowincjach została ona po prostu zakazana przez lokalne władze wojskowe.
    3. Jak to już pisałem, nie jestem ekspertem w zakresie transkrypcji nazw chińskich na alfabet łaciński, a poza tym, to aby podać ci te nawy, w ich poprawnej formie, musiałbym konsultować się z kimś, kto zna dobrze nie tylko język chiński, .ale też chińskie prawo. Jak pisałem: wpłać mi na konto jakieś 100 tys. zł, a dostaniesz to, co chcesz...
    4. Ad budownictwo: Gomułka wybudował, jak to przyznajesz, prawie 2 miliony mieszkań, a Gierek prawie 3 miliony. Były to wszystko mieszkania z bieżącą wodą, w olbrzymiej większość z łazienkami. Osiedla z tych czasów do dziś wyróżniają się duża ilością zieleni, podsiadaniem infrastruktury typu szkoły czy przedszkola, pawilony handlowe a przede wszystkim zieleń. Zgoda, potrzeby mieszkaniowe były wówczas wciąż do końca nie zaspokojone, ze względu na ogromny zastój w tej dziedzinie we latach międzywojennych oraz ogromne zniszczenia wojenne. Niemniej dziś, gdyby te miliony Polaków nie opuściły ostatnio Polski, to mielibyśmy w Polsce ogromny problem mieszkaniowy, który został złagodzony tylko poprzez to, że miliony Polaków opuściły Polskę z powodu bezrobocia i niskich płac. Przecież realna stopa bezrobocia w Polsce wynosi od lat dobrze ponad 30%, jako iż do tych oficjalnych ok. 10% należy dodać co najmniej drugie tyle osób, które z powodu tragicznej wręcz sytuacji na polskim rynku pracy uciekły na wcześniejsze renty oraz emerytury oraz drugie tyle osób, które z powodu braku pracy w Polsce, zmuszone zostały zmuszone do emigracji albo w ogóle zrezygnowały z wejścia na rynek pracy po ukończeniu edukacji. Dlaczego więc unikasz tego najważniejszego dziś problemu Polski i Polaków, a tylko wciąż wynajdujesz „w pocie czoła” tzw. tematy zastępcze?
  • 2015-07-15 12:39 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    :))) Nie wchodź znowu na grząski dla siebie grunt. Stealth, to taki trochę wyświechtany termin, który możesz spotkać w mediach popularnonaukowych. Liczy się SPO (skuteczna powierzchnia odbicia). Wiedziałeś, że F-16 ma ją o połowę mniejszą od Mig-29? A skoro tak się upierasz przy różnych klasyfikacjach, to są jaszcze myśliwce pionowego startu i lądowania, skróconego startu itd.

    Skoro tyle wiesz o Chinach, to podaj w końcu 1 nazwę prywatnej firmy. :) A może jednak własność prywatną zlikwidowano na kilkanaście lat całkowicie? Zastanów się...

    Prawie robi dużą różnicę. W sumie do liczb, które podałeś brakuje im... prawie 1 miliona mieszkań. Polacy, którzy wyjechali, zostawili tutaj swoich małżonków i dzieci, które mieszkają w swoich mieszkaniach, rzadziej wyjeżdżały całe rodziny. Rotacja jest duża, jedni wyjeżdżają, inni wracają. Te PRL-wskie osiedla to są blokowiska, 10-cio i więcej piętrowe, na obrzeżach miast. Dzisiaj wyglądają przyzwoicie. Przez ostatnie 20 lat bloki remontowano, ocieplano, wymieniano okna, instalacje, w okolicach budowano, nowe drogi, parkingi, parki, place zabaw, szkoły, przedszkola, sklepy, czyli to wszystko o czym zapomniał PRL.

    Dam Ci przykład mojej krewnej. Lata 70-te. Młode małżeństwo w dużym mieście gnieżdżące się z rodzicami w małym mieszkanku. Wreszcie upragnione własne mieszkanie na nowym blokowisku. Jakość fatalna, w lecie gorąco, w zimie temperatura spadała do 14 stopni, ale co tam. Za chwilą jedno, potem drugie dziecko. Kobieta ląduje na urlopie wychowawczym. Mijają miesiące, lata, a na osiedlu brak wszystkiego. Jeden sklepik z ciągłymi kolejkami, brak chodników, nawet droga nie skończona, brak latarni!. Kuleje komunikacja, jedna przepełniona linia. Dojazd do centrum trawa ponad godzinę. Kobieta nie nie może wrócić do pracy, bo przedszkole dalej jest w planach, a nie ma z kim zostawić dzieci. Na szczęście mąż nieźle zarabia i do pierwszego wystarcza. Po społecznym proteście państwo zaczęło wreszcie budować szkołę, ale ta pracuje na 2 zmiany i jest przepełniona, klasy po 35-40 uczniów. Po kilku wypadkach uprzątnięto także plac budowy, bodaj po 3-4 latach od zakończenia. Kobieta wróciła do pracy dopiero po wielu latach, jak dzieci wylądowały w szkole. Na tym osiedlu było kilka tysięcy takich rodzin...
    Dzisiaj to osiedle wygląda przyzwoicie. Wszystko odnowione, zadbane. Niezła infrastruktura. Na początku lat 90-tych nikt tam nie chciał kupić mieszkania, dzisiaj popyt jest znaczny. Ale to już są całkiem inne bloki, niż te PRL-owskie. Ze starych tylko ściany nośne zostały.
    Nie mieszkasz w Polsce, to nie wiesz, jakim problemem w latach 90-tych były PRL-wskie blokowiska. Niektóre są do dzisiaj.
  • 2015-07-15 14:31 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Spory o klasyfikację samolotów przemieśmy lepiej na jakieś forum lotnicze.
    2. Chiny są bardziej kontynentem niż państwem. W Pekinie mogła trwać w najlepsze tzw. rewolucja kulturalna, a w takim n.p. Dandongu, przy granicy z Koreą, nie widziano wówczas ani jednego „hunwejbina”. ;-)
    3. Co ci da taka nazwa „Warsztat Krawiecki Pana Łonga” w Harbinie? Albo też „Pralnia Rodziny Żang” w Wuhanie? Albo też „Biuro pisania podań Pana Ksjudżing” w Dalianie? Tłumaczę te nazwy na polski, a więc nie jest to dokładny odpowiednik oryginalnych chińskich nazw tych firm.
    4. W PRLu wybudowano więcej mieszkań niż ty podajesz, jako że powstało tym czasie mnóstwo nielegalnych oraz półlegalnych domów jednorodzinnych. Poza tym, to PRL-owskie bloki miały solidną konstrukcję, a brakowało in tylko „odpicowania”, na które przyszedł czas dziś, jako że bardziej się opłaca remontować mieszkanie w starym bloku niż kupić takowe w nowym, wybudowanym metodą „oszczędnościową” przez na ogól mało uczciwego prywatnego „dewelopera”.
    5. Twój przykład jest tendencyjny. Co ma dziś robić w Polsce młode bezrobotne i bezdomne małżeństwo? Iść za radą prezydenta Komorowskiego i wziąć pożyczkę z banku? Nie bądź śmieszny... :-(
    6. Blokowiska są problem na całym świecie. Nawet w Portugalii znajdziesz dzielnice semi-slumsów, zamieszkałe głównie przez przybyszów z byłych kolonii. O Paryżu czy Londynie już nie wspomnę... A poza tym, to w Europie Zachodniej narasta wciąż problem mieszkaniowy, jako że budowanie nowych mieszkań dla imigrantów z III świata nie rozwiązuje problemu mieszkaniowego, jako że te mieszkania są w błyskawicznym tempie dewastowane i trzeba je albo zaraz po wybudowaniu remontować, albo też je burzyć i budować nowe. Podobnie jest dziś też w Australii. Po prostu rynek, szczególnie na pracę i mieszkania, tworzy zawsze więcej problemów, niż je rozwiązuje... :-(
  • 2015-07-15 15:26 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    O lotnictwie na poważnie mogę dyskutować z kimś, kto jest w temacie, a nie uczy się w trakcie dyskusji. Tak samo nie podyskutuję z Tobą o wartości bojowej pancernika Iowa vs Yamato. :)
    Nie interesuje mnie żaden jednoosobowy zakład krawiecki gdzieś pod Tybetem. Chyba nie zrozumiałeś tematu.

    W PRL-u robiono taki myk. Był rok 1977. Stał świeżo wybudowany blok w stanie surowym. 4 piętra, po 2 mieszkania na piętro w klatce, każde po 60 m2. Przyszła decyzja, żeby wyrobić plan, trzeba dodać 3 mieszkanie na poziom. Wybito drzwi, wsadzono dodatkowe ścianki działowe... :)
    Bloki z wielkiej płyty były złej jakości, fatalnie wykończone. Często rozchodziły się płyty, powstawały szczelin. Czasami brak było tynków, kładziono od razu tapety. Pod względem architektonicznym to była masakra. Okna były krzywe, drewniane, nieszczelne. Rurki puszczano na zewnątrz ścian. Drzwi wejściowe z dykty. Oszczędzano na wszystkim. Fuszerki budowlane były symbolem PRL-u. Kręcono nawet o tym filmy. To co był na zewnątrz bloków opisałem wyżej.
    Ten cały syf, drożyzna, brak perspektyw, braki w zaopatrzeniu cenzura i totalitaryzm, doprowadził do wybuchu społecznego niezadowolenia w 1980.
    Mój przykład jest z życia wzięty. Jest to słynna historia, opowiadana przez krewną przy każdej okazji. Z resztą miałem okazję widzieć to na własne oczy. PRL tworzył problemy, z którymi potem dzielnie walczył (np. ukryte bezrobocie). Nie twierdzę, że dzisiaj nie ma problemów mieszkaniowych czy finansowych.
    Znowu idziesz w zaparte? Znasz zasady.
  • 2015-07-15 20:17 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Rejterujesz więc z dyskusji na temat lotnictwa. OK - to nie to forum!
    2. Większe prywatne firmy były wówczas w Chinach, podobnie jak w Polsce, formalnie spółdzielniami albo też ukryte pod nic nie mówiącymi nazwami. Co ci mówi n.p. nazwa Inco-Veritas? Ja wiem, że to był prywatny biznes Bolesława Piaseckiego, ale spróbuj coś o tej firmie znaleźć po angielsku. A jakby ci ktoś powiedział, ze w PRLu istniały spółki akcyjne, to byś też w to nie uwierzył, także w to, że polskie firmy grały wówczas na londyńskiej giełdzie a więc musiały być one zarejestrowane jako formalnie prywatne spółki. A były takie - n.p. Polimex-Cekop S.A. Zagraniczni klienci myśleli często, że Cekop (skrót od Centrala Eksportu Kompletnych Urządzeń Przemysłowych - tak, kiedyś Polska takowe eksportowała!) jest własnością Pana Cekopa i pisali listy do tej firmy zaczynające się od „Dear Mr. Cekop”... ;-)
    3. Pancerniki były przeżytkiem już w I Wojnie Światowej – jedyna większa bitwa, w której wzięły one udział, zakończyła się, jak to powinieneś wiedzieć, remisem, a biedna zacofana Turcja zatopiła kilka pancerników brytyjskich, uszkodziła następne kilka oraz uszkodziła nowoczesny brytyjski krążownik liniowy (HMS Inflexible) stawiając relatywnie tanie pola minowe.
    4. Dzisiaj powszechne jest w „wolnej” Polsce dzielenie większych pokojów na kilka, aby pomieścić w nich więcej lokatorów.
    5. Jak to może być, że te podobno krzywe bloki z wielkiej płyty się nie zawaliły, a mieszka się w nich całkiem wygodnie (przez rok wynajmowałem mieszkanie w takim „mrówkowcu” z wielkiej płyty na Wrzecionie i byłem z niego bardzo zadowolony).
    6. Ów wybuch społecznego niezadowolenia w roku 1980 spowodowany był głównie tym, że oczekiwania Polaków rosły wtedy szybciej niż możliwości ich zaspokojenia oraz że nikt nie bał się wtedy strajkować, jako że nikt się wówczas nie obawiał, że przez strajk straci pracę. Dziś problem strajkowy rozwiązano w „wolnej” i „demokratycznej” Polsce radykalnie, wprowadzając powszechne bezrobocie, a więc przeciętny polski pracownik po prostu boi się nawet pomyśleć o strajku, jako że strajk oznacza z miejsca lokaut a więc automatyczna utratę pracy i zarobku...
    7. Ten twój przykład niczego nie dowodzi. Nie odpowiedziałeś mi na pytanie,: co ma dziś robić w Polsce młode bezrobotne i bezdomne małżeństwo? Iść za radą prezydenta Komorowskiego i wziąć pożyczkę z banku? Nie bądź śmieszny... :-(
    8. Rozumiem, że według ciebie nie ma dziś w Polsce problemu mieszkaniowego, nie ma bezrobocia, w tym także nie ma ukrytego bezrobocia i że generalnie „byczo jest”. To dlaczego miliony Polaków uciekają z Polski?
  • 2015-07-15 20:19 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    P.S. Podałem ci nazwy tych firm, a ty udajesz, że tak nie było...
  • 2015-07-16 12:06 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    A kto napisał: "Spory o klasyfikację samolotów przemieśmy lepiej na jakieś forum lotnicze." I ja o lotnictwie mam rozmawiać z ignorantem, który widzi współczesne myśliwce dzienne i nocne i kilka dni mu zabiera, żeby się zorientować, że to były stare czasy? :))) Nie żartuj sobie.
    Nie zauważyłeś, że piszę o II wojnie? Gdyby pancerniki nie miały znaczenia to Bismarck nie wiązałby połowy Home Fleet przez kilkanaście miesięcy a USA nie budowałaby pancerników typu Iowa, żeby zrównoważyć potęgę Yamato. Przeczytaj o odmiennej roli pancernika na Pacyfiku i Atlantyku. I aspekcie psychologicznym / odstraszającym. Wtedy zauważysz, że zmierzch tychże nadszedł pod koniec II wojny.

    Dalej nie potrafisz znaleźć jednej prywatnej firmy spośród milionów funkcjonujących w Chinach w tamtych czasach?
    A potrafisz znaleźć jakąś współczesną prywatną chińską firmę? Chociaż jedną?

    O dzisiejszej wolnej Polsce nie masz żadnego pojęcie, bo od 35 lat tutaj nie mieszkasz. Nie wiesz więc jakie są trendy w budownictwie, nie masz pojęcia, że ludzie skłaniają się do otwartych przestrzeni, nie zorientowałeś się, że w Polsce panuje moda na ucieczkę z miasta do domów jednorodzinnych.
    W PRL-u ludzie mieszkali w za małych za ciasnych mieszkaniach. Wprowadzono normatyw mieszkaniowy. Dwupokojowe mieszkanie o metrażu 34,2m2 określane było mianem M-3. Oznaczało to, że dla 3 osób przygotowano 2 pokoje: duży - 11,18 m2 i mały - 8,55 m2, przedpokój, łazienkę - 4,70 m2 i mikroskopijną kuchnię - 3,4 m2. Fajnie? Dzisiaj przeciętne mieszkanie to 70 m2. A ponad połowa Polaków mieszka w domach jednorodzinnych. W 2014 wybudowano ponad 78 tys. domów jednorodzinnych. Mało? Jak to się ma do gierkowski klitek, budowanych na szybko, byle jak, bez infrastruktury?
    Bloki z czasów PRL są w fatalnym stanie technicznym (odsyłam do raportów). W modernizację włożono już olbrzymie pieniądze i jakoś to funkcjonuje. Ostatnio zarządzono kontrolę budynków z wielkiej płyty w celu oszacowania ile lat jeszcze postoją. Generalnie skorupa jest dobrej jakości, w PRL-u kulało wykończenie. Instalacje, okna, izolacje, dachy są już dawno nowe.
    Wybuch nastąpił po 4 latach stopniowo pogłębiającej się zapaści. W 1976 Gierek ogłosił kryzys, wprowadził kartki, pojawiły się kolejki, braki w zaopatrzeniu, stopniowo podnoszono ceny, robiąc różne tricki, np. wprowadzano na rynek nowe masło extra o 20% droższe od zwykłego (a niczym się nie różniące oprócz opakowania), po czym wycofywano stare.
    Generalnie bezrobocie nie jest już w Polsce problemem, wynosi 10% (ile w Portugalii?). Problemem są zbyt niskie zarobki w stosunku do dobrej (nie tak jak za czasów PRL-u) wydajności pracy.
    Co do bezdomnych, to nie mam zielonego pojęcia. Są odpowiednie służby (Ośrodki Pomocy Rodzinie), do nich zwróć się z zapytaniem. Liczba bezdomnych w Polsce to około 50 tyś. 70% to mężczyźni w wieku 41-60 lat z reguły nie będący w związku. Młodych małżeństw bezdomnych praktycznie nie ma.
    Pytasz dlaczego Polscy wyjeżdżają? Bo mogą. Nie ma granic. Nie ma ograniczeń w podejmowaniu pracy, a zarobki w starej UE są wyższe. Ty też uciekłeś i to z PRL-u. Wtedy wyjechać na Zachód chcieli wszyscy oprócz nomenklatury.
  • 2015-07-16 17:54 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Beznadziejnie się wciąż powtarzasz! :-(
    1. To ty nie masz pojęcia o lotnictwie, skoro nie wiesz, że klasyfikacja samolotów myśliwskich jest umowna, jak zresztą każda klasyfikacja, jako że każdy myśliwiec z uszkodzonym radarem jest w praktyce myśliwcem dziennym.
    2. Poza tym, napisałem ci wyraźnie, że pancerniki były anachronizmem już podczas I Wojny Światowej (działały wówczas już torpedowce, okręty podwodne oraz pierwsze lotniskowce: każdy z tych typów okrętów mógł zaś zatopić już wtedy pancernik: czy to bezpośrednio czyli torpedą, czy też przy pomocy startującego z niego samolotu torpedowego albo bombowego). To, że admirałowie wciąż myśleli kategoriami okrętów pancernych, świadczy tylko o ich niereformowalnym konserwatyzmie i wrodzonej głupocie (patrz Szwejk). Niemniej Niemcy byli pierwszymi, którzy zauważyli zmierzch pancerników i to już na początku II Wojny Światowej. Na początek polecam więc Ci broszurkę z serii „Miniatury Morskie” (Epizody z Drugiej Wojny Światowej na Morzu, zeszyt 17) p.t. „Fiasko strategii admirała Raedera” (autor Andrzej Perepeczko, Wydawnictwo Morskie, Gdynia 1960). Nie przepadkiem przecież admirał Doenitz, najlepszy chyba ówczesny specjalista od okrętów podwodnych, zastąpił nie tylko Raedera, ale nawet, choć tylko na dość krotko, samego Hitlera...
    3. Podałem ci już kilka nazw PRYWATNYCH chińskich firm z lat 1970tych. Dzisiaj do największych PAŃSTWOWYCH firm chińskich należą zaś: Bank of China, Bright Food, Chery, China Three Gorges Corporation (właściciel sporej części Energias de Portugal), Chinalco (Aluminum Corporation of China Limited), CNOOC, Dongfeng Motors, Petro China, Sinochem, Sinofert, Sinopec oraz Zhejiang Expressway Company (ChRL) oraz Aerospace Industrial Development Corporation, CSBC Corporation - Taiwan, CPC Corporation - Taiwan i Wang Film (Tajwan), a do prywatnych należy tyle, że wymienię tylko te największe 10 z Chin Ludowych:
    1. Jiangsu Shagang Group
    2. Huawei Technologies
    3. Suning Appliance Group
    4. Legend Holdings
    5. Shandong Weiqiao Pioneering Group
    6. Zhejiang Geely Holding Group
    7. Dalian Wanda Group
    8. Yurun Group
    9. Xinjiang Guanghui Industry Investment Group
    10. Sanyi Group
    Przyznaje bez bicia, że słyszałem z nich tylko o Huawei i chyba o Dalian oraz o Wandzie, ale tylko tej, która nie chciała Niemca... ;-)
  • 2015-07-16 18:50 | znafca tematu

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless1
    ...Dwupokojowe mieszkanie o metrażu 34,2m2 określane było mianem M-3....

    Piszesz bujdy, M3 to bylo ok 45 do 58m². Sam mialem M3 48m²
  • 2015-07-16 19:04 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. O dzisiejszej tzw. wolnej Polsce wiem więcej niż ty, jako że z oddali widzi się szerszą panoramę,a poza tym, to ja z ostatnich 35 lat spędziłem w Polsce co najmniej jakieś 5 lat.
    2. Na ową ucieczkę z miasta do domów jednorodzinnych stać jest w Polsce, tak samo zresztą jak i w Europie Zachodniej tylko najbogatsze 5-10% ludności. Poza tym, to taki trend nie ma sensu, a nawet jest wręcz szkodliwy, jako że pod budowę tych domów jednorodzinnych zabierane są cenne tereny rolnicze, a doprowadzenie do nich infrastruktury (drogi, woda, kanalizacja, gaz oraz prąd) jest bardzo drogie, a że transport publiczny nie ma sensu w takich rzadko zaludnionych „suburbiach”, to ich mieszkańcy spędzają często pół dnia w dojazdach, zasmradzając przy tym powietrze oraz zużywając deficytowe, nieodnawialne zasoby nośników energii, na dodatek pochodzące z importu, a więc obciążające, i tak już mocno ujemne, saldo wymiany Polski z zagranicą. :-(
    3. Normatywy mieszkaniowe obowiązują dziś n.p. w Singapurze, a ich wprowadzenie w Europie jest tylko kwestią czasu.
    4. W Portugalii też stosuje się skróty typu T1 (1 sypialnia), T2 (2 sypialnie) etc.
    4a. I co z tego, że te mieszkania PRLowskie były małe? I tak były one ogromnym krokiem naprzód w stosunku do tego, co było przed wojną, kiedy to większość Polaków nie miała w domach ani kanalizacji, ani też bieżącej wody. Przykładowo: polskie miasta posiadające wodociągi: rok 1986 - 775, a tylko 164 w roku 1938, kanalizację rok 1986 - 700, a w roku 1928 tylko 120, gazową rok 1968 - 429, a w roku 1938 tylko 106, elektryczną w roku 1968 - 813 na 813, a w roku 1938 tylko 481.
    5. Przed wojną znaczna większość Polaków mieszkała w domach jednorodzinnych. I co z tego? To były domy na ogół bez bieżącej wody i bez kanalizacji, często nawet bez elektryczności...
    6. Bloki z czasów PRL są na ogół w znacznie lepszym stanie technicznym niż olbrzymia większość wybudowanych przez prywatnych tzw. deweloperów po roku 1989. A domy sprzed ćwierci i więcej wieku trzeba remontować, nie tylko w Polsce. Mieszkam pod Lizboną w kilkupiętrowym bloku z końca lat 1970tych, który niedawno został gruntownie odnowiony: i w środku i z zewnątrz, łącznie z wymianą instalacji.
    7. Wybuch niezadowolenia nastąpił w PRLu po latach ogólnoświatowego kryzysu. Błędem ekipy Gierka było nie tylko nadmierne zadłużenie Polski (ale o wiele mniejsze niż dziś) ale także forsowanie tzw. propagandy sukcesu, zamiast wytłumaczenia Polakom, że na całym świecie jest kryzys i że w związku z tym trzeba ograniczy swoje oczekiwania materialne. Negatywną rolę odegrała tu także zachodnia propaganda (RWE, BBC, Głos Ameryki etc.) oraz kościół, podjudzając Polaków przeciwko ówczesnej władzy, ale nie proponując żadnego pozytywnego programu naprawy Rzeczypospolitej.
    8. Takie tricki, jak wprowadzanie na rynek nowego masła 'extra' o 20% droższego od zwykłego (a niczym się nie różniące oprócz opakowania), po czym wycofywanie starego, obserwuję na tzw. Zachodzie od ponad 30 lat.
    9. W Polsce bezrobocie jest ogromnym problemem i od roku 1990. Nie chodzi tu o oficjalną stopę bezrobocia, która zresztą w Polsce wynosi obecnie zaledwie 7,9% (oficjalne dane OECD oraz MOP-ILO, oparte na odpowiednio spreparowanych statystykach GUSu), ale o realną, wynosząca dziś w Polsce dobrze ponad 20% (osoby, które przepracowały zaledwie parę godzin w danym tygodniu, osoby które zrezygnowały z szukania pracy z powodu jej absolutnego braku, członkowie rodzin właścicieli karłowatych gospodarstw rolnych czy też jednoosobowych mikro-firm etc. plus osoby, które gdyby nie wyjechały, byłyby w Polsce bez pracy etc.).
    9a. W Portugalii oficjalna stopa bezrobocia jest nieco wyższa niż w Polsce (wynosi ona ok. 13%), ale w Portugalii zasiłek dla bezrobotnego wynosi ponad połowę jego ostatnich zarobków, a w Polsce nie dość, że jest on poniżej minimum socjalnego, to na dodatek przysługuje on tylko mniej niż 1/5 bezrobotnych.
    10. Bezdomność w Polsce jest problemem wstydliwie ukrywanym przez władze, ale widocznym aż zbyt dobrze w większych miastach. Widzę, że nie masz pojęcia o prawdziwych rozmiarach tego problemu, skoro odsyłasz mnie do oficjalnych, a więc z definicji mocno zaniżonych statystyk.... Młode bezdomne małżeństwa mieszkają zaś dziś w Polsce z reguły kątem u rodziców albo uciekają z Polski.
    11. <b>Dlaczego Polacy wyjeżdżają? Gdyż nie widzą dla siebie przyszłości w Polsce</b>, tak samo, jak ja jej nie widziałem w roku 1981, widząc, że wtedy, tak jak dziś, pieniądze uciekają z Polski na Zachód, a więc podążyłem wówczas tą samą drogą, którą pieniądze wyjeżdżały wówczas i dziś wyjeżdżają z Polski. <b>Tak samo jak dziś wyjechać na Zachód chcą praktycznie wszyscy Polacy oprócz tzw. nomenklatury:</b> zawodowych polityków, wyższych urzędników (w tym wojska i policji) i kleru wraz z ich rodzinami, <b>tak samo chcieli zwyczajni Polacy wyjechać z Polski za zaborów, przed wojną czy też za czasów kryzysu lat 1970. i 1980. :-(
  • 2015-07-17 10:47 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Oczywiście, że klasyfikacja samolotów jest umowna. Ty natomiast wyskoczyłeś, że dzisiejsze samoloty myśliwskie dzielą się na dzienne i nocne. Ubawiłeś mnie tym wspaniale. Drugi raz mnie bawisz, kiedy próbujesz się z tego wykręcić, np. twierdząc, że przecież w Korei latają jeszcze samoloty bez radarów (sic!). A wiesz, że ja widziałem na pokazach Spitfire i Mustanga? Oba latały. Chyba się więc z Tobą umówię, że do klasyfikacji musimy jeszcze dodać samoloty myśliwskie śmigłowe. :)))) Dajesz popalić...

    Chciałbym Ci także uzmysłowić kolejną ignorancję. Podczas I wojny samoloty pokładowe z lotniskowców miały bardzo niską sprawność boją. Wykorzystane były praktycznie tylko raz w 1918 w ataku na bazę sterowców. O atakowaniu torpedami innych okrętów nie było wtedy nawet mowy. Doczytaj sobie. :)))
    Dopiero szersze wykorzystanie samolotów pokładowych przez Japończyków zmieniło sytuację. Natomiast prawdą jest, że pancerniki nie odegrały większej bezpośredniej roli (poza rolą odstraszającą/psychologiczną/imperialną) ani w I ani w II wojnie ani nigdy. Bo nie taką rolę im przeznaczono. Pancerniki, potem lotniskowce, stanowiły o potędze państwa. Dlatego USA podczas II wojny budowały najdoskonalsze pancerniki typ Iowa. Przezbrojone służył jeszcze przez wiele lat. Ale to są już niuanse, zbyt subtelne dla laika. Zresztą punktem wyjścia do dyskusji była moja teza o wyższości Iowa nad Yamato, a nie kwestionowanie czy wywyższania przydatności pancerników w ogóle. Zauważ, że każde państwo prowadzące wojnę na morzu dysponowało pancernikami: USA, Japonia, W. Brytania, Francja, Niemcy. I nie denerwuj się tak. ;)

    Bank of China jest prywatny. W latach 60-70 znajdował się w brytyjskim Hong-Kongu i na Tajwanie. Pomyliłeś Chiny Ludowe z Tajwanem. Co teraz wymyślisz? :)))
    Miałeś mi podać JEDNĄ nazwę prywatnej firmy w Chinach z lat 60-70? Poddajesz się? :))))

    Mówisz, że w ciągu ostatnich 35 lat spędziłeś w Polsce aż 5???? I chcesz dyskutować o realiach z osobą, która tu mieszka na stałe? Jaja sobie robisz?
    50% ludności w Polsce mieszka w domach jednorodzinnych. Nie 5-10%. O planach zagospodarowania pewnie też nie słyszałeś?
    Wiesz, że 100 lat temu w Polsce nie było ogrzewania gazowego? To się nazywa postęp. Bloki PRL-wskie są w niezłym stanie, ale tylko dzięki miliardom złotych na modernizacje po 1989. Powstały specjalne kredyty, fundusze finansujące modernizację. Same mieszkania olbrzymimi nakładami, wyremontowali mieszkańcy (nowe okna, instalacje, podłogi, tynki, drzwi itd). Znowu idziesz w zaparte? Bo zabolało?
    Błędem Gierka było pozwolenie na życie na kredyt. To samo zrobili Grecy. Czasami mam wrażenie, że Gierek był zachodnim agentem i zrobił to celowo. ;)
    Umawialiśmy się, że nie będziemy kwestionować oficjalnych danych. Po prostu nie mamy lepszych. GUS podaje metodologię i na jej podstawie generuje wskaźniki. Nikt tego nie kwestionuje. Natomiast jeżeli chcesz iść w stronę absurdu, ja również mogę napisać, że w Polsce nie ma już ani jednego PRL-wskiego bloku... tylko dokąd zaprowadzi taka dyskusja?
    Uciekłeś z kraju bo musiałeś, nie widziałeś przyszłości w zrujnowanej przez komunistów Polsce. Nie miałeś odwagi wrócić na stałe. Stąd nerwy i frustracje. Dzisiaj ludzie wyjeżdżają bo mogą. Wyjeżdżają i wracają. Nie ma granic, zakazów. Co ciekawe mnóstwo Ukraińców i Białorusinów przyjeżdża do Polski.
  • 2015-07-17 22:22 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Napisałem, że samoloty myśliwskie dzielą się na dzienne i nocne. I jest to wciąż prawdą, jako że praktycznie każde większe lotnictwo wojskowe posiada dziś na swym stanie samoloty myśliwskie NIEnadające się do wykonywania zadań bojowych w nocy czy też w warunkach złej pogody – są to albo samoloty starszych typów, albo też z uszkodzonym radarem (systemem nawigacji). Korea Północna była tu tylko przykładem – znacznie gorzej jest w Afryce czy też Ameryce Południowej. I nie chodzi tu o samoloty zabytkowe, a odrzutowce z lat 1960. czy nawet 1970. oraz nowsze samoloty, ale z uszkodzonym systemem nawigacji i naprowadzania rakiet na cel. Poza tym, to bojowe samoloty śmigłowe są wciąż na wyposażeniu lotnictw wojskowych. Oczywiście, nie są to dziś myśliwce przewagi powietrznej, ale n.p. samoloty szturmowe, takie jak n.p. Embraer EMB 314 Super Tucano (na wyposażeniu nie tylko lotnictw wojskowych państw III świata, ale nawet i USAF). Ty, oczywiście o takowym samolocie nigdy nie słyszałeś, ale cóż, nie każdy musi być znawcą lotnictwa! ;-)
    2. Zgoda, podczas I wojny samoloty startujące z lotniskowców miały relatywnie niską sprawność bojową, niemniej gdyby miały one taką możliwość, to mogły by zatopić okręt liniowy, szczególnie zakotwiczony w jakiejś zatoczce. Zgoda, tak się nie stało, ale stać się mogło.
    3. Pancerniki służyły jako „okręty przewagi na morzu”, jako że były one w stanie zatopić każdy inny okręt, poza oczywiście podwodnymi. Pojawienie się torpedowców, okrętów podwodnych oraz samolotów, spowodowało, że były one mało efektywne już podczas I Wojny Światowej, a zupełnym już anachronizmem podczas II Wojny Światowej, o czym już zresztą pisałem. To, że admirałowie amerykańscy wciąż myśleli kategoriami XIX wieku nawet w latach 1940., świadczy zaś tylko o ich wrodzonej tępocie i głupocie Szwejk się tu kłania).
    4. Zarówno okręty liniowe typu Iowa czy też Jamato były reliktami przeszłości już w monecie ich wodowania. O czym tu więc dyskutować? I co z tego, że w XX wieku pancerniki miały n.p. USA, Japonia, W. Brytania, Francja i Niemcy? Turcja też je miała, I co z tego?
  • 2015-07-17 22:36 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Bank of China NIE jest prywatny. Poza tym, to on cały czas operował w Chinach kontynentalnych. Tylko jedna jego cześć przeniosła się na Tajwan i została sprywatyzowana w roku 1971. Bank of China do niedawna był w 100% własnością państwową, a nawet i dziś tylko około ¼ jego akcji znajduje się w rękach prywatnych. Więcej tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Bank_of_China
    2. Nazwy prywatnych firmy działających w Chinach z lat 1960-1970 podałem ci w mym wpisie z dnia 15 lipca o godzinie 14:31.
    NO I CO NA TO POWIESZ?
  • 2015-07-17 23:40 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Raz jeszcze, z poprawkami:
    Fragless
    1. Jak to już pisałem, o dzisiejszej tzw. wolnej Polsce wiem więcej niż ty, jako że z oddali widzi się szerszą panoramę, ma się dostęp do nie tylko polskich źródeł etc.
    2. I co z tego, że 50% ludności w Polsce mieszka w domach jednorodzinnych? Mają mieszkać w blokach po wsiach i małych miasteczkach? A polskie planowanie przestrzenne jest przecież od dawna oksymoronem. Wystarczy przelecieć się w nocy samolotem z Polski na zachód, północ i południe. Jeśli pod tobą będziesz widział regularne układy świateł, to znaczy że wyleciałeś już z Polski, ale jeśli wciąż widzisz chaotycznie rozrzucone światełka, to znaczy ze wciąż lecisz nad Polską. :-(
    3. I co z tego, że 100 lat temu w Polsce nie było ogrzewania gazowego? Przed wojną mieszkanie z bieżącą wodą było w Polsce luksusem. Do niedawna „komfortowe mieszkanie” w Krakowie, to było takie albo z łazienką, albo też z centralnym ogrzewaniem. Mieszkania z łazienką I centralnym ogrzewaniem uchodziły w Krakowie do niedawna za „superkomfortowe”.
    4. Wiadomo, że domy sprzed ćwierć wieku trzeba dziś remontować. Co w tym widzisz nadzwyczajnego? I co niby miało mnie zaboleć?
    5. Dziś na kredyt żyją wszyscy. Nie tylko Polska, której dług publiczny wynosi ponad 48% PKB, deficyt obrotów z zagranicą wynosi rocznie prawie 20 mld USD a dług zagraniczny ponad $365 mld USD, czyli że, że współczesna Polska jest krajem znacznie bardziej zadłużonym niż PRL, krajem żyjącym od lat na kredyt, krajem z chronicznie negatywnym bilansem wymiany z zagranicą oraz rosnącym zadłużeniem zagranicznym, które jest dziś w Polsce co najmniej 10 razy większe niż za Gierka. Nawet Luksemburg został zadłużony przez obecnego szefa KE, niejakiego Junckera, na rekordową sumę USD3,472,282,000,000 to jest USD3,696,467 (ponad trzy miliony dolarów) per capita czyli na ponad 3,443% PKB tego państwa. Przecież USA są dziś de facto bankrutem od czasu przegrania prowadzonej na kredyt wojny z Wietnamem, która tak zadłużyła USA u bankierów niewymawialnego pochodzenia, że prezydent Nixon musiał „chwilowo” zawiesić wymienialność dolara USA na złoto po stałym (niezmiennym) kursie, a co oznaczało w praktyce koniec finansowej, a co za tym idzie politycznej i militarnej hegemonii USA. Przypominam Ci też, że UK przoduje dziś na świecie, a szczególnie zaś w Europie w długu zagranicznym: ma go aż USD 9,590,995,000,000 (więcej ma tylko USA), a to jest aż USD 160,158 per capita (578,170 zł czyli dobrze ponad pół miliona) i aż 406% PKB (dane CIA, jak większość tu cytowanych). Dług wewnętrzny (publiczny) UK to jest zaś aż 90% PKB czyli USD 2,650,631,400,000 (ponad 42 tys. dolarów USA per capita czyli ponad 150 tys. zł). Te długi są w obecnej sytuacji deindustrializacji UK i oparcia gospodarki tego państwa na usługach, w tym głównie bezproduktywnych, pasożytniczych spekulacjach finansowych już nie do spłacenia, a więc UK czeka zwyczajne bankructwo, na wzór podobnie pozbawionej przemysłu i własnej myśli technicznej Grecji. Przypominam Ci też, że w roku 1970 Niemcy nie miały praktycznie długu zagranicznego, a w roku 1985 wciąż wynosił on tam tylko ok. 20 mld USD, a dziś to mają oni już ponad 5500 mld USD tego długu, czyli prawie 300 razy więcej. Nawet taki Singapur, to choć nie ma on jeszcze długu zagranicznego, ale państwo jest tam mocno zadłużone - dług rządowy wynosi tam bowiem aż 111% PKB i ponad 67 tysięcy dolarów per capita (dla porównania w Polsce te liczby wynoszą odpowiednio zaledwie poniżej 54% PKB i tylko nieco ponad 11 tysięcy dolarów per capita).
    6. Gdzie niby umawialiśmy się, że nie będziemy kwestionować oficjalnych danych? Masz na to jakiś dowód, poza twoją jednostronną deklaracją, którą ja z miejsca zakwestionowałem? Widzisz, ja statystykę miałem na studiach: zarówno Polsce jak tez i w Australii, a więc doskonale wiem, jak się te statystyki „preparuje” i jak mało można im ufać. Zaprawdę, nie rozumiem, skąd się u ciebie bierze ta wiara w zbiorową mądrość GUSu czy też Eurostatu...
    7. Powtarzam: z Polski nie uciekłem, a wyemigrowałem - najpierw do Niemiec, a jak się zorientowałem, że tam też zaczyna być nieciekawie, to, tak jak tysiące Niemców, wyemigrowałem z Niemiec: najpierwej w do Nowej Zelandii i RPA, a później do Australii. Równie dobrze możesz więc napisać, że nie widziałem przyszłości w zrujnowanej przez chadeków Republice Federalnej Niemiec, skoro, razem z tysiącami Niemców, wyemigrowałem z RFN w roku 1982. Próbowałem wrócić do Polski, jako że to jest wciąż mój kraj ojczysty, ale nie miałem szczęścia, jako że zauważałem, ze w Polsce z roku na rok jest coraz trudniej znaleźć pracę, że ceny w niej rosną, a jakość oferowanych dóbr się pogarsza, że wreszcie nikt z rządzących Polską od roku 1989 nie ma programu walki z bezrobociem i niskimi płacami, programu poprawy sytuacji mieszkaniowej, programu naprawy służby zdrowia, programu naprawy szkolnictwa, w tym szczególnie wyższego czy wreszcie, last but not last, programu odbudowy polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej, aby Polska zaczęła wreszcie konkurować nowoczesnością i jakością swych wyrobów, a nie, jak dziś, tylko niską ceną polskiej siły roboczej.
    8. Dzisiaj Polacy wyjeżdżają z Polski, gdyż nie widzą oni przyszłości w zrujnowanej przez neoliberałów Polsce. Widzą oni zaś, że żadna z liczących się dziś w Polsce partii politycznych nie ma programu walki z bezrobociem i niskimi płacami, programu poprawy sytuacji mieszkaniowej, programu naprawy służby zdrowia, programu naprawy szkolnictwa, w tym szczególnie wyższego czy wreszcie, last but not last, programu odbudowy polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej, a nie tylko dla tego, że mogą. Wręcz przeciwnie, władze zachęcają Polaków do emigracji, jako że nie są one wstanie zapewnić im ani pracy, ani też dachu nad głową. I o wiele więcej Polaków dziś z Polski wyjeżdża na stałe, niż ich do Polski wraca.
    9. Do Polski na stałe przyjeżdżają dziś tylko Ukraińcy, jako że u nich jest jeszcze gorzej niż w Polsce, ale z Białorusi, to przyjeżdżają do Polski tylko na zakupy albo w odwiedziny u rodziny.
  • 2015-07-20 15:06 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Podaj oficjalne źródło, które mówi, że współczesne samoloty myśliwskie dzielą się na dzienne i nocne i zakończmy wreszcie tę kompromitację. :))) Domyślam się, że gdzieś w Zambii mogą jeszcze latać samoloty z lat 50-tych, które nie mają urządzeń do lotów w nocy, podobnie jak lotniska, z których startują... ale chyba nie o tym dyskutujemy?

    W czasie I wojny nie było takiej opcji, żeby samolot zatopił pancernik, bo nie miał czym i jak: mały udźwig, niewielka celność, mała prędkość więc łatwy do zestrzelenia. Chyba, że masz na myśli (tak jak napisałeś) okręt cel, zakotwiczony, nieuzbrojony, nie broniony przez myśliwce. Wtedy może po wielu próbach udało by się przynajmniej cięż uszkodzić taki pancernik. Ale chyba nie o to chodzi...? ;)

    Pancerniki w czasie II wojny spełniały swoja rolę. Zmierzch nastąpił dopiero pod koniec wojny. Aczkolwiek niektóre pozostały w linii nawet do lat 90-tych, oczywiście przezbrojone. Lotniskowce z nowoczesnymi samolotami na pokładzie okazały się bardziej wydajne. Ale znowu z drugiej strony tylko 3 pancerniki zostały zniszczone na pełnym morzu, kiedy miały możliwość manewrowania, używania artylerii p.lot. i nie były chronione przez własne lotnictwo. Zresztą wszystkie 3 pancerniki miały stosunkowo słabe uzbrojenie p.lot. Zresztą zatopienie pancernika wymagało znacznych nakładów w tamtych czasach, a jak wiadomo samolot i wyposażenie oraz wyszkolenie pilota, o lotniskowcu nie mówiąc też kosztuje. Poza akcjami korsarskimi nie znam przypadków, żeby pancerniki pływał w samotności bez ochrony.
    Pierwsze słyszę, żeby zmierz pancerników miał nastąpić po I wojnie. Ale zawsze możesz mnie przekonać i podać źródło. Pamiętaj o traktacie waszyngtońskim. ;)

    Nie chodziło mi o kilka małych firemek, typu pralnia. Gościu, wbij sobie do główki, że w Chinach w czasie Rewolucji Kulturalnej zniesiono i zwalczano własność prywatną, a to że w miliardowym państwie, jakimś cudem ostało się kilka prywatnych gdzieś na prowincji jest tylko wyjątkiem od reguły.

    Jak większość stałych emigrantów po prostu cierpisz na syndrom emigranta. Usprawiedliwiasz swoją decyzję zniekształcają obraz Polski. Wg emigranta Polska to kraj biedny, z dużym bezrobocie, uzależniony od Zachodu lub Wschodu, pełen korupcji, w gorszej kondycji niż jak emigrant wyjechał. Wtedy wszystko staje się się łatwiejsze. Emigrant czuje się rozgrzeszony, nie ma dylematów, nie musi podejmować decyzji o powrocie. Oczywiście o ile jest w stanie sam siebie przekonać do zniekształconego obrazu. Ty jak widać jesteś tak trochę okrakiem. Dlatego na forum szukasz potwierdzenia. Dlatego będziesz wychwalał czasy Gierka (wtedy uciekłeś z kraju) i krytykował współczesną Polskę (do której nie masz odwagi wrócić). Przemyśl to sobie.

  • 2015-07-20 21:47 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless1
    Zacznę może od końca. Otóż ja nie cierpię na żaden wydumany „syndrom emigranta”. Widzę Polskę taką, jak ona jest: biedną, zacofaną i źle zarządzaną oraz skorumpowaną. Oczywiście, że są państwa gorzej zarządzane niż Polska i to nie tylko w III świecie. Przecież takie bogate, słabo zaludnione, nie znające wojen państwa jak n.p. Australia czy Kanada mają też ogromne zadłużenie i oficjalną stopę bezrobocia tylko o parę punktów procentowych wyższą niż biedna, przeludniona oraz zniszczona przez dwie wojny światowe Polska. Ale to mnie wcale nie cieszy. Uczono mnie bowiem w domu i szkole, że nie należy równać do najgorszych, ale do najlepszych!
    Jak to już ci tłumaczyłem - chciałem na emeryturze osiąść w Polsce, ale kiedy polscy celnicy zażądali ode mnie łapówki za zwolnienie od cła mego mienia przesiedleńczego, co mi się zresztą (zwolnienie od cła) należy jak psu buda, to zdecydowałem się z Polski znów wyjechać, po tym jak zarówno prokuratura oraz CBA i ombudsman (RPO) odmówili przeprowadzenia dochodzenia w tej sprawie, popierając tym samym korupcję i łapownictwo w polskich urzędach celnych. Zaznaczam także, że ponieważ odmówiłem dania łapówki celnikom, to moje mienie przesiedleńcze jest wciąż, czyli od ponad roku, „zaaresztowane” w polskim składzie celnym, a ja musiałem więc kupić sobie nowe ubrania, pościel, sprzęt gospodarstwa domowego, meble etc., jako że te, które przywiozłem z Australii, są dla mnie niedostępne. Z taką, doszczętnie skorumpowaną Polską, to ja nie chcę mieć nic do czynienia. Przemyśl to!
  • 2015-07-20 21:51 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Miało być: Rewolucja kulturalna ograniczała się w Chinach właściwie tylko do Pekinu, ale skąd ty możesz o tym wiedzieć? IPN o niej nie przecież nie ma nawet najmniejszego pojęcia!
  • 2015-07-20 21:59 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless (już 1)
    1. Nie obchodzą mnie jakieś sztuczne klasyfikacje, a tylko stan faktyczny. Poza tym, to nie tylko w Zambii używa się obecnie samolotów z uszkodzonymi systemami nawigacji, a wiec de facto ograniczonymi do misji wykonanych w dzień i to też tylko w dobrych warunkach atmosferycznych. Widać, ze nigdy nie byleś pilotem, choćby takim jak ja, z amatorską licencją na szybowce.
    2. Zauważ, że w czasie I WŚ obrona przeciwlotnicza też była prymitywna, a nie tylko samoloty! Nie było wtedy, jak 20 lat później, szybkostrzelnych działek przeciwlotniczych! Poza tym, to Bismarck został de facto zatopiony przez torpedy zrzucone z samolotów Fairey Swordfish, niewiele się różniących od tych, które brały udział w I WŚ.
    3. To dlaczego zdymisjonowano Raedera? Poza tym, to po II WŚ, a nawet w drugiej jej połowie, pancerniki używane były głównie jako pływające baterie dział, ostrzeliwujące wybrzeże, podobnie jak później, np. podczas agresji USA na Wietnam.
    4. Także - straty okrętów liniowych (pancerników i krążowników linowych) marynarek UK, USA, Niemiec i Japonii podczas II WŚ:
    UK: Hood zatopiony przez Bismarcka, Prince of Wales zatopiony przez samoloty, Roayal Oak i Repulse storpedowane przez okręt podwodny;
    USA: Arizona i Oklahoma zatopione przez samoloty w porcie (Pearl Harbor);
    Japonia: Kirszima, Jamaszimo, Fuso, Jamato i Musaszi zatopione zostały na oceanie przez lotnictwo;
    Niemcy: Bismarck de facto zatopiony przez torpedy zrzucone z samolotów ale dobity przez okręty nadwodne, Tirpitz zatopiony przez samoloty, Scharnhorst zatopiony przez Duke of York, Gneisenau zatopiony w Gdyni przez swoją własną załogę, Admiral Graf Spee ciężko uszkodzony przez Royal Navy i zatopiony przez swoją własną załogę, Admiral Scheer i Deutschland/Lützow zatopione przez brytyjskie bombowce.
    Tak więc podczas akcji na morzu, zatopione zostały przez inne okręty nadwodne, takie okręty linowe jak Hood (UK) oraz, Bismarck, Scharnhorst i Admiral Graf Spee (Niemcy) – łącznie 4 (słownie cztery). Pomijam tu pomniejsze floty, takie jak francuska (praktycznie nie brała udziału w ytej wojnie), włoska czy turecka oraz foty z Ameryki Południowej.
  • 2015-07-21 00:13 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless1
    Tłumaczyłem ci już przecież, że większe prywatne firmy działały wówczas w Chinach jako spółki, często z mieszanym kapitałem prywatno-państwowym.
  • 2015-07-21 09:39 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    No i co, Fraglesie?
  • 2015-07-21 11:37 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Wg mnie cierpisz na ten syndrom. To widać na pierwszy rzut oka. Wypieranie, to odruch, opisany w psychologii. I druga sprawa dlaczego nie lubisz współczesnej Polski? Jak odwiedzałeś rodzinę w latach 80-tych i na początki 90-tych to byłeś na piedestale - przyjechał bogaty wujek z Zachodu, rzucił 30 USD chrześniakowi i klękajcie narody. Centralne miejsce przy stole, wszyscy słuchali Twoich opowieści. A teraz nawet 300 USD na nikim nie robi wrażenia, jeszcze się tylko wygłupić można. To są rozterki emigranta, którego coś ominęło. A po Tobie to wszystko wyjątkowo widać. Pozostaje współczuć.

    Z tym cłem, to ściemniasz. Jak Ci się należy zwolnienie, to urząd Cię po prostu zwalnia. To jest normalne państwo prawa. Przepisy są unijne. No chyba, że tylko Ci się wydaje że spełniłeś wymagania. Masz tendencje do tworzenia alternatywnej rzeczywistości. Nie spotkałem się z żadnym przypadkiem łapówkarstwa czy utrudnień w tym temacie.

    Ależ chłopie, nie o to chodzi z tymi myśliwcami. Podział na nocne / dzienne obowiązywał jedynie przez chwilę w czasie II wojny. Aczkolwiek znam tylko 1, słownie JEDEN (doczytaj jaki) samolot myśliwski od początku projektowany jako nocny myśliwiec. Reszta była adaptowana z reguły z lekkich bombowców. Po wojnie nocne myśliwce wyewoluowały w myśliwce przechwytujące. Dlatego też na mojej twarzy zagościł uśmieszek, kiedy napisałeś o współczesnych myśliwcach nocnych (gość jest laikiem), a potem ten uśmieszek przeobraził się w uśmiech politowania, kiedy zacząłeś trwać w ignorancji, nie potrafiąc przyznać się do błędu (do tego gość ma trudny charakterek) i wymyślając coraz śmieszniejsze historie: Korea Pn, Afryka, sztuczne klasyfikacje, jestem pilotem szybowca.

    Bismarck został zatopiony przez połączone siły okrętów i samolotów. Był to jedyny swego rodzaju przypadek, kiedy pancernik walczył w pojedynkę bez osłony. Tłumaczyłem Ci już, że pancernik był częścią grupy uderzeniowej. Powinien być chroniony przez niszczyciele i myśliwce przed atakami torpedowymi i lotniczymi. Tak właśnie działo się na Pacyfiku. A do tego w 1944 USA zaczęły stosować zapalniki zbliżeniowe w artylerii p-lot. W efekcie ogień przeciwlotniczy stał się wyjątkowo skuteczny. Mieli okazję przekonać się tym piloci japońscy. Dlatego żadne amerykański pancernik nie został zniszczony w II fazie wojny. Pancernik w grupie pełnił 3 funkcje: osłaniał grupę przed ciężkimi okrętami wroga, osłaniał lotniskowce przed atakiem z powietrza, atakował cel naziemne w trakcie desantu. Ile trwała by wojna gdyby USA nie budowały pancerników? Rok dłużej? 2 lata? A może doszło by do kompromisowego podpisania rozejmu, na co do końca liczyła Japonia?
    Japońskie pancerniki głównie Yamato i Musahi zostały zatopione po rozbiciu i wycofaniu na wyspy wewnętrzne lotnictwa Japonii. Pancernik działa w grupie i musi być osłaniany.
    Doskonałym przykładem są Niemcy i wojna na Atlantyku. W drugie fazie, Niemcy wycofały swoje ciężkie okręty i przegrały bitwę o Atlantyk. I to z kim przegrały? Z małymi niszczycielami eskortowymi i korwetami. Samymi okrętami podwodnymi i torpedami nie dało się wygrać wojny. Konwoje nie musiały być osłaniane przez ciężkie okręty, bo nie było zagrożenia ze strony niemieckich pancerników czy krążowników.
    Dopiero po wojnie pancerniki z małymi wyjątkami, zostały wycofane. Zastąpiły je różne krążowniki rakietowe.

    Celowo nie wdaję się w dywagacje techniczne, piszę prosto jak to dla laika. :)
    Musisz jeszcze doczytać.
  • 2015-07-21 16:45 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Jesteś psychiatrą, że dajesz takie diagnozy i to jeszcze na odległość? Poza tym, to ja nikomu nie chcę imponować. Zrozum to wreszcie - jak chcę tylko żyć jak normalny człowiek, ale to dziś w Polsce nie jest dla mnie możliwe.
    2. Z cłem sprawa jest zaś taka, jak ją przedstawiłem. Celnik po prostu bezczelnie domagał się dania mu łapówki, a że jej mu nie dałem, to po teraz pozostali celnicy, w ramach źle pojętej solidarności zawodowej, odmawiają zwolnienia mojego mienia przesiedleńczego od cła, i to bez podania żadnej podstawy prawnej, mimo że spełnia ono wszystkie możliwe wymogi, aby być od cła zwolnione, takie jak okres mojego pobytu za granicą, data ich kupna, ich niehandlowy charakter etc. Tam zresztą są tylko książki, trochę używanych garnków i talerzy, pościel i trochę używanych ubrań i butów oraz stary komputer – wszystko praktycznie bez wartości handlowej.
    To zaś, że ty nie spotkałeś się z żadnym przypadkiem łapówkarstwa czy utrudnień w tym temacie, nie świadczy bynajmniej o tym, że nie ma dziś problemu z korupcją wśród polskich celników i co gorsza, z ukrywaniem tejże korupcji na poziomie nie tylko Służby Celnej i Ministerstwa Finansów ale także Prokuratury, CBA oraz Ombudsmana (RPO). Spełniłem bowiem wszystkie wymagania, oprócz wymogu dania łapówki celnikowi, aby możliwe było na 100% zgodne z prawem zwolnienie mojego mienia przesiedleńczego od cła.
    Zrozum też, że Polska nie jest dziś normalnym państwem prawa, jako że polskie państwo funkcjonuje dziś już tylko teoretycznie: http://prostożaglowy/ar/457717/Sienkiewicz-o-swojej-dymisji-i-slowach-ze-panstwo-polskie-istnieje-teoretycznie/.
  • 2015-07-21 16:50 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Dyskusja na temat myśliwców dziennych i nocnych nie ma sensu. Po prostu do dziś istnieją samoloty myśliwskie, które z różnych powodów nie nadają się wykonywania zadań bojowych w nocy czy też w trudnych warunkach atmosferycznych. Od razu widać, ze nigdy nie pilotowałeś żadnego statku powietrznego... :-(
  • 2015-07-21 18:19 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    ragless
    1. Przecież wyraźnie napisałem, że Bismarck został de facto zatopiony (ciężko uszkodzony tak, że utracił on swą zdolność bojową i manewrową) przez torpedy zrzucone z samolotów Fairey Swordfish, niewiele się różniących od tych, które brały udział w I WŚ, ale później „dobity” przez okręty nadwodne.
    2. Widać, że nie znasz strategii admirała Raedera, która powstała długo przed wybuchem II WŚ - budowa tzw. pancerników kieszonkowych, przeznaczonych głównie do samodzielnych „rajdów” przeciwko flocie handlowej przeciwnika.
    3. Co z tego, że żaden amerykański pancernik nie został zniszczony w II fazie II WŚ? Po prostu nie spotkał ich los włoskiego pancernika „Roma”, zatopionego przez niemiecki kierowany pocisk rakietowy (bombę kierowaną) Fritz X (zdalnie kierowaną, beznapędową bombę skrzydlatą powietrze-ziemia lub powietrze-woda, przeznaczoną głównie do zwalczania silnie opancerzonych celów morskich). Jedna z takich bomb kierowanych trafiła w śródokręcie tego pancernika, a w trzy minuty później okręt otrzymał kolejne trafienie. Wybuchł wówczas pożar, który spowodował z kolei eksplozję komór amunicyjnych i przełamanie jednostki, która ostatecznie zatonęła. Wraz z okrętem zginęło 1326 osób z załogi liczącej 1948 oficerów i marynarzy, w tym admirał Bergamini z całym sztabem. Te same bomby uszkodziły także poważnie brytyjski pancernik „Warspite”. Na szczęście dla Amerykanów, Japonia była mocno wówczas opóźniona technologicznie względem III Rzeszy i stać ja było tylko na na pilotów-samobójców (kamikadze).
    4. Zgoda, w końcowej fazie II WŚ starano się znaleźć zastosowanie dla posiadanych wówczas pancerników, stąd też używano ich do osłaniania własnych okrętów przed innymi cięższymi okrętami wroga, osłaniania lotniskowców przed atakiem z powietrza i ostrzeliwania celów naziemnych, n.p. w trakcie desantu. Ale pancerniki były potrzebne tylko tylko w roli osłony własnej floty przez okrętami liniowymi przeciwnika – pozostałe zadania wykonały bowiem już wówczas lepiej i taniej krążowniki obrony przeciwlotniczej oraz monitory, czyli pływające baterie dział.
    5. Gdyby USA nie budowały pancerników, a lotniskowce oraz okręty podwodne, to wojna nie trwała by może krócej, ale na pewno USA poniosło by w niej znacznie mniejsze straty. Poza tym, to Japonia została de facto pokonana na lądzie przez ZSRR – wystarczyła by przecież po klęsce armii kwantuńskiej blokada morska Japonii, aby zmusić ją do bezwarunkowej kapitulacji. Ale o tym, to się przecież od IPNu nie dowiesz... ;-)
    6. O końcu Jamato i Musaszi pisałem już, że zostały zatopione zostały na oceanie przez lotnictwo. Pod koniec II WŚ były to bowiem de facto „dinozaury” - relikty z poprzedniej wojny. Nie tylko przecież generałowie, ale i admirałowie wiedza doskonale, jak wygrać poprzednią wojnę. Akurat ja skończyłem szkołę oficerską, a więc coś o tym wiem... Także o ekonomice wojennej, o której ty nie masz przecież najmniejszego pojęcia, mimo że wojny wygrywają, i to od lat, nie żołnierze, a pieniądze! ;-)
    7. To nie jest tak, że pancernik działa w grupie i musi być osłaniany - pancerniki, szczególnie zaś ich najnowszy typ, czyli tzw. drednoty i ich ulepszony typ (tzw. szybkie pancerniki) budowany od końca lat 1920. aż po późne lata 1940., n.p. HMS Vanguard, który ani razu nie był użyty w akcji bojowej oraz USS Missouri, który brał udział w II WŚ, a jako pływająca bateria dział w agresji USA na Koreę a później na Irak, posiadały przecież silne uzbrojenie przeciwlotnicze, a ich szybkość chroniła je od ataku torpedowego, szczególnie ze strony, relatywnie wolnych nawet w latach 1940., okrętów podwodnych.
    8. Opancerzone okręty niemieckie NIE przegrały z małymi niszczycielami eskortowymi i korwetami, a z samolotami. To niemieckie okręty podwodne (U-Booty) przegrały z tymi relatywnie małymi niszczycielami eskortowymi i korwetami oraz z lotnictwem alianckim. „Cuś” ci się tu pomieszało... :-(
    9. Krążowniki rakietowe zastąpiły raczej krążowniki przeciwlotnicze, z wyjątkiem największych, głównie rosyjskich (typy Kirow i Kijew), które można uznać w pewnym sensie (ich wielkość i „siła ognia”) za kontynuację dawnych okrętów liniowych.
    10. Jak widać, musisz się sporo jeszcze poduczyć w tym temacie! Jak to się mówi: trafiła kosa na kamień! Ale to NIE to forum! ;-)
  • 2015-07-21 18:23 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    No i co, Fraglesie? ;-)
  • 2015-07-22 09:58 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Jestem jedynie obserwatorem. W miarę celnie opisuję problemy emigrantów, a spotkałem ich naprawdę wielu. Niektórzy po dłuższej rozmowie potrafili się do tego przyznać. Ty nie. Po prostu masz specyficzny charakterek. Nie potrafisz się nawet przyznać do oczywistej pomyłki w sprawie myśliwców nocnych (podział na dzienne - nocne nie istnieje od końca II wojny, tak samo jak nie istnieje podział na samoloty 2 i 3 płatowe). Zresztą mnie nie zależy, żeby Cię do czegokolwiek przekonywać. Żyj tam sobie w swoi wyimaginowanym świecie... Na zdrowie. Teraz dostarczasz mi już tylko rozrywki widząc jak się napinasz.

    Swordfish był samolotem przestarzałym. To jest truizm. W momencie wybuchu wojny wiadome było, że może odnosić sukcesy jedynie przy braku przeciwdziałania lotnictwa przeciwnika. Bismarck nie tylko nie miał wsparcia własnego lotnictwa, co jeszcze płynął w pojedynkę, miał słaby radar i niezbyt wydajną artylerię przeciwlotniczą.
    W pierwszej fazie bitwy Bismarck został trafiony 3 pociskami Prince of Wales, uszkodzone zostały zbiorniki paliwa i to było przyczyną zmiany planów rejsu, a w efekcie powodem późniejszego zatopienia. Do tego oprócz lotnictwa Brytyjczycy mieli jeszcze jedną, moim zdaniem kluczową przewagę, dysponowali o wiele lepszymi radarami. Faktem też jest, że drugim kluczowym momentem było uszkodzenie steru torpedą ze Sworfisha. Wszytko to świetnie pokazuje, jak wielkie siły zaangażowano do zatopienia pancernika i jakim był on zagrożeniem dla konwojów.
    Każdy konwój wpływał w martwe pole, gdzie nie działało lotnictwo aliantów. Głównie tam konwój atakowany był przez u-booty. Bez ciężkich okrętów niemieckich, można było zredukować osłonę konwoju do tanich małych niszczycieli eskortowych. Wystarczyło je wyposażyć dobry sonar i bomby głębinowe. Kiedy po Atlantyku szwendał się niemiecki pancernik konwoje musiały znacznie zmieniać kurs, a do ich osłony angażowano ciężkie okręty aliantów - drogie rozwiązanie i do tego angażujące własne siły. Oprócz tego ważne było stworzenie grup poszukiwawczych i zaangażowanie lotniskowców eskortowych.

    Widzę, że się rozwijasz. Dyskusja przynosi efekt. Czytasz, dokształcasz się, kopiujesz. Już nie walisz takich baboli jak myśliwce nocne (a'propos wiesz już jaki samolot od początku był projektowany jako myśliwiec nocny?). Coś w głowie pozostanie na stare lata. Brawo! :)))

    Lećmy dalej...

    Japońskie pancerniki zostały zatopione przez lotnictwo, bo znów jak Bismarck działały bez osłony własnego lotnictwa. Przecież nikt mający trochę oleju w głowie, nie pójdzie na wymianę artyleryjską lotniskowca z pancernikiem. Tak samo nikt nie powinien eksponować własnych okrętów na zmasowane ataki lotnictwa, bez osłony lotniczej. Niestety Japończycy ponieśli olbrzymie straty w powietrzu. Powody były 4: nowe amerykańskie myśliwce górowały nad japońskimi, USA opracowało nową taktykę walki powietrznej, wprowadzono do użycia zbliżeniowe pociski p-lot, amerykanie mieli radar.
    Natomiast paradoksalnie i zapewne przypadkowo napisałeś ciekawą rzecz: Yamato i Musashi były pancernikami starszej generacji (doktryna przedwojenna, wtedy były projektowane) i nie miały żadnych szans w starciu z nowoczesnymi pancernikami typu Iowa, które w służbie zostały do końca lat 90-tych (a nawet 2006).
    Oczywiście można się spierać co było przyczyną rezygnacji z usług pancerników. Wzrost zdolności bojowych samolotów, pojawienie się uzbrojenia rakietowego na mniejszych okrętach, a może brak zastosowania i koszty? Chyba wszystko razem.

    Ofensywa ZSRR trwała jedynie 3 tygodnie. Nie miało to wielkiego wpływu na ostatni etap wojny. Zresztą po zrzuceniu bomby atomowej opór Japończyków był mizerny, Ty piewco radzieckich sukcesów. :)

    Mam wrażenie, że dyskutuję z uczniem, który w trakcie odpowiedzi, coś przeczyta z książki pod stołem, trochę ściągnie od kolegi i przedstawia się jako znawca tematu. Masz charakterek. Ale przynajmniej jest wesoło. :)))))
  • 2015-07-22 10:57 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    <b>Nie unikaj odpowiedzi w sprawie korupcji w urzędzie celnym!</b>
    A co reszty, to jest to temat na inne forum, ale faktem jest, że Japonię dobiły nie amerykańskie bomby jądrowe, a kęska armii kwantuńskiej. Niestety, ale to ZSRR był tą kluczową siła, która pokonała zarówno Niemcy jak też i Japonię. Ale do ciebie to nie trafi, bo IPN twierdzi inaczej, mimo tego, iż fakty nie potwierdzają tego, co twierdzi IPN – te twoje jedyne źródło wiedzy. :-(
  • 2015-07-22 11:06 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    P.S.
    Amerykanie zachowali swoje najnowsze pancerniki jako pływające baterie ciężkiej artylerii w celu napadania na kraje III świata. Ale jak dowodzi n.p. przebieg agresji UK na Falklandy, okręt przeciwnika można zatopić przy użyciu stosunkowo tanich samolotów przenoszących relatywnie prostą broń rakietową. Amerykańskie pancerniki, o których tu piszesz, były bowiem przestarzałe już w monecie ich wodowania. Ale one były amerykańskie, a więc dla ciebie idealne... :-(
  • 2015-07-22 11:07 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Raz jeszcze: Fragless - Nie unikaj odpowiedzi w sprawie korupcji w urzędzie celnym!
  • 2015-07-22 17:28 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Motyl - masz lepsze pomysły, to podziel się nimi na tym blogu! Wtedy o nich podyskutujemy...
  • 2015-07-22 17:30 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless – Japończycy, poza władzami w Tokio oraz osobami mieszkającymi w Hiroszimie i Nagasaki i ich najbliższych okolicach, nic nie wiedzieli o użyciu bomby atomowej przez USA. Była wtedy przecież wojna i cenzura a więc ich morale nie ucierpiało na tym, że zniszczono te dwa miasta. Może gdyby Amerykanie zrzucili swoje bomby na Tokio, i tym samym zabili cesarza, to złamali by oni morale Japończyków, ale władze USA nie potrafiły się zdobyć na taki krok, jako że te bomby miały być manifestacją potegi USA nie dla Japonii, a dla ZSRR. Przypominam ci, że w „demokratycznej” Australii to nikt w Melbourne czy Sydney nie wiedział o tym, ze japońskie lotnictwo zrównało z ziemią Darwin – stolicę Północnej Australii, a w Kanberze wiedzieli o tym tylko premier, minister wojny, szef sztabu generalnego oraz kilku urzędników i agentów tamtejszego wywiadu.
  • 2015-07-22 20:31 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Pytasz się, co było przyczyną rezygnacji z usług pancerników? Prosta sprawa, pancernik, to jest bardzo duży, stosunkowo powolny cel, a więc bardzo łatwy do trafienia przez stosunkowo tani pocisk rakietowy klasy powietrze-woda albo woda-woda.
    Najsłynniejszym konfliktem zbrojnym w którym użyto pocisków Exocet była wojna o Falklandy-Malwiny w roku 1982, podczas której Marynarka Wojenna Argentyny użyła tych pocisków przeciwko okrętom brytyjskim. W dniu 4 maja pociski wystrzelone z argentyńskich samolotów szturmowych (produkcji francuskiej) Super Etendard zniszczyły nowoczesny brytyjski niszczyciel rakietowy HMS Sheffield, a 25 maja transportowiec Atlantic Conveyor. Ponadto 12 czerwca wystrzelone z improwizowanej wyrzutni nabrzeżnej pociski Exocet MM38 uszkodziły nieco starszy niszczyciel HMS Glamorgan. Sprzeczne informacje dotyczą ostrzelanego 30 maja przez wojska argentyńskie lotniskowca HMS Invincible, który zdaniem strony brytyjskiej nie został jednak trafiony. Oba zniszczone okręty brytyjskie zostały trafione pociskami Exocet które nie wybuchły. Przyczyną pożaru i w konsekwencji zatonięcia było niedopalone paliwo rakietowe, które spowodowało rozprzestrzenianie się ognia.
    Także 17 maja 1987 roku pilot irackiego samolotu Mirage F1 ostrzelał przez pomyłkę amerykańską fregatę rakietową typu Oliver Hazard Perry USS „Stark”, biorąc ją za irański tankowiec. Oba wystrzelone pociski trafiły w cel, ale tylko jeden eksplodował, powodując śmierć 37 marynarzy. Okręt amerykański został poważnie uszkodzony, ale nie zatonął.
    Zauważ, że to były (nawet wówczas) niezbyt nowoczesne pociski rakietowe wystrzelone z niezbyt nowoczesnych samolotów przez raczej słabo wyszkolonych lotników, z III świata (Irak) oraz pogranicza I i III świata (Argentyna), a więc gdyby to n.p. Rosjanie atakowali wtedy amerykańskie pancerniki, to rezultaty były by wiadome i katastrofalne dla Ameryki.
  • 2015-07-22 21:08 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Rozumiem twój żal za pancernikami, a szczególnie chyba za krążownikami linowymi. One były takie duże i takie ładne i jaką budziły one grozę! Jakże pięknie prezentowały się one podczas wizyt w zagranicznych portach czy tez z okazji parad n.p. podczas świąt państwowych, a jak już oddały one salwę ze swych dział, to dopiero był widok i huk! To były piękne zabawki, jak to się mówi dla chłopców z małymi siusiakami i niebyt rozwiniętymi mózgami, czyli dla ogromnej większości zawodowych oficerów marynarki wojennej... ;-) Ale pomyśl, ile one kosztywały podatnika. Miał wiec rację Doenitz, że je odesłał de facto do rezerwy, a postawił na okręty podwodne, znacznie bardziej 'cost effective', czyli dających lepsze efekty za te same włożone w ich produkcję zasoby.
    A co do zwycięstwa aliantów na U-bootami – to była głównie zasługa lotnictwa, w tym samolotów patrolowych, które wypatrywały owe U-booty, przekazywały ich pozycje do samolotów bombowych oraz okrętów uzbrojonych w bomby głębinowe Także była to zasługa radaru i sonaru, czyli inaczej elektroniki.
  • 2015-07-22 22:34 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Niemniej wróćmy do problemu upadku polskiej gospodarki. To nie chodzi o to, że n.p. wytwarzamy dziś mniej samochodów, niż Słowacja, ale o to, że nie mamy programu odbudowy polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej, aby Polska zaczęła wreszcie konkurować nowoczesnością i jakością swych wyrobów, a nie, jak dziś, tylko niską ceną polskiej siły roboczej.
    Przez ten upadek polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej, to w Polsce z roku na rok jest coraz trudniej znaleźć pracę, ceny w niej rosną, realne zarobki maleją, a jakość oferowanych dóbr się pogarsza. Nikt z rządzących Polską od roku 1989 nie ma także programu walki z bezrobociem i niskimi płacami, programu poprawy sytuacji mieszkaniowej, programu naprawy służby zdrowia, programu naprawy szkolnictwa, w tym szczególnie wyższego. Tak więc Polacy wyjeżdżają dziś z Polski, gdyż nie widzą oni przyszłości w zrujnowanej przez neoliberałów Polsce. Widzą oni zaś, że żadna z liczących się dziś w Polsce partii politycznych nie ma programu walki z bezrobociem i niskimi płacami, programu poprawy sytuacji mieszkaniowej, programu naprawy służby zdrowia, programu naprawy szkolnictwa, w tym szczególnie wyższego czy wreszcie, last but not last, programu odbudowy polskiego przemysłu i polskiej myśli technicznej, a nie tylko dla tego, że mogą oni wyjechać. Na dodatek, to obecne władze Rzeczypospolitej zachęcają wręcz Polaków do emigracji, jako że nie są one w stanie, z powodu upadku polskiego przemysłu, zapewnić im ani pracy, ani dobrej płacy, ani też dachu nad głową. :-(
  • 2015-07-22 23:54 | jakowalski

    Śmieciowe formy zatrudnienia to element większej całości: pewnego wariantu kapitalizmu, który zadomowił się na dobre nad Wisłą. Śmieciowego kapitalizmu.

    Powstał on w wyniku przepuszczenia przyjętego w latach 90. neoliberalnego kursu reformatorskiego przez naszą lokalną specyfikę. Kurs ten zmierzał do osłabienia roli państwa i rozszerzenia działania rynku kapitalistycznego tak bardzo, jak to tylko możliwe. Nasze zazwyczaj marne państwo (lokalna tradycja) zostało jeszcze dodatkowo osłabione przez doktrynerską presję na jego osłabienie. W tej sytuacji żywioł rynku nie miał już żadnych tam, żadna moc nie była w stanie go zrównoważyć. Rynek kapitalistyczny to jednak siła, która wymaga cywilizowania, w przeciwnym razie zamienia się w amoralnego potwora, który zmiecie wszystkie bariery przyzwoitości na swojej drodze. W taki sam bowiem sposób, jak pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy, nieprzyzwoite formy kapitalizmu wypierają te lepsze. I jest to proces o charakterze obiektywnym, niezwiązany wcale z jakością charakteru ludzi, którzy biorą w nim udział (mogą go wcale nie chcieć). Sam system wymusza demoralizację. Mechanizm jest prosty: jeśli można uzyskać przewagę konkurencyjną przez granie nie fair, prędzej czy później granie nie fair się upowszechni, ci bowiem, którzy chcieliby grać fair, przegrają z nieuczciwymi. Nagradzane przez rynek oszustwo wkrótce staje się normą. Podobnie jest ze śmieciowymi formami zatrudnienia. Ich wprowadzenie w jakimś fragmencie gry rynkowej szybko prowadzi do upowszechnienia, albowiem przewagi konkurencyjne wynikające z ich stosowania (niższe koszty) zmuszają także tych, którzy wcale nie chcieliby ich stosować, do rezygnacji z oporu (często o charakterze moralnym). W ten sposób zaczyna się pochód na dno. To, co gorsze, wypiera to, co lepsze, wszyscy równają do jak najniższych standardów. Śmieciowy kapitalizm to system, w którym mechanizm ten występuje powszechnie. Czy nie stał się on przypadkiem naszym udziałem? Czy nie mają Państwo wrażenia, że w wielu dziedzinach naszego życia to, co gorsze, wypiera to, co lepsze? Że elementy oszustwa zaczynają być wpisywane w logikę działania systemu ekonomicznego, konstytuując coś, co nazwałem kiedyś "kapitalizmem drobnego druku"? Że każdy z nas staje się frajerem, na którego polują różne firmy i instytucje finansowe, aby go złapać w taką czy inną pułapkę?
    Skąd się wziął ów śmieciowy kapitalizm? Z braku barier instytucjonalnych, a dokładniej: słabości państwa, fałszywej ideologii - neoliberalizmu - wedle której rynek ma zawsze rację, z naszej kultury, w której zasady przyzwoitości działają słabo pomimo wpływów katolicyzmu.
    Czy jesteśmy na niego skazani? Mam nadzieję, że nie. Szybko trzeba jednak dokonać reorientacji naszej polityki. Pożegnać się z mitami doskonale samoregulującego się rynku, przekonaniem, że pracodawca ma zawsze rację w relacji z pracownikiem, wiarą w to, że ludzie jakoś sami zawsze dadzą sobie radę. Nasze państwo stało ostatnie 25 lat po stronie silniejszych w grze rynkowej w przekonaniu, że wszystkim się to opłaci (przypływ miał wszak podnosić wszystkie łódki). Dziś widać wyraźnie, że było w tym wiele naiwności. Skutek uboczny tej wieloletniej polityki to poczucie osamotnienia i bezsilności wielkiej części społeczeństwa. Dziś samotność, lęk i poczucie niepewności stały się nie do wytrzymania. Pora na zmiany. Dobrze byłoby, aby poszły one w kierunku tzw. nordyckiego modelu społecznego i ekonomicznego. Najlepiej na świecie łączy on wolność gospodarowania z równością i sprawiedliwością. I tylko proszę mi nie mówić, że nas na niego nie stać. Skandynawowie dlatego stali się bogaci, że system ten zastosowali, a zastosowali go nie dlatego, że stali się bogaci. Nadto hojne państwo socjalne jest tylko jednym z jego elementów, być może wcale nie najważniejszym.
    Już czas, aby rozpocząć dyskusję na temat alternatywnych wariantów kapitalizmu. Gołym okiem widać, że ten, który stał się naszym udziałem, wyczerpał swój potencjał ekonomiczny, nie mówiąc już o tym, że spowodował ciężkie straty społeczne (znaczne nierówności społeczne, brak zaufania, anomia, rozpowszechnienie się socjaldarwinizmu). Wymyślmy siebie od nowa.
    Andrzej Szahaj - profesor filozofii z UMK
  • 2015-07-23 09:27 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Ad oficjalne statystyki - według GUSu, to co roku liczba mieszkańców Polski maleje o zaledwie kilkanaście tysięcy osób. Pytam się więc Ciebie, skąd się wzięły te miliony Polaków w samym tylko UK? Po prostu GUS bezczelnie FAŁSZUJE statystyki, nawet te tak łatwe do sprawdzenia, jak statystyki ludności., To co można więc powiedzieć o statystykach bezrobocia, inflacji, zadłużenia czy też PKB?
    2. Ad Bismarck – poczytaj sobie coś o tym, że był on oparty o stare plany, jeszcze z końca I WŚ, jako że Niemcy nie mieli czasu, po dojściu Wujka Adolfa do władzy, aby zaprojektować od nowa pancernik, a więc skorzystać musieli ze starych planów, tych sprzed kilkunastu lat. I zgoda: najnowsze amerykańskie pancerniki były najnowocześniejszymi pancernikami w całej historii marynarki wojennej, ale to tak, jakby teraz zachwycać się o zaletami ostatniej generacji konnych powozów - tych z resorami i na oponach z dętkami oraz latarniami naftowymi... :-)
  • 2015-07-23 10:40 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ok. Czas na zmianę repertuaru. W sprawie uzbrojenia, nie jesteś w stanie napisać nic nowego i śmieszniejszego. Zamykam temat, Ty myśliwcu nocny. ;)

    Łyknąłeś jak leci całą PRL-owską propagandę sukcesu, epoki gierkowskiej i nie tylko. Czego Ty już nie napisałeś? Socjalizm, władza ludu, niezwyciężone idee, PRL 10 gospodarka świata, fantastyczna jakość życia, kraj mlekiem i miodem płynący, wzrost gospodarczy, kwitnąca produkcja, eksport, brak zadłużenia, do tego ZSRR pogromcą faszyzmu i Japonii vs zgniły Zachód pogrążony w kryzysie, imperialne USA co chwilę atakujące słabszych przy pomocy fatalnego uzbrojenia (ZSRR miał lepsze), wyzysk kapitalistów. I wszystko było by fajnie tylko... społeczeństwo PRL do życia w takim wspaniałym państwie nie dojrzało. I bezczelnie zaczęło strajkować. Te podżegane przez kapitalistów strajki i kryzys światowy doprowadziły do zapaści gospodarczej PRL. Ty to wcześniej przewidziałeś i... zwiałeś na ten wredny Zachód w poszukiwaniu perspektyw.
    Czy nie widzisz, że Twoja wizja świata jest odrealniona i śmieszna? :)))
    Zastanawiam się tylko czy już wyjechałeś tak przesiąknięty PRL-wską propagandą czy też będąc na obczyźnie zacząłeś w głowie układać sobie alternatywną wizję świata: wyjechałem z kraju mlekiem i miodem płynącego, przecież nie wrócę do III RP kraju będącego w totalnej zapaści?

    A do Polski nie wrócisz nigdy. Znajdziesz sobie inne wytłumaczenie niż korupcja w urzędzie celnym. Potem kolejne i następne...
    Pozostaje współczuć.
  • 2015-07-23 11:13 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Udowodniłem ci ignorancję w sprawie militariów, a więc rejterujesz... :-(
    2. Nigdzie nie napisałem, że PRL był „rajem na Ziemi”, a wręcz przeciwnie - sam z niego wyjechałem, widząc klęskę polityki Gierka i jego ekipy. Ale to jest temat na forum „Historia”.
    3. Zachód pogrążony w kryzysie, imperialne USA co chwilę atakujące słabszych przy pomocy fatalnego uzbrojenia i źle wyszkolonych. pozbawionych morale żołdaków (co bynajmniej nie znaczy, ze ZSRR miał to wszystko lepsze), kapitalistyczny wyzysk etc. to są przecież FAKTY! A z nimi się przecież nie dyskusje!
    4. Oczywiście, że te podżegane i opłacane przez kapitalistów i kościół strajki oraz kryzys ogólnoświatowy doprowadziły do zapaści gospodarczej PRL i że ja tą zapaść PRLu wcześniej przewidziałem, a więc z żalem i bez entuzjazmu wyemigrowałem na Zachód, który choć już wtedy pogrążony był w głębokim kryzysie gospodarczym, społecznym i moralnym, to przecież zaczynał on ten swój zjazd w dół z poziomu o wiele wyższego niż Polska. Pomyśl trochę – to nie boli: gdzie jest wyższa stopa życiowa: w kraju, który ma PKB per capita w wysokości 10 tys. sztuk złota na rok i PKB kurczący się co roku o 1%, czy też w kraju, który ma PKB per capita w wysokości 1 tys. sztuk złota na rok i PKB kurczący się co roku o 10%? Ja wybrałem ten pierwszy i nie żałuję. Żałuje tylko, ze nie wyjechałem z Polski na ostatnim roku studiów.
    5. Korupcja w urzędzie celnym jest dla mnie, i nie tylko zresztą dla mnie, bardzo poważnym problemem. Do Polski zaś zgoda, nie wrócę, jako że nie mam złudzeń, że rząd PiSu będzie lepszy niż rząd PO, ani że Duda (prawnik z UJ) będzie lepszym prezydentem niż hrabia Komurski. Dotacje unijne się bowiem kończą, nic produktywnego za nie w Polsce nie wybudowano, zadłużenie Polski rośnie, bezrobocie także (realnie) a więc musimy skończyć jak Grecja, chyba, że wyjdziemy z UE i NATO i zaczniemy od nowa odbudowywać nasz przemysł i naszą myśl techniczną. Tertium non datur!
  • 2015-07-23 12:13 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Udowodniłeś, że jesteś myśliwcem nocnym. Że uczysz się w trakcie dyskusji. Że nie miałeś pojęcia o lotnictwie wojskowym, ani o okrętach z czasów II wojny (pancernik był już przestarzały w I wojnie sic!). Że jesteś czasem zabawny, ale głównie nudny. I że kłamiesz oraz manipulujesz bez mrugnięcia okiem. A na koniec, że nie potrafisz przyznać się do błędu. Skąd się tacy biorą...? :)))
    Przy okazji, nie znam Komurskiego????
    15 sierpnia 1945 roku cesarz Japonii Hirohito powiedział do swych rodaków: „Wróg stworzył nową i najbardziej okrutną bombę. Naszym celem nie jest już walka. Jest przeżycie!" Nie wciskaj więc kitu o przeważeniu szali przez Armię Czerwoną, bo w necie nic nie ginie i jeszcze jakieś dziecko to przeczyta. I co sobie pomyśli? :))))
  • 2015-07-23 13:07 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Motylem jesteś...
    Znów tylko ad personam? Co więc proponujesz pozytywnego? Od Fraglessa, to można się zaś tylko zarazić tępotą i głupotą. :-)
  • 2015-07-23 13:32 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Udowodniłeś po raz n-ty, że jesteś tylko zwykłym bucem, bez wiedzy i bez inteligencji, potrafiącym jedynie bezmyślnie kopiować broszurki IPNowskie. Oczywiste jest przecież, ze pancerniki były już przestarzałe w I Wojnie Światowej. Jedyna poważna bitwa z ich użyciem zakończyła się przecież remisem, a po niej, to niemiecka flota, de facto najnowocześniejsza i najpotężniejsza wówczas na świecie (chodzi o zdolność bojową, a nie o tonaż) nie wypłynęła więcej na otwarte morze ze swych baz, a jej marynarze, buntując się, doprowadzili do kapitulacji Niemiec.
    2. Widać też, że w Polsce NIE mieszkasz, skoro nie słyszałeś o JWP hrabim Komurskim, przywłaszczanego nielegalnie herbu „Korczak”. ;-)
    3. Skąd wziąłeś ten cytat? Zauważ, że bomby na Hiroszimę i Nagasaki Amerykanie zrzucili 6 i 9 sierpnia. Także: zrzucenie bomby na Hiroszimę nie doprowadziło do bezwarunkowej kapitulacji Japonii (silne stronnictwo wojskowych w Tokio przekonywało cesarza, że Amerykanie dysponowali tylko jedną bombą). Amerykanie zdecydowali więc o kontynuowaniu swych nalotów atomowych. Dodatkowym czynnikiem motywującym do szybkiego zakończenia wojny z Japonią były szybkie postępy ofensywy radzieckiej w Mandżurii. Ataki bronią atomową wciąż jednak nie przekonywały japońskich władz do kapitulacji. Kręgi wojskowe były zdecydowane dalej prowadzić wojnę. Dopiero 10 sierpnia cesarz Hirohito rozkazał przyjąć propozycję Amerykanów i to jego autorytet, niezaprzeczalny dla każdego ówczesnego Japończyka, w dużym stopniu zadecydował o kapitulacji kraju. Jedynym warunkiem japońskiej propozycji przekazanej za pośrednictwem Szwajcarii było, aby Hirohito zachował tytuł i pozycję cesarza (prerogatywy). Tego samego dnia wieczorem prezydent Truman przyjął kapitulację Japonii i nazajutrz rozkazał wstrzymanie wszelkich operacji wojskowych (kolejny nalot atomowy z użyciem bomby „Fat Man II” był przygotowywany na 17-18 sierpnia). Dopiero 15 sierpnia cesarz wygłosił orędzie, w którym ogłosił zawieszenie broni, a dopiero 2 września na pokładzie pancernika USS Missouri Japonia podpisała akt bezwarunkowej kapitulacji. Nie podpisała by go jednak, gdyby nie klęska armii kwantuńskiej. Przypominam, ze w sierpniu 1945 r. w trakcie rozpoczętej przez Armię Czerwoną dnia 9 sierpnia operacji kwantuńskiej, Armia Kwantuńska została szybko rozbita i 19 sierpnia skapitulowała. Zbrodniarz Hirohito wiedział doskonale dnia 15 sierpnia, że klęska armii kwantuńskiej jest nie do uniknięcia, ale wolał in przyjąć kapitulację ze strony Amerykanów niż Rosjan, jako ze Amerykanie, w odróżnieniu od Rosjan, gwarantowali mu bezkarność za popełnione przez niego i w jego imieniu zbrodnie na ludzkości. :-( A w Japonii wciąż rządzą jego potomkowie, To tak, jakby w Niemczech u władzy była dziś rodzina Hitlera. :-(
  • 2015-07-23 23:13 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Aby Cię dobić – oto trochę informacji na temat pancernika „Jamato” na podstawie polskojęzycznej Wikipedii: „Jamato” przewyższał pod niemal każdym względem wszystkich swoich rywali, zarówno współczesnych mu, jak też i dawniejszych. Dysponował on nad nimi przewagą pod względem wyporności, kalibru dział, kształtu i konstrukcji kadłuba, pancerza, techniki artyleryjskiej i optyki. Stanowił on niezwykłe osiągnięcie japońskiej inżynierii i architektury okrętowej. Z współczesnych im okrętów, jedynie amerykańskie pancerniki typu Iowa przewyższały je pod względem nowoczesności radarowego systemu kontroli ognia i amunicji, prędkości oraz ograniczania rozmiarów uszkodzeń bojowych. Konstrukcja „Jamato” zapewniała mu bardzo wysoki stopień przeżywalności. Jak bowiem dowiodły przypadki zatopienia obu okrętów typu Jamato – ich zniszczenie wymagało wielu godzin ataków setek samolotów. Okręt ten wraz z siostrzanymi jednostkami „Musaszi” oraz „Szinano” uważany był za broń strategiczną marynarki wojennej Imperium Japońskiego; ich projekty i konstrukcja były ściśle tajne i chronione przed rozpoznaniem. Niestety, ale tuż przed kapitulacją Japonii, kiedy wszystkie trzy okręty spoczywały już na dnie oceanu, wydano rozkaz całkowitego zniszczenia ich dokumentacji, w tym wszystkich rysunków, a nawet zdjęć jednostek typu Jamato, które znajdowały się wówczas w Archiwum Japońskiej Marynarki Wojennej. Zadanie to wykonywały japońskie służby specjalne, toteż przez wiele lat po wojnie jedynymi dostępnymi zdjęciami tych okrętów były te wykonane przez lotnictwo US Navy podczas ataków na nie. Pierwsze zdjęcie okrętu przedstawiające widok od strony burty odkryto przypadkowo nie wcześniej niż w roku 1948. Ostatnie znalezione zdjęcie opublikowano w roku 1981. W zakresie technicznym, zachowało się jedynie kilka fragmentów dokumentacji okrętów tego typu. Starczy? ;-)
  • 2015-07-23 23:14 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    No i co. przemądrzały Fraglessie z IPNu?
  • 2015-07-24 09:31 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    O korupcji wśród polskich celników:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,18410952,koniec-lapowek-po-ukrainskiej-stronie-granicy-przypilnuja-brytyjczycy.html?lokale=warszawa#BoxNewsImg
  • 2015-07-24 09:31 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Proszę przeczytać komentarze.
  • 2015-07-24 09:37 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Korupcja w polskiej służbie celnej - c.d.:
    Także: http://polska.newsweek.pl/resort-finansow-walczy-z-korupcja-wsrod-celnikow,87948,1,1.html
    Obiecywali poprawę już w roku 2012, a tymczasem korupcja wśród polskich celników nadal kwitnie... :-(
  • 2015-07-24 09:38 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    No i co, Fragless? Nadal twierdzisz, ze nie nie ma problemu korupcji wśród polskich celników?
  • 2015-07-24 11:52 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Zdenerwowałeś się. I dobrze. Nie lubię kłamców i manipulatorów. Pamiętaj, że ilekroć próbujesz obrazić adwersarza, to pokazujesz, że zostałeś celnie ugodzony arumentami. :)

    Co do korupcji w służbach celnych, wkleiłeś stary artykuł oraz artykuł nie na temat - korupcja wśród ukraińskich celników. Jestem pewny, że kłamiesz w temacie. Ma to usprawiedliwić w moich oczach Twój brak odwagi na powrót do Polski. Oczywiście Ty chciałeś, ale wredni polscy celnicy Ci nie pozwolili. Ściemą śmierdzi na kilometr. Ale na szczęście mogę ci pomóc. Podeślij zgłoszenie celne jakie złożyłeś w urzędzie celnym. Wiesz, to o dopuszczeniu towarów do obrotu ze zwolnieniem z cła oraz odmowną decyzję wraz z uzasadnieniem. mam pewne możliwości w temacie...

    Poproszę o źródło w IPN skąd pochodzą rzekomo jakieś moje informacje. Kolejna ściema?

    Yamato przewyższał Iowa wypornością, kalibrem artylerii głównej i grubością pancerza. Koniec.
    Iowa przewyższała Yamato, uniwersalnością, zasięgiem, szybkostrzelnością artylerii głównej, większą jej żywotnością, celnością (systemy celownicze, komunikacja, zasilanie), zanurzeniem (ważne, ale chyba nie wiesz dlaczego?) wyposażeniem w tym radarowym (radar artyleryjski), szybkością, odpornością na ostrzał, możliwością prowadzenia ostrzału w nocy i przy złej pogodzie i stanie morza, artylerią p-lot, modułową konstrukcją. O jakości komforcie pracy załogi nawet nie wspomnę.

    Japońska doktryna wojenna przewidywała generalia wielką bitwę, w którą wciągają USA. W końcowej fazie wojny przewidywano nawet, że wynik bitwy nie będzie pozytywny dla Japonii, ale USA poniosą tak duże straty, że w rezultacie demokratyczne społeczeństwo wymusi zawarcie warunkowego pokoju. Jak sobie wyobrażasz taką bitwę w 1945 bez udziału pancerników po stronie USA?
    Tak... Yamato przewyższał wrogów latach 30-tych, w latach 40-tych był już jednostką przestarzałą o zbyt wielkich gabarytach. Zdali sobie z tego sprawę sami Japończycy przerabiając 3 okręt tego typu na lotniskowiec.
    Pamiętaj, nigdy nie wystarczy przeczytać coś na szybko z wiki. O ile chcesz być ekspertem, a nie pseudoekspertem. :)))

    I wbij sobie wreszcie do głowy (tego też na szybko z internetu nie wyczytasz) rolą pancernika w latach 40-tych było działanie w systemie, a nie walka artyleryjska w pojedynkę, jak to było w czasie I wojny. Tamta koncepcja się zdewaluowała. Czyli chodziło o wsparcie własnych kombinowanych zespołów - grup uderzeniowych, obrona p-lot eskortowanych jednostek, wsparcie wojsk lądowych, walka elektroniczna. Oczywiście większość krajów wycofała te okręty po wojnie (jedynie USA znalazły dla nich inne zastosowania - poczytaj jakie), ponieważ zmienił się przeciwnik. Japonia została zdemilitaryzowana, podobnie Niemcy i Włochy. Tymczasem ZSRR - nowy wróg Zachodu, nie posiadał rozwiniętej marynarki wojennej. Pancerniki straciły więc przeciwnika.

    Załapał coś wreszcie?
  • 2015-07-24 20:09 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    To ty się zdenerwowałeś tym, że wykazałem twoja wysoką ignorancję i niską inteligencję. Ale nie przejmuj się tym, jako że znaczna większość Polaków jest od Ciebie jeszcze mniej inteligentna i posada wiedzę jeszcze mniejszą niż ty. ;-)
    Ale ad rem:
    1. Co do korupcji w polskich służbach celnych, to napisałem wyraźnie – przeczytaj komentarze w nowszym artykule oraz cały „stary”, czyli sprzed kilku zaledwie lat.
    1a. Jak Ci napisałem: do Polski wróciłem, ale polscy celnicy mi szybko ten, idiotyczny wręcz, co przyznaje bez bicia, pomysł wybili skutecznie z głowy. Niestety, ale nie mogę ci „podesłać” zgłoszenia celnego, jako że go po prostu ode mnie nie przyjęto, domagając się łapówki za samo jego przyjecie. Pamiętaj, że takowe zgłoszenie musi by najpierw przyjęte przez celnika, aby można było się odwołać od decyzji celnika podjętej na jego podstawie, a z kolei w przepisach nie ma nic na temat tego, co obywatel może zrobić, jeśli celnik odmówi przyjęcia takowego zgłoszenia oraz wydania oświadczenia, ze odmówił on przyjęcia takowego zgłoszenia ode mnie. Niemniej podaję ci takie dane, jak n.p. Sygnatura pisma RSO-Y-4/15, Sygnatura akt. PG-461/15, 2 Ds. 63/15III Nr. E 02.02.15/56 oraz Znak sprawy 442000-IPCR.6600.15.2015.1.GB.942.
    Mogę ci też przysłać korespondencje, jaką prowadzę na ten temat od ponad roku z administracją celną, prokuraturą i innymi polskimi urzędami. Musisz tylko mi dać jakiś adres, nawet taki, utworzony tylko w celu otrzymania tych pism.
    Jak widzisz, nie masz najmniejszego nawet pojęcia o tym, co się dzieje w polskich urzędach celnych. :(
    2. Wszystko, co piszesz o PRL-u, pochodzi z propagandowych broszurek IPN. Dobrze o tym wiesz, a więc nie udawaj, za przeproszeniem, głupka.
    C.D.N.
  • 2015-07-24 21:17 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Wystarczy, że pancerniki klasy Jamato przewyższały pancerniki klasy Iowa kalibrem, a więc także i zasięgiem artylerii głównej. Jakość i komfort pracy załogi nie mają zaś znaczenia w przypadku okrętów, które nie są przeznaczone do długotrwałego przebywania na morzu. Poza tym, to na pewno na pancernikach klasy Jamato były one lepsze niż na ówczesnych okrętach podwodnych.
    2. Także: jedyne, czym okręty klasy Iowa przewyższały okręty klasy Jamato to było może tylko ich zanurzenie – reszta, czyli systemy prowadzenia ognia, ostrzegania a nawet i szybkość można dość łatwo zmienić: zmiana celowników i radarów jest wręcz trywialnie prosta, a zmiana turbin tez nie jest jakaś zbyt trudną operacją – wiesz chyba, jak szybko zmieniono turbiny parowe na silniki diesla na QE2. Jeśli nie, to poczytaj coś na ten temat...
    3. Zgoda, japońska doktryna wojenna z okresu II WŚ była przestarzała tak samo jak strategia admirała Raedera. Ale Hitler zamienił szybko Raedera na Doenitza, natomiast Hirohito, będąc zdegenerowanym arystokratą, nie miał pojęcia o prowadzeniu nowoczesnej wojny, a więc nie wiedział on, że doktryna militarna Japonii jest przestarzała.
    4. Myślenie w kategoriach bitwy pancerników było przecież archaiczne nawet pod koniec I WŚ, co dopiero pod koniec II WŚ. Przecież aby mogło dojść do bitwy okrętów liniowych, to musiały by one najpierw jakoś dotrzeć do obszaru tej bitwy, a to pod koniec II WŚ było mało prawdopodobne. Wiesz chyba, że to samoloty zatopiły Bismarcka czy Tirpitza tak samo jak Jamato i Musaszi, a okręt podwodny zatopił lotniskowiec Szinano, zbudowany na kadłubie niedokończonego pancernika klasy Jamato. Japończycy przerobili zaś ostatni okręt klasy Jamato na lotniskowiec, jako że potrzebowali oni bardziej lotniskowców niż pancerników.
    5. Poza tym, to pancerniki nadawały się zawsze w zasadzie tylko do prowadzenia walki artyleryjskiej i to raczej nie samodzielnie, a w zespołach okrętów liniowych. Do samodzielnego prowadzenia działań zbudowane były w zasadzie tylko niemieckie tzw. pancerniki kieszonkowe, czyli właściwie dobrze opancerzone ciężkie krążowniki. „Cuś” Ci się znów chyba pomyliło...
    6. Przypominam także, ze obrona przeciwlotnicza eskortowanych jednostek to było podczas II WŚ zadanie niszczycieli, także eskortowych a szczególnie krążowników przeciwlotniczych. Nawet „nasza” czyli formalnie polska Błyskawica została przerobiona podczas II WŚ na okręt przeznaczony do obrony przeciwlotniczej: 20 czerwca roku 1941 niszczyciel ten poddano został wymianie uzbrojenia głównego. W miejsce armat Boforsa kalibru 120mm zainstalowano osiem dział uniwersalnych (czyli przeznaczonych także do obrony przeciwlotniczej) Mk XVI kalibru 102mm. Zdemontowano starą pojedynczą armatę przeciwlotniczą a zamiast dotychczasowych przeciwlotniczych karabinów maszynowych Hotchkiss zainstalowano cztery działa automatyczne Oerlikon kalibru 20mm, na sponsonach rufowej nadbudówki w miejsce usuniętych stanowisk nkm-ów oraz na skrzydłach pomostu dowodzenia, o poziom poniżej dotychczasowych sponsonów, które usunięto dla poprawienia pola ostrzału działek. Dodano też radar artyleryjski typu 285 sprzężony z dalocelownikiem Mk V oraz radar przeciwlotniczy typu 291 w miejsce dotychczasowego typu 281 na szczycie masztu, który wzmocniono dwoma bocznymi wspornikami.
    7. Do wsparcia wojsk lądowych pancerniki się oczywiście nadawały, ale były one zbyt kosztowne, aby je do tego używać, oraz stanowiły one zbyt łatwy cel dla nieprzyjaciela znajdując się tak blisko brzegu. To samo można powiedzieć o zastosowaniu pancernika jako okrętu sztabowego oraz do rozpoznania elektronicznego. To jest tak, jakby używać samochód Rolls Royce jako taksówkę – da się to zrobić, ale nie ma to przecież sensu ekonomicznego.
    8. Zgoda, ZSRR dość długo nie był potęgą morską, ale był on w stanie zatopić każdy amerykański pancernik, który zbliżył by się zbyt blisko granicy morskiej ZSRR – nie przy pomocy klasycznej artylerii, ale atakując amerykańskie pancerniki rakietami, bombami zrzucanymi z samolotów oraz torpedami zrzucanymi z samolotów oraz wystrzeliwanymi z okrętów podwodnych.
    9. Tak więc nie jest to tak, z pancerniki straciły przeciwnika, ale że stały się one zbyt łatwym celem dla broni wielokrotnie tańszej niż pancerniki.
    10. Pamiętaj, że wojny wygrywa gospodarka danego kraju, a nie jego siły zbrojne. Niemcy miały w pierwszej połowie XX wieku (z małymi przerwami aż do końca roku 1944) najlepszą na świecie armię, najlepszą na świecie marynarkę wojenną i najlepsze na świecie lotnictwo wojskowe, ale pomimo tego przegrały one zarówno I jak też i II WŚ. Wątpię jednak, abyś to był w stanie zrozumieć, będąc wyraźnie zafascynowany techniką wojenną, ale nie mając pojęcia o ekonomicznych, czyli najważniejszych aspektach prowadzenia wojny. Przecież gdyby USA wprowadziły podczas wojny z Wietnamem taki sam system gospodarki sterowanej centralnie i pracującej na potrzeby wojny, to na 100% wygrały by wojnę ze znacznie przecież od USA biedniejszym Wietnamem Północnym. Ameryka jednak te wojnę przegrała, jako że Amerykanie (a właściwie amerykańskie elity pieniądza) nie zgodzili się wtedy na militaryzację swojej gospodarki, więc Ameryka musiała te wojnę przegrać, choć miała ona o wiele lepsze uzbrojenie niż Wietnam Północny, który przestawił wówczas całą swoją gospodarka na potrzeby prowadzenia wojny.
  • 2015-07-25 11:44 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Także: sanacyjna Polska zakupiła na Zachodzie niszczyciele i okręty podwodne, które miały za swoje główne zadanie zatopić radzieckie pancerniki atakując je torpedami. Podobnie zakupiono we Francji całkiem spory stawiacz min Gryf, aby zatopić radzieckie pancerniki minami, jak to zrobili Turcy podczas I WŚ, zatapiając minami angielskie pancerniki. Nawet polscy admirałowie wiedzieli więc, i to już przed wybuchem II WŚ, że pancerniki były już wówczas (lata 1930.) anachronizmem, przynajmniej na mniejszych morzach, takich jak Bałtyk.
  • 2015-07-25 20:04 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    A Fraglessowi "cuś" odjęło umiejętność pisania... ;-)
  • 2015-07-26 11:59 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    ;-)
  • 2015-07-26 13:21 | ragan

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Kagan, jedynie pod swoją ostatnią ksywką "Kowalski" masz tutaj blisko 2 tys. wpisów - litości :)

  • 2015-07-27 11:41 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Tylko ignorant napisałby, że najważniejszy jest kaliber. Będziesz mnie długo bawił tym zdaniem: "Wystarczy, że pancerniki klasy Jamato przewyższały pancerniki klasy Iowa kalibrem, a więc także i zasięgiem artylerii głównej.":)))
    Po pierwsze japońskie armaty kal. 460 mm L/45 miały bardzo niską żywotność luf, co nie pozwalało na zbyt długie prowadzenie celnego ognia. Po drugie artyleria Iowa miała o niebo lepsze właściwości balistyczne. Przewód gwintowany lufy był dłuższy niż w Yamato. W efekcie dawało to pociskowi wyższą prędkość początkową, stabilność w locie oraz większy zasięg i przebijalność. Zresztą sam zasięg nie miał większego znaczenia, ponieważ rekord zasięgu kiedy pocisk trafił w cel na lądzie wynosił 32 km. (ogień na wprost, warunki pokojowe). W warunkach bojowych było to 23 km (Warspite vs Giulio Cesare). Reasumując armaty Iowa miały zdecydowana przewagę na armatami Yamato (konstrukcja wież, podajników, automatyka, do tego radar artyleryjski i lepsze dalocelowniki). Przekładało się to także na szybkostrzelność - 4 salwy Iowa vs 3 Yamato.
    Iowa był okrętem uniwersalnym, doskonale radził sobie w odpieraniu ataków lotniczych, wsparciu desantu, dalekiej osłonie konwojów czy bezpośredniej walce z okrętami wroga w każdych warunkach pogodowych.
    Dlatego też doktryna aliantów przewidywała szerokie spektrum wykorzystania pancerników. Doktryna Niemiec i Japonii przewidywała wykorzystanie tychże tylko w jednym celu - walka jeden na jeden.
    Obrona przeciwlotnicza zgrupowania okrętów, to było jedno z głównych zadań pancerników USA. Zastosowano tu jako artylerię średnią szybkostrzelne armaty uniwersalnych kal. 127 mm, wyposażonych w pociski p-lot z zapalnikami zbliżeniowymi, wraz z rozbudowanym systemem kierowania ogniem. Także lekka artyleria p-lot 40 mm okrętów amerykańskich wyposażona była w radarowy systemy kierowania ogniem. Tymczasem doktryna państw osi przewidywała, że okręty wojenne stosowały oddzielne baterie artylerii średniej do zwalczania celów morskich i powietrznych. Poczytaj sobie jak dawała radę Iowa (Luzon) w walce z kamikaze, a jak Yamato w walce z samolotami USA.
    Powiedz mi, skąd ignorant miałby to wszystko wiedzieć? Ignorant może tylko przeczytać na wiki, że Yamato artyleria miała większy kaliber niż Iowa. Koniec. :)))

    Po co pancernik miałby się zbliżać do wybrzeży ZSRR? Po wojnie pancerniki pełniły całkowicie inną rolę, dlatego nie wszystkie zostały wycofane ze służby. Naprawdę myślałeś, że Iwowa miałby wpływać do Piotrogrodu i niczym Aurora dawać arterią sygnał do ataku na ZSRR? :)))

    Przy okazji, nie robisz nic innego tylko piszesz i piszesz. Czy to już jest jakieś uzależnienie?
  • 2015-07-27 21:17 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Ragan
    I co z tego?
    Fragless
    1. Nigdy nie doszło do pojedynku pancernika klasy Jamato z pancernikiem lasy Iowa, a więc to jest tylko jałowe „gdybanie”. Amerykanie mieli zresztą szczęście, ze na Pacyfiku w zasadzie nie operowały okręty podwodne Kriegsmarine...
    Poza tym, to NIE jest forum miłośników militariów! Sam zresztą przyznajesz, że pancerniki to jest od lat już tylko przeszłość.
    Widzę też, ze nie masz już argumentów na temat zasadniczy naszej dyskusji, czyli katastrofalnego stanu polskiej gospodarki oraz korupcji wśród polskich celników!
    Zostały ci już tylko pseudo-argumenty ad personam. :-(
  • 2015-07-27 21:20 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless - jeśli to przeoczyłeś:
    Otóż do Polski wróciłem, ale polscy celnicy mi szybko ten, idiotyczny wręcz, co przyznaje bez bicia, pomysł wybili skutecznie z głowy. Niestety, ale nie mogę ci „podesłać” zgłoszenia celnego, jako że go po prostu ode mnie nie przyjęto, domagając się łapówki za samo jego przyjecie. Pamiętaj, że takowe zgłoszenie musi by najpierw przyjęte przez celnika, aby można było się odwołać od decyzji celnika podjętej na jego podstawie, a z kolei w przepisach nie ma nic na temat tego, co obywatel może zrobić, jeśli celnik odmówi przyjęcia takowego zgłoszenia oraz wydania oświadczenia, ze odmówił on przyjęcia takowego zgłoszenia ode mnie. Niemniej podaję ci takie dane, jak n.p. Sygnatura pisma RSO-Y-4/15, Sygnatura akt. PG-461/15, 2 Ds. 63/15III Nr. E 02.02.15/56 oraz Znak sprawy 442000-IPCR.6600.15.2015.1.GB.942.
    Mogę ci też przysłać korespondencje, jaką prowadzę na ten temat od ponad roku z administracją celną, prokuraturą i innymi polskimi urzędami. Musisz tylko mi dać jakiś adres, nawet taki, utworzony tylko w celu otrzymania tych pism.
    Jak widzisz, nie masz najmniejszego nawet pojęcia o tym, co się dzieje w polskich urzędach celnych. :(
  • 2015-07-28 10:24 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    Pojawienie się zdalnie sterowanych pocisków rakietowych i torped oznaczało koniec pancerników. USA po II WŚ używało więc pancerników tylko w walce z biednymi krajami III Świata, takimi jak n.p. Wietnam czy Irak, a i tak te wojny sromotnie przegrało. Rosjanie byli bowiem w stanie już na początku lat 1950. zatopić każdy amerykański pancernik w 5 minut...
    P.S. Wyruszam na wakacje, a więc na razie mnie tu nie będzie. To jest chyba dobra wiadomość dla wielu osób! ;-)
  • 2015-07-28 10:43 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Mieliśmy do czynienia z pojedynkiem korespondencyjnym. Yamato i Iowa walczył z samolotami oraz innymi okrętami. Poza tym są opracowania specjalistów, które dokładnie traktują temat, analizują każdy aspekt konstrukcji i wyposażenia. Osobiście przeczytałem o tym wszystko, co znalazłem. Sam zresztą lubiłeś sobie pogdybać. Mig-29 walczył z F-16 i dostał ciężkie baty. Stwierdziłeś, że w innych warunkach, to pewnie rosyjski samolot byłby górą. Gdybanie... :)

    Oto przykład Twoich argumentów: "jjesteś tylko zwykłym bucem, bez wiedzy i bez inteligencji, potrafiącym jedynie bezmyślnie kopiować broszurki IPNowskie." Brawo. :)))

    O stanie gospodarki dyskutowaliśmy dość długo. Dałem sobie spokój jak zacząłeś kwestionować oficjalne źródła.
    Niemniej dla rozrywki spróbuję jeszcze raz. Skąd wzięły się nasze zapóźnienia gospodarcze? Z naszej sytuacji politycznej.
    W czasie, gdy wszystkie obecnie najbardziej rozwinięte gospodarczo kraje wkraczały pełną parą w erę przemysłową, Polska znajdowała się pod zaborami. Inwestycje na naszych ziemiach były znikome. Do tego istniały spore różnice w rozwoju poszczególnych zaborów. Ziemie polskie traktowane były jako podbite kolonie i utrzymywane w zacofaniu. Czyli kiedy świat pełną parą uczestniczył w uprzemysłowieniu, w 1918 po odzyskaniu niepodległości byliśmy już na straconej pozycji. Do tego doszły zniszczenia wojenne i kolejna wojna z ZSRR. Potem mieliśmy inflację, wielki kryzys (W 1933 roku bezrobocie osiągnęło poziom 43,5%)... W Polsce brak było kapitału więc masowo ściągnęli tu zagraniczni inwestorzy. Przeciętnie od 20 do 70% akcji przedsiębiorstw poszczególnych gałęzi gospodarki znajdowało się pod władaniem obcego kapitału. Dopiero rządowy COP zrównoważył trochę sytuację. Ale i tak nasza produkcja przemysłowa tuż przed II wojną nie dorównywała tej przed I wojną! Potem były katastrofalne spustoszenia wojenne. Następnie już po wyzwoleniu kolejne grabieże dokonane przez ZSRR. Do tego nie uczestniczymy w planie Marshalla. Rząd PRL aby wyciągnąć kraj z sięgającego nawet kilkaset lat zacofania, postawił na szybkie uprzemysłowienie. Oczkiem w głowie był przemysł ciężki. Problemy z finansowanie, ignorancja rządzących doprowadziły do niezrównoważonego rozwoju. Pewne gałęzie gospodarki zostały zapomniane. Kulało rolnictwo. Przemysł lekki. Innowacyjność i hi-tech leżały na łopatkach (pomysł Gierka na licencje). Do 1979 kiedy następował jeszcze rozwój (w ostatnie dekadzie za kredyty) i tak ustępowaliśmy w każdej dziedzinie krajom Zachodu. Od 1980 po bankructwie to był już tylko zjazd w dół. Owszem, dekada lat 70-tych to szybki rozwój, ale rozwój za który musieliśmy słono płacić przez kolejne 25 lat.
    I Ty mi chcesz powiedzieć, po tym wszystkim co przeczytałeś, że Polska nie dokonała skoku cywilizacyjnego?

    Nic nie przeoczyłem, mój e-mail: 1fragless1@wp.pl
  • 2015-07-28 11:22 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Fragless
    1. Zgoda co do zacofania Polski spowodowanego zaborami i beznadziejną polityką gospodarczą II RP oraz zniszczeniami wojennymi. Ale gdyby nie wielki kryzys światowy lat 1970. i NSZZ Solidarność oraz KSS KOR i polski kościół (wiadomo który), to Polska była by dziś dobrze rozwiniętym państwem, porównywalnym z Koreą, i to raczej tą południową a nie północną.
    2. Tylko ignorant napisze, że „Mig-29 walczył z F-16 i dostał ciężkie baty”. Nie napisałeś bowiem która wersja Miga-29 i która wersja F-16 i kto je pilotował oraz jak były one utrzymane. Przecież ja moją relatywnie nową, lekko tylko „przechodzoną”, „poniemiecką” Hondą Civic w wersji Sport też wyprzedzę bez trudu marnie utrzymanie stare Porsche kierowane przez marnego kierowcę, ale co z tego? To nie jest dowód na wyższość Hondy nad Porsche!
    2. Przesyłam ci obiecane pisma na twój adres 1fragless1@wp.pl.
    3. Wyruszam na wakacje, a więc na razie mnie tu nie będzie. To jest chyba dobra wiadomość dla wielu osób! ;-)
  • 2015-08-03 01:13 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    SPAM made by alavalex
  • 2015-08-03 21:43 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czekam na odpowiedź, Fragless.
  • 2015-08-19 12:32 | Fragless1

    Re:Polskie piekło podatkowe

    No mi udało Ci się ostatecznie mnie znudzić...
  • 2015-08-19 21:34 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Czytałeś, co ci wysłałem majlem?
  • 2015-08-20 11:41 | jakowalski

    Re:Polskie piekło podatkowe

    Jak widzę, NIE... :-(