Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kto ma prawa do znanej marki oranżady

(2)
Piękna Helena doprowadziła do wojny trojańskiej, oranżada Hellena do wojny kaliskiej. Toczą ją sąsiedzi Zenon Sroczyński i Jan Kolański. To jedna z wielu batalii o znaki towarowe.
  • 2015-06-15 14:12 | tahiti

    śródtytuły

    Autor w śródtytułach nawiązuje do znanych przebojów muzycznych. Czy ktoś wie, do czego nawiązuje w trzecim: "Może browar, może wagony?"?
  • 2015-06-23 21:40 | jojo

    Re:Kto ma prawa do znanej marki oranżady

    czasem trudno przełknąć gorzką pigułę - Panie Prezesie Sroczyński. Z Helleną zdobywał Pan Świat, ale na końcu nie wyszło. Król Czekolady nie dokonał przecież abordażu Pana Firmy , nie dokonał wrogiego przejęcia. Wszystko legalnie od syndyka. Rozumiem , że w jednym mieście Wam ciasno, ale jak spojrzeć pozytywnie to Hellena podniosła się po upadku , zatrudnia miejscowych , modernizuje się i wszystko zostaje w kaliskiej rodzinie - czy nie tak , Panie Sroczyński. Przecie nie będzie się Pan kopał z koniem - jak mawiał klasyk. Z faktami się nie dyskutuje tylko akceptuje, a wtedy ta gorzka piguła staje sie jakby mniej paskudną.