Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

(9)
Susa i inne tunezyjskie kurorty są od dawna wymieniane jako potencjalne miejsca zagrożone zamachami grup terrorystycznych. Okazało się, że nie bez przyczyny.
  • 2015-06-27 09:04 | Yossarian

    Terroturystyka

    może morze - see or sea?
  • 2015-06-27 10:41 | turystka

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    Racja.
    See- widzieć
    Sea- morze
  • 2015-06-27 11:23 | jowitka

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    Nie jest prawdą, że p. Makłowicz milczy. Odniósł się do zamachu na portalu społecznościowym: "Jest mi niezmiernie przykro z powodu tego, co stało się w Tunezji. Znów zginęli niewinni ludzie i nikt nie potrafił temu zapobiec, najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin ofiar. Współczuję również Tunezyjczykom, zdecydowana ich większość to przyjacielscy i gościnni ludzie od lat żyjący z turystyki. Wydaje się, że tym razem terroryści osiągnęli swój cel i ten rok jest teraz dla tunezyjskiej turystyki stracony. Co będzie dalej, pokaże przyszłość. Ten najbardziej otwarty arabski kraj, w którym rozpoczęła się arabska wiosna i który nie zastąpił jednej satrapii drugą, będąc w regionie jedyną oazą demokracji, wywołuje wściekłość u dżihadystów. Mam nadzieję, że ostatecznie dobro zwycięży."
  • 2015-06-27 11:59 | Byniek

    Wiosna wasza, zima nasza.

    Tragiczne wydarzenia w Tunezji ( i nie tylko ), to pokłosie " arabskiej wiosny".
  • 2015-06-27 12:30 | jakowalski

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    Generalnie: To jest przed wszystkimi odpowiedzialność rządu oraz mediów. Przecież każda osoba wylatująca z Polski na wczasy w Tunezji czy też w podobnie ryzykownym miejscu, powinna podpisywać przed wylotem dokument, stwierdzający że zna ona ryzyko związane z tym wylotem oraz że nie będzie się ona domagać żadnej pomocy do państwa (czytaj podatników) w przypadku ataku terrorystycznego.
    Podobnie media (drukowane czy też elektroniczne) powinny opatrywać każda reklamę wczasów w Tunezji itp. państwach, czyli zagrożonych terroryzmem, ostrzeżeniami w rodzaju „ostrzegamy przed wyjazdem do tego kraju ze względu na wysokie ryzyko ataku terrorystycznego”.
  • 2015-06-27 12:32 | jakowalski

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    Jowitka
    I co z tego, że Makłowicz to napisał? Przecież nie przeprosił on za te mylne informacje, przekazywane wcześniej przez niego. Poza tym, to powinien on wiedzieć, że tzw. arabska wiosna była sterowana i finansowa z zagranicy, konkretnie z USA i UE, podobnie jak ukraińska „pomarańczowa rewolucja” i ostatni „majdan”, i że ta arabska wiosna doprowadziła do naruszenia delikatnej równowagi, panującej przed nią na Bliskim Wschodzie, a więc wszelakie wyjazdy do tego regionu, nie ważne czy turystyczne czy też biznesowe, powinny być po prostu zakazane, a przynajmniej aktywnie przez Państwo Polskie odradzane! Poza tym, to definicje dobra i zła są względne: dla większości mieszkańców Bliskiego Wschodu złem jest to, co chce tam wprowadzić Zachód.
  • 2015-06-27 15:06 | kaesjot

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    Nie można mieć maksimum efektów przy minimum nakładów. Jeśli jedno jest celem to drugie staje się ograniczeniem , Mamy wtedy do czynienia z dwiema różnymi zasadami :
    - maksymalizacji efektu gdy z określonej puli środków staramy się uzyskać możliwie największy efekt czyli mając 10l paliwa chcemy jak najdalej zajechać.
    - minimalizacji nakładów gdy mamy określony cel i chcemy go osiągnąć możliwie najniższym kosztem czyli gdy do określonego celu staramy się dojechać zużywając jak najmniej paliwa.
    Nie da się przejechać jak najdalej zużywając jak najmniej paliwa.
    Poza tym nie odwiedza się skłóconej rodziny.
  • 2015-06-27 15:20 | jakowalski

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    Kaesjot
    O tym uczą na pierwszym semestrze studiów ekonomicznych, ale nie w Polsce! Ale z drugiej strony mamy coś takiego jak minimax, czyli metodę minimalizowania maksymalnych możliwych strat. Jego odwrotnością jest zaś maksymalizacja minimalnego zysku czyli maximin.
    Biura podróży stosują więc strategię minimaksu, czyli minimalizowania swoich maksymalnie możliwych strat, jako że dla nich życie i zdrowie ich klientów ma dość niską cenę, jako że martwych albo chorych klientów zastąpić mogą mogą nowi: żywi i zdrowi, oraz że to nie te biura ponoszą koszta związane ze śmiercią i kalectwem ich klientów, a tylko wszyscy podatnicy (via ZUS i NFZ).
  • 2015-06-28 08:33 | obserwatore

    Re:Po zamachach w Tunezji pojawia się pytanie o odpowiedzialność biur turystycznych

    @ Yossarian
    @ turystyka

    Niewiem czy męczą Was kompleksy albo brak uznania w swoim otoczeniu...?