Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

(31)
Albo rząd, którego los zależał od wyników referendum, szybko dogada się z resztą strefy euro, albo nowa waluta pojawi się w najbliższych dniach.
  • 2015-07-05 20:33 | MMK

    Brawo Tsipras!

    Od czasu do czasu trzeba przypominać co jest gospodarczo na drodze biurokracji etatyzmu i socjalizmu.
  • 2015-07-05 20:59 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    Kapitalizm rynkowy oznacza zaś dla biedniejszych państw, takich jak Polska bezrobocie, niskie płace i generalnie beznadzieję.
  • 2015-07-05 21:45 | jvelzkeyek

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    Grecy jako pierwsi się odważyli.
    Powiedzieli '"nie"tym co o zyskach marzyli.
    "Stop", lichwiarzom powiedziała Hellada.
    Grek nie daje zrobić z siebie dziada.
    Czy inni też pójdą tropem greckim?
    Co teraz stanie się z kapitałem niemieckim?

  • 2015-07-05 21:46 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy?

    Generalnie: Unii, a dokładniej Komisji Europejskiej i Eurobankowi pozostaje tylko przekupienie Greków poprzez anulowanie większości ich zadłużenia. Wyjście Grecji ze strefy Euro oznaczałoby przecież początek końca nie tylko dla euro, ale także i dla UE.
    Nikt w KE nie chciał zresztą, aby Grecy zagłosowali w tym referendum na tak, jako że wtedy w następnych wyborach zwyciężyła by w Grecji albo radykalna lewica (komuniści) albo też radykalna prawica (Złoty Świt), czyli że Grecja znalazła by się w sytuacji analogicznej do tej, w jakiej znalazły się Niemcy w roku 1933, zmuszone wówczas przez Francję i Anglię do płacenia kontrybucji wojennych, co w oczywisty sposób rujnowało gospodarkę Niemiec, szczególnie że wówczas (rok 1933) jak też i dziś, gospodarka światowa znajdowała się w głębokiej recesji. Przecież gdyby nie zasiłki, to spadek popytu byłby dziś znacznie większy niż jest, co musiało by spowodować dojście do władzy w wielu krajach Europy partii ze skrajnej prawicy (faszyści) bądź też skrajnej lewicy (komuniści). A to jest ostatnią rzeczą, której życzy sobie wielki światowy biznes, a więc także i Komisja Europejska.
  • 2015-07-05 22:28 | mf

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    Grecja to jest okazja zeby wypracowac mechanizm wyjscia z Euro. Przeciwnie do jednego z komentarzy, wyjscie Grecji z Euro jest konieczne aby uratowac Euro, a zwlaszcza aby uratowac Unie Europejska. Euro musi byc strefa walutowa ktora skupia Panstwa ktore potrafia byc odpowiedzialne za wlasne finanse tak zeby nie podwazac racji bytu wspolnej waluty. Inne Panstwa, tak jak Polska, moga byc w Unii bez Euro zanim nie dojrzeja. Rowniez jak Grecja. Pozostawienie Grecji w Euro w obecnych warunkach zamieni Unie w gospodarczy twor neo-sowiecki ktory skonczy sie tak samo jak jego poprzednik, rozpadem.
  • 2015-07-05 22:51 | zly

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    Eurom. bylo od samego poczatku pomyslem poronionym i oby jak najszybciej zapomnianym i pogrzebanym. Wprowadzenie wspolnej waluty mozna bylo ewentualnie rozwazac po wprowadzeniu jednolitych podatkow, zasilkow i pensji minimalnych. Banda monetarystow i domoroslych neoliberalow postanowila zrobic sobie eksperyment na 334 milionach ludzi, a pozniej nie potrafila przyjac do wiadomosci ze eksperyment sie nie udal.
    Precz z euro!
  • 2015-07-05 23:15 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    mf
    UE jest dziś, z powodu jej zbyt pochopnego rozszerzenia z powodów w 100% politycznych o takie państwa jak Polska, Bułgaria czy też Rumunia, tworem niezdolnym do życia, a już pomysł z euro był od początku bez sensu, jako że nie może być unii walutowej bez unii socjalnej i podatkowej, czyli że w każdym państwie Eurozony muszą być takie same, albo przynajmniej niemalże takie same, podatki, zbliżone zasiłki i renty oraz emerytury, podobny system opieki zdrowotnej etc., podobnie jak n.p. w stanach USA czy też Związku Australijskiego albo w landach Niemiec. Ponieważ ujednolicenie systemów emerytalnych i rentowych, systemów zasiłków oraz systemów podatkowych musi zająć długie lata i możliwe jest tylko dla państw o zbliżonym poziomie rozwoju gospodarczego, to do strefy wspólnej waluty kwalifikują się dziś w Europie, poza Niemcami, właściwie tylko Austria, Benelux i Skandynawia, ale Skandynawowie nie chcą albo w ogóle myśleć nawet o Unii (Norwegia i Islandia), albo też z góry odrzucają euro (Dania i Szwecja). Podobnie Szwajcaria odrzuca nie tylko euro, a nawet i Unię, a Brytyjczycy tradycyjnie chcą być na uboczu, a więc zdecydowanie nie chcą oni euro. To powinno dać sporo do myślenia euroentuzjastom, ale niestety, oni na ogol pozbawieni są umiejętności krytycznej analizy... :-(
  • 2015-07-05 23:26 | woytek

    Re:„Nie” z Grecji, czyli trzeba zwierać zakłady czy wyjdą oni z UE, czy ich nie wypuszczą mimo "nie".

    Ja myślę , że Grecji z UE nie wypuszczą , bo dłużnika banksterzy nigdy nie wypuszczają z lepkich od spekulacji łapek.
  • 2015-07-06 02:17 | kruk

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    @mf
    Zgadzam sie z tym, ze kryzys grecki jest proba dla strefy euro a nie jej koncem. Mysle nawet, ze strefa euro moze z niej wyjsc wzmocniona bo jej rzady beda sie starac poprawic bledy popelnione przy jej zalozeniu. Nie wiem tylko czy w tym celu konieczne jest opuszczenie strefy przez Grecje. Rzad Tziprasa ciagle jest gotow negocjowac i wzajemne ustepstwa chyba jeszcze sa mozliwe. Niektorzy sadza, ze przykladne ukaranie Grecji poprzez wypchniecie jej ze strefy euro ukroci nadzieje na bailout innych zadluzonych krajow strefy. Jednak to, co Grecy juz przecierpieli, moze byc wystarczajaca nauczka.






  • 2015-07-06 04:57 | kontestator

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    Największym beneficjentem strefy euro, są Niemcy, i zrobią oni wszystko, aby strefa euro nie rozpadła się. Zadłużenie Grecji to problem przede wszystkim Niemiec i Francji, a nie Greków. Premier Grecji doskonale to rozumie i robi to, co dla jego ojczyzny jest najlepsze. Gdyby był bardziej elastyczny, byłby już następcą Tuska w Unii Europejskiej.""
  • 2015-07-06 06:44 | Andrzej Falicz

    Bankructwo

    Bankructwo jest normalnym mechanizmem w gospodarce rynkowej.
    Umozliwia nowy start.
    Najwazniejsze zeby Grecy nie wyjezdzali masowo z kraju (zwlaszcza ci mlodzi) i zeby umozliwic im aktywna partycypacje w gospodarce.
    Narazie po 5-ciu latach - grecka gopodarka po prostu nie funkcjonuje.
    Jezeli potrzebna jest drachma to dlaczego nie.
    Kraj zbiedniej relatywnie ale bedzie bardziej konkurencyjny i dzieki temu nakreci sie koniunktura - inaczej po prostu sie nie da.
    Grecja nie moze konkurowac z Niemcami ani wydajnoscia ani technicznymi mozliwosciami.
    Moze cena.

    UE to wiecej niz Euro.
    Naprawde nie widze powodu do histerii.
    Niemcy zbankrutowaly w XX wieku dwukrotnie i dwukrotnie darowano im dlugi znacznie wyzsze niz Grecja i dzis Niemcy sa potega gospodarcza.
    Co by bylo
    Gdyby nie darowano im dlugow w przeszlosci...
  • 2015-07-06 06:44 | kaesjot

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    Wszyscy się zastanawiają jakie straty mogą ponieść banki ale jakoś nikt nie mówi o tych , którzy wyprodukowali i dostarczyli Grekom towar a dostali za niego wyemitowane przez te banki "papierki".
    Z tego wszystkiego umyka istota gospodarki - WYTWARZANIE dóbr i usługo na potrzeby społeczeństwa.
    W wyniku specjalizacji i podziału pracy - jedna grupa wytwarza jakiś produkt czy usługę, druga - coś innego i wzajemnie się wymieniają . Powstało zapotrzebowanie na handlarza, który wyręcza producentów we wzajemnej wymianie.
    Aby ułatwić wymianę ( nie zawsze ten, który posiada potrzebny mi towar potrzebuje towaru, który ja mu oferuje ) WYMYŚLONO pieniądze, które są niczym innym jak UMOWNYM symbolem wartości. Sam zaś żadnej WARTOŚCI UŻYTKOWEJ nie posiada.
    Wymiana pomiędzy poszczególnymi grupami MUSI się bilansować w krótszym czy dłuższym okresie czasu.
    I to jest podstawowa zasada, której trzeba się trzymać.
    Niestety - gospodarka światowa ewoluowała w tym kierunku, że główną rolę "dyrygentów" gospodarki objęli ci, którzy nie wytwarzają nic użytecznego czyli tylko "drukują" pieniądze.
    A co będzie, gdy ci przysłowiowi Chińczycy stwierdzą, ze koniec już z dostawami towaru za " papierki" i albo dajecie inny towar na wymianę albo "walcie się". Maja dość chłonny własny rynek a wymieniać się będą tylko z tymi co dadzą coś realnego na wymianę.
    No i co zrobią ci wszyscy, co wynieśli swoje zakłady produkcyjne do krajów, gdzie tania siła robocza ?

  • 2015-07-06 09:56 | abchaz

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    Celem ostatnich rund greckich było wymuszenie ustąpienia Tsiprasa by pokazac innym chwiejnym państwom euro ,że tzw lewicowcy są bez szans w tej strefie (np Podemos).
    Tsipras odwołał się do narodu i jest ,przynajmniej przez czas jakis,nie do ruszenia.
    Nic się nie zmieniło w finansach.Muszą negocjowac i wybierac rozwiazanie.
    Tym razem biorąc także pod uwagę ,że Grecja jest także jednym z bastionów chroniących UE przed desantem islamistycznym.
  • 2015-07-06 10:00 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Wprowadzenie wspolnej waluty mozna bylo ewentualnie rozwazac po wprowadzeniu jednolitych podatkow, zasilkow i pensji minimalnych. "

    Ciągle te same brednie.
    Dobrze że piewcy etatystycznego walca nie ubzdurali sobie że wszysty muszą nosić te same majtki ;)
    Jakieś argumenty?
    Taka Słowacja, Litwa Łotwa Estonia mają się całkiem dobrze bez dobrodziejstw jednolitego socjału i podatków będąc raczej biedniejsze niż Grecja.
    Euro to tylko stabilna waluta.

  • 2015-07-06 10:42 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    zly (2015-07-05 22:51)
    To samo chciałem napisać. Patrz też mój wpis z 2015-07-05 23:15.
    Kruk
    Usunięcie Grecji z Eurozony będzie dla niej zbawieniem a nie karą!
    Kontestator
    Racja! Największym beneficjentem strefy euro są Niemcy, i zrobią oni wszystko, aby strefa euro nie rozpadła się. Zadłużenie Grecji to problem przede wszystkim Niemiec i Francji, a nie Greków.
    A. Falicz
    Też racja: Bankructwo jest normalnym mechanizmem w gospodarce rynkowej. Dziwi mnie więc ten hałas dookoła Grecji. Polska podobnie „zbankrutowała” w latach 1980. i co z tego? Argentynie zaś „bankructwo” wyszło tylko na dobre.
    Poza tym, to David Ricardo dawno temu udowodnił, że ma sens handel pomiędzy państwami, z których jedno produkuje wszystko taniej niż drugie – patrz teoria przewagi komparatywnej D. Ricardo. Ale o niej, to mało kto chyba dziś słyszał!
    Kaesjot
    Racja, problem leży w tym, że gospodarka światowa ewoluowała w tym kierunku (spekulacji finansowych a nie produkcji realnych dóbr), a więc główną rolę „dyrygentów” gospodarki objęli obecnie ci, którzy nie wytwarzają nic użytecznego czyli tylko „drukują” pieniądze.
  • 2015-07-06 10:48 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    1. Argument ad majtki jest wręcz idiotyczny. :-(
    2. Słowacja, Litwa, Łotwa i Estonia są obecniew bardzo złej sytuacji gospodarczej. Nawet CIA przyznaje oficjalnie, że
    - Dług publiczny: Słowacja 54% PKB, Litwa i Łotwa ok. 40%, a tylko Estonia ma mały dług publiczny (ok. 10% PKB), ale kosztem skrajnego zubożenia ludności – patrz poniżej (Polska to 45% PKB a więc lepiej niż Słowacja).
    - Dług zagraniczny: Estonia $22,790,000,000 Litwa $28,880,000,000, Łotwa $38,540,000,000 a Słowacja aż $106,600,000,000 (znacznie od nich większa Polska $395,200,000,000).
    - Oficjalna stopa bezrobocia: Estonia 9%, Litwa 12%, Łotwa 10% a Słowacja ponad 14% (Polska 8%).
    - Inflacja: Estonia i Słowacja wpadły w pułapkę deflacji na skutek recesji spowodowanej przyjęciem euro: stopa inflacji w tych państwach to ok. MINUS 0.1% (Litwa +0.3%, Łotwa +0.7%, Polska +0.2%).
    - Brak jest danych o ilości osób żyjących w nędzy na Łotwie, w Estonii to jest ponad 22% ludności a w Słowacji ponad 20% (dane dla Litwy są wyraźnie zaniżone a w Polsce to jest ok. 11%).
    Tyle tej rzekomo dobrej sytuacji w biednych krajach, które przyjęły euro. Dodajmy, że procentowo więcej Litwinów wyjechało z Litwy niż Polaków z Polski...
    3. Zbyt silna złotówka rozłożyła przed wojną gospodarkę II RP – zamiast rozwijać przemysł, w tym obronny, rząd sanacyjny dbał tylko o utrzymanie wyraźnie zbyt wysokiego i zbyt sztywnego kursu złotówki względem dolara USA, nawet jeśli wymagało to eksportowania z Polski, tuż przed wrześniem 1939 roku, najlepszego uzbrojenia wyprodukowanego w polskich fabrykach. W ten to sposób najlepsze polskie samoloty myśliwskie poszły na eksport, zamiast wzmocnić lotnictwo Rzeczypospolitej. :-( Zbyt mocna waluta tak samo bowiem szkodzi gospodarce jak zbyt słaba!
  • 2015-07-06 10:53 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    P.s. Czy centralny, państwowy bank emitujący euro nie jest przypadkiem etatystycznym wynalazkiem? Przypominam, ze w XIX wieku w USA to NIE było żadnego centralnego banku, a utworzona na początku XX wieku Rezerwa Federalna (FED) jest rodzajem koalicji (federacji) PRYWATNCH banków. Skąd więc to poparcie takiego liberała, jakim jesteś przecież ty, dla idei państwowego (a więc etatystycznego, niemalże wręcz socjalistycznego), centralnego banku emisyjnego?
  • 2015-07-06 11:14 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Słowacja, Litwa, Łotwa i Estonia są obecniew bardzo złej sytuacji gospodarczej.(...) Dług publiczny (...)"

    Dług publiczny każdego z tych krajów jest znacznie mniejszy niż Niemiec kreowanych na beneficjenta strefy Euro i spijacza soków z biegnej małej Grecji ;)

    Euro nie wprowadza w długi, to tylko waluta.
  • 2015-07-06 11:22 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Estonia i Słowacja wpadły w pułapkę deflacji "

    Nie ma żadnej pułapki deflacji.
    USA z brytyjskiej kolonii stały się potęgą światową bedąc przez większość okresu wzrostu w deflacji.
    Kolejny mit wielbicieli inflacyjnego okradania ludzi z oszczędności i zapłaty za ich pracę.
  • 2015-07-06 13:37 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    1. Tyle, że Niemcy są zadłużone w bankach niemieckich (podobnie jak Japonia w bankach japońskich), a więc jest to w przypadku Niemiec czy Japonii tylko wirtualny dług księgowy (np. Kowalski zadłuża się w swoim własnym banku), zaś Estonia, Litwa, Łotwa i Słowacja są zadłużone w zagranicznych, głównie niemieckich bankach. Euro jest za walutą, na która nie jest dziś stać ani Estonii, ani Litwy, ani Łotwy ani też Słowacji.
    2. Deflacja to jest wzrost wartości (poprawniej siły nabywczej) pieniądza, co powoduje automatycznie spadek cen. Wejście w deflację, czyli szok deflacyjny oznacza także spadek popytu, ucieczkę od inwestycji, falę bankructw, w tym bankructw zadłużonych państw, jako że konsumenci oraz inwestorzy wstrzymują się z wydatkami, czekając na dalszy spadek cen, co załamuje popyt, a więc także drastycznie obniża zarówno produkcję jak też i zatrudnienie. Deflacja występuje więc razem z recesją, bezrobociem, spadkiem poziomu życia, niepokojami społecznymi, spadkiem poboru danin publicznych (gównie podatków) i wzrostem oczekiwań socjalnych. W okresie deflacji państwo musi więc często rezygnować z wielu swoich funkcji, w mniej lub bardziej kontrolowany sposób oddając je wolnemu rynkowi. Deflacja powoduje więc załamanie publicznych systemów redystrybucyjnych, np. emerytalnego, rentowego i zdrowotnego oraz oznacza osłabienie władzy politycznej. Szok deflacyjny jest najtrudniejszym okresem dla każdej władzy demokratycznej i powoduje gwałtowne zmiany na arenie politycznej. Deflacja jest więc niejako podatkiem nałożonym na pożyczkobiorców (np. kredytobiorców hipotecznych) i posiadaczy aktywów mało płynnych (np. nieruchomości), ale jest korzystna dla wierzycieli mających pewność, że wrócą do nich pożyczone innym pieniądze. Jest też korzystna dla pracowników na bezpiecznych posadach (głównie urzędników państwowych), ale łatwo jest zauważyć, jaką pułapką jest deflacja zarówno dla banków, jak i dla ich dłużników, zwłaszcza teraz, po okresie ekspansji kredytów hipotecznych. Spadek wartości (wł. cen) domów uderza bowiem zarówno w tych, którym uda się je zachować, jak i w banki, które coraz częściej w Polsce zabierają je klientom. W skali globalnej deflacja powoduje zaś izolacjonizm gospodarczy, wzrost ochrony rodzimych producentów, rozrost barier celnych i osłabienie handlu. Jest to zatem załamanie globalizacji.
    3. Deflacja w XIX-wiecznych USA wynikała zaś tego, że wtedy brytyjscy koloniści zajmowali przemocą (Holocaust Indian Amerykańskich) kolejne „dziewicze” tereny, a więc przybywało tam, a nie ubywało, jak dziś, ziemi uprawnej oraz bogactw naturalnych, a więc niejako Amerykanie otrzymywali wtedy „coś” za „nic”, co było oczywistą anomalią i o czym pisał n.p. prof. J.K. Galbraith.
    4. Umiarkowana inflacja nikogo z niczego nie okrada. Patrz n.p. prof. Lester Thurow „The Zero-Sum Society: Distribution and the possibilities for economic change” (1980) – rozdział o inflacji.
  • 2015-07-06 17:15 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Czy centralny, państwowy bank emitujący euro nie jest przypadkiem etatystycznym wynalazkiem?"
    Jest. Ale lepszy EBC - duża ilość EUR pod kontrolą wielu krajów, niż niszowe waluty (drachma, PLN) w rękach lokalnych populistów.

    "ze w XIX wieku w USA to NIE było żadnego centralnego banku"
    I to były złote czasy USA.
  • 2015-07-06 17:18 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Wejście w deflację, czyli szok deflacyjny oznacza także spadek popytu, ucieczkę od inwestycji, falę bankructw,"

    Brednie.
    Nic takiego nie wystąpiło w USA w XIXw, a wręcz przeciwnie.

    "w tym bankructw zadłużonych państw"
    Państwa bankrutuja bo sie zbytnio zadłużają, a nie przez deflacje ;)

  • 2015-07-06 20:59 | chris6

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    mf
    "Euro musi byc strefa walutowa ktora skupia Panstwa ktore potrafia byc odpowiedzialne za wlasne finanse ..."
    A co z odpowiedzialnością banków za udzielone pożyczki? Zyski ich, a straty niech pokrywa społeczeństwo?
    Takie są podstawowe zasady kapitalizmu? Chyba nie. Napłodziło sie tych świetych krów mających w bilansie biliony derywatów, kredytów, swapów itp. Trzeba przerwać ten vicious circle, gdyż prowadzi on do nieuniknionego krachu.
  • 2015-07-06 22:23 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    1. Napisałem przecież wyraźnie, że deflacja w XIX-wiecznych USA wynikała z tego, że wtedy brytyjscy koloniści zajmowali przemocą (Holocaust Indian Amerykańskich) kolejne „dziewicze” tereny, a więc przybywało tam, a nie ubywało, jak dziś, ziemi uprawnej oraz bogactw naturalnych, a więc niejako Amerykanie otrzymywali wtedy „coś” za „nic”, co było oczywistą anomalią i o czym pisał n.p. prof. J.K. Galbraith.
    2. I zdecyduj się, czy jest etatyzm lepszy i gorszy, podobnie jak lepszy czy gorszy socjalizm?
    3. Poza tym, to PKB w USA w XIX wieku był tylko ułamkiem obecnego PKB. W roku 1820 wynosił on tam (per capita) ok. 1300 dolarów z roku 1990, w roku 1850 ok. 1800 dolarów a w roku 1880 ok. 3000 dolarów zaś w roku 1900 ok. 4000 dolarów, zaś obecnie (mam dane za rok 2010) wynosi on ok. 30000 dolarów, a więc ponad 7 razy więcej niż pod sam koniec XIX wieku, i to liczony w tych samych dolarach z roku 1990 (Jutta Bolt, Marcel Timmer, Jan Luiten van Zanden „GDP per capita since 1820” OECD 2014).
  • 2015-07-08 11:14 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Poza tym, to PKB w USA w XIX wieku był tylko ułamkiem obecnego PKB"

    No skoro USA się cały czas rozwija to chyba logiczne? ;)
    Ale dyskutowaliśmy o tym jak to podobno deflacja rujnuje kraj gospodarczo, a jednak takie USA z marnej kolonii wyrosly na hegemona ekonomicznego w ciągu wieku przy prawie ciągłej deflacji.
  • 2015-07-08 19:47 | zly

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    @MMK
    'a jednak takie USA z marnej kolonii wyrosly na hegemona ekonomicznego w ciągu wieku przy prawie ciągłej deflacji. '

    Deflacja w historii Stanow wystapila tylko cztery razy przy okazji glebokich kryzysow gospodarczych. W ciagu XIX wieku spadaly tylko i wylacznie ceny artykulow rolnych, co wynikalo z ciaglego zajmowania nowych terenow pod uprawe, wszystkich pozostalych rosly. Poza tym jest to bezsensowne porownanie: XIX-wieczny kapitalizm cechowaly naprzemienne cykle inflacji i deflacji, po drugiej wojnie swiatowej nastepuja naprzemiennie cycle wysokiej i niskiej inflacji. Deflacja ostatni raz wystapila w czasie Wielkiego Kryzysu, w trakcie ktorego Stany z cala pewnoscia nie byly hegemonem ekonomicznym.
  • 2015-07-08 22:57 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    Tak, ale:
    1. USA rozwijały się także w inflacyjnym XX wieku. Ale nie o tu chodzi, a o to, że deflacja oznacza zazwyczaj zapaść gospodarki, tak jak to było n.p. w Polsce w latach 1930tych, kiedy to spadającym cenom towarzyszyły spadające realne dochody ludności, spadająca produkcja oraz wzrastające bezrobocie.
    2. Tłumaczyłem ci już, że deflacja w XIX-wiecznych USA wynikała głównie z tego, że wtedy brytyjscy koloniści zajmowali przemocą (Holocaust Indian Amerykańskich) kolejne „dziewicze” tereny, a więc przybywało tam, a nie ubywało, jak dziś, ziemi uprawnej oraz bogactw naturalnych, a więc niejako Amerykanie otrzymywali wtedy „coś” za „nic”, co było oczywistą anomalią i o czym pisał n.p. prof. J.K. Galbraith.
    3. Zły ci też wytłumaczył, że deflacja w historii Stanów wystąpiła tylko cztery razy przy okazji głębokich kryzysów gospodarczych. W ciągu XIX wieku spadały tylko i wyłącznie ceny artykułów rolnych, co wynikało z ciągłego zajmowania nowych terenów pod uprawę (o czym też już pisałem), a ceny wszystkich pozostałych towarów rosły. Poza tym jest to bezsensowne porównanie: XIX-wieczny kapitalizm cechowały naprzemienne cykle inflacji i deflacji, po drugiej wojnie światowej następują naprzemiennie cykle wysokiej i niskiej inflacji. Deflacja ostatni raz wystąpiła w USA w czasie Wielkiego Kryzysu, ale była to już normalna deflacja, połączona ze spadkiem produkcji i wzrostem bezrobocia.
  • 2015-07-08 23:05 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    P.S.
    Znacznie wyższy PKB (per capita i jako całość) w obecnych Stanach niż w tych XIX-wiecznych wynika głównie z postępu technologicznego, czyli inaczej ze zwiększonej wydajności pracy dzięki temu postępowi, a nie z jakichś cudownych właściwości tzw. wolnego rynku. Wydajność pracy wzrosła, i to znacznie, nawet w (neo)feudalnej Korei Północnej, w stosunku nie tylko do XIX, ale i XX wieku!
  • 2015-07-15 10:35 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "Deflacja w historii Stanow wystapila tylko cztery razy przy okazji glebokich kryzysow gospodarczych"
    Prosze pokazac te dane, ja mam takie:
    https://mises.org/library/deflating-deflation-myth

    Cały XiXw historii gospodarczej USA to ciągla deflacja z wyjątkiem skoku inflacyjnego podczas Wojny Secesyjnej.

  • 2015-07-15 11:37 | MMK

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    "W ciagu XIX wieku spadaly tylko i wylacznie ceny artykulow rolnych, co wynikalo z ciaglego zajmowania nowych terenow pod uprawe, wszystkich pozostalych rosly"

    Chyba trzeba teraz podać chyba koszyk produktów służący do szacowania inflacji, tak aby w uprzemysławiającym się kraju infacja cen produktów przemysłowych była zdominowana przez deflacje produktów rolnych ;)
    Uda się?

    No i ciekawa teza że zajmowanie terenów rolnych determinuje ceny produktów rolniczych.
    Produkcja rolnicza to inwestycja wieloletnia, a teren rolny dostaje się raz.
  • 2015-07-15 14:04 | jakowalski

    Re:„Nie” z Grecji, czyli jak to zwykle bywa w greckim kryzysie, nadal nic nie wiemy

    MMK
    1. Nie ma dokładnych danych na temat inflacji czy też deflacji w XIX-wiecznych USA, a tylko bardzo zgrubne i często niezgodne ze sobą szacunki.
    2. Praktycznie przez cały XIX wiek amerykańscy rolnicy, a dokładniej europejscy kolonizatorzy, zajmowali siłą („ogniem i mieczem”) coraz to nowe ziemie pod uprawę. Normalnie jest tak, że pod uprawą są najlepsze gleby, a w okresach dużego popytu na żywność włącza się pod uprawę tereny marginalne, z gorszą jakością gleby, a więc mniej wydajne. Jak to dawno temu zauważył prof. J.K. Galbraith, w XIX-wiecznych USA było na odwrót - praktycznie każdy nowy kawałek ziemi wzięty pod uprawę przez europejskich kolonizatorów miał wydajność większą niż te, które były już pod uprawą, a więc działało w XIX-wiecznych USA nie prawo malejącej wydajności marginalnej ziemi, a prawo rosnącej wydajności marginalnej ziemi, co oczywiście przyczyniło się do bardzo wówczas szybkiego wzrostu gospodarki USA. Ale to był wzrost wynikający z kradzieży – analogia do złodzieja, który bogaci się kradnąc cudzą własność. :-(