Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Koszmary senne – może nieprzyjemne, ale dobre dla zdrowia

(2)
Z obserwacji przynajmniej niektórych psychologów wynika, że nadmiar złych snów nie powinien nas zanadto niepokoić. Wręcz przeciwnie.
  • 2015-07-19 08:57 | Leopold75

    Freud?

    Freud wcale nie uważał, że sny są resztkami, "reminescencjami" codzienności. Przeciwnie - są wyrazem głęboko skrywanych w nieświadomości pragnień i skutkiem wewnętrznych konfliktów. Pogląd, że sny są odbiciem bieżących wydarzeń jest właściwy dla współczesnej tzw. psychologii poznawczej, która w całości zaprzecza nauce Freuda.

    Proszę o zatrudnienie specjalistów w dziedzinie zanim nie zmienicie się w kolejny Fakt, czy Wyborczą, którą utrzymuje przy życiu armia "bezpłatnych stażystów".
  • 2015-07-20 19:09 | Andrzej

    Re:Koszmary senne – może nieprzyjemne, ale dobre dla zdrowia

    Miałem ostatnio koszmarny sen, że mieszkam w bloku na jakimś osiedlu mieszkaniowym, w mieście, którego nazwy nie pamiętam.