Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rozmowa z Jerzym Główczewskim, pilotem dywizjonu 308

(6)
Rozmowa z Jerzym Główczewskim, ostatnim żyjącym pilotem myśliwca, który walczył na froncie zachodnim – o jego filmowym życiu i planowanym filmie o polskich lotnikach.
  • 2015-08-16 03:13 | woytek

    Piękni ludzie z rocznika Kolumbów

    Wspaniali ludzie z czasów tragicznych dla Polski w okresie trwania II wojny światowej przegranej przez Polskę .
    Tylko losy bohaterów przywracają nam wiare w ludzką godność , którą można obronić i którą trzeba bronić w czasach dyktatury różnych maści.
  • 2015-08-16 15:54 | jakowalski

    Re:Rozmowa z Jerzym Główczewskim, pilotem dywizjonu 308

    No tak: „Do więzienia trafił Skalski i kilku innych (pilotów z Zachodu), ale głównie dlatego, że założyli (oni) klub byłych lotników i zaprosili do niego angielskiego attaché rezydującego w Warszawie.” Znaczy się, że nie trafił Skalski za kratki za niewinność, ale za to, że chciał on wspólnie z Anglikami walczyć ze Związkiem Radzieckim. No cóż, za głupotę się płaci... :-(
    I jeszcze jedno: „scenarzyści z Hollywood zastąpili (w „Casablance”) Polaka Czechem o węgiersko brzmiącym nazwisku Laszlo, bo w USA nigdy nie cieszyliśmy się dobrą opinią i szacunkiem”.
    Generalnie: bardzo mądry człowiek z Pana, Panie Jerzy Główczewski! Szkoda, że tak mało mamy dziś w Polsce tak mądrych ludzi jak Pan...
  • 2015-08-17 07:53 | Kaszuba

    Re:Rozmowa z Jerzym Główczewskim, pilotem dywizjonu 308

    Madry człowiek. W rozmowie - zero polityki i kombatanctwa. Najpierw wojna, a potem praca. Życie zależne od polityki, ale sam bohater w tę politykę nie wchodzi. Niby zwyczajny, a jednak niezwyczajny Człowiek (świadomie użyłem wielkiej litery).
  • 2015-08-17 14:59 | J.S.

    Re:Rozmowa z Jerzym Główczewskim, pilotem dywizjonu 308

    Prawdziwi Polacy powinni donieść na p.Główczeskiego do IPN-u : zamiast iść do lasu to odbudowywał Warszawę.
  • 2017-04-15 11:54 | Beata Igielska

    Re:Rozmowa z Jerzym Główczewskim, pilotem dywizjonu 308

    „Ostatni pilot myśliwca” to wspomnienia Jerzego Główczewskiego, który podczas drugiej wojny światowej walczył w Dywizjonie 308, a wcześniej zasłużył się jako żołnierz Brygady Strzelców Karpackich w Afryce.
    Mimo iż książka liczy niemal 800 stron, czyta się ją jednym tchem. Sprzyjają temu gawędziarski styl i barwne życie autora, o którym opowiada on ze swadą, emocjami i poczuciem humoru.

    Jerzy Główczewski zaczyna swoją opowieść od czasów dzieciństwa i rodzinnych korzeni. Dużo miejsca poświęca historii swojej familii, rodzicom, przyjaciołom z dzieciństwa i młodości, nauczycielom i autorytetom.
    Pierwszym przełomowym wydarzeniem w jego życiu okazuje się wybuch drugiej wojny światowej, który skazuje nastoletniego Jurka i jego najbliższych na tułaczkę po Polsce i Europie.
    Walka o codzienne przetrwanie, poczucie wyobcowania na emigracji i tęsknota za rodzinnym domem powodują, że chłopak pragnie walczyć z Niemcami. Gdy trafia na front wraz z Brygadą Strzelców Karpackich musi przedwcześnie wydorośleć i szybko zdaje sobie sprawę z tego, że wojna to nie wielka przygoda, lecz piekło na ziemi.
    W tym przekonaniu utwierdza go również służba w Polskich Siłach Powietrznych na Zachodzie. Bycie pilotem myśliwca to igranie w losem i codzienna niepewność nie tylko jutra, ale każdej godziny spędzonej w samolocie.

    Równie interesujące, barwne i dramatyczne okazują się powojenne losy autora, który musiał podjąć trudną decyzję o powrocie do Polski.
    Mimo iż stał się tu uznanym architektem, nie czuł się wolny i ostatecznie wybrał życie na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Tam przez lata utrzymywał bliskie kontakty z rodakami, wśród których byli znani pisarze, np. Jerzy Kosiński i Leopold Tyrmand, którego Główczewski poznał jeszcze w Warszawie. Połączyła ich wówczas miłość do jazzu, która z czasem przerodziła się w przyjaźń.

    Przez wspomnienia przewija się wielu mniej i bardziej znanych ludzi. Są wśród nich inteligenci, naukowcy, artyści, żołnierze, politycy… Są ludzie, którzy odnaleźli się w powojennej rzeczywistości i tacy, którym nowy ustrój w Polsce złamał życie.
    Całość układa się nie tylko w barwną opowieść o losach autora i jego rodziny oraz przyjaciół. To zbiorowy portret Polaków i ich postaw wobec najbardziej dramatycznych zdarzeń XX wieku.

    Książka Jerzego Główczewskiego opowiada o historii minionego stulecia lepiej niż szkolny podręcznik, gdyż pokazuje Europę i świat przez pryzmat człowieka, który czuje, przeżywa, cierpi, ale potrafi też się cieszyć i realizować swoje marzenia.
    To ostatnie wydaje się myślą przewodnią wspomnień. Swoim burzliwym życiem autor udowadnia, że warto realizować pragnienia, walczyć o miejsce na ziemi, o bliskich, prawo do wolności i własnych wyborów.

    Na wielu stronach „Ostatniego pilota myśliwca” odnajdziemy też inne ponadczasowe przesłania. To między innymi przekonanie o sile uniwersalnych wartości, jakimi są: miłość, przyjaźń, uczciwość, honor, prawda i patriotyzm.
    W ujęciu autora słowa te nie brzmią sztucznie, nie są tylko demagogicznymi wydmuszkami, jakimi posługują się współcześni politycy, którzy bez umiaru rzucają frazesami. Ze stron książki emanuje szczerość i odpowiedzialność za to, co się mówi i pisze.
    Jerzy Główczewski świetnie łączy w swych wspomnieniach patos, powagę, ironię i poczucie humoru. Dzięki temu trudno oderwać się od lektury, którą pochłania się jednym tchem, niczym przygodowo-sensacyjną powieść.
    BEATA IGIELSKA
  • 2018-05-17 00:37 | turpin

    Re:Rozmowa z Jerzym Główczewskim, pilotem dywizjonu 308

    Czapką do ziemi, Panie Główczewski!

    (ach, mój syn służy w RAFie; koło się zamyka...)