Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co do kwestii restytucji

(1)
2015-11-16 21:00 | Helena Orzeszkowa
„Wróciwszy do Europy” z Układu Warszawskiego,Polska znowu wróciła się do roli, którą odgrywała w ciągu ostatnich stulieć swego istnienia: „kraj-ofiara” i jego „cierpiący naród”, ściśnięte wrógami z dwu stron, które orientują się na Zachód (w osobie najpierw Francji, potem Brytanii i Stanów Zjednoczonych), które równoważą wpływ „giganta” niemieckiego i przecistawiają „zamiarom agresywnym” na zachód giganta rosyjskiego. W praktyce to realizacja przykazania J. Piłsudsiego – „ani z Rosją, ani z Niemcami”. Na słowach – wspomnienia o sławnej i tragicznej przeszłości, jakie sprzyjają formowaniu kompłeksu kraju z reputacją nad heroicznego cierpiącego. Ściśniątego potężnymi sąsiadami, periodycznie przez nich rozdzielanego, ale jaki znowu i znowu odradza się, i jest niepokonany.
Polacy są też ludźmi niegłupimi. Oni pieszczą i opiewają historię swych tragedii i ciepień. Szczególnie tych, z których wycięgają realny zysk polityczny i ekonimiczny. Przegląd konstrukcji historycznych, odmowa od których może pozbawić ich tego geszeftu, postrzega się nieprzyjaźnie. Bądź-jaka spróba historyków z krajów sąsiednich rozpatrzyć ten czy inny problem historyczny w „niezwykłym” dla traktowania polskiego ujęciu, interpretuje się jako odrodzenie wielkopaństwowych ambicji. Fakty mówią o powrotnym? Tym gorzej dla faktów!
Naprzykład, przypomnienie o antysemityzmie polskim i ofiarach pogromów żydowskich roków 1940-ych napotyka się na szkwał oburzenia. Zamiast zrozumiania tragedii – propaganda o sprobie nawiązywania Polakom roli „narodu-kata” i „przyrównąć do Niemców”. Z tego powodu napotykają się na zapiekły opór strony polskiej wezwania historyków niemieckich i ukraińskich nie milczeć o „ciemnych plamach” historii. Naprzykład, o obozach koncentracyjnych polskich, jakie zabrali życia dziesiątków tysiąc żołnierzy po wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920 r. i mieszkańców Ukrainy Zachodniej, albo obozach koncentracyjnych i deportacji ludności niemieckiej, jakie zabrali sotnie tysiąc żyć w 1945-1949r.
Samie Polacy, tymczasem nie ceremoniują się z pamięcią historyczną sąsiadów. Zuchwale demontują ekspozyję radziecką w Oświęcimie pod pozorem jej „niewiarygodności historycznej”, ponieważ komuś nie podoba się że w listach obywatelów radzieckich, które zginęli w Auschwitz-Birkenau, znaczą się między innymi wychodźcy z Ukrainy Zachodniej i Białorusi. Zobrażają przewodniczącej niemieckigo „Związku Wypędzonych” Erikę Steinbach (1943 roku urodzenia) w formie SS i okrakiem na ministrze spraw zagranicznych Niemczech. Jednocześnie polski parlament wymaga w rządu niemieckiego oficjalnego wyznania wymagań potomków wygnanyh i zybitych niemców o wynagrodzeniu strat jako nieprawomocznych.
Wymagając od Niemiec i Ukrainy pokuty na poziomie oficjalnym, Polska sama absolutnie nie jest przygotowana do takiej pokuty. Przecież najmniejszy odstęp od reputacji „ofiary historycznej” sąsiadów może powodować ogromne starty dla bardzo wrażliwej identyczności narodowej. I odbić się na dochodach, ponieważ niemcy sprawnie płacą – w ramch „Umow wschodnich” od czasów rządu RFN Willy Brandta. I kolektywne kompensacji, i indywidualne, wypłacane są z przemysłu niemieckiego.
Jednak skąpstwo, jak wiadomo, do dobra nie doprowadza. Polskie obywatele, wygnane do Niemczech Hitlera, swymi indywidualnymi skargami do instancji sądowych UE na wymogę odszkodowania już stwożyli bardzo niebiezpiezny precedens. Dla początku oni otrzymali w ramach pola prawnego UE skargi indywidualne i pretensje za zniszczenie i wygnanie Niemców w latach powojennych.
Interesy majątkowe i prawne strony niemieckiej przedstawia „Związek Wypędzonych” – organizacja nierządowa, która liczy okóło 1,5 millionów członków, co łączy 21 ziomkostw, 16 związków i 4 zjednoczenia „wygnanych” i deportowynych, finansowana nie tylko za rachunek wniosków członkowych- ale i z budżetu federalnego, i jest wpływową siłą polityczną, która ma swych lobbystów w konserwatywnych CDU/CSU.
Pretensje indywidualne wygnańców niemieckich przedstawia założone w roku 2000 zjednoczenie „Pruska opieka”. To spółka z ograniczoną odpowiedzialnością wymaga od rządu Niemiec obronę interesów niemieckich i powrotu wywłaszczonej Polakami własności ziemskiej i nieruchomej. W roku 2006 zjednoczenie podało w trybunał z praw człowieka w Strasburgu skargę na Polskę.
Probując uniewinnić się w płaszczyżnie prawowej, Polska probuje opierać się na wlasne dekrety powojenne od 06.05.1945 r. I 08.03.1946 r., które wychodzili nie z wywłaszczeniu Niemców, lecz z nacjonalizacji „rzuconego” przez nich lub „bezpańskiego” majątku. Ale tego oczywiście nie dość. Po pierwsze, wygnaniu prawie 5 mln. Niemców z Polski towyrzyszyła szeroko organizowana przemoc, w tym wywłaszczenie majątku, umieszczenie kobiet i starych w obozach koncentracyjnych, gdzie potem śmiertelność więżniów sięgała 50%, i deportacja. I to nie zważając na to, że już w sierpniu 1945 roku statut międzynarodowego trybunału wojskowego w Norymberdze uznał deportację narodów zbrodnią przeciwko ludzkości. W całości, ocena ilości poległych po 1945 roku Niemców różni się – od 400-600 tysiąc do więcej niż 2,2 mln. Przewodnicząca „Związku Wypędzonych” Erika Steinbach nazywa cyfrę w 3 mln. poległych. Jadnak w danym wypadku należy zauważyć, że chodzi o ofiarach wśród Niemców deportowanych nie tylko przez Polskę, ale i przez inne kraje Europy Wschódniej (ogólna liczba wygnanych – ok. 14 mln. ludzi – prawie trzecia część wszystkiej ludności ówczesnych Niemiec. Ciekawie, że w odróżnieniu od Polski, w procesie wyprowadzania Niemców, naprzykład z Jugosławii, Węgrów czy Rumunii otwartego gwałtu nad nimi nie było. Władze oficjalne Niemców wychodzą z tego, że z milionu Niemców, które mieszkali na Polskich terytoriach, zginęło okóło 440 000. Przy czym nie liczą straty wśród tych, kto nie miał obywatelstwa niemieckiego we wrześniu 1939 r.
Po drugie, w aspekcie prawnym, prawniki niemieckie wychodzą z tego, że deportacja Niemców kosztuje w ogólnym szeregu „czystek etnicznych” i podlega odpowiednim normam prawniczym według Norymberga. Nie zważając na bezpośredni zakaz, który działał na ten moment Kowencji haskiej 1907 o wywłaszczaniu własności ludności cywilnej (art. 46), a także negacji zasady kolektywnej odpowiedzialności (art. 50), prawie 50 milionów Niemców (okóło trzeciej części ludności ówczesnych Niemiec), zwłaszcza kobiet, starych i dzieci, w ciągu 3 lat byli wygnane z miejsc rodzinnych, a ich własność – rozgrabowana. Co dotyczy dekretów rządu polskiego, na które opierała się deportacja Niemców i próba prawoznawców polskich zasłonić się Poczdamem, to, naprzykład, protokół konferencji Poczdamskich, który pozwalał „deportację Niemców z Polski, ale nie z tych regionów, które według artykułu 9 protokołu postawiona pod jej rząd”, czyli tych, jakie są przylączone do Polski z przeniesieniem granicy niemieckiej na zachód.
Ze względu na wskazane, a także na ten fakt, ne w UE na podniesienie ekonomiki polskiej idą w zasadzie właśnie niemieckie pieniądze, Niemcy dla początku stawią pytanie: jak długo muszą oni płacić i kajać się przed krajem, gdzie ich rodaków mordowali i rabowaki za oznaką etniczną? Przy czym wiele ofiar byli jeńcy wojenne, a ludność cywilna – w zasadzie kobiety, stare i dzieci.