Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak wyglądało życie przedwojennych senatorów po 1945 r.

(3)
Poza nielicznymi wyjątkami przedwojenni senatorzy pozostali wierni słowom roty senatorskiej przysięgi, by „w pracy na rzecz dobra Państwa nie ustawać, a troskę o jego godność, zwartość i moc za pierwsze mieć przykazanie”.
  • 2015-11-24 21:40 | Elka

    fragment wspomnień Krystyny Wałowskiej, z domu Gwiżż

    Ojciec mój (Feliks Gwiżdż) został zabity strzałem rewolwerowym w tył głowy w więzieniu ul. Rakowiecka 2 w dniu 27 maja 1952 roku. Wysłali depeszę do macochy: „Uprasza się o zabranie zwłok”. Nie wolno było odprawić mszy ani zaprosić rodziny. Trumnę wstawiono do samochodu, obecna była macocha, brat Andrzej i dwóch ubowców, którzy czekali, aż trumna będzie wpuszczona i grób zasypany. Aktu zejścia nie wydali. Wyroku nie było. Tak skończył członek Związku Literatów Polskich, poeta, literat, dziennikarz, poseł oraz polski senator. Został pochowany na cmentarzu Czerniakowskim. Na grobie stoi krzyż ręcznie rzeźbiony przez górali z Podhala.
  • 2015-11-26 11:15 | jakowalski

    Re:Jak wyglądało życie przedwojennych senatorów po 1945 r.

    Elka
    Czy wiesz jak wielu polskich patriotów prześladowała w obozach koncentracyjnych a nawet wręcz zamordowała Sanacja? Poczytaj o Witosie, Korfantym, Mackiewiczu a szczególnie o generale Tadeuszu Rozwadowskim.
  • 2015-11-26 11:53 | jakowalski

    Re:Jak wyglądało życie przedwojennych senatorów po 1945 r.

    Generalnie: ciekawy artykuł, ale też wiadomo, że przedwojenne polskie elity władzy, szczególnie zaś sanacyjne, były niechętne nowej, ludowej władzy i że często współpracowały one z tego powodu z zachodnimi wywiadami – najczęściej brytyjskim, ale także i n.p. z CIA.
    Poza tym, co to znaczy „suwerenna Polska”? Czy jest ona dziś suwerenna, mając swą suwerenność poważnie ograniczoną przez podległość Brukseli: zarówno w ramach UE jak też i NATO? Czy w ogóle można mówić obecnie, dokładniej mniej więcej od roku 1945, o suwerenności małych i średnich państw, szczególnie tych pozbawionych broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia?
    Nie ulega także najmniejszej wątpliwości wina sanacyjnych elit za klęskę wrześniową i faszyzację Polski po maju roku 1926.
    Co to znaczy też, że po roku 1944, polskich ziemian „pozbawiono ich własnych włości” A jakim prawem oni te włości zdobyli? Przecież nie swoją własną, uczciwą pracą! Z czego oni żyli, i to na ogół luksusowo, przed wojną? Przecież nie ze swojej własnej, uczciwej pracy, podobnie też jak ówczesna wielka polska burżuazja. I czy n.p. Radziwiłłowie uczciwie zapłacili tym, którzy wybudowali ich pałace? Czy uczciwie płacili oni robotnikom rolnym zatrudnionym w ich posiadłościach? Oczywiście, ze nie, a więc o co tu chodzi? Komu stała się krzywda po roku 1944, jak nie wyzyskiwaczom, którzy przecież w 100% zasłużyli na swój powojenny los?
    Zresztą nie wszyscy polscy ziemianie byli zdrajcami polskiej racji stanu, o czym świadczy choćby wspomniany w omawianym artykule przypadek Krzysztofa Radziwiłła, który jak najbardziej słusznie twierdził, że „miejsce dla każdego patrioty polskiego jest w kraju. Nieobecność jest równoznaczna z dezercją”. Został on przecież m.in. dyrektorem protokołu dyplomatycznego MSZ i posłem SD do Sejmu Ustawodawczego!
    Poza tym, to ci przedwojenni polscy politycy, którzy mieli realne kwalifikacje (n.p. medyczne, techniczne, naukowe etc.) to po wojnie pracowali na ogół w swoim zawodzie. Pracy nie było tylko dla zawodowych sanacyjnych polityków, odpowiedzialnych, jak to już pisałem, za klęskę wrześniową i za faszyzację Polski. Niestety, ale olbrzymia większość tych przedstawicieli reakcji i wrogów klasowych, jak tylko mogli i gdzie tylko mogli, starali się po wojnie zaszkodzić Polsce, na przykład podejmując współpracę z wywiadami zachodnimi, w tym nawet z CIA, czy to bezpośrednio czy też pośrednio, poprzez n.p. tzw. Radio Wolna Europa albo „paryską” Kulturę, także przecież finansowaną przez zachodnie wywiady w ramach ideologicznej „zimnej” wojny.
    Nauczką powinny być też dla nas dzieje senatorów reprezentujących mniejszość niemiecką w Polsce, szczególnie, że dziś w Polskim parlamencie też zasiadają osoby reprezentujące nie Polaków, a Niemców.
    Poza tym, to wielu obecnych polskich naukowców, w tym także ja, nie może dziś pracować z przyczyn w 100% politycznych na UW (oraz innych polskich państwowych wyższych uczelniach) nawet jako docent prywatny (czyli bez wynagrodzenia).
    lech.keller(at)gmail.com