Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Strzeżcie się psychobiznesu

(2)
2015-11-25 07:58 | llori
Nie pojmuję jak w jednym worku można umieścić metody psychoterapeutyczne i wg autora tekstu takie jak: "wróżbiarstwo, jasnowidzenie, prostytucja, astrologia czy tzw. medycyna alternatywna". A już zupełnie nie rozumiem z jakiego powodu psychoanaliza cieszy się takim negatywnym zainteresowaniem. Traktowanie psychoanalizy jako narzucającej interpretację i indoktrynującej świadczy raczej o braku wiedzy lub myśleniu w sposób pełny uprzedzeń. Do tej pory nie myślałem także, że psychoanaliza zajmuje się interpretacją zachowań, psychoanalitycy też nie wiedzą o tym chyba za wiele. Zapewne zajmując się tylko wybiórczo przedstawianymi porażkami, których jak w każdej dziedzinie medycyny jest pełno, można wyrobić sobie zdanie o szkodliwości psychoterapii. Przypomina to przebywanie w jaskini Platona i branie cieni za rzeczywistość.Natomiast, gdyby zastosować sugerowaną przez autora zasadę do leków, czy ogólnie metod leczenia, wszystkie leki powinn być zakazane i wszystkie metody leczenia nie powinny być stosowane, bo każdy lek czy każda metoda może wywołać niepożądane skutki. Traci się przy tym możliwość leczenia, bo - idąc za takim tokiem rozumowania - ponieważ angioplastyka naczyń wieńcowych może skutkować powikłaniami, w tym śmiercią pacjenta, lepiej dać mu umrzeć z powodu zawału. Gratuluje.
Zgadzam się z kilkoma rzeczami - niewątpliwie potrzebna jest wiedza medyczna (często w programach szkolenia znajdują się takie zagadnienia i często terapeuci kierują w razie wątpliowści do psychiatry), ustawa o zawodzie psychoterapeuty, badania skuteczności, intensywne szkolenie i własna psychoterapia. Gdyby pan Tomasz Witkowski zadał sobie trochę trudu i sprawdził wymagania konieczne do uzyskania certyfikatu psychoterapeuty, chociażby w PTP, może inaczej patrzyłby na psychoterapię. Zapewne także dotychczasowe badania skuteczności psychoterapii byłyby pomocne, jak również rozumienie skuteczności nie tylko w prosty sposób jako usunięcie objawów ale ocena także efektów odległych, w tym np. jakości życia.
Nie rozumiem też oddzielania myślenia od zachowania i dawanie pierszeństwa zachowaniom - czyli sugerowaniu, że to zachowania modyfikują myśli. Może jednak jest to że sobą wzajemnie związane?
Poglądy typu "leczy wygadanie się i czas" są niezwykle niebezpieczne, gdyż prowadzą wprost do bardzo powierzchownego i płytkiego myślenia i porównywania psychoterapii z leczeniem kataru.
Wisienką na torcie jest to, że autor ma "większe zaufanie" do metod behawioralnych, co wiąże się z z "generalnym zastrzeżeniem pod adresem psychoterapii jako systemu".Niewątpliwie naukowa postawa.
Jak również przekonanie, że terapeuta chce zmieniać myślenie pacjenta poprzez wkładanie mu swoich myśli do głowy. Zapewne są takie szkoły ale uogólnianie tego na całą psychoterapię jest co najmniej pochopne.